Ledwie 200tyś Polaków w Anglii

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 17:10
Przez ostatnie 2 lata, czytająć przeróżne fora, na których parawie każdy
pisał , że wyjechał bądź chce wyjechać, miałe wrażenie , że wyjychało pół
Polski.
Pół, oczywiście w przenośni, a w konkertnych liczbach to myślałem, że do
Anglii wyjechało z 5-10 mln Polaków.

Sprawdziłem dokładne dane-w Anglii pracuje 190 tyś Polaków.
To nawet nie jest jeden promil ludnośći Polski.

O co więc tyle krzyku-Polska się wyludni? Wątpliwe.
Do tego co najmniej połowa Polaków pracujących wróci, gdy zakosztuje smaków
emigracji.
    • penelopa.pitstop Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii 05.04.06, 17:14
      Ale te dane maja sie nijak do rzeczywistosci. Zapewne Home Office podaje
      calkowita liczbe aplikacji zlozonych. Czesc z tych ludzi juz dawno wyjechala, a
      czesc nie jest ujeta w zadnych stat., bo np nie zarejestrowali sie albo po
      prostu nie pracuja.
      • Gość: ikona Dlaczego Polacy nie rejestruja sie w Home Office? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 15:14
    • mdj.mdj Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii 05.04.06, 17:32
      Biorac pod uwage jak wielu ludzi nie rejestruje sie w WRS (czy jak kto woli
      Hime Office) pomimo tego ze MUSZA, to liczba jest znacznie wieksza.
      Do tego ci ktorzy juz byli i nie musza sie rejestrowac, tysiace studentow i
      mnostwo ludzi ktorzy nie umieliby nawet wypelnic najprostszego formularza (a co
      dopiero po angielsku...).

      nie mowiac juz o tym, ze nikt nie zliczy kto wjezdza a kto wyjezdza, kto
      zostaje a kto nie...

      Mysle ze 500 tys jest na pewno :)
    • Gość: Soup Nazi Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii IP: 70.54.192.* 05.04.06, 18:04
      Gość portalu: Witold napisał(a):

      > Do tego co najmniej połowa Polaków pracujących wróci, gdy zakosztuje smaków
      > emigracji.

      Tak, polowa wroci, bo ty tak powiedziales. Na oko to chlop w szpitalu
      umarl.Wiesz ile w/g oficjalnych danych wrocilo z miliona, ktory opuscil w latach
      80? 60,000 - 6%. Smak emigracji jest ciagle lepszy niz smak "bulbotania" w
      zarzadzanej swiatle - przez czerwonych, czarnych, wielebnych, swiatobliwych,
      cwanych i poyebanych - Bulbonii za 800 stowek na miesiac. I wiecej nie wroci niz
      wroci, bo nawet z tych, ktorzy planowali tylko saksy, wielu po poczatkowym
      stresie dostrzeze materialne i obyczajowe przewagi zycia w normalnym kraju nad
      zyciem na dzikich stepach bulbonskich, jak nie dla siebie, to dla dzieci.
      • Gość: Ralph Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii IP: *.server.ntli.net 05.04.06, 19:46
        Gość portalu: Soup Nazi napisał(a):
        > Wiesz ile w/g oficjalnych danych wrocilo z miliona, ktory opuscil w latach
        > 80? 60,000 - 6%.

        Wiesz Soup, po spędzeniu roku w UK jakoś ten wynik mnie zupełnie nie dziwi...
        Myślę jednak, że obecnie dużo więcej osób wróci, bo wiele z nich wyjeżdża
        naprawdę na krótko (znam osobiście parę wracających osób).
        Powinniśmy jednak zadać troszkę inne pytanie: ile procent znowu wyjedzie po
        zderzeniu z twardą polską rzeczywistością, jak np. nie będzie mogła znaleźć
        pracy po powrocie :))
      • Gość: homiee Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 05.04.06, 20:07
        <<<> Gość portalu: Witold napisał(a):
        >
        > > Do tego co najmniej połowa Polaków pracujących wróci, gdy zakosztuje smak
        > ów
        > > emigracji.
        >
        >>

        Z rozmow ze znajomymi wiem, ze jednak wiekszosc chce wrocic. I to duza
        wiekszosc. A jest to temat dla mnie ciekawy, wiec pytam niemal kazdego ;)
        Poza tym, Polska 80' 'troche' sie roznila od dzisiejszej Polski. Ja rowniez
        bede chcial wrocic.
        Niebezpieczenstwo istnieje w tym, jak napisal Ralph, ze przyzwyczajeni do
        latwego zycia w UK, ci powracajacy nie beda w stanie poradzic sobie w Polsce,
        zniechceca sie i znowu wyjada. Pozyjemy, zobaczymy.
        • Gość: ??? Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 05.04.06, 20:43
          Jak ktos sie mnie pyta, czy chce wrocic - odpowiadam "tak". Jak dalej bedziesz
          pytal to dodam, ze chce wrocic, ale do normalnego kraju - z tego co widze na to
          sie nie zanosi, wiec raczej moja decyzja powrotu zostanie odlozona na jakis
          czas. Nawet moja zona pod wplywem odniesien co sie dzieje w Polsce zaczyna sie
          wahac czy powrot do Polski ma jakikolwiek sens.

          Inna sprawa, ze z powodu naszych kochanych podatkow na powrot do Polski mnie po
          prostu nie stac...

          • flipflap Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii 05.04.06, 21:07
            Za Starym Wiarusem przytoczę fragmenty

            WIĘC NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ

            Dziwnym i ciekawym zbiegiem okoliczności, praktycznie 100% artykułów
            pojawiających sie w polskich
            mediach na temat emigracji, to antyemigracyjna propaganda stanowiska "bo
            najlepsze i najzdrowsze
            dla bocianów jest Mazowsze".

            Przesłanie jest zawsze takie same:

            "NIE ODJEŻDŻAJCIE! ZACHÓD WAS ZNISZCZY! W POLSCE JESTEŚCIE U SIEBIE, A ZACHODNIE
            ZDOBYCZE
            CYWLIZACYJNE SAME Z CZASEM PRZYJDĄ."
            Wyraźnie istnieje tam u was zapotrzebowanie na ciągłe bzdety o tym, jak
            koszmarnie i źle jest na
            emigracji. Polska, prawem prostego kontrastu, ma stanowić wyspę dobra, piękna i
            prosperity na
            burzliwym oceanie świata wrogiego Polakom. Nie mając nic sensownego do
            zaoferowania, zwłaszcza
            wykształconej młodzieży, postawieni w obliczu masowego "głosowania nogami",
            rozpaczliwie
            powtarzacie w kółko:

            "NIE WYJEŻDŻAJCIE, NIE WYJEŻDZAJCIE, TU JESTEŚCIE U SIEBIE!" . Pardon, ale ch...
            z tego, że u siebie? Na pewno u siebie, a nie u waszych znanych na cały świat
            kombinatorów? A w ogóle co to w Polsce znaczy: u siebie? A konkretnie, to u
            kogo? Bo ci co
            wyjeżdżają, to między innymi właśnie dlatego wyjeżdżają, że się w Polsce nie
            czują u siebie, czyli nie
            czują się podmiotem. I słusznie, bo w Polsce nie są żadnym podmiotem, tylko
            zwyczajnym
            przedmiotem, na łasce i niełasce waszych z przeproszeniem polityków, oraz
            waszych obżartych
            łapówkami i rozbestwionych z bezkarności urzędników, którzy zabawę sobie robią z
            tego, żeby nikt nie
            znał dnia ani godziny, a każdemu mogą w każdej chwili pokazać, gdzie raki zimują.

            U siebie to u was są czcigodny wicemarszałek Sejmu A. Lepper, ksiądz, złodziej,
            urzędniczek-
            łapowniczek, dresiarz z niskim czółkiem, esbek, coorva i milicjant. A wy się
            jeszcze dziwicie, że wielu
            młodym Polakom takie towarzystwo nie odpowiada.

            Modne jest teraz w propagandzie krajowej rżnięcie głupa i udawanie, że emigrant
            i gastarbeiter to jest
            jedno i to samo. Staracie się wywołać wrażenie, że trzydzieści lat za granicą,
            plus obywatelstwo USA czy
            Kanady, plus normalne życie rodzinne, dzieci, nauka, studia, kariera zawodowa
            etc. to dokładnie jedno
            i to samo, co sześć miesięcy pobytu 23-letniej polskiej absolwentki w Irlandii,
            spanie po sześć osób w
            jednym wynajętym pokoju, nalewanie piwa za bufetem na akord i dawanie sześć razy
            w tygodniu d...
            szefowi na workach w pakamerze.

            Na dowód wrogosci świata wobec Polaków podajecie zazwyczaj, że jakaś panienka
            jest rozczarowana,
            ba, zdruzgotana, ponieważ pojechała z kolorowymi wizjami Szmaragdowej Wyspy, a
            po roku pracy
            tyłkiem w irlandzkiej pakamerze nie osiągnęła tego samego, co Irlandczyk przez
            trzy pokolenia, albo
            Polak w USA czy Australii po trzydziestu latach, znaczy skrzywdzili ją za to, że
            ona Polka! Prosperity ani
            śladu, poobcierana d... boli, a wazelina droga. Happy end jest taki, że panna
            się pakuje i wraca do
            Polski, bo tylko tam jest dobrze i ona tam jest u siebie. A was radość rozsadza,
            że znowu się komuś nie
            udało, więc może ktoś inny się zniechęci i nie pojedzie.

            Ja wam powiem, dlaczego was w ogóle tak ta kwestia rajcuje, i dlaczego wam tak
            zależy na zatarciu
            różnicy między emigrantem a gastarbeiterem w polskiej świadomosci zbiorowej:

            Otóż, ci młodzi Polacy, którzy dopiero dzisiaj, po wstąpieniu Polski do Unii,
            odkrywają Zachód, muszą
            się na tym Zachodzie od nowa nauczyć chodzić i mówić poza "polskim kotłem".
            Dlatego, żeście ich
            napompowali od przedszkola mistycznym przekonaniem o niezwykłości i wyjątkowości
            Polaków,
            zamiast porządnie uczyć języków obcych. Ponieważ to jest poważny i wysoki próg
            do pokonania, to
            idzie tym młodym ciężko. Zwłaszcza że, z powodu tego hurra-patriotycznego
            pompowania od
            niemowlęctwa, spodziewali się, że świat czeka na Polaków z otwartymi rękami,
            więc zaraz im będzie
            dużo lżej, i los się poprawi, też od zaraz.

            W bolesnym zderzeniu z rzeczywistoscią okazuje się, że cała ta wyjątkowość,
            niezwykłość i dziejowa
            misja Polaków są funta kłaków warte, i nie przekładają się na prozaiczne trzy
            posiłki dziennie, bo to był
            tylko wynalazek patriotycznego "entertainment industry" czyli suchotniczych
            poetów romantycznych
            XIX wieku, nie mający żadnego związku z rzeczywistością.

            Na gastarbeiterów macie jeszcze w Warszawie jaki-taki rzeczywisty wpływ: możecie
            próbować nimi
            kręcić i rządzić, próbować zbierać od nich podatki za pracę za granicą, wziąć
            ich do wojska, dyrygować,
            co powinni robić, a czego nielzia, wmawiać im, że patologie waszego państwa to
            normalność, bo
            wszędzie jest tak samo. Jak was nie będą chcieli słuchać, to możecie im grozić,
            że nie przedłużycie
            paszportów, albo zgnoicie podatkami, albo znowu zaprowadzicie weksle gwarancyjne dla
            wyjeżdżających absolwentów, albo w ogóle będziecie robić wyjeżdżającym rozmaite
            głupie wstręty, do
            których wasi urzędnicy mają wyjątkowy talent.

            Natomiast tym Polakom, którzy na Zachodzie mieszkają od dziesięcioleci, mają
            tamtejsze
            obywatelstwa , prowadzą normalne życie w normalnym społeczeństwie, obsługiwanym
            przez normalny
            aparat administracyjny normalnego państwa, to wy możecie tylko naskoczyć. Oni
            się z waszej smyczy
            pomyślnie urwali. Na waszą antyzachodnią propagandę są niepodatni, bo to, co wy
            w kraju znacie ze
            słyszenia, oni znają z autopsji. Swy myślicie, że wszystko wiecie lepiej, ale
            własne kraje zamieszkania
            to Polonia jednak zna lepiej od was. A to was cholernie, ale to naprawdę
            cholernie, uwiera i boli, oraz
            doprowadza was do dzikiej furii, chłopaki z kraju!

            Najchętniej byście wmówili komuś mieszkającemu od 25 lat w Kanadzie, że on w tej
            Kanadzie jest
            wygnaniec, tak cholernie cierpi, że mu wytrzymać trudno, cały czas się ze
            strachu trzęsie, że Kanada
            się lada moment rozsypie, albo że przyjdą Amerykanie i wsadzą go do Guantanamo.
            Więc taki "Polak
            przebywający za granicą" (słowo "Polonia" wycofujecie stopniowo z użycia), tylko
            dni liczy do
            szczęśliwej chwili, kiedy sprzeda wszystko, co posiada, i wróci do Ojczyzny, by
            jej ze łzami w oczach
            ofiarować cały swój emigrancki dorobek jako inwestycję. Którą wy następnie
            rozkradniecie w pięć
            minut, rechocząc z radości, że oto kolejnego jelenia puściliście z gołą doopą.

            Prapolskim zwyczajem najczarniejszej bezinteresownej zawiści, wy po prostu nie
            możecie znieść, że w
            ogóle istnieje taka spora grupa Polaków, która na stałe opuściła polski kocioł i
            sobie emigrację chwali,
            zamiast narzekać, a Polskę obserwuje z oddali z uprzejmym zaciekawieniem, jak
            słonia w zoo. Wy
            wolelibyście, żeby polscy emigranci przejmowali się od rana do wieczora
            zdrowiem, humorem,
            trawieniem i konsystencją odchodów tego słonia, za was sprzątali wybieg,
            malowali ogrodzenie i
            przysyłali paszę, a wy będziecie siedzieć przy kasie i zbierać za bilety.
            Emigranci na to, że takiego wała.
            No to wy się się wtedy albo pienicie w napadach furii, albo pocieszacie
            nawzajem, że nic to, bo to
            przecie tyllo szczuropolacy, azbestowcy etc.

            I tak się to kręci.

            Wicie, chłopaki z kraju, najwyższy wam czas zdać se sprawę, że w piętkę gonicie.
            Emigracja nie da się
            wam ściągnąć za nogi na dno, bo jest od was niezależna prawnie i materialnie.
            Nie będzie wam ani
            centa wnosić do kasy, z której kupujecie głosy byłych fornali PGR w wyborach i
            msze święte za
            Ojczyznę. Ci z waszych gastarbeiterów, którzy mają najwięcej oleju w głowie, z
            czasem zostaną
            emigrantami i naszymi przyjaciółmi. Pozostali będą pluli w polskich gazetach na
            świat wrogi Polakom.

            O emigrantach to wy nie macie w Polsce bladego pojęcia, z tego prostego powodu,
            że emigranci nie po
            to wyjechali, żeby się wam potem na swój los skarżyć. Emigrant wyjechał, bo miał
            Polski dosyć, z
            różnych powodów, i już nie wróci. Adaptował się tam gdzie jest - lepiej albo
            gorzej, i jest zadowolony -
            mniej lub bardziej. W Polsce emigrant bywa mało albo wcale. Dziennikarz
            polskiego szmatławca to jest
            ostatnia osoba, której polski emigrant będzie się wypłakiwał w rękaw.
            Zap
        • Gość: NeRegretRien Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii IP: 86.54.207.* 05.04.06, 21:04
          oczywiscie ze wiekszosc chce wrocic i wroci jak tam cos zarobi. Emigracja nie
          jest dla kazdego i nie ma sensu zycie w polskim gettcie jesli czlowiek nie umie
          sie zaasymilowac z otaczajca kultura i spoleczenstwem. Dlatego tez wiekszosc
          jest tutaj tylko w celach zarobkowych i okresowo. 70% WROCI, 20% zostanie
          socjalnie glownie wsrod Polonii do konca zycia, a 10% jest w stanie sie
          zasymilowac.
          OK teraz beda uwagi czy i o ile procent sie myle <lol>:)))
          • Gość: heh Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 05.04.06, 23:52
            Takie procenty to jak wrozenie z fusow. A czy zakladasz, ze te 10% to Ci co sie
            wyrwali z polskiego srodowiska czy od poczatku nie mieli z nim kontaktu ;-) ?

            • Gość: NeRegretRien Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii IP: *.zen.co.uk 06.04.06, 10:58
              dalsze splitting hair w kwestii:))) podzialu tych 10% zostawiam Tobie:))) ha ha

              a tak co do akuratnosci fusow, zszokowanej tym kolezance kiedys pewien wroz
              opowiedzial patrzac w fusy dosc dokladnie jej dotychczasowe zycie ha ha!
    • flipflap Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii 05.04.06, 21:01
      Gość portalu: Witold napisał(a):

      > Sprawdziłem dokładne dane-w Anglii pracuje 190 tyś Polaków.
      > To nawet nie jest jeden promil ludnośći Polski.
      >
      > O co więc tyle krzyku-Polska się wyludni? Wątpliwe.
      > Do tego co najmniej połowa Polaków pracujących wróci, gdy zakosztuje smaków
      > emigracji.


      Możesz podać źródła tych "wiarygodnych" informacji.
      Z tym mówieniem "prawdy" to ja się spotykam od dobrych 40 lat.
      • mama_marty Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii 06.04.06, 02:06
        Witam.
        W szkockiej gazecie mozna było przeczytać, że w samej Szkocji pracuje około 250
        tys Polaków, zatem te 190tys w Angli jest raczej mało realne. Mąż w Szkocji
        jest od pół roku, ja z 3-letnia córeczka dojechałysmy 10dni temu. A gdzie w
        tych statystycznych liczbach mieszcza sie dzieci?, przeciez one na pewno nie
        moga zarejstrowac sie w Home Ofice... Nikt chyba nie jest w stanie oszacować
        ile młodych małżeństw wyjeżdżając zabrało ze sobą swoje potomstwo. A co do
        deklaracji w sprawie powrotu, no cóż..., jak teraz sie ktos nas zapyta czy
        będziemy wracać, to odpowiadamy, że raczej tak, ...ale sa to jedynie deklaracje
        i nie oznaczają, że wrócimy. Serce mówi, że tak, ale rozum co innego. I nie mam
        tu na mysli miłości do Polski jako ojczyzny, bo cóż ona nam takiego dała...,
        egzystancje od..., do... Mielismy swoje własnościowe mieszkanie (tzn. nadal
        jeszcze mamy) i to całkiem przyzwoite, ale co poza tym? Na nic innego nie było
        nas stać, od urodzenia sie dziecka, czyli 3 lata nie bylismy na urlopie, bo nie
        moglismy sobie pozwolic na taki luksus, ...trzeba było walczyć o każda
        złotówkę, a tutaj w Szkocji..., jestem dopiero 10 dni, ale juz widze jak sie
        żyje na luzie, nie trzeba sie martwic za co kupic dziecku buty itp., nawet
        teraz kiedy tylko mąz pracuje, stac nas na utrzymanie mieszkania, wyżywienie na
        przyzwoitym poziomie i na jakieś zakupy, juz nie wspominając o sytacji kiedy to
        jeszcze ja podejme pracę, ...a do tego zaplecze socjalne jakie oferuje państwo,
        to nie jest egzystancja..., to jest zycie. Ale jak wiadomo to nie wszystko...,
        na pewno brakuje rodzimych stron, krajobrazów, bliskich, znajomych, rodziny...,
        zatem za jakis czas na pewno będziemy mieli duży dylemat: wrócić czy zostać? A
        jesli pomyslimy jeszcze o dziecku o jego przyszłości..., jakie sa w Polsce
        szkoły? Pełne niepotrzebnej, nieżyciowej wiedzy, programowo obciążone, gdzie
        chamstwo i grubiaństwo wśród dzieci staje się chlebem powszednim. Wychowuję
        swoje dziecko kulturalnie, a słyszę na boku, że robie źle, bo zginie ono w
        szkole, wśród wszędobylskiego chamstwa, że szybko nauczy sie ono tam życia...,
        nie, nie takiego życia chce dla swojego dziecka.
        10%, 20%, czy 30% Polaków wróci? Na jakiej podstawie możemy w ogóle cokolwiek
        oszacować? Sa to liczby wyssane z palca...
        • donat351 Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii 06.04.06, 06:30
          nalezy sie spytav angielskiego US. oni musza odpowiedziec na kazde pytanie.
          tylko mi sie nie chce, przestaly mnie fascynowac liczby. interesuje mnie raczej
          jak immigranci - i ci na krocej i ci na dluzej - przystosowuja sie do zycia tu,
          a zwlaszcza jaki jest ich rozwoj jezykowy. i dlaczego moj qmpel ktory tu jest
          od 1.5 roku jest dalej nielegalnie i nie tylko nie ma NIN ale np CSCS tez. UUUU
          ale zdobycie CSCS to juz wyzsza szkola jazdy, nieee? A kazdy plac budowy sie
          otwiera. no ale tzreba znac jezyk, i koklko sie zamyka.
    • Gość: mak Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii IP: *.bulldogdsl.com 06.04.06, 06:53
      badzmy rzetelni 190 tys Polakow to nie jest mniej niz promil tylko 5 promili !!!!
      • flipflap Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii 06.04.06, 15:32
        Gość portalu: mak napisał(a):

        > badzmy rzetelni 190 tys Polakow to nie jest mniej niz promil tylko 5 promili !!
        > !!

        Można poprosić o źródła. Skąd wzięta jest ta suma 190 tyś.?
        Wszyscy więdzą że jest nacznie więcej.
        • flipflap Re: Ledwie 200tyś Polaków w Anglii 07.04.06, 03:28
          Za granicą według rozmaitych szacunków – przebywa obecnie od 1 mln do nawet
          20 mln Polaków. Nasza diaspora co do liczebności jest już piąta na świecie. Kogo
          teraz odsysa z Polski świat? Owszem, hydraulików z Siemiatycz, cieśli z Podhala,
          pielęgniarki do Szwecji. Jadą, pracują na czarno albo legalnie, zarabiają,
          wracają. Ale jest też inny rodzaj emigracji: wielka ucieczka młodych i
          wykształconych.

          tinyurl.com/p6dxx
Inne wątki na temat:
Pełna wersja