Dodaj do ulubionych

Anatomia Dynamizmu

09.06.10, 13:11
ANATOMIA DYNAMIZMU

Miś: Powiedz mi po co jest ten miś?
Hochwander: Właśnie, po co?
Miś: Otóż to! Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta.
Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa.
To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem? My
otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas wykonane
i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to
jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije, do
jesieni na świeżym powietrzu i co się wtedy zrobi?
Hochwander: Protokół zniszczenia...
Miś: Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Tekst poniższy nie jest mojego autorstwa. Jest autorstwa forumowiczów GW
(gdzieniegdzie też różnorakich dziennikarzy i publicystów). Szczególne
podziękowania dla użytkowników: map4, Łoś_Bimbacz, maxim oraz dla wszystkich
innych malkątętów, którzy słowa swoje tu znajdą. Mam nadzieję, że nikt nie
będzie miał nic przeciwko ich słów wykorzystaniu bez pytania.
Tekst poniższy, nie będąc mojego autorstwa, wyraża jednakowoż na 100% myśli i
poglądy moje i podpisuję się pod nim ręcami i nogami. Zebrałem różne
wypowiedzi rozsiane po wielu wątkach, bo takiej właśnie zbiorczej malkątęckiej
analizy przedwyborczej mi brakowało i – bo sam bym tego lepiej nie napisał.
Żałuję tylko, że nie zajmowałem się tym na bieżąco od 8 lat.
Tekst poniższy służyć ma oczywiście upamiętnieniu zasług Dynamizmu. Obok
faktów zupełnie przyziemnych, jak nawierzchnie na przykład, zawiera też
osiągnięcia ponadczasowe, wielkie projekty długiego człowieka, którymi to
jeszcze wnuki naszych dzieci zachwycać się będą.
Niektóre wypowiedzi mniej lub bardziej zmodyfikowałem, nie burząc jednak ich
sensu.
Dodam, że jeszcze wielu zasług tu brakuje. Zainteresowanych uprzejmie proszę o
uzupełnianie, tudzież polemikę.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Rzecz o Panu PR-ezydęcie Wrocławic Wielkich koło Siechnic

============
SŁOWNICZEK
============
RAFAŁ "100%" DUTKIEWICZ (Wielki Sternik Dynamizmu)
P. Dutkiewicz jest politycznym karierowiczem. Nie licz na to, ze p. Dutkiewicz
porozmawia z obywatelem. On siusia na wszystkich. On ma piękne auto, piękne
biuro, piękny dom. My dla niego to "Szara hołota, badziewie" On nie słucha
naszych głosów. Z fontanny On ma "biznes", a z dróg, oświetlenia, obwodnic On
nic nie ma. Brud we Wrocławiu jego nie interesuje, On po Twojej dzielnicy nie
chodzi.
Dutkiewicz przez dwie kadencje pobrał wynagrodzenie w wysokości co najmniej 1
miliona złotych. 8 lat, 10 tysięcy miesięcznie plus służbowa karta kredytowa,
komórka bez limitu plus limuzyna z kierowcą. W zamian za to wynagrodzenie
skopał remont Osobowickiej i Krakowskiej, zniszczył wrocławski
tramwaj-zabytek, sprzedał miejskie ciepłociągi i komputerową sieć
światłowodową aby postawić most donikąd, postawił większą od zdrojowego
koniopoju fontannę, skopał remont Szewskiej, zadłużył miasto po uszy i powołał
kilka spółek nomenklaturowych, które tuczą się i swoich managerów na używaniu
miejskiego terenu. Dutkiewicz ponownie wystartował i ponownie przegrał wyścig
do Expo. Tak samo było z siedzibą EIT. Dutkiewicz buduje stadion na gruntach o
nieustalonym statusie prawnym.
Dutkiewicz wreszcie zakupił stadion olimpijski, aby spokojnie od dwóch lat
patrzeć, jak ten się rozpada.
Dutkiewicz za 40 mln złotych wyremontował stadion na Oporowskiej, z którym
teraz nie wiadomo, co zrobić. Dutkiewicz dopuścił do utraty 17 mln złotych
przyznanych już złotych na remont mostu Szczytnickiego. Dutkiewicz wydawał 190
tys. złotych miesięcznie na wynajem mostu tymczasowego przez dwa lata.
Dutkiewicz wreszcie odpowiedzialny jest za wyrzucenie w błoto 100 mln złotych
na remont Grunwaldu, który po dwóch latach trzeba będzie ponownie wyremontować.
Dutkiewicz umiejętnie rozdzielając świetnie płatne posady wśród wiernych mu
lokalnych dziennikarzy spacyfikował wszystkie lokalne mass-media.
Zduszenie w zarodku dysputy publicznej i umiejętne rozdzielanie synekur wśród
radnych rady miejskiej pozwoliło mu wyeliminować wszelkie potencjalnie groźne
politycznie elementy. Pan prezydent Dutkiewicz udowodnił, że jak się chce,
można nawet demokrację owinąć sobie wokół palca.
Dutkiewicz uciekł mieszkać do Ramiszowa, czyli wyniósł się z tego zasyfionego
miasta.
Zdrój postawił sobie żałośnie małą fontannę pod gabinetem - długi wywali
stadion że ja cię kręcę plus sikawę z laserami na 30 metrów w niebo.
Ratujcie swoje POrfele przed Sternikiem, bo on założyłby każdemu z nas
hiPOtekę dla realizacji swoich Dynamicznych Wizji, przyczyny obecnego kryzysu
nic nie go nie nauczyły...
============
WROCŁAW
dynamiczna metropolia, aglomeracja prawie że milionowa, ufontannowiona,
zastadionowana i przez samego Platiniego w trójcy (Platini, Lato, Blatter)
jedynego nawiedzona.
Wrocław jest jednym z najdynamiczniej rozwijających się miast na świecie.
Wystarczy spojrzeć, jak dynamicznie likwidowano żłobki i przedszkola i jak
dynamicznie buduje się nowe fontanny, by zdać sobie sprawę, jak niebywale
trudne zadania spoczywają na miejskich urzędnikach.
PO drugiej wojnie światowej aż do czasów dynamizmu panowała stagnacja. Miasto,
zrujnowane w ponad 80% wskutek II Wojny Światowej, było jednym wielkim
zgliszczem, aż w końcu we wrocławskich urzędach pojawiła się nowa ekipa. Ci
skromni geniusze zakasali rękawy i wzięli się do dzieła, które możemy obecnie
podziwiać. Te kamieniczki na rynku, te fontanny. Malkontenci mówią, że
wystarczy odejść kamieniczki metrów od rynku i kamieniczki nie są już ładne,
ale odrapane i śmierdzące moczem, ale nie wszystko przecież zbudowano od razu.
Dajmy szansę wspaniałym geniuszom, którzy pracują w skupieniu nad dobrem
mieszkańców miasta. Oni wiedzą dobrze, co jest nam najlepsze. Miną dwa czy
trzy pokolenia, ale w końcu kiedyś tramwaj dojedzie na Nowy Dwór. Cierpliwość
jest cnotą bogów!
Każdy wieśniak powinien płacić za przywilej wjazdu do wrocławskiej metropolii,
która - jak wszyscy wiemy - należy do najwspanialszych miast świata.
============
Obserwuj wątek
    • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Anatomia Dynamizmu 09.06.10, 13:12
      DYNAMIZM
      coolowa doktryna, która zasadza się na zrobieniu wrażenia, a nie na jakości
      oferowanych rozwiązań. Najważniejsze, że znajomym kopary spadają. Wrocławianie
      nie potrzebują jakości tylko efekciarstwa. Bo we Wrocławiu tak naprawdę nikt nie
      jest na swoim, całe to miasto traktowane jest jak trofiejne. Rozkraść, co się
      da, wzbogacić się i wynieść na przedmieścia. A po nas choćby potop.
      Drogi i fontanny dziurawe być muszą, to są koszty uboczne dynamicznego rozwoju.
      Grunt, że sikawa sika najwyżej, przęsła mostu milenijnego są najdłuższe, a
      pylony mostu autostradowego są najwyższe w całej wsi (to znaczy w pomrocznej).
      Bo wrocławianie muszą być dumni z Wrocławia.
      Wrocław tylko kłapie dziobem, wydaje kasę na wkładki do Timesa i buduje nikomu
      niepotrzebne wodotryski, a w tym samym czasie Kraków po cichu wziął się za
      puszczenie w wybranych miejscach tramwajów w tunelach.
      Różnica pomiędzy tak wyśmiewanym przez co poniektórych wrocławian Krakowem i
      Wrocławiem zasadza się na starym spostrzeżeniu: krowa, która dużo ryczy mało
      mleka daje. Kraków - tunele, Wrocław - stadion i muczenie roznoszące się po
      polu. Ostatnio decyzją magistratu zlikwidowano popołudniowy szczyt
      komunikacyjny. To jest światowa nowość i nie rozumiem, dlaczego nie wykupiono
      ponownie wkładki do "Timesa".
      Każdy leming stojąc w korkach odczuwa dumę, że pieniądze z jego podatków
      ładowane są w wodotryski, których nie ma nikt na świecie, a nie w jakąś tam
      infrastrukturę, którą mają wszyscy.
      Utylitarne zadania zarządu miasta są spychane na drugi, jeśli nie na trzeci
      plan. Podstawą zarządzania miastem są działania piarowe, widowiskowe imprezy
      nakierowane na autopromocję władz miejskich inwestycje użyteczne mieszkańcom,
      które mimo wszystko są realizowane, prowadzone są w sposób dyletancki, bez
      właściwego nadzoru inwestycyjnego, byle jak i bez planu strategicznego.
      Równocześnie mniej nadające się do autopromocji elementy infrastruktury
      miejskiej (szkoły, przedszkola, żłobki) bez pardonu likwiduje się i pozbawia
      finansowania. Nie sądzę jednak, by ten styl rządzenia szybko się zmienił. Wyniki
      sondaży jednoznacznie dowodzą, że wrocławianom bardzo podobają się działania władz.
      ============
      WROCŁAWIANIE
      Wrocławianie nie raz już pokazali, że nie interesują ich faktyczne dokonania
      władz, lecz tylko i wyłącznie zapowiedzi i obietnice. Z tego też powodu władze
      nie mają żadnej motywacji do skutecznego działania. Nie działania się bowiem we
      Wrocławiu liczą, ale PR.
      Absolwent fabryki dyplomów idzie sobie po metropolii i widzi: tramwaj jedzie.
      Fontanna sika. Piwo w rynku kosztuje tyle, ile w Paryżu. No, kurde, Europa. I
      głosuje z wdzięczności na Dutkiewicza. I o to chodzi.
      ============
      CHARAKTERYSTYCZNY DLA WROCŁAWIA MODEL BIZNESOWY
      do obsługi <nazwa_inwestycji> zostanie powołana spółka. Spółka zaciągnie kredyt
      i da pracę licznym junakom dynamizmu. Spółka zlecać również będzie regularne
      badania opinii publicznej zaprzyjaźnionym firemkom typu "prezes, pieczątka i
      skrzynka pocztowa" z Kutna, Jarosławia czy skądś tam, które w zamian za
      najniższą cenę zaoferują nieoficjalną możliwość dopasowania wyników ankiet do
      oczekiwań zleceniodawcy.
      ============
      ZŁOTE MYŚLI RAFAŁA DUTKIEWICZA
      "Grzechem jest się nie zadłużać."
      "Piłka nożna jest najważniejszą potrzebą mieszkańców."
      "Stadion będzie kosztował 100 milionów euro."
      "Zniesienie popołudniowego szczytu komunikacyjnego."
      "Żyjemy dziś w paradygmacie piłki nożnej, jak powiedział mój przyjaciel Grzegorz
      Schetyna."
      "Jeżeli minister kultury powiedział że koncertami Dody Wrocław tytułu
      Europejskiej Stolicy Kultury nie zdobędzie, to ja panią Dodę w imieniu
      mieszkańców Wrocławia przepraszam."
      "W czasie wizyty Michela Platiniego, kiedy wiedzieliśmy już, że jest niedobrze,
      woleliśmy mówić, że wszystko jest w porządku, bo to był czas, kiedy
      rozpoczynaliśmy rozmowy o tym, gdzie odbędzie się ćwierćfinał Euro."
      "Co ciekawsze, z sondażu wynika, że chociaż osobiście dla statystycznego
      mieszkańca Wrocławia budowa stadionu jest na końcu listy najważniejszych zadań,
      to jednocześnie uważamy, że dla samego miasta jest konieczna i pilna."
      "To jest szczęśliwa strona EURO 2012, że się nie da się go przesunąć. My w
      Polsce jesteśmy tacy, że wszystko robimy na ostatnią chwilę, a tu wszystko jest
      zaplanowane. Ja przyglądam się wszystkim inwestycjom i sądzę, że będzie dobrze."
      "Nie opinia publiczna buduje stadion. W sposób mojego zarządzania tym
      przedsięwzięciem naprawdę nikt nie będzie mi się wtrącał. Basta, koniec. Ja będę
      odpowiadał za efekt końcowy."
      "Rowerzyści to złośliwi, roszczeniowi i niedobrzy ludzie."
      "Największą przyjemność wrocławianom zrobiła ostatnio fontanna multimedialna
      otwarta niedawno na Pergoli"
      "To strasznie zabawne, że ja jestem pytany, dlaczego będę dobrym prezydentem, a
      moi potencjalni kontrkandydaci, zamiast mówić co Wrocław będzie miał z ich
      rządów, mówią obraźliwe rzeczy pod moim adresem... "
      "Wiemy, że woda nie przeleje się przez wały. Mamy stuprocentową pewność."
      "Kozanów jest bezpieczny! Niech pan powtórzy za mną: Nic się złego nie stanie!"
      "Woda otoczyła tam 15 budynków, na szczęście nie wdarła się do mieszkań."
      ============

      (map4)
      Zafascynował mnie Dutkiewicz jako taki. Mądre stwierdzenia, rozsądek, wizja...
      Ten gość ma naprawdę poukładane pod sufitem! Niestety, jako jeden z bardzo
      niewielu polityków w Polsce. Wrocławianie mogą naprawdę czuć się zaszczyceni, że
      mają takiego prezydenta.

      Zaraz, zaraz...

      - WYRZUCENIE OKOŁO 6 MILIARDÓW WROCŁAWSKICH ZŁOTYCH PRZEZ OKNO
      Przeputanie półtora miliarda Euro w osiem lat to jest wynik godny ścisłej
      światowej czołówki. Na ten wynik składają się niepotrzebny stadion, niepotrzebny
      bo wielokrotnie okrojony programik tramwaik plusik, skopane rondo na
      Grunwaldzkim, zniszczona damskimi szpilkami nawierzchnia w rynku, rozbudowywanie
      lotniska w mieście zamiast budowa nowego za miastem oraz wielokrotnie za
      dynamizmu remontowane ciągle jedne i te same ulice.
      Celowe zadłużanie miasta powoduje, że miasto zadłużone jest już dobrze na ponad
      100% rocznych przychodów a same odsetki przekroczyły rocznie kwotę 120 milionów
      złotych, czyli kwotę potrzebną do wybudowania mostu wschodniego obwodnicy
      śródmiejskiej. Spłata odsetek znajduje się w ścisłej czołówce miejskich wydatków.

      • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Anatomia Dynamizmu 09.06.10, 13:13
        - "NIE OPINIA PUBLICZNA BUDUJE STADION. W SPOSÓB MOJEGO ZARZĄDZANIA TYM
        PRZEDSIĘWZIĘCIEM NAPRAWDĘ NIKT NIE BĘDZIE MI SIĘ WTRĄCAŁ. BASTA, KONIEC. JA BĘDĘ
        ODPOWIADAŁ ZA EFEKT KOŃCOWY."
        Nowy stadion jest wymysłem rządzącej Wrocławiem kliki a jego budowa efektem
        decyzji podjętej bez typowej dla demokracji dysputy publicznej, że o referendum
        nie wspomnę. Ten miś jest fanaberią prezesa naszego klubu. I nikt nie będzie mu
        się wtrącał. Otwartym pozostaje pytanie: skoro stadion to wyłączna broszka
        prezesa to dlaczego płacą za niego wszyscy?
        Najpierw była idea: zorganizujmy Euro2012. Potem ktoś się zorientował, że
        przecież nie mamy stadionu. O, kurczę, no to kupujemy stadion olimpijski. Wzięli
        i kupili. Potem nadeszła wiadomość, że dostaliśmy prawo zorganizowania Euro.
        Następnie Dutkiewicz zmienił zdanie i postanowił wybudować nowy stadion. Dwa
        lata od decyzji przyznającej Polsce i Ukrainie prawo organizacji mistrzostw
        Europy nic się nie działo, poza niezliczonymi konferencjami prasowymi i równie
        licznymi prezentacjami. Powstały niezliczone wizualki, ale na projekty
        wykonawcze czasu zabrakło. Zamiast projektów wykonawczych dynamizm sprzedał
        lemingom tragedię pod nazwą "działka państwa Krzywdów". A czas leciał. Nic to.
        Niech wykonawca zaczyna budowę, projekty wykonawcze wykonawca dorysuje sobie w
        locie.
        Aż w końcu nadeszła zima 2009/2010 roku i nagle okazało się, że budowa stadionu
        jest opóźniona. Przepraszam, ale na jakiej podstawie tak się okazało? Skoro
        plany powstają w locie, to całkiem możliwe jest, że stadion budowany był zgodnie
        z planem.
        Co prawda normalni ludzie najpierw planują a potem budują, ale Rafał Dutkiewicz
        wie lepiej. W końcu nie metody się liczą, a wynik.
        Nowy wykonawca, nowy porządek na budowie, nowy przestój. Spółka Wro2012 wykonuje
        dobrą robotę, po przyznawanych jej pracownikom premiom patrząc. Tyle, że
        ostatnio okazało się, że nikt jej raportom nie wierzy. Nic to, budujemy dalej.
        Konsekwencje personalne ? Żadnych. Poza długim, który nie toleruje pytań nie
        uzgodnionych wcześniej z wydziałem propagandy urzędu miejskiego. "Nikt mi się tu
        nie będzie wtrącał!"

        - TRZY STADIONY DLA JEDNEJ DRUŻYNY PIŁKARSKIEJ ZA - W SUMIE 2 MILIARDY
        2006-10-04: Wrocław za około 100 milionów euro wybuduje nowy stadion piłkarski
        na 42 tysiące widzów. - Lubię ogłaszać projekty, których powstanie jest realne.
        Mam pewność, że ten stadion powstanie - zapowiedział prezydent Wrocławia Rafał
        Dutkiewicz.
        40 milionów publicznych złotych wydano na modernizację stadionu na Oporowskiej.
        13,3 miliona złotych wydano na zakup stadionu olimpijskiego. Oczywistym jest, że
        remont stadionu olimpijskiego jest zbyt mikrym przedsięwzięciem, żeby do jego
        przeprowadzenia powoływać spółkę. Dlatego też wybudowany zostanie nowy stadion.
        Wrocław jest wystarczająco bogaty, aby panu Thomasowi Speckowi, członkowi
        zarządu firmy Wro2012 pracującemu za 24 tysiące złotych miesięcznie na pół
        etatu fundować dwa razy w miesiącu bilety lotnicze do domu, a jednocześnie zbyt
        biedny, aby wspierać klub jazzowy. Oto realny "paradygmat piłki nożnej" w
        wydaniu wrocławskim.
        Najnowszy stadion nie będzie własnością miasta, tylko banków (hipoteka) a
        działkę budowlaną pod stadion i następny supermarket miasto straciło bezpowrotnie.
        Kredyty się same nie spłacą. Komuś trzeba będzie zabrać, żeby na odsetki dla
        bankierów wystarczyło. A to utnie się finansowanie amatorskich klubów
        sportowych, a to zlikwiduje się popołudniowy szczyt komunikacyjny. Grunt, żeby
        na sikawę i premie dla urzędników pieniądze się znalazły.
        W 2010 roku Wrocław wyda 120 milionów złotych na obsługę zadłużenia. Nie na
        spłatę kredytów, a jedynie na spłatę odsetek od kredytów. Jądro Reagana
        kosztowało 100 milionów, nowy most Warszawski wraz z nowym placem Kromera
        kosztował 110 milionów złotych. Zamiast pakować te 120 milionów w infrastrukturę
        (na przykład w budowę linii tramwajowej na Psie Pole) Wrocław odda te pieniądze
        bankom. Czy naprawdę jednej słabej drużynie potrzeba trzech stadionów? Czy
        naprawdę superhipernowoczesny stadion jest ważniejszy niż kolej aglomeracyjna,
        zwalczanie korków i skanalizowanie Wrocławia?
        Dla Solorza budowa stadionu na 45.000 miejsc przy liczbie kibiców 5.500 to marny
        biznes i wykorzystał znajomości z prezydentem aby przerzucić koszty budowy na
        mieszkańców. NIK już się wypowiadał, ze gmina będzie musiała sprzedać udziały,
        bo nie powinna prowadzić drużyny piłkarskiej. Pytanie: dlaczego stadion nie
        został wniesiony jako udział UM w WKS Śląsk tak, aby można było przy sprzedaży
        udziałów coś odzyskać z kosztów stadionu?
        Cena za stadion ustalona została w czasie hossy na bardzo wysokim poziomie.
        Teraz Max Boegl winien zaśpiewać co najmniej 20% MNIEJ niż Mostostal, a nie tyle
        samo.

        - SFINANSOWANIE STADIONU DLA PRYWATNEJ DRUŻYNY PIŁKARSKIEJ
        Po udanym szantażu drużynę WKS Śląsk zakupiła gmina Wrocław. Następnie miasto
        Wrocław odsprzedało większość udziałów polskiemu miliarderowi, panu Solorzowi.
        Niestety, zaangażowanie pana Solorza ograniczyło się do wpłacenia niecałych 16
        milionów złotych. To gmina Wrocław, najwyraźniej nie mająca pojęcia, co zrobić z
        miliardem złotych należących do wrocławian postanowiła wywianować drużynę
        gruntem, pod zastaw którego wybudowany zostanie stadion wraz z galerią handlową.
        Umowa wygląda prosto: miasto bierze na siebie budowę stadionu i galerii
        handlowej, drużyna pana Solorza zgarnia z nich zyski.

        - "FINANSOWY WEHIKUŁ", CZYLI GALERIA NA KREDYT 600 MLN ZŁ
        Miasto ma 48% udziału w tym marnym interesie. Zatem musi zaciągnąć prawie 300
        mln kredytu. Ciekawe, który bank go udzieli i kto zapłaci za te fanaberie
        włodarza miasta. MPK ledwo wyżebrało 390 mln, Port Lotniczy ma duże kłopoty z
        uzyskaniem podobnego kredytu. Czy to nie droga do zarządu komisarycznego i
        wstydu na cały kraj?
        Nikt z malkątętów i plujków jadem nie POjmuje inżynierii finansowej Sternika,
        który musi mieć kredyt 600 milionów, by kopacze zajęli czwarte, a nie czternaste
        miejsce w tabeli. POza tym kredyt dla kopaczy służy dwóm Dogmatom Dynamizmu:
        1. Grzechem jest się nie zadłużać oraz
        2. Żyjemy w paradygmacie piłki nożnej.
        a puenta tradycyjna: ratujcie swoje POrtfele przed Sternikiem...
        Solorz dostał miejską ziemię pod solpol 3 wraz z dociągnięciem linii tramwajowej
        za darmo.
        • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Anatomia Dynamizmu 09.06.10, 13:14
          - AFERA WROC2012OWA
          1) zmieniarka na sześć płyt wraz z wrocławską rejestracją i dodatkiem do tego
          wszystkiego w postaci limuzyny dla kierownika budowy stadionu w randze prezesa
          spółki, ksywa "nażelowany".
          Prezes Wrocławia 2012 Sławomir Wojtas męczy się teraz w służbowym 2-letnim
          fordzie mondeo, który kosztował 73 tys. zł. Za jego nowy samochód - jak wynika
          ze specyfikacji - trzeba byłoby zapłacić ok. 120 tys. Dwa spośród trzech aut
          miały być samochodami typu SUV, łączącymi cechy limuzyny i terenówki. Trzecie,
          przeznaczone dla prezesa, to samochód osobowy z
          silnikiem o pojemności nie mniejszej niż 2170 ccm i mocy nie mniejszej niż 170
          KM oraz gadżetami, m.in. wrocławską rejestracją, dwustrefową klimatyzacją,
          podgrzewanymi fotelami i zmieniarką na co najmniej sześć płyt CD. Koniecznie w
          kolorze czarny metalik, z tapicerką z alcantary. Nie mógł być krótszy niż 4,7 m
          i węższy niż 1,8 m. Warunki przetargu spełnia tylko jedno auto - Ford Mondeo 2.2
          Duratorq TDCi 175 KM Titanum S.
          2) Spółka Wro2012 zajmuje się nadzorem a nie budową stadionu.
          W firmie pilnującej budowy stadionu spodziewać się raczej należy 28 szczerbatych
          inżynierów, którzy zęby zjedli na wcześniejszych budowach oraz 6 biurokratów ich
          obsługujących. W firmie Wro2012 pilnujących budowy stadionu fachowców od
          budownictwa jest sześciu a 28 dalszych stanowisk pracy to administracja:
          managery, koordynatory, dyrektory, zastępcy, asystentki, sekretarki, kierowcy,
          prawnik i tak dalej. No, ale widocznie to jest nowy, dynamiczny standard w
          budownictwie.
          a) Pan Janicki opowiada o wysokiej klasy specjalistach zatrudnionych w spółce
          wrocław2012. Spróbujcie znaleźć jakieś osiągnięcia prezesa spółki wro2012. Nawet
          przetargu na własne auto nie potrafi porządnie ustawić.
          b) Przeciwko Tomasowi Speck toczył się przewód sądowy o korupcje. Dopiero w 19
          maja 2009 roku sprawa doczekała się końca. Oznacza to, że Tomasa Speck spółka
          Wrocław2012 zatrudniła znacznie wcześniej. Jak jeszcze nad nim ciążyły zarzuty o
          korupcję.
          c) Pani Karolina Zug jest właścicielką agencji modelek, właścicielem agencji
          pośrednictwa w obrocie nieruchomościami, kierownikiem biura w firmie Inventa
          Estate Polska, oraz pracuje oczywiście w firmie Wro2012. To są cztery etaty, z
          czego dwa wiążą się z odpowiedzialnością właścicielską. Dzieląc 24 godziny na 4
          części otrzymujemy sześć godzin dziennie, które pani Zug jest w stanie poświęcić
          wrocławskiemu stadionowi. Oczywiście pod warunkiem, że nie musi spać, jeść,
          przemieszczać się i tak dalej.
          d) Forum dla księgowych:
          ~Alina
          czwartek, 24 lipiec, 2008, 09:30
          Odp: polityka rachunkowości
          Pracuję w spółce z o.o.. Czy ktoś mógłby mi przesłać w formie elektronicznej
          politykę rachunkowości dla spółek? Będę wdzięczna.
          Mój adres alina.szczebak@2012.wroc.pl
          Pozdrawiam wszystkich
          Alina
          No to jest rzeczywiście wysoki profesjonalizm. Czekamy teraz na zapytanie na
          forum: Poszukuję do ściągnięcia PDF-a "Budowa stadionu dla opornych".
          e) Krzysztof Kopertyński, specjalista od współpracy z biurem EURO aktualnie
          zajmuje się: "rodzinka, WTK, EURO 2012, pokerek, browarek, wódeczka...".
          Jak ktoś po pracy wypija piwko, kilka kieliszków wódki, a jako swoje główne
          zainteresowania wymienia browarek i wódeczkę, to wygląda na to, ze ma spory
          problem z alkoholem.
          f) Maciej Nowaczyk, koordynator d.s. propagandy.
          Zależność materialna dziennikarza "gazety wyborczej" od polityka Rafała
          Dutkiewicza, a bezpośrednio od szefów spółki Wro2012. Zasada obowiązująca we
          Wrocławiu jest prosta: najpierw redaktor płodzi artykuły do gazwybu zgodne z
          propagandową linią dynamizmu, a kiedy się ich już wystarczająco nazbiera,
          dynamizm w nagrodę proponuje synekurę.
          3) Dzieje sporu o budowę stadionu:
          Najtańszą ofertę przedstawiło konsorcjum, którego liderem jest Mostostal, i to
          ono zwyciężyło. Stadion chce wybudować za niecałe 730 mln zł. Wynik zaskarżyło
          drugie w przetargu konsorcjum Max Bögl. Komisja przetargowa spółki Wrocław 2012
          po przeanalizowaniu skargi przyznała rację niemieckiej firmie i ogłosiła, że
          zwycięzcą jest Max Bögl. 2 marca Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że stadion
          powinien budować jednak warszawski Mostostal. Na tę decyzję KIO skargę do sądu
          skierował Max Bögl. Czwartkowe orzeczenie sądu jest definitywne. Wyrok nie
          podlega kasacji.
          Thomas Speck był prezesem firmy Walter Group Project Development zarejestrowanej
          pod adresem Böheimstraße 8 86153 Augsburg. Pod tym samym adresem zarejestrowana
          była firma Walter Bau AG. Walter Bau Ag była trzecią co do wielkości firmą
          budowlaną z Niemiec. Jako powód jej upadku niemieckie media podają zaciągnięcie
          zbyt wielu kredytów na inwestycje. Przez to stała się niewypłacalna. Walter Bau
          AG realizował z Max Böglem wiele inwestycji.
          Układy kolesi miały sprawić, że to Max Bögl miał być wykonawcą od początku,
          tylko, że Mostostal złożył niższą ofertę. I się zaczęło. Protest Max Bögla,
          odwołanie do KIO i tam zwycięzcą Mostostal, ale kolesie ze Spółki Wrocław 2012
          pomogli Böglowi iść do sądu i tam ponownie przegrali. Kontrakt po raz pierwszy
          przez miasto został podpisany tak, że po stronie Wykonawcy jest projekt.
          Dotychczas projekt był wcześniej przygotowywany przed budową przez Inwestora a
          Wykonawca wchodząc na budowę wiedział już co ma robić. Tu projekt powstaje razem
          z budową - stąd są opóźnienia. Projektując jakiekolwiek obiekty robisz to od
          góry, czyli najpierw zbierasz obciążenia od wiatru, śniegu, później przechodzisz
          na konstrukcję obiektu, na końcu projektujesz fundamenty. Buduje się w odwrotnej
          kolejności - czyli tym samym nie idzie to ze sobą w parze. Projekt takiego
          stadionu trwa bardzo długo - nie raz były takie sytuacje na budowie, że
          wszystkie maszyny stały czekając na jakikolwiek rysunek. Czekano na moment kiedy
          Mostostal poprosił o 4 miesiące przedłużenia umowy, Spółka wyrzuca Mostostal i
          zaprasza Maxa Bögla.
          4) Jak to możliwe że opozycyjni Radni rozliczający Prezydenta z postępów przy
          budowie stadionu pracują od połowy kadencji na etacikach w miejskich spółkach,
          np wrocławskie inwestycje?
          Radna rady miejskiej Elżbieta Anna Góralczyk wybrana z listy Platformy
          Obywatelskiej pracująca na 3/4 etatu w należącej do magistratu firmie
          Wrocławskie Inwestycje sp. z o.o. nie jest w stanie sprawować nadzoru nad
          działaniami magistratu będąc jednocześnie od niego materialnie zależna. Radna ta
          reprezentuje Platformę Obywatelską. Teraz wiemy już, dlaczego Platforma
          Obywatelska jest opozycją tylko z nazwy: Janicki to członek PO, a radną
          Góralczyk magistrat uciszył synekurą w spółce zależnej. Jak się jest na
          emeryturze, to prawie 18 tysięcy złotych piechotą nie chodzi.
          5) Z najnowszego tajnego raportu o stanie przygotowań Polski do Euro 2012
          wynika, iż o kłopotach z wykonawcą Wrocław nie informował UEFA. Prawdy nie znał
          też ani PZPN, ani odpowiedzialna za organizację Euro 2012 spółka PL.2012.
          Michał Janicki, odpowiedzialny w urzędzie miasta za przygotowania do Euro 2012:
          - Niepytani przez nikogo nie chcieliśmy siać zamętu. Nikt nie pytał nas, jak
          mają się deklaracje wykonawcy do przedstawionego planu budowy. Mówiliśmy o tym,
          co jest robione, nie mówiliśmy o tym, co nie jest.
          6) konkluzje:
          a) Forum jest bardzo uważnie obserwowane przez dynamistów. Ataki na malkontentów
          rozpoczęły się bowiem dopiero po sesji rady miejskiej poświęconej stadionowi.
          Wcześniej sterowani z magistratu siepacze z braku decyzji bali się otworzyć
          paszcze. A decyzji nie było, bo nie było do końca wiadomo, jak zachowają się
          radni. Wskazuje to na skrupulatnie ukrywany strach dynamistów przed
          nadchodzącymi wyborami. Rada miejska została co prawda spacyfikowana, ale już
          kontrola nad lokalną prasą trzeszczy w szwach, bo na wierzch wychodzą jej
          powiązania z władzą.
          • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Anatomia Dynamizmu 09.06.10, 13:14
            b) Stadion zostanie wybudowany, choćby nie wiem co miało się jeszcze wydarzyć.
            Stadion będzie kosztował wrocławian jakieś 200 mln Euro (z infrastrukturą
            przystadionową dobrze ponad 300 mln Euro), choć niewiele mniejszy stadion w
            Sinsheim w Badenii-Würtembergii kosztował dwa lata temu 60 mln Euro. Ale
            pieniądze w budowie pomników i mauzoleów nigdy nie grały poważnej roli.
            c) Platforma Obywatelska nadal pozostaje lojalnym członkiem koalicji rządzącej
            Wrocławiem. Jej członkowie nadal pracują w magistracie i zależnych od niego
            spółkach. Opozycyjna działalność platformy we Wrocławiu obliczona jest na
            przejęcie głosów rosnących szeregów malkontentów i ogranicza się ona do cichego
            popiskiwania po kątach.
            d) Nic się we Wrocławiu nie zmieni, bo wrocławianie tego nie chcą. Wrocławianie
            wydają się podzielać oficjalną linię dynamizmu, który walczy z "przejściowymi
            trudnościami", czyli parafrazując bodajże kisiela "bohatersko zwalcza problemy
            nieznane w innym ustroju".
            e) Miasto zbankrutuje. To znaczy miasto zbankrutowało już dawno, ale oficjalnie
            dzięki sztuczkom księgowym a'la Enron i AIG statystyki udaje się utrzymywać w
            pozornym porządku. Tyle, że dynamizmowi kończą się grunty, które może pod
            kolejne kredyty zastawiać w bankach.
            f) Rewolucji nie będzie. Wrocław wymienił swoją ludność a nowi wrocławianie
            opuszczą go po zamknięciu miejscowych obozów pracy, bo to nie są nowi obywatele
            miasta, a jedynie wędrowni robotnicy, zupełnie jak w Chinach. Wrocław to ludzie,
            kto miał odwagę coś zmienić - wyjechał. Nie ma komu walczyć o Wrocław.
            g) Na budowanie alternatywy dla obecnie rządzącej sitwy jest już za późno.
            Zresztą nie ma dla kogo jej budować (patrz f).
            Wniosek: niech ostatni zgasi światło.
            7) koszty:
            Zaplanowany dla spółki Wrocław 2012 budżet na 2009 rok wynosił 10,4 mln. Z
            powodów perturbacji związanych ze zmianą wykonawcy stadionu z tej kwoty udało
            się wydatkować jednak tylko 6,6 milionów. Spółka w całości należy do miasta,
            więc na jej utrzymanie łoży urząd miasta. W tym roku dostanie aż 11,4 mln zł.
            Jej funkcjonowanie, zaplanowane na lata 2008-2012, pochłonie w sumie 47 mln zł.
            Z tej kwoty lwia część trafia do kieszeni pracowników spółki. A ci należą do
            najlepiej opłacanych z miejskiej kasy. Średnie miesięczne wynagrodzenie brutto w
            2009 roku wyniosło we Wrocławiu 2012 ok. 6,3 tys. zł. Najmniej, bo tylko 1,9-2,2
            tys. zł miesięcznie, zarabiają sekretarki, choć oficjalnie w firmie nie ma
            takiego stanowiska. Jest asystentka zarządu i specjalistka ds. administracji.
            Niskie zarobki rekompensuje im 20-procentowa premia. Prezes Wrocławia 2012
            Sławomir Wojtas co miesiąc bierze 16,6 tys. zł brutto. I choć nie jest to
            najwyższa pensja w spółce, to i tak zarabia o 4 tys. więcej niż prezydent
            Wrocławia. Raz na kwartał może liczyć na premię w postaci dodatkowej pensji.
            Jeździ też służbowym samochodem. Jeszcze lepiej wynagradzani są zatrudnieni w
            spółce specjaliści: główny architekt i główny inżynier - zarabiają po 17,7 tys.
            zł. Im także przysługuje 20-proc. premia uznaniowa. Najwięcej w spółce Wrocław
            2012 zarabia jej niemiecki wiceprezes Thomas Speck. W pracy nie pojawia się
            codziennie, ale za wnoszone do spółki doświadczenia w budowie stadionów inkasuje
            co miesiąc 23,7 tys. zł. Ma zagwarantowane w kontrakcie, że dwa razy w miesiącu,
            na koszt spółki, może latać samolotem. Dokąd? Tego spółka nie ujawnia. Czy to
            nie za wiele? - zapytaliśmy Michała Janickiego, pełnomocnika prezydenta
            Wrocławia ds. Euro 2012 i szefa rady nadzorczej spółki. - Żeby zbudować stadion,
            musieliśmy zatrudnić wysokiej klasy specjalistów i fachowców.
            Gdybyśmy płacili im mniej, nie poradzilibyśmy sobie tak łatwo z kłopotami,
            jakich przysporzył nam Mostostal. To właśnie ich pensje zawyżają średnie
            wynagrodzenie, osoby w administracji już tyle nie zarabiają - tłumaczy Janicki.
            Podkreśla, że wynagrodzenia We Wrocławiu 2012 i tak są niższe od tych
            obowiązujących w firmach prywatnych. W 2009 roku wynagrodzenia pracowników
            spółki pochłonęły czwartą część jej budżetu. Reszta poszła na bieżącą
            działalność - 126 tys. zł na krajowe i zagraniczne wyjazdy służbowe pracowników,
            33 tys. zł na utrzymanie dwóch służbowych samochodów, 312 tys. zł kosztowały
            zamawiane przez spółkę specjalistyczne ekspertyzy i opinie. Wrocław 2012 płaci
            też za wynajem biura przy ul. Ofiar Oświęcimskich. W 2009 roku kosztowało to
            ponad 500 tys. zł. Także ten wydatek nie wydaje się zbyteczny członkom rady
            nadzorczej. - Zawsze można powiedzieć, że powinno wynajmować się tańsze biuro,
            ale pamiętajmy, że mieści się ono w ścisłym centrum miasta, a nie na jego
            rogatkach - tłumaczy 46-tysięczny miesięczny czynsz Robert Pietryszyn, drugi obok
            Janickiego przedstawiciel prezydenta Wrocławia w radzie nadzorczej spółki. I
            dodaje: - Wydatki nie są małe, ale jeśli miasto chce się dobrze przygotować do
            Euro i mieć nowoczesny stadion, to musi go być na to stać.
            A jak zabraknie na wypłaty to zawsze jest jeszcze tyle autobusów i tramwajów do
            obcięcia. Przecież te pojazdy wożą powietrze, a nikt biletów nie kupuje. Ciachać
            MPK i oddać biednym prezesom nieudolnej spółki. Jak to będzie mało, zawsze można
            przełożyć np. budowę obwodnicy Psiego Pola i dać biednym prezesom. Co z tego, że
            ludzie pokonują 400 metrowy odcinek w 15 minut. Oni się już przyzwyczaili, a
            prezesom z nieudolnej spółki zabraknąć nie może. Tyle jest jeszcze
            do obcięcia, ścięcia, do oszczędzania w imię kryzysu, prezesi nie martwicie się,
            wasze 25 tysiaków miesięcznie za ciężką i jakże efektywną pracę na bank jest
            niezagrożone.
            • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Anatomia Dynamizmu 09.06.10, 13:14
              - AFERA AQUAPARKOWA
              W 2005 roku prezydent Dutkiewicz deklarował, że wrocławski aquapark będzie
              najnowocześniejszy w Polsce. Jedyny w Europie ze zjeżdżalnią ze skocznią, bo
              Polacy kochają Małysza. Pierwotnie miał zostać otwarty we wrześniu 2006 roku,
              następnie na Boże Narodzenie, potem w styczniu 2007 roku, aż w końcu pytanie o
              termin straciło sens. Wokół aquaparku, który realizuje spółka Wrocławski Park
              Wodny (75 proc. udziałów ma niemiecka firma InterSpa, resztę miasto), konflikty
              były od początku. Podwykonawcy skarżyli się, że nie dostają pieniędzy, ci,
              którzy mieli płacić, bankrutowali, prokuratura prowadziła śledztwo.
              InterSPA to niemiecka firma, która zaprojektowała i nadzorowała budowę
              wrocławskiego aquaparku. By obiekt mógł powstać, zawiązana przez Niemców i
              władze Wrocławia spółka Wrocławski Park Wodny zaciągnęła 33 mln euro kredytu w
              irlandzkim banku Depfa. Ustalono, że przez najbliższe 28 lat InterSPA będzie
              zarządzać obiektem.
              W lipcu magistrat zerwał umowę z InterSpa ("bo Niemcy nie robili tego, co do
              nich należy"), który następnie do współpracy wrócił ("opóźnienia wynikały z
              różnic kulturowych"). Następnie z dumą ogłoszono, że miasto przejęło Wrocławski
              Park Wodny, wnosząc do spółki wartą 116 mln ziemię, ale okazało się, że źle
              obliczono powierzchnię gruntu i z przejęcia nic nie wyszło. W końcu audytorzy z
              UM stwierdzili, że InterSpa w ogóle nie powinno budować aquaparku, bo nie
              spełniło wymaganych kryteriów. Ale kolejna próba przejęcia WPW poprzez spłatę
              jego długów też się nie udała.
              Porozumienie utrudniały też polsko-niemieckie resentymenty, podejrzenia o
              korupcję i próby zbijania kapitału politycznego (SLD złożył doniesienie do
              prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa). Wreszcie do aquaparku
              weszło CBA.
              Aquapark działa od 16 lutego 2008 r., ale konfliktów uruchomienie aquaparku
              wcale nie kończy: miasto Wrocław skarży CBA, domaga się od biura opublikowania
              przeprosin i wpłaty 100 tys. zł na cele charytatywne. Wrocławski Park Wodny
              domaga się od InterSPA odszkodowania 14.575.064 zł. Miesiąc wcześniej z pozwem
              przeciwko WPW do sądu zgłosili się Niemcy, twierdzą, że za wykluczenie ich z
              zarządzania aquaparkiem należy im się odszkodowanie w wysokości 54 mln zł. Piotr
              Przewłocki zrezygnował ze stanowiska prezesa spółki Wrocławski Park Wodny (WPW)
              na miesiąc przed upływem kadencji. Dyrektor Krzysztof Kiniorski został przez
              następcę Przewłockiego zwolniony za brak kreatywności. Prokuratura umorzyła
              śledztwo, które zostało wszczęte po doniesieniu radnych SLD. InterSPA z tytułu
              utraconych korzyści domaga się od gminy i WPW 124 mln zł.

              - TWORZENIE CORAZ TO NOWYCH SPÓŁEK NOMENKLATUROWYCH, KTÓRE PASĄ SIĘ NA MIEJSKIM
              MIENIU (WRO2012, AQUAPARK)
              stadion na Maślicach NIE zostanie sprzedany prywatnemu właścicielowi dwa lata po
              oddaniu do użytku. Stadion stoi na działce, na której będzie ustanowiona
              hipoteka na 500 mln złotych, bo tyle kredytu weźmie spółka wro2012 na stadionu
              wybudowanie. Kto zechce kupić stadion warty góra trzysta milionów (a zapłacą za
              niego 1 miliard) obciążony hipoteką na pół miliarda ? Chyba tylko gość mocno
              zainteresowany wyrzuceniem 200 baniek w błoto.
              Pierwszą przepompownią publicznego szmalu do prywatnych kieszeni na dużą skalę
              był/jest we Wrocławiu aquapark (za 110 milionów złotych). W umowie spółki WPW SA
              bowiem zastrzeżono, że gmina Wrocław wyrównywać będzie dotacją straty z
              działalności aquaparku. Przez trzydzieści lat. Beneficjentem tej dotacji miała
              być niemiecka spółka InterSPA, która ze swojej strony zgodziła się na
              zatrudnienie w WPW SA wielu orłów dynamizmu. Niestety, deal prysł, towarzystwo
              się pokłóciło a firma InterSPA wyceniła utratę przyszłych zysków na 124 miliony
              złotych. Pozew leży już w sądzie.
              Następną przepompownią szmalu okazuje się być stadion. W ciągu dziesięciu lat
              miasto przekaże tym razem amerykańskim biznesmenom gwarantowaną umową kwotę 103
              milionów złotych plus 15% od wypracowanych przez nich zysków.
              Jakich zysków, przepraszam bardzo? Czy aquapark przynosi zyski? Na miejscu
              amerykanów poważnie bym się zastanowił czy robić interesy z kamarylą
              Dutkiewicza. SMG World powinno zadzwonić do InterSPA i zapytać się jak Niemcy
              wyszli na robieniu geszeftów z dynamizmem. Chociaż amerykanie nie ryzykują ani
              złotówki. Oczywiście już niedługo okaże się, że jedynymi managerami zdolnymi
              poprowadzić stadion ku świetlanej przyszłości są junacy od Dutkiewicza. Taki
              Panczyj już zbyt długo cierpi w zamrażarce firemki ciągnącej ciężką forsę z
              magistratu na prowadzenie projektu tram plus. Moras się marnuje. Urban, miejski
              skarbnik trochę się już jako zderzak prezydenta zużył i przydała by mu się umowa
              o pracę nieobciążona przepisami ustawy kominowej. Poza tym prezesostwo w firmie
              prywatnej po okresie skarbnictwa dobrze wygląda w CV. Kiniorski w aquaparku
              dostał kopa i chwilowo jego lojalność wobec wodza wystawiona jest na ciężką
              próbę. Kocięba-Żabski cierpi. A pamiętać trzeba również i o Patryku Wildzie,
              czyli wiceprezesie MPK, autorze pomysłu zniesienia popołudniowego szczytu w MPK
              oraz skrócenia linii (we Wrocławiu przesiadka=nowy bilet, nowy bilet=dodatkowy
              szmal), który dopiero niedawno nawrócił się na dynamizm i również już niedługo
              (w kampanii wyborczej) może zostać rzucony malkontentom na pożarcie, żeby
              ochronić Dutkiewicza. Nie można również zapominać o starych towarzyszach walki
              pokroju Adamskiego lub Jarocha, że o Piechocie, Jackiewiczu czy też Ujazdowskim
              nie wspomnę.
              Stworzono fikcję, że urzędy działają oszczędnie, a urzędnicy zarabiają niewiele
              i pracują niemal charytatywnie. Prawda jest taka, że rady nadzorcze spółek są
              przytułkami dla samorządowców, w których oni sobie po prostu dorabiają: Adamski
              otrzymuje nie tylko pensję za pracę w urzędzie (co miesiąc to ponad 16,7 tys.
              zł), ale także dorabia kolejną (ponad 7 tys. zł) jako członek dwóch rad
              nadzorczych: Wrocławskiego Parku Wodnego i spółki Fortum. Patalas, drugi z
              najbogatszych urzędników, zasiada w radzie nadzorczej Miejskiego
              Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, a także Klubu Sportowego "Śląsk
              Wrocław", za co otrzymał w 2009 r. w sumie ponad 61 tys. zł. Na niskie
              wynagrodzenie narzekać nie może, bo jako sekretarz dostaje jeszcze ok. 20 tys.
              zł miesięcznie. Tylko Dutkiewicz nie dorabia w żadnej z rad, ale to on wyznacza
              urzędników, którzy w radach zasiadają.
              Od kilku już lat wpływy z biletów komunikacji miejskiej są księgowane w budżecie
              a potem przelewane do spółki zależnej. W roku 2010 wpływy z komunikacji
              zbiorowej wyniosą prawie 134 miliony złotych (dział numer 600 budżetu gminy
              Wrocław na 2010 rok).
              "wpływy za media" (pozycja 700 budżetu) to ponad 55 milionów złotych. Wpływy za
              media nie są dochodami budżetu - gmina zebrane od najemców lokali komunalnych
              pieniądze przekazuje dalej, wodociągom, śmieciarzom i innym firmom świadczącym
              usługi. Kolejny punkt, dzięki któremu budżet błyszczy.
              Tylko dzięki tym dwóm manewrom sztucznie rozdęto dochody o budżetu o jakieś 200
              milionów złotych, czyli o lekko licząc 7 procent. Sztuczne rozdymanie dochodów
              ma sens, bo dzięki temu manewrowi pojawiają się argumenty o dynamicznym rozwoju
              a i bankierzy łaskawszym okiem patrzą na gminę-kredytobiorcę która na papierze
              ma niski stosunek zadłużenia do dochodów.
              • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Anatomia Dynamizmu 09.06.10, 13:15
                - LEWE DRZWI W TRAMWAJU ZA 1,2 MILIARDA
                Tramwaj plus, szczytowe dzieło dynamicznej troski o komunikację zbiorową za dużo
                ponad miliard złotych będzie poruszał się w korku, podróżując po współdzielonych
                z samochodami torowiskach, tych samych, po których jeździć będą zwykłe tramwaje.
                Plus tramwaju polega zatem nie na szybkości jego przemieszczania się, a na
                możliwości wysiadania z lewej strony. Co z pewnością jest najważniejszym
                kryterium oceny przydatności tramwaju w europejskiej aglomeracji XXI wieku.
                2006-03-26: Sposobem na nasze korki ma być szybki tramwaj, który mógłby ominąć
                centrum tunelami, a za miasto wyjechać po torach kolejowych.
                W roku 2006, również na pół roku przed wyborami samorządowymi redaktor (wtedy)
                gazwybu Marek Szempliński przeprowadził wywiad ze Zbigniewem Komarem, z którego
                wynikało, że tramwaik plusik po centrum Wrocławia poruszać się będzie w
                specjalnie do tego celu wybudowanych tunelach. Redaktor Marek Szempliński za
                wierną służbę dynamizmowi po wyborach w 2006 roku nagrodzony został posadą
                rzecznika prasowego miejskiej spółeczki "Wrocławskie Inwestycje sp z o.o.",
                będącej 100% własnością gminy Wrocław. Ówczesny szef sekcji rozwoju transportu
                szynowego w magistracie, Zbigniew Komar jest dzisiaj już pełnomocnikiem
                prezydenta Dutkiewicza do spraw rozwoju transportu szynowego. Tuneli dla
                tramwaju plus oczywiście jak nie było, tak nie ma.
                2009-01-16: Za trzy lata po Wrocławiu pojedziemy pierwszymi szybkimi tramwajami.
                Specjalnie dla nich powstaną zupełnie nowe linie. Urzędnicy planują dodatkowo
                wielką rozbudowę torowisk, które poprowadzą nawet za miasto. Wiadomo już, że do
                końca 2011 roku wybudowane zostaną dwie nowe nitki, po których będzie kursowała
                szybka miejska kolejka. Pierwsza połączy Gaj z Kozanowem i stadionem na
                Maślicach, a druga Leśnicę z Sępolnem. Po tych trasach pojadą tzw. Tramwaje
                Plus, czyli pojazdy, które przewiozą nas przez miasto znacznie szybciej niż
                zwykłe tramwaje. Jak to możliwe? Bo zatrzymywać się będą wyłącznie na
                przystankach. Ich ruchem zarządzać będzie specjalny system sterowania. Ma
                sprawić, że dla nadjeżdżającego tramwaju zawsze będzie paliło się zielone
                światło, a na całych trasach powstaną też wydzielone torowiska, tak aby nie stać
                w korkach wraz z samochodami.
                2009-11-17: Tramwaj Plus nie pojedzie do Leśnicy ani na Sępolno. Szybki tramwaj
                nie przejedzie również przez ul. Suchą, która miała zostać przebudowana i
                zamknięta dla samochodów.
                2010-05-18:
                (Bartłomiej Knapik): Kiedy można się spodziewać rozpoczęcia budowy linii
                tramwajowych na Psie Pole i Nowy Dwór?
                (Rafał Dutkiewicz): Dziś nikt nie odpowie na to pytanie. Wcześniej trzeba znać
                odpowiedź na pytanie, na ile Psie Pole zaakceptuje transport kolejowy. Z dworca
                Psie Pole na Mikołajów jedzie się 12 minut. Pilnie chcemy zwiększyć
                częstotliwość kursowania pociągów między tymi dwiema stacjami, oraz przestawić
                komunikację na samym Psim Polu tak, by dowoziła mieszkańców na dworzec. Jeśli
                mieszkańcy zaakceptują taką formę podróżowania, to lepiej jest doinwestować
                połączenie kolejowe, choćby kupując szynobusy. Gdyby się jednak okazało, że
                mieszkańcy tego rozwiązania nie zaakceptują, będziemy musieli rozpocząć budowę
                tramwaju na Psie Pole. To jednak w następnej kadencji się nie uda.
                Tramwaj plus - firma Ernst & Young wraz z jej dyrektorem Pawłem Panczyjem
                (fumfel prezydenta, niedawno jeszcze szef ARAW) publiczne pieniądze za
                zaprojektowanie tego tramwaju wzięła, po czym magistrat stopniowo plany te
                okroił. Wiedząc, że planuje się coś, co i tak nie zostanie wykonane, plany te
                można o kant dupy potłuc. Tylko szmal, który przepłynie z kieszeni publicznej do
                kieszeni prywatnej będzie jak najbardziej realny.
                Nic nie słychać o tym, żeby firma Ernst & Young zwróciła miastu część wynagrodzenia.

                - ELEKTRONICZNE TABLICE INFORMUJĄCE NA PL. KROMERA...
                Tablice zawisły na przystankach: tramwajowych (w obie strony); autobusowym w
                kierunku Psiego Pola, na ul. Toruńskiej oraz na każdym peronie na pętli
                autobusowej. Zadziwiające jest to, że taka tablica nie znalazła się na używanym
                przystanku autobusowym w kierunku centrum, a niektóre tablice na pętli
                autobusowej nic nie wyświetlają, bo nie wszystkie perony są eksploatowane.
                - Nie jest to dobre rozwiązanie - przyznaje rzeczniczka wrocławskiego MPK Iwona
                Czarnacka. - To cenna uwaga i mamy zamiar błąd naprawić. Niestety nie da się
                tego zrobić od razu, bo niezbędne byłoby przekopanie całej ulicy. Jednak przy
                okazji następnych robót na pewno będzie to rozplanowane rozsądniej - zapewniła.
                ... I JĄDRZE REAGANA
                Na zlecenie MPK elektroniczną informację dla pasażerów uruchamiała firma Pixel.
                - System nie zawsze prawidłowo funkcjonuje, bo opiera się na łączności radiowej
                Tetra, która została zakupiona przez miasto początkowo do zupełnie innych celów
                - mówi Sławomir Jankowski z Pixela. - Tetra miała służyć do łączności między
                służbami ratunkowymi. Dlatego teraz, gdy ma obsługiwać jeszcze dodatkowo około
                700 pojazdów MPK, czasami blokuje się od nadmiaru przesyłanych informacji.
                Witold Turzański, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji: - System jest
                bardzo fajny. Zajął pierwsze miejsce na targach komunikacyjnych w Kielcach.
                Zdarzają się oczywiście błędy, ale tak bywa z urządzeniami elektronicznymi, że
                czasem się zawieszają. Politechnika opracowała już dla nas program
                funkcjonalno-użytkowy dotyczący rozbudowy Tetry. Potem trzeba będzie ją
                zaprojektować i wdrożyć. To może potrwać rok lub dwa. W tej chwili trudno
                powiedzieć.
                System jest fajny, prezes jest fajny, prezydent też jest fajny, w ogóle jest
                fajnie, tylko ci durni mieszkańcy czegoś wiecznie chcą.

                • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Anatomia Dynamizmu 09.06.10, 13:15
                  - 2,5-ROCZNY REMONT MOSTU SZCZYTNICKIEGO O DŁUGOŚCI 68 METRÓW
                  rozpoczął się 24 czerwca 2006 roku. Po rozebraniu dobudówek pochodzących z 1934
                  roku na moście nic praktycznie się nie działo. W styczniu 2008 roku - po 14
                  miesiącach od zamknięcia mostu (!!!) rozebrano płytę mostu i okazało się, że
                  most jest w znacznie gorszym stanie niż zakładały ekspertyzy. Dlaczego dopiero
                  po takim czasie sprawdzono faktyczny stan mostu i kto za to odpowiada?
                  2008-05-21: Remont mostu Szczytnickiego opóźni się o dziesięć miesięcy. Wysoką
                  karę płaci nie wykonawca, ale miasto i podatnicy. Od stycznia tego roku Wrocław
                  płaci miesięcznie aż 190 tysięcy złotych firmie Skanska remontującej most
                  Szczytnicki. To opłata za użyczenie zastępczego mostu, który stoi obok tego
                  remontowanego. Pieniądze podatników urzędnicy będą przelewać na konto drogowców
                  jeszcze przez prawie pół roku. Tak przewiduje podpisana przez magistrat umowa.
                  Remont przeprawy miał skończyć się pod koniec ubiegłego roku. Nic z tego nie
                  wyszło, bo nagle okazało się, że wykonawca musi gruntownie wyremontować ceglane
                  łuki mostu. Ich stan jest dużo gorszy, niż początkowo zakładano. Podobny problem
                  dotyczy chodników. Trzeba było nawet zmienić projekt. Mostem zastępczym będziemy
                  jeździć aż do października. Bo dopiero wtedy zostanie otwarty Szczytnicki. Chyba
                  że inwestor znowu natrafi na utrudnienia, które po raz kolejny przesuną koniec
                  remontu. Łatwo policzyć, że do października za zastępczy most miasto zapłaci
                  firmie Skanska w sumie prawie 2 miliony złotych.
                  2008-07-08: Most Szczytnicki ma być czynny w październiku. - To pewny termin -
                  twierdzi Mazur. Wcześniej zapewniano, że prace skończą się w lutym albo czerwcu.
                  2008-10-22: - Nie chcieliśmy poszerzenia mostu, bo gdyby ruch na przeprawie
                  zrobił się bardziej płynny, zakorkowałoby się rondo Reagana - mówi Maciej Bluj,
                  wiceDutkiewicz.
                  2008-10-24: Na razie przeprawą pojadą tylko samochody. Tramwaje zaczną z niej
                  korzystać dopiero za miesiąc, bo remont wciąż nie został jeszcze zakończony.
                  2008-12-11: Na samym środku wyremontowanego właśnie skrzyżowania przy moście
                  Szczytnickim już na zawsze będą stały przenośne barierki. Mają zagradzać
                  kierowcom wjazd na most od strony Stadionu Olimpijskiego i alei Różyckiego. Choć
                  drogowcy wybudowali nową jezdnię umożliwiającą taki przejazd, urzędnicy nagle
                  zmienili organizację ruchu na skrzyżowaniu i na środku tej jezdni kazali ustawić
                  barierki. Z Różyckiego obowiązuje nakaz skrętu w Kochanowskiego. Aby dostać się
                  na most, trzeba zawrócić dwa skrzyżowania dalej. Skutek był łatwy do
                  przewidzenia - korki na Kochanowskiego.

                  - KATASTROFA BUDOWLANA NA JĄDRZE REAGANA ZA 100 MLN ZŁ
                  2006-03-12 Początek przebudowy
                  2007-07-29 Plac Grunwaldzki najwcześniej we wrześniu
                  2007-08-31 Plac Grunwaldzki najwcześniej w październiku
                  2007-09-18 Nieszczelny tunel pod rondem Reagana
                  2007-09-30 Strach jeździć przez plac Grunwaldzki
                  2007-12-19 Pl. Grunwaldzki: siedem miesięcy opóźnienia
                  2008-02-19 Zaczął się odbiór techniczny pl. Grunwaldzkiego
                  2008-03-14 Mokro w nowiutkim tunelu pod rondem Reagana
                  2008-03-22 Zapada się nowa nawierzchnia ronda Reagana
                  2008-05-14 Grunwaldzki: Nie naprawiają zapadniętej kostki
                  2008-06-25 Eksperci zbadają kostkę na pl. Grunwaldzkim
                  2008-07-10 Wadliwe windy na rondzie Reagana
                  2008-07-18 Woda deszczowa zalewa windy na Rondzie Reagana
                  2008-07-21 Tablica z twarzą Ronalda Reagana
                  2008-07-21 Wrocław. Zbadali bruk na rondzie Reagana
                  2008-11-17 Kto zapłaci za wyrównanie ronda Reagana? My!
                  2009-01-27 System na rondzie Reagana na razie po staremu/Dezinformacja
                  pasażerska na rondzie Reagana
                  2009-03-09 Na rondzie Reagana pojawiły się kolejne dziury
                  2009-03-28 Rondo Reagana: my zapłacimy za naprawę kostki
                  100 milionów złotych wydano na plac grunwaldzki, po dwóch latach trzeba będzie
                  remont powtórzyć. 100 milionów złotych zmieniło właściciela a wygląda na to, że
                  magistrat czeka z ponownym remontem do momentu, w którym gwarancja wykonawcy
                  wygaśnie, żeby ponownie wyprowadzić miliony z publicznej kasy.
                  2010-05-29 Wrocław: Remont ronda Reagana w tym i przyszłym roku

                  - NIEKOMPETENTNI URZĘDNICY
                  Patryk Wild ze Stowarzyszenia Dolny Śląsk XXI dostał nowo utworzone stanowisko w
                  zarządzie wrocławskiego MPK z pensją 8 tys. zł na rękę - ma odpowiadać za
                  marketing i inwestycje
                  Tak tak, to były wójt gminy Stoszowice powiat Ząbkowice Śląskie, teraz
                  specjalista od tramwajów, no no...

                  - BRAK MIEJSC W PRZEDSZKOLACH
                  nasi kochani urzędnicy/włodarze wola ciekawe wyjaśnienia ("cud meldunkowy") niż
                  się przyznać, ze parę lat temu polikwidowali przedszkola.
                  kolejna odsłona prawdziwej twarzy Dynamizmu: miliardy na Mauzoleum Sternika i 3
                  kandydatów na miejsce w przedszkolu, codzienną usługę na pracujących młodych
                  ludzi, których Sternik tak wabi do miasta sPOtkań.... Dobrze, ze jest
                  eksterminacja tych, którzy nie złożyli pita, bo byłoby 4 kandydatów.

                  - GRANICZNA
                  Mieszkańcy Granicznej byli gotowi przekazać swoje grunty dobrowolnie. Tymczasem
                  zostali wywłaszczeni. Z dnia na dzień dowiedzieli się, że nie są już
                  właścicielami części swoich działek, ale karnie się podporządkowali. Rozumieli,
                  że droga musi być poszerzona, by można było szybko i bez korków dojechać na
                  lotnisko. Cierpliwie czekali na odszkodowania - półtora roku. I w jaki sposób
                  nagrodzona została ich dobra wola? Dowiedzieli się, że mogą dostać trzy razy
                  mniej (120 zł za m kw.), niż im pierwotnie oferowano, bo władze Wrocławia muszą
                  się trzymać przepisów. Starostwo w Oławie też musi ich przestrzegać, a jednak
                  zinterpretowało prawo na korzyść obywateli (368 zł za m kw.). Wygląda więc na
                  to, że władzom Wrocławia zabrakło dobrej woli, by nagrodzić dobrą wolę mieszkańców.
                  Mieszkańcy, ofiarujcie swe tereny Panu Dutkiewiczowi, on jest namaszczony przez
                  Boga aby królować nam na wieki wieków amen. Grzechem się nie zadłużać, pokażcie
                  jak umiecie się zadłużać.
                  • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Anatomia Dynamizmu 09.06.10, 13:16
                    - DANUTA KRZYWDA
                    W magistracie przez cały rok (a nawet dłużej) urzędnicy głowią się, jak
                    przechytrzyć rodzinę Krzywdów. Jest ona właścicielem czterech działek na ul.
                    Pilczyckiej, gdzie ma powstać parking dla autokarów oraz pętla autobusów MPK,
                    którymi na mecze Euro mają dojeżdżać kibice. Miasto zaproponowało Krzywdom 3,6
                    mln zł, ci chcą 7,5. Magistracki sztab antykrzywdowy opracował niedawno trzy
                    scenariusze wyjścia z opresji. Najbardziej dramatyczny przewidywał
                    przeprojektowanie inwestycji tak, by parking i przystanek ominęły działki
                    Krzywdów. Sprawa jest wciąż nierozwiązana, a czas goni.
                    Najpierw wykupuje się teren a dopiero potem buduje się stadiony. Bo inaczej
                    różne ziutki zaczynają się targować o szmal czując pismo nosem. Magistrat swoją
                    nieudolnością sam postawił się pod ścianą, nie po raz pierwszy zresztą. Most
                    milenijny również po cichu przenoszono z lewej na prawą stronę hali "orbita", bo
                    magistraccy nie byli w stanie wykupić działek na dojazdach do niego. Efektem
                    tego most milenijny został mocno przepłacony, bo zamiast przechodzić tylko nad
                    rzeką, przechodzi również nad kotwicowiskiem dla barek.
                    W normalnym kraju najpierw buduje się infrastrukturę aby dopiero potem
                    wykorzystując argument gotowej infrastruktury walczyć o imprezy. We Wrocławiu
                    działa się inaczej: najpierw jest walka o imprezę, aby dopiero po jej przyznaniu
                    zacząć myśleć o infrastrukturze. Tyle, że w ten sposób miasto samo postawiło się
                    pod ścianą, bo każdy wie, że ta inwestycja nie może się opóźnić ani zostać z
                    planów skreślona. Starą zasadą jest również, że kto musi kupić, ten drogo płaci.

                    - JEDNOCZESNY REMONT MOSTÓW: SZCZYTNICKIEGO I WARSZAWSKICH...
                    Remont mostów Szczytnickiego i Warszawskich rozpoczął się niemal w tym samym
                    terminie, ale, jak tłumaczy ZDiUM, było to niezbędne. - Miasto uzyskało dotacje
                    unijne na te inwestycje. Żeby ich nie stracić, trzeba było zakończyć i rozliczyć
                    finansowo oba remonty do czerwca tego roku - mówi Ewa Mazur.
                    I tak się nie udało. Popłynęliśmy na kilkanaście grubych milionów. A 2 godziny
                    stracone na dojazd w jedną stronę do pracy komunikacją miejską było faktem.
                    ...HALLERA I GRABISZYŃSKIEJ...
                    2009-02-24: Prace przy Hallera powinny zakończyć się już w październiku zeszłego
                    roku. Potem Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji przesunęło termin
                    na grudzień. Ale on także nie został dotrzymany. Nagana, upomnienie i kara
                    pieniężna - takie konsekwencje ponieśli pracownicy MPWiK odpowiedzialni za
                    remont ulicy Hallera. Nie wiadomo, ile osób zostało ukaranych, kim są i o jak
                    wysokie kary finansowe chodzi.
                    2009-04-14: Decyzja o wymianie asfaltu na Grabiszyńskiej dziwi również dlatego,
                    że na odcinku od pl. Srebrnego do Hallera nie jest on zniszczony, a miastu
                    zależy przede wszystkim na remoncie torowiska, które ma być dostosowane do
                    potrzeb nowoczesnego Tramwaju Plus. - Skoro jednak wymienimy już nawierzchnię w
                    obrębie torowiska, to nie ma sensu zostawiać obok starego asfaltu - przekonuje
                    wicedyrektor Gonciarz. - Bo jakby ulica wyglądała. Przez pół roku kierowcy będą
                    więc
                    stać w korkach tylko po to, by było ładnie.
                    ...I INNE JEDNOCZESNOŚCI TYPU:
                    2008-03-06: W sobotę drogowcy zamkną częściowo jeden z dwóch mostów prowadzących
                    na Wielką Wyspę akurat wtedy, gdy w Hali Stulecia trwać będą największe targi na
                    Dolnym Śląsku. Ogromne korki gwarantowane.

                    - MULTIMEDIALNA FONTANNA ZA 10 MLN ZŁ PRZECIEKA
                    Gejzer próżności Rafałka się popsuł? jaka szkoda! Wycieka woda i nie wiadomo
                    gdzie i jak. Czyżby była to swojego rodzaju przenośnia miejskiego gospodarowania
                    środkami finansowymi?

                    - KATASTROFALNE ZMIANY W KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ
                    No i wszystko jasne - to po prostu akcja PR-owa. Źli urzędnicy chcieli obciąć
                    tramwaje i autobusy, ale przyjechał rycerz Dutkiewicz na białym koniu i wszystko
                    naprawił! Tzn. tak naprawdę kursowanie zostaje po staremu, za to w mieszkańcach
                    (wyborcach) zostaje poczucie, że Dutkiewicz NAPRAWDĘ o nich dba.
                    Pamiętajmy, że Dutkiewicz nic nie wiedział, co te łobuzy nawyczyniały,
                    dowiedział się dzisiaj rano i nie ma nic wspólnego z tą decyzją złych urzędasów.
                    Zaraz zaraz, ale jak to? Przecież robione były badania, wyszło że nie potrzeba
                    tyle linii z taką częstotliwością kursowania, ktoś wziął za to ciężkie
                    pieniądze, a teraz wraca sternik i jednym skinięciem palca to wszystko
                    unieważnia? Kto w takim razie podjął decyzję, zapłacił za te zbędne i błędne jak
                    widać badania? kto jest za to odpowiedzialny?
                    A z innej beczki. Jeśli ktoś zlecał te badania, które robione były na przełomie
                    lipca i sierpnia, czyli w środku wakacji i wyciągał z nich wnioski i skutki na
                    okres poza wakacjami, to wyjścia są dwa:
                    a) albo mamy do czynienia z idiotami i ignorantami takimi że aż strach człowieka
                    oblatuje na myśl, że tacy decydują o naszych sprawach,
                    b) albo mamy do czynienia z bezczelnymi manipulatorami i krętaczami.

                    - BILET CZASOWY
                    Liczy się czas rzeczywisty - co faktycznie ogranicza możliwości tego biletu w
                    mieście bez bus pasów i niewydzielonych torowisk.
                    A gdzie bilet 10 minutowy za powiedzmy 1zł? Ja chcę jechać tylko 2 przystanki!
                    Czemu tak czy srak muszę płacić 2,40?
                    Urzędnicy wrocławscy kolejny raz udowodnili, że wprowadzone zmiany nie są dla
                    ludzi. MPK ma rację, to jest oferta głównie dla sporadycznych pasażerów i
                    turystów, którzy nie mają pojęcia w co się ładują.

                    - DZIURY
                    2009-02-11: Na usuwanie dziur w drogach firmy budowlane dostały wielokrotnie
                    mniej pieniędzy niż przed rokiem. Remat otrzymał w zeszłym roku od ZDiUM 3 mln
                    zł, a w tym tylko 200 tys. - Rozumiem, że miasto szuka pieniędzy na stadion, ale
                    obniżyli nam finansowanie aż 15-krotnie - oburza się Geppert.

                    - NIEKOŃCZĄCY SIĘ REMONT JEZDNI NA WIŚNIOWEJ
                    2009-06-09: Od zeszłorocznych wakacji na al. Wiśniowej kierowcy muszą korzystać
                    z wąskiej i nierównej jezdni tymczasowej. Prace na tym odcinku miały trwać do
                    marca. Potem rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji
                    Konrad Antkowiak obiecywał, że zakończą się w maju. Termin po raz kolejny nie
                    został jednak dotrzymany. Teraz wykonawca obiecuje, że odbuduje jezdnię do końca
                    lipca.
                    To jest po prostu mistrzostwo świata, żeby przy jednej dziurze kilkanaście osób
                    się "żywiło" cały rok. To naprawdę trzeba mieć talent menadżerski i tzw. nos w
                    biznesie.
                    Ja już tak przywykłem do tej dziury na Wiśniowej, że nawet nie zwracam na nią
                    uwagi. Traktuję to jako stały krajobraz.

                    - MIASTO NIEPRZYJAZNE ROWERZYSTOM
                    Rafał Dutkiewicz popełnił błąd. Gdy chciał ruszyć, rowerzyści przypomnieli mu,
                    że na Rynku obowiązuje absurdalny zakaz jazdy, i poprosili o prowadzenie roweru,
                    zgodnie z przepisami. To była już obraza majestatu. I niezły pokaz tego, w jakim
                    poważaniu „cywilizowany” prezydent ma obowiązujące prawo (jak mamy budować
                    poszanowanie dla przepisów, skoro sam prezydent miasta z europejskimi
                    aspiracjami w obecności mediów je przykładnie łamie???).
                    Władca absolutny miasta (ten, który ustala prawa, ale sam nim nie podlega) jak
                    niesmaczny zsiadł z roweru i ruszył piechotą wraz z tłumem rowerzystów.
                    Biedak, musiał człapać przez Rynek, jakby co najmniej był jednym z nich.
                    Dutkiewicz obiecał rowerzystom zgromadzonym na przejeździe z okazji
                    Europejskiego Dnia Bez Samochodu, że zakazu (na złość!) nie zniesie, także na
                    czas trwania tego typu imprez. Tu najwidoczniej skończył się zapas
                    „cywilizowanych” manier prezydenta Dutkiewicza. Wsiadł on na rower i, ignorując
                    prowadzących gospodarzy wydarzenia pomknął ulicą Kuźniczą, skąd, bez słów
                    pożegnania, dokonał ostatecznej rejterady skręcając w Kotlarską. Trudno chyba o
                    lepsze zobrazowanie stosunku włodarza Wrocławia do kwestii ruchu rowerowego.
                    Ruszyła budowa Węzła Drzymały – najbardziej anty-rowerowej inwestycji we
                    Wrocławiu w ciągu ostatniej dekady. Tylko samochody będą jeździć nową estakadą,
                    która powstanie koło przyszłego stadionu na Euro 2012. Urzędnicy miejscy
                    zdecydowali, że piesi i rowerzyści mają ją omijać przez tory kolejowe i
                    • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Anatomia Dynamizmu 09.06.10, 13:16
                      - EXPO
                      dwukrotna porażka druzgocąca i ośmieszająca Wrocław (za pierwszym razem 3 na 100
                      głosów, za drugim razem 14 na 142)
                      1) No i stało się... Szanghaj, który w wyniku międzynarodowego spisku i braku
                      poparcia o starania Wrocławia o Expo ze strony własnego (wówczas SLD-owskiego)
                      rządu, wygrał jakimś cudem możliwość organizacji EXPO, skompromitował się na
                      totalnie! Te marne 58 miliardów dolarów wydane na organizację, przesiedlanie
                      tysięcy mieszkańców nie pomogły. Pretensjonalne pawilony wystawiennicze i
                      pozorny rozmach nie przesłonią faktu, ze we Wrocławiu EXPO miało by
                      prawdziwie nowoczesną oprawę. Urok Brochowa,wdzięk Kozanowa, szybki tramwaj
                      dowożący turystów do samych Pilczyc lub do super-fontanny, zręby stadionu na
                      miarę XXII wieku, szerokie autostrady - to zrobiłoby wrażenie. A tak - chiński
                      wstyd i żenada. Kiedy świat wreszcie zrozumie, że dziesiątki milionów
                      mieszkańców, poziom rozwoju i bogactwo nie są gwarantem sukcesu. U nas by było!
                      Pokażemy wam na Euro 2012! Wrocław centrum XXI wieku!
                      BIE chroni Wrocław przed peryferyjnymi imprezami typu Expo. Celem naszego
                      Ukochanego Przywódcy nie jest jakieś tam Expo, które jak widać zorganizować
                      potrafią nawet skosy, tylko olimpiada. Olimpiada skupi na nas oczy całej planety
                      a załogowa misja na Marsa skupi na Wrocławiu oczy całego wszechświata. We
                      Wrocławiu - w przeciwieństwie do Pekinu - internet będzie działał, chyba, że
                      akurat tepsie deszcz studzienki zaleje.
                      2) To ma być przecież wystawa tematyczna, jeśli obstawimy temat "zabytki
                      techniki komunikacyjnej, inżynieryjnej - żyjący skansen i 100% survivalu" to
                      bingo!!! trzeba wyszukać odpowiednio archeologiczny temat, a zwolennicy
                      off-roadu i innych przeżyć przegłosują innych kandydatów. Szyderstwo zabrało nam
                      dar rozpoznania wizji naszych sterników.

                      - ZACHOWANIE XIX WIECZNEGO UKŁADU TOROWISK TRAMWAJOWYCH NA ULICACH
                      GRABISZYŃSKIEJ, KRAKOWSKIEJ I OSOBOWICKIEJ.
                      Współdzielonych przez pojazdy kołowe i szynowe torowisk mało już w Europie
                      pozostało. Już od ubiegłego wieku standardem stały się wydzielone torowiska
                      tramwajowe. Tramwaje suną po wydzielonych torowiskach, zwiększając atrakcyjność
                      komunikacji zbiorowej. Wszędzie, ale nie we Wrocławiu.

                      - MOST TYSIĄCLECIA (PRZEZ PEWIEN CZAS PROWADZĄCY DONIKĄD) POSTAWIONY W MIEJSCU,
                      GDZIE ODRA JEST NAJSZERSZA, SKOSEM I PRZEZ ZIMOWISKO BAREK
                      miejscy planiści zaprojektowali most po zachodniej stronie hali orbita, w
                      miejscu, w którym koryto Odry jest co najmniej dwa razy węższe, niż po jej
                      wschodniej stronie. Niestety, urzędnicy Zdrojewskiego/Dutkiewicza nie byli w
                      stanie wykupić działek na dojazdach do mostu. Nikt za to nie poniósł
                      odpowiedzialności a most przestawiono w jego obecne miejsce, wydłużając go,
                      zwężając w stosunku do oryginału i jednocześnie zwiększając jego cenę. Ciekawe
                      jest, że most tysiąclecia w jego pierwotnej lokalizacji miał kosztować poniżej
                      100 milionów złotych a jego finansowanie miało się odbyć wprost z budżetu.
                      Ponieważ przełożenie mostu na wschodnią stronę hali "orbita" wydłużyło jego
                      konstrukcję gmina musiała sprzedać wodociągi miejskie wraz z miejską komputerową
                      siecią światłowodową, aby za ten most zapłacić, bo 100 baniek w budżecie
                      przygotowane było a ponad 220 już nie.
                      Następnym skumulowanym efektem są lata opóźnienia w budowie północnej obwodnicy
                      śródmiejskiej i jej podwyższone koszty.

                      - KONCERTY NA STADIONIE
                      I z nowym stadionem Wrocław nieprędko doczeka się koncertów typu U2. Wrocław z
                      planktonem wokół to stosunkowo mały potencjał ludnościowy i nie ma tam jak
                      dojechać. Jedyna sensowna droga prowadzi ze wschodu. A tam czają się dwie duże
                      aglomeracje i trochę planktonu - w sumie jakieś 6 milionów mieszkańców. Do tego
                      dobry dojazd z 1,2 milionowej aglomeracji łódzkiej i ponad dwumilionowej
                      warszawskiej. I to już dziś, bez obiecanych na Euro inwestycji. Z drugiej strony
                      ciśnie Berlin, z trzeciej Praga. Wrocław może walczyć o duże wydarzenia, ale
                      szanse ma niewielkie. Stadion po Euro będzie ciążył, a nie zarabiał.

                      - BUDOWY KANALIZACJI
                      Mieszkańcy Złotnik i Ołtaszyna powinni zgłosić prowadzone na ich osiedlach
                      budowy kanalizacji do słynnej Księgi Rekordów Guinessa. Pierwotny termin
                      zakończenia pierwszej minął dwa lata temu, a budowa jeszcze trochę się
                      przeciągnie (do maja przyszłego roku). Z kolei na Ołtaszynie prace zakończyły
                      się półrocznym opóźnieniem. W projekcie kanalizacji na Ołtaszynie trzeba było
                      uwzględnić ponad 650 poprawek zgłoszonych przez mieszkańców.
                      Ekipy budowlane pracujące na Ołtaszynie i Złotnikach do perfekcji opanowały
                      rozkopywanie kilkunastu ulic naraz i nicnierobienie przez następne miesiące. A
                      że przez to mieszkańcy brną do swoich domów ufajdani w błocie, nikogo nie
                      interesuje.
                      Pogonienie Mostostalu za 3-4 miesięczne opóźnienia to piękny ruch, pokazujący,
                      gdzie władza ma mieszkańców Wrocławia. Bowiem jakoś pogonić wykonawców
                      kanalizacji na Ołtaszynie za o wiele większe opóźnienia nie była w stanie. A tak
                      przeciągniętych i spóźnionych inwestycji utrudniających codziennefunkcjonowanie
                      miasta to by się jeszcze sporo znalazło. A osobna kwestia to odbiór
                      spartaczonych prac i remontów.
                      2010-06-02: Wykonawca po raz kolejny przesunął termin oddania kanalizacji na
                      Złotnikach o dwa miesiące. Ulice Częstochowska i Rzeszowska przypominają
                      grząskie bagno.

                      - JAWNE OLEWANIE PERYFERYJNYCH OSIEDLI
                      Przed ostatnimi wyborami samorządowymi kandydat na prezydenta Rafał Dutkiewicz
                      spotkał się z mieszkańcami Leśnicy w restauracji "Familijna". Podczas tego
                      spotkania kandydat Dutkiewicz obiecał, że w przypadku wybrania go na stanowisko
                      do 2010 roku powstanie obwodnica Leśnicy.
                      Psie Pole: plany zbudowania obwodnicy i poprowadzenia tramwaju plus. Co z tego,
                      że remontują fasady kamienic na Psim Polu? Dookoła pozwolono na budowę nowych
                      osiedli i ani kawałka drogi, przez to tysiące samochodów dziennie jeździ w te i
                      z powrotem po starym Psim Polu. Te kamienice już są znowu czarne (serdecznie
                      zapraszam na wizję lokalną).

                      - BUBEL W POSTACI BILETU OKRESOWEGO NA PRZEJAZDY KOMUNIKACJA MIEJSKĄ, CZYLI
                      KARTA MIEJSKA I WYBRANIE MENNICY BEZ PRZETARGU PO PRAWIE PIĘCIU LATACH
                      NIEUDANYCH PRÓB I UNIEWAŻNIANYCH PRZETARGÓW.
                      "od każdego sprzedanego biletu mennica otrzyma osiem procent", co oznacza, że
                      system mennicy jest średnio trzykrotnie droższy w obsłudze od systemów kart
                      kredytowych firm takich jak visa czy mastercard.
                      We wrocławskiej karcie miejskiej odpada ryzyko niewypłacalności użytkownika, bo
                      karty będą działały w systemie prepaid. Co z kolei pozwoli wymiksować z interesu
                      chciwych bankierów wraz z nie mniej chciwymi agentami ubezpieczeniowymi. Cała
                      kasa w ręce mennicy! Zysk mennicy z tego systemu szacuję zatem na 600% zysków
                      osiąganych w innych, to znaczy normalnie zarządzanych miastach.
                      Pytanie do magistratu: jeśli koszty dystrybucji papierowych biletów oraz koszty
                      dystrybucji elektronicznych impulsów są te same, to po co zmieniać papier na
                      elektronikę ? Gdzie jest zysk ?
                      Odpowiedź: aby móc kontrolować obywateli. "Obywatelu Kowalski, jak to jest, że
                      piszecie podanie o rozłożenie czynszu na raty a pół roku temu kupiliście na raz
                      dwie butelek wódki, a następnego dnia wystarczyło wam impulsów na cztery piwa ?"
                      I tłumacz się, obywatelu, przed bogiem-urzędnikiem.
                      Przy tym przekręcie z kartą miejską przekręt ze stadionem blednie. Przekręt z
                      oceanarium to pikuś. Przewał w aquaparku z perspektywy czasu wywołuje swoją
                      skalą uśmiech politowania. Te kolejne miliony wyprowadzone zostaną wrocławianom
                      z kieszeni bardzo po cichu.
                      Na wprowadzeniu karty korzysta też UM bo nie musi drukować biletów do rozmaitych
                      instytucji i płacić za dystrybucje biletów. Ruch ma chyba ok 7% za bilet MPK.
                      Bilety dla nabywcy z pewnością nie będą tańsze, tym się ten system różni od np.
                      londyńskiego. Jak na razie to widać tylko ze karta będzie służyć wydawcy i
                      dlatego tak Mennica rozpaczliwie walczyła o kontrakt.
                      • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Anatomia Dynamizmu 09.06.10, 13:16
                        - ZNISZCZENIE ZABYTKOWEGO TRAMWAJU
                        100 mln złotych poszło na remont Grunwaldzkiego, który to remont został
                        spaprany. Dutkiewicz zwlekał ponad dwa lata z uznaniem tej smutnej prawdy, a
                        zrobił to dopiero bezpośrednio po skasowaniu zabytkowego tramwaju. W
                        międzyczasie ci sami goście, którzy podpisali odbiór techniczny skopanego od
                        początku remontu próbowali naprawić plac i swoje błędne decyzje dynamicznie
                        zalewając dziury smołą w środku dnia roboczego, przy kursującej komunikacji
                        zbiorowej. Smoła ta została zawleczona na szyny przez autobusy; zabytkowy
                        tramwaj pośliznął się na smole i przyłożył w tramwaj normalny. Tyle faktów. To
                        Dutkiewicz właśnie, kryjąc "wrocławskich fachowców" z firemki ZDiUM przejął za
                        nich pozycję winnego i odpowiedzialnego za:
                        1) skopany remont Grunwaldzkiego
                        2) zniszczenie tramwaju "Baba Jaga"

                        - TAJEMNICZE SZLIFOWANIE TORÓW NA SZEWSKIEJ
                        Dwukrotnie w maju tramwaj wykoleił się na skręcie z ul. Kazimierza Wielkiego w
                        Szewską. Choć Zarząd Dróg i Komunikacji zapewnia, że z torowiskiem wszystko jest
                        w porządku, to powołał kolejną komisję, która zbada szyny. Dziś komisja
                        przystąpi do pracy. Wypolerowane szyny lśnią, podczas gdy w innych miejscach są
                        zaśniedziałe. Obok można znaleźć świeże opiłki. Wygląda na to, że mogły być
                        szlifowane. Jednak nikt się do tego nie przyznaje.
                        - Jeśli takie prace były prowadzone, powinniśmy być o nich poinformowani - mówi
                        Michał Gołębiewicz, rzecznik ZDiK-u. - My nie zlecaliśmy szlifowania. W nadzorze
                        zapewniają, że nie wiedzą, by tego typu prace były prowadzone.
                        Również Piotr Wilkosz, kierownik budowy, zapewnia, że nie słyszał o szlifowaniu:
                        - Rozmawiałem z kierownikami robót torowych i zapewnili mnie, że tego typu prace
                        nie były tam prowadzone. Teraz, po tylu dniach, trudno będzie cokolwiek
                        stwierdzić, bo torowisko zostało już rozjeżdżone.
                        Według Wilkosza opiłki wcale nie muszą być efektem szlifowania, a zwykłej
                        eksploatacji torowiska. Tuż po wykolejeniu przy torach nie było jednak żadnych
                        opiłków. Pojawiły się dopiero następnego dnia.
                        Komisja ZDiK-u będzie badać szyny do piątku. Dziś mają być znane wyniki innej
                        ekspertyzy, prowadzonej przez specjalistów z Politechniki Wrocławskiej.
                        Z opinii specjalistów wynika, że po Szewskiej nadal mogą jeździć tramwaje. Rafał
                        Guzowski, szef departamentu infrastruktury i gospodarki urzędu miejskiego,
                        bagatelizuje więc problem ul. Szewskiej: - Torowisko jest wadliwe, ale to nie
                        dramat. Przecież tramwaje jeżdżą. A że czasem się wykolejają, to się zdarza.

                        - ZAMYKANIE CENTRUM DLA SAMOCHODÓW
                        szykanowanie kierowców pragnących jechać przez centrum oczywiście ma sens, jeśli
                        są alternatywy - to znaczy obwodnice i sprawna komunikacja miejska, najlepiej
                        szynowa. We Wrocławiu niczego takiego nie ma. Nie wybudowano torów na Nowy
                        Dwóch, na Muchobór Wielki, na Klecinę, gdzie powstają jak grzyby po deszczu nowe
                        osiedla mieszkaniowe.
                        Wiadukty wzdłuż obwodnic buduje się w taki sposób, by możliwie trudno było w
                        przyszłości położyć wzdłuż nich tory (a połączenie Grabiszyńskiej z Legnicką
                        przez Klecińską i Na Ostatnim Groszu aż się narzuca - w tej chwili zamiast
                        szybko przejechać z zachodnich dzielnic na Krzyki trzeba bez sensu tłuc się
                        przez centrum).
                        Stadion będący ogromnym ciężarem dla miasta właściwie przekreśla na wiele lat
                        jakiekolwiek możliwości rozwoju komunikacji zbiorowej. Uważam, że ta decyzja
                        Dutkiewicza, wsparta zgodnie przez PiS i PO, była zupełnie absurdalna, a jej
                        skutki odczują jeszcze nasze dzieci.

                        - ŚCIĄGNIĘCIE DO WROCŁAWIA FIRM IBM, HP, GOOGLE NIE DAŁO MIESZKAŃCOM MIEJSC PRACY
                        1. Było wiele firm które miały zatrudniać we Wrocławiu tysiące osób (HP,
                        CreditSuisse, Wipro itd. itp.). Jak na razie to tylko kołchoz LG wywiązał się z
                        tych obietnic.
                        2. IBM nie otwiera R&D tylko support center wiec prestiż raczej średni,
                        kooperował raczej tez nikt z nimi nie będzie. Nie wiem w jaki sposób Wojdyła
                        Business Park miałby podnieść też prestiż dzielnicy.
                        3. Jak ktoś kiedyś wyliczył dofinansowanie do IBM wynosi 60 tys/miejsce pracy.
                        4. Rozszerzenie strefy ekonomicznej powoduje ze IBM nie płaci CIT. Nie zdziwię
                        się więc jak za 5 lat polecą dalej na wschód (Ukraina). Sam pracowałem w branży
                        support i przeniesienie takiego centrum to kwestia pół roku - rok wiec dla IBM
                        to żaden problem.
                        IBM, HP, Google to "wirtualne firmy". Równie dobrze mogłyby dawać prace zlecone
                        do domu. Czy one tu coś produkują ?

                        - POWÓDŹ
                        W tvn24 Rafał prezydent Dutkiewicz raczył był stwierdzić: "zdecydowałem się na
                        ułożenie wałów w tym miejscu" (o ulicę Ignuta chodzi).
                        Woda tymczasowy wał pokonała i ulicę Ignuta wraz z jej mieszkańcami zalała.
                        Prezydent Dutkiewicz pytany na gorąco o ten nieszczęsny wał odpowiadał jedynie
                        "nie wiem, nie wiem, nie wiem". Po ochłonięciu i dojściu do siebie stwierdził
                        był: "Mamy do czynienia nie tyle z pomyłką co z brakiem precyzji."
                        Do walki z Krzywdami rzucono najtęższe prawnicze umysły, jakie tylko dało się
                        znaleźć w urzędzie miejskim. Ciągano się po sądach, po wojewodach i robiono masę
                        szumu w prasie. Odniosłem wrażenie, że ekipie Dutkiewicza bardzo zależało na
                        wywłaszczeniu pani Krzywdy.
                        W sprawie wykupu działek na ulicy Granicznej również było dużo szumu. Urząd
                        działał, wywłaszczani się wściekali ale generalnie coś się w sprawie działo.
                        W sprawie wykupu działek na Kozanowie przez 13 lat była cisza. Odnoszę wrażenie,
                        że ochrona Kozanowa przed powodzią nie jest i nie była priorytetem zarówno
                        poprzednich jak i obecnych władz miasta. Dlaczego gmina nie poszła do sadu,
                        tylko pałowała się z działkowcami na pisma przez 13 lat?
                        W poniedziałek ukaże się artykuł o ofiarnej walce wrocławian z powodzią (i to
                        jest prawda), który miał będzie za zadanie ukryć totalną klęskę organizacyjną
                        władz miasta z prezydentem Dutkiewiczem na czele w przygotowaniu miasta do
                        powodzi. Nie będzie tam nic o tym, ze był czas na przygotowanie, że były i są
                        mapy zalewowe, że każdy dorosły wrocławianin wiedział, że jeśli pęknie to na
                        Kozanowie, że mieszkańcy wózkami z supermarketu wozili worki z piaskiem bo
                        prezydent jechał na wywiad w TVN24, że jedna furgonetka i koparka broniły wyrwy,
                        że amatorzy układali wał bo cóż mogło zdziałać kilkunastu ofiarnych strażaków,
                        że należało wał postawić kilka dni temu, że nieudolność prezydenta wnerwiła
                        wreszcie wojsko i odebrało mu Kozanów. Prezydencka tuba Szymański a może i sam
                        Skiba rozpłaczą się nad nami i powiedzą jak dużo teraz pan prezydent zrobi dla
                        udzielenia pomocy. Na pewno nie mniej niż dla zapobieżenia powodzi na Kozanowie,
                        który był do uratowania.
                        Dutkiewicz na początku maja 2010 przysłał działkowcom znad Ślęży pisemko
                        informujące, że mają się wynosić, bo miasto sprzedaje ich tereny pod budownictwo
                        mieszkaniowe. Bo nasz geniusz potrzebuje kasiorki na stadion i spłatę kredytu za
                        fontannę, i chętnie sprzeda nawet tereny zalewowe, byle tylko kasiorka była.
                        • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Anatomia Dynamizmu 09.06.10, 13:16
                          - SYLWESTER W RYNKU
                          W 2008 roku Rafał Dutkiewicz nie bał się szastać pieniędzmi. Za przywitanie
                          Nowego Roku w towarzystwie Dody i transmisję w telewizji publicznej zapłacił
                          ponad półtora miliona złotych.
                          W 2009 roku sylwester kosztował zaledwie 200 tys. zł. Zaproszono nikomu nieznane
                          zespoły. NIE BYŁO TRANSMISJI TELEWIZYJNEJ NA CAŁY KRAJ, więc 3 tysiące osób
                          usłyszało od prezydenta parę zdań życzeń Z TAŚMY.
                          Impreza sylwestrowa organizowana na platformie Rynku nie jest przeznaczona dla
                          melomanów. Tam zjeżdża się plebs z całego miasta i okolicznych wiosek, by
                          dostarczyć swemu organizmowi prymitywnych bodźców.

                          - DUTKIEWICZ RZĄDZI MIASTEM BEZ KONSULTACJI SPOŁECZNYCH, MA LEKCEWAŻĄCY STOSUNEK
                          DO OBYWATELI, NIE TOLERUJE KRYTYKI I STRASZNIE SIĘ IRYTUJE.
                          Założył sobie, że im mniej się będzie spotykał z mieszkańcami, tym mniej ludzi
                          będzie do niego miało pretensje. Dzięki temu cwaniactwu wmówił mieszkańcom, że
                          jest najlepszym prezydentem. W rzeczywistości dba tylko o interesy biznesu i
                          szczególne wspiera pana Solorza.
                          W jaki sposób i jak szybko "zwykły Kowalski" może się z prezydentem umówić? W
                          jego kancelarii dowiedzieliśmy się, że najpierw trzeba wysłać mejla z numerem
                          kontaktowym i podać temat rozmowy. Po dwóch tygodniach musimy zadzwonić i się
                          przypomnieć. To, czy prezydent Wrocławia spotka się z nami, zależy od tego, ile
                          do niego wpłynie podobnych próśb o spotkanie. Magistrat nie ma oficjalnie
                          wyznaczonego ani dnia, ani godzin przyjmowania interesantów przez Dutkiewicza.
                          Pecha mieli ci, którzy liczyli na pogawędkę z prezydentem Wrocławia podczas
                          sobotnich (29.05.10) Drzwi Otwartych Samorządu. Rafała Dutkiewicza można było
                          spotkać tylko przez niecałą godzinę - od 10 do 10.45.
                          Strzelanie fochów:
                          a) Dutkiewicz wsiadł na rower i, ignorując prowadzących gospodarzy wydarzenia
                          pomknął ulicą Kuźniczą, skąd, bez słów pożegnania, dokonał ostatecznej rejterady
                          skręcając w Kotlarską.
                          b) 22 maja (sobota) po godzinie 14, TVP Wrocław, wywiad Agaty Dzikowskiej z
                          PRezydentem Dutkiewiczem na żywo z Kozanowa,

                          - CHĘĆ TRWANIA PRZY KORYCIE
                          Dutkiewicz unika działań które mogłyby go pozbawić części elektoratu; obiecał
                          mieszkańcom Sępolna, ze Obwodnica Śródmiejska nie będzie zamknięta w ring, czyli
                          nie będzie obwodnicą, a drogą na Wielką Wyspę.

                          - INNE KŁAMSTWA (WYBÓR)
                          1) Jeszcze rano miejskie władze zapewniały, że Kozanów jest bezpieczny, bo
                          otacza go zbudowany tam specjalnie dodatkowy wał. O godz. 13 o przerwaniu
                          umocnień miejski sztab kryzysowy dowiedział się od dziennikarza "Polski - Gazety
                          Wrocławskiej". Miasto najpierw przez kilkanaście minut sprawdzało te informacje,
                          a potem im zaprzeczyło. Jeszcze o godz. 13.50 (gdy policja nawoływała już do
                          ewakuacji) miasto zarzekało się, że "na Kozanowie nie zostały przerwane wały. Są
                          tylko gdzieniegdzie przecieki". Dopiero równą godzinę po przerwaniu wału,
                          wiceprezydent Wojciech Adamski wezwał na miejsce dodatkowe posiłki wojska i
                          zaapelował do mieszkańców o ewakuację.
                          Dutkiewicz ma pecha chłopina. Jak się gada że powodzi nie będzie a potem że się
                          wygrało z powodzią a potem że nie było powodzi to los okrutne płata figle.
                          2) Po kolei:
                          a) "Dzięki tym środkom oraz dzięki podatkom płaconym przez mieszkańców
                          inwestujemy w drogi, tramwaje, szkoły i oczywiście w STADION. Ani jedna złotówka
                          z kredytów nie jest wydawana na bieżącą konsumpcję."
                          Stadion to konsumpcja w czystej postaci. Jak jest założenie, że kasa nie wróci w
                          tej czy innej postaci, to jest to przedsięwzięcie nieproduktywne, czyli jest to
                          konsumpcja i tyle. Nie wdając się w szczegóły czy warto go budować czy nie, to
                          nie wciskaj Pan ciemnoty, to jest konsumpcja!
                          b) "Same spółki też się zadłużają. MPK musi wziąć kredyt na tramwaj plus, a
                          lotnisko na budowę nowego terminalu. - Akurat z tego podatnicy powinni się
                          cieszyć, bo kredyty to ryzyko spółek, a nie miasta."
                          Bzudra. Co Pan zrobisz jak MPK padnie pod tym kredytem? Albo dofinansowanie z
                          budżetu miasta albo bilety po 10 zł. Bo chyba nie każesz Pan wtedy Wrocławianom
                          jeździć taksówkami?
                          c) "Ale nie ma analogii pomiędzy gospodarstwem domowym a miastem. Gmina nie
                          pójdzie nigdy na emeryturę."
                          Bzdura, bzdura, bzdura! Właśnie w tej chwili w USA są miasta, które ogłaszają
                          bankructwa z powodu niewypłacalności...
                          d) "To gdzie jest granica tego zadłużania? - Banki mówią nam, że z punktu
                          widzenia wydolności kredytowej moglibyśmy pożyczyć dwa razy więcej, niż obecnie
                          wynosi ustawowy 60-procentowy próg nałożony na samorządy."
                          Jak Pan tak wierzysz bankom to sprzedaj im opcje... Co ma niby Panu mówić
                          sprzedawca kredytów? Albo naiwność albo znów wciskanie ciemnoty.


                          Prawie dałem się Dutkiewiczowi zaczarować. I muszę przyznać, że wspaniale się
                          przez tą chwilę czułem. Gwiazdy, fontanna, klimat, dynamiczny wzrost, 120
                          tysięcy miejsc pracy, wizja, tradycja i nowoczesność. Szum w głowie oraz uczucie
                          potęgi i dumy - jak po dobrym szampanie.

                          Gdyby, kurde, nie fakt, że zdarzyło mi się od glinianek do Leśnicy jechać przez
                          godzinę... ależ mam teraz kaca...
                          • nie_polezie_orzel_w_gwna wywiad sponsorowany 09.06.10, 13:17
                            WYWIAD SPONSOROWANY:

                            Gazeta.pl > Łódź > Wiadomości Łódź
                            2009-01-07
                            Rozmowa z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem

                            - Podpisujemy kontrakty i żądamy, żeby było czysto. Płacimy, jak jest
                            posprzątane, a jak nie jest, to możemy wstrzymać płatności - opowiada prezydent
                            Wrocławia

                            Piotr Wesołowski: Czy to prawda, że jest pan na ty z urzędnikami w ratuszu?
                            Rafał Dutkiewicz: - Na początku wśród ścisłej kadry zarządzającej wprowadziłem
                            zasadę mówienia sobie po imieniu. To upraszcza kontakty i można działać
                            sprawniej, szybciej i skuteczniej.
                            Wrocławscy dziennikarze powiedzieli mi, że często występuje pan w mediach. Dlaczego?
                            - Informowanie o tym, co dzieje się lub co się będzie działo w naszym mieście,
                            jest moim obowiązkiem.
                            Słyszałem też, że dużo chodzi pan po mieście?
                            - Chodzę, jeżdżę, staram się cały czas patrzeć na Wrocław. W biznesie jest
                            zasada, że jak się czymś handluje, to szef firmy robi co jakiś czas store check.
                            Nie kieruje się wyłącznie raportami sprzedaży, które dostaje, tylko sam dwa razy
                            do roku chodzi do sklepu, aby zobaczyć, jak jego towar jest eksponowany. I tak
                            trzeba też robić w mieście. Należy wyjść z gabinetu i przekonać się, jak jest
                            rzeczywiście.
                            We Wrocławiu, przynajmniej w centrum, jest czysto, schludnie, europejsko. Jak to
                            zrobiliście?
                            - Po prostu wydajemy wiele pieniędzy na sprzątanie. I bardzo tego sprzątania
                            pilnujemy. Choć oczywiście nie jest jeszcze tak czysto, jak byśmy chcieli.
                            Dla mnie, mieszkańca Łodzi, było upokarzające, gdy spacerowałem kilka godzin po
                            centrum i nie znalazłem żadnej odrapanej kamienicy i brudnego podwórka. Zazdrość
                            mnie zżerała.
                            - W wielu przypadkach, w tym też, postępujemy zgodnie z zasadami przyjętymi w
                            biznesie. Podpisujemy kontrakty i żądamy, żeby było czysto. Płacimy, jak jest
                            posprzątane, a jak nie jest, to możemy wstrzymać płatności. I cały czas
                            natarczywie usuwamy dzikie wysypiska. Tylko ze smutkiem muszę stwierdzić, że one
                            mają tendencje do powracania. A jak złapiemy wandala lub kogoś, kto brudzi, to
                            go karzemy finansowo.
                            Plagą Łodzi i Warszawy są stacze, czyli osoby sprzedające w centrum miasta
                            ubrania z kartonów. We Wrocławiu ich nie ma. Dlaczego?
                            - Są.
                            Chodziłem 5 godzin po centrum i nie spotkałem żadnego stacza.
                            - Wyegzekwowaliśmy zakaz handlu na głównych ciągach pieszych. Jednak stacze we
                            Wrocławiu są. Tyle że poza ścisłym centrum i w sumie jest ich niewielu. To jest
                            problem kulturowy. Łatwiej usunąć dzikie targowisko w Poznaniu niż we Wrocławiu
                            czy Łodzi. Bo te dwa ostatnie miasta są mentalnie częścią kultury wschodniej. To
                            najlepiej widać na przykładzie wrocławskich znaków. Są permanentnie zaklejane
                            ogłoszeniami, że pies zginął, że student poszukuje mieszkania. Mogę wskazać
                            takie znaki i transformatory, które bezustannie odmalowujemy. Ale bardzo
                            rygorystycznie z tym walczymy. Podobnie jest ze staczami, po prostu egzekwujemy
                            prawo.
                            W sondażu SMG KRC wrocławianie uznali, że w ciągu ostatnich dwóch lat bardzo
                            poprawiło się bezpieczeństwo w mieście. Pan też tak uważa?
                            - Wzrost bezpieczeństwa to zasługa policji. Postęp jest wyraźny. W zeszłym roku
                            skradziono we Wrocławiu 899 aut, to spadek o kilkadziesiąt procent. W mniejszym
                            Poznaniu zginęło 1500 samochodów.
                            Gmina pomaga policji finansowo?
                            - Bezpieczeństwo wrocławian jest dla mnie bardzo ważne. Jako miasto wspieramy
                            policję sprzętowo i finansowo, pomimo tego, że nie mamy takiego obowiązku. W tym
                            roku daliśmy 4,5 mln złotych. Jednak uważam, że policja musi być finansowana na
                            odpowiednim poziomie przez państwo, a my powinniśmy wydawać pieniądze na sprzątanie.
                            Dlaczego wzrasta poczucie bezpieczeństwa?
                            - To kwestia oświetlania miasta i stałego monitorowania ulic. Generalnie w
                            Polsce, a we Wrocławiu widać to bardzo wyraźnie, są dwa przeciwstawne zjawiska -
                            zmniejsza się przestępczość w ogóle, ale wzrasta przestępczość nieletnich.
                            Wrocław jest miastem młodym, żywiołowym. I co mnie bardzo niepokoi, zbyt często
                            zdarzają się tu bójki przed pubami i dyskotekami. Nad tym będziemy pracować
                            wspólnie z policją.
                            Jak?
                            - Część incydentów związana jest z tym, że obok pubów i dyskotek są nocne
                            sklepy. Młodzi ludzie kupują tam alkohol, a następnie nieopodal go spożywają. I
                            niestety często właśnie to jest przyczyną awantur. W takich przypadkach będziemy
                            zabierali koncesje na sprzedaż alkoholu.
                            Wrocławianie są dumni z tego, że pan i poprzedni prezydent, Bogdan Zdrojewski,
                            wypromowaliście markę miasta w Polsce i w Europie.
                            - Bogdan Zdrojewski zajmował się w 60 procentach kształtowaniem tożsamości, a w
                            40 procentach promowaniem. Ja, mając już ukształtowaną silnie tożsamość,
                            odwróciłem proporcje.
                            Prezydentowi Łodzi, we wspomnianym już sondażu SMG KRC, najbardziej oberwało się
                            za częste wyjazdy za granicę. Tymczasem wrocławianie akceptują pana zagraniczne
                            podróże.
                            - Chyba dlatego, że jeżdżę po konkretne projekty. Tak było w przypadku starań o
                            Expo i Europejski Instytut Technologiczny. Obydwa projekty nie wypaliły w sensie
                            ostatecznego sukcesu, ale pozwoliły nam zbudować solidną markę.
                            Z jakim europejskim miastem chciałby pan się ścigać?
                            - Mogę powiedzieć, że z Barceloną. Ale to jednak inna liga. Monachium jest nam
                            znacznie bliższe, bo też stawia na nowe technologie. Tylko że w Monachium są
                            bardzo wysokie koszty życia, jedne z najwyższych w Europie. Gdyby we Wrocławiu
                            podrożało życie, mogłoby to zabić jego niewątpliwy atut - miasta ludzi młodych,
                            dynamicznych. Prawdziwego tygla kultur. Bardzo bym tego nie chciał stracić. W
                            tym sensie Berlin jest bardzo ciekawym wzorcem. Tylko tam z kolei jest wysokie
                            bezrobocie.
                            Kolejny sukces wymieniany przez wrocławian to napływ zagranicznego kapitału.
                            Jaki macie na to sposób?
                            - Kiedy LG chciało zainwestować we Wrocławiu, to oczywiście jego szefowie
                            przyszli do mnie na rozmowę. Ale musieli sprawdzić, czy to co ja mówię, jest
                            wiarygodne. I poszli też do Volvo, które tutaj już było i poprosili o
                            referencje. A dobre referencje uzyskuje się poprzez bieżącą współpracę. Dlatego
                            niekiedy ważniejsze niż ściąganie nowych inwestorów, jest utrzymywanie dobrych
                            stosunków z tymi, którzy już są. To się przekłada na ogólny poziom życia.
                            Startowaliśmy z niskiego pułapu i teraz mamy najwyższą dynamikę wzrostu zarobków
                            oraz wzrostu gospodarczego. Ale nadal średnie zarobki mamy niższe niż w Poznaniu
                            czy Katowicach.

                            Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź
                            • nie_polezie_orzel_w_gwna Artykuły Arkadiusza Franasa 09.06.10, 13:19
                              Czy Dutkiewicz musi odejść?
                              Arkadiusz Franas, 2008-06-13

                              Nie będzie fuzji Śląska Wrocław z Groclinem. Taką decyzję w tym tygodniu podjął
                              prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Komunikat ten mocno namieszał w sferach
                              polityczno-piłkarskich. Przyniósł ze sobą jednak o wiele smutniejszy przekaz -
                              Rafał Dutkiewicz oszukał co najmniej 168.342 osoby plus jedną. Ta ostatnia to
                              oczywiście Zbigniew Drzymała, właściciel Groclinu. Ale przy całym szacunku dla
                              biznesmena z Wielkopolski, bardziej mnie interesuje ta pierwsza liczba. To ponad
                              160 tysięcy wrocławian, którzy w listopadzie 2006 roku oddając głos zaufali
                              Dutkiewiczowi, że zamierza w sposób przejrzysty kierować miastem, nie wdając się
                              w żadne spory polityczne. W tym celu w kampanii wyborczej do samorządu pojawiał
                              się w reklamówkach przedstawicieli różnych partii. Uśmiechał się zarówno do
                              ludzi Kaczyńskiego, jak i Tuska. I tym uśmiechem uwiódł 84 procent wyborców w
                              stolicy Dolnego Śląska. I co wyborcy dostali w zamian?
                              Aby uzyskać odpowiedź, wróćmy jeszcze na chwilę do sprawy Groclinu. Przez
                              tygodnie słyszeli, że układ ze Zbigniewem Drzymałą to najlepsze rozwiązanie dla
                              Śląska. Wielu kibiców uwierzyło panu prezydentowi. Teraz okazało się, że
                              niekoniecznie. A już wytłumaczenie powala na kolana. Rafał Dutkiewicz twierdzi,
                              że zrezygnował z podpisania ostatecznej umowy, bo nie wszyscy radni go poparli.
                              Jak było w rzeczywistości i z czy jego podszeptu Dutkiewicz zrezygnował z umowy
                              z Drzymałą pewnie nie dowiem się nigdy. Ale wydaje mi się, że dochodzimy do
                              sedna zupełnie innej sprawy. W normalnym demokratycznym społeczeństwie każdemu
                              przywódcy potrzebne jest poparcie większości. Rafał Dutkiewicz musi mieć 100
                              procent. Takie wyniki to osiągano tylko w czasach realnego socjalizmu. Ale to
                              też tłumaczy jak traktuje samorząd nasz prezydent. Od początku tej kadencji rada
                              miasta była dla niego wyłącznie maszynką do głosowania. Pojawienie się projektu
                              uchwały autorstwa Rafała Dutkiewicza oznaczało, że jest to już obowiązujący
                              przepis. I nieważne, czy chodziło o budżet, czy tylko zmianę nazwy jakiejś tam
                              spółki gminnej. Rada miasta spełniała wszystkie marzenie prezydenta.
                              To była wymarzona sytuacja. Oczywiście, tylko dla prezydenta. Człowieka, który
                              pewnie ma jakieś plany na przyszłość. W ten sposób łatwo mógł budować swój
                              własny wizerunek wymiennie używając słów: ja i Wrocław. Bo przecież nie bez
                              przyczyny pojawiły się projekty kandydowania za dwa lata na urząd prezydenta RP,
                              choć sam zainteresowany niczego nie potwierdza. Bo z jakiś powodów związał się z
                              ugrupowaniem Polska XXI, pewnie zdając sobie sprawę z tego, że wiążąc się
                              Kazimierzem Michałem Ujazdowskim czy Janem Marią Rokitą, narazi się paru
                              politykom z PO czy PiS - ugrupowań, które do tej pory trzymał na dystans, choć w
                              obu strukturach miał wielu zwolenników czy nawet przyjaciół. Za bardzo cenią
                              sobie inteligencję Rafała Dutkiewicza, by przypuszczać, że zrobił to nieświadom
                              takich reakcji.
                              Prezydent Wrocławia od pierwszego dnia swego urzędowania, a mówię tu także o
                              pierwszej kadencji, prowadził pewną konsekwentną grę. Coraz bardziej zamykał się
                              w swoim gabinecie w ratuszu. Symptomatyczne było na przykład zrezygnowanie z
                              przyjmowania mieszkańców z ich skargami czy prośbami. A tak przecież robili jego
                              poprzednicy. Tłumaczył kilka lat temu, że codziennie ma kilkanaście spotkań i w
                              tym gronie przecież też są wrocławianie. Wystarczyło spojrzeć na listę gości, by
                              przekonać się, jacy to są goście: ambasador Indii, dyrektorzy banków, konsule
                              itp. Prezydent lubił pokazywać się w ich towarzystwie, błyszczeć. Ale niewiele
                              to miało wspólnego z decyzjami, który dotyczyły losów Wrocławia. Te podejmował
                              sam lub ewentualnie w niewielkim gronie najbliższych współpracowników. Coraz
                              rzadziej konsultował je z radnymi czy innymi środowiskami spoza ratusza. Do
                              lamusa odeszły już gorące batalie w sali radu miejskiej, gdzie wykłócano się o
                              przyszłość stolicy Dolnego Śląska.
                              Tak było właśnie przypadku fuzji Groclinu ze Śląskiem, gdy radni z mediów
                              dowiadywali się o kolejnych decyzjach. Symptomatyczne też było zachowanie
                              magistratu w sprawie kontroli CBA w ratuszu, dotyczącej nieprawidłowości przy
                              budowie aquaparku. Nawet zastępcy prezydenta o tej sprawie usłyszeli od
                              dziennikarzy.
                              A jakie to decyzje w ostatnich latach podejmował Dutkiewicz, by Wrocławiowi
                              działo się lepiej? Najpierw chciał nam zorganizować Expo. Wydano grube pieniądze
                              na promocję tej imprezy w najbardziej egzotycznych krajach. Na próżno.
                              Przegraliśmy sromotnie. I trudno uwierzyć w sukces promocyjny, bo usłyszeli o
                              nas mieszkańcy Ameryki Środkowej czy Azji Mniejszej. Nie podejrzewam, by masowo
                              chcieli tu inwestować lub przyjechać na wakacje. Przegraliśmy też bój o
                              Europejski Instytut Technologiczny. Dlaczego? Słyszałem różne tłumaczenia pana
                              prezydenta, ale najbardziej do mnie docierały słowa innych polityków.
                              - Jak tu konkurować z innymi miastami, skoro jeszcze do niedawna nie było pewne,
                              czy zostanie utrzymane połączenie lotnicze Wrocław - Bruksela? Jak sobie to
                              wyobrażamy? Że ludzie będą do nas przylatywać z kilkoma przesiadkami? -
                              powiedziała nam w wywiadzie eurodeputowana Lidia Geringer d'Oedenberg.
                              O kondycji naszego grodu niech świadczy też wypowiedź innego europosła, Jacka
                              Protasiewicza. Te słowa padły z ust dolnośląskiego polityka zanim zapadło
                              rozstrzygnięcie co do losów EIT:
                              - Przy całej naszej miłości do Wrocławia, musimy sobie zdać sprawę, że wprawdzie
                              jesteśmy miastem atrakcyjnym, ale wciąż dzieli nas od innych miast w Europie
                              zachodniej kilkadziesiąt lat zapóźnień. Choć nie ulega wątpliwości, że na każdym
                              obcokrajowcu Wrocław robi wrażenie, to jeszcze trochę wody w Odrze upłynie,
                              zanim infrastrukturą i zamożnością dorównamy takim regionalnym stolicom, jak
                              Monachium, Mediolan, Barcelona czy nawet Strasburg.
                              I chyba coraz bliżej nam do odpowiedzi, dlaczego Rafał Dutkiewicz poświęca się
                              nie temu, co trzeba i czym głównie powinien się zajmować. Ale by unaocznić
                              sobie, jak powinien działać dobry gospodarz miasta, warto przywołać dwie
                              postacie. Bez nich nie byłoby dzisiejszego Wrocławia, choć działali jeszcze w
                              Breslau.
                              To dzięki nadburmistrzom Georgowi Benderowi (rządził latach 1891-1912) i Otto
                              Wagnerowi (1919-1933) stolica Dolnego Śląska stała się metropolią europejską. Za
                              czasów Bendera w granice miasta włączono Popowice, Borek, Tarnogaj, Rakowiec,
                              Zacisze, Gaj i Grabiszyn. Za jego rządów otwarto gazownię na Tarnogaju, a na
                              ulicach pojawiły się elektryczne tramwaje. Przybyło wiele nowych dróg. To
                              najkrótsza charakterystyka jego osiągnięć. Natomiast dzięki Wagnerowi, który
                              postawił na mieszkaniówkę, mamy zabudowę Sępolna, Tarnogaju czy Grabiszyna. W
                              granice miasta włączono ponad 40 osiedli. Zaprojektowano nową sieć ulic i
                              postawiono elektrownię wodną na Janówku. Jednak najważniejsze było stworzenie
                              bardzo cennego dokumentu. W latach 20. powstał generalny plan rozwoju Wrocławia.
                              Uwzględniono w nim sprawy rozmieszczenia i zróżnicowania budownictwa w centrum i
                              graniczących osiedlach, sieć komunikacyjną z głównymi arteriami, sprawy
                              transportu wodnego, tereny zielone, powiązanie miasta z obszarami rekreacyjnymi.
                              I plan ten zrealizowano.
                              Tak było prawie 100 lat temu. A na początku XXI wieku we Wrocławiu nikt o takim
                              dokumencie nie słyszał. Bo trudno za takie uznać "Strategię 2020 Plus" czy
                              "Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Wrocławia".
                              Nikt się nimi bardzo nie przejmuje, zwłaszcza, że poziom ich ogólności zakłada
                              rozliczne interpretacje. I bardziej przypominają dzieło futurologów niż
                              konkretny plan działania. Inwestorzy i tak stawiają biurowce gdzie chcą i jak
                              chcą. Nieważne, w jakiej części miasta. Istotne, by zapłacili za teren, a potem
                              niech się dzieje wola nieba? We Wrocławiu oczywiście co rusz powstają też
                              wieloletnie plany inwestycyjne, ale te służą tylko podziałowi pieniędzy. A czy
                              ktoś w ogól pomyślał o terenach rekreacyjnych? Raczej trudno w mieście, w któr
                              • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Artykuły Arkadiusza Franasa 09.06.10, 13:20
                                ym zbudowanie aquaparku to zadanie przewyższające umiejętności naszych
                                urzędników. Zajęło im to kilka lat i tak skończyło się skandalem.
                                A czy ktoś się zastanowił, ile kilometrów obwodnicy śródmiejskiej przybyło za
                                czasów, gdy tak usilnie walczymy o egzotyczne targi czy staramy się ściągnąć
                                rodaków z Londynu, wydając na te akcje
                                grube pieniądze, choć nie wiadomo, po co? Służę odpowiedzią: kilka. Most
                                Milenijny i Klecińska, choć trzeba dodać, że to były to inwestycje przygotowane
                                przez poprzedników Rafał Dutkiewicza. A ile kamienic wyremontowano przez ten
                                czas? Kilka kompleksowo, np. przy Szczytnickiej i nieco więcej w częściach, na
                                przykład odnawiając tylko elewację czy dach. Ale trudno się dziwić, jak przez
                                kilka lat w poprzedniej kadencji nie potrafiono nawet sprawnie załatwić sprawy
                                zarządzania budynkami komunalnymi i dopiero po dziesiątkach publikacji prasowych
                                zrezygnowano z firmy, które nie była w stanie utrzymać w należytym porządku
                                gminnego majątku. Tak wygląda Wrocław pod rządami Rafał Dutkiewicza. Człowieka,
                                który przez 6 lat swoich rządów nigdy nie przedstawił konkretnego programu
                                rozwoju miasta, który chciałby zrealizować. A jedynie co jakiś czas rzuca
                                pomysły o wielkim tunelu pod ul. Kazimierza Wielkiego czy budowie nowego rynku
                                przy Hali Ludowej, gdy nawet nikt nie wysilił się na pomysł, jak tam stworzyć
                                sieć parkingów i zorganizować dojazd, bo już teraz nie da się tamtędy spokojnie
                                przejechać, a auta parkuje na alejkach w parku Szczytnickim.
                                Tak wygląda Wrocław po rządami samorządowca, który zostawił swoje miasto, by
                                realizować sny o potędze. Nie wiem zresztą do końca, czy ma na myśli potęgę
                                Wrocławia, czy swoją. Tylko że ja nie chcę klubu w Lidze Mistrzów, gdy nie będę
                                miał jak dojechać do szkoły dziecka, sklepu czy domu. Ja nie chcę Expo w
                                mieście, w którym nie wiadomo, gdzie można odpocząć. Ja nie chcę EIT we
                                Wrocławiu, które nie może sobie poradzić z gzymsami spadającymi na głowy. I
                                dlatego Wrocław potrzebuje najpierw dobrego gospodarza, a nie marzyciela. Czy to
                                oznacza, że Rafał Dutkiewicz musi odejść? Szanuję demokrację i zostawiam ten
                                wybór wrocławianom. Myślę, że to jednak dobry moment, by rozpocząć dyskusję o
                                tym, jaki Wrocław powinien być. Bo wtedy łatwiej nam będzie za dwa lata, gdy
                                odbędą się kolejne wybory, zdecydować, jaki prezydent jest potrzebny temu
                                najpiękniejszemu miastu na świecie.
                                • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Artykuły Arkadiusza Franasa 09.06.10, 13:20
                                  Dutkiewicz musi odejść, ale zostanie, bo musi...
                                  Arkadiusz Franas, 2009-09-25

                                  W czerwcu zeszłego roku postawiłem pytanie o ocenę pracy prezydenta Wrocławia.
                                  Miałem nadzieję, że sprowokuje ono polityków do poważnej dyskusji na temat
                                  kondycji stolicy Dolnego Śląska, miasta, które cieszy się opinią jednego z
                                  najważniejszych w kraju. Niektórym zabrakło odwagi.
                                  Gdy w czerwcu ubiegłego roku postawiłem pytanie "Czy Dutkiewicz musi odejść?",
                                  liczyłem na rzetelną dyskusję o kondycji miasta i o koncepcji na sprawowanie
                                  władzy w stolicy Dolnego Śląska. Trudno podsumowywać teraz te wszystkie opinie,
                                  jakie przez te kilkanaście miesięcy prezentowaliśmy. Nie miałoby to sensu, bo
                                  każda była wypowiedzią kompleksową, a jej streszczanie powodowałoby wyrwanie
                                  niektórych poglądów z kontekstu.
                                  A kończymy debatę, bo zbliża się rok przedwyborczy i nie chcielibyśmy brać
                                  udziału w kampanii, a jedynie ją relacjonować.
                                  Po tej ponadrocznej debacie nasuwa się na początek jeden wniosek. Mam wielki
                                  szacunek do tych, którzy zabrali głos. Zarówno do gorących obrońców prezydenta
                                  Rafała Dutkiewicza, jak i do zagorzałych krytyków najważniejszego urzędnika w
                                  mieście.
                                  Smuci mnie coś innego. To, jak wiele osób nie chciało zabrać głosu w tej
                                  sprawie, choć je do tego namawialiśmy. Smutno mi, bo polemizować można z ludźmi,
                                  którzy mają jakieś poglądy. Z tymi, co nie mają nic do powiedzenia lub boją się
                                  określić swoje stanowisko, dyskusja jest dość trudna. Dowód to jednak na to, że
                                  wrocławska klasa polityczna murszeje i przechodzi w fazę letargu prowadzącego do
                                  totalnego obumarcia.
                                  Więcej na ten temat jednak nieco później, bo teraz czuję się w obowiązku sam
                                  odpowiedzieć Państwu na postawione pytanie. Czy Rafał Dutkiewicz powinien
                                  odejść? Oczywiście, że tak. Dlaczego? I teraz wyraźnie to podkreślam,
                                  przedstawiam swoją opinię, która nie ma nic wspólnego z wypowiedziami ludzi,
                                  którzy wzięli udział w dyskusji, za co jeszcze raz serdecznie dziękuję.
                                  A więc dlaczego musi odejść? Wystarczy tylko przeanalizować to, co się wydarzyło
                                  w ostatnich kilku tygodniach, by to zrozumieć.
                                  Zamieszanie z komunikacją miejską pokazało, że przez 7 lat ekipa pod wodzą
                                  Rafała Dutkiewicza nie miała żadnego spójnego pomysłu na rozwój tego chyba
                                  najważniejszego w życiu każdego dużego miasta systemu. Cały czas trwało tylko
                                  łatanie dziur w rozkładach jazdy i snucie przypuszczeń, że może zrobimy to, a
                                  może tamto, a nie robiono nic. I nagle pod koniec drugiej kadencji (czas wyborów
                                  każdego zmusza do pracy) prezydent oznajmił: mam pomysł. Jaki? Wygląda jak
                                  spisany na kolanie. Bez konkretnych rozwiązań, tylko same ogólniki.
                                  Po pierwsze: najważniejszy jest tramwaj. OK. Mówi to ekipa, której jedyne
                                  osiągnięcie w tym zakresie przez ostatnie lata polegało na zlikwidowaniu
                                  tramwajów nocnych.
                                  Wprowadzenie biletów strefowych i czasowych. Super. Tylko nie wiem, czy Państwo
                                  pamiętają, ale od niepamiętnych czasów obiecuje nam się kartę miejską, która
                                  miała wrocławianom i turystom ułatwić swobodne poruszanie się po mieście. Jakoś
                                  się nie udaje. Może z owymi biletami pójdzie łatwiej, choć nie przywiązywałbym
                                  się i do tego rozwiązania, które w innych polskich miastach udało się wprowadzić
                                  dawno temu i bez problemów. A u nas, choć żyjemy na Nizinie Śląskiej, coś pod
                                  górkę.
                                  Zielona fala dla tramwajów? Gdy człowiek to słyszy, to jedynie może zzielenieć
                                  ze złości. W mieście, gdzie wiele kilometrów szyn to torowiska niewydzielone,
                                  można sobie tylko pomarzyć o takim rozwiązaniu.
                                  Oczywiście obrońcy obecnie urzędującego prezydenta mogą dorzucić: przecież
                                  budujemy Tramwaj Plus. I w ten sposób dochodzimy do jednego z najważniejszych
                                  ustaleń dotyczących sposobu zarządzania miastem w latach 2002-2009. Po pierwsze
                                  - nowoczesne linie tramwajowe na Gaj i Kozanów to pomysł, który powstał w
                                  ratuszu, zanim jeszcze zaczął tu rządzić Rafał Dutkiewicz. Po drugie - wtedy
                                  proponowane rozwiązania zakładały zupełnie nowe torowiska, m.in. przez Popowice,
                                  dzięki któremu ów Tramwaj Plus miał poruszać się szybko i bezkolizyjnie. To, co
                                  teraz zaczęto budować, to jakaś karykatura tego rozwiązania.
                                  Nowych torowisk będzie dużo mniej, Tramwaj Plus nie przejedzie przez Popowice i
                                  ma korzystać w dużej części ze starych torowisk. Dlaczego tak skarłowaciał? Otóż
                                  to. Dochodzi do odpowiedzi o system zarządzania miastem. Nasz prezydent uprawia
                                  styl zarządzania, który roboczo możemy nazwać dożynkowym. Na czym on polega?
                                  Otóż przez lata nie robi się nic, a gdy na horyzoncie pojawi się jakaś ważna
                                  impreza, to dawaj, wpieriod... Zostawiamy wszystko, bo trzeba się do dożynek
                                  przygotować. Tylko ciężko, bo czasu mało.
                                  Tu pozwolę sobie na małą dygresję. Kojarzą Państwo takie jeszcze niedawno
                                  wojewódzkie miasto jak Piotrków Trybunalski? Otóż tam do dziś wielu bardzo
                                  dobrze wspomina niejakiego Edwarda Gierka. Pod koniec lat 70. ówczesny I
                                  sekretarz Komitetu Centralnego PZPR postanowił, że w Piotrkowie odbędą się
                                  dożynki. I dzięki temu to miasto, położone obecnie w województwie łódzkim,
                                  doczekało się dużego stadionu, nowych dróg wokół niego, nowych bloków i
                                  wyburzenia niewydarzonych ruder. Co prawda, drogi te zaczęto remontować już
                                  kilka lat po dożynkach, bo tak się spieszono, że czasami nawet asfalt nie zdążył
                                  zaschnąć, nim przejechały pierwsze delegacje z wieńcami, ale w telewizji
                                  wyglądało to ładnie.
                                  Jak będzie we Wrocławiu? Zobaczymy. Podejrzewam, że w telewizji będzie też
                                  wyglądało ładnie, choć popowiczanie tramwaju się nie doczekają...
                                  A nagłe zainteresowanie prezydenta sprawami parkowania w centrum miasta? Otóż
                                  Rafał Dutkiewicz zaproponował zbudowanie wielkiego parkingu podziemnego pod
                                  fosą, jednocześnie sugerując, że tego pod placem Nowy Targ nie da się wybudować.
                                  Dobra. Znaczy się pod fosą...
                                  Kilka lat temu nasz najważniejszy urzędnik opowiadał nam o tunelu pod ul.
                                  Kazimierza Wielkiego, na odcinku bodajże od ul. św. Mikołaja czy Ruskiej do
                                  placu Dominikańskiego. Ja rozumiem, że żyjemy w mieście krasnali, ale jak długo
                                  mamy wysłuchiwać bajek? W mieście, w którym wybudowanie kilku kilometrów
                                  obwodnicy śródmiejskiej zajmuje urzędnikom 5-6 lat, ktoś myśli o skomplikowanych
                                  konstrukcjach podziemnych.
                                  Na Boga!!! Proszę nie robić z nas wariatów. A poza tym jakoś Państwu nie kłóci
                                  się to, że niby z jednej strony nie można wybudować w sumie niewielkiego
                                  parkingu podziemnego pod Nowym Targiem, ale na pewno się uda taki o wiele
                                  większy pod fosą? Ręce opadają.
                                  A propos tego pod Nowym Targiem. W tym samym czasie, gdy prezydent komunikuje,
                                  że raczej mało realne jest, by powstał, dokładnie wtedy jego podwładni
                                  finalizują rozmowy z chętnymi do prowadzenia tej inwestycji. Czyżby szef nie
                                  wiedział, co robią podwładni?
                                  A w sprawie parkingów jeszcze jedno. Komu przeszkadzała zasada wprowadzona
                                  kiedyś przez ekipę prezydenta Bogdana Zdrojewskiego, aby inwestor stawiający dom
                                  czy biurowiec był zobowiązany zapewnić parking dla swojego obiektu?
                                  I jeszcze jeden przypadek z ostatnich dni. Niby nic wielkiego, ale jakże
                                  symptomatyczne dla tych kadencji. Mówię o lekkiej kłótni z rowerzystami w Rynku,
                                  gdy pan prezydent planował wybrać się z nimi na wycieczkę. Ale gdy cykliści
                                  zaczęli zadawać trudne pytania, Rafał Dutkiewicz się zdenerwował i odjechał w
                                  siną dal. A wydawałoby się, że prezydent miasta powinien umieć rozmawiać z
                                  wrocławianami i nie uciekać przed skomplikowanymi zagadnieniami.
                                  Pamiętają Państwo, gdy w ratuszu zasiadał wspomniany już Bogdan Zdrojewski.
                                  Zdążyliśmy się wtedy przyzwyczaić, że nasz prezydent nie odwraca się do nas
                                  plecami i wyjaśni każdą trudną kwestię, nawet gdy nie do końca potem udało się
                                  to zrealizować. Ale wtedy prezydent Wrocławia był z nami, nie obok nas.
                                  A teraz mam prośbę. Proszę mnie już zwolnić z obowiązku wyliczania kolejnych
                                  powodów, dla których Rafał Dutkiewicz musi odejść, bo przykładów nie brakuje.
                                  Ale tak naprawdę musi zostać. Mam dwa uzasadnienia.
                                  Po pierwsze. Bo kto inny? Nasza dyskusja pokazała, że nie widać polityka, który
                                  od
                                  • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Artykuły Arkadiusza Franasa 09.06.10, 13:20
                                    wyborczych pojawią się kontrkandydaci, ale będą to ludzie, którzy zechcą nam
                                    zaprezentować, że oni i ich ugrupowania jeszcze żyją, ale wiary w zwycięstwo tam
                                    nie widać.
                                    Skąd ten marazm? No cóż, Wrocław to dość specyficzne miasto. Polityczny
                                    zaścianek. Od 20 lat nieprzerwanie u władzy jest jedna grupa ludzi. Bardzo
                                    hermetyczna (i nie przywiązywałbym się do nazw - PiS czy PO - u nas te różnice
                                    są kosmetyczne).
                                    Bo o ile z innych ośrodków, typu Trójmiasto, Poznań, Kraków czy Łódź,
                                    doświadczeni politycy szli w górę, na szefów partii, do ministerstw itp., to
                                    stąd nie. Wrocław nie miał brania czy też ciągu na stolicę. Nie odchodzili więc
                                    starzy, w ich miejsce nie mogli wskoczyć młodzi, by nabrać doświadczenia. I tak
                                    ta ekipa się kisiła. Panowie i panie zmieniali tylko stanowiska, ale wszystko
                                    działo się i dzieje w kamiennym kręgu.
                                    Dowód? Gdy dwa lata temu do władzy doszła ekipa Donalda Tuska, a w niej
                                    znaleźli się Grzegorz Schetyna, Bogdan Zdrojewski, Zbigniew Chlebowski i kilku
                                    innych polityków, od razu w Platformie na ich miejsce wskoczyli nowi. Doskonale
                                    to widać po regionie, gdzie w sejmiku bardzo szybkie kariery zrobili Marek
                                    Łapiński i Jarosław Charłampowicz, którzy do tej pory nie mieli szansy
                                    zaistnieć. We Wrocławiu ten układ jest bardziej skostniały i trochę potrwa, nim
                                    mocniej popęka.
                                    Nawet ostatnie starcie PO z Rafałem Dutkiewiczem pokazuje, że wrocławscy
                                    politycy raczej wykonywali rozkazy z Warszawy, niż naprawdę
                                    chcieli się poróżnić z prezydentem miasta. Bo przecież to ich znajomy, kolega,
                                    przyjaciel. To oni na swych barkach (i to prawie dosłownie - kto obserwował
                                    pierwszą kampanię wyborczą Rafała Dutkiewicza, wie, o czym mówię) wynieśli go na
                                    urząd. Więc jak go teraz krytykować? To oznaczałoby przyznanie się do błędu.
                                    Mamy więc pat.
                                    A po drugie. Myślę, że powinniśmy poczekać do 2012 roku. Niech obecnie
                                    urzędujący prezydent doprowadzi to miasto do imprezy, która ma być lekiem na
                                    całe zło. Wtedy zobaczymy, co nam z tych dożynek zostało.
                                    • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Artykuły Arkadiusza Franasa 09.06.10, 13:20
                                      Minus osiem i pęka makijaż Wrocławia
                                      Arkadiusz Franas, 2009-12-17

                                      Przepraszam wszystkich niewrocławian, ale dziś będzie tylko o stolicy Dolnego
                                      Śląska.
                                      Bo ta przyszła stolica kulturalna Europy, organizator mistrzostw Europy w piłce
                                      nożnej, mało co organizator Expo i prawie siedziba EIT ma problemy. Z drobnym
                                      mrozem, który powoduje, że Wrocław, gdy temperatura spada nieco tylko poniżej
                                      zera, jest sparaliżowany.
                                      Drogi są nieprzejezdne (trasę z Leśnicy do centrum o poranku pokonuje się w
                                      dwie godziny), tramwaje stają, pękają rury, a na drogach zalega śnieg czy też
                                      błoto. Gdyby taka sytuacja dotyczyła Dubaju, może i bym nie był zdziwiony, ale
                                      myślę, że w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w których średnia roczna
                                      temperatura wynosi 27 stopni, są bardziej przygotowani na przyjście zimy niż we
                                      Wrocławiu, w którym według statystyk dni z temperaturą poniżej zera jest średnio
                                      23. Dlaczego nie dajemy rady?
                                      Może dlatego, że nasz prezydent całą drugą kadencję zastanawia się, czy wybrać
                                      karierę polityka krajowego formatu, dolnośląskiego czy też poświęcić się miastu.
                                      No OK. Może i ma do tego prawo, ale i ma zastępców. Ale czy możemy czegokolwiek
                                      się spodziewać, jeżeli jednym z nich, odpowiadającym za organizację naszej
                                      komunikacji, jest specjalista od pożarnictwa?
                                      Gasić to tu faktycznie trzeba, bo gdzie nie spojrzeć, to stan zapalny. A może
                                      dlatego, że podobno apolityczny ratusz w MPK zatrudnia kolegę z partii Rafała
                                      Dutkiewicza na stanowisku: członek zarządu - dyrektor ds. inwestycji i rozwoju.
                                      Kto odpowiada za rozwój naszej komunikacji? Były wójt Stoszowic. Z całym
                                      szacunkiem dla tej gminy z powiatu ząbkowickiego, ale doświadczenia w
                                      transporcie szynowym to tam raczej się nie nabywa. Oczywiście pamiętam, że potem
                                      wójt został też członkiem zarządu województwa i próbował uruchomić kolej
                                      regionalną. Tylko że próbował i próbował, ale mu się nie udało.
                                      I właśnie dzięki takim posunięciom jeszcze wiele rzeczy się nie uda w tym
                                      mieście. Bo gdy człowiek grzęźnie w korkach i słucha o strategii rozwoju
                                      Wrocławia, która ma charakter księgi pobożnych życzeń, bo trudno traktować serio
                                      dokument, z którego śmieją się specjaliści, to trudno uwierzyć w cokolwiek.
                                      Zwłaszcza że nie trzeba być absolwentem politechniki, by paść ze śmiechu na
                                      plecy na biedronkę, gdy widzi się na przykład zapis o tramwaju na Pracze
                                      Odrzańskie. Boli brzuch ze śmiechu, boli. A kto tę linię zbuduje? Ci sami
                                      specjaliści, co planując Tramwaj Plusik na Maślice, nie zauważyli, że na trasie
                                      mają niewielkie gospodarstwo ogrodnicze, przez które nie da się przejechać?
                                      A wiecie, kto jest naprawdę tym wszystkim nieszczęściom winny? My. Mieszkańcy.
                                      Zdaniem urzędników korki się tworzą, bo wjeżdżamy na skrzyżowania. Jest brudno,
                                      bo śmiecimy. Co chwilę słyszę te argumenty. Lepiej by się Panom rządziło, gdyby
                                      nie było tu mieszkańców? No to, sorry, chyba lekko nie będzie. Ja się nie
                                      wyprowadzam. Podejrzewam, że podobnie uczyni i pozostałe ponad 600 tysięcy
                                      ludzi. Bo to jest przede wszystkim nasze miasto, a nie tylko wasz poligon
                                      doświadczalny i odskocznia do dalszej kariery.
                                      • nie_polezie_orzel_w_gwna Re: Artykuły Arkadiusza Franasa 09.06.10, 13:21
                                        Dlaczego Pan nas okłamuje, Panie Prezydencie?
                                        Arkadiusz Franas, 2010-01-07

                                        Zastrzegam od razu, że nie wiem, czy należało zrywać umowę z Mostostalem na
                                        budowę stadionu.
                                        Powiem więcej. Intuicyjnie jestem za, bo lubię, jak podejmuje się wyraziste
                                        decyzje. Tylko że już mniej intuicyjnie, a bardziej racjonalnie zawsze
                                        twierdziłem, że Wrocław nie jest przy takim systemie zarządzania miastem i
                                        naszych zaległościach inwestycyjnych przygotowany do tak wielkiego
                                        przedsięwzięcia, jak organizacja Euro 2012 i związane z tym wyzwania. Obawiam
                                        się, że sprawa z Mostostalem to dopiero początek naszych wielkich kłopotów, ale
                                        dość krakania, bo bardziej obeszło mnie co innego.
                                        Drodzy wrocławianie! Otóż wreszcie, czarno na białym, okazało się, że cały czas
                                        byliśmy oszukiwani. Pamiętają Państwo te wspaniałe wystąpienia prezydenta Rafała
                                        Dutkiewicza, że nasze przygotowania do Euro 2012 idą taką parą, iż wyprzedzamy
                                        wszystkich. Zapewniał nas, że stadion to rośnie jak na drożdżach, i generalnie,
                                        słuchając tej propagandy rodem z PRL-u, czekaliśmy, czy to już tej wiosny nie
                                        zagrają tam pierwszego meczu.
                                        Balon pękł. Szybciutko. Prawie jak w baśni Hansa Christiana Andersena "Nowe
                                        szaty cesarza", gdzie okazało się, że król jest nagi. Najpierw oznajmiono nam,
                                        że nie powstaną lub nie będą wyremontowane niektóre drogi w rejonie stadionu,
                                        choć to obiecywano (Tramwaj Plus do Leśnicy, przebudowa prawie całej ul.
                                        Kosmonautów), a teraz jeszcze kicha z boiskiem. Oczywiście, pewnie jakoś
                                        powstanie, ale wstyd poszedł w świat.
                                        Po raz pierwszy Rafał Dutkiewicz padł ofiarą misternie budowanej przez jego
                                        współpracowników akcji propagandowej. Oczywiście, jeszcze broni się, twierdząc
                                        na łamach "Gazety Wyborczej", że "Jeśli chodzi o politykę informacyjną,
                                        rzeczywiście musimy posypać głowę popiołem. Wobec odpowiedzialnych wyciągnę
                                        konsekwencje. Ale to jedyna rzecz, za którą powinienem przeprosić". Otóż, Panie
                                        Prezydencie, te informacje przekazywał nam również Pan. Pan odpowiada za całą
                                        politykę ratusza, także informacyjną.
                                        Oczywiście, możemy założyć, że prezydent nie wiedział, ale to jest dość cienka
                                        linia obrony. Bo wtedy by się okazało, że w ciągu niespełna kilku miesięcy nie
                                        wiedział o dwóch bardzo ważnych rzeczach w życiu Wrocławia. Po wakacjach
                                        usłyszeliśmy, że nie znał szczegółów reformy komunikacji miejskiej przygotowanej
                                        przez podwładnych, a teraz znowu by nie wiedział, co się dzieje z najważniejszą
                                        inwestycją w historii powojennego Wrocławia? Takie tłumaczenie nie przyszłoby do
                                        głowy nawet Michaelowi Bloombergowi, który rządzi ponad 8-milionowym Nowym
                                        Jorkiem, więc tym bardziej nie wypada prezydentowi odpowiadającemu za piękny,
                                        lecz naprawdę niewielki, bo tylko ponadpółmilionowy Wrocław.
                                        A ja myślę, że to czas najwyższy skończyć z tym PR-em, przygotowywanym od kilku
                                        lat przez szamanów od wizerunku. Trzeba wreszcie zatrudnić specjalistów od
                                        komunikacji medialnej, którzy podpowiedzą Panu, że zbyt nadmuchiwany balon
                                        propagandowy wreszcie kiedyś pęka. Z wielkim hukiem. A propos. Nie nurtuje
                                        Państwa teraz takie pytanie: a o czym my jeszcze nie wiemy...?
                                        • Gość: Łoś_bimbacz Dynamizm&POmpatyzm IP: *.ip.netia.com.pl 09.06.10, 18:40
                                          Za te sukcesy odPowiadają wspólnie Dynamiści i POmpatycy. Niedawny
                                          rozwód jest byc może tylko POzorowaną akcją medialną:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka