Dodaj do ulubionych

shanghai - sylwester

25.11.06, 11:19
Witajcie
wybieram sie na 4 dni do Szanghaju i jeden z nich przypada na 'naszego' sylwestra. zastanawiam sie
wlasnie czy jest on tam tez w jakis sposob swietowany.
teoretycznie nie, bo w Chinach Nowy Rok wypada, o ile sie nie myle, gdzies w lutym, ale jak to wyglada
w praktyce nie wiem.
Za odpowiedz bede bardzo wdzieczna. takze za wszelkie inne wskazowki znawcow miasta.
Zaopatrzylam sie juz w stosowny przewodnik i na razie wczytuje sie w temat, ale juz teraz wiem, ze te
4 dni to za malo. Trzeba bedzie wrocic na dluzej...
Obserwuj wątek
    • mary_an Re: shanghai - sylwester 11.12.06, 19:28
      Szanghaj to niezwykle miasto, ciagle tam sie cos dzieje :) A poniewaz jest tam
      cala masa obcokrajowcow, to jestem pewna na 100% ze w Nowy Rok bedzie sie
      dzialo jeszcze wiecej, w koncu fajerwerki wymyslili wlasnie Chinczycy :)))
    • shanghairen Re: shanghai - sylwester 12.12.06, 10:43
      Cześć :)
      Jasne, że sylwester jest świętowany w Szanghaju. Fajerwerki powinny się dziać na
      Bundzie (z widokiem na Pudong) albo na Placu Ludowym (Renmin Guanchang). To dwa
      najbardziej odpowiednie miejsca do tego typu imprez. Wiem, że na chiński nowy
      rok wybrałem się na Bund, zebrało się sporo obcokrajowców, a akurat wtedy
      praktycznie nic się nie działo... Jeśli masz jakieś pytania dotyczące Szanghaju,
      to jeśli tylko będę w stanie pomóc, to odpowiem. Zaijian.
      • diegosia Re: shanghai - sylwester 13.12.06, 12:37
        Dziekuje Wam serdecznie za odpowiedz.
        Hmm... pytan dot. Szanghaju mialabym mnostwo, ale raczej nie uda sie wszystkich wyjasnic na forum :-)
        Czytam pilnie przewodnik, biore lekcje chinskiego (tzw. chinski awaryjny) i mam nadzieje ze sobie
        poradze. Mysle, ze przez 4 dni da sie tylko powierzchownie obejrzec miasto, wiec nie stawiam sobie zbyt
        szczytnych celow. Jedyne co koniecznie chcialabym zrobic to obejrzec opere w teatrze Yifu i pojechac do
        Suzhou, no i oczywiscie zjesc cos pysznego :-)
        Jesli mialbys jakies inne cenne wskazowki - np. gdzie KONIECZNIE pojsc, bede za wszystkie bardzo
        wdzieczna.
        • shanghairen Re: shanghai - sylwester 14.12.06, 10:08
          Zatem strzelaj pytaniami ;)
          Mysle, ze przez 4 dni da sie całkiem sporo zobaczyć w Szanghaju. Polecam
          Sznaghaj nocą ;) Okolice Renmin Guanhang i Bundu w świetle neonów wyglądają
          bajecznie. Koniecznie też Koncesję Francuską. A wyjazd do Suzhou gorąco polecam.
          Ogród Mistrza Sieci to punkt obowiązkowy zwiedzania Suzhou (i nie słuchaj
          Chińczyków, którzy będą Ci polecać do zwiedzenia ich "obowiązkowe" ogrody) To
          będzie dla Ciebie koszmar estetyczny!!! Albo zobaczyć, żeby zrozumieć, co
          ciekawi estetycznie Chińczyków. A gdzie jeszcze pójść? To zależy czego szukasz
          zwiedzajac miasto...
          • diegosia Re: shanghai - sylwester 14.12.06, 20:34
            Hmmm... tylko ja sama nie wiem o co Cie pytac, bo nie mam pojecia czego oczekiwac od tego miasta.
            A czego szukam... Nie naleze do turystow lubiacych sie w odhaczaniu kolejnych punktow na liscie i
            trzymajacych sie sisle szlakow wydeptanych przez tysiace turystow-poprzednikow. Chcialabym poczuc
            atmosfere tego miasta, zjesc cos dobrego z garkuchni, wypic dobra herbate - ponoc w okolicach
            Hangzhou rosnie najlepsza w Chinach! - wyjechac za miasto i zobaczyc jak zycie wyglada poza wielkim
            miastem, no i z racji skrzywienia zawodowego obejrzec pare ogrodow i przyjrzec sie aktualnej
            architekturze. A poza tym milo spedzic te 4 dni i moc je wspominac w nowym roku.

            Dodam ze mialam dzis moja lekcje chinskiego i nie spodziewalam sie, ze poza trudnosciami
            wynikajacymi z innego systemu pisowni czeka mnie meka wymowy :-) Musze poszukac jakiejs plyty z
            nagraniami, bo strasznie to wszystko krece i bez mojego nauczyciela po 5 minutach znowu myle
            tony :-( Uczylam sie kiedy japonskiego, ale tam nie bylo takich problemow... heh... No dobra, biore sie
            za odrabianie lekcji.
            Nie wiem kiedy ostatnio byles w Szanghaju, ale jesli wiesz gdzie mozna dobrze zjesc - chetnie jedzenie
            z ulicznych straganow (w moim przewodniku polecaja np. zajrzec do dzialu spozywczego domu
            towarowego next age, ulice Huanghe Lu i Yunnan Lu w okolicach Renmin Guangchang).

            Aha, piles kiedys herbate w herbaciarni (jak to wlasciwie nazwac?) Huxinting w ogrodzie Yu? nic innego
            na temat herbat w przewodniku nie znalazlam, ale nie wiem czy nie jest to typowa turystyczna pulapka.
            Czytalam tez cos o panstwowej, partyjnej restauracji, tylko musialabym sprawdzic gdzie dokladnie jest,
            i chyba tez pokusze sie o wejscie do niej :-)

            pozdrawiam serdecznie
            gosia
            • shanghairen Re: shanghai - sylwester 21.12.06, 13:26
              Polecam hudongi, jeszcze takowe w Szanghaju są (chyba...) Koncesję Francuską też
              polecam - to miejsce gdzie czuje się atmosferę miasta różnego od wieżowców
              (chociaż z wieżowcami w tle). A nowoczesnego centrum nie sposób nie zauwazyć.
              Jeśli uda Ci się wyjechać do Hangzhou to też czeka Cie fajny wyjazd. Tyle, że to
              4 godziny od Szanghaju w jedną stronę, a samo miasto bardzo duże i mnóstwo
              rzeczy do zwiedzenia. Niemniej jeśli chodzi o ogrody, ś afajne. W kwestii
              ogrodów polecam gorąco Suzhou. Jest blisko Szanghaju (2 godziny) a ogrody
              śliczne. Gorąco polecam Ogród Mistrza Sieci. Jak mawiali starożytni Chińczycy -
              w Niebiosach jest raj, a na ziemi Suzhou i Hangzhou. Ogród Yi Yiuan w Szanghaju
              też bardzo sympatyczny. Zaś odnośnie herbaciarni w Szanghaju, to niczego
              szczególnego polecenia nie kojarzę. Może sama znajdziesz jakieś ciekawe miejsce.
              Zaś co do jedzenia, to jest wiele ciekawej strawy do kupienia na ulicy, w tym
              mnóstwo różnego rodzaju przekąsek, a wszystko smaczne. Najlepsze pierogi w
              Chinach jadłem właśnie ze straganu na ulicy. I niestety drugi raz tej wózkarki
              już nie odnalazłem... Znajdziesz tam nieprzebrane zasoby smaków i zapachów. A
              jakby Ci się znudziło, to na każdym niamal rogu masz też kuchnię europejską i
              mnóstwo fastfoodów. I nie sugerowałbym się średnio zachęcającym widokiem takich
              straganów - bo strawa z reguly bardzo dobra. Odradzam choutofu (czyt.: czou
              toufu) czyli śmierdzące tofu bo smakuje tak jak śmierdzi ;) Niemniej tofu w
              każdej innej postaci jest całkiem OK, a czasem nawet bardzo smaczne. Poza tym
              nie kojarzę niczego szczególnego, czego by nie warto spróbować. Aha, rano - tak
              do około 9:00 można znaleźć mnóstwo straganów na ulicy. Polcecam roubao (coś
              jakby bułeczki gotowane na parze z nadzieniem mięsnym) albo caibao (z warzywami)
              jak też xiaolongbao (siaolongbao), które można kupić także później. Nie wiem jak
              się nazywa przekąska, która wygląda jak naleśniki smażone na rozgrzanym
              kociołku. Smażone dwustronnie - rewelacjyjna przekąska. Poza tym daj się ponieść
              zmysłowi wzroku i powonienia ;) PS. Uważaj jeszcze tylko na restauracje z
              kuchnią syczuańską. Tam jedzenie "łagodne" jest bardzo, ale to bardzo ostre.
              Dlatego jeden z podstawowych zwrotów do nauczenia to: bu lade (bu-nie,
              lade-ostre) albo yidiandian lade (troszkę ostre). Pytanie: lade bu lade? (ostre
              czy nie?) też może się przydać ;) A jeśli znajdziesz lamian (czyt:lamien) czyli
              długi makaron serwowany w restauracjach muzułmańskich - koniecznie spróbuj! To
              chyba tyle kulinarnych wskazówek, bo rzeczy do zwiedzania sama musisz wybrać i
              zdecydować co chcesz zobaczyć ;) I koniecznie na wszelkich bazarkach targuj się.
              Bo ceny z reguły są dostosowane do amerykańskich turystów. Z reguły nie warto
              płacić za drobiazgi na bazarach więcej niż 40-50 procent. Chyba, że w sklepach
              powiedzą wyraźnie, że nie można się targować!!! Życzę niezapomnianego wyjazdu :)
              • diegosia Re: shanghai - sylwester 21.12.06, 14:11
                Dziekuje shanghairen za wyczerpujace wskazowki. Musze je wydrukowac i zabrac ze soba.
                Zycze wesolych i spokojnych swiat oraz udanego sylwestra!

                A po powrocie napisze jak bylo :-)

                Pozdrawiam
                Gosia
                • shanghairen Zhu Ni Xin Nian kuaile :) 21.12.06, 23:12
                  Dzięki za życzenie :)
                  Ja też życzę Ci szampańskiego Sylwestra. W Szanghaju nie powinno być z tym
                  najmniejszego problemu ;) Tylko uważaj na skutki picia wódki (baijiu) bo w
                  Chinach jest ona okropna i to okropna do kwadratu. Jednym słowem potrafi zdrowo
                  zmordować... Z trunków polecam za to mijiu (wino ryzowe) Dla mnie bomba, a w
                  dodatku lepsza jakościowo kosztuje 6-8 CNY, czyli nasze 3PLN ;) Nie daj się też
                  zwieść chińskim kiełbaskom, bo - uwaga - są słodkie!!! No to chyba ostatnie
                  uwagi, już ściśle imprezowa (czyli kwestia wódki i zagrychy) ;)
                  • diegosia Re: Zhu Ni Xin Nian kuaile :) 10.01.07, 12:02
                    Wrocilam :-)
                    Bylo wspaniale, co prawda sam sylwester nie byl zbyt huczny, bo maz lezal chory
                    w lozku, a ja podziwialam fajerwerki z okna hotelu, ale ogolnie jestem bardzo
                    zadowolona i wiem, ze na pewno jeszcze raz sie do Chin wybiore. Koniecznie.
                    Jednak nastepnym razem na duzo dluzej, bo po pierwsze te wielogodzinne loty w
                    tak krotkich odtepach czasu sa strasznie meczace,a po drugie, by zobaczyc duzo
                    duzo wiecej niz tylko jedno miasto.
                    Hotel mielismy wspanialy - oszalamiajacy widok z 33 pietra, jedzenie na miescie
                    przepyszne, ludzie przemili i bardzo pomocni :-)
                    Jedyne co mnie troche meczylo, to fakt, ze od razu bylo widac ze nie jestesmy
                    'tutejsi', to prowadzilo do ciaglego zaczepiania przez 'studentow' ktorzy
                    zapraszali na 'wystawy' i oczywiscie drobnych handlarzy oferujacych zegarki,
                    torby... po 'konkurencyjnych' cenach. Nastepnym razem przygotuje sobie chyba
                    szyld: "Dziekuje, mam juz torebke i zegarek, nie potrzebuje kolejnych, nie chce
                    nic kupowac!" Po dwoch dniach mialam ich serdecznie dosyc :-)
                    Do Suzhou nie pojechalismy, bo moj maz nie czul sie najlepiej, ale te 4 dni w
                    samym Szanghaju i tak pozostawily niezapomniane wrazenia.

                    Dziekuje za wskazowki, bardzo sie przydaly. teraz musze sie zabrac za
                    szlifowanie chinskiego i planowanie kolejnej wyprawy.
                    Pozdrawiam serdecznie

                    gosia
                    • shanghairen Re: Zhu Ni Xin Nian kuaile :) 30.01.07, 09:59
                      to fajnie, że udała Ci się impreza w Shanghaju. A skoro nie udało Ci się
                      zobaczyć okolic Shanghaju (Suzhou i Hangzhou), to pewnie będą następne wizyty za
                      Wielki Mur... Zapomniałem wcześniej dodać uwagę o natarczywych sprzedawcach, ale
                      ja już się do nich przyzwyczaiłem i jak trzeba, to mogę ich się szybko pozbyć.
                      Zatem kolejna formułka do przyswojenia to: bu yao (czyt.: bu jao) czyli, że nie
                      potrzebujesz tego, co Ci oferują. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się przyda w
                      Twoich wojażach po Państwie Środka.
                      Pozdrawiam ;)
                      PS. No i popatrz, że nic wcześniej o mężu nie pisałaś ;)
                      • diegosia sprzedawcy 05.02.07, 09:30
                        Bu yao mialam juz przezornie opanowane :) ale chyba ogolnie jestem zbyt mila, bo
                        jakos miernie odstraszajaco dzialalo.
                        Oczywiscie nie obylo sie bez paru turystycznych wpadek, ale ja nawet je lubie,
                        bo jest co opowiadac po powrocie ;)
                        O mezu nie wspomnialam??? hmmm... no popatrz. Ale posiadam i byl ze mna, sama
                        pewnie bym sie nie wybrala w tak daleka podroz.
                        Nastepna na pewno bedzie, bo moj nauczyciel chinskiego mi na kazdej lekci
                        opowiada jakie to piekne jest jego rodzinne miasto i ze KONIECZNIE musze je
                        kiedys odwiedzic, wiec pewnie dla swietego spokoju sie kiedys tam wybiore :)

                        Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje za wskazowki.
                        gosia
                        • chomskybornagain1 Re: sprzedawcy 08.02.07, 06:12
                          jak im powiesz bu yao to dopiero sie rozochoca bo stywierdza ze znasz chinski i
                          mozna z toba pogadac, najlepiej nic nie reagowac albo przeklnac, gun, albo cao
                          ni ma skutkuja raczaj od razu.
                          • shanghairen Re: sprzedawcy 13.02.07, 09:45
                            witam,
                            może to też zależy od przekazu niewerbalnego jak im się mówi bu yao. Acz
                            przyznam, że czasem to nie skutkuje. Zou ba działa już o wiele skuteczniej. A tu
                            widzę listę małych wulgaryzmów. Można coś jeszcze wraz z tłumaczeniem?
                            Pozdrawiam.
                        • shanghairen Re: sprzedawcy 13.02.07, 09:42
                          Witam,
                          Cieszę się, że podobało Ci się w Chinach. A na historiach związanych z wpadkami
                          to tworzą się całe anegdoty, a nawet historie nadające smaczku takim wyjazdom...
                          Tak sobie myślałem, że sama wybrałaś się w taką podróż, przez co miałem jeszcze
                          większy i nieskrywany podziw dla tak śmiałej decyzji...
                          A ten Twój nauczyciel, męczy Cię, żebyś zwiedziła jakie miasto?
                          Pozdrawiam i życzę szybko kolejnego wyjazdu za Wielki Mur :)
                          • diegosia Re: sprzedawcy 15.02.07, 21:08
                            Witam,

                            moj nauczyciel chyba jest niezmiernie nieszczesliwy, bo od 3 tygodni nie mielismy lekcji - z roznych
                            nieplanowanych powodow :(
                            Moj chinski jest baaardzo slaby, wiec mozliwe, ze cos zle zrozumialam, ale on pochodzi (chyba...) z
                            Tianjin.

                            A tak z ciekawosci: Ty jestes milosnikiem Chin czy moze mieszkancem?
        • kornkorn Re: shanghai - sylwester 06.03.07, 21:05
          pytanie do inicjatorki watku, nieco obok tematu: rozumiem że chiński awaryjny
          to podstawy chińskiego potrzebne w podróży (?). czy mogłabyś podrzucić namiary
          na taki kurs? czy przydał się w praktyce?
          dziękuję z góry
          • diegosia Re: shanghai - sylwester 01.04.07, 16:09
            Chinski awaryjny zawdzieczam mojemu nauczycielowi a on nie uzywal niestety zadnych konkretnych
            pomocy.
            Znalazlam jednak w necie pare stron z nauka, ale po niemiecku, wiec nie wiem czy sie przydadza.
            Dobrym cwiczeniem sa tez podcasts np. chinesepod.com czy www.chineselearnonline.com/
            mozesz wpisac w iTunes chinese w wyszukiwarke i znajdzie ich jeszcze wiecej

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka