Gość: Dziadek
IP: *.dsl.pipex.com
22.03.06, 21:22
Jestem w UK od poltora roku, pracuje w prywatnym sektorze sluzby zdrowia. Nie
moge sobie wyobrazic, jak w ogole bylo mozliwe, ze przez lata meczylam sie w
Polsce zarabiajac 760 zl w panstwowym szpitalu, ledwo wiazac koniec z koncem,
budzac sie w nocy z przerazeniem czy w tym miesiacu beda wyplacac
wynagrodzenia. Patrzac z perspektywy zycia w kraju, w ktorym -nie oszukujmy
sie-NHS (odpowiednik polskiego NFZ) tez do najsolidniejszych nie nalezy, ale
jednak daje podstawy godnego zycia-widze, ze Polska rzeczywistosc jest
naprawde upokarzajaca.Kiedy przyjezdzam do Polski, nie potrafie za bardzo
odnalezc sie od nowa w tamtej mentalnosci, grubianstwie, zawisci, choc
mentalnosc Anglikow tez pozostawia wiele do zyczenia;)
Byc moze mnie sie udalo. Dostalam prace bedac jeszcze w Polsce, nie przez
posrednika ale bezposrednio od pracodawcy. Firma zalatwila mi ladny,
umeblowany dom, ktory oplacala przez pierwsze pol roku, zanim "nie stane na
nogi". Po miesiacu probnym dostalam umowe na czas nieokreslony.
Nie zarabiam nadzwyczajnych pieniedzy, ale wystarczajaco, zeby zyc normalnie,
miec samochod, zwiedzac, wychodzic do restauracji. W Polsce bylo to nie do
pomyslenia.
Zyjac w UK (pracuje z Anglikami, moj facet jest Walijczykiem) odzwyczailam
sie od tendencji do narzekania i szukania dziury w calym. Sa dni lepsze i
gorsze, wbrew niektorym opiniom UK to nie idylla (trzeba harowac, oj trzeba)
ale generalnie wiem, ze nie wroce do Polski.
Ciekawa jestem, czy jest ktos, kto ma podobne odczucia.
Pozdrawiam
PS No i karty kredytowej nie chca mi dac na ten przyklad;/