notatki
24.02.24, 22:00
Obejrzałam wczoraj i cały czas mam ten film w głowie. Nie dziwi mnie deszcz nagród, który nań spłynął, bo to kawał dobrego kina, świetne aktorstwo, nie tylko w wykonaniu Sandry Hüller, zachwycił mnie też chłopiec, który grał niewidomego Daniela. A tymczasem sporo ludzi wyszło z kina w trakcie seansu. Domyślam się, że nie tego się spodziewali, nie ma wartkiej akcji, główna bohaterka nie budzi sympatii, przyglądanie się piekłu małżeńskiego stadła pełnego bólu, niespełnienia, wzajemnych oskarżeń, nie należy do lekkich rozrywek. Proces, który toczy się przez większą część filmu, też nie przypomina batalii sądowych znanych z amerykańskich filmów. Ale to wszystko nie jest przecież żadnym zaskoczeniem, wystarczy przeczytać opisy i recenzje, żeby potem nie opuszczać kina na długo przed napisami końcowymi.