Dodaj do ulubionych

czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens.

IP: 188.33.115.* 26.10.09, 19:53
Witajcie.
Od dłuższego czasu planuję wyjazd do UK ale trochę się boję. Tyle
się tu w Polsce słyszy, że w Anglii kryzys i o pracę bardzo ciężko
itp. Traktuję to trochę z przymrużeniem oka. Ale jak jest naprawdę?
Czy wyjazd teraz ma sens? Czy osoba z komunikatywnym angielskim ale
kompletnie nieprzydatnym w UK wykształceniem ma szanse na pracę?
A może lepiej przeczekać kryzys? Tylko jak długo on będzie trwał.
Mam serdecznie dość Polski. Mam wrażenie, że jeszcze trochę tu
zostanę, to skończę w jakimś domu wariatów albo coś podobnego. Tu
się nie da normalnie żyć.
Obserwuj wątek
    • qvintesencja Rozwiń temat 27.10.09, 09:10
      Gość portalu: Tola napisał(a):

      > Mam serdecznie dość Polski. Mam wrażenie, że jeszcze trochę tu
      > zostanę, to skończę w jakimś domu wariatów albo coś podobnego. Tu
      > się nie da normalnie żyć.

      wtedy mozna sprobowac ocenic czy wyjazd jest dla ciebie wskazany.
      • Gość: Tola Re: Rozwiń temat IP: 188.33.62.* 27.10.09, 10:21
        Wskazany na pewno !!!!!!!!!!!
        Tutaj nie mam żadnych perspetkyw. Boję się tylko tego, że jeśli jest
        ciężko o pracę w UK, i jeśli nie znajdę pracy zanim skończy mi się
        kasa, to będę musiała wrócić do Polski. To najgorszy scenariusz!
        Mogę tu jeszcze wtrzymać zanim się w Anglii nie poprawi (jeśli
        faktycznie jest tak źle jak tu u nas mówią) albo pomyśleć o jakimś
        innym kraju. Ta możliwość mnie właściwie jeszcze trzyma
        przy ''zdrowych zmysłach''. Gdybym jednak wyjechała i okazało się,
        że po i t mają rację, i trzeba wracać, to nie wiem...
    • sks_baltyk_1930 Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 27.10.09, 10:54
      Prace za minimalna stawke znajdziesz na pewno, bo anglicy sie do
      takiej roboty nie pala. Ale musisz sobie przekalkulowac czy oplaca
      sie pracowac w Anglii za 5.80 na godzine czy w Polsce za 1000zl.
      A tylko od Ciebie bedzie zalezec czy bedziesz pracowac za ta
      minimalna stawke caly czas albo bedziesz miec ambicje piac sie w
      gore...
      • Gość: Tola Re: rozwiń temat IP: 188.33.151.* 27.10.09, 12:48
        Jeśli ta minimalna stawka wystarczy na życie, opłaty i nawynajęcie
        mieszkania, to na początek mi wystarczy. Byle by było normalnie. Tu
        nawet nie mam szans na 1000 zł. Po studiach na pracę sznse są marne.
        A wymagań wbrew pozorom dużych nie miałam. Do sklepu kwalifikacje za
        wysokie, do lepszej pracy brak ''pleców''. Pracowałam tam gdzie
        mogłam na umowę zlecenie. Udało mi się trochę odłożyć,chciałam
        otworzyć swoją działalność ale w Polsce to ''droga przez mękę''.
        Poza tym jak sobie wszystkie podatki i składki, które trzeba by
        płacić (a w planie mają nowe), to się poddałam.
        Wyjazd, to jedyne sensowne rozwiązanie.
        • princesswhitewolf Re: rozwiń temat 27.10.09, 12:58
          Tola, a o co chodzi ci z tym "domem wariatow" w Polsce? masz na mysli niskie
          zarobki? W UK tak samo niskie cie czekaja ( I nie przeliczaj z funtow na
          zlotowki) zwlaszcza jak zobaczysz ile kosztuje wynajem pokoju czy kawalerki i
          ile kosztuja przejazdy...
        • princesswhitewolf Re: rozwiń temat 27.10.09, 13:01
          Tola napisał(a):
          >Po studiach na pracę sznse są marne.
          Aktualnie w UK jest ta sama sytuacja i tysiace ludzi po studiach w UK
          ukonczonych nie moze znalezc pracy. Ci ze studiami z Polski tym bardziej maja
          marne szanse.
          Podatki tez sie w Uk placi i skladki tez.
          • Gość: Tola Re: rozwiń temat IP: 188.33.151.* 27.10.09, 13:15
            Tu już nie chodzi o pracę po studiach. Tu chodzi o jakąkolwiek
            pracę, która pozwoli przeżyć, bo o życiu mowy nie ma.
            To przykład tego, co jest w Polsce:

            fakty.interia.pl/wiadomosci/malopolskie/krakow/news/587-chetnych-na-1-etat-w-krakowie,1355392,2943

            to jeden z wielu. Mam wrażenie, że kryzys się dopiero zaczyna a po
            ma wszystko w d...e. Brak jest jakichkolwiek perspektyw. O czymś
            takim jak emerytura, kiedyś w przyszłości możesz zapomnieć. Jeśli
            się nic nie zmieni, to trzeba będzie pracować dożywotnio.

            • Gość: Tola Re: rozwiń temat IP: 188.33.151.* 27.10.09, 13:23
              Tutaj macie coś ''świeższego''. Co prawda chodzi o Śląsk ale tak
              jest wszędzie.

              slask.naszemiasto.pl/wydarzenia/56751,bezrobotni-beda-leczeni-na-kredyt,id,t.html

              Chyba już lepiej jakakolwiek praca w UK.
              • princesswhitewolf Re: rozwiń temat 27.10.09, 13:33
                Tola, wlacz BBC news jesli masz BBCWorld w telewizji i posluchaj. Tutejsze NHS
                tez ma nieustanne problemy i sa narzekania na to. Ludzie czekaja na operacje i
                po 2 lata!Poza tym aktualnie ciezko o jakakolwiek prace w UK, a roznica polega
                na tym ze w Polsce masz gdzie mieszkac( rodzice, rodzina etc) Tu zaplacisz b
                duzo za wynajem chocby polowy pokoju.
                • Gość: Tola Re: rozwiń temat IP: 188.33.151.* 27.10.09, 13:42
                  Masz rację, tylko jak długo można siedzieć rodzicom na głowie. Im
                  też nie jest łatwo a tu jeszcze dorosła córka. Nic nie mówią,
                  rozumieją sytuację. Tylko, że ja się z tym bardzo źle czuję. Żeby
                  jeszcze były jakieś perspektywy ale...
                  Jakoś nie wygląda na to, żeby coś się zmieniło.
                  • princesswhitewolf Re: rozwiń temat 27.10.09, 13:45
                    wierze i w pelni cie rozumiem. No ale nie win siebie. To sa trudne czasy
                    kryzysowe. Jeszcze bedzie i Twoje 5 min;)
                    Po prostu nie chce by cie trudy emigracji zawiodly
                    • Gość: Tola Re: rozwiń temat IP: 188.33.151.* 27.10.09, 13:55
                      princesswhitewolf - dzięki za ''trzeźwe spojrzenie'' i dobre słowo.
                      Może faktycznie na razie odpuszczę sobie wyjazd i będę szukać pracy
                      z Polski. Może się uda. Wierzę, że UK szybko sobie z tym kryzysem
                      poradzi.
                      • princesswhitewolf Re: rozwiń temat 27.10.09, 14:06
                        Musisz liczyc sie z tym ze mozesz wydac wszystkie oszczednosci i nie znalezc
                        zadnej pracy. Srednio wynajem pokoju w Londynie to 300 funtow. Dolicz przejazdy
                        ok 80 funtow srednio miesiecznie, plus wyzywienie, przelot. Gdybys miala prace
                        juz zalatwiona to inna sprawa, ale jesli tak to tylko przez znajomych jesli nie
                        chcesz trafic na farme maksymalnego wyzysku albo.. gorzej. Musisz sie miec gdzie
                        zatrzymac na poczatek, wiec bez znajomych w UK ciezko. Przy zarobkach 6 funtow
                        na godzine bedziesz miala naprawde baaaaaardzo skromne zycie i jeszcze pomysl ze
                        od ok 1000 zarobionych funtow musisz zaplacic podatek. Wiec 1000 zl w Polsce z
                        mieszkaniem u rodzicow nie jest takie straszne biorac pod uwage ze nie placisz
                        za mieszkanie.
                        • Gość: Tola Re: rozwiń temat IP: 188.33.155.* 27.10.09, 16:10
                          Tylko jak długo...
                        • raveness1 Re: rozwiń temat 30.10.09, 19:42
                          Przy zarobkach 6 funtow
                          > na godzine bedziesz miala naprawde baaaaaardzo skromne zycie

                          Skromne..? Zalezy, co sie rozumie przez te slowo. Jak chce sie
                          weekendy przesiadywac w pubach, fitness clubach czy innych
                          wyciagaczach pieniedzy, to faktycznie konto szybko sie wyczysci.

                          Te barrrrdzo skromne zycie to 1 nowy laptop co miesiac. I jescze
                          zostaje na fajki...jak palisz. ;)
                          p.s. A z robota jest rzeczywiscie nie ciekawie,
                          coz , skonczyly sie czasy pewnej , stabilnej pracy - dzis nic nie
                          jest pewne, jak cale zycie.
                          • princesswhitewolf Re: rozwiń temat 31.10.09, 11:46
                            raveness, 6 funtow na godzine przy pracy 40 godz na tydzien to 960 funtow
                            miesiecznie z czego zaplacisz za ubezpieczenie NHS i podatek wiec bedzie duzo
                            mniej. Zostaje ci 660 funtow a czlowiek musi jesc, pic,(200 funtow) wrzucic cos
                            na grzbiet,(?) zaplacic za czynsz,(300 pokoj zalozmy) telefon(15 funtow,
                            telewizor, dojazdy co w Londynie nie jest tanie.(80) i nic ci nie zostanie
                            a jak chce laptopa to i za internet musi zaplacic.

                            wg mnie 6 na godzine to ledwo da sie przezyc i jak dlugo tak mozna ciagnac?
                            Krotki okres- owszem, ale cale lata???
                            • raveness1 Re: rozwiń temat 31.10.09, 15:24
                              Zgadza sie, to raczej skromne zycie, wiec jedynym wyjsciem jest
                              odlozyc na jedno kosztem drugiego. Np. przez pare tygodni omijajac
                              puby z daleka, moge sobie pozwolic na nowego laptopa czy ciuchy na
                              zime.
                              Oczywiscie, sens takiego zycia na dluzsza mete jest raczej mglisty,
                              ale nie zapominajmy, ze mowimy o przetrwaniu trudnego okresu,
                              zwij go kryzysem czy jakkolwiek.
                              Ogolnie nastroje w UK sa smetne na dzien dzisiejszy, ale czy w
                              Polsce jest lepiej?
                              • princesswhitewolf Re: rozwiń temat 31.10.09, 16:52
                                raveness1 napisał:
                                >Ogolnie nastroje w UK sa smetne na dzien dzisiejszy, ale czy w
                                >Polsce jest lepiej?
                                Jezeli sie ma gdzie mieszkac w Polsce to nawet z malymi zarobkami nie wychodzi
                                sie lepiej ale tez nie gorzej w tym okresie "przetrwania" w UK jak go opisales.
                                Sek w tym ze w Polsce jeszcze sa perspektywy dla osoby z wyzszym wyksztalceniem
                                i za iles tam lat dostanie prace w zawodzie. Tutaj niestety moze awansuje ze
                                zmywaka na nianie... Czyli z 6 na 8 funtow na godzine. No chyba ze bedzie miec
                                czas i ochote sie uczyc i podejmie dalsze studia...i jak ekonomia sie poprawi...
                            • sks_baltyk_1930 Re: rozwiń temat 01.11.09, 01:12

                              princesswhitewolf napisała:

                              > raveness, 6 funtow na godzine przy pracy 40 godz na tydzien to 960
                              funtow
                              > miesiecznie z czego zaplacisz za ubezpieczenie NHS i podatek wiec
                              bedzie duzo
                              > mniej. Zostaje ci 660 funtow

                              zostaje okolo 800 a nie 660!!!


                              a czlowiek musi jesc, pic,(200 funtow)

                              na poczatek mozna taniej, 200 funtow to chyba razem z alkoholem;)

                              wrzucic co
                              > s
                              > na grzbiet,(?)

                              chyba nie przyjedzie gola do UK?


                              zaplacic za czynsz,(300 pokoj zalozmy)

                              jezeli nie w Londynie to taniej

                              telefon(15 funtow,
                              > telewizor, dojazdy co w Londynie nie jest tanie.(80) i nic ci nie
                              zostanie
                              > a jak chce laptopa to i za internet musi zaplacic.


                              we wszystkich ogloszeniach ktore wisza u mnie w miescie internet i
                              rachunki sa wliczone w czynsz



                              >
                              > wg mnie 6 na godzine to ledwo da sie przezyc i jak dlugo tak mozna
                              ciagnac?
                              > Krotki okres- owszem, ale cale lata???

                              Da sie przezyc spokojnie i w miedzyczasie zrobic jeszcze jakis kurs
                              zawodowy lub cos w tym rodzaju jak ktos ma wieksze ambicje niz
                              6pounds per h.
                              I na pewno jest wiekszy komfort zycia i mozliwosci niz w
                              Kaczolandzie.

                              Ostatnio zauwazylem, ze wszyscy ktorzy tak wychwalaja zycie w Polsce
                              i odradzaja wyjazdu na wyspy sami siedza wlasnie w UK!!! Coz za
                              paradoks:)

                              Dlaczego nie wracacie skoro w Polsce jest tak super a w UK tak
                              strasznie?
                              • nsc23 Re: rozwiń temat 01.11.09, 11:23
                                Nie ma jak popasc ze skrajnosci w skrajnosc...
                                Przeciez nikt nie pisze, ze w Polsce jest wypas, a Wyspy sa do dupy - tylko
                                jezeli ktos mysli, ze sam wyjazd odmieni diametralnie jego zycie, to powinien
                                sie zastanowic.
                                No i pierwszy post autorki jest mocno histeryczny - w Polsce sie nie da zyc? 40
                                milionow ludzi zyje i daje rade - nie wszyscy przeciez klepia biede i nie maja
                                perspektyw.
                                • sks_baltyk_1930 Re: rozwiń temat 01.11.09, 19:37

                                  - w Polsce sie nie da zyc? 40
                                  > milionow ludzi zyje i daje rade - nie wszyscy przeciez klepia
                                  biede i nie maja
                                  > perspektyw.

                                  hmmm w Zimbabwe 12 milionow ludzi zyje ale czy to oznacza, ze tam
                                  sie da zyc???

                                  Dla niektorych niestety Polska to jest takie Zimbabwe wlasnie, bez
                                  zadnych perspektyw. Ja zawsze uwazalem, ze wegetacja to nie jest
                                  zycie...
                                  • nsc23 Re: rozwiń temat 01.11.09, 20:24
                                    Porownanie Polski do Zimbabwe jest mocno przesadzone - chyba nie masz pojecia co
                                    sie tam dzieje.
                                    I bez przesady z ta wegetacja w Polsce - cala masa ludzi zyje przeciez normalnie
                                    i na poziomie.
                                    • sks_baltyk_1930 Re: rozwiń temat 01.11.09, 20:49

                                      nsc23 napisała:

                                      > Porownanie Polski do Zimbabwe jest mocno przesadzone - chyba nie
                                      masz pojecia c
                                      > o
                                      > sie tam dzieje.
                                      > I bez przesady z ta wegetacja w Polsce - cala masa ludzi zyje
                                      przeciez normalni
                                      > e
                                      > i na poziomie.

                                      Napisalas, ze 40 milionow polakow zyje a to znaczy ze sie da zyc. No
                                      to ja napisalem, ze 12 milionow ludzi w Zimbabwe tez zyje.
                                      A wydaje mi sie, ze to Ty nie masz pojecia jak sie niektorym
                                      ludziom w Polsce zyje...

                                      Dla mnie 800zl to jest wegetacja a dla Ciebie?
                                      • nsc23 Re: rozwiń temat 01.11.09, 20:53
                                        A dla mnie 1000 funtow to jest wegetacja.

                                        Nie chodzilo mi o pierwsza czesc Twojego postu, a o druga - ze dla niektorych
                                        Polska to takie Zimbabwe. Trzeba naprawde byc ignorantem, zeby porownac sytuacje
                                        w Polsce do sytuacji w Zimbabwe.
                                        • sks_baltyk_1930 Re: rozwiń temat 01.11.09, 21:45
                                          Widze, ze ta polemika nie ma sensu. Ciekawi mnie tylko dlaczego tak
                                          strasznie bronisz tego zycia w Polsce skoro sama siedzisz za
                                          granica???
                                          • nsc23 Re: rozwiń temat 01.11.09, 22:43
                                            No nie ma, nie ma, bo w ogole nie rozumiesz o czym pisze, ani nie probujesz
                                            nawet zrozumiec. Wroc do moich postow - nie bronie zycia w Polsce, tylko uwazam,
                                            ze jezeli ktos mysli, ze wyjazd na Wyspy odmieni nagle jego zycie to moze sie
                                            bardzo przejechac - szczegolnie patrzac na ton pierwszego postu w tym watku i na
                                            podejscie 'wyjade i wszystko od razu sie zmieni - emigracja panaceum na cale zlo
                                            w moim zyciu' (przesada jest tu celowo w moich slowach).
                                            Ty natomiast popierasz jakies skrajnosci, ze w Polsce ludzie egzystuja, a nie
                                            zyja - nie znam nikogo w Polsce, kto egzystuje, wszyscy naprawde sobie dobrze
                                            zyja i daja rade. Fakt, w duzym miescie, ale latwiej sie przeniesc do duzego
                                            miasta niz na Wyspy.
                                            • sks_baltyk_1930 Re: rozwiń temat 02.11.09, 15:35

                                              - nie znam nikogo w Polsce, kto egzystuje, wszyscy naprawde sobie
                                              dobrze
                                              > zyja i daja rade. Fakt, w duzym miescie, ale latwiej sie przeniesc
                                              do duzego
                                              > miasta niz na Wyspy.

                                              Ty takze nawet nie starasz sie nic zrozumiec, jezeli tak wszyscy
                                              sobie dobrze radza i zyja w Polsce to dlaczego tak duzo ludzi
                                              emigruje???? I nie odpowiedzialas na moje pytanie, skoro TAM jest
                                              tak super to dlaczego wyjechalas???
                                              • nsc23 Re: rozwiń temat 02.11.09, 18:46
                                                Znowu nie czytasz tego, co napisalam - gdzie ja napisalam, ze WSZYSTKIM sie
                                                dobrze zyje? Napisalam jedynie, ze ludzie, ktorych znam, daja sobie rade.
                                                Czemu wyjechalam? Bo mialam szanse sie tu uczyc i poznac nowa kulture - nie
                                                wykluczam powrotu do Polski, chociaz korzenie zdarzylam tu bardzo gleboko zapuscic.
                                              • qvintesencja Re: rozwiń temat 02.11.09, 21:07
                                                sks_baltyk_1930 napisał:

                                                > Ty takze nawet nie starasz sie nic zrozumiec, jezeli tak wszyscy
                                                > sobie dobrze radza i zyja w Polsce to dlaczego tak duzo ludzi
                                                > emigruje????

                                                Wjezdzamy w temat ilu ludzi emigruje. Otoz wbrew obserwacjom
                                                tyou "widze na ulicach w Londynie ze bardzo duzo ludzi emigruje"
                                                poziom wyjazdow z Polski nie jest specjalnie wysoki by to
                                                szczegolnie podkreslac. Legendy ludowe gloszone przez bajarzy to
                                                opowiesci o kilku milionach ludzi z Polski w UK. W poczatkowym
                                                okresie wyjazdow unijnych poziom wyjazdow byl nieco wyzszy co bylo
                                                zupelnie naturalne a dodatkowo zbieglo sie z paradoksem ze ekonomia
                                                UK byla groteskowo przegrzana co przyciagalo ludzi zwabionych
                                                mozliwosciami pracy. Ku wielkiemu rozczarowaniu przyjezdnych
                                                wszystko wrocilo to do normy i wyjazdy jako bardzo masowe zjawisko
                                                sie skonczyly.

                                                >I nie odpowiedzialas na moje pytanie, skoro TAM jest
                                                > tak super to dlaczego wyjechalas???

                                                Jest to podobna demagogia jak ta ze wszyscy co wyjechali do UK
                                                mieszkaja po kilka osob w pokoju. Ona stwierdzila ze w jej
                                                srodowisku w Polsce ludzie zyja dobrze i nie maja potrzeby wyjazdu.
                                                Jest przeciez jasne ze jesli ktos jest bezrobotny w Polsce albo ma
                                                minimalna pensje to wyjazd do UK na minimalna znacznie poprawi mu
                                                byt materialny. Ale jesli ktos w Polsce ma wyzsza pensje niz
                                                minimalna to od pewnego poziomu nie oplaca mu sie wyjechac do UK na
                                                minimalna.
                                                • sks_baltyk_1930 Re: rozwiń temat 02.11.09, 21:14
                                                  lol
    • Gość: kawaiii7 Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. IP: *.zone2.bethere.co.uk 27.10.09, 15:30
      Opisze moze jak to wygladalo u mnie: przyjechalem z 1000Ł a po trzech dniach
      znajomy znalazl mi miejsce w dwuosobowym pokoju za 60Ł na tydzien(z rachunkami).
      na jedzenie staralem sie wydawac 2Ł dziennie z czego byly to najtansze produkty
      z tesco wiec po miesiacu musialem zaczas kupowac cos lepszego bo bylo mi juz
      czasami niedobrze. Na bilet autobusowy wydalem miesiecznie ok. 50Ł(obejmuje cały
      Londyn). Zostawmy sobie bezpieczny margines 150Ł na miesiac(leki, WRS, jakies
      ubrania). W sumie wychodzi 500Ł na m-c żeby w ogóle przetrwać.

      W takim układzie musiałabyś mieć z sobą 1000Ł + pieniądze na samolot oraz
      musiałabyś znaleźć pracę max. po 1 m-cu(z wypłatą miesięczną) lub odpowiednio
      później(z wypłatą tygodniową lub dwutygodniową). Trzeba wziąść jeszcze pod uwagę
      depozyt za mieszkanie i ewentualny bilet powrotny.

      Ja najprostsze prace za 4Ł znajdowałem po tygodniu jednak nie decydowałem sie na
      nie. Później znalazłem prace za ok. 100Ł na tydzień - dwie noce w
      tygodniu(sprzątanie w restauracji). A później to już pomogli znajomi.

      Acha. I dobrze by było gdybyś miała się gdzie zatrzymać na początku.

      Zapomniałem napisać, że wyjechałem gdy podobno szalał tutaj jakiś kryzys...
      innymi słowy zawsze będzie jakiś powód, żeby nie jechać. Możesz spróbować a jak
      się nie uda to wrócisz, popracujesz na umowę zlecenie i pojedziesz jeszcze raz.

      Pozdrawiam i powodzenia!
      • Gość: Tola Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. IP: 188.33.155.* 27.10.09, 16:19
        Dzięki kawaiii7.
        Czyli najlepiej by było znaleźć pracę jeszcze w Polsce a kasę
        zostawić na pierwsze miesiące. I może nie będę ograniczać się do UK.
        Powysyłam CV na oferty z portali. Dojazd na ewentualną rozmowę chyba
        jest możliwy.

        Też Ci życzę powodzenia.
        • qvintesencja Ma sens.jesli... 27.10.09, 17:56
          Gość portalu: Tola napisał(a):

          > Dzięki kawaiii7.
          > Czyli najlepiej by było znaleźć pracę jeszcze w Polsce a kasę
          > zostawić na pierwsze miesiące. I może nie będę ograniczać się do
          UK.
          > Powysyłam CV na oferty z portali. Dojazd na ewentualną rozmowę
          chyba
          > jest możliwy.

          Zdaje sie ze piszesz tutaj w celu uzyskania wsparcia w decyzji o
          wyjazdzie. Dlatego jak ktos pisze ze przyjechal w "kryzysie" i dal
          sobie rade to reagujesz entuzjastycznie a jak ktos ostrzega przed
          pochopna decyzja to nie pasuje ci to do obrazu. Problem jest jednak
          w tym ze obecny kryzys ma niewyobrazalna skale i jego efekty
          jeszcze sie nie zaczely bo rzad chcac ratowac sytuacje bierze
          gigantyczne pozyczki i drukuje pieniadze co na razie lagodzi
          sytuacje. Ale to nie rokuje ze z tego kryzysu bedzie sie mozna
          latwo wywinac.

          W koncu sa jednak pytanie zasadnicze: czy masz duza odpornosc
          psychiczna, czy nie masz problemow zdrowotnych w szczegolnosci
          ze zdrowiem psychicznym i czy na wszelki wypadek wyobrazasz siebie
          w kazdej pracy w tym i uciazliwej pracy fizycznej. Jesli na te
          pytania odpowiadasz smialym TAK to pakuj sie.
      • princesswhitewolf Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 31.10.09, 11:52
        kawaii nie odjales podatku i nhs ubezpieczenia, a to sporo. Chyba ze wy na
        czarno wszyscy pracujecie...
        • Gość: kawaiii7 Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. IP: *.zone2.bethere.co.uk 31.10.09, 12:11
          > kawaii nie odjales podatku i nhs ubezpieczenia, a to sporo. Chyba ze wy na
          > czarno wszyscy pracujecie...

          jesli chodzi o wynagrodzenie to zawsze podaje kwoty netto.
    • 10iwonka10 Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 27.10.09, 20:30
      Przyjedz. Sprobujesz jak jest na emigracji - i moze ci sie tutaj
      spodoba bedziesz miala szczescie znalezc szybko prace .... .A jak
      nie to wrocisz po kilku miesiacach. Ale przynajmniej sprobujesz. W
      przeciwnym razie bedziesz o tym myslec, zalowac ze nie
      pojechalas.....
    • nsc23 Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 28.10.09, 02:18
      Skad przekonanie, ze w UK bedzie Ci sie mieszkac lepiej niz w Polsce?
      • 10iwonka10 Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 28.10.09, 09:42
        To chyba tak jak w tym powiedzeniu ' Grass is always greener on the
        other side'
        • nsc23 Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 28.10.09, 09:44
          No wlasnie takie odnosze wrazenie. Pisanie, ze w Polsce nie da sie zyc jest
          mocno przesadzone, jezeli komus sie wydaje, ze na emigracji bedzie mu latwiej,
          to oczywiscie na emigracji nigdy nie byl.
          • qvintesencja Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 28.10.09, 10:11
            nsc23 napisała:

            > No wlasnie takie odnosze wrazenie. Pisanie, ze w Polsce nie da
            > sie zyc jest mocno przesadzone,

            Histeryczny ton autorki: "...jeszcze trochę tu zostanę, to skończę
            w jakimś domu wariatów albo coś podobnego. Tu się nie da normalnie
            żyć" byl powodem postawienia pytania jaki jest jej stan zdrowia
            psychicznego. Nawet jesli jej zdrowie jest na + to pozostaje
            pytanie o poziom jej odpornosci psychicznej.

            >jezeli komus sie wydaje, ze na emigracji bedzie mu latwiej,
            > to oczywiscie na emigracji nigdy nie byl.

            To jest przesadne stwierdzenie. Wyjazd moze byc doskonalym
            rozwiazaniem dla osob tkwiacych w egzystencjalnej pulapce np. na
            wsi czy w malych miasteczkach. Natomiast w obecnych czasach
            szalenstwem byloby ryzykowanie wyjazdu bez dobrego stanu zdrowia,
            duzej odpornosci psychicznej i gotowoscia do wykonywania kazdej
            (legalnej) pracy. I wydaje sie ze bez zadnego zaplecza na miejscu
            (znajomi) tez jest teraz ryzykownie.
            • nsc23 Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 28.10.09, 10:21
              qvintesencja,
              ostatnie zdanie bylo napisane 'pod ten watek', a nie jako ogolna prawda objawiona ;)
              Z tego co autorka napisala, wynika, ze jej na emigracji sie raczej mocno
              pogorszy niz polepszy (co najmniej materialnie).
              • Gość: Tola Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. IP: *.mobile.playmobile.pl 28.10.09, 11:05
                qvintesencja - chyba Cię rozczaruję, z moim zdrowiem psychicznym
                jeszcze nie jest najgorzej. Jeszcze, bo już zaczynam zauważać dość
                mocne zachwianie poczucia własnej wartości, boję się, że jak tu
                dłużej zostanę, to depresja murowana.
                Co do samej emigracji, to doszłam do wniosku, że mimo wszystko będę
                próbować. Jak już pisałam nie wyjadę w ciemno, i niekoniecznie do
                UK, więc myślę, że nie będzie tak źle jak pisze nsc23.
                A ciężkiej pracy się nie boję.
                • princesswhitewolf Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 28.10.09, 11:58
                  Tolu, Uwazam, ze malo komu na emigracji od razu jest lepiej, zwlaszcza biorac
                  pod uwage aktualna sytuacje ekonomiczna swiata. W Polsce masz wyzsze
                  wyksztalcenie i jakas tam szanse ze predzej czy pozniej dostaniesz prace w swoim
                  zawodzie. W UK Twoje wyksztalcenie nie jest czyms nadzwyczajnie konkurencyjnym
                  w porownaniu z osobami jakie ukonczyly uczelnie wyzsze w UK. Tylko w paru
                  dziedzinach eksperci z Polski maja szanse na taki sam start jak ci z UK. Ale
                  teraz to sie zmienilo bo w zasadzie w kazdej branzy jest wiecej chetnych do
                  pracy niz miejsc zatrudnienia. Jesli chcialabys wykonywac prace na poziomie
                  swojego wyksztalcenia to czekalyby cie lata dalszej edukacji a wczesniej
                  szlifowania angielskiego. Po ukonczeniu szkoly wyzszej tutaj tez niekoniecznie
                  od razu dostaniesz prace. Wiekszosc Polakow z wyksztalceniem wykonuje w UK
                  prace fizyczna jakiej by nie podjeli sie w Polsce. Ja wyjechalam w 1996r do
                  Londynu, wiec byly to inne latwiejsze czasy dla dostania pracy podczas studiow,
                  studia kolejne skonczylam w USA ( mba) i 2 lata tez szukalam pracy tuz po
                  studiach. Wcale nie bylo rozowo. Wszystko szlo raczej mozolnie wiele lat i jako
                  rezultat ciezkiej pracy i edukacji.
                  • qvintesencja Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 28.10.09, 13:48
                    princesswhitewolf napisała:

                    > W Polsce masz wyzsze
                    > W UK Twoje wyksztalcenie nie jest czyms nadzwyczajnie
                    konkurencyjnym
                    > w porownaniu z osobami jakie ukonczyly uczelnie wyzsze w UK.

                    Delikatnie to formulujesz bo ona sama stwierdzila ze jej
                    wyksztalcenie jest kompletnie nieprzydatne w UK. Czyli realnie jest
                    bez wyksztalcenia. Natomiast stwierdza ze zdrowie ma w porzadku i
                    jest gotowa na ciezka prace wiec mozna jej polecic na przyklad
                    probowanie w Tesco UK co ma ta zalete ze moze podpatrzec jak sie
                    pracuje w Tesco PL. A moze nawet byloby pouczajace sprobowanie
                    pracy w Tesco PL i przeliczenie roznicy w dochodach?

                    >Tylko w paru
                    > dziedzinach eksperci z Polski maja szanse na taki sam start jak
                    ci z UK. Ale
                    > teraz to sie zmienilo bo w zasadzie w kazdej branzy jest wiecej
                    chetnych do
                    > pracy niz miejsc zatrudnienia. Jesli chcialabys wykonywac prace
                    na poziomie
                    > swojego wyksztalcenia to czekalyby cie lata dalszej edukacji a
                    wczesniej
                    > szlifowania angielskiego. Po ukonczeniu szkoly wyzszej tutaj tez
                    niekoniecznie
                    > od razu dostaniesz prace. Wiekszosc Polakow z wyksztalceniem
                    wykonuje w UK
                    > prace fizyczna jakiej by nie podjeli sie w Polsce.

                    To ostatnie zdanie jest realne, o reszcie nie ma co wspominac
                    bo "eksperci" z Polski to sladowy margines.

                    >Ja wyjechalam w 1996r do
                    > Londynu, wiec byly to inne latwiejsze czasy dla dostania pracy
                    podczas studiow,
                    > studia kolejne skonczylam w USA ( mba) i 2 lata tez szukalam
                    pracy tuz po
                    > studiach. Wcale nie bylo rozowo. Wszystko szlo raczej mozolnie
                    wiele lat i jako
                    > rezultat ciezkiej pracy i edukacji.

                    Wspominki tego typu to prehistoria. A wyjazdy unijne po 2004 roku
                    byly swojego rodzaju paradoksem bo trafily na czas w ktorym
                    ekonomia UK rozgrzewala sie do czerwonosci. Na przyjezdnych czekala
                    nieograniczona liczba miejsc pracy a oni mysleli ze to normalne.
                    Dlatego jest ogromne rozczarowanie ze to sie skonczylo a ludzie w
                    Polsce nie chca wierzyc ze z praca sa problemy no bo przez kilka
                    lat slyszeli opowiesci o eldorado.
                    • princesswhitewolf Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 28.10.09, 14:44
                      Masz racje qvintesencja. Ludzie mysla ze kryzys dotknal tylko Polski i ze
                      rozwiazaniem jest wyjazd do Eldorado w jakim nic sie nie zmienilo:))) Legendy o
                      Eldorado z zatrudnieniem w Uk dlugo jeszcze beda niestety krazyc i pochlona
                      ofiary A potem sa rozpacze w stylu:
                      www.mojawyspa.co.uk/forum/51/16828/Czy-w-tym-miescie-jest-jakakolwiek-praca
                      • princess_yoyo Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 28.10.09, 14:53
                        mysle ze ilosc aplikacji do Royal Mail mowi sama za siebie. dawniej
                        zdaje sie nie bardzo byli w stanie wypelnic wszystkich wakatow przed
                        swietami.
                      • nsc23 Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 28.10.09, 18:31
                        Haha, jak ze dwa lata temu mowilam ludziom z PL, ze w UK jest kryzys i slabo sie
                        zaczyna robic, to mysleli, ze tak sobie tylko gadam. Ci sami ludzie teraz
                        nawijaja non-stop o kryzysie w Polsce i pytaja, czy na Wyspach kryzys tez jest.
                        • Gość: G Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. IP: 155.136.80.* 28.10.09, 19:49
                          Kryzys to moze jest ,ale dla angielskich leni.

                          Jak chcesz pracowac to pracowac bedziesz.

                          I nie patrz na drogi Londyn,w mniejszych miastach spokojnie
                          dostaniesz pokoj z councilem i oplatami za 250-270 miesiecznie.Na
                          zarcie stracisz drugie tyle i z 500 masz dla siebie przy 40
                          godzinnym tygodniu pracy na poczatek.
                          • qvintesencja Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 29.10.09, 10:49
                            Gość portalu: G napisał(a):

                            > Kryzys to moze jest ,ale dla angielskich leni.
                            > Jak chcesz pracowac to pracowac bedziesz.

                            Jasne, zawsze gdzies jakas prace sie znajdzie. Pytanie czy ta osoba
                            jest zdecydowana na wszystko. Jako test moglaby najpierw sprobowac
                            w Tesco PL a potem szukac w Tesco UK bo praca ta sama ale kasy
                            wiecej. A nawet sie mowi ze praca w Tesco UK lepsza niz w PL.
                            • Gość: uk Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. IP: *.bagu.cable.ntl.com 30.10.09, 10:38
                              W 1 poscie dziewczyna napisala przeciez ze w Polsce nie ma szans na jakakolwiek
                              normalna prace za normalne pieniadze ,wiec pewnie ma perspektywe pracy za 1200.

                              Polnocna Anglia : pokoj 200,council 60,oplaty 30 (woda,prad,gaz),karta do tel
                              raz lub 2 razy na miesiac 2x10 f,internet z dyche ,jedzenie maks 200 ,sieciowka
                              10 na tydzien.Wszystkie oplaty z 550 ,drugie tyle ma dla siebie,jak znajdzie
                              prace za 6,50 co nie jest wygorowane na poczatek.

                              Wczoraj w drodze do pracy widzialem ze 3 ogloszenia Staff Wanted.

                              Wybor nalezy do Ciebie.Ja wyjechalem 4 lata temu ,nie zaluje.Zaluje ze nie
                              wyjechalem wczesniej ,tylko tyle.
    • Gość: fiku-miku Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.09, 12:24
      jedz i sprubuj..kwestia szczescia..teraz jest trudniej.tez rozwazam
      te opcje. bylam juz w 2 krajach, w tym na islandii 2 lata..pod
      koniec pobytu trafilam na kryzys..choc z praca bylo juz krucho rok
      przed..masa polakow..prace rozchodzily sie po znajomosci przewaznie.
      ale kryzys tam lepszy niz kryzys tu. tam jak stracisz prace
      dostajesz 80% wczesniejszego wynagroszenia potem stopniowo
      mniej..ale i tak da sie wyzysz z rok na normanym poziomie (zasilek
      mozna brac do 3 lat), bez luxusow..skromnie ale godnie, a nie marne
      grosze przez pol roku. w uk tez ludzie traca prace..czesc wraca..ale
      czesc zostaje..ze strachu, przyzywczjaenia i daltego ze panstwo
      jednak jest bardziej pomocne. Na islandi mimo kryzysu ludzie w duzej
      mierze zostali..np. znajoma samotna matka bez pracy po chwilowej
      wizycie w pl, szybko wrocila na islandie. wyjedzali glownie ci co
      jedza od kraju do kraju za kasa, czyli budowlancy i inne takie
      chodliwesze profesje.musisz jednak byc odporna na samotnosc, i miec
      dobre zdrowie. ja swoje stracilam. tez chcem wyjechac raz jeszcze.
      ale jak pomysle ze mialabym byc kelnerka to chce mi sie wyc. nie
      daltego ze praca zla..dobra..ale juz nic nie dzwigne nawet tych paru
      talerzy..i stac nie moge w pracy. ale prubuj..moze ci sie poszczesci.
      Ci co wyjechali czasami chyba zapominaja czemu sami wybrali ta droge.
      • raveness1 Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 30.10.09, 19:34
        musisz jednak byc odporna na samotnosc, i miec
        > dobre zdrowie

        Tez prawda. Ale jesli chodzi o samotnosc, to chyba jest lepsza od
        namolnego towarzystwa "zyczliwych rodakow".
        • princesswhitewolf Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 31.10.09, 11:49
          dobre zdrowie to w kazdym kraju sie przyda.
          W Uk jest NHS i jest jakas tam opieka zdrowotna, wiec bez przesady. Po roku
          kazdy ma prawa do zasilkow, a po 3 do renty inwalidzkiej. Mam kolezanke zyjaca z
          przewleka choroba jaka tutaj dostaje wszystkie leki za darmo i ma co 2 miesiace
          wizyty u profesora specjalizujacego sie w tej chorobie. W Polsce niestety za te
          same leki musialaby placic ok 1200 zl miesiecznie
      • Gość: były emigrant Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.09, 17:25
        liczy się komfort życia a ten dla normalnych zjadaczy chleba jest na zachodzie
        znacznie wyższy. Nawet żyjąc na poziomie minimalnej pensji "tam" masz go wyższy
        niż w PL i nie chodzi tylko o kasę ale spokój - brak naszej paskudnej mętalności
        wokól, bezpieczeństwo - nieporównywalny rynek pracy no i perspektywy - w Polsce
        oprócz zmiany szyldu wiele się nie zmieniło - to kraj klientelizmu i układów,
        nie będąc członkiem jednego z nich nigdzie nie zajdziesz.
        Byłem kilka lat w jednym z krajów Beneluxu - wróciłem do Polski bo musiałem i
        strasznie tego żałuje.Pewnie znów wyjadę :)
        • Gość: były emigrant Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.09, 17:26
          P.S.
          a ci którzy już wyjechali często idealizują Polskę rzeczywistość :) a ona dalej
          .... skrzeczy :)
    • qvintesencja na zachodzie 31.10.09, 21:55
      Gość portalu: były emigrant napisał(a):

      > liczy się komfort życia a ten dla normalnych zjadaczy chleba jest
      na zachodzie
      > znacznie wyższy.

      Tak, tylko dobrze byloby wiedziec dokladniej gdzie jest jeszcze
      ten "zachod" bo sie jakby kurczy. Na przyklad czy Portugalia,
      Grecja to zachod? Chyba tam nikt z Polski do pracy nie wyjezdza od
      dluzszego czasu. Albo Italia, Szwecja, Finlandia bo tam tez sie nie
      wyjezdza? Ale obecnie jest pytanie czy Islandia, Irlandia,
      Hiszpania, ktore uchodzily do niedawna za bardzo porzadny zachod,
      to jeszcze jest ten zachod czy nie bo tak duze zalamanie wyskoczylo
      ze pracy nie ma i nie wiadomo czy i kiedy bedzie. Co do UK to
      wyglada na to ze jest to jeszcze zachod ale nie wiadomo czy bedzie
      dlugo bo na razie jest podtrzymywany przez drukowanie funtow.

      > Nawet żyjąc na poziomie minimalnej pensji "tam" masz go wyższy
      > niż w PL i nie chodzi tylko o kasę ale spokój - brak naszej
      >paskudnej mętalnośc i
      > wokól, bezpieczeństwo - nieporównywalny rynek pracy

      Odnosisz sie raczej do minionych ukladow bo gdy wybuchl kryzys to
      widac ze tam gdzie jest on najciezszy sytuacja sie calkowicie
      zmienila. Zachod sie skurczyl i raczej dalej sie bedzie kurczyc.

      > no i perspektywy - w Polsce
      > oprócz zmiany szyldu wiele się nie zmieniło - to kraj
      klientelizmu i układów,
      > nie będąc członkiem jednego z nich nigdzie nie zajdziesz.

      To jest bardzo duze uogolnienie. Mniej wiecej takie ze w Polsce
      wszyscy biede klepia, glodem przymieraja i zyja w szalasach.

      > Byłem kilka lat w jednym z krajów Beneluxu - wróciłem do Polski
      bo musiałem i
      > strasznie tego żałuje.Pewnie znów wyjadę :)

      Tak, szczegolnie jesli byles w tej czesci "lux" hehe. To byl, jest
      i bedzie zachodni luxus tylko ze jest taki malutki. No ale byc moze
      i to be i ne to tez pozostanie zachod.
      • princesswhitewolf Re: na zachodzie 31.10.09, 22:58
        qvintesencja napisał:
        > Tak, szczegolnie jesli byles w tej czesci "lux" hehe. To byl, jest
        > i bedzie zachodni luxus tylko ze jest taki malutki. No ale byc moze
        > i to be i ne to tez pozostanie zachod.

        Nawet ten lux nie jest juz takim luxem bo przeciez to panstewko funkcjonowalo
        podobnie jak Islandia, gdzie podstawa malutkiej gospodarki sa ( a raczej byly)
        banki. To samo z Luksemburgiem. Banki w dol to i na tymze panstewku sie odbilo...
        Dolna czesc artykulu tu:
        www.gazetafinansowa.pl/index.php/wydarzenia/analizy/2683-kraje-beneluksu-walcz-z-kryzysem.html
    • Gość: XXX Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. IP: *.aster.pl 01.11.09, 10:41
      Przeczytawszy Twoje wypowiedzi wydaje mi się, że głównym Twoim problemem jest brak pomysłu na siebie i na to co chciałabyś w przyszłości robić. Tu zmiana kraju nie pomoże.

      Skoro jesteś tak zdeterminowana, że rozważasz Tesco, mieszkanie w parę obcych osób w pokoju i żywienie się poślednim żarciem to może spróbujesz najpiew tak pożyć w jakims dużym mieście w Polsce i zobaczyć czy o to Ci właśnie chodziło. Bo ja mam wrażenie że niekoniecznie...
      • Gość: D Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. IP: *.bagu.cable.ntl.com 01.11.09, 20:20
        Czy moze mi ktos z forumowiczow napisac,czemu przy kazdym poscie o zyciu w UK
        ,ktos z PL pisze o mieszkaniu w kilku w jednym pokoju? To juz jest jakis obled.

        Ja osobiscie nie znam nikogo ,kto by tak mieszkal,nawet tych ktorzy pracuja za
        minimum wage.

        Podobnie z zarciem z puszek itp itd.

        Moze prosciej od razu napisac ze jemy Pedigree i spimy w kartonach ?
        • 10iwonka10 Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 01.11.09, 21:02
          Ja tez nie znam nikogo takiego osobiscie ale chyba duzo Polakow
          wciaz tak mieszka. Nie z biedy ale zeby wiecej odlozyc????

          • Gość: from Europe Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 01.11.09, 22:46
            Gość portalu: D napisał(a):

            > Czy moze mi ktos z forumowiczow napisac,czemu przy kazdym poscie o zyciu w UK
            > ,ktos z PL pisze o mieszkaniu w kilku w jednym pokoju? To juz jest jakis obled.


            Jest pewna czesc migrantow zarobkowych, ktora wrocila. Ich zamiarem bylo zarabianie pieniedzy jak najnizszym kosztem, wiec m.in. mieszkanie w kiku na kupie bylo tanim rozwiazaniem, stad ta ogolna opinia. Napewno dzis rowniez sa takie miejsca, jednak jest ich znacznie mniej.
            • Gość: D Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. IP: *.bagu.cable.ntl.com 02.11.09, 00:48
              Nie wiem...Od 4 lat tu jestem nic takiego nie widzialem.

              Ale moze jest cos o czym nie wiem ,chyle czola :)

              W sumie stereotyp 100 razy powiedziany staje sie prawda :)
              • Gość: from Europe Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 02.11.09, 02:22
                Wszystko zalezy od tego w jakim srodowisku sie czlowiek obraca. Przesadzilem ze sformulowaniem ze dzis jest znacznie mniej co uwypuklilo skale zjawiska w pierwszym fragmenie mojej wypowiedzi. Chodzi o bardzo nie wielka skale, ale jednak.

                Ludzie niezadowoleni z roznych przyczyn, najwiecej krzycza i naciagaja prawdę.
                • princesswhitewolf Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 02.11.09, 17:03
                  teraz przesadzacie w druga strone. Mieszkam w Uk od 1996 i spotkalam w zyciu
                  rozmaitych ludzi z rozmaitymi celami i zarobkami. Sa tacy co kupili dom wlasny
                  na mortgage, ale sa i tacy co po 2 mieszka w jednym pokoju. ( 3 to przesada...
                  nie widzialam)
    • korkix78 Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 02.11.09, 18:51
      Na tego typu watki generalnie sie od dawna nie wypowiadam, inni
      robia to znacznie lepiej za mnie, ale pomimo tylu wypowiedzi kilka
      uwag do calej dyskusji jak dotad:

      1. To jakas bzdura, ze tylko desperaci pragna pracy w Tesco czy przy
      sprzataniu. Na poczatek to absolutnie normalna, zwykla praca. Nie
      mowie o zwyklcyh ludziach, ale nawet wielu przyszlych manadzerow i
      innych professionals w trakcie wakacji, albo nawet studiow tak
      dorabia. Inna sprawa czy trzymac sie tej pracy latami. Ale co sie
      stanie pozniej - zalezy przede wszystkim od Ciebie.

      2. 1000 zlotych w Polsce a 1000 funtow w UK to naprawde NIE
      to samo, tylko dlatego, ze to minimalna i to minimalna. Niektorzy
      wychodza z blednego zalozenia (nie do konca rozumiem czemu) ze to na
      jedno wychodzi. 1000 w UK to naprawde relatywnie wiecej (jesli i tu
      i tu wynajmujemy mieszkanie). Jak ktos napisal wyzej, wcale nie
      trzeba sobie tak strasznie odmawiac by w miare sensownie zyc. A ze
      wielu chce pokazac jak to "nie wyobraza sobie zycia za marne 1000
      funtow na miesiac" - choc niejednokrotnie sami tak pracowali - i ze
      rzeczywiscie apetyt rosnie w miare jedzenia i to insza inszosc.


      2. UK to naprawde nie tylko Londyn! Ok 80% Polako mieszkajacych w UK
      mieszka i zyje poza Londynem. Jesli rozwazasz wyjazd przede
      wszystkim by poprawic jakosc zycia (czyli praca / koszty sa tu
      bardzo istotnymi) to rozwaz wyjazd do mneijszych miast. Jesli to nie
      jakies zaglebie bezrobotnych (takie miejsca tez sa, dobrze poczytaj
      w necie gdzie sie wybierasz!) to prace za 6-6.5 funta tez spokojnie
      mozna znalezc, a koszty mieszkania to mniej niz 1/2, a nawet 1/3
      tych co w Londynie.
      Wyjazd zarobkowy do Londynu by DOCELOWO pracowac za minimalna
      krajowa albo kwoty ciut wyzsze to kompletnie nieporozumienie.
      Pomijam kwestie pozafinansowe, ale nie o nie martwi sie przeciez
      autorka postu.

      4. Ani nie jest tak, ze wszyscy Polacy wynajmuja wspaniale wielkie
      domy, ani tak, ze prawie wszyscy mieszkaja po 5 na jedno lozko i
      zywia sie zdrapywana plesnia ze scian.
      Naprawde - jest mnostwo rozwiazan posrednich, gdzie wpada
      prawdopodobnie wiecej niz 90% Polakow czy inncyh imigrantow.
      Jasne, ze dzielenie kuchni, lazienki i 2 sypialni w dwie pary mozna
      sobie nazwac wstydliwym mieszkaniem na kupie, "jak szczury", itp.
      Tyle, ze tak samo zyja np studenci w Polsce, albo po prostu rodziny
      nieraz od dziesiecioleci. Ta druga z ta roznica ze bez perspektyw na
      zmiany.
      I co w tym zlego? Z dzieckiem - ok inna sprawa. Na dluzsza mete -
      nie bardzo. Ale przez pol roku czy rok, by odlozyc np. na jakis
      drozszy kurs zawodowy? Czasami trzeba zrobic krok do tylu, by moc
      biec.
      Po co sie przejmowac opiniami innych?
      Jesli ludzie, z ktorymi ewentualnie zamieszkasz sa naprawde w
      porzadku moze byc nawet ciekawiej niz mieszkanie w pojedynke.
      • sks_baltyk_1930 Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 02.11.09, 20:11
        Dziekuje korkix, napisales dokladnie wszystko to co ja tak
        niezgrabnie probowalem wytlumaczyc "nsc23". Nic dodac nic ujac,
        widac, ze ktos jeszcze na tym forum mysli trzezwo i logicznie.
        • nsc23 Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 02.11.09, 20:26
          Sks_baltyk_1930,
          alez ja doskonale to rozumiem, nie musisz mi tlumaczyc - ja do Ciebie pisalam o
          czyms kompletnie innym - nie o tym, ze na Wyspach mozna normalnie zyc, a o tym,
          ze w Polsce wcale nie jest tak tragicznie i tez sie da normalnie zyc.
          Sama emigracja nigdy nie bedzie rozwiazaniem problemow zyciowych - i tego z
          moich postow ewidentnie nie wyczytales, a ja o tym pisze w kolko.
          • qvintesencja Re: czy wyjazd w ''kryzysie'' ma sens. 02.11.09, 21:24
            nsc23 napisała:

            > Sks_baltyk_1930,
            > alez ja doskonale to rozumiem, nie musisz mi tlumaczyc - ja do
            Ciebie pisalam o
            > czyms kompletnie innym - nie o tym, ze na Wyspach mozna normalnie
            zyc, a o tym,
            > ze w Polsce wcale nie jest tak tragicznie i tez sie da normalnie
            zyc.

            Tu uderzasz w czuly punkt wyjazdowiczow ktorzy robia sobie
            motywacje taka jak w poczatku tego wontala "w Polsce sie nie da
            zyc" i "mozna tylko zwariowac". Na dodatek wyjazdowicze z
            poczatkowego okresu przyjachali gdy ekonomia w UK to byl kondon
            napompowany na maxa co robilo ogromny kontrast z Polska ktora
            wlasnie wychodzila z poteznego bezrobocia. Po eksplozji tego
            kondona wszystko wraca do normalnych realiow ale oni mysla ze lada
            moment bedzie tak jak przedtem.

            > Sama emigracja nigdy nie bedzie rozwiazaniem problemow zyciowych -
            i tego z
            > moich postow ewidentnie nie wyczytales, a ja o tym pisze w kolko.

            Tak. ale jesli ktos jest zdrowy i gotowy na kazda prace to niech
            jedzie i probuje, po to przeciez to wymyslono zeby kazdy mial
            mozliwosci a nie narzekal ze nie da sie zyc i niedlugo zwariuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka