Dodaj do ulubionych

Londyn - koszty podróży i przeżycia

16.08.05, 12:24
Witam,
jeśli wszystko ułoży sie pomyślnie to pod koniec września wyruszę do Londynu.
W związku z planami przegladam wszelkie fora i wątki dotyczące życia i
przetrwania w Anglii. Mam jednak gorąca prośbę. Podzielcie się raz jeszcze
swymi doświadzeniami. Wiele wiadomości ale nadal jeszcze więcej wątpliwości.
Moja nowa "droga życia" ma wyglądć następująco. Jadę do znajomych, którzy na
chwile obecną mają podnajęte wszystkie pokoje, ale jak twierdzą 2-3 dni mnie
przenocują, a w tym czasie znajdziemy mieszkanie. Doradzono mi abym nie
czekała na telefon "przyjeżdżaj bo jest praca" tylko najpierw była na
miejscu. Podobno tak jest łatwiej i szybiej w znalezieniu pracy. Twierdzą, że
w przeciągu tygodnia będę miała mieszkanie i pracę. Zdaje sobię sprawę i
jestem zdecydowana łapać każde możliwe zajęcie. Nie szukam pracy w zawodzie
bo jestem polonistką a do tego moja znajomość języka angielskiego jest prawie
zerowa.
Prosze o kilka słów mogacych coś poradzić:
1) czy faktycznie można na miejscu tak szybko znaleźć mieszkanie i jakieś
zatrudnienie?
2) jaka ilość gotówki zabrać ze sobą, biorąc pod uwagę, że przez kilka dni
znajomi nie dadzą mi zginąc pod mostem i umrzeć z głodu?
3) gdzie mogę zdobyć bilet na przelot lub autobus - ceny sa kosmiczne i
szukam czegoś taniego?
Prosze o pomoc i wyrozumiałość
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • xiv Re: Londyn - koszty podróży i przeżycia 16.08.05, 12:25

      2-3 dni to moze byc malo... prawie na pewno znajdziesz lokum, ale z praca moze
      byc problem (zalezy co potrafisz i jak znasz angielski)
      • jaroosi Re: Londyn - koszty podróży i przeżycia 16.08.05, 12:57
        No cóż, zamierzam robić "wszystko", każda praca fizyczna aby tylko zarobić na
        życie i długi w Polsce. Jeśli chodzi o mój angielski to nie znam go prawie w
        cale, mam zamiar na szybko coś przez ten miesiąc wpróć do głowy. A gdzie moge
        szukać najtańszych lotów lub przejazdów do Londynu?
        • Gość: mckarla Re: Londyn - koszty podróży i przeżycia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.05, 19:20
          To jakas choroba polakow - jechac tam gdzie sie nie zna jezyka, gdzie sie niezna
          realiow i jeszcze sie nawet nie potrafi wyszukac tanich lotow czy przejazdow
          autokarem. Jak ty chcesz znalezc prace dziewczyno? Dam Ci dobra rade - lepiej
          poszukaj sobie pracy blizej domu.
    • chihiro2 Re: Londyn - koszty podróży i przeżycia 16.08.05, 13:04
      Wez pod uwage, ze bedziesz pewnie musiala zaplacic kaukcje za mieszkanie i ze
      pierwszej pensji nie dostaniesz na kredyt - kapital musisz miec.

      Bez znajomosci angielskiego dostaniesz kiepsko platna prace, meczaca, w ktorej
      kontakt z jezykiem bedzie b. slaby (kielnerka byc nie mozesz, mozesz zmywac
      gary w restauracji, ale tak jezyka sie nigdy nie nauczysz!). Na prace umyslowa
      nie mozesz liczyc w zadnym wypadku.

      Szczerze mowiac, na twoim miejscu posiedzialabym jeszcze w Polsce i podszkolila
      angielski.

      Pozdrawiam i zycze powodzenia - a jesli mimo wszystko zdecydujesz sie jechac -
      tym bardziej!
      • jaroosi Re: Londyn - koszty podróży i przeżycia 16.08.05, 13:11
        BARDZO DZIĘKUJE ZA SŁOWA OTUCHY.
        Wiem,że Londyn to nie Eldorado i za darmo nic nie dostanę. Koleżanka, która nas
        odwiedziła przedstawiła świat dający nadzieje na lepsze jutro. Ponieważ chce mi
        pomóc w spłacie polskich długów zaoferowała pomoc i cały czas twierdzi, że
        jedyną szansą na poprawę jest przylot do londynu. Boję sie jednak, że nie
        uzbieram pieniedzy na drogę. Liczę jakieś 300 funtów no i bilet na drogę
        znalazłam za 750 zł w obie strony. Chyba, że sa gdzieś tańsze? Ale jak by na to
        nie popatrzeć to potrzeba mi 2500 zł. Prosiła mnie abym przywiozła papierosy, o
        których wszyscy na forum mówią. Zawsze to 25 funciaków wiecej w kieszeni.
        szkoda, ze można przewieść tylko jeden karton.
        • chihiro2 Re: Londyn - koszty podróży i przeżycia 16.08.05, 13:25
          Jaroosi,
          nie zrozum mnie zle. Nie chce obrzydzac ci Londynu i wmawiac, ze ci sie tam nie
          ulozy. Nie o to mi chodzilo. Czytajac to forum widze, ze wiele jest osob
          sfrustrowanych maksymalnie, majacych wielki zal o sam fakt, ze Londyn nie jest
          taki wspanialy, jak sobie to niektorzy wyobrazali przed wyjazdem. I wiele jest
          osob wykonujacych prace ponizej swoich mozliwosci i zdolnosci, czesto z powodu
          wlasnie nieznajomosci jezyka badz z nieznajomosci realiow i sposobu zachowania
          (pisanie CV, zachowanie na interview, zeby wymienic takie najprostsze).

          Ja akurat od razu znalazlam prace, umyslowa, w firmie doradczej. Srednio mnie
          to interesuje, ale rozwijam sie i zarabiam normalna pensje. Ale przykro mi
          czytac, ze osoba wyksztalcona, po polonistyce, godzi sie na kazdka prace, byle
          tylko zarobic. Nie twierdze, ze to zle, twierdze jedynie, ze przykre i na
          dluzsza mete frustrujace. Nie pomoze ci to tez w zdobyciu pracy pozniej w
          Polsce. Jestes pewna, ze w Polsce nie ma dla ciebie szans? Nie ma nic ciekawego
          dla polonistow?

          A teraz przechodzac do konkretow. Samolot mozna znalezc nieco taniej niz 750zl.
          Nie duzo taniej, ponizej £100 trudno liczyc. a stronach easy jet, wizz air i
          opodo mozna znalezc najkorzystniejsze oferty lotnicze. Tu jest przykladowa cena
          lotu w jedna strone (wlasnie, czemu chcesz miec bilet w obie strony?)
          www.easyjet.co.uk/en/book/step1.asp
          • jaroosi Re: Londyn - koszty podróży i przeżycia 16.08.05, 13:46
            No i jak to dobrze z kimś porozmawiać, w sumie to nie wiem dlaczego szukam
            biletu w dwie strony. Może z obawy, że potem nie będę miała za co woćić, ale
            masz zupełną rację. Jesli mi nie wyjdzie to co ja tam będe robić do 19 grudnia??
            chihiro2 nie uraziłas mnie w zaden sposób. bardzo Ci jestem edzięczna, że mi
            pomagasz i szczerze odpowiadasz na moje pytania. Wiem, że wiele osób
            przeliczyło swe możliwości iwracali do Polski z niczym. Ja też sie gdzieś w
            środku tego obawiam - dlatego ten wątek. Łudze się, że znajomi nie pozwola mi
            zginąć, ale... No cóz moje życie nie należy do prostych. Kazdy jak Syzyf pcha
            swój głaz pod górę. Ja niestety mam pecha i niczym w micie ciągle stacza sie w
            dół. Możesz mi wierzyć, u nas w Polsce też robiłam wiele rzeczy. Pracy w
            zawodzie nie mam, takie realia rynku, więc sprzedawałam ziemniaki, pomidory i
            inne owoce na placu aby wykarmić siebie i synka. Ale widzisz, tytaj tyram za
            500 zł i ciesze się, że je mam. Przecież te 3 litery przed nazwiskiem mam
            zaróno w kraju jak i będa ze mną w Londku, a tam przynajmniej ( mam gorącą
            nadzieję ) zarobie więcej i spłace dług w kraju. Może dzięki tej rozłące z
            dzieckiem uratuje mieszkanie i nie dostaniemy eksmisji. Widzisz to złożony
            problem. To nie chęć zgrywania światowca i dowartościowania sie przed innymi,
            że byłam w Londynie. Poprostu podobno tam jest łatwiej. A, że jestem "kaleka
            życiowa" jeśli chodzi o języki obce, to ponosze tego konsekwencję. Wiem, że
            kariery tam nie zdobędę, ale myśle oo wyjeżdzie na kilka miesięcy ( max.3) aby
            tylko coś uciułac.

            • chihiro2 Re: Londyn - koszty podróży i przeżycia 16.08.05, 14:43
              No wlasnie w tym jest problem, jaroosi. Trudno ci bedzie cos uciulac z niska
              placa, ktora pewnie dostaniesz. Zycie tu jest drozsze (co na pewno wiesz),
              trudno bedzie zaoszczedzic. Mozesz oczywiscie zrezygnowac z rozrywek, ale na
              pewno nie powinnas odzywiac sie zle (zupki chinskie, fasolka z puszki i
              beznadziejny chleb - tak odzywia sie wiele przybyszy z tego co slyszalam - bo
              to szybko odbije sie na twoim zdrowiu). Dobrze, ze zdajesz sobie sprawe, ze nie
              ma lekko i ze nie jestes swiezo po studiach z nastawieniem: "Jestem magistrem,
              podbije Londyn!", bo widzialam juz takich magistrow (wprawdzie nie w Londynie,
              tylko w Australii), po stosunkach miedzynarodowych i dziennikarstwie, ktorzy ze
              slaba znajomoscia angielskiego mieli problem ze znalezieniem pracy kelnera.
              Dobrze tez, ze bedziesz miala jakas grupe wsparcia, znajomych, bo psychicznie
              moze ci byc trudno przezyc rozlake z dzieckiem i poradzic sobie z problemami
              egzystencjonalnymi (co dalej, czy sie uda, jaki to wszystko ma sens, jak ja i
              dziecko to zniesiemy). Bardzo wazne, zeby ktos mogl cie pocieszyc, zebys komus
              mogla sie zwierzyc z trudnosci, a takze podzielic radoscia, jak wszystko bedzie
              sie ukladac po twojej mysli. Dobrze dzielic sie smutkiem, ale dzielenie radosci
              jest rownie istotne :)

              Bilet w jedna strone jest korzystniejszy, bo:
              1) jak ci sie ulozy jakos w Londynie bedziesz mogla zostac dluzej
              2) jak sie nie ulozy - wrocisz wczesniej
              Poza tym wiecej osob wyjezdza do Londynu niz wraca, wiec popyt jest duzy i
              bilety z Polski do Anglii sa czesto drozsze, wiec powrotny oplaca sie kupic w
              Anglii.

              Z jakiego jestes miasta badz z jakiej miejsowosci? Trudno mi uwierzyc, ze
              musisz sprzedawac warzywa, zeby sie utrzymac. Probowalas dawac korepetycje?
              Zbliza sie wrzesien, moze niektorzy maja poprawki z matury i przydalaby im sie
              pomoc? Moze warto powywieszac ogloszenia? A probowalas zalapac sie do jakiejs
              gazety i pracowac jako dziennikarka? Po studiach polonistycznych niekoniecznie
              musisz przeciez uczyc w szkole. Jesli probowalas roznych opcji, nie wyszly i
              wydaje ci sie, ze pisze oczywiste rzeczy, to przepraszam.

              Pozdrawiam serdecznie :)

              PS. A Syzyf pcha swoj kamien, gdyz bogowie pokarali go za nieposluszenstwo... I
              ma z gory przesadzone, ze go nigdy nie dopchnie do szczytu. Ty nie musisz byc w
              jego sytuacji, moze uda ci sie dopchnac twoj kamien?
        • Gość: kasior Re: Londyn - koszty podróży i przeżycia IP: *.sownet.gliwice.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 18:20
          "przewieść"?? Nawet jako polonistka bedziesz miala kiepsko. Oj nie zazdroszcze
          sytuacji zyciowej, oj nie.
    • Gość: Jeronimo Re: Londyn - koszty podróży i przeżycia IP: *.server.ntli.net 16.08.05, 18:55
      Witaj
      1) Jeżeli masz rodzinę w Polsce (centrum interesów życiowych) to lepiej
      pracować w UK na czarno bo jak Ci dowalą dopłatę różnicy podatku w Polsce to
      się nie pozbierasz. Niektórzy dopłacają i jeszcze im zostanie, niektórzy po
      dopłacie wyjdą na zero (tyle, że przeżyli w tym Londynie) i niestety są też
      tacy, że będą na minusie. Gdy ktoś zarabia 150 funtów tygodniowo, opłaci
      mieszkanie + wyżywienie, bilety, środki czystości to niewiele mu zostanie (może
      nic :( ) Niestety w Polsce US go potraktuje jako bogacza, który zarabiał prawie
      4000zł miesięcznie, będzie można odliczyć podatek zapłacony w UK (pewnie od tej
      małej sumy na początku nic nie zapłacisz w UK - nie wiem jak długo chcesz tu
      być) oraz tzw. diety. To nie wystarcza - trzeba kupę kasy dopłacić. Urzędu
      skarbowego nie obchodzą koszty życia w UK - widzą tylko te Twoje prawie 4000zł
      miesięcznie i tyle. Jest to bardzo niesprawiedliwe, ale niestety Polska to
      wyrodna matka, która niewiele daje swoim dzieciom a jeszcze wyciąga łapę po
      ciężko zarobione pieniądze na obczyźnie. Płakać się chce jak ma się jeszcze
      płacić podatki na tych darmozjadów, ostatni przykład ich beszczelności - pękły
      opony w samolocie po najechaniu na stalowy kątownik - kupmy 6 nowych samolotów
      dla vipów. Ciekawe czy jak w limuzynach ministrów zepsuje się radio to czy też
      będzie przetarg na nowe samochody. Nie ma na nowoczesne leki dla chorych na
      nowotwory (i nie tylko) po 55 roku życia, tylko zgodnie z wytycznymi NFZ chorzy
      ci mają prawo tylko do tańszych, mniej skutecznych. Nie wiem jak z pracą w
      Irlandii, ale z tam zarobionych pieniędzy przynajmniej nie będziesz musiała
      płacić haraczu polskiemu US.
      2) ze słabą znajomością języka jest ciężko o pracę, chociaż są szanse:
      trzeciego września w Ealing Town Hall (13:00-20:00)odbędą się targi pracy (mam
      nadzieję, że nie będzie to takie dno jak w POSKu). Będzie m.in. firma Work
      Serwice. Był wywiad w gazecie z przedstawicielem tej firmy..."Nieznajomość
      angielskiego nie przesądza, więc o zatrudnieniu, choć całkowity jego brak jest
      niewątpliwie utrudnieniem lub powoduje, że klient płaci niższe stawki godzinowe
      niż osobom ze znajomością języka".
      3) Jeżeli nie masz pieniędzy to skorzystaj z autokaru (ja wiem, że to męka, ale
      zapłacisz za autokar od 450zł w dwie strony)
      Życzę powodzenia i mam nadzieję, że kiedyś coś się zmieni na lepsze w Polsce i
      ludzie nie będą zmuszani do rozłąki ze swoimi najbliższymi tylko dlatego, że
      nie mają szans w Polsce na jakiekolwiek normalne życie
      • Gość: jeronimo zapomniałem........ IP: *.server.ntli.net 16.08.05, 22:04
        www.jobcentreplus.gov.uk
        strona angielskiego urzędu pracy - możesz przez internet przeglądać oferty
        pracy (w Polsce to nawet przez telefon nie udzielą informacji tylko trzeba się
        rejestrować a tu proszę online)
        • Gość: asda Re: zapomniałem........ IP: *.server.ntli.net 16.08.05, 22:44
          cos mi sie nie chce wierzyc w to co pisze jaroosi. a juz najmniej w to, ze jest
          polonistka... z taka ortografia???? moze dlatego wlasnie nie moze znalezc pracy
          w szkole, hehehe
          • jaroosi do asda 17.08.05, 08:07
            Mimo wszystko witam,
            nie czuje się w obowiązku przedstawiać Ci dyplomu i myślę, iż nie taki był
            temat wątku. Szczerze mówiąc wcale mnie nie interesuje czy mi wierzysz, czy
            nie. Co do pisowni to sprawdź swoją wypowiedź, zauważyłam kilka błędów - a
            więc jesteśmy kwita.
            Poziom wypowiedzi pozostawiam bez komentarza.
            • jaroosi do chihiro2 17.08.05, 08:47
              Witam,
              bardzo dziękuje za kolejną odpowiedź i słowa otuchy. Jeśli chodzi o moje próby
              odbicia się od dna i zaistnienia na rynku pracy to wiele pomysłów oraz wzlotów
              i upadków. Jestem z Krakowa i w cale nie jest tak łatwo. No cóż na minus jest
              mój wiek ( powyżej 30-ki i małe dziecko ). Mam nadzieję, że nie wszystko
              stracone i podejmę próbę w Londynie. Jestem świadoma, iż z kilkoma słowami po
              angielsku, bo pewnie zbyt wiele się nie nauczę w przeciągu miesiąca, dobrze
              płatnej pracy nie zdobęde. Może jednak załapię się na mycie naczyń w kinajpce.
              Podobno stawka wynosi 4 funty. Licząc po 8 h dziennie przez 6 dni w tygodniu to
              daje 192 f tygodniowo. Podobno za jakieś 100 f można przeżyć w tygodniu, a więc
              te 90 zostaje. Może będę mogła coś odłożyć przez te 3 m-ce. Dla mnie to
              naprawde ogromna kwota, a najważniejsze, że spłacę dzięki niej część długu i
              uratuje mieszkanie. Nie wiem tylko czy moje wizje są realne i mozliwe do
              realizacji?
              Chihiro2 bardzo gorąco dziękuje za porady i słowa pocieszenia. Zaszczepiasz we
              mnie wiare, że może się uda, a to dla mnie bardzo ważne.
              • jaroosi Re: do jeromino 17.08.05, 09:39
                Wiatm,
                bardzo dziękuje za post i pomoc. Słyszałam o kolejnym " rewelacyjnym " pomyśle
                polityki w Polsce. Wczoraj rozmawiałam z koleżanka, która pomaga mi w wyjeździe
                do Anglii. Jest przerażona taka perspektywą i jak większość ma nadzieję, że
                takie przepisy nie wejdą w życie. Dziekuje za rade dotyczącą targów pracy w
                Ealing Town Hall. Niestety nie załapie sie na nie ponieważ mój wyjazd ( jeśli
                dojdzie do skutku ) planuję na koniec września. Wspominasz o Irlandii -
                przeglądając różne fora spotkałam sie z pozytywnymi opiniami jednak w tym kraju
                nie znam nikogo. W Londynie są moi znajomi, chcą pomóc w znalezieniu pracy,
                zaoferowali mieszkanie gratis, do czasu aż spokojnie zarobie na kaucję i opłaty
                za pokój. Twiedzą, iz bez sensu jest zapożyczać się w Polsce na mieszkanie i 2
                tygodnie kaucji, tylko po to aby pierwszy miesiąc pracować na nowe długi.
                Jesli chodzi o podróż to chyba posłucham rady chihiro2 i wykupie bilet w jedna
                stronę. Na interesujący mnie termin znalazłam linie lotnicze gdzie koszt
                przelotu już z opłatami wynosi 330 zł. A na mijscu będę się martwić jak wrócić
                do Polski.
                Przesyłam pozdrowienia i raz jeszcze dziękuje za radę.
              • chihiro2 Re: do chihiro2 17.08.05, 12:41
                Jaroosi,
                ciesze sie, ze zaszczepiam w tobie wiare, ze moze sie uda. Pewnie, ze jakos sie
                uda. Moze nie od poczatku i nie od razu idealnie, ale bedzie dobrze. Trzeba byc
                tylko upartym, konsekwentnym, dobrej mysli i wszystko sie ulozy. Wierze, ze
                optymisci przyciagaja dobre wydarzenia. A jezeli w dodatku nie powoduja
                cierpienia, sa zyczliwi, pomocni, tworza dobra karme, i wszystko co dobrego
                uczynili dla innych wraca do nich w dwojnasob. Przepraszam za te odrobine
                metafizyki, ale nastawienie psychiczne i podejscie do zycia naprawde wiele dla
                mnie znaczy i wierze, ze moze byc kluczem do sukcesu - subiektywnie
                postrzeganego, rzecz jasna.

                Twoj wiek, Jaroosi, nie wszedzie jest minusem. Ja wiem, ze w Polsce preferuje
                sie mlode dziewczyny, nie obciazone rodzina, na wiekszosc stanowisk, ale wedlug
                mnie to bledne podejscie. Starsza osoba (niekoniecznie po piecdziesiatce, tez
                taka blizej trzydziestki) jest juz z reguly bardziej stabilna psychicznie, wie
                czego moze oczekiwac od zycia i na jakie kompromisy warto pojsc. Pracodawcy
                zagranica czesto to doceniaja i zlecaja takim osobom bardziej odpowiedzialne
                prace. Male dziecko tez nie musi byc przeszkoda. Mozna cos zorganizowac wokol
                niego. Mozna zrobic kurs jogi dla dzieci i zorganizowac prywatne zajecia, mozna
                zalozyc miniprzedszkole. Mozna tez miec zajecie w domu, typu wlasnie
                korepetycje, mozna pisac artykuly (np. do magazynow poswieconych dzieciom, dla
                rodzicow - masz diecko, wiec masz pojecie, jak wyglada rozwoj dziecka), mozna
                zwiazac sie z wydawnictwami w ramach umowy na zlecenie i np. sprawdzac bledy w
                wydawanych przez nie ksiazkach (po angielsku "proof reading"), mozna tez
                projektowac np. kartki pocztowe i sprzedawac w sklepikach w Krakowie (Krakow
                jest niezwykle urokliwy jesli chodzi o tego typu rzeczy).

                W Londynie tak naprawde tez nie musisz tylko zmywac garow. Londyn jest trudnym
                miastem, bo jest duzo Polakow, duza konkurencja, dosc niskie pensje (za te
                podstawowe prace), a najwyzsze koszty zycia. Ale coz! Przejrzyj te strone, sa
                tu ogloszenia pracy dla Polakow w Londynie, moze to ci podsunie jakies pomysly.
                Wiekszosc jest niestety raczej dla mezczyzn, ale da ci to moze jakies pojecie,
                czego szukac i jakie beda warunki.
                www.networkpl.com/announce/modules.php?name=Classifieds&op=ViewAds&id_catg=1&id_subcatg=1

                Poszukaj tez informacji w internecie dotyczacych organizacji polonijnych i
                nawiaz z nimi kontakt, zanim przybedziesz do Londynu. Mozesz uniknac pomylek,
                oszustw, zdobyc cenne rady od osob, ktore zawodowo zajmuja sie pomoca Polakom.
                Moze praca bedzie na ciebie czekac, moze od razu bedziesz miala cenne kontakty,
                mieszkanie...

                Serdecznie pozdrawiam i zycze powodzenia!
              • chihiro2 Do Jaroosi - ciekawa oferta! 17.08.05, 12:43
                www.networkpl.com/announce/modules.php?name=Classifieds&op=ViewDetailAds&id_ads=105883
                • chihiro2 Re: Do Jaroosi - ciekawa oferta! 17.08.05, 12:49
                  londynek.net/zycielondynu/pnm/
                  To jeszcze jedna strona, jaka znalazlam. Przepraszam, ze cie tak zarzucam, ale
                  moze na cos ci sie przyda, a ja akurat mialam wolna chwile.
                  • jaroosi Re: Do Chihiro2 17.08.05, 13:55
                    Buziaczki i serdeczne dzięki. Jesteś kochana. Swoimi postami naprawde napawasz
                    mnie nadzieja i dobra energią. Aż się usmiechnęłam pod nosem. Bardzo Ci
                    dziekuje za okazałą pomoc.
                    Wczoraj była u mnie ta kolezanka, która ściąga nmie do Londynu i oferuje pomoc.
                    zaproponowała abym nie zapozyczała sie więcej bo oni wraz z męzem " przygarną "
                    mnie do swego mieszkania i nakarmią. "Mieszkania poszukamy jak zarobisz na nie
                    i bedziesz mogła zapłacić ze swojej pensji" - usłyszałam. Ja ile dam rady to
                    wezme z polski, nie chce byc "dodatkową buzią do wykarmienia". Boje sie tylko
                    czy uda nam sie znalezc prace przez max. 2 tygodnie.
                    Jeszcze jedno, PROSZĘ nie przepraszaj za to, ze mi pomagasz. Podsyłasz adresy,
                    sensowne rady i jeszcze za to przepraszas...??? Nie zartuj, to ja bardzo gorąco
                    dziekuje i polecam sie Twej pamieci.
                    Pozdrawiam
            • Gość: asda Re: do asda IP: *.server.ntli.net 17.08.05, 20:40
              pilnie przejrzalem swoja wypowiedz i jak zwykle nie znalazlem w niej bledow.
              oczywiscie zdania zaczynam z malej litery ( lenistwo) i nie uzywam "ogonkow" bo
              nie mam zainstalowanych polskich czcionek.
              tak naprawde to jest mi obojetne czy ktos jest po filologii polskiej czy po
              zawodowce gastronomicznej. tez nie ma sie czego wstydzic. tylko po co pisac
              cokolwiek, zamiast prawde?
              moglbym skomentowac poziom twoeje wypowiedzi, tylko po co???? pozniej w
              kolejnych postach musialbym tlumaczyc a wcale mi sie nie chce. i oczywiscie
              pozdrawiam i zycze powodzenia
              • Gość: kevuk Re: do asda IP: *.198.adsl.brightview.com 17.08.05, 21:51
                Ludzie trzymajcie mnie!

                Nie dosc ze nie miales nic ciekawego do powiedzenia to jeszcze jestes tak zawziety ze sprawdziles
                swoja wypowiedz i zadales sobie trud zeby o tym napisac. Jak nie mozesz doradzic czy pomoc tak jak
                wszyscy pozostali ludzie w tym poscie to po cholere sie angazujesz. A co do wlasnego poziomu
                pokazales ze jestes nie tylko dziecinny ale i zawziety...

                P.S. Tak z zaintersowania spojrzalam na jej pierwszy post i nie znalazlam jakis straszliwych bledow
                ortograficznych, najwyzej literowki... No chyba ze teraz zadasz sobie trud zeby ten jej post sprawdzic
                jak dyktando i odpisac...

                • Gość: asda Re: do asda IP: *.server.ntli.net 17.08.05, 22:02
                  jak widac musze tlumaczyc :(.ja nie musze zadawac sobie trudu i sprawdzac. byly
                  rzucajace sie w oczy bledy ortograficzne, ktorych nie popelnia szanujacy sie
                  uczen gimnazjum. a generalnie chodzi o to, ze chyba nie ma zadnej roznicy
                  (przynajmniej dla mnie), kto potrzebuje pomocy albo rady. jak napisalem jest mi
                  obojetne czy to magister filologii polskiej czy absolwent zawodowki
                  gastronomicznej. dalej uwazam, ze jaroosi to ktos kto "testuje" forum i podaje
                  sie za kogos innego niz jest.
                  ps. jak ja cos sprawdze, to jest zawzietosc? a jak ty sprawdzisz, to wszystko w
                  porzadku? ot, mentalnosc kalego
                  • Gość: asda Re: do asda IP: *.server.ntli.net 17.08.05, 22:17
                    na marginesie- krakowskie kuratorium ma przynajmniej kilka ofert pracy dla
                    polonistow w krakowie i okolicach.
                  • Gość: kevuk Re: do asda IP: *.198.adsl.brightview.com 17.08.05, 22:26
                    Nie ma w jej poscie bledow ortograficznych tylko literowki ktore zdarzyc moga sie kazdemu. Wystarczy
                    przeczytac. Jestes zawziety bo zrobiles to tylko i wylacznie z glupiej zlosliwosci i checi udowodnienia
                    ze wszystko wiesz najlepiej. Jak na razie to jestes jedyna osoba w tym watku ktora byla po prostu
                    zlosliwa i czepialska. Reszta pomogla jak mogla.

                    Jak nie mozesz czy nie chcesz pomoc to nie pitol trzy po trzy o nieistniejacych bledach ortograficznych
                    i skoncz z ta podejrzliwoscia, teoriami spiskowymi z cyklu ktos 'testuje' lub 'podaje sie za kogos innego
                    niz jest'.



                    • Gość: asda Re: do asda IP: *.server.ntli.net 17.08.05, 22:43
                      no dobra- kilka przykladow:
                      Jeśli chodzi o mój angielski to nie znam go prawie [w
                      cale], mam zamiar na szybko coś przez ten miesiąc [wpróć] do głowy

                      Zawsze to 25 funciaków wiecej w kieszeni.
                      szkoda, ze można [przewieść] tylko jeden karton.


                      specjalnie dla ciebie zaznaczylem bledy nawiasami kwadratowymi, bo skoro to
                      wedlug ciebie tylko literowki...

                      pominalem bledy stylistyczne, rzeczowe oraz kolokwializmy, bo pewnie i tak nie
                      wiesz o co chodzi, hehehe
                      ps. literowki tez mi sie zdarza czasem popelniac ale to nie ma nic wspolnego z
                      bledami ortograficznymi
                    • jaroosi Re: do asda 17.08.05, 22:51
                      No cóż jesli nie masz ciekawych propozycji, które mogą pomóc w trakcie życia w
                      Londynie to oszczędź sobie komentarzy i jeśli łaska nie obrażaj mnie. Nie
                      piszesz na temat, to po co zabierasz głos. Jeśli chodzi o wolne miejsca w danym
                      zawodzie to myślę, że można zdobyć pracę tylko jakim kosztem i za jaką kaskę.
                      Chyba wszyscy zdają sobie sprawe z faktu, że jedziemy daleko od domu,
                      pozostawiamy swe rodziny i dzieci bo liczymy na zarobek, spłacenie długów,
                      odbicie sie od dna, czy jak kto woli - dorobienia się. Nie czuję się
                      zobowiązana aby tłumaczyć Ci jakimi pobudkami się kieruję chcąc wyjechać do
                      Londynu. Własciwie to po co skoro podaję się za kogoś innego i kłamie ( jak
                      twierdzisz ). A tak na marginesie to nie oceniaj ludzi swoja miarą. Mam
                      nadzieję, że nie bedę miała okazji ani przymysu liczyć na pomoc takich osób jak
                      ty. Dziekuje za wzięcie udziału w rozmowie i zabranie głosu.
                      • jaroosi Re: do asda 17.08.05, 22:56
                        Jesli można to pozwolę sobie jeszcze nawiązać do przytoczonych przykładów.
                        Jeśli jesteś na tyle inteligentny i bystry za jakiego sie uważasz i starasz się
                        lansować to zwróć uwagę, że końcówki ś zamiast ź też są spowodowane szybkim
                        pisaniem i naciśnięciem klawiszy sąsiadujących. A zresztą po co ja się
                        gimnastykuję....nie warto rozwodzić się nad mało znaczącymi sprawami, nie
                        prosiłam o dokonanie chrakterystyki czy analizy mojej osoby. Zwróciłam sie z
                        prośbą o kilka rad od wszystkich tych Forumowiczów, którzy mogą coś wnieść
                        istotnego do tematu. Wszystkim Tym osobom gorąco dziękuje.
                      • Gość: asda Re: do asda IP: *.server.ntli.net 17.08.05, 23:01
                        mimo wszystko pozwole sobie odpowiedziec:
                        - pewnie mialbym jakies propozycje i podpowiedzi ale czy jest sens np.
                        rekomendowac kogos, kto od poczatku nie jest do konca szczery ( to oczywiscie
                        moje zdanie na temat tego co napisalas- moge sie mylic, hehehe)
                        - jesli te oferty pracy sa za lapowke albo cos innego (?) to po jakiego diabla
                        przedstawiaja je w ofercie publicznej?
                        - nie wszyscy " jedziemy daleko od domu,
                        > pozostawiamy swe rodziny i dzieci bo liczymy na zarobek, spłacenie długów,
                        > odbicie sie od dna, czy jak kto woli - dorobienia się". - sa jeszcze inne motywy.
                        - wcale nie uwazam, ze masz sie czuc zobowiazana pod jakimkolwiek wzgledem wobec
                        mnie.
                        i na zakonczenie- jak porzednio- zycze powodzenia. i sa to naprawde szczere zyczenia
                        • jaroosi Re: do asda 17.08.05, 23:37
                          Postanowiłam odpowiedzieć, ponieważ kolejny raz życzysz powodzenia i
                          podkreślasz,że szczerze. Ja w przeciwieństwie do Ciebie wierzę w Twe słowa,
                          chociaż z Twojej strony cały czas słysze szykany, że jestem osobą fałszywą i
                          kłamiąca. No cóż - Bóg dał Ci wolną wolę i umysł, więc masz prawo do własnych
                          poglądów. Ja nie prosiłam w mym wątku o pomoc w rekomendacji, czy znalezieniu
                          pracy. Nie obawiaj się - nie będziesz musiał świecić za mnie oczami, zgóry
                          dziękuje. Szkoda, że nie czytałeś dokładnie tego co piszę we wcześniejszych
                          wypowiedziach tylko skupiłeś całą swą energie na atakowaniu mojej osoby. Po raz
                          kolejny odpowiadasz mi nie na temat i bez zrozumienia mojego komunikatu
                          słownego. Jesteś osobą strasznie zawziętą i odnosze wrażenie, że swym sposobem
                          bycia starasz się dowartościować samego siebie. Ja nigdy nie wywyższałam się
                          mym wykształceniem, a życie zmuszało mnie, iż zapominałam o 3 literkach przed
                          nazwiskiem aby móc przeżyc i nie być głodnym. Dlatego napisałam o dorobieniu
                          się i spłacie długów z dala od domu. Proszę zwróć uwagę, iż pisałam o sobie a
                          nie o wszystkich.
                          Żałuje tylko jednego, że nie mam okazji udowodnić Ci, że nie wszyscy są
                          oszustami. Zastanawiam się tylko czy stać by Cię było na proste słowo -
                          PRZEPRASZAM
                          • Gość: asda Re: do asda IP: *.server.ntli.net 17.08.05, 23:41
                            nie mam powodow, zeby cie przepraszac. nie twierdze tez, ze wszyscy sa
                            oszustami. mysle ze kto jak kto, ale magister filologii polskiej powinien umiec
                            czytac ze zrozumieniem.dobranoc
    • Gość: mo Re: Londyn - koszty podróży i przeżycia IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 18.08.05, 18:21
      mój mąż przed wyjazdem do Londynu(pojechał autobusem,długo, ale taniej)wyszukał
      w internecie hostele (są tańsze od hoteli) i zarezerwował sobie miejsce na dany
      dzień.Tylko on dobrze zna angielski, a Ty możesz poprosić kogoś kto włada tym
      językiem aby zrobił to za Ciebie.Mąż również jest po studiach, ale nie
      nastawiał się na kokosy i na świetną pracę zaraz po przyjeździe.Osobiście
      sądzę,że możesz mieć problem przez tę barierę językową.No bo jak dogadasz się z
      przyszłym pracodawcą? Mój mąż miał ze sobą cv po ang. przebieg praktyki
      zawodowej,wydaje mi się,że zaświadczenie o niekaralności, dyplom wyższej
      uczelni.To wszystko było przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego.
      Jeśli chodzi o kasę,miał ok. 600 funtów oraz trochę euro(jechał przez kawałek
      Europy).Zabrał ze sobą zupki chińskie błyskawiczne, te gorące kubki, trochę
      konserw.Wiele tego nie weźmiesz, bo nie udźwigniesz potem.Pracy szukał ok.2
      tygodnie i naprawdę nikogo tam nie znał,na nikogo nie mógł liczyć.Za łóżko w 3-
      osobowym hostelu płaci 89 funtów, po wakacjach 79 (zniżka po sezonie).W cenę
      jest wliczone śniadanie(obfite).Ale są też tańsze noclegi np w kwaterach
      prywatnych.
      To kilka uwag, jakie przyszły mi do głowy.
      Mam nadzieję, że ułoży Ci się wszystko dobrze.Ale przed wyjazdem wszystko
      dokładnie przemyśl.
      Pozdrawiam.
      Aha, rzeczywiście lepiej szukać pracy będąc już w Londynie i mając swój numer
      telefonu.Trzeba kupić sobie kartę.Znajomi Ci podpowiedzą jaką, abyś np w
      weekend mogła zadzwonić do rodziny za bardzo małe pieniądze.
      • jaroosi Re: do Mo 18.08.05, 20:26
        Dzieki za odzew,
        w moim przypadku wygląda to tak, że mam zapewnione mieszkanie i to przez dobre
        3-4 tygodnie. Jadę do znajomych, którzy oferują swoją pomoc w załatwieniu pracy
        i wszelkich formalności. Jadąc do nich pojawia się możliwość , że albo wraz ze
        mną, albo w nie długim czasie dojedzie do mnie mąż. Ja nie nastawiam się na
        pracę w zawodzie lub inną super posadę. Zdaję sobie sprawę, iż słabo znam język
        więc pewnie będę zwykłą pomywaczką lub innym pracownikiem fizycznym bez
        kwalifikacji. Jednak wierzę w to, że coś znajdę ( koleżanka ma ze mną za pracą
        chodzić, zaczynająć głownie od miejsc gdzie sama kiedyś pracowała )> Może nie
        mam poczucia wartości ale jakoś wolę zmywać podłogi za 2000 w miesiącu, niż
        być "ważną" pania mgr przy komputerze za 619 zł. Może, źle myślę, a może
        właśnie ta mobilizacja pozwoli mi przetrwać wszelkie trudy?
        Bardzo Ci dziekuje za słowa otychy i życzenia powodzenia.
        • Gość: mo Re: do Mo IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 18.08.05, 22:13
          To Twoja sytuacja w sumie nie jest taka zła.Skoro masz zapewnione na jakiś czas
          lokum i pomoc życzliwych osób, to sądzę, że dasz radę.Po jakimś czasie możesz
          pójść do szkoły językowej.Człowiek całe życie się uczy.
          Jeśli dołączy do Ciebie mąż to szybciej uda się coś odłożyć czy spłacić długi.
          Życzę ci tego z całego serca,bo wiem coś o tym.
        • natalia.brzeska Re: do Mo 18.08.05, 22:18
          Pisalas wczesniej, ze przejrzalas wiele postow i juz sporo wiesz. Jednak wydaje
          mi sie, ze chyba przeoczylas posty pisane przez osoby, ktore sa w UK jakis czas
          i nie maja pracy, koncza im sie srodki na zycie, sa wrecz zdesperowani (watek
          troche nizej, kilka watkow na "z dala od Polski", mnostwo takich watkow
          na "londynku".

          Prawda jest taka: nie znasz jezyka. Takich jak Ty jest tu teraz mnostwo,
          nietylko z Polski. Piszesz, ze kolezanka Ci pomoze, rozumiem, ze kolezanka jest
          bezrobotna skoro bedzie miala czas z Toba chodzic szukac pracy, mieszkania,
          zalatwiac formalnosci w banku, HO, Job Centre (NIN).

          Jak juz ktos wczesniej napisal, musisz miec sporo pieniedzy na poczatek,
          chociazby na depozyt, przejazdy, karte telefoniczna, zycie...
          Znajomi maja komplet w domu, jak dlugo myslisz beda chcieli miec dodatkowa
          osobe? Pamietaj tez, ze ludzie moga sporo obiecywac, nawet najlepsi znajomi, a
          jak przychodzi co do czego moga po prostu wypiac na Ciebie tylek. Nie
          liczylabym na znajomych, tylko na siebie, a biorac pod uwage Twoja sytuacje z
          jezykiem i brakiem funduszy, na wyjazd do UK nie powinnas w zadnym wypadku
          liczyc.

          Mocno odradzam!
          • Gość: asda do natalia IP: *.server.ntli.net 18.08.05, 22:58
            zaraz zostaniesz nazwana nieuzytkiem, ktory juz sie dorobil w uk i jest
            zazdrosny, o to, ze inni tez moga miec lepiej :)dlatego nie chcesz zeby inni
            przyjezdzali. pozdrawiam
            • Gość: kevuk Re: do natalia IP: *.212.adsl.brightview.com 18.08.05, 23:04
              Niekoniecznie drogi Asdo. Ty napisales o bledach ortograficznych, byles zlosliwy i zupelnie
              niekonstruktywny i nie powiedziales nic uzytecznego.

              Gdybys wczoraj odpowiedzial tak jak Natalia, podal fakty, napisal o realiach, uzasadnil swoje
              argumenty to moze wielkiej draki by nie bylo.

              Natalia pokazala ze mozna odradzac cos kulturalnie i konstruktywnie, wiec nie podlaczaj swoich
              wczorajszych, glupawych odzywek pod jej post.
              • Gość: asda Re: do natalia IP: *.server.ntli.net 18.08.05, 23:19
                ale mi dowalilas... chyba sie nie pozbieram do poniedzialku.
                popatrz sobie na kolejny watek zalozony przez jaroosi. najbardziej interesujaca
                jest podwyzka uzyskana w ciagu dwocg dni i nagle pojawiajacy sie maz. i kilka
                innych niekonsekwencji. nie bede juz pisal o innych nielogicznosciach bo znowu
                musialbym tlumaczyc inteligentnym inaczej a na o juz naprawde nie mam ochoty.
                szkoda , ze widzisz moje ....(wstaw, co masz ochote) ale nie widzisz, ze jaroosi
                robi sobie "jaja z pogrzebu".ale co tam, badz sobie obronca ucisnionych, jesli
                masz ochote. pozdrawiam
          • Gość: Patrycja Re: do Mo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 00:13
            Natalia wylala kubel zimnej wody, ale to dobrze. Nie powinno sie bezkrytycznie
            wierzyc w angielska Ziemie Obiecana, ktora wszystkich przygarnie i ukoi. Troche
            realizmu, Forumowicze.
            • jaroosi Re: do natalia.brzeska,kevuk,Patrycja i inni 19.08.05, 07:07
              Witam,
              wszystkim dziękuje za kolejne opinie. Pozwólcie, że odpowiem kolejno.

              Natalio wbrew uprzedzeniom wtrąconym przez asda wcale nie mam zamiaru Cie
              wyzywać i poniżać. Gdybym zniżyła się do poziomu niektórych osób pewnie nazwana
              została byś zwykłą kłamczuchą, której nie mam podstaw wierzyć. Ja Broń Boże nie
              mam zamiaru być na Ciebie zła za to ,że tak rancjonalnie i konstryktywnie,
              jasno, a zarazem z taktem mówisz " kobieto zastanów się, nie rób z siebie
              idiotki i po śmiewiska" - za co dziękuje. A teraz kilka faktów związanych z
              Twoja wypowiedzią:
              1) Wiem, że sporo jest ludzi, którzy wrócili z podkulonym ogonem i zdaje sobię
              sprawę, że mnie też to może spotkać. Fakt nie znam języka i mimo, iż wzięlam
              się "mocno do roboty" codziennie idę na lekcje, to pewnie wspaniale nim władać
              nie będę.
              2) Co do pomocy koleżanki:nie jest bezrobotną, dorywczą pracę ma wieczorkami ,
              a wciągu dnia pomaga swemu mężowi prowadzić firmę remontową i zajmuje się
              domem, przyprowadzaniem dziecka ze szkoły ( podobno taki wymóg ). Jej pomoc w
              znalezieniu pracy ułatwiona jest głownie przez to, że w kilku miejscach juz
              pracowała, miała dużo szczęścia i naprawdę potrafiła gdzieś być tydzień i
              wskakiwała na inną, lepiej płatną posadę. Zostały jej więc "znajomości" -
              zabrzmiało swojsko, polsko - u nas bez znajomości ani rusz... :-))
              Pytając Was o rade opierałam się na wypowiedziach, opowiadaniach i relacjach
              koleżanki. Staram się dokładnie opisać jak wyglądały jej propozycje i nasze
              rozmowy. Twierdzi, że w tym wszystkim mi pomożę, zreszta nie będę pierwszą,
              której służy pomocą. Sa tam prawie 1,5 roku i ściagnęli już 3 pary z polski.
              3) Jesli chodzi o mieszkanie i utrzymanie , to wręcz dostałam od niech " opier -
              papier" kiedy powiedziałam - " ze dwie nocki i może juz będę miała swoje
              miejsce do spania". Usłyszałam " pogięlo Cie , nie będziesz pożyczła pieniędzy
              w Polsce, aby komuś płacić kaucje i czynsze " Możesz u nas mieszkać miesiąc lub
              więcej ( spać będę w pokoiku z jej córką ), a mieszkanie załatwimy na końcu,
              jak już będzie praca, bo poszukamy w rejonie pracy i wówczas jak już będziesz
              miała kaskę odłożona na opłaty".

              Do kevuk : dzięki za poparcie i solidarność

              Do Patrycja: witam i dzięki za udział w dyskusji. Ja nie jestem zapatrzona
              ślepo w możliwości istniejące w Anglii. Słyszałam o tragediach innych, ale mam
              też przykłady, że bez znajomości języka, osoba, która ledwie potrafi pędzlem
              ruszać pracuje w firmie remontowej. ( Tak na marginesie, może
              tam sie załapie, bo przynajmniej potrafie malować , tapetowac, szpachlować i
              kłaść kasetony - i tak mam wieksze umiejętności od niego )

              Do asda: jest mi cię żal, a jeszcze bardziej tych, którzy mają Cie blisko przy
              sobie. Bez komentarza

              Reasumując - wiem, że mogę sie przeliczyć, wiem, że mogę byc kolejną co wróci z
              podkulonym ogonem, wiem że może to być kolejna porażka mojego życia, ale wiem
              też, że może to jest szansa, że za kilka miesięcy koleżanka z rodziną może
              wyruszyć dalej w świat, albo wrócić do Polski i nie będe miała takich
              możliwości. Tym bardziej, że po nowym roku na 100 % nie uciułam na wyjazd.
              Dzisiaj mam skromną pensję, a za kilka miesięcy nic.
              Szczerze mówiąc to jak bardzo chcę tak samo bardzo sie boje - dlatego rozmawiam
              z Wami, dzielę się mymi rozterkami i prosze o pomoc, rady i opinie.

              Dzięki


              Dziękuje Natalia.brzeska i pozdrawiam
              • Gość: sebastian Re: do natalia.brzeska,kevuk,Patrycja i inni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 09:29
                Przeczytalem wszystkie hosty na tym forum i chcialbym Ci powiedziec Jarossi ze
                bede tkciuki aby ci sie udalo. Szkoda ze zycie niestety nie oszczedza tak
                wspanialych osob (nie znam cie, ale z opisow twych czuje ze jestes osoba pelna
                ciepla;))Malo jest takich osob na tym swiecie. Troche bylem podlamany zanim
                przeczytalem twoje opisy, ale teraz czuje sie znacznie lepiej.

                Ja tez planuje wyjazd, bede jechal prawdopodobnie ze posrednika gdyz nie stac
                mnie na wyjazd w ciemno.

                Powodzenia;)
                • jaroosi Re: do Sebastian 19.08.05, 10:11
                  Witam,
                  szczerze mówiąc to aż mnie zatkało. Bardzo dziekuje za tak miłe słowa. Jestem
                  wdzięczna również za życzenia powodzenia. Nie mam pojecia czy wyruszę do
                  Anglii. Targa mną wiele wątpliowści, strasznie sie boje bo największą
                  przeszkoda jest język angielski a włąściwie jego brak. akt życie mnie nie
                  oszczędzało, czasami z mojej winy, a pewnie i dlatego, że taka moja karma
                  zapisana gdzieś tam w górze. Wiesz, to że sie miotam i staram zmienić coś na
                  lepsze to głownie z mysla o moim tacie i dziecku. Ja mogę zmywac gary, szorowac
                  podłogi (szelkie prace w granicach przyzwoitości) jeśli tylko pozwoli godnie
                  żyć moim najbliższym.
                  Nie mam pojecia co wyjdzie z mych planów, ale... mam nadzieje, że nie wyjdzie
                  to głupio, natarczywie lub zbyt bezpośrednio, nie chcę dawać złudnych obietnic,
                  ale jeśli tylko będe miała okazje odwdzięczyć się za te ciepłe słowa bedę o
                  Tobie pamietać. Napisz proszę swój e-mail, jeśli masz ochotę napisze już na
                  gruncie prywatnym.
                  Pozdrawiam i równie mocno życzę powodzenia.
                  • Gość: jaro odpowiedż IP: *.intergeo.pl / 213.77.78.* 19.08.05, 14:55
                    smiesza mie niektore odpowiedzii brednie, kumpel siedzi juz rok w Londynie
                    mieska w pokoju dwuosobowym z aktory palci po 45 funtów tygodniowo, na jedzenie
                    maksymalnie tygodniowo wydaje 25 funtow w tym piweczko itd wiec gadanie o
                    jakichś kosmicznych pieniadzach tam potrzebnych na przezycie jes żałosne-no
                    chyba ze paniska tam jada chodzic po knajpach ,restauracjach teatrach itd,
                    przeciez tam sie jedzie zyc skromnie i oczczedzac a nie szastac kasda a jak
                    slysze ze ktos pisal na zarcie 75 funtow i 50 na drobe wydatki to albo sciemnai
                    albo jest tak zalosny ,nara
                    • chihiro2 Re: odpowiedż 19.08.05, 15:01
                      To zalezy, jakie kto ma priorytety. Niektorzy zyja, zeby przetrwac, inni, zeby
                      tez cieszyc sie, a nawet rozkoszowac zyciem.
                      I powiedz mi, jakie to zycie przez rok nie bedac ani razu w kinie, teatrze,
                      muzeum, nie kupujac sobie nowych ubran, nie podrozujac, nie kupujac plyt,
                      ksiazek, gotujac tylko najtansze potrawy. To sie musi predzej czy pozniej odbic
                      na zdrowiu - fizycznym i psychicznym. W zyciu chodzi tez chyba o rozwoj i
                      przyjemnosci. Takie zycie, jakie prowadzi twoj kumpel to nie zycie - to
                      wegetacja poza ramami wszelkiej normalnosci. Moglabym zrozumiec kilka tygodni,
                      z trudem moze nawet miesiecy, ale rok?!
                    • Gość: ela, weybridge Re: odpowiedż IP: *.access.as9105.com 19.08.05, 15:39
                      siedzi i tyle wydaje bo nie zalezy mu na normalnym zyciu.
                      pojechal robic siano, niech robi. ale co to za zycie?

                      przytoce cytat chihiro2 ktory ma calkowita ma racje i z pelna odpowiedzialnoscia
                      sie pod tym podpisuje:

                      "Niektorzy zyja, zeby przetrwac, inni, zeby tez cieszyc sie, a nawet rozkoszowac
                      zyciem. I powiedz mi, jakie to zycie przez rok nie bedac ani razu w kinie,
                      teatrze, muzeum, nie kupujac sobie nowych ubran, nie podrozujac, nie kupujac
                      plyt, ksiazek, gotujac tylko najtansze potrawy. (...) W zyciu chodzi tez chyba o
                      rozwoj i przyjemnosci. Takie zycie, jakie prowadzi twoj kumpel to nie zycie - to
                      wegetacja poza ramami wszelkiej normalnosci. Moglabym zrozumiec kilka tygodni,
                      z trudem moze nawet miesiecy, ale rok?!"


                      FAQ emigracyjne: ghrom.com/index.php?go=faq
                    • Gość: ela, weybridge Re: odpowiedż IP: *.access.as9105.com 19.08.05, 15:48
                      > przeciez tam sie jedzie zyc skromnie i oczczedzac a nie szastac kasda a jak
                      > slysze ze ktos pisal na zarcie 75 funtow i 50 na drobe wydatki to albo
                      > sciemnai albo jest tak zalosny ,nara
                      Autor: Gość: jaro


                      > przeciez tam sie jedzie zyc skromnie i oczczedzac

                      a gdzie tak jest napisane?? kto ci tak powiedzial? to jakis obowiazek? przymus?
                      nic mi o tym nie wiadomo.

                      >a nie szastac kasa

                      ja nie szastam kasa. po prostu zyje normalnie. jak mi sie podobaja zajebiste
                      spodnie za 40f to dlacego mam ich sobie nie kupic?

                      > a jak slysze ze ktos pisal na zarcie 75 funtow i 50 na drobe wydatki to albo
                      sciemnai albo jest tak zalosny

                      to ty chyba nie zdajesz sobie sprawy ze to sa normalne kwoty.

                      ja z mezem na zarcie wlasnie tyle wydajemy tygodniowo a na przyjemosci nawet
                      wiecej. po prostu nas na to stac.

                      wiec zyjemy normalnie bo po to tu wlasnie przyjechalismy.

                      uwazasz ze jestem zalosna?


                      ps. przecietna rodzina robiaca zakupy w tesco wydaje srednio 200f.


                      FAQ emigracyjne: ghrom.com/index.php?go=faq
                      • chihiro2 Re: odpowiedż 19.08.05, 16:04
                        Dokladnie!!! Ja sie z kolei podpisuje pod postem eli, weybridge. Robiac zakupy
                        nie zastanawiam sie zbytnio, czy stac mnie na truskawki zy maliny, czy musze
                        raczej jesc najtansze jablka. I liczy sie dla mnie jakos jedzenia. Kupuje w
                        sklepach ze zdrowa zywnoscia, bo zdrowie jest dla mnie wazne i nie ma to dla
                        mnie znaczenia, ze za mleko sojowe place 5 razy wiecej niz za zwykle, skoro
                        sojowe ubostwiam, a krowiego nie znosze.

                        Ubrania kupuje w przyzwoitych cenach (do ok. £50, choc zdarzylo mi sie kupic
                        naraz dwa zakiety po £90 kazdy) a poniewaz lubie sie ladnie ubrac, kupuje ich
                        kilka w miesiacu (wliczam w to akcesoria).
                        Ogladam filmy na dvd, kupuje ksiazki, CDs, odwiedzam muzea (akurat wiekszosc
                        jest za darmo, ale poniewaz mieszkam w Oxfordzie musze sie wybierac do Londynu
                        na ciekawsze wystawy, niestety), teatry od czasu do czasu (przedstawienia sa
                        akurat dosc drogie), czasem jakis wieczor salsy w klubie. Poza tym jestem
                        czlonkiem fitness klubu, za co place £40 miesiecznie. I wszystko to jest dla
                        mnie normalnym zyciem obywatela klasy sredniej. Nie przyjechalam tu, zeby
                        wegetowac, dorobic sie, tylko mieszkac i zyc jak czlowiek. Stac mnie na to
                        wszystko, o czym pisze, takze na wakacje i od czasu do czasu wizyty w Polsce i
                        jakis weekendowy wyjazd do miasta europejskiego.

                        I nie uwazam, zebym prowadzila jakies strasznie zalosne zycie.
                        • Gość: ela, weybridge Re: odpowiedż IP: *.access.as9105.com 19.08.05, 16:36
                          ja za moj fitness club place 72 miesiecznie ;))))

                          pozdrawiam ;)))
                          • chihiro2 Re: odpowiedż 19.08.05, 16:43
                            To sporo, a do jakiego chodzisz i gdzie?
                            • Gość: ela, weybridge Re: odpowiedż IP: *.access.as9105.com 19.08.05, 17:17
                              w moim Weybridge ;)

                              David Lloyd Leisure. prywatny klub. dlatego taki drogi ;)
                              ale maja wszystko: silownie, classes, basen (+jacuzzi, sauna itp) itp itd itp,
                              personal trainers, itp itd itp

                              jest fajnie ;)

                              • chihiro2 Re: odpowiedż 19.08.05, 17:23
                                U nas w Oxford Business Park tez jest ten klub, ale ja chodze do LA Fitness, bo
                                z domu mam tylko 5 minut piechota i to jest dla mnie bardzo korzystne. W
                                Oxfordzie nie ma duzego wyboru, LA Fitness jest najbardziej profesjonalnym -
                                maja wszystko to, co wymienilas. Generalnie jest ok, w weekend moglo by byc
                                wiecej "klas" organizowanych, mogloby byc wiecej ekranow telewizyjnych z
                                wiekszym wyborem kanalow no i troche narzekam na poziom czystosci (za rzadko
                                odkurzaja, jak na moj gust). Chodzilam do klubow w podobnym zakresie cenowym w
                                Niemczech i Australii i tam bylo wprost idealnie i jakos tak atmosfera byla
                                lepsza, nie wiem sama czemu.

                                Pozdrawiam fitnessowiczke :)
                                • Gość: XYZ Ile? IP: *.toya.net.pl 19.08.05, 18:45
                                  Chihiro2, Elu,

                                  napiszcie zatem ILE zarabiacie miesiecznie? Moze nie kazdego stac na drogie
                                  fitness cluby lub mleko sojowe... Wasze zarobki moglyby pokazac nam na co kogo
                                  by bylo rzeczywiscie w UK stac.

                                  Proste - co robicie i ile zarabiacie? Chyba ze to tajemnica. Ja - wyjezdzajac z
                                  Polski -tez chcialbym moc zyc "normalnie", nie jak szczur - ale to nie jest
                                  zawsze dla kazdego mozliwe.

                                  Pozdrowienia...
                                  • chihiro2 Re: Ile? 19.08.05, 19:10
                                    Ja pracuje jako research executive w firmie konsultingowej (nie jednej z tych
                                    najwiekszych, niemniej miedzynarodowej i w Anglii nawet znanej w pewnych
                                    kregach). Nie jestem zadowolona z pensji, chcialabym wiecej, a dostaje
                                    miesiecznie netto ok. £1100. Na szczescie mieszkam w Oxfordzie, gdzie zycie
                                    jest troche tansze (nie duzo niestety) niz w Londynie. No i na razie nie
                                    oszczedzam. Moj chlopak na razie jest na ostatnim roku prawa, za rok zaczyna
                                    prace w firmie prawniczej, gdzie przez pierwsze dwa lata dostawal bedzie ok.
                                    £32,000 brutto, a od trzeciego £50,000 i wiecej z kazdym rokiem, wiec zacznie
                                    nam sie lepiej powodzic.
                                  • Gość: ela, weybridge Re: Ile? IP: *.access.as9105.com 22.08.05, 16:03
                                    office manager.
                                    moja pensja jest proprcjonalna do intensywnosci i ilosci wykonywanej pracy czyli
                                    generalnie nie jestem z niej zadowolona - z pensji, z pracy tak.

                                    miesiecznie dostaje ok 1000f ale z tych pieniedzy nie musze juz oplacac
                                    mieszkania bo jest oplacane z pensji meza. wiec cala moja wyplata jest na rozkusz ;)

                                    oczywiscie raz na 3 miesiace jakis rachunek za prad trzeba zaplacic; gazu nie
                                    ma, za wode nie placimy.
                    • Gość: Lena Re: odpowiedż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 15:51
                      To przerażające, co napisał Jaro. Przecież Londyn to kulturalna stolica Europy.
                      I nie mam tu na myśli oklepanych przedstawień (The Mouse Trap, hi hi hi) czy
                      musicali( Le Miserables, ha ha ha) na West End, które powtarzane od wieków
                      przyciągają zapewne jedynie garstkę japońskich turystów. Chodzi mi o prawdziwą
                      współczesną sztukę - premiery filmowe, nowe sztuki teatralne,
                      wystawy "świeżych" artystów, itp., itd. Jak można nie korzystać ze wszystkich
                      kulturalnych atrakcji, które to miasto oferuje? To niewybaczalne! Jak ja
                      tęsknię do zanurzenia w brytyjskiej kulturze. Niestety typy podobne do kolegi
                      Jaro skutecznie zniechęcają mnie do przenosin. Pojadę jak wszystkie prymitywy
                      się już nachapią i przestaną wystawiać złe świadectwo mojemu narodowi. Tylko
                      czy się doczekam???
                      • xiv Re: odpowiedż 19.08.05, 16:18

                        > Jak można nie korzystać ze wszystkich
                        > kulturalnych atrakcji, które to miasto oferuje? To niewybaczalne! Jak ja
                        > tęsknię do zanurzenia w brytyjskiej kulturze. Niestety typy podobne do kolegi
                        > Jaro skutecznie zniechęcają mnie do przenosin. Pojadę jak wszystkie prymitywy
                        > się już nachapią i przestaną wystawiać złe świadectwo mojemu narodowi. Tylko
                        > czy się doczekam???

                        Nie doczekasz sie... bedziesz musiala cierpiec za ten Naród... Konradzie!

                        Czy w polskiej naturze jest sie za kogos wstydzic? Ten sie wstydzi za latwe
                        panienki, ta sie wstydzi za facetów niechodzacych do teatru, tamta sie wstydzi
                        za lysych, a tamten sie wstydzi za snobów co zyja nurkowaniem...

                        Wlasciwie to tez moglbym sie wstydzic za Ciebie... taka sztuka nowoczesna...
                        rozbabrane lozko... namiot z imionami kochanków... obrazy udekorowane odchodami
                        slonia... wiszacy kon u powaly (albo grajacy fortepian)... co to wszystko jest? [;)]

                        Zyj i daj pozyc! Zaakceptuj siebie, zaakceptuj innych!
                        • Gość: Lena Re: odpowiedż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 16:41
                          No właśnie. Powinnam się przestać przejmować, ale jakoś nie potrafię. Taka
                          analityczno-rozważająca natura to przekleństwo.

                          Rzeczywiście na popaprane wystawy trafiałeś. :)
                        • Gość: Marek Re: odpowiedż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 17:12
                          Xiv, a Ty ani razu, ale to absolutnie ani razu i w żadnej sytuacji nie
                          zawstydziłeś się przez działania naszych rodaków w Londynie? Pamiętam jak ktoś
                          na forum pytał czy idąc z innym Polakiem w Londynie ludzie rozmawiają po polsku
                          czy wszystkie konwersacje prowadzą po angielsku, bo nie chcą być postrzegani
                          jako Polacy. Sam jestem ciekaw.
                          • xiv Re: odpowiedż 19.08.05, 19:39

                            > Xiv, a Ty ani razu, ale to absolutnie ani razu i w żadnej sytuacji nie
                            > zawstydziłeś się przez działania naszych rodaków w Londynie?

                            Jasne, ze bylem. Ale o wiele wiecej razy bylem dumny i pozytywnie zaskoczony.
                            Osoby, które najbardziej negatywnie potrafimy osadzac, najbardziej pozytywnie
                            potrafia zaskoczyc.
                            • or-ot Re: odpowiedż 19.08.05, 22:35
                              Niektore komentarze....
                              Jak sie jedzie na okreslony czas, bez zapuszczania korzeni, zeby uciulac troche
                              grosza, pracujac najczesciej ciezko i fizycznie, a z dyplomem w kieszeni trudno
                              kilkadziesiat % zarobkow wydac na ciuchy i kino.
                              Wtedy zamiast roku robia sie dwa lata. Wszystko zalezy od planow. Nie nam
                              oceniac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka