stłuczka

IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 10.09.04, 10:16
Znajomy miał stłuczkę rowerową.Siłą rzeczy ostatnio rozmowy towarzyskie
dotyczą tylko tego tematu. Okazuje się, że ktoś złamał trzy żebra,inny miał
odrutowaną szczękę, ktoś zwichnął nogę. Właściwie, każdy kto sporo jeździ, na
bank coś miał lub będzie miał- taki jest wniosek.Do tej pory byłam
przekonana,że wystarczy jeżdzić ostrożnie...ale może to bez znaczenia bo i
tak....?
    • tomek854 Re: stłuczka 10.09.04, 11:29
      trzeba jeździć ostrożnie i myśleć 3 x tyle co podczxas jazdy samochodem

      -
      orys co na szczęście żadnych przygód nie mial, a od 10 lat zasuwa po ulicach :)

      _@/"
    • Gość: uhm Re: stłuczka IP: 81.219.224.* 10.09.04, 21:27
      Jesli sie duzo jezdzi, to ryzyko jest spore, tak sadze. Ja mialem dotad kilka powaznych kraks, z czego jedna skonczyla sie naprawdę krwawą łaźnią... Ech, wciaz mam blizny na twarzy. Ostatnią mialem tydzien temu, ale na szczescie w kasku rowerowym, wiec jestem tylko troche obity i obtarty. Gorzej z rowerem ;)
    • Gość: paulo Re: stłuczka IP: *.saint / 195.117.38.* 11.09.04, 09:59
      sądzę, że należy unikać jazdy po ulicach. Czasami jak widzę kolarza, który
      pedałuje w szczycie przez skrzyzowanie na placu dominikańskim, swidnickiej lub
      inne, równie przyjazne miejsce, to się szczerze zastanawiam, o co mu chodzi.
      Chyba nie o przyjemność jazdy na rowerze, bo nie sądze, aby jazda w chmurze
      spalin za autobusem i w towarzystwie mijających o centymetry samochodów
      prowadzonych przez wsciekłych z powodu korków kierowców mogła taką
      przyjemnością być. Przyjemnie i raczej bezpiecznie jeździ się po lasach,
      polnych ścieżkach itp, gdzie ryzyko kolizji z samochodem nie istnieje, można
      się najwyżej wygrzmocić w pokrzywy, co mi się ostatnio przytrafiło, ale to
      podobno zdrowe... W mieście fajnie można pojeździć na wałach nadodrzańskich,
      albo na tzw "terenach wodonośnych" pomiędzy niskimi łąkami, opatowicami i
      mokrym dworem, i wielu innych miejscach.... krótko mówiąc, unikać dróg
      • tomek854 Re: stłuczka 11.09.04, 12:49
        Drogi Paulo. Byc moze widzisz mnie, ktory jade do miasta. Zgodze sie z Toba, ze nie nalezy to do Najwiekszych przyjemnosci i ze po walach sie jezdzi fajniej, no ale niestety lasami ani walami nie da sie dojechac do centrum

        Z drugiej strony jednak jazda rowerem i przeciskanie sie miedzy stojacymi w korku pojazdami jest o wiele przyjemniejsza niz stanie w takim dkorku wewnatrz zatloczonego autobusu. No i jest kilkakrotnie szybciej!
        • Gość: paulo Re: stłuczka IP: *.saint / 195.117.38.* 11.09.04, 13:34
          Szanowny T854. Pomimo usilnych starań nie mogę się z Tobą zgodzic, że z
          przeciskania się pomiędzy autobusem a wywrotką z żużlem można czerpać
          przyjemność. To raczej coś z gatunku sportów ekstremalnych, biorąc pod uwagę
          stosunek naszych kierowców do rowerzystów. Ja Cię nie rozjadę, ale świrów za
          kierownicą jest wielu.. Jak już jadę do centrum rowerem, to wolę korzystać z
          chodników i straszyć starsze panie. Życzę jednak powodzenia!
          • tomek854 Re: stłuczka 11.09.04, 16:16
            To sie nie zgadzaj. Ja nie mowie, ze to jest przyjemnosc, tylko ze to jest mniejsze zlo. Po za tym jezeli ktos tweirdzi ze jezdzenie rowerem po ulicy sprowadza sie do ocierania o wywrotki, to malo jezdzil.
            • Gość: paulo Re: stłuczka IP: *.saint / 195.117.38.* 13.09.04, 09:10
              nerwowo reagujesz.. na szosie też taki jesteś? Bo jeśli do tego jeszcze "dużo
              jeździsz" to może być niewesoło.
              Odpręż się
              • tomek854 Re: stłuczka 13.09.04, 12:57
                Wcale nie reaguje nerwowo. Napsalem, ze sie mozesz nie zgadzac, bo kwestia przyjemnosci jest dyskusyjna...

                Mi np. jazda w gestym ruchu rowerem i przeciskanie sie miedzy samochodami sprawia troche przyjemnosci - dlaczego nie? Tych smrodzacych naprawde nie ma tak wiele...
        • Gość: TadPiotr Re: stłuczka IP: *.zorawina.sdi.tpnet.pl 13.09.04, 10:26
          Bardzo przepraszam, ale miasto, przy jego znajomości, da się przejechać
          bezkolizyjnie bez pakowania się pod samochody. Plac Dominikański np. mija się
          fosą (i przejściem podziemnym).
          • tomek854 Re: stłuczka 13.09.04, 13:02
            Ok. Tylko jazda wzdluz fosy, potem po slimakach do przejscia podziemnego ( a co jak, ktos jedzie z wózkiem ) a potem pod Galeria w tlumie ludzi na chodnikach jest wolniejsza. Poza tym ja wole jechac wsrod samochodow, ktore sa + - przewidywalne niz wsrod pieszych na chodniku, z ktorych kazdy lazi jak chce

            Wszystko zalezy od tego, jak kto jezdzi. Ja jezdze dosyc szybko - nie mam licznika, ale mysle ze 40 na godzine to nie jest wielkie halo jeszcze.

            W tym momencie jezdzenie po przejsciach podziemnych, zatloczonych chodnikach i szutrowych sciezeczkach parkowych po ktorych biegaja psy, dzieci i chodza staruszkowie jest niebezpieczna tak dla mnie jak i przede wsszystkim dla nich. Natomiast jezeli jade sobie z taka predkoscia ulica, nawet w gestym ruchu, to predkosci wzgledne sa malutkie i nie raz zdarzylo mi sie otrzec o jakis samochod ( to glownie oni o mnie sie ocieraja ) i nic sie nie dzieje. Wylkuczam tu oczywiscie przyklady debili jezdzacych po 120 kosmonautow- jadac na Lesnice wole nadlozyc nieco drogi i jechac przez Zerniki...
            • Gość: TadPiotr Re: stłuczka IP: *.zorawina.sdi.tpnet.pl 15.09.04, 18:03
              To oczywiście Twój wybór. Te odcinki, gdzie trzeba zwalniać, są w większości
              krótkie, a nakładając drogi można przejechać dość szybko Stare Miasto.
              • tomek854 Re: stłuczka 15.09.04, 22:19
                To jest moj wybor, oczywiscie. Nie lubie zwalniac i wole jechac szybciej niz szybko Twoje :). Ale mam do tego prawo :) A czy to jest przyjemne czy nie to juz inna sprawa :)
            • Gość: Roman Re: stłuczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 20:28
              >Ja jezdze dosyc szybko - nie mam licznika, ale mysle ze 40 na godzine to nie
              >jest wielkie halo jeszcze.
              Zwłaszcza za autobusem ;-)
              • tomek854 Re: stłuczka 15.09.04, 22:21
                Za autobusem nie jezdze ;) Jezdzilem kiedys - mialem ze 14 lat. Potem mialem 14 lat, kolko do centrowania i guza na czole ;) Od tej pory nie uprawiam takich sportow ;)

                40 to jest tak na oko, ale mysle ze nie przesadzone, jezeli keidys na kolarce rozpoedzilem sie z gorki i wyprzedzilem faceta ktory mial na liczniku 70 w starej beczce. Mojego kuzyna zlapali na radar na Oporowie - jechal 52 na goralu :)

                Ale sie na smiechu skonczylo :)
                • Gość: wyobraźnia Re: stłuczka IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 16.09.04, 00:25
                  jak na ironię, wątek jest o bezpieczeństwie rowerzystów i ich koegzystencji z
                  resztą użytkowników dróg- że tak powiem. A tu same przechwałki.Kuzyn mógłby np.
                  spróbować jazdy bez trzymanki z wymienioną prędkością. To dopiero byłby wyczyn!
                  • tomek854 Re: stłuczka 22.09.04, 18:24
                    Podałem przykład kuzyna tylko i wyłącznie jako przykład tego, że jazda z prędkością 40 km/h nie jest niczym nadzwyczajnym. Również dodam, że akurat jazda trowerem po Alei Piastów z prędkością 50 km/h nie jest również specjalnie niebezpieczna. Co nei zmienia faktu, że nielegalna.
                    • Gość: Roman Re: stłuczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 20:25
                      >Również dodam, że akurat jazda trow
                      > erem po Alei Piastów z prędkością 50 km/h nie jest również specjalnie
                      niebezpie
                      > czna. Co nei zmienia faktu, że nielegalna.

                      Na jakiej podstawie twierdzisz, że nielegalna? Czy chodzi o prędkość? Wszak do
                      obowiązkowego wyposażenia roweru nie należy prędkościomierz.
                      Sprzeczna jest natomiast ze zdrowym rozsądkiem.
                      • tomek854 Re: stłuczka 23.09.04, 00:08
                        predkosciomierz nie nalezy. Ale to nie znaczy, ze wolno przekraczac predkosc. Do niedawna tramwaje speedomierza tez nie mialy, a ograniczenia dla nich wisialy...
                        • Gość: Roman Re: stłuczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 09:24
                          > predkosciomierz nie nalezy. Ale to nie znaczy, ze wolno przekraczac predkosc.

                          To ciekawe jak rowerzysta ma odróżnić np. 38 od 42 przy ograniczeniu do 40.
                          • tomek854 Re: stłuczka 23.09.04, 14:30
                            A to jest ciekawe :) Ale z drugiej strony skoro np. rower nie ma predkosciomierza, to 50/60 w miescie a 90 poza terenem zabudowanym tez go nie oboweiazuje? A walec tez nie ma predkosciomierza - moge jechac walcem 120 ( np z gorki?)
                            • Gość: Roman Re: stłuczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 20:28
                              Porównanie cokolwiek kulawe. Fizycznie nie jest możliwe osiągnięcie takiej
                              prędkości przez walec - znajdź taką górkę i tak zminimalizuj opory ruchu.
                              Natomiast rowerzysta z łatwością osiągnie prędkości niedopuszczalne na wielu
                              drogach. Mam wrażenie, że przeciągasz ten wątek by mieć ostatnie zdanie. W
                              takim razie oddaję Ci pole.
                              • tomek854 Re: stłuczka 26.09.04, 21:20
                                Porownanie moze faktycznie zle.
                                Ale watek przeciagnalem, bo faktycznie nie wiem teraz co z tym fantem zrobic - jak rowerzysta ma przestyrzegac predkosci nie majac predkosciomierza?

                                Nie uwazam, zeby bylo mozliwe male racje jak sie nie wie
                        • antal Re: stłuczka 24.10.04, 20:51
                          tomek854 napisał:

                          > predkosciomierz nie nalezy. Ale to nie znaczy, ze wolno przekraczac predkosc. D
                          > o niedawna tramwaje speedomierza tez nie mialy, a ograniczenia dla nich wisialy
                          > ...
                          >
                          no, właśnie...
                    • antal Re: stłuczka 24.10.04, 20:50
                      tomek854 napisał:

                      > jazda trowerem po Alei Piastów z prędkością 50 km/h nie jest również
                      specjalnie niebezpieczna
                      >

                      Tylko jedno pytanie: PO CO??
                • Gość: Roman Re: stłuczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 20:28
                  Jak się chwalimy kuzynami, to mój (10 lat młodzszy ode mnie) pokazał mi swój
                  rowerowy komputerek z maksymalną prędkością - 100,1. W Górach Świętokrzyskich,
                  za samochodem.
                  No i jeszcze małe ale, on się ściga w kategorii Masters.
                • antal Re: stłuczka 24.10.04, 20:45
                  <jechal 52 na goralu :)>

                  COOOO?????????? Jak on to zrobił? Chyba że miał gość mocno z górki... Ja na 28
                  calowym "olbrzymie" wyciskam może jakieś 40... Co prawda nie widzę potrzeby
                  ścigania się z samochodami (wiem jestem banalny do bólu), ale te wartości (70
                  km/h i 52 km/h) chyba są trochę przesadzone , chyba że on sportowiec...
                  • tomek854 Re: stłuczka 24.10.04, 23:20
                    Ostatnio jechalem wieksza grupa po rownym asfalcie. Na komputerku u kolegi mielismy 40 - on trekingowy na waskich kolach, ja na 28" nieco szerszych. Nie byl to szczyt mozliwosci moich - jezdzilem nie raz duzo szybciej. Dlatego byc moze mozna na goralu jechac 52 ;) Radaru nei widzialem z bliska, ale scene zatrzymania kuzyna widziala ciotka :)
      • antal Re: stłuczka 24.10.04, 20:35
        nie zaawsze się da tego uniknąć... A wściekli kierowcy? Przepraszam rowerzysta
        TEŻ jest w jakimś sensie KIEROWCĄ. Inny jest tylko rodzaj pojazdu. Tak samo
        powinien znać przepisy (sęk w tym, że często nie zna) i tak samo się do nich
        stosować. Zaś wściekli na korki kierowcy często wyładowują swoje frustracje na
        jednośladach ( bo na innych samochodach może to ich troche zaboleć). Jeżdżę po
        ulicach, na szczęście bez żadnego wypadku ponad 20 lat, nieraz miałem jednak do
        czynienia ze zwykłym chamstwem kierowców (wymuszanie pierwszeństwa, otwieranie
        drzwi tuż przed jadącym rowerem, niewpuszczanie na środkowy czy lewy pas ruchu
        pomimo przerywanej linii, nie mówiąc już o CELOWYM podjeżdżaniu). I zawsze było
        to samo: Panie, pan jesteś, k... ROWERZYSTĄ pana na ulicy być nie powinno... A
        ja akurat nie mam przyjemności wysłuchiwania bluzgów ze strony tłumu pieszych na
        chodnikach, zwłaszcza gdy na bagażniku mam 30 czy 40 dodatkowych kilogramów.
        Owszem może ci którzy jeżdżą dla przyjemności mogą sobie pozwolić na jazdę po
        chodnikach, wałach czy innych wynalazkach, ale ja tym rowerem PRACUJĘ i nie mam
        najmniejszej ochoty tłumaczyć się facetowi z dwuśladowca, czy powinienem być na
        tym pasie czy nie.

        Natomiast muszę oddać sprawiedliwość - wielu kierujących rowerami NIE MA BLADEGO
        POJĘCIA O PRZEPISACH RUCHU DROGOWEGO, co więcej nie mają krzty wyobraźni. No,
        przepraszam, jeśli ktoś mimo ewidentnego zakazu wpada w jednokierunkową ulicę
        (nie mówię tu o chodniku, praktycznie chodnik dla mnie nie istnieje - albo
        ścieżka rowerowa, albo jezdnia), jedzie przed tramwajem (kierowcy wiedza o co
        chodzi), nie uznaje zasady prawej strony, bo i poco, to samo z drogą z
        pierwszeństwem przejazdu (sam byłem świadkiem jak się gość na rowerze na taką
        drogę wrył nie zwracając uwagi, że jest na podporządkowanej) to o czym my tu
        mówimy... Ludzie często aż się proszą o wypadek
    • Gość: TadPiotr Re: stłuczka IP: *.zorawina.sdi.tpnet.pl 13.09.04, 10:23
      Nie wiem. Jeżdżę od 30 lat (no niestety...), jeżdzę całkiem sporo, w te wakacje
      ok. 1200 km, miałem może 3 stłuczki, raz leciałem w powietrzu nad samochodem,
      nic mi się nie stało. Z drugiej strony, trenowałem wyczynowo coś tam za młodego,
      to chyba daje dużo. Nic sobie nie złamałem ani nie zwichnąłem od tego czasu.
      • Gość: mAbZ Re: stłuczka IP: 192.71.76.* 13.09.04, 10:36
        Trzbeba BARDZO uważać...
        Ja mam przejechane prawie 3000 km od maja, większość w wielkim mieście, wsród
        aut, pieszych i rowerzystów-maruderów.
        Mieszkam i jeżdżę w Sztokholmie, gdzie dziennie porusza się około 100.000
        rowerów!

        Do niebezpiecznych sytuacji dochodzi prawie codziennie, ale głównie w
        konfrontacji z kierowcami, którzy nie szanują rowerzystów, zajeżdżają drogę
        mimo że WIDZĄ że się jedzie, nie znają przepisów itd..

        Grunt to dobre hamulce a jeśli ktoś się czuje niepewnie w roli "naprawiacza
        błędów kierowców"- kask!
        • Gość: mam Re: stłuczka IP: *.2.core.lanet.net.pl / *.2.core.lanet.net.pl 22.09.04, 18:14
          W tym Sztokholmie od Szwecji ,a myślałam że tylko u nas jest prostactwo na
          drodze ,
          Na rowerze przestałm jeździc po jezdni kiedy kierowca tarpana wyjechał na
          jezdnię tyłem i uderzył we mnie spychając na przeciwległy pas a ja na rowerze
          jechałam z dzieckiem 3 letnim ,dodam że zjechałam na jezdnię aby pokonać
          jakieś 30 metrów bo pobocze i chodnik zastawione było samochodami
          • sledzik4 Re: stłuczka 24.09.04, 15:44
            Ja w tym roku przejechałem ponad 4.500 km. Głównie szosami - mniej lub bardziej
            ruchliwymi. Staram się jeździć bezpiecznie. Głowę obracam bardzo często - tak
            na ulicach jak i ścieżkach, oraz na chodnikach. W tym roku dostałem w prezencie
            kask. Czuję się w nim dużo bezpieczniej - co nie znaczy, że uważanie na
            trasach z mojej strony zmalało. Odpukać :-) - jak na razie żadnych kolizji,
            wywrotek i.t.p. Najczęściej spotykam się z nieprzestrzeganiem zasad wyjazdu z
            drogi podpoprządkowanej. Tylko dzięki własnym przewidywaniom unikam kolizji.
            Oczywiście czasami mnie ponosi i troszeczkę się wyładowuję ;-) na......
            nieostrożnych :-). To tyle.

            Pozdrawiam - sledzik4
            • antal Re: stłuczka 24.10.04, 20:57
              sledzik4 napisał:

              > Ja w tym roku przejechałem ponad 4.500 km. Głównie szosami - mniej lub bardziej
              >
              > ruchliwymi. Staram się jeździć bezpiecznie. Głowę obracam bardzo często - tak
              > na ulicach jak i ścieżkach, oraz na chodnikach.
              >

              A może byś tak sobie lusterko kupił... Dobry wynalazek, tylko nie polecam
              jednego typu. Jest takie, w którym obraz wygląda jak w "rybim oku"... Bardzo
              przekłamuje odległości, poza tym dalekich wozów po prostu nie widzisz.> Tego
              akurat nie polecam. Odwracanie głowy to nie jest fajny pomysł... Zwłaszcza w
              dużym ruchu...
              • tomek854 Re: stłuczka 24.10.04, 23:23
                Ja jednak nie jestem zwolennikiem lusterka. Zawsze istnieje martwe pole - w takim malym rowerowym to juz szczegolnie. Ja nawet jak jade samochodem to wole obrocic glowe ( bno chyba ze jade dostawczakiem, tam sila rzeczy sie nie da... Ale za to lusterka ma jak fryzjerski zaklad ;)
                • Gość: Roman Re: stłuczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 12:21
                  > Ja jednak nie jestem zwolennikiem lusterka.
                  Ja również. Prócz podanych wyżej powodów jeszcze jeden - zajmują miejsce
                  ("poszerzają" rower) i łatwo się przestawiają.
                  • antal Re: stłuczka 26.10.04, 01:46
                    Wiem, że są tzw. martwe pola... że poszerza rower. Ale jednak. Nie potrafię bez
                    lusterka funkcjonować, to wcale nie oznacza. że się cały czas w nie gapię, po
                    prostu mam cos w rodzaju komfortu, gdy wiem co się gdzieś tam za mną wlecze.
                    Owszem, potrafią się przestawiać. Ale jak ja cos zamocuję to tego żadna siła nie
                    ruszy ;). Tylko, jak napisałem, raczej odradzam kupowanie tych małych g...k bo
                    szkoda kasy. Sam raz się na coś takiego naciąłem. Zamiast ułatwić obserwowanie
                    tyłów, raczej utrudniało. Po prostu duże lusterko to duże lusterko...
Pełna wersja