Dodaj do ulubionych

Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresownie?

07.12.06, 10:35
Wiem wiem pewnie takich tematów było juz tysiace, nie jestem tu długo wiec
jeszcze nie trafiłam na takie ... jesli kogos uraziłam tym postem to przepraszam.

Przypuszczam tez ze bedzie wiele negatywnych odpowiedzi typu bierz sie sama za
szukanie albo takich jak ty chce przyjechac tysiace lub spia w londynie bez
pracy bez mieszkania...

Moze i moja sytuacja wiele sie od nich nie rozni ... tzn...

do napisania tego postu zmusila mnie sytuacja ... nie nie koczuje po dworacach
ale jako matka dziecka chytam sie wszystkiego co pomoze stanac mojej rodzinie
na nogi... niestety z moja praca i meza jest to w tym momencie niemozliwe z
naszymi zarobkami w polsce... mało tego z dnia na dzien jest gorzej. Mysle ze
bez wzgledu na to ile osob tutaj pisze negatywnie na forum ogolnie lub ile
osob po mnie pojedzie to wiekszosc z osob które wyjechaly jechały z tego
samego powodu ... aby jakos poprawic swoj byt wiec gdzies mam nadzieje ze mnie
rozumiecie chociaz w malym % ...

Nie zrywam sie nagle z rana i nie mowie jade... staram sie do tego przygotowac
od dluzszego czasu , wyjazdu tez nie planuje w ciagu tygodnia a na styczen /
luty . Wysylam maile codziennie z pytaniami o prace z cv z listami , niestety
jak sie juz ktos odezwie to okazuje sie ze praca jest natychmiastowa lub dla
osob ktore juz sa w londynie...

Mowie szczerze nie ma mi kto pomoc a raczej mi i mezowi... nie jestesmy tymi
ktorzy to chca jechac jak to niekiedy nazywacie bo benefity itd... jestesmy
gotowi ciezko pracowac jesli bedzie trzeba jesli bedzie dla nas praca bo nie
boimy sie pracy , w polsce pracowalismy rowniez fizycznie .

Wiec mam pytanie czy jest ktos kto ma mozliwosc zalatwienia pracy dla dwoch
osob... niestety nie mam tyle pieniedzy aby w tym momencie komus za taka prace
zaplacic na przelot i mieszkanie w pierwszych 2-3 tygodniach oraz na zycie za
ten okres bedziemy mieli pieniadze jednak nie chce jechac w ciemno bo wiadomo
za ten czas pracy mozemy nie znalezc stad moja wielka prosba czy mogłby nam
ktos pomoc... byłam juz w londynie wiem mniej wiecej gdzie sie obrucic gdzie
szukac mieszkania itd... wiec nie jestem calkiem poczatkujaca znam realia i
wiem jak bez pomocy kogos jest trudno ...stad ten apel... moze niektorzy
uznaja to za ponizenie ale chyba juz nic wiecej nie mam do stracenia w obecnej
sytuacji ...

niestety nasz angielski nie jest mocny... uczylam sie kiedys w szkole maz
niestety nie. w tym momencie skonczylismy obydwoje 2 stage callana na dalsza
nauke nas juz poprostu nie stac ale 3 stage juz zaczelismy sie uczyc sami z
ksiazki

mam tylko prosbe jesli chcecie mnie po przeczytaniu tego posta jakos pojechac
po mnie to rozumiem i nie bede nawet sie bronic bo juz nie bardzo mam sile
poprostu szukam pomocy szczerej pomocy .
Obserwuj wątek
    • aznar33 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 07.12.06, 10:47
      Hej

      Nie napisałaś jakiej pracy szukacie.
      Nie napisałaś, co potraficie robić.
      Jesteś pewna, że chcesz wyjechać do Londynu?
      Szukaliście pracy przez agencje w Polsce? Mielibyście zapewnioną pracę i dach
      nad głową zaraz po przyjeździe.
      • novalee1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 07.12.06, 11:31
        Nie wiem gdzie mieszkasz,ale polecam agencje Harvest z Gdyni,wlasnie przez nich
        znalazlam prace i nie wzieli ani grosza.
    • kerryman Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 07.12.06, 11:42
      bez dobrej znajomosci jezyka waszym jedynym rozsadnym wyjsciem jest szukanie
      pracy przez agencje. w miare mozliwosci omijalbym duze miasta. wysokie koszty,
      duza konkurencja - glownie na poziomie slabej znajomosci jezyka.

      pozwole sobie wkleic link do najlepszej wg mnie strony z wszystkimi informacjami
      ktore potrzebujecie przed wyjazdem.

      www.ghrom.com

      szczerze - nie przyjezdzajcie w ciemno. lepiej miec zalatwiona jeszcze przed
      wyjazdem prace, chocby za minimalna stawke, chocby na najgorszym zadupiu, niz
      przyjechac bez niczego i sie niemilo rozczarowac.

      pozdrawiam
      • kaffelek Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 07.12.06, 11:54
        Kerryman - popraw linka.
        A Ani życzę powodzenia. Wybrała Londyn - pomóc nie mogę...
        • kerryman Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 07.12.06, 12:12
          www.ghrom.com

          teraz lepiej?
          • kaffelek O.K. to ze mnie gapa 07.12.06, 12:21
            kerryman napisała:

            > www.ghrom.com
            >
            > teraz lepiej?
            ===============
            Sam na początku roku zbierałem WSZELKIE informacje dotyczące Wysp. Mam nadzieję,
            że Ania z tego skorzysta.

            Pozdrawiam
    • bonzee Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 07.12.06, 12:07
      Wez pod uwage, ze akurat wiekszosc Polakow mieszkajacych na wyspach, to swieza
      emigracja, ktora sama jeszcze nie stoi na mocnych nogach. Ja moge Ci pomoc
      (niczego nie gwarantuje!) znalezc prace. Jak chcesz to pisz na bonzee@gazeta.pl
      • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 07.12.06, 14:20
        juz odpowiadam dlaczego londyn

        tak jak napisałam wczesniej nasz angielski nie nalezy do super komunikatywnego i
        trzeba sie do tego przyznac, ja poznałam londyn juz troszke, moze to malutko ale
        po pobycie w londynie dla osoby poczatkujacej wiem ze bardzo duzo tzn wiem jak
        sie poruszac dokladnie po londynie gdzie isc zobaczyc ogloszenia o prace gdzie
        rozdaja gazety z ogloszeniami jak dojechac autobusem gdzie szukac mieszkania
        itp...

        nie ma nam kto pomoc z rodziny ze znajomych wiec boje sie jechac w calkiem nowe
        miejsce a nasza sytuacja sie pogarsza...

        Na jaka prace jestesmy gotowi? na kazda jedna tzn przypuszczam i zdaje sobie
        sprawe ze na sam poczatek kiedy ten angielski nie jest dobry nie mozemy liczyc
        na jakas super prace ... smie nawet twierdzic ze jedyne co bysmy mogli robic to
        sprzatania czy jakas praca na zmywaku to nie tak ze nie marzy nam sie inna ale
        patrze na wszystko w miare realnie ... tego posrednictwa pracy nie oferuja
        (jeszcze nie spotkalam)

        co do wlasnie posrednictw : w mojej miescinie nie ma zadnych najblizej mam
        krakow i katowice ale do tej pory na te co trafilam to pobieraja wielkie oplaty
        na ktore mnie poprostu nie stac. a te ktore sa w gdyni czy w warszawie robia
        spotkania na ktore nawet nie mozemy jechac moze tak glupie ale musimy sie liczyc
        z kazda zlotowka koszt wyjazdu do warszawy to 200 zł dla nas to czesc wyplaty
        meza ktory zarabia 700 zł :( wiec jakby cos takiego nie wypalilo to poprostu na
        zycie znowu musze pozyczyc... :(

        Wiem mniej wiecej jak tam zycie wyglada ile trzeba miec pieniedzy na wynajem na
        zycie i ewentualne dojazdy , jestem w stanie na to znalezc pieniazki pozycze ale
        apeluje wlasnie o ta pomoc w znalezieniu pracy aby moc od razu jakas podjac zeby
        nie bylo ryzyka ze po miesiacu np wrocimy bez niczego bo nam sie nie uda znalezc
        w tym czasie pracy... bo wtedy nawet bym nie miala z czego oddac ...

        Jezyka caly czas sie uczymy ja umiem troszke wiecej... nie mialam duzego
        problemu ze zrozumieniem go jak bylam 1,5 roku temu jesli ktos mowil powoli
        gorzej z moim mowieniem - maly zaslob słówek i chyba blokada ... maz dopiero w
        sumie od wrzesnia zaczal sie uczyc ale niekiedy mam wrazenie ze wiecej rozumie
        niz ja :) do wyjazdu wiem ze jeszcze sporo mozemy przyswoic chociazby slownictwa...

        Naprawde uwierzcie ze to nie tak ze chce podbijac londyn... jakby ktos wyciagnal
        reke do nas w irlandii polecialabym do irlandii itd itd... poprostu to byla
        pierwsza mysl bo znam to miejsce ... i to tylko gdzies moja desperacja za tym
        aby wyjsc na prosta ...
        • kerryman wiejski punkt widzenia :) 07.12.06, 14:53
          dlaczego lepiej nie Londyn:

          do Londynu jest sie najlatwiej dostac. podobnie jak tobie, tysiacom innych
          zaczynajacych od zera Polakow jako pierwszy przyjdzie do glowy. na kazde wolne
          stanowiska w stylu "no experience, min language skills required" beda setki
          jesli nie tysiace chetnych. owszem, propozycji bedzie o wiele wiecej niz w
          miescinach, nie oznacza to jednak ze daje to wieksze szanse. na obejscie
          wszystkich interviews potrzeba wiecej czasu, malo kto z reszta zatrudnia tak z
          dnia na dzien. do tego wyzsze koszty utrzymania, dojazdy, tlum ludzi itd.

          lepiej wybrac sie do malego miasta, wsi powiedzialbym nawet - nizsze koszty,
          dojezdzac nigdzie nie trzeba, konkurencji duuzo mniej lub wcale. nie wiem czy
          znajdzie sie wiele malych miast w ktorych nie ma ani jednej oferty.

          wezmy np Dingle (mieszkalem tam 1.5 roku) - w Irlandii.
          jest na takim dalekim zadupiu ze wlasciwie malo komu chce sie tam jezdzic szukac
          pracy. dlatego wiem, ze chyba nikt kto szukal nie wrocil z pustymi rekami.
          jest kilka hoteli, duzo restauracji, pubow. mialem kilku dobrych znajomych
          ktorzy pracowali tam:
          (link bezposrednio do careers)
          dingle skellig hotel

          w sezonie zawsze brakowalo im ludzi.

          w dingle jest pieknie, mieszkania/domy polowe taniej niz np w Dublinie,
          miasteczko jest tak male ze calosc mozna obejsc wzdluz i wszerz w 20 minut :D
          wiec dojazdy tez odpadaja.
          duze hotele o ile wiem proponuja zakwaterowanie i wyzywienie - podejrzewam ze
          bez szalu, ale na poczatek powinno wam starczyc.

          dingle to jeden z pierwszych pomyslow ktore mi przyszly do glowy ale malych,
          turystycznych miejscowosci jest w irlandii wiele.

          wejdz na http://www.ireland.ie/ i sie rozeznaj.

          pozdrawiam
          • aznar33 Re: wiejski punkt widzenia :) 07.12.06, 17:21
            Cóż... mi pozostaje jedynie podpisać się pod tym, co napisał Kerryman. londyn
            wydaje się dobrym miejscem do rozwoju kariery, ale pracując na minimalnej
            krajowej... będzie Wam bardzo cięzko, a z tego, co piszesz raczej nie wynika, że
            szybko będziecie się rozglądać za dobrze płatną pracą.

            To nieprawda, że w małopolsce nie ma agencji. Poszukaj lepiej i daleko trzymaj
            się od takich, które domagają się pieniędzy.

            Poszukaj w archiwum tego forum. Sporo tam listów na temat wiarygodnych agencji.
            Takie, których trzeba unikać też znajdziesz.
          • kaffelek Re: wiejski punkt widzenia :) 07.12.06, 18:24
            kerryman napisała:

            > dlaczego lepiej nie Londyn:
            >
            > do Londynu jest sie najlatwiej dostac. podobnie jak tobie, tysiacom innych
            > zaczynajacych od zera Polakow jako pierwszy przyjdzie do glowy. na kazde wolne
            > stanowiska w stylu "no experience, min language skills required" beda setki
            > jesli nie tysiace chetnych. owszem, propozycji bedzie o wiele wiecej niz w
            > miescinach, nie oznacza to jednak ze daje to wieksze szanse. na obejscie
            > wszystkich interviews potrzeba wiecej czasu, malo kto z reszta zatrudnia tak z
            > dnia na dzien. do tego wyzsze koszty utrzymania, dojazdy, tlum ludzi itd.
            >
            > lepiej wybrac sie do malego miasta, wsi powiedzialbym nawet - nizsze koszty,
            > dojezdzac nigdzie nie trzeba, konkurencji duuzo mniej lub wcale. nie wiem czy
            > znajdzie sie wiele malych miast w ktorych nie ma ani jednej oferty.
            >
            > wezmy np Dingle (mieszkalem tam 1.5 roku) - w Irlandii.
            > jest na takim dalekim zadupiu ze wlasciwie malo komu chce sie tam jezdzic szuka
            > c
            > pracy. dlatego wiem, ze chyba nikt kto szukal nie wrocil z pustymi rekami.
            > jest kilka hoteli, duzo restauracji, pubow. mialem kilku dobrych znajomych
            > ktorzy pracowali tam:
            > (link bezposrednio do careers)
            > dingle skellig hotel
            >
            > w sezonie zawsze brakowalo im ludzi.
            >
            > w dingle jest pieknie, mieszkania/domy polowe taniej niz np w Dublinie,
            > miasteczko jest tak male ze calosc mozna obejsc wzdluz i wszerz w 20 minut :D
            > wiec dojazdy tez odpadaja.
            > duze hotele o ile wiem proponuja zakwaterowanie i wyzywienie - podejrzewam ze
            > bez szalu, ale na poczatek powinno wam starczyc.
            >
            > dingle to jeden z pierwszych pomyslow ktore mi przyszly do glowy ale malych,
            > turystycznych miejscowosci jest w irlandii wiele.
            >
            > wejdz na http://www.ireland.ie/ i sie
            rozeznaj.
            >
            > pozdrawiam
            ========
            Popieram. I dorzucę jeszcze jedną uwagę: musicie jechać razem? Przecież łatwiej
            będzie znaleźć pracę jednej osobie niż dwóm... a i to z Was, które przybędzie na
            Wyspy jako pierwsze ma po podjęciu (jakiejkolwiek) pracy większe możliwości na
            szukanie pracy dla współmałżonka niż obecnie, w Polsce.
            Rozumiem Wasz strach przed ryzykiem...ale musicie sobie uświadomić, że nawet
            przez agencję różne niespodzianki się rodzą.

            Powodzenia

            i jeszcze jedno: było o tym pisane niedawno na Forum : ŻADNYCH opłat.
            Przypominam, bo pisałaś wcześniej o jakiś agencjach, które każą sobie płacić.
            Nie wolno im!
        • Gość: bu Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 17:55
          w małopolsce jedna z największych w kraju - ITC
          • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 07.12.06, 21:33
            maz NIGDY nie byl za granica i wiem ze byloby mu trudniej wyjechac i szukac
            samemu pracy , zna tez slabiej jezyk ode mnie ... ja jednak te kilka lat uczylam
            sie w szkolach ... chyba naleze do tych bardziej odwaznych.... to nie tak ze w
            niego nie wierze ale patrze na to realnie... a obydwoj e dlatego ze sama juz
            drugi raz nie pojade on sam zapewne tez nie, druga sprawa za tym przemawiajaca
            to wiem jak poprzednim razem bylo mi trudno ile ciezkich chwil mialam nie chce
            tego powtarzac... nie mam nikogo w londynie anglii i innych miejschach ktorzy by
            mogli nam pomoc wiec w sumie w tych dobrych i zlych chwilach na poczatku
            mielibysmy siebie mysle ze to tez duzo aby w razie czego nie zrazic sie od razu...
            wiem ze oosbie ktora juz tam jest trudniej to zrozumiec... pojechalabym drugi
            raz sama gdybym wiedziala i byla pewna swojego jezyka , jestem owszem
            zdesperowana ale nie odwaze sie juz jechac sama drugi raz...

            wiem ze londyn to miejsce gdzie jest mnostwo ludzi... wiem ze sa mniejsze
            miejscowosci wsie itd ale ich nie znam wysiade z samolotu i co dalej jak isc
            gdzie isc jak sie nie wie nic ...

            co do posrednictw mimo wszystko chca fachowcow naprawde wyslalam juz mnostwo cv
            i nawet o prace tutaj w polsce ale tutaj nie zarobie wiecej niz 600-700 zł taka
            jest prawda... zreszta taka prace mam po dojazdach przedszkola dla dziecka
            zostaje 300 zł ... fakt bije sie w piers ze nie mam wyzszego wyksztalcenia moze
            byloby mi latwiej tu z praca ale rodzicow nie bylo stac pracowalam juz majac 17
            lat... nie chce aby to powtarzalo moje dziecko bo przy takich zarobkach mimo iz
            teraz jest w wieku przedszkolnym nigdy nie bedzie mnie stac na jego
            wyksztalcenie atk aby kiedys moglby byc kims... stad pomysl wyjazdu... wiem ze
            nawet z sprzatania mozna cos odlozyc z pracy na zmywaku itd... wiadomo ze caly
            czas bedziemy sie uczyc jezyka wiec po jakims czasie moze i lepsza prace bysmy
            zdobyli na poczatek jestem w stanie pracowac ciezko tak aby normalnie zaczac zyc
            ... nie chodzi mi o odkladanie na jakies wille samochody ... poprostu chcialabym
            posplacac kredyty (nie duze tzn dla mnie duze dla kogos nie ) i normalnie zyc w
            tym czasie uczyc sie jezyka zdobyc pozniej lepsza prace i jakos zyc normalnie
            • Gość: Marek Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown IP: *.in-addr.btopenworld.com 07.12.06, 22:11
              Wiesz skonczenie stodiow jeszcze niczego nie gwarantuje, ja je skonczylem
              pracowalem w polsce za 1400zl ale co z tego to moze wystarcza na w miare
              egzystencje dla 1 osoby ale na nic wiecej nie mozesz nawet pomazyc o kredycie na
              wlasne mieszkanie a na auto odkladasz 2 lata, wiec zaryzykowalem i wyjechalem
              wlasnie przez polska agencje, wydaje mi sie ze na poczatek to najlepszy pomysl
              gwarantowali mi kontrakt na pol roku i dotrzymali tego, jesli praca ci nie
              pasuje zawsze mozesz poszukac innej, to nie polska glowa do gory i naprawde
              odradzam londyn tam sa za duze koszty utrzymania
              • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 07.12.06, 22:17
                no widzisz miales chociaz szanse zarabiania te 1400 zł o których ja moge
                pomazyc, nie mamy tyle wspolnie z mezem wiec wyobraz sobie bo chyba tylko w ten
                sposob moge jak wyglada moje zycie... mysle ze mnie troszke rozumiesz tez nie ma
                mowy o jakims nawet najmniejszym kupnie mieszkania o samochodzie to nawet nie
                snie bo nawet na malucha mnie nie byloby stac... poprostu jestem juz zalamana
                ... nie wiem gdzie szukac juz zlozylam tyle ofert... w wiekszosci posrednict
                poszukuja fachowcow i co zrobic dlatego odwazylam sie na taka prosbe tutaj na
                forum bo byc moze nie wiem ktos kto tam jest ma jakis kontakt lepszy z innymi
                moze gdzies chociaz na zmywak czy do sprzatania cokolwiek zeby zaczac zeby sie
                zachaczyc ...

                czy mozesz mi podac adres tego posrednictwa w polsce??? moze tam sprobuje bo to
                nie tak ze siedze i tylko do was pisze wysylam cv pisze maile przegladam oferty...
                • aznar33 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 07.12.06, 23:10
                  Aniu

                  Jestem pod wrażeniem Twoich listów.
                  Jesteś jedną z niewielu osób, które potrafią prosić i którym naprawdę chce się
                  pomóc. Możesz mi wierzyć, że przez to forum przewinęło się mnóstwo osób w
                  podobnej do Twojej sytuacji. Osoby te przeważnie domagały się pomocy, jakby się
                  im ona bezapelacyjnie należala.

                  Piszesz o braku wykształcenia... Twoja umiejętność posługiwania się językiem
                  polskim przewyższa umiejętności sporej części bywalców tego forum.
                  Na naukę nigdy nie jest za późno. Zdziwiłabyś się, gdybyś wiedziała jak łatwo tu
                  zdobyć tytuł magistra. Jeszcze wszystko przed Tobą, jeśli tylko zechcesz...

                  Jeśli mogę Ci coś doradzić, to proszę poświęć trochę czasu na ponowne
                  przeczytanie wypowiedzi w Twoim wątku. Znajdziesz tam sporo cennych informacji,
                  które wydają się Ci umykać. Te rady pochodzą od osób, które mają już Twoje
                  rozterki za sobą. Te osoby wiedzą co piszą.

                  Pośpiech jest złym doradcą. Jeśli nie musisz, nie spiesz się. Nastaw się na
                  wyjazd i intensywną naukę języka. To się przyda. Agencje. ITC - sprawdzałaś ich
                  stronę? Lepiej jechać ze sprawdzonym pośrednikiem, niż ufać ludziom, których się
                  nie zna.
                  • kerryman Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 08.12.06, 13:38
                    zgadzam sie z aznar33, naprawde az chce sie Ci Aniu pomoc.

                    co do twoich obaw - "wysiade z samolotu...."
                    owszem, przed przyjazdem trudno sobie zdac z tego sprawe, ze w duzym miescie
                    naprawde wam bedzie ciezej. pamietaj ze kilka pierwszych dni, do czasu
                    znalezienia mieszkania to koszt kilkadziesieciu funtow/euro na dobe.
                    kilkadziesiat euro to mniej-wiecej tyle ile potrzebujecie na bilet w dowolnym
                    kierunku, do jakiejkolwiek miesciny na wyspie. w londynie/dublinie spedzicie
                    godziny jezdzac z jednego miejsca w drugie.
                    jesli chodzi o miejscowosci turystyczne to teraz jest idealny czas na rozeznanie
                    sie, przygotowanie itd.


                    jesli chcesz, pisz do mnie na priv.
                    pozdrawiam.
                    • kaffelek Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 08.12.06, 14:55
                      kerryman napisała:

                      > zgadzam sie z aznar33, naprawde az chce sie Ci Aniu pomoc.
                      >
                      > co do twoich obaw - "wysiade z samolotu...."
                      > owszem, przed przyjazdem trudno sobie zdac z tego sprawe, ze w duzym miescie
                      > naprawde wam bedzie ciezej. pamietaj ze kilka pierwszych dni, do czasu
                      > znalezienia mieszkania to koszt kilkadziesieciu funtow/euro na dobe.
                      > kilkadziesiat euro to mniej-wiecej tyle ile potrzebujecie na bilet w dowolnym
                      > kierunku, do jakiejkolwiek miesciny na wyspie. w londynie/dublinie spedzicie
                      > godziny jezdzac z jednego miejsca w drugie.
                      > jesli chodzi o miejscowosci turystyczne to teraz jest idealny czas na rozeznani
                      > e
                      > sie, przygotowanie itd.
                      >
                      >
                      > jesli chcesz, pisz do mnie na priv.
                      > pozdrawiam.
                      =========
                      Też wiele myślałem na ten temat.
                      Uważam jednak, że (z mojego punktu widzenia i obserwacji) Ania lub Jej mąż MUSZĄ
                      zaryzykować...
                      Nie mają żadnego zawodu poszukiwanego przez agencje pracy. Owszem, zdarzają się
                      "nagonki" na takich pracowników organizowane przez UP w Polsce, (Tesco), ale i
                      tutaj trzeba mieć sporo szczęścia, aby trafić w czas i się "załapać".
                      Znalezienie pracy na zmywaku, jak pisze Ania, możliwe jest tylko będąc na miejscu.
                      Wszyscy z Was, którzy wyjechali, wiedzą że tego typu prace znajduje się z
                      marszu, tzn. wczoraj odszedł jeden pracownik, dzisiaj został przyjęty
                      następny...i to dotyczy w zasadzie całej dziedziny hotelarskiej i gastronomicznej.
                      A zaangażowanie się w pomoc osobiście... cóż to wielka odpowiedzialność. Nie
                      wiem, czy znajdzie się ktoś, kto podjąłby się tego.
                      Bo jak to wygląda?: dowiedziałem się, że tam a tam potrzebują staff'u... piszę,
                      telefonuję: przyjeżdżajcie, jest robota...
                      A czas rezerwacji biletu? Mam tu na myśli zakup biletu w sensownej cenie. Który
                      pracodawca poczeka 2-3 tygodnie za pracownikiem? Każdy szuka od zaraz... i
                      błędne koło.
                      Wszystkie rady w tym wątku są (i powinny) być dla Ani cenne...Każdy radzi ze
                      szczerego serca i na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji.

                      Trudna sprawa, przynajmniej ja tak to widzę.
                      Nawet ew. rozmowa poza tym forum jest dla Ani iskierką nadziei.
                      Przyznaję, że biłem się od wczoraj z myślą o takim kontakcie, przez mail'a, ale
                      nie chcę łudzić dziewczyny. Bo może nic nie będę mógł zrobić...
                      Oferta Kerryman dodała mi jednak odwagi.
                      Aniu, jeśli chcesz, pisz na maila. Ale... do Irlandii wracam 20 stycznia. Jeśli
                      nikt niczego nie znajdzie lub nie wymyśli, mogę tylko tyle obiecać, że będę się
                      rozpytywał. Nie chciałbym jednak, abyś wiązała z tym jakieś nadzieje. Traktuj to
                      jako kolejną ścieżkę w Twoich poszukiwaniach.

                      I choć nie chcę mieszać wątków, nie mogę się oprzeć stwierdzeniu:
                      wiecie teraz, dlaczego nienawidzę zycia w tym (K)raju?

                      Szczerze życzę powodzenia

                      P.S. adres maila masz w nick'u, ale chyba to wiesz? Ja tak, na wszelki wypadek...
                      • kerryman Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 08.12.06, 15:59
                        dodam, ze sam przygotowywalem sie jak moglem, jednak 3 lata temu nie bylo tylu
                        agencji w kraju, nie bylismy jeszcze w unii. byl plan, jak teraz o nim mysle to
                        wiem ze nie byl doskonaly ale i tak wyszlo na dobre. jechalismy do zaklepanej
                        pracy w belfascie na zaklepane mieszkanie itd. po drodze rozsypal sie samochod,
                        czego nie wzielismy pod uwage, podobnie jak opcji ze mialoby sie nie udac.
                        do belfastu nie pojechalismy bo nie chcielismy sie splukac na sam przejazd
                        (mielismy chyba z pol tony bagazu- w samochodzie zaden problem ale zycze
                        powodzenia w probowaniu zlapania stopa we francji - 2 kolesi a bagaz jak na 10 :D)

                        nie da sie wiec wszystkiego przewidziec ale nawet worse case scenario da sie
                        jakos przezyc.
                      • Gość: kerryman Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown IP: 86.41.194.* 08.12.06, 16:53
                        > A zaangażowanie się w pomoc osobiście... cóż to wielka odpowiedzialność. Nie
                        > wiem, czy znajdzie się ktoś, kto podjąłby się tego.

                        mozna pomagac i "pomagac". zarowno osoba pomagajaca i ta ktorej sie pomaga musza
                        znac granice. bardzo latwo o nieporozumienie. dla osoby pomagajacej to moze byc
                        jakis tam epizod z kims z forum a dla Ani to jest zyciowa szansa, ktora moze sie
                        obrocic w zyciowa katastrofe.
                  • greg_b Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 19.06.07, 10:04
                    jeżeli twój angielski jest w miarę komunikatywny i możesz opiekować się
                    starszymi ludźmi, sprobuj w Christies Care. Maja biuro w Warszawie, znajdziesz
                    w necie. Ja dla nich pracuje od 2 lat i bardzo sobie chwalę. Jeżeli przejdziesz
                    rekrutację, to zaraz po przyjeździe do UK, jeszcze przed dostaniem pierwszej
                    pracy możesz dostać pożyczkę 400 funtów, więc możesz zwrócić co pożyczysz na
                    podróż (ja tak zrobiłem). Skontaktuj się z nimi a oni telefonicznie przetestują
                    twój angielski i powiedzą czy dasz sobie radę czy nie. Pozdrawiam
                    Greg
              • korkix78 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 07.12.06, 22:40
                > Wiesz skonczenie stodiow jeszcze niczego nie gwarantuje

                Oprocz wstepu do nerwicy na przyklad.

                Np z tytulu poznania zarysu upierdliwosci zaawansowanej urzednikow polskich na
                podstawie upierdliwosci co poniektorych wykladowcow, ktorzy dbaja o to,zeby
                student czasem nie pomyslal, ze wykladowca jest po to,by sluzyc studentowi a
                nie odwrotnie.

                Badz tez z racji niemocy/niemoznosci wykorzystania swojego potencjalu, wiedzy,
                entuzjazmu, checi do dzialania z widocznymi skutkami w wyniku realnej sytuacji
                na rynku pracy.


                A co do tematu przewodniego - rozniez odradzam Londyn poszukujacym prac sposrod
                prac podstawowych.
                Ponadto odradzam styczen, luty i w sumie marzec jako nienajlepsze miesiace do
                poszukiwania pracy. Moim skromnym zdaniem - koniec marca/kwiecien - nie
                wczesniej.
    • Gość: bagarmosen Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown IP: *.ipt.aol.com 08.12.06, 18:49
      napisz wreszcie jaki zawod masz ty i twoj maz.
    • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 08.12.06, 21:43
      Aznar wierze ze na forum juz bylo mnostwo takich osob jak ja... długo sie
      zastanowiłam przed napisaniem pierwszego posta ale zaczynam chwytac sie
      wszystkiego gdzie zobacze jakies najmniejsze swiatlo, kazdy pomysl kazda rade
      przyjmuje ... szczerze to niekiedy wydaje mi sie ze pisze wrecz bardzo
      nieskladnie bo jakos nie zwracam na to uwagi pisze tak jak mysle co podpowiada
      serce itd itd... czytam po 10 razy wchodze codziennie na strony z ofertami pracy
      szukam nowych posrednictw

      Aznar kerryman milo ze piszecie w ten sposob ze chce mi sie pomoc az mi lzy
      polecialy bo tak naprawde mam kogos z rodziny za granica ale calkiem sie od
      wszystkich obrocili, pamietam jak bylam w anglii pomogla mi tam calkiem obca
      osoba i niekiedy wierze bardziej w nieznajomych niz w tych najblizszych chociaz
      jestem taka osoba ze kazdemu wszystko wybaczam i pomagam ile moge no wiadomo ze
      w finansowych sprawach nie jestem w stanie ... i dlatego gdzies w serduchu
      przyszla mysl ze moze sa tez gdzies ludzie ktorzy moga pomoc... oczywiscie nie
      wymagam tego od nikogo bo nie w tym rzecz zeby wymagac

      dokładnie tak jak napisał kaffelek nie mamy zawodu który ogłaszaja w
      posrednictwach tzn maz jest tutaj w Polsce ochroniarzem i nawet z poczatku
      myslalam (bo widzialam sporo ogloszen o ochronie) ze bedzie mial szanse w tym
      samym zawodzie pracowac w anglii ale jak dostalam wszystkie wytyczne na czym to
      polega co trzeba zrobic to juz wiem ze nie ma szans... przedewszystki egzamin
      kurs w j angielskim i cale oczekiwanie pozniej nastepne staranie to nie jest dla
      osoby ktora na ten moment ma w sumie podstawy angielskiego :(

      ja znowu jestem zatrudniona jako sprzedawca - kasjer na dziale ksiazki(obsluga
      kasy fiskalnej ksero, obsluga komputera )wyuczony moj zawod to informatyk o
      specjalizacji grafik komuterowy ( ale to tylko 2 letnie studium ) wiec nawet
      przez posrednictwo poszukuja informatykow czy grafikow czy ogolnie kogos do biur
      z obsluga komputera ale juz angielski musi byc wtedy plynny w mowie i pismie :(
      i tu tez klapa

      kerryman to ze bylam juz w anglii daje mi pewien plus tzn wiem ze mieszkanie w
      jakis sposob jestem w stanie sobie juz zalatwic tutaj w polsce lub jesli
      przylece najwczesniejszym samolotem jak poprzednim razem to moge do wieczora cos
      znalezc cos zeby bylo na poczatek wiadomoze wtedy na mieszkanie pieniadze bede
      mial... to samo mniej wiecej orientuje sie ile kosztuja trawelki ile bilety jak
      i gdzie jechac za ile itd...

      teraz tez planuje tylko wiesz dla osoby ktora liczy sie z kazda zlotowka
      niepowodzenie tam na miejscu i powrot z jeszcze wiekszymi dlugami jest
      katastroficzne...

      nie umiem wam tego wyjasnic tutaj wiem ze sie nie podniesiemy ... musialabym wam
      poprostu kwotowo pokazac o czym mowie...szukam od dluzszego czasu lepszej prCY
      nie ma nic , jak juz znajde np za 900 zl to jest to tak daleko od nas ze dojazdy
      sprawiaja ze wychodzi na to samo. Tam wiem ze jest trudno bardzo z praca ale
      wiem tez ze jesli sie ja znajdzie nawet taka ktora wymienilam zmywak sprzatanie
      to mozna stanac jakos na nogi ... ja naprawde nie chce luksusow ja poprostu chce
      splacic swoje dlugi ktore mam , zyc normalnie ( boze zaczynam to powtarzac w
      kolko sama do siebie nawet... prosic Boga zeby dal nam szanse ze nie jestesmy
      zli... ze szanujemy prace ta najgorsza ze ja moge byc obdarta ale zeby pozwolil
      mi wychowac dziecko tak jak na to kazde dziecko zasluguje... zapewnic mu kiedys
      normalny dom bez wiecznych problemow finansowych ... :'( )

      wiem piszecie ze trudno komus pomoc ze to odpowiedzialnosc... rozumiem was i nie
      bede zmuszac ze ktos mi musi pomoc, nie nie musi bo w sumie sama gdzies takie
      zycie ulozylam ... gdzies czlowiek pewnie popelnil blad moze w szkole moze nie
      szukal lepszej pracy jeszcze jak byla szansa nie wiem codziennie sie o to pytam
      samej siebie...

      jeju ten post to bedzie zagmatwany bo czytam caly czas to co piszecie i tyle
      mysli mi przychodzi do glowy...

      piszecie tez ze styczen luty to najgorszy okres... dla mnie tez tzn :( i to tez
      powod dlaczego chce juz w tym okresie

      koncem grudnia konczy sie umowa mezowi od stycznia jak mu nie przedluza jestesmy
      poprostu na lodzie , nie wyobrazam sobie tego... jak nie przedluza to i tak bede
      musiala wziasc jakas pozyczke na splacenie jednych kredytow mieszkania za
      odstepne itd ... juz nie mowie o zaleglych oplatach za mieszkanie... dlatego
      wolalabym ta pozyczke przeznaczyc na wyjazd moze by sie udalo moze wtedy splace
      te dlugi z zarobionych powoli pieniedzy pozniej ta pozyczke i jakos bedziemy
      zyc bez dlugow skromnie ale juz z takim czystym rachunkiem... w ten sposob
      pomyslalam...

      jedna osoba tez napisala ze to moze byc tak jest praca ale np nie ma samolotu
      itd... tak w grudniu juz raczej nic bysmy nie zalatwili ... myslalm np tak ze
      zamawiam bilet tzn no kupuje ... na koniec stycznia... szukamy caly czas w
      posrednictwach i gdzie sie da... uczymy sie caly czas angielskiego i jesli ktos
      by mogl nam pomoc w tym poszukiwaniu wiedzac jaka mamy znajomosc angielskiego
      itd to mniej wiecej na okres tego przyjazdu 9wiem wiem ze to bardzo trudne tak
      to zorganizowac )

      zreszta juz sama nie wiem... zaczynam sie w tym jakos gubic... to tak jakby
      jedna strona gdzies krzyczala nie jedz nie ma ci kto pomoc sama nic nie
      zalatwisz a druga strona ... tutaj tez nic nie ma za co bedziesz zyc i tu tym
      bardziej nie ma ci kto pomoc... tak zle tak niedobrze to jak taka dziura z
      ktorej nie ma zadnego wyjscia

      dziekuje mimo wszystko ze chociaz myslicie ze nie przyszliscie mi napisac ze
      glupia jestem bo mysle ze wyjazd to zarobie kokosy zebym sie wziela za prace w
      polsce... naprawde bardzo dziekuje
      • vierablu Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 08.12.06, 23:42
        Ania

        Przede wszystkim:
        - nie obwiniaj siebie, roznie sie w zyciu uklada, obwinianie sie nie pomaga. ja
        tez kiedys musialam sprzedawac butelki, zeby kupic dziecku przyslowiowe mleko
        na sniadanie, w ogole wyprzedalam sie z wszystkiego, zeby miec na jedzenie.
        potem zarabialam 4 srednie krajowe - a przeciez bylam wciaz ta sama osoba, tak
        samo wyksztalcona itp.
        - jestes zdesperowana, ale miej oczy otwarte - wiele osob zeruje wlasnie na
        ludzkiej desperacji i wyludza od nich ostatnie pozyczone pieniadze za rzekoma
        pomoc.

        PS
        Jezeli Twoj maz faktycznie straci prace, a mieszkasz gdzies na Slasku
        (najlepiej w Gliwicach), daj znac. Moja siostra do firmy, w ktorej pracuje,
        nieustannie poszukuje pracownikow, co prawda do prostych i slabo platnych prac,
        ale moze lepiej slabo platna niz zadna...

        Daj znac, jak cos znajdziesz (albo i nie).
        Myslalas o pracy jako opiekunka osob straszych?
    • Gość: lukzyg Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 08.12.06, 21:54
      gg 2920066 pomoglem juz 30 osobom w twojej sytuacji
      pozdrawiam lukasz
    • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 09.12.06, 09:12
      Staram sie nie obwiniac chociaz takie mysli przychodza bo kiedys bylam pewna ze
      nie bede miala takiej sytuacji... nauczylam sie mowic nigdy nie mow nigdy... jak
      wychodzilam za maz mielismy dobre perspektywy zdecydowalismy sie na dziecko
      bylo zaplanowane... nigdy bym nie przypuszczala w tamtej chwili ze po 3 latach
      bede miala takie problemy... a jednak potracilismy prace , poczatkowo choroby
      dziecka ciagnace sie przez caly rok itd itd...

      vierablu teraz to nawet nie bylabym w stanie komuz zaplacic za pomoc , taka
      prawda wiec chyba pod tym wzgledem trudno byloby mnie wykorzystac chociaz
      pewnie sa osoby ktore i tak by umialy nie chce jednak w ten sposob myslec...
      pozyczone pieniadze musialabym przeznaczyc na bilety tam i na jakies mieszkanie
      bo nie spalibysmy na dworcu, jedzenie wiem ze na miesiac mozna wziasc oczywiscie
      bez takich podstawowych typu chleb ... ale pozniej napewno bym sie starala jakos
      oddzwieczyc , w jaki sposob ? mysle ze to duzo zalezy od osoby np ktora by mi
      pomogła bo wiadomo tez tak jak juz tu byla wczesniej mowa o tym aby nie bylo
      nieporozumien i zeby wiadomo bylo gdzie jest ta granica pomocy nalezaloby
      porozmawiac o takich sprawach otwarcie ...

      Niestety do gliwic mamy troszke, jestesmy z malopolski to jest wlasnie to ze jak
      juz jest jakies ogloszenie w polsce z praca to jest daleko dojazdy to koszty
      wychodzi na to samo co tutaj za te 600 czy 700 zl

      Dzisiaj zlapalam kolejny dol bo znowu dziecko mi zachorowalo to takie niekiedy
      chamskie ale czesto modle sie aby nie chorowalo nie daltego ze ma byc zdrowe (to
      jakos naturalne dla mnie ) ale ze nie ma pieniedzy juz na leki ... oczywiscie
      pieniadze na leki sie znajda bo jeszcze dziecka nikt nie wyleczyl z grypy nie
      dajac mu ich ale wiadomo ze wtedy to juz sa te niezaplanowane wydatki przez
      ktore np w ktorym dniu zabraknie na kolejna oplate czy cos innego :(

      • kerryman Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 09.12.06, 10:23
        piszesz ze postow takich jak twoj wiele. nie zgodze sie. wiekszosc postow to
        "jestem magistrem tego i owego, znam sie na wszystkim, jezyk mam o ja nie moge,
        w ogole jestem super duper i niech ktos mi pomoze znalezc prace"
        takich "pewniakow" trzeba czasami gasic, niech sobie nie mysla ze sa najlepsi na
        swiecie i reszta bedzie za nich pracowala.
        napisalas o sobie bardzo szczerze. wczesniej nie pisalas nawet o tym ze dziecko
        chore - pewnie by ludzie pomysleli ze zmyslasz zeby zagrac na litosc.

        rodzinie nie miej za zle - mam znajomego ktory pomogl chyba juz wiekszosci
        rodziny, wielu znajomym po czym prawie wszyscy sie od niego odwrocili.
        jedym sie nie podobala praca, innym mieszkanie ktore zalatwil, innym jeszcze to,
        ze nie zawsze ma dla nich czas zeby obwozic po miescie
        ...nikt tego nie chce. ja sluze pomoca - w szukaniu informacji, czasami cos
        podpowiem, doradze. raz zrobilem wyjatek - ktos z rodziny przyjechal w ciemno,
        wbrew moim prosbom, zeby cos znalezc wczesniej na miejscu. zarzekal sie ze nie
        oczekuje zadnej pomocy. mial pieniedzy na 2 tygodnie, jak sie pozniej okazalo.
        po dwoch tygodniach - "kerryman, ratuj!"
        pracy dalej nie bylo, wyslalem troche pieniedzy na przezycie kolejnych 2
        tygodni, myslalem ze kazdemu nalezy sie jedna wiecej szansa. po kolejnych 2
        tygodniach mialem do zaplacenia jeszcze jego bilet powrotny i jakies tam dlugi.
        w sumie wyszlo jakies 400 euro. niby nie majatek ale ja kasy na drzewie nie
        hoduje!! od tamtej pory od owego czlonka (rodziny) ani slowa, bo lepiej nie
        dawac okazji zebym sie upomnial o pieniadze.
        koles prace w Polsce juz ma, zarabia, wydaje pieniadze na prawo i na lewo.
        ja nikomu nie wypominam tych 400 euro, tylko nikt mi nie powiedzial, ze mialem
        racje kiedy mowilem zeby nie przyjezdzal w ciemno. wtedy bylem wrog nr 1 bo
        wyjechalem i mi sie udalo, wiec czemu komus innemu mialo sie nie udac... zalosne.
        no nic, rozpisalem sie, musze leciec do pracy, dokoncze pozniej.
        tak chcialem troche w obronie stanac - tych co nie pomagaja :)
        • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 09.12.06, 10:50
          Nie pisalam o chorym dziecku bo to takie choroby wieku dzieciecego (odpukac aby
          nie bylo nic powaznego ) z ktorymi kazdy rodzic ma do czynienia, przez pierwszy
          rok bylo najgorzej bo od jednego przeziebienia sie zaczelo i tak szlo przez rok
          odpornosc spadła ... wtedy w sumie pojawily sie u nas problemy wszystko spadlo
          na raz brak pracy choroby zaczely sie dlugi i tak w tym brniemy kombinujemy jak
          mozemy ale jest coraz gorzej ... teraz w listopadzie znowu byl chory nawet obylo
          sie bez antybiotyku :) a to powod w chorobie do radosci chyba , myslalam ze juz
          jest ok a tu grudzien znowu ale jestem dobrej mysli siedze w domu teraz z
          dzieckiem i go kuruje jak moge aby sie nie rozwinelo tak jak to wlasnie bylo w
          pierwszym roku zeby sie chorobska nie posypaly wiec z tym to sobie napewno
          poradzimy jestem dobrej mysli mam silnego madrego chlopca wiec nie ma problemu z
          podawaniem czegokolwiek zeby wyzdrowial :)

          w swoich postach nie poruszalam tego tematu bo to kazdy przezywa w swoim domu no
          i napewno czego nie chce to prosic to wykorzystywac sytuacje taka ze mam dziecko
          ani wywolywac litosci bo nie w tym rzecz... na dziecko ja sie decydowalam i ja
          z ta decyzja bralam na siebie wszelkie konsekwencje. Nie moge powiedziec ze
          prosze nie ze wzgledu na dziecko bo glownie dlatego ze je mam chce zmienic chce
          walczyc o nasze zycie ale nie napisze ze ktos mi musi pomoc bo mam dziecko acz
          kolwiek rozumiem rodzicow ktorych dzieci sa ciezko chore i prosza o pomoc dla
          nich wtedy tez sie robi duzo a moze i nawet wiecej aby zdobyc dla dziecka
          pieniadze ... ja mam taka wielka nadzieje i prosby glownie do boga abym nigdy
          nie musiala prosic przez chorobe

          Absolutnie nie mam zalu do rodziny mam zal o cos innego nie o brak pomocy bo to
          ze jest sie rodzina to do niczego nie zobowiazuje . Mam zal o to ze po wyjezdzie
          odwrocili sie od wszytkich 9chodzi o zwykly kontakt) maja swoja rodzine za kogos
          gorszego , wysmiewaja sie a w sumie jeszcze kilka lat temu byla to najblizsza
          rodzina, daleka ale wszelkie wakacje feire spedzalo sie razem w przyjazni... ale
          ogolnie zauwazylam ze ludzie czesto odwracaja sie od tych ktorzy nagle nie maja
          kasy ani nie moga wyjsc do knajpy czy na jakas imprezke

          z twojej rodziny niestety nie postapil ten chlopak ladnie bo nawet jesli
          przypuscmy nie ma pieniedzy na oddanie chociaz jak mowisz ma prace wiec moglby
          chociaz po troszke odkladac i oddac to powinien miec kontakt powiedziec... ale
          moze to kwestia tego co sie wynosi z domu nie wiem ... ja ogolnie staram sie nie
          pozyczac tzn czesto nam sie niestety zdaza od rodzicow ale to na zasadzie takiej
          ze pozyczamy do wyplaty np kilka dni przed jak zabraknie na cos pieniazkow
          oddajemy zaraz w dniu wyplaty.. rodzice maja pewnosc ze oddam chyba juz bylo tak
          za czesto wiec nam ufaja i niewyobrazam sobie nie oddac im np bo sa moimi
          rodzicami tez nie maja duzo i zbyt duzo im zawdzieczam

          • aznar33 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 09.12.06, 11:03
            > ani wywolywac litosci bo nie w tym rzecz... na dziecko ja sie decydowalam i ja
            > z ta decyzja bralam na siebie wszelkie konsekwencje. Nie moge powiedziec ze
            > prosze nie ze wzgledu na dziecko bo glownie dlatego ze je mam chce zmienic chce
            > walczyc o nasze zycie ale nie napisze ze ktos mi musi pomoc bo mam dziecko acz
            > kolwiek rozumiem rodzicow ktorych dzieci sa ciezko chore i prosza o pomoc dla
            > nich wtedy tez sie robi duzo a moze i nawet wiecej aby zdobyc dla dziecka
            > pieniadze ... ja mam taka wielka nadzieje i prosby glownie do boga abym nigdy
            > nie musiala prosic przez chorobe

            Słuchaj... ja to Cię chyba odrobinę na wyrost pochwaliłem za poprawną polszczyznę
            ;)

            Jak tylko moja Druga Połowa wróci ze szkolenia, to poproszę Ją, żeby się
            skontaktowała z Aniko, bo tak po prawdzie to bardziej Jej znajoma, niż moja.

            ... a angielskiego masz się z czego uczyć?
      • aznar33 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 09.12.06, 10:35
        Ech... szkoda, że nie napisałaś rok wcześniej... zanim mnie jeszcze nie
        wyleczyli z altruizmu :(
        Naprawdę żałuję, że nie mogę Ci zagwarantować pracy. Jedyne, co mógłbym
        zaoferować to własny czas i pochodzić z Tobą po pracodawcach... hmm... teraz coś
        mi wpadło do głowy... a sprzątać w hotelu byś chciała? Mam bardzo sympatyczną
        znajomą - Węgierkę, która właśnie tam pracuje (ciężka i niskoplatna praca). Mogę
        zapytać, nie zawadzi. Przyszła mi do glowy, bo słabo zna angielski.

        Vierablu dała Ci bardzo dobrą radę - uważaj!!!
        Wielu jest naciągaczy, bardzo wielu, a najłatwiejsze cele, to osoby bezradne.
        Wiem, że człowiek zdesperowany brzytwy się chwyta, ale proszę uważaj. Przede
        wszystkim jeśli zdecydujesz się przyjąć czyjąś pomoc, to raczej od osoby, która
        już jest na forum od dłuższego czasu. Poczytaj co ten ktoś ma do powiedzenia,
        poznaj jaką jest osobą. Unikaj ludzi z nikąd.

        Znowu muszę podpisać się pod Kerrymanem. Osób, które prosiły o prace było tu
        multum. Tylko Twój post spotkał się z tak życzliwym przyjęciem. Tak więc może
        jednak nie jesteś jednak tak zupełnie sptracona dla społeczeństwa, jak sobie
        wyobrażasz.

        Tu masz dwa linki, które znalazłem szybciutko. Ciężka praca, niskoplatna, ale w
        zasadzie nie potrzeba kwalifikacji. Vierablu też o tym pisała.


        www.itcpraca.pl/praca_za_granica/oferty/opiekunki___opiekunowie.html

        www.itcpraca.pl/praca_za_granica/oferty/opiekun_w_domach_prywatnych.html

        Pracy w Tesco szukałaś? Zdaje się, że nawet całe swoje forum mają. Też chyba nie
        wymagają specjalnych kwalifikacji.
        • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 09.12.06, 10:57
          aznar mogłabym sprzatac naprawde moge robic wszystko nawet za najmniejsze
          pieniadze... wiadmo ze na poczatek wazna jest kazda praca a ja sie nie wstydze

          kiedys w polsce wystawialam prace swoje na wystawach w galeriach ale nauczylam
          sie ze mozna byc wysoko i spasc nisko i nauczylam sie ze zadna praca nie hanbi

          Dziekuje za rady , za kazda rade ... uwazam naprawde nie powiem ze sie nie
          boje... nieraz staram sie z tego smiac i mowie ze juz chyba w jakis obled
          strachu wpadne bo niby 26 lat pewna siebie bylam zawsze a teraz boje sie
          wyjechac boje sie pytac boje sie zostac wszystkiego sie juz boje ...

          sprawdzam kazdy link ktory mi dacie dzisiaj wyslalam na kolejne strony cv ...
          bylam tez na stronie tessco ale pisze komunikatywny jezyk jednak wysylam tez cv
          moze cos kiedy sie uda

          DO opieki dostalam odpowiedz ze niestety z komunikatywnym angielskim tak aby
          umiec rozmawiac z osobami starszymi ktore czesto sami mowia z problemami
          • palejo1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 09.12.06, 11:11
            Gdy po jakims czasie pobytu w UK (zakladam, ze Ci sie uda) bedziesz miala
            ochote sprobowac sil w pracy z dzieciakami autystycznymi i uposledzonymi,
            odezwij sie na priva (adres gazety lub palejo1@wp.pl Praca za stawke znacznie
            lepsza niz minimalna i mogaca dawac sporo radochy.
            powodzenia
            pawel
          • aznar33 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 09.12.06, 11:14
            > uwazam naprawde nie powiem ze sie nie
            > boje... nieraz staram sie z tego smiac i mowie ze juz chyba w jakis obled
            > strachu wpadne bo niby 26 lat pewna siebie bylam zawsze a teraz boje sie
            > wyjechac boje sie pytac boje sie zostac wszystkiego sie juz boje ...

            No i słusznie, że się boisz. Strach to podobno dobry znak. Wg mojej Lubej ja to
            byłem zielony przed wyjazdem, a pieniędzy miałem na pół roku życia w UK (z
            możliwością zapożyczenia się u rodzinki na kolejne pięć lat). Dodatkowo miałem
            załatwioną pracę i dach nad głową. I tak byłem zielony ze strachu.
            :)

            W sumie to prawda, że tu leżą pieniądze na ulicy, ale niestety w większości
            jednopensówki.
            ;)

            Najbardziej narażone są osoby bez środków materialnych i znajomości języka.
            Jakbym był w takiej sytuacji, to pewnie bym zemdlał na tydzień przed wyjazdem i
            musieliby mnie nieprzytomnego słać.

            Wspominałaś coś o samolotach. Wiesz, że sa całkiem tanie połączenia autokarowe.
            Chyba koło 50f. Chyba się to zwało Eurolines. Stosunkowo tanio, ale też i
            niewygodnie... ale jak się oszczędza każdy grosz.
            • korkix78 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 09.12.06, 11:26

              Dodam jedynie, ze jesli jestes przekonana co do terminu przybycia do UK pod
              koniec stycznia, to obecnie jeszcze bilety lotnicze sa naprawde tanie.
              Wiec jesli to juz raczej pewne,to lepiej kupic bilet wczesniej niz pozniej, bo
              z tego co piszesz 150-200zlotych roznicy w cenie ma duuuze znaczenie.

              Wspominasz,ze jestes z Malopolski - Wizzair, z Katowic-Pyrzowic do Londynu na
              28 stycznia kosztuje w jedna strone z wszystkimi oplatami ponizej 200zl, zdaje
              sie ok 160zl (wiem, bo sam w identycznym czasie wlasnie na tej trasie lece,
              pare dni temu kupowalem). Oczywiscie musisz tez jakos pojechac do i z lotniska.

              Odradzam styczen i luty bo widzialem jak ludzie mieli powazne problemy ze
              znalezieniem pracy jakiejkolwiek nawet tymczasowej, nieraz popracowali np 3 dni
              a potem przez 2 tygodnie nic.
              Jednak Ci sami ludzie w kwietniu, maju nie dosc,ze juz mieli prace,to mieli
              wiele alternatywnych ofert i radzili sie mnie co wybrac.

              Oczywiscie to nie oznacza,ze pracy na poczatku roku w ogole nie ma, zreszta
              moze to akuratspecyfika rejonu w ktorym ja jestem- a to samo poludnie Anglii -
              nie Londyn.
              • Gość: wk Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.06, 11:41
                widziałam autokar jak wyjeżdżał do Wielkiej Brytani z Katowic. (Centrum)
    • Gość: e.revolta Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown IP: *.cable.ubr07.dals.blueyonder.co.uk 09.12.06, 12:10
      czesc,
      jak bys sie zdecydowala na londyn,to radze Ci przyjechac samej.My kobiety
      potrafimy sie szybciej zorganizowac. dam Ci moj nr.telefonu,w razie emergency
      mieszkaniowej...no i bedziesz miala "kogos" w miescie,ok? jak Ci powyzej ludzie
      slusznie pisza,nie wybieraj sie przed marcem,jezeli nie masz pieniedzy na bycie
      turystka przez pare tygodni.glowa do gory,poradzisz sobie.pisz na maila
    • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 09.12.06, 14:29
      PALEJO przepraszam ze tak pytam ale czy do takich dzieci nie przyjmuja osob
      ktore maja jakies wyksztalcenie chociazby pedagogiczne moze fizykoterapia... ??
      ja mam jedynie kurs wychowawcow obozów i kolonii nie wiem czy z moim
      doswiadczeniem a raczje jego braku w pracy z takimi dziecmi mialabym szanse...
      bo chciec oczywiscie bym chciala, napewno byloby mi ciezko nie ze wzgledu na to
      co mialabym robic tylko jestem osoba dosc wrazliwa ale tez nie boje sie takich
      wyzwan...napewno zapisze twoj email :) i dzieki ze wierzysz ze mi sie uda :)

      AZNAR dobrze wiedziec ze nie tylko ja sie boje... ale znam tez osoby ktore wrecz
      sa pewne ze sie uda nie boja sie tak bardzo niekiedy sie zastanawialam czy
      jakbym miala w sobie ta pewnosc to czy nie lepiej by bylo... co do samolotow
      1,5 roku temu lecialam skyeurop z krakowa lecialam cos za 60 zł ale fakt
      trafilam dobrze wracalam autokarem bo w ostatniej chwili to juz tanich lotow nie
      bylo za 45 F do katowic wlasnie na dworzec... wcale niepowiedziane ze musze
      samolotem... mi to obojetnie :)

      KORKIX jeszcze i tak sie wstrzymam z kupnem biletu najwyzej bede jechac
      autokarem taniej bo nie chce na szybko decydowac tzn biore tez pod uwage to
      wszystko co piszecie to ze nie londyn to ze np gdzies w irlandi albo w anglii
      ale na obrzezach wiec codziennie sie zastanawiam jeszcze pisze odp na oferty
      roznych agencji czegokolwiek co mi wpada w rece moze jakas odpowiedz bedzie

      E revolta nie zdecyduje sie jechac sama juz raz pojechalam sama, powiem tak nie
      chce przezywac tego co przeszlam pozniej juz po powrocie ... po tamtym czasie
      bardzo ciezkim dla mnie i meza postanowilismy nigdy wiecej nie decydowac sie na
      osobny wyjazd ... wiem moze to dla niektorych smieszne ale my za duzo w tamtym
      okresie przeszlismy ale bede pamietac i chetnie przyjme nr telefonu jakbym miala
      problem ze znalezieniem mieszkania to wtedy bede wdzieczna za kazda wskazowke



      • palejo1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 09.12.06, 19:31
        Nie. Spokojnie wystarczy to co masz. Poza tym musisz miec sporo cierpliwosci:)
      • Gość: Dziunia Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 11.06.07, 09:58
        Podziwiam twoj rozsądek i masz rację,że nie godzisz się na rozłąkę. Ja 18 lat
        pozwalałam mężowi udawadniać sobie, że tu dla niego nie ma pracy, z której
        mógły utrzymać rodzinę i dziś utrzymuje 23 letnią Beatkę współlokatoreczkę w
        Peterborough Anglia i nie karmi swoje dzieci tylko utrzymankę, a jego dzieci
        karmi opieka społeczna. Na dzieci nigdy zresztą nie starczało , na samochód w
        Anglii sarczyło , bo jak sprawa się wydała to do innego miasta wyjechała, a on
        dojeżdza opiekun do niej i samochód jest mu niezbędny "do pracy". Nasze 2 stare
        samochody zniszczył i wyjechał za dzieci ostatnie pieniądze bez skrupułów na
        miejsce, w którym mogłam ja pracować legalnie/bowiem moi znajomi zaproponowali
        mi tą pracę, ale nie mogłam zostawić dzieci w tym niepełnosprawnego syna/.
        Zmienia mieszkania,adresy a ja mam problemy w sądzie i czas płynie. Czy
        otrzymam w końcu alimenty na dzieci, a jak orzymam wyro co zrobić dalej czy
        zobaczę pieniądze na chleb dla dzieci, czy okradnie nas z naszego mieszkania-
        tak myślę i noc jest męką jak pomyślę, jakim jest podłym oprawcą własnych
        dzieci. Czuję się upodlona i 18 lat kaleczona.
        Może to dobrze, że to już koniec. Bóg zapłać! Wytrwałam, Boże dziękuję!
        A Tobie życzę wszystkiego dobrego i byście byli zawsze razem i samych jasnych,
        radosnych dni w życiu!
    • kaffelek Re: Aniu, jesteś zbyt otwarta... 09.12.06, 20:46
      Sledzę ten wątek i widzę,że znalazłaś przyjaciół... Myślę, że Ci się uda...ale...
      Radzę, kontaktuj się już w mniej otwarty sposób. Może jestem przeczulony, ale...

      Powodzenia
      • aniajk1 Re: Aniu, jesteś zbyt otwarta... 09.12.06, 21:22
        kaffelek dzieki za rade moze i masz racje, moze za duzo zaczelam pisac...
    • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 09.12.06, 21:33
      Aznar tak mam sie z czego uczyc ... tylko sama nie wiem jak zinterpretowac Twoje
      pytanie. Mam materiały, całego callana na płytkach i do wydrukowania, procz tego
      mam słownik tematyczny j angielskiego i z niego ucze sie słówek z danej
      dziedziny. Na kurs callana chodzilismy przez 2 miesiace 1,2 stage , 3 zaczelismy
      sie juz uczyć sami.
    • kaffelek Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 10.12.06, 14:46
      Przepraszam, że wczoraj nie napisałem dokładniej, o co mi chodzi, ale musiałem
      jeszcze raz przeczytać cały wątek, przeanalizować swoje spostrzeżenia, poczekać
      na odzew na inny wątek...
      Aniu, Twój wątek, twoje posty w tym wątku są krzykiem rozpaczy zdesperowanej
      młodej dziewczyny, która grzęźnie w tym polskim bagienku i zdobywa się na prośbę
      o pomoc...mało, deklarujesz, że gdy tylko staniesz na nogi potrafisz się
      odwdzięczyć. Finansowo, lub w inny sposób, jak to napisałaś w jednym z postów...
      I wybacz, nie podejrzewam Cię o TO, ale jestem mężczyzną, i niektóre
      stwierdzenia odbieram pod tym kątem.
      Tym bardziej krytycznie i podejrzliwie odebrałem post:
      "gg 2920066 pomoglem juz 30 osobom w twojej sytuacji
      pozdrawiam lukasz". Filantrop???
      Może tworzę teorię spiskową, ale wczoraj zabrzmiał mi w głowie kolejny dzwonek
      ostrzegawczy:• "Wolałbym nie jechać solo do pracy w Anglii-Poznań ", ot,
      nonszalanki post: wyjeżdżam, nie chce mi się jechać samemu, może w grupie będzie
      raźniej???
      W swoich postach pisałaś, że bierzesz pod uwagę Londyn(?), ew. wyjazd w
      styczniu(?), że mimo, że chcesz wyjechać z mężem to boisz się jechać bez
      wsparcia innych osób... Odzew forumowiczów karze przypuszczać, że jeżeli
      wyjedziecie, spotkacie się z pomocą na miejscu...
      Może jestem zbyt podejrzliwy, ale jakoś tam mi się to brzydko powiązało...
      Tym bardziej, że dałaś się poznać w swoich postach (stąd moja uwaga na zbytnią
      otwartość) jako osoba zdesperowana i sorry: trochę naiwna...i jak już ktoś Ci
      odpisał - tonący brzytwy się chwyta...
      Pisałem, że masz już przyjaciół. Tak, uważam, że osoby które odpowiedziały Ci na
      tym forum nie odwrócą się od Ciebie, gdyby wasze drogi się skrzyżowały...
      Śmiem twierdzić, że jedną nogą jesteście już na Wyspach...
      W jednym jednak NIKT Wam nie pomoże - decyzję MUSICIE podjąć SAMI.

      Na początku tego roku, (styczeń, luty) to ja byłem na Twoim miejscu. Nie, nie
      prosiłem o pomoc, może nie miałem tyle odwagi?, ale chłonąłem każdą opinię na
      temat: czy uda się facetowi pod 50-tkę, bez znajomości języka znaleźć swoje
      miejsce w Irlandii... Pozytywne opinie dały mi niezłego kopa (pozytywnego),
      napompowały sflaczały balon pewności w siebie. Zdecydowałem się jechać w ciemno,
      miałem już rezerwację, jak przysłowiowym rzutem na taśmę znalazłem "zaczepienie"
      robotę nie w moim fachu, ale jednak robotę... i chociaż nie byłem pewien, co
      będzie na miejscu - wyjechałem z mocnym postanowieniem, że MUSI się udać, że na
      tarczy nie wrócę!
      Może to truizm, ale po część zawdzięczam to temu forum. Mam więc jakieś
      zobowiązania, prawda?
      Wiem, przechodziłem to, jak czuje się człowiek który jeszcze 2 godziny temu był
      prawie że w domu, a teraz jest na całkiem obcej ziemi. Ja też skorzystałem z
      pomocy kogoś, kto był już na miejscu i czuł klimat. Pomoc w wyszukaniu noclegu,
      to niby nic, jednak przy mojej awersji do hosteli pomoc była cenna (pozdrawiam
      Disperse).
      Dalej sobie radziłem sam, i obecnie nie narzekam.
      Myślę, że w Waszym przypadku może być podobnie.
      Uff, wychodzi mi książka, tzreba kończyć. Przechodzę do konkretów:
      Piszesz, że jesteś niezdecydowana... Twoją pierwszą myślą był Londyn, ale nie
      wykluczone, że Irlandia...
      Myślę, że mogę Wam pomóc w znalezieniu taniego mieszkania (podrzędny hotelik,
      ale nie w tragicznym stanie), cena 40euro/osoba,lub 60ero/ dwuosobowy pokój z
      dostępem do wspólnej kuchni i łazienki.
      Mogę Was pokierować, gdzie ew. możecie znaleźć pracę, skontaktować z osobami,
      które pracują w hotelach, (zacząłem w IE chodzić na kursy językowe i poznałem
      większe grono ludzi pracujących w różnych miejscach,) więc poszerzył się także
      ew. krąg poszukiwań.
      I to w zasadzie wszystko...Gwarantować niczego nie mogę, możecie znaleźć pracę
      po 2-3 tygodniach,(znam takich) a może po 2-3dniach(poznałem i
      takiego)niestety... pomogłem mu, lecz bardzo tego później żałowałem. I choć
      powiedziałem sobie że nigdy więcej, to rozumiem, że nie mogę jego miarą mierzyć
      innych.
      Ale, żeby wszystko było jasne: decyzja o wyjeździe należy do Was, jak i
      efektywność w szukaniu pracy, trzeba być niekiedy nawet natrętem...
      Może zadeklaruje Wam ktoś coś bardziej pewnego?
      Od poniedziałku znów robię przerwę w necie na tydzień-wyjeżdżam, a potem będę do
      19 stycznia. 20 wracam do Irlandii. Tak, że jeszcze pogadamy.

      Powodzenia

      Celowo nie piszę jakie to miasto. I tak jest tu już za dużo Polaków. ale nie mam
      tu na myśli "tych porządnych", a tych "mniej porządnych". Po prostu boję się
      takich i wstydzę za nich.
      Zdąże Cię poinformować. Nie jest to metropolia, i mnie nawet to pasuje.
      • kaffelek Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 10.12.06, 14:55
        Opłaty za tydzień. jest to tutaj tak powszechne, że zapomniałem o tym napisać
      • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 10.12.06, 18:57
        Kaffelek co do mojej deklaracji o wdziecznosc to nie pomyslalam ze moze byc tak
        to odebrane tzn katem mezczyzny o ile dobrze zrozumialam o co ci chodzi to na
        taka wdziecznosc bym sie napewno nie zdecydowala .Mysle ze za bardzo sie szanuje
        i swoja rodzine (meza i syna)

        co do niekiedy nieszczerej pomocy tak jak wymieniasz czyli np oferowanie
        wspolnego wyjazdu bo w grupie razniej itp to z tego tez wzgledu nie
        zdecydowalabym sie jechac sama... owszem wiadomo , ze i mnie i meza mozna
        oszukac i na to wplywu chyba nikt nie ma ale i tak o wiele bardziej czuje sie
        bezpieczna z nim jadac w calkiem nieznane czyli w momencie kiedy nie pomaga mi
        nikt kogo dobrze znam , nie moge sie zatrzymac u osoby ktora jest mi znana itp

        tak masz racje napewno jest we mnie wiele naiwnosci tzn wierze ze nam sie uda
        ktos pomoze chociazby tak jak teraz radami wsparciem , ale caly czas uwazam
        dlatego nie robie nic na huraaa, napewno tez przed jakimkolwiek wyjazdem nawet
        jesli ktos pomaga to trzeba sie przygotowac na wszystko czyli chociazby miec
        spisane wszelkie nr tel wszelkie instytucje w razie najgorszego (odpukac) . Wiem
        ze za nas nikt nie podejmie decyzji ale my tez jej nie podejmiemy w ciagu
        jednego dnia zwlaszcza po tylu radach

        Wlasnie ten temat tez zalozylam po to aby okreslic nasze szanse tak jak ty
        kiedys to okreslales (czy mamy jakies szanse) To, ze nie czytam tu samych
        negatywnych opini daje mi kopa do nauki jezyka, do wysylania ofert, do
        przegladania wszelkich wiadomosci zwiazanymi z zyciem , mieszkaniem w tych
        miejscach

        Rozumiem Cie oczywiscie ze nie chcesz podawac swoich namiarow kazda osoba i ja i
        inne mysle ze dokladnie nie napisza skad sa bo to jednak forum ogolno dostepne
        dla wszystkich...i nikt przewidziec nie moze kto to przeczyta...
        • aniajk1 pytanko odnosnie cv 11.12.06, 22:13
          Mam takie pytanko pewnie dla niektórych okaże sie smieszne. Zauwazyłam, ze
          czesto jest mowa na stronach o prace na temat cv tzw europass , czy tylko takie
          sa brane teraz pod uwage? czy te w starej powiedzmy wersji tez? czy jesli
          wysylam europass czy do tego rowniez musze dołączyć list motywacyjny i zyciorys
          i czy w ogole zyciorys jest dodatkowo potrzebny skoro podstawowe informacje sa
          rowniez zawarte w cv???

          zaczynam sie nad tym zastanawiac poniewaz chyba juz wyslalam kilkadziesiat cv i
          nie mam odpowiedzi (nie wysylalam europass) teraz siedze i tworze europass i
          sprobuje wszedzie porozsyłać ten ...
          • Gość: AP Re: pytanko odnosnie cv IP: *.demon.co.uk 11.12.06, 22:25
            Nie przejmuj sie europass, ten format jest co najmniej irytujacy, przerost
            formy nad trescia. Stary format absolutnie jest przyjmowany.
            • aniajk1 Re: pytanko odnosnie cv 11.12.06, 23:50
              Chyba niepotrzebnie sie łudziłam... tzn miałam jeszcze nadzieje ze nikt
              nie odpisuje na moje cv bo zły format ... ale skoro przyjmuja w starym stylu to
              chyba jest inny problem... :(

              Nie mam siły, codziennie w ciagu dnia spedzam przy komputerze około 5 godzin na
              szukaniu pracy, ofert i jeszcze wieczorami do 2-3 w nocy... czytam czytam i
              czytam ... chyba sie robie od tego jeszcze głubsza niz byłam... :(
              • micom-zary Re: pytanko odnosnie cv 12.12.06, 08:02
                witam serdecznie

                otoz w katowicach jest na pewno DOBRA agencja ktora wysyla do pracy w okolice
                londynu do pracy WCALE nie za miniumum...
                plusem jest to ze mam tam 2 sztuki znajomych i wiem ze po nowym roku praca
                bedzie i to powiedzmy z wyjazdami z polski co tydzien.
                jesli chcesz sie czegos wiecej dowieziec prosze do mnie napisac...
                abramik@usuntowp.pl
                chetnie udziele paru informacji..
                co do waszaego angielskiego...ja sie go NIGDY nie uczylem specjalnie, a smialo
                moge powiediec ze znam go komunikatywnie..owszem mam problemy z wyslawianiem sie
                bo brakuje mi slowek...ale nie mam wiekszych problemow z zalatwieniem wiekszosci
                normalnych spraw...NIN, agencja wynajmujaca mieszkania, rozmowy w pracy z
                kolegami anglikami... rozowo nie jest..ale zle tez nie...kwestai samozaparcia..
                podpisuje sie obiema rekami i nogami co do tego zebyscie nie jechali do
                londynu..mysle ze to za duze miasto i tylko mozna sie nerwicy nabawic..a
                zobaczyc londyn jeszcze pewnie zdazysz spokojnie pracuja w anglii....

                w pracy o ktorej mowie stawka podstawowa jest 7Ł/h + ewentualne dodatki za prace
                w nocy + za prace w ciezszych warunkach....
                do tego moglibyscie pracowac OBOJE w jednej firmie...
                praca w nocy na przyklad po 10 godzin przez 4 dni w tygodniu...+ ewentualne
                nadgodziny.
                minusem jest to ze trzeba przejsc trening i zdac jakby egzamin z norm
                wykonywania pracy...niedawno mowiono mi ze jeszce sie nie zdazylo zeby Polak nie
                wyrobil normy ale z tego co wiem ostatnio na 22 osoby 2 odlecialy...
                trening jest prowadzony calkowicie po angielsku..plusem jest to ze jest tam od
                cholery polakow... podobno powyzej 600sztuk :)
                co do CV to moge ci podeslac wzor europejski na ktory kazda firma zareaguje i
                nie bedzie z tym problemow. coz wiecej moge napisac....
                jesli o cos zapytasz w mailu chetnie odpowiem..
                pozdrawiam serdecznie
                abramik
                • aniaheasley Re: pytanko odnosnie cv 12.12.06, 08:30
                  plusem jest to ze jest tam od
                  cholery polakow... podobno powyzej 600sztuk :)


                  - Wierz mi, ze to akurat nie jest plusem......

                  Moze podaj info na forum, to inni tez skorzystaja?
                  • kerryman aniajk byla pierwsza 12.12.06, 09:31
                    jak koles poda info na forum to specjalnie Ani nie pomoze :)

                    do ani, o wysylaniu CV:
                    tez wysylalem cv godzinami, po paredziesiat dziennie. nie dostalem zbyt wielu
                    odpowiedzi. dopiero jak dzwonilem do firm po wyslaniu maila probujac umowic sie
                    na spotkanie zaczalem widziec jakies efekty. szkoda ze nie wiedzialem ze to tak
                    dziala - zorientowalem sie troche pozno. potem do mnie wydzwaniali zebym
                    przyjechal, jak juz mialem prace i nie szukalem dalej.

                    jeszcze cos o malych/duzych miejscowosciach.
                    poznalem kiedys w Cork 2 dziewczyny z Polski (to bylo prawie 3 lata temu, nie
                    spotykalo sie ich wtedy zbyt wiele :D ) szukaly pracy, zostawialy swoje cv w
                    kazdym prawie hotelu, restauracji, pubie. zanim przyjechaly do cork byly przez
                    kilka dni w Dingle, o ktorym juz wspominalem (podobnie - zostawiajac tam cv)
                    juz pierwszego dnia po przyjezdzie do cork zaczely dzwonic ich telefony -
                    chcieli je do dingle, do pracy (dzwonili z kilku miejsc). one wolaly w cork, ale
                    z cork nikt nie dzwonil, pomimo ze to tysiac razy wieksze miasto. oczywiscie
                    "skonczyly" w Dingle.
                  • micom-zary Re: pytanko odnosnie cv 15.12.06, 15:02
                    mialem na mysli to ze Pani Ania nie zna jezyka tak jak i jej maz..wiec bedzie
                    miala w lepszym lub gorszym slowa znaczeniu do kogo "gebe" otworzyc..
                    a ja i tak wiem ze im mniej polakow kolo mnie tym lepiej....dlaczego?
                    bo nikt nie bedzie mi tylka obsmarowywal...
              • aniajk1 Re: pytanko odnosnie cv 13.12.06, 09:36
                micom wyslalam maila ale nie wiem czy doszedl, jesli moglabym prosic o
                przyslanie tego wzou cv :)i namiary oraz informacje o tej agencji... byłabym
                wdzieczna ... jesli email nie doszedl to moze podaj inny lub napisz na moj
                aniajk1@gazeta.pl.

                kerryman dzwonilam do kilku agencji ale powtarzaja to samo prosze o przeslanie
                cv na adres mailowy nie ma w tym momencie potrzeby ani pani przyjezdzala, jesli
                nasza firma rozpatrzy pozytywnie pani cv to zaprosimy pania na rozmowe... :(

                a mam jeszcze do Was pytanko czy bez problemu mozna wziasc ze soba wydrukowane
                cv i np na plytkach nagrane w jakiejs wiekszej ilosci? nie beda sie czepiac przy
                kontroli? przypuszczam ze z cv nie ale z plytkami cd???

                co do wielkich miast wiem ze jest problem bo tam glownie zjezdzaja polacy i inni
                szukajacy.Nie twierdze ze musze byc wlondynie ( na pcozatku chcialam ) widze ze
                jest trudno wszedzie i teraz gdzie bedzie praca tam moge jechac tylko jest jedno
                ale.... w momencie kiedy pojade w ciemno tzn wyjezdzajac z polski nie bede miala
                chociaz w jakis 40 % pewnosci ze prace miec bede to nie odwaze sie jechac w
                calkiem nieznane do jakiegos mniejszego miasta, bo wiem ze z tak slabym jezykiem
                w calkiem obcym miescie gdzie nie bedziemy wiedziec w ktora strone nawet isc
                sobie nie poradzimy zupelnie

                Pozdrawiam wszystkich
                • aznar33 Re: pytanko odnosnie cv 13.12.06, 10:14
                  Oczywiście możesz przewozić przez granicę CV w dowolnej ilości. Płytki CD również.

                  Odnośnie nieznajomości nowego miasta... wiesz jaki był mój pierwszy zakup w UK?

                  Mapa.
                • kerryman Re: pytanko odnosnie cv 13.12.06, 14:52
                  plytki mozesz przewozic - dopoki sa ich rozsadne ilosci (nie setki lub tysiace
                  lol :D)

                  > bo wiem ze z tak slabym jezykiem
                  > w calkiem obcym miescie gdzie nie bedziemy wiedziec w ktora strone nawet isc
                  > sobie nie poradzimy zupelnie

                  przychodzi taki moment bolesnej frustracji, nie mniej jesli miasto jest na tyle
                  male ze da sie obejsc pieszo - nie ma problemu lazenia w kolko godzinami,
                  bladzenia. znajomosc jezyka nie ma zadnego wplywu na powodzenie jesli porownasz
                  duze i male miasta - albo sie dogadasz albo nie, jesli bylas juz wczesniej w
                  londynie to daje ci na pewno ciut wiecej pewnosci siebie ale nachodzic/najezdzic
                  sie po miescie musisz tak czy inaczej.

                  jesli jestes zainteresowana irlandia, moge ci pomoc znalezc to i owo w cork,
                  killarney, tralee, dingle (reszte irlandii znam ledwo ledwo i jedynie turystycznie)
                  do cork znajdziesz w miare tanie loty przez centralwings. jest jeszcze opcja
                  limerick z polaczeniem przez shannon, ale limerick nie znam wiec specjalnie nie
                  pomoge.

                  jest taka agencja, na ktora moge ci dac namiary na maila jesli chcesz.
                  znam kilka osob ktore mialy fabryczna "kariere" w cork. ja ledwo zaczalem i
                  "niestety" musialem wyjechac do Dingle :D. ogolnie mowiac kazdemu znajda prace o
                  ile potrafisz sie mniej wiecej porozumiec - trzeba przyjsc osobiscie, wypelnic
                  formularz i czekac na telefon. to czekanie wykancza, wiem, bo sam czekalem 3
                  tygodnie, w miedzy czasie mialem 2 inne fuchy. pracowalem w apple, obok
                  przesympatycznego murzyna wyciagajac obudowy macintosha z kartonow i kladac je
                  na tasmie :)
                  inni mieli zajecie bardziej wymagajace intelektualnie - skladanie kartonow i
                  naklejanie kodow paskowych hehhehe. wytrzymalem jakies 2 tygodnie. ale na
                  poczatek dobre i to.
                  • aniajk1 Re: pytanko odnosnie cv 13.12.06, 15:55
                    aznarr moj w londynie tez ... lazilam wszedzie z mapa ale jednak to ile sie
                    dowiedzialam wtedy od znajomych bylo nieporownywalne nawet z ta najlepsza . W
                    niej jednak nie wszystko jest zawarte jak sie nie zna adresow to mapa tylko i
                    wylacznie przydaje sie do tego aby nie zginac, juz z cala komunikacja jest gorzej.

                    kerryman bede wdzieczna jesli mi podasz te namiary na ta agencje na maila... jak
                    mozesz to pisz na aniajk1@gazeta.pl

                    Wszystko o czym piszecie jakie podajecie namiary wszytko wykorzystuje, kazda
                    informacja od Was jest dla mnie przydatna i bardzo Wam za to dziekuje

                    pozdrawiam
                    • Gość: AP Re: pytanko odnosnie cv IP: *.demon.co.uk 13.12.06, 16:46
                      Ania, nie chce mi sie tego wszystkiego czytac - straaaaaaaaasznie sie
                      rozpisujesz, czy moglabys tylko krotko odpowiedziec;
                      1. kiedy przyjezdzacie
                      2. czy masz moze doswiadczenie w opiece
                      • aniajk1 Re: pytanko odnosnie cv 13.12.06, 21:21
                        AP
                        1. wyazd planuje na styczen - luty
                        2. Mam doswiadczenie w opiece tzn kiedys ale to było kilka lat temu byłam we
                        włoszech i opiekowałam sie starsza osoba przez 4 miesiące (zakupy, posilki,
                        spacery ) w polscie natomiast opiekowalam sie dziecmi (od 4 miesiaca - 3 lat)
                        teraz mam swoje wiec z dziecmi doswiadczenie duze :)
                    • kerryman Re: pytanko odnosnie cv 13.12.06, 18:43
                      ok, wyslalem Ci maila.
                • micom-zary Re: pytanko odnosnie cv 15.12.06, 15:08
                  posalalem 2 maile...
                  jeden z dokladnymi danymi o pracy i lokalizacja..
                  drugi z nazwa firmy rekrutujacej w polsce...

                  prosze o kontakt na mojego maila czy doszlo wszystko..
                  byly tam i kontrakt i mapy i inne rzeczy odnosnie zamieszkania..

                  pozdrawiam
              • Gość: Ark Re: pytanko odnosnie cv IP: *.lond-hex.dynamic.dial.as9105.com 15.12.06, 00:05
                > Chyba niepotrzebnie sie łudziłam... tzn miałam jeszcze nadzieje ze nikt
                > nie odpisuje na moje cv bo zły format ... ale skoro przyjmuja w starym stylu t
                > o
                > chyba jest inny problem... :(

                Ja tez sie przejmowalem ze nikt mi nie odpisuje jak wysylalem z Polski.
                Potem zdecydowalem sie na ten krok i wyjechalem w ciemno.
                Szukalem pracy sporo czasu (1,5 miesiaca) ale ja sie uparlem o prace w swoim
                zawodzie. W koncu znalazlem.
                Chce Ci powiedziec ze bedac juz w UK wysylalem dziennie do 30 e-maili ze swoim
                CV. Odpowiadali mniej wiecej na 1/4 z czego 90% negatywnie :(
                Nie zalamywalem sie. Szukalem dalej.
                Najpierw byla jedna rozmowa telefoniczna, potem kolejne. Az w koncu zaprosili
                mnie na interview. Jedno, drugie, trzecie.
                W koncu dostalem oferte pracy na ktora tak dlugo czekalem.
                Jezeli chcialbym tylko pracowac w fabryce (Birmingham) na tasmie czy byc
                kierowca to byly szanse na szybsze zatrudnienie.

                Czy Twoj maz ma prawo jazdy? Wystarczy B. 38 funtow, 2 tygodnie cierpliwosci az
                przysla angielskie z DVLA i mozna sprobowac w jakiejs firmie komunikacji
                autobusowej.

                Zycze powodzenia i nie przejmuj sie.
                na pewno bedzie dobrze.

                Ark
    • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 14.12.06, 22:08
      kerryman dzieki za maila postaram sie odpisac jutro ...

      dzisiaj sie troszke podlamalam , ale jutro znowu zaczne dzialac :) znowu beda cv
      listy motywacyjne. Kupilam dzisiaj praca za granica kilkadziesiat stron wiec
      jutro powysylam oferty tyle ze wszedzie jest komunikatywny jezyk, wiec nie wiem
      jakie bedziemy mieli szanse pewnie marne :(

      AP wyzej odpisalam na Twoje pytania ...

      spokojnej nocy
      • aznar33 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 14.12.06, 22:32
        > ale jutro znowu zaczne dzialac :)

        Zuch dziewczyna.
        Fortuna kołem się toczy. Pamiętaj o tym.
      • kerryman Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 15.12.06, 12:17
        wiem ze pytanie moze zabrzmiec glupio ale czy zalozylas sobie konto na jakims
        "brytyjskim" albo "irlandzkim" portalu, np yahoo.co.uk, yahoo.ie

        jesli wyslylasz maila ze skrzynki w polsce, twoj adres konczy sie .pl - co wiele
        osob moze zniechecic, czesc moze przechwycic filtr antyspamowy.
        inna sprawa ze w polu nadawca najlepiej miec angielsko-brzmiace imie. jesli masz
        "Ania" to zmien na Anna, usun polskie znaki z nazwiska.
        w CV nie musisz podawac adresu.
      • kerryman Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 15.12.06, 12:23
        a i nie podlamuj sie, jesli ci to pomoze, mysl o tych setkach tysiecy co
        wyjechali i jakos im sie udalo. moze nie setki tysiecy, ale mysle ze tysiace
        zrobilo kariere. dlaczego mialoby nie udac sie tobie? nie szukasz pracy dla 10
        tys osob tylko 2. wiec szanse nie sa wcale takie marne. nie odrzucaj wszystkich
        ofert z komunikatywnym jezykiem - cos przeciez sie dogadasz, sprobuj umowic sie
        na rozmowe przez telefon - nic nie stracisz, jak sie nie dogadasz. a z kazdym
        nowym doswiadczeniem bedzie ci latwiej.
        z niektorymi irlandczykami z dalekiego zadupnego zachodu do dzisiaj nie moge sie
        dogadac. mieszaja irlandzki z angielskim, faflunia a jak brakuje im zebow na
        przedzie to zupelnie katastrofa.
        • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 21.12.06, 09:11
          witam ponownie

          Ark niestety maz nie ma prawka ja tylko mam i mimo tego iz widzialam rowniez
          kobiety to ja bym sie nie nadawal na kierowce autobusu :(

          micom tak tak dostalam maila za co bardzo dziekuje. dzwonilam ale kazali wyslac
          cv na okreslone stanowiska i narazie milcza. Po swietach zadzwnie jeszcze raz

          kerryman konto mam na gmail.com wiec mysle ze moze byc :) , nie odrzucam ofert z
          komunikatywnym jezykiem wysylam juz wszedzie. :( nie przeszlam rozmowy do tesco
          pozytywnie :( chociaz pani powiedziala abym zadzwonila do niej bo widzi ze umiem
          i ze rozumiem jej pytania tylko chyba stresior mnie zjadl...mowilam i nawet
          chyba nie najgorzej mi szlo ale zacielam sie na banalnym smiesznym pytaniu,
          pluje sobie w twarz... po swietach dzwoniea narazie siedze ze slowkami zwrotami
          itp...
          • kerryman Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 21.12.06, 11:16
            bardzo dobrze ze probujesz wszystkiego. nie wyszlo za pierwszym razem w Tesco...
            hmmm.. no trudno. ale popatrz na to z innej strony: gdybys teraz byla np w
            Londynie, kazdy dzien szukania pracy kosztuje cie minimum £40-50. mogloby wiec
            byc znacznie gorzej :)
            • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 22.12.06, 10:47
              mam pytanie poniewaz zbyt wiele opini na ten temat nie moge znalezc... składałam
              w wielu miejscach cv złoyzłam tez na www.global-gap.pl . Maja rozne programy np:
              praca+zakwaterowanie, praca+ kursy itp . Pani wczoraj do mnie dzwoniła i
              sytuacja przedstawia sie tak... jedzie sie tam na wlasny koszt prywatnie , oni
              maja biuro w londynie , tam wplaca sie 190 funtow (program praca) a oni szukaja
              pracy tzn zalatwiaja jakby same rozmowy kwalifikacyjne (jedno spotkanie min
              dziennie) opieke nad osoba maja na 3 miesiace i przez ten czas zapewniaja te
              rozmowy. Oczywiscie praca i rozmowy zaleza od poziomu jezyka czyli np majac
              slaby jezyk umawiaja tylko na takie rozmowy gdzie nie jest on bardzo wymagany np
              zmywak pomoc kuchenna sprzatania itd... pracodawca wie wczesniej ze dana osoba
              przyjdzie z takim a nie innym poziomem jezyka .

              290 funtow kosztuje program (zakwaterowanie + praca) i tu taka opieke czyli
              szukanie ofert daja na rok czasu

              brzmi pieknie ale czy ktos slyszal o tym , na ich stronie pisze gdzie jest to
              biuro. Moze ktos tam byl...
    • ereshkigal Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 23.12.06, 23:48
      mam nadzieje ze wam sie uda... 3maqm kciuki... na polakow za granica
      uwazajcie... tyle ode mnie...
      • aniajk1 Zdrowych wesołych ... 24.12.06, 23:36
        chciałam Wszystkim odwiedzajacym ten temat i nie tylko życzyć duzo zdrówka bo to
        najważniejsze, radości, spełnienia wszystkich marzen i planóww w zyciu prywatnym
        i zawodowym. Aby rok 2007 przyniósł więcej uśmiechu, pogody ducha i miłości...
        Zresztą co ja będę sie rozpisywać... zycze Wam tego czego sobie sami zyczycie...

        A czego ja sobie zycze... nie powiem glosno bo podobno sie nie spelnia :)

        Pozdrawiam
    • Gość: zaorac kmiota nie czytalem twojego postu bucu i kmiocie IP: *.hsd1.or.comcast.net 25.12.06, 06:42
      przeczytalem tylko tytul twojego postu i uwazam ze jestes, debilem, kmiotem i
      urodzonym ciulem. uzywasz slowa "pomoc" ktorego prawdziwy emigrant nigdy nie
      uzywa bo to slowo ciuli kmiotow i bucow. zycie dorosle polega na tym ze liczysz
      na siebie, ty i tylko TY masz obowiazek sobie pomagac, chyba ze jestes na wozku
      inwalidzkim i srasz w pieluchy, w kazdym innym przypadku to twoj zasrany
      obowiazek pomoc samemu sobie, nie liczyc na drapane, jezyka sie musisz nauczyc
      TY, zawod musisz TY posiadac, pracowac TY bedziesz, bucu i kmiocie jakiej
      pomocy szukasz? potrazebujesz pomocy w znalezieniu rozumu, pieprzony palancie
      pokomuny! spieprzaj dziadu z tego forum!
      • aniajk1 Re: nie czytalem twojego postu bucu i kmiocie 25.12.06, 22:23
        nie bede sie znizac do twojego poziomu ale zal mi Ciebie ogromnie... i napewno
        tej pomocy nie oczekuje od takich osob ja Ty ...
      • kaffelek Re: nie czytalem twojego postu bucu i kmiocie 26.12.06, 12:54
        Gość portalu: zaorac kmiota napisał(a):

        > przeczytalem tylko tytul twojego postu

        to i tak duży wysiłek

        uzywasz slowa "pomoc" ktorego prawdziwy emigrant nigdy nie
        > uzywa

        proszę, proszę... muszę to zapamiętać i karmić tym falę najświeższych
        "emigrantów" którzy najpierw przyjeżdżają, później zastanawiając się co będą
        robić.I pierwsze co robią, to skomlą o pomoc(sic!) w znalezieniu im "łotewer".

        bo to slowo ciuli kmiotow i bucow.

        I tutaj się z Tobą zgodzę. Po pierwszym szoku związanym z przyjazdem i
        beznadziejną sytuacją, gdy w jakiś tam sposób okrzepną i załapią się do roboty
        dzięki pomocy naiwnych ziomali, którzy w imię współczucia i solidarności pomogą
        stanąć tym kamikadze na nogi następuje gwałtowna przemiana. To już nie zbity
        pies, ale wytrawny i arogancki wyga emigracyjny, który zamiast lizać rękę swemu
        dobroczyńcy (nie wymagam), gryzą i obszczekują.
        (powyższa opinia wyrażona na podstawie osobistych doświadczeń z "prawdziwymi
        emigrantami")

        zycie dorosle polega na tym ze liczysz
        > na siebie,

        ... a także na tym, że ponosi się odpowiedzialność za swoje słowa. I jeśli ten
        "dorosły człowiek" wyraża swoje opinie powierzchownie i w TAKI sposób to...
        cóż, jest pewna grupa ludzi ("dorosłych") zwolniona od odpowiedzialności za
        słowa. Wystarczy wtedy okazać odpowiednie zaświadczenie lekarskie.

        ty i tylko TY masz obowiazek sobie pomagac, chyba ze jestes na wozku
        > inwalidzkim i srasz w pieluchy,

        Ale cieszy mnie, że czynisz wyjątki. To bardzo "ludzkie" z Twojej strony

        w kazdym innym przypadku to twoj zasrany
        > obowiazek pomoc samemu sobie, nie liczyc na drapane, jezyka sie musisz nauczyc
        > TY, zawod musisz TY posiadac, pracowac TY bedziesz, bucu i kmiocie jakiej
        > pomocy szukasz?

        I znów mój wrodzony obiektywizm każe przyznać Ci rację, z tym jednak wyjątkiem,
        że (w przeciwieństwie do Ciebie) wyjeżdżając z RP zostawiłem tam swoje
        dorożdżkarskie klapki na oczy i moje spojrzenie nie sięga tylko przed siebie.


        potrazebujesz pomocy w znalezieniu rozumu....

        oj, tak tak... potrzebujesz...
        Epitety celowo wykasowałem, rzadko ich używam, a jeśli już to nie tak
        prymitywnych...

        O
        spieprzaj dziadu z tego forum!

        Miałem taką samą myśl po przeczytaniu Twojego postu i chciałem to zgłosić
        adminowi, ale komu bym wtedy odpowiedział???

        Powodzenia w dorosłym i samodzielnym życiu emigranta i...
        życzę (sobie) aby drogi nasze i Tobie podobnych nie krzyżowały się z moimi...
      • aznar33 Re: nie czytalem twojego postu bucu i kmiocie 26.12.06, 14:08
        > spieprzaj dziadu z tego forum!

        Aż wierzyć się nie chce, że takie prymitywy chodzą po świecie.
        Przykre.

        Podobno raz do roku zwierzęta mówią ludzkim głosem.
        • griswold79 Proszę Panią o kontakt 28.12.06, 18:48
          Wyslalem do Pani maila. Proszę się odezwać.
          Pozdr.
          Wojtek
          Birmingham
    • aznar33 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 28.12.06, 21:11
      Hej Aniu

      Jak tam idą poszukiwania pracy? Z tego hotelu, o którym kiedyś pisałem, nic nie
      wyszło. Przykro mi.

      Przychodzi mi do głowy jeszcze jedna myśl. Znajoma ma syna, który pracuje na
      dość wysokim stanowisku w fabryce mięsa. Z tego, co wiem, to pracuje tam grupa
      Polaków bez znajomości języka. Chyba pakują, czy metkują mięso.
      Mówiąc szczerze ja bym Ci to odradzał, bo przypuszczam, że praca jest bardzo
      ciężka choćby ze względu na temperaturę. Chyba tylko dla osób zdeterminowanych.

      Tobie jednak pozostawiam decyzję. Ja mogę zapytać znajomą.
      • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 29.12.06, 10:00
        griswold wysłałam maila

        aznar33 poszukiwania ida opornie, na cv nie dostaje odpowiedzi, telefonicznie
        kontaktowalam sie z kilkoma agencjami powiedziano aby przeslac cv , wyslalam
        przed samymi swietami i cisza na razie. Przypuszczam ze do nowego roku nikt nie
        odpisze, moze po nowym roku cos sie ruszy (mam taka wielka nadzieje).Około 20
        stycznia (zostawiam sobie ten czas na dobre podreperowanie jezyka) dzwonie
        jeszcze raz o prace w tesco.

        Co do ciezkiej pracy to juz pracowałam ciezko w fabryce na tasmie produkcyjnej,
        co prawda byl to krotki okres bo praca czasowa ale starta skore z palców miałam.
        Chyba na ta chwile nalezymy do tych osob zdeterminowanych zwlaszcza ze do
        lekkiej pracy z taka znajomoscia jezyka nikt nas nie przyjmie, wiec jakbys mógł
        zapytac byłabym bardzo wdzieczna

        Wylot planujemy okolo 28 lutego , oczywiscie jak znajde wczesniej jakas prace to
        wczesniej ... nie bylabym szczera gdybym nie napisala ze ten termin bo od marca
        bilety ida bardzo w gore i loty i autokary. No i wazniejszy powod to to ze od
        marca nie mam pracy tutaj a maz to juz caly czas wielka niewiadoma :( narazie
        nie dostal umowy wiec nie wiemy czy przedluza na ile.
    • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 05.01.07, 16:10
      Witam

      mam jeszcze pytanko...

      jak byłam w londynie 1,5 roku temu byłam w 2 polskich agencjach pracy które
      poszukiwały pracowników do sprzatania (pub'y , domy prywatne , biura) niestety
      adresy do tych agencji poprostu przepadły , przypuszczam ze juz dawno przy
      porzadkach zostały wyrzucone.

      Czy ktos z Was spotkał sie z takimi agencjami? ( ja te znałam w Londynie) Z tego
      co pamietam wszystko dobywało sie legalnie i bez opłat, trzeba było sie u nich
      zarejestrowac wymagane bylo zameldowanie, konto w banku i nr . Ja wtedy nie
      pracowałam poniewaz zbyt krotko byłam a przez ten czas nie udało mi sie zalozyc
      nr konta potrzebnego nr itp...

      bede wdzieczna za informacje jesli ktos slyszal o takim biurze gdziekolwiek, nie
      chodzi mi tylko o Londyn .
    • Gość: turnpike lane Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown IP: *.cable.ubr06.hari.blueyonder.co.uk 05.01.07, 23:35
      czlowiek do mnie: fifti pi plis mejt
      a ja na to: sory
      a moglem jeszcze z dynki
      co? nie pomoglem czlowiekowi?
    • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 06.01.07, 14:45
      oj widze ze raczej nikt mi juz nie odpowie napytania...

      nie chcialam zakladac nowych tematow aby nie zasmiecac niepotrzebnie forum dla kilku odpowiedzi pomyslalam ze jak bede miala jakies jeszcze pytania to bede tutaj pisac....

      mam jeszcze jedno do osob ktore wysylaly cv

      wiadomo ze jak przez polska agencje wysyłam cv, list motywacyjny to podaje polski adres , chcialam jednak sprobowac powysylac na angielskie strony i tu pojawia sie problem : polskiego adresu mysle ze nie ma sensu podawac bo przypuszczam ze z gory jestem na straconej pozycji a adresu zagranicznego nie posiadam. Czy w takim przypadku mozna tylko imie i nazwisko? A w liscie motywacyjnym zaznaczyc ze obecnie przebywam w Polsce ale np mam zamiar wyjechac (podajac przyblizona date). Co radzicie ?
      • kerryman Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 06.01.07, 15:09
        ja bym w ogole nie pisal adresu, dopoki sie tutaj nie przeniesiesz. jak
        zapytaja, nie ma co sciemniac, ale po co ich straszyc ze sie jest z Polska :)
        jako-takiego wymogu nie ma. w Irlandii czesto nie pisze sie rowniez daty
        urodzenia. bo jedyne co ich powinno tak naprawde interesowac to twoje
        kwalifikacje, a nie j skad jestes, ile masz lat czy jak wygladasz.

        co do agencji - jesli o UK to specjalnie ci nie pomoge, najlepsza jaka znalem w
        IRL wyslalem ci wczesniej na maila.

        pozdrawiam.
      • bonzee32 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 06.01.07, 15:44
        > w takim przypadku mozna tylko imie i nazwisko? A w liscie motywacyjnym zaznac
        > zyc ze obecnie przebywam w Polsce ale np mam zamiar wyjechac (podajac
        przyblizo
        > na date). Co radzicie ?

        Wygogluj nazwe jakiegos hotelu z uk i wpisz go w cv. (Nie wpisuj jednak, ze to
        hotel i niech to nie bedzie Dorchester :-)
        • aznar33 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 06.01.07, 16:08
          No nie wiem... Dane kontaktowe w formularzu podaje się po to, żeby się dzięki
          nim z Tobą kontaktowano. Jeśli się poda adres na księżycu, to można się
          spodziewać, że ewentualna poczta będzie wysyłana na... księżyc. Gdzie tu sens i
          logika?

          Agencje lubią wysyłać propozycje przez pocztę. Będziesz siedziała w Polsce i
          dziwiła się, czemu nikt nie odpisuje.

          Owszem, w CV można trochę podkolorować pewne rzeczy, ale strategia polegająca na
          totalnym łgarstwie moim zdaniem nie jest najlepszym rozwiązaniem.
          • bonzee32 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 06.01.07, 16:14
            Przeciez mozna podac agencji w jaki sposob zyczysz sobie kontakt (dla kogos w
            Polsce ze slabym angielskim wygodniejszy bedzie e-mail niz telefon).Podajesz,
            zedres zamieszkania jest tymczasowy i juz. Nie widze problemu. Ten sposob z
            hotelem jest stary jak swiat.
            • bonzee32 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 06.01.07, 16:23
              Totalne lgarstwo? Wiesz ja pierwszy szok kulturowy przeylam, jak taksowkarz
              wiozacy mnie z lotniska w Nowej Zelandii chcial mnie orznac, drugi szok jak
              angielski pracodawca na dzwiek slowa sad, zamienil sie w wazeline, a trzeci
              szok, to juz dla tych, ktorzy robia ze mna biznesa :-)

              Daruj sobie wyklady z etyki :-)
      • marek_masdf Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 06.01.07, 17:01
        > nie chcialam zakladac nowych tematow aby nie zasmiecac niepotrzebnie forum dla
        > kilku odpowiedzi pomyslalam ze jak bede miala jakies jeszcze pytania to bede
        > tu taj pisac....

        @aniajk1 ..no widzisz a już Ci odpowiedzieli :)

        Wogole to mam proźbę, do Ciebie Aniujk1, żebyś pisała tutaj jak najczęściej bo
        to najciekawszy temat chyba jaki znalazłem na tym forum i wogóle w internecie,
        jak dla mnie, codziennie go sprawdzam..
        Wogóle to bardzo Ciekawie piszesz i myślę, że się to przyda ludziom innym, a
        najbardziej mi bo tez bede pracy szukał po obronie..

        pozdrawiam
        Marek
      • vierablu adres w CV 06.01.07, 22:49
        Mnie prawde mowiac zaczeli sensownie odpowiadac dopiero, jak zaczelam podawac
        angielski adres i telefon. No i dzwonili na ten telefon, James odbieral, ja
        oddzwanialam z Polski.
        Potem - jak juz zblizal sie wyjazd - podawalam dalej ten angielski adres, ale
        zaznaczalam, ze jeszcze jestem w Polsce a pod podanym adresem to dopiero od
        daty xxx. No i dodawalam polski telefon. I takie rozwiazanie jest chyba
        najlepsze, zwlaszcza jak wiesz, kiedy wyjezdzasz. Wyglada to bardziej sensownie
        i wiarygodnie niz podawanie adresu polskiego, albo angielskiego a potem
        oddzwanianie z Polski. Daje im w kazdym razie poczucie, ze jesets zdecydowana,
        masz konkretny plan itp.
        • Gość: Beata Re: adres w CV IP: *.cable.ubr07.gill.blueyonder.co.uk 07.01.07, 09:36
          Bardzo dobra rada.Nie pomyslalam o tym.Jak widac umysl polski aktywny i
          pomyslowy jak zawsze.
    • Gość: Beata Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown IP: *.cable.ubr07.gill.blueyonder.co.uk 06.01.07, 22:05
      Co do adresu to prawda lepiej miec lokalny.Jesli go nie masz podaj jakis ale
      popros ze poniewaz jest tymczasowy wolisz korespondencje na e-mail.Wejdz na
      Hotmail.com i zaloz sobie hotmail konto.Dziala tak samo jak na onecie czy WP
      ale lepiej wyglada i jest powszechnie uzywany w UK.
      Jesli by ci sie zdazylo pracowac z dziecmi z autyzmem to daj znac.Jestem
      specjalistka w tej sprawie i moge udzielic pare dobrych wskazowek.
      Dodam jeszcze ze pieknie piszesz az nie moglam sie oderwac z tego forum.
      Mieszkam juz w UK prawie cwierc wieku ale widze ze niewiele moge ci tu
      doradzic.Polacy sa tak oblatani i pomyslowi ze wieca wiecej praktycznych zeczy
      ode mnie.Jednak jak potrzebujesz jakis rad to pytaj.
    • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 11.01.07, 17:00
      witam wszystkich

      przepraszam ze nie pisalam... chcialam podziekowac wszystkim za pomoc za rady za
      maile za podnoszenie na duchu ... oj duzo moge wymieniac...

      mam nadzieje ze szczescie sie do mnie usmiechnelo... przepraszam ze nie pisze
      wiecej ale nie chce zapeszac no i boje sie mowic poki nie jestem czegos na 100 %
      pewna ...

      pisze juz teraz bo nie wiem kiedy bede mogla miec dostep do internetu (do soboty
      jeszcze mam )a sprawy sie tak szybko u mnie potoczyly, ze nie mam zbyt duzo
      czasu w sumie na nic, nawet poodpisywac na maila osobom, ktore do mnei pisaly -
      za co bardzo przepraszam ... napewno chcialabym miec z tymi wszystkimi osobami
      kontakt poniewaz tak wiele im zawdzieczam ... zreszta to forum mi pomoglo w
      duzym stopniu podjac decyzje ... wiec jesli jest ktos kto przez chwilke pomysli
      "... a nie mam sily mowic czegos setny raz czy pisac..." to chyba jednak warto
      :) bo moze znajdzie sie taka osoba jak ja dla ktorej pewne informacje moga
      okazac sie tymi najwazniejszymi.

      Moze i ja kiedys bede w stanie komus cos radzic czy pomoc - bardzo bym chciala
      aby tak sie stalo a w tym momencie dziekuje tym co mi doradzali na tysiace
      sposobów :)

      • aznar33 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 11.01.07, 17:22
        Aniu,

        Bardzo się cieszę, że w końcu Ci się udało. Trzymam kciuki, żeby 99% zamieniło
        się w 100%.

        Mam nadzieję, że wszystko dokładnie opiszesz, no i na stałe przyłączysz się do
        naszego grona tym razem już z UK.

        Powodzenia

      • aznar33 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 11.01.07, 23:51
        Po zastanowieniu się trochę jednak uważam, że nic się nie stanie, jeśli podasz
        nam dokąd jedziesz i do jakiej pracy. Raz, że wszyscy z pewnością są ciekawi, a
        dwa że może ktoś coś słyszal o Twoim potencjalnym pracodawcy i w razie czego
        mógłby Cię ostrzec jakby co... odpukać.
        Nie chcielibyśmy, żebyś pojechała pracować do takiego Cezarego B. o którym się
        sporo swojego czasu pisało tu na grupie.
      • Gość: marek Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown IP: *.116.227.243.strzyzow227.tnp.pl 15.02.07, 00:05
        hej Ania pewnie już wyjechałaś.. jak możesz to napisz co u Ciebie..
        wszystkiego dobrego
        • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 13.05.07, 13:41
          witam od godziny szukam tego temtu ... uff znalazlam , nie chcialam zakladac
          nowego aby nie zasmiecac forum...

          nie pisalam, poniewaz przez 3 miesiace nie mialam dostepu do internetu. tak
          oczywiscie sa kafejki ale jak juz tam bylam to zalatwialam szybko co trzeba i
          rozmawialam z synkiem i rodzicami przez skaypa

          Co u nas? wszystko na jak najlepszej drodze. Oboje z mezem mamy prace, ja ta na
          ktora sie zdecydowalam juz w polsce a maz jak przyjechal znalazl po 2 tygodniach
          pobytu tutaj. Zarabiamy nanizsza stawke ale dla nas w naszej poprzedniej
          sytuacji to wielki sukces. Synka jeszcze nie ma z nami, z tego glownie powodu
          jeest nam tu ciezko bo tesknota jest ogromna ale wierze ze wreszcie jakies
          swiatelko dla nas zaswiecilo.

          pozdrawiam waszystkich

          • kimo999 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 13.05.07, 19:03
            Witaj Aniu!!;)) Qrcze przeczytałem całego posta i strasznie się wzruszyłem...
            czytając miałem cały czas nadzieję że Wam się uda i w końcu w jakimśstopniu
            sięudało!! <jupi> naprawde, wzruszyłem się.... powodzenia i napisz od czasu do
            czasu jak Ci idzie!! powodzenia jeszcze raz!!=))
            • robakowskipawel Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 13.05.07, 20:32
              Jezu, czytałem godzinę. Wzruszające i nieprawdopodobne, że są jeszcze ludzie,
              którzy potrafia tak pisać o swoim życiu. Życzed Wam abyście spełnili swoje
              wszystkie marzenia. napisz coś więcej o tym co robisz i gdzie mieszkasz i kto
              Ci w końcu pomógł. Oczywiście bez szczegółów. Pozdrawiam. Ps. Tez próbuje
              wyjechać z IV RP.
          • kerryman Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 13.05.07, 21:04
            no wreszcie. mam zbookmarkowany ten watek i sprawdzam od czasu do czasu czy sie
            w koncu wam udalo. gratuluje. napisz wiecej moze gdzie i jak wyladowaliscie.
            pozdrawiam.
          • bonzee32 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 13.05.07, 22:15
            no to olbrzymie gratulacje, duza bucha... i szybkiego znalezienia pracy w
            zawodzie :-)
          • aznar33 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 14.05.07, 11:30
            No to szczere gratulacje. Jeśli jednak myślisz, że się tak tanio wykpisz, to się
            grubo mylisz!!! Swojego czasu niemal całe forum się nieźle Wam nakibicowało,
            więc chyba jesteś nam coś dłużna, Nieprawdaż?
            Guzik mnie tu obchodzi ochrona danych osobowych. Kontakty, detale, nazwiska,
            adresy. Wszystko spisane skrupulatnie od momentu, kiedy wysłałaś ostatni list na
            forum. Może byc w odcinkach.
            No... ten tego tam... fajnie, że Ci się udało i że odszukałaś ten stary
            wątek.Zaraz się dla Ciebie jakieś benefity wyciągnie, a Ghrom może sobie tam
            burczec do woli, że nie chce płacic.
            Gdzie wylądowaliście w końcu? Myślę, że teraz dużo łatwiej będzie coś pomóc, a i
            synka może się szybciej ściągnie.

            No... fajnie :)
            • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 16.05.07, 23:16
              Witam

              milo ze mnie pamietacie.. :) pewnie powstanie dzisiaj poemat, wiec prosze byc
              przygotowanym na tekst zagmatwany (tysiac mysli na raz mi przychodzi do glowy) z
              bledami ( dzisiaj to juz kompletnie nie mysle) miejmy nadzieje majacy chociaz
              troszke sens

              W sumie mialam dzis nie odpisywac bo w malym dolku jestem... nie wiem czy to
              tesknota, zlosc na siebie na londyn na prace czy poprostu zmeczenie

              robakowskipawel - ja nie potrafie pisac ja poprostu pisalam co mi wtedy lezalo
              na serduchu to taki desperacki krok jak juz nie bylo pomyslu co robic aby bylo
              lepiej

              keryman ty miales zbookmarkowany no popatrz a ja nie mialam...

              bonzee na prace w zawodzie to szans nie widze

              aznar kurde zapoyalam sie w twojej odpowiedzi ... ale jak prosisz to prosze
              bedzie w odcinkach ...

              1 szukanie

              Nie wiem czy pisalam czy nie ale procz prosby napisanej tutaj codziennie bedac
              jeszcze w polsce siedzialam wysylalam cv pisalam meila z odp na oferty pracy na
              londynku i tego typu stronkach...
              napisala do mnie dziewczyna ze potrzebuje dziewczyny do pracy , przyjazd w
              trybie natychmiastowym... i moze gdyby nie fakt ze na wyslanych okolo 60 cv i
              maili juz sama nie wiem ilu nikt nie odpowiedzial nie zdecydowalabym sie ...

              2. wyjazd

              bilet kupilam i wyjechalam po 2 dniach, pieniadze pozyczylam od mamy i od
              tesciowej... tutaj uslyszalam ze tacy ludzie sa naiwni, ze wlasnie tacy koncza
              na dworcu ... a ja sie z tym zgodzic nie moge... fakt to bylo moze
              nieodpowiedzialne, moze ryzykowne ale bylam na tyle zdesperowana (przypuszczam
              ze wiekszosc polakow jadacych czy w ciemno czy na jakis proste ogloszenie jest
              zdesperowanych) mialam ze soba wszelkie nr tel gdzie sie udac gdyby... adres
              hotelu gdyby nie bylo gdzie spac... itd itp

              3. praca

              nie bylo mowy o jakims wplacaniu pieniedzy. praca jako sprzataczka cleanerka
              jak to ladnie brzmi... przyjechalam w niedziele w poniedzialek szlam juz do
              pracy... i tak jest do dzis...

              po miesiacu dolaczyl maz, po 2 tygodniach znalazl prace w restauracji zizi jako
              kitchen porter. przeprowadzilismy sie i jakos nam sie zaczyna ukladac

              4. trudnosci

              jak to zwykle w naszym zyciu bywa musza byc... ja nie mam calego pakietu pracy
              czyli nie mam 40 g (pracuje caly czas u tej samej osoby , nie jestem jeszcze
              zatrudniona) trafilam juz tu do szpitala z zapaleniem nerek ale jako dobra
              pracownica we wtorek ( w piatek szpital) poszlam do pracy... jest nam ciezko bo
              jestesmy bez synka , jest nam cholernie ciezko i juz wiem dlaczego ludzie tak
              szybko chca sie starac o benefity czym wkurzaja wiekszosc pracujacych tu
              rodakow... otoz osoby ktore maja dziecko a chca tworzyc tutaj komplet rodziny
              mysla o tym ze wzgledow finansowych... np sytuacja nasza ... przyjechalismy tu
              zamknac pewien rozdzial zycia ale aby go zakonczyc musimy x funtow przeslac do
              polski = nie jestesmy w stanie sciagnac naszego syna poniewaz pracujac razem nie
              jestesmy w stanie utrzymac tutaj 3 osob i wysylac pieniedzy do polski... o
              benefitach narazie nie mysle bo poprostu nie orientuje sie w tym w ogole , nie
              pytam na forach bo wiem jakie otrzymalabym odpowiedzi , a tutaj mam za slaby
              jezyk aby isc sie samej dogadac w tej sprawie

              5. czy jestem zadowolona

              tak, w koncu od x czasu zaczyna sie cos ukladac, wielkim sukcesem dla nas jest
              to, ze mozemy pomalu zakonczyc nasze problemy finansowe , ze udalo nam sie
              znalezc prace wlasnymi silami ze siedzialam wysylalam ze mialam odwage pojechac
              i ze moj maz nie znajac ni w zab jezyka sobie poradzil ( hehe a ciekawe ze ja
              osoba ktora cos kuma z angielskiego ma gorsza prace niz maz ktory nic nie kumal )

              6....

              a nie wiem jak nazwac... mowilam juz ze jest nam ciezko, nie bede pisac jak bo
              nie chce wzbudzac litosci, druga sprawa na naszym miejscu jest setki innych ...
              podziwiam osoby ktore maja taka prace jak ja i wytrzymuja lata ... ja juz nie
              wytrzymuje i nie dlatego ze musze zapierniczach ze szmata... irytuje mnie fakt
              ze majac 7 godzin pracy ja jestemn poza domem 10 a czasem wiecej ( przejscia z
              domow do domow itd) ze nie moge miec w tej pracy swojego zdania, ze nie mam
              pewnosci ze jutro tez pojde do pracy bo moze gdzies ktos pojedzie, ze nie moge
              nic zaplanowac... ze jest ponizajaca nie przez fakt ze sie szoruje czyjes domy
              tylko dlatego ze ich wlasciciele potrafia ponizyc duzo moge wymieniac... pracuje
              tak bo mi zalezy na pracy, bo sama mowilam ze moge miec jaka kolwiek byle by
              miec , bo nie znam dobrze jezyka, bo tak naprawde nie mam tu znajomych aby sie
              chociaz poradzic ( naszymi znajomymi sa teraz osoby u ktorych ja pracuje przez
              co nawet sie nie moge wygadac co mi lezy na serduchu i co nie podoba w pracy)

              marze o innej pracy ale tak samo jak me marzenie jest wielkie tak wiem ze to
              jest nierealne i chcialabym aby nasz syn byl juz z nami... bo mimo iz w tym
              momencie zarabiamy pieniadze ( dla nas niemale ) to sa one za male aby byc tu w
              3 :(

              wiem za dlugi ten list ale chyba potrzebowalam wyrzucic to z siebie... prosze
              nie piszcie ze narzekam a powinnam sie cieszyc ze mam prace bo sie ciesze a
              jednoczesnie chcialabym robic cos innego...

              a Wam dziekuje moze gdyby nie ten watek wszelkie rady i proby pomocy to bym sie
              nawet nie odwazyla przyjechac ... bo tak naprawde pokazaliscie mi ze ludzie o
              dobrych serduchach tez wyjezdzaja i tu sa
              • aniaheasley Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 17.05.07, 00:03
                1. Jakbys sie chciala spotkac z kims (bezplatnie) kto by Ci dokladnie i
                przystepnie wytlumaczyl WSZYSTKO na temat benefitow ktore Wam przysluguja to
                skontaktuj sie ze mna na ania@aniaspoland.com ale nie z konta gazetowego bo mam
                klopoty z emailami z gazetowego

                2. gdybys chciala sobie dorobic dodatkowo sprzataniami dorywczymi od czasu do
                czasu to rowniez daj znac.
              • aznar33 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 17.05.07, 10:05
                Aniujotka

                Bardzo miło czyta Twoje przygody.

                Na forum znajduje się wyszukiwarka. Wystarczy, że wpiszesz autora wątku, albo
                jakieś wyrazy, które pamiętasz, a wyszukiwarka zabierze Cię tam bezpośrednio.
                Nie będziesz więcej musiała szukac czegoś przez godzinę.

                Jeśli chcesz, to mogę załatwic skądś wnioski o benefity i wypełni wszystko za
                Ciebie. Dumnie zrezygnujesz z zasiłków, kiedy synek będzie w domu i znajdziesz
                nową pracę. Będę jednak potrzebował sporo danych osobowych (napisz do mnie na
                priva - aznar33@gazeta.pl - jeśli jesteś zainteresowana).

                Pracą się nie przejmuj. Początki zawsze są trudne. Znajdzie się coś lepszego.
                Moja ukochana szukała długo pracy. Kilka miesięcy. Przedwczoraj znalazła. Na
                początek będzie zarabia dwa razy więcej niż poprzednio. Anglia to kraj
                możliwości. Będzie dobrze, zobaczysz.
              • kerryman wszystkie anie sa takie fajne :) 17.05.07, 11:29
                moja zona tez ania.
                mowisz ze nie chcesz narzekac, ze nie chcesz wzbudzac litosci itd.
                wg mnie masz absolutne prawo. ba! obowiazek - wymagania od siebie coraz wiecej.
                dobrze, ze ci sie nie podoba w obecnej pracy, dobrze ze nie mozesz sie przyzwyczaic.
                nie wmawiaj sobie ze nie masz szans na prace w zawodzie, czy prace taka jaka
                lubisz. z czasem wszystko przyjdzie.
                grafik komputerowy... hmm. nawet na zadupiu Irlandii (Kerry) znalazlabys prace w
                zawodzie. na poczatku bez szalu z zarobkami, ale od czegos trzeba zaczac. jesli
                w ogloszeniu o prace ktos pisze, ze wymaga dobrego czy komunikatywnego
                angielskiego, znaczy ze chce zatrudnic polaka.

                a na wszelkie trudnosci polecam cytat z adwokata diabla:

                "Pressure. It changes everything. Some people, you squeeze them, they focus.
                Others fold."
              • vierablu Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 17.05.07, 11:35
                Ania:
                marze o innej pracy ale tak samo jak me marzenie jest wielkie tak wiem ze to
                jest nierealne i chcialabym aby nasz syn byl juz z nami... bo mimo iz w tym
                momencie zarabiamy pieniadze ( dla nas niemale ) to sa one za male aby byc tu w
                3 :(
                ----
                Twoje marzenie jest realne, jestem tego pewna.
                Przede wszystkim najpierw uregulujcie Wasza sytuacje prawna - w WRS sie
                zarejestrowaliscie, mam nadzieje? Macie NIN? Jak tak, zlozcie wniosek o Child
                Benefit (chetnych tu do pomocy nie brakuje, ja tez moge, mieszkam w Londynie,
                moge sie z Toba spotkac i pomoc z papierkami) oraz Tax Credit. Potem
                rozejrzyjcie sie za kursami angielskiego. To bardzo wazne, bo to wlasciwie
                jedyna droga do znalezienia lepszej pracy.

                Pozdrawiam i jakby co, to napisz na maila gazetowego, mozemy sie spotkac i
                omowic szczegoly.
                • Gość: Ola Aniu, tak trzymac!! IP: *.b-ras1.blp.dublin.eircom.net 07.06.07, 00:46
                  Witaj, Aniu.

                  Dzis po raz pierwszy jestem na tym forum i normalnie juz godzine czytam.
                  Chcialabym Ci pogratulowac pracy i odwagi!!!
                  Ta sytuacja jest tylko przejsciowa, na pewno z czasem znajdziesz lepsza i
                  bardziej stabilna prace. Najwaznejsze ze macie prace na poczatek , z czasem
                  zdolacie cos zaoszczedzic i sprowadzic synka. Wiem, ze na poczatku jest bardzo
                  ciezko. Ale musisz wytrzymac, dacie sobie rade, marzenia sie spelniaja, tylko
                  trzeba tego bardzo pragnac i ciezka praca i wyrzeczeniami uda sie dotrzec do
                  cemu! Sprowadzisz synka, znajdziesz lepsza prace, podszkolisz angielski a potem
                  zaczniesz praktyke jako grafik komputerowy, wszystko malymi kroczkami, ciezka
                  praca i z duza cierpliwoscia ale sie uda!!!
                  Jest juz dobrze, a moze byc tylko lepiej.

                  Pozdrawiam
              • Gość: magda Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown IP: *.bulldogdsl.com 07.06.07, 21:18
                Aniu ...napisz czy jestes z Londynu.
                Czy interesowalaby cie praca 37,5 godz od pon-pt w godz miedzy 7-20 rozne.moge
                popytac u mnie w pracy...hospitality.Jak u ciebie z jezykiem?stawka na poczatek
                na pewno ponad 7ł/godz
    • Gość: mm Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 17:34
      aniajk1 a gdzie pracuje Twoj maz ze zarabia wiecej od Ciebie i nie trzeba znac
      jezyka?

      • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 18.05.07, 22:57
        witam ponownie... jak zawsze dziekuje za wszystkie odpowiedzi :)
        dziekuje tez za chec pomocy przy benefitach - tego sie nie spodziewalam i milo
        mnie zaskoczyliscie. Wiem ze najpierw obydwoje z mezem musimy sie postarac o nin
        bo jest on potrzebny do zasilkow. maz jest zarejestrowany w home office nie wiem
        czy ja tez musze byc??

        aznar musze sie przejmowac bo moj maz nie zarabia tyle abym ja mogla rzucic
        jedna prace i szukac na spokojnie drugiej, problem w tym ze jesli bede chciala
        zmieniac to musze tak kambinowac aby jakos lagodnie bez wielkich strat przejsc z
        jednej do drugiej ( chyba ze za duzo wymagam )

        keryman a to teraz dopiero wpadles na to ze wszystkie anie fajne sa ??? :)
        co do pracy w zawodzie daLEJ uwazam ze byloby mi trudno moj angielski w dalszym
        ciagu jest ograniczony... bedac w Polsce szlam na latwizne i do wszelkiego
        oprogramowania sciagalam spolszczenia , teraz po tak dlugiej prtzerwie
        otwierajac program w j angielskim jestem przerazona bo robie wszystko po omacku

        vierablu ja wiem ze to ladnie brzmi... maz jest zarejestrowany w wrs ja nie ,
        nie mamy jeszcze nin ale bedziemy sie teraz o to starac...

        co do szkoly to ... wiem ze angielski jest potrzebny ale nas nie stac na to a na
        bezplatne sie nie zalapujemy ze wzgledu na godziny pracy ...

        Dla nas nie jest to wszystko takie proste. zaryzykowalismy przyjazd tutaj ale
        totalnie nie orientujemy sie w sprawach urzedowych itp nie mamy tu osob 9rodzina
        znajomi) ktorzy poprowadzili by nas czy wskazali procz teraz Was wiec wiele
        rzeczy robimy po tym jak cos przeczytamy ... dopiero teraz mamy internet, wiec
        bedzie latwiej nam znalezc jakas informacje

        Co do naszego jezyka jest lepiej ale bez szalu ... ja jak musze to zaczynam cos
        mowic ale zauwazylam ze wsrod polakow mam blokade mam wrazenie ze ktos bedzie
        sie smial... mam jedna klientke (murzynka) ktora ze mna rozmawia i tak sobie to
        wbila do glowy ( chec wysilenia mnie do mowienia) ze gnebi mnie za kazdym razem
        jak jestem u niej. wiecej rozumiem (tak mi sie wydaje) ale niekiedy tez mam
        problem tyle ze teraz jak czegos nie rozumiem nie ucinam I don't understand ale
        pytam co to znaczy i gnebie dotad az mi wytlumacza na inne sposoby :P

        jezyk mojego meza?? - w szoku jestem ... w dniu szukania pracy mowilam mu x
        zwrotow ktore musi powiedziec ( moj maz rozumial ale nic prawie nie mowil )
        teraz coraz lepiej mu to idzie, zauwazylam tez ze o wiele wiecej ode mnie
        rozumie ja musze pomyslec niekiedy przeanalizowac co ktos mowil on wie od
        razu.Moze przysluchac sie rozmowie i wiedziec co mowia ja nie zawsze ... do mnie
        trzeba powoli :(

        gosc mm nie napisalam ze zarabia wiecej bo tak niestety nie jest zarabia minimum
        - podatek. Jak bez jezyka zdobyl ta prace??? bardzo duzo rozumie byl w dobrym
        miejscu o dobrym czasie bo na zaboj potrzebowali kogos nowego... przeszedl
        trening i stwierdzili ze sobie poradzi , dzis jest bardzo chwalony ... napewno
        bylo mu o tyle latwiej ze pracowal tam polak i wmomencie kiedy sam nie mogl
        powiedziec czego chcial mimo iz rozumial tamten mu pomogl w dogadaniu sie ...

        a my zaczynamy wszystko od nowa , niestety nasza sytuacja zmusza nas aby wysylac
        zarobione pieniadze ...teraz musielismy wszystkie jakie odlozylismy i tak
        niestety bedzie jeszcze przez pewien czas poki nie wyjdziemy na prosta w Polsce
        , przeraza mnie to z jednej strony bo pracujemy nie majac tak naprawde tu nic a
        z drugiej ciesze sie ze jest swiatelko ze zamkniemy wszelkie zaleglosci.
        • vierablu Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 18.05.07, 23:29
          Aniu, tez sie zarejestruj. I koniecznie starajcie sie o NIN - bez tego nie
          dostaniecie ani Child Benefit, ani tax credit.
          Child Benefit dostaje kazdy, niezalenie od zarobkow, a mysle, ze te 70 funtow
          miesiecznie bardzo Wam sie przyda.
          • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 19.05.07, 00:16
            vierablu ale to nie jest tak ze aby sie zarejestrowac to trzeba miec prace?...
            tzn powiem tak maz dostal wszystko od pracodawcy bo to oni chcieli go zatrudnic
            legalnie... ja w tym momencie pracuje bez zatrudnienia i co z tego ze ja chce
            sie zarejestrowac jak sa do tego potrzebne dane pracodawcy itd... czy to ten
            sam rodzaj zatrudnienia ma byc? maz wypelnial takie broszury wplacal 70 funtow i
            wysylal razem z paszportem.
            • aznar33 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 19.05.07, 16:34
              Aniu

              Moja R. szukała pracy, będąc już zatrudniona. Po prostu wolała zmienić na
              lepszą. Wprawdzie zapewniałem Ją, że może to robić z wolnej stopy, ale Ona
              wolała utrzymać stosunek pracy do momentu znalezienia nowej.

              NIN dostajesz w Job Center. Aby go dostać musisz być zatrudniona ALBO aktywnie
              szukać pracy - mieć kilka potwierdzeń z agencji, albo od pracodawców, że
              szukasz. Jeśli potrzebujesz, to zapewnią Ci tłumacza na rozmowę (oni za niego
              płacą).

              Najlepiej, jak z kimś porozmawiasz o formalnościach. Już kilka osób się
              zaoferowało (ja mogę telefonicznie).

              O benefity się nie martw i bez żenady o nie występuj. Na tym forum najwięcej na
              benefity narzekają sami beneficiarze. Takie polskie piekiełko. Mi niestety nie
              przysługują, ale jeśli tylko miałbym taką okazję, to nie zawahałbym się z niej
              skorzystać. Tak więc porzuć wszystkie skrupułu i załatwiaj formalności dla synka.

              Ech... szkoda, że Was do Londynu zaniosło.

              Pozdrawiam serdecznie
            • vierablu Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 19.05.07, 17:04
              To ja chyba nie rozumiem, na jakich dokladnie zasadach Ty pracujesz. Myslalam,
              ze pracujesz zatrudniona przez jakas agencje oferujaca uslugi sprzatania. Jezeli
              nie, to wlasciwie oznacza, ze pracujesz na czarno, co oczywiscie nie jest dla
              Ciebie korzystne.
              Rejestrowanian sie jako self-emlpoyed nie ma pradwopodobnie w Twoim przypadku
              wiekszego sensu, lepiesz szukaj pracy legalnej.
              Zanim ja znajdziesz, maz moze wystapic o NIN dla siebie i Ciebie - w dokumentach
              bedziecie chyba musieli podac, ze nie pracujesz. Sadze, ze w takim przypadku
              dobrze by bylo, gdybys zarejestrowala sie w jobcentre jako poszukujaca pracy.

              Zeby otrzymac NIN trzeba zadzwonic pod ten numer: 0845 600 0643 (8am - 6pm
              Monday to Friday) i umowic sie na rozmowe. NIN zalatwia sie osobiscie. Poproscie
              kogos z angielskim, jak sami nie czujecie sie na silach, zeby zadzwonil w Waszym
              imieniu i poprosil o obecnosc tlumacza na rozmowie. Po zarejestrowaniu sie przez
              telefon przysla Wam informacje, jakie dokumenty trzeba wziac ze soba na rozmowe.
            • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 20.05.07, 14:01
              gosieni napisze do Ciebie wieczorkiem a teraz na szybko moge ci doradzic abys
              czas przed wyjazdem poswiecila na szukanie pracy wszedzie gdzie tylko mozliwe
              (portale , ogloszenia) ja dzieki temu tu wyjechalkam i mimo iz chcialam w ciemno
              to jadac mialam zapewniona prace i przede wszystkim mieszkanie ( w ciagu jednego
              dnia zaraz po przyjezdzie moze ci byc trudno cos znalezc i zostanie jakis hotel
              ) druga sprawa jezyk nie zawsze potrzebny ale jednak bardzo ...
    • gosieni Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 19.05.07, 18:31
      Dzień dobry Aniu i wszystkim też, którzy Ci tu kibicowali.
      Wiesz czytając cały ten wątek nie mogłam wyjść z podziwu. Miałaś i masz mnóstwo
      determinacji w sobie i w końcu Ci się udało!!!!
      Jestem w takiej sytuacji jak Ty przed kilkoma miesiącami. Oboje z mężem
      chcielibyśmy wyjechać bo nie dajemy sobie rady tu w Polsce. Ja jestem teraz na
      wychowawczym. Mamy jedno dziecko. Mąż pracuje po godzin na dobę żeby móc nas
      utrzymać, ja opiekuję się drugim dzieckiem,2,3 godz. dziennie ale to tylko 100
      zł dodatkowo. Nie mamy szans na mieszkanie, musimy wynajmować i to pochłania
      dosłownie wszystko.
      Myślimy poważnie o wyjeździe ale na razie muszę się do tego solidnie
      przygotować. Znam angielski tylko w stopniu podstawowym, mąż też nawet jeszcze
      gorzej ode mnie. Zbieramy pieniądze na bilety i na utrzymanie przez pierwszych
      kilka tygodni. W ogóle nie mam tak naprawdę zielonego pojęcia jak to wszystko
      wygląda od strony logistycznej.
      Szczerze mówiąc strasznie się boję, jak pewnie wszyscy którzy decydują się na
      wyjazd. Dokładnie tak jak pisałaś" wysiądę z samolotu" i co dalej.
      Ja również nie mam tam żadnej rodziny ani bliższych znajomych, którzy zechcieli
      by pomóc. Mam nadzieję, że nie urażę Ciebie tym co teraz napiszę , a jeśli tak
      to przepraszam ale chciałam Ciebie zapytać gdybyś w wolnej chwili napisała mi
      gdzie się udałaś po przyjeździe lub napisała o istotnych szczegółach dotyczących
      wyjazdu. Oczywiście jeśli będziesz miała odrobinkę czasu i ochoty. Byłabym Ci
      dozgonnie wdzięczna. Mój e-mail: ewio@gazeta.pl.
      Pozdrawiam gorąco i życzę Ci wielu sukcesów na dalszej drodze, a przede
      wszystkim bycia znowu w pełni rodziną!
      • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 20.05.07, 11:33
        wielkie dzieki za rady

        aznar wlasnie slyszalam ze mozna dostac ten nin niby nie pracujac... bede
        probowac napewno jesli sie nie uda poprosze dziewczyne u ktorej pracuje aby
        zatrudnila mnie chociaz na 1/2 etatu
        wyladowalismy w Londku bo tu dostalam prace jeszcze przed wyjazdem, fakt mialam
        jedna propozycje pracy od osoby ktora przeczytala ten tekst poza londynem ale
        bylo to okolo 70 godzin tygodniowo za 150 f i musialam sie dodatkowo sama
        zatrudnic nie zgodzilam sie mimo iz pozniej zalowalam na dzien dzisiejszy mysle
        ze jednak dobrze zrobilam bo wtedy napewno bym nie wyrobila

        a o benefity jednak bede sie starac tak jak verablu napisala kazdy dodatkowy
        funt sie przyda i napewno spowoduje ze moj syn bedzie tu z nami szybciej

        vierablu przyjechalam tu na ogloszenie pracy do sprzatania, osoba u ktorej
        pracuje nie ma typowej agencji ale wiem ze moze zatrudnic... z tego co mowila mi
        ze najlepiej dla niej i dla mnie byloby na 1/2 etaty tak aby wykazywac 15 g
        tygodniowo ( ja sie nie znam co i jak byloby najlepiej) ale na rozmowie sie
        skonczylo w sumie bylo ich kilka...zwlaszcza ze sama nie wiedzialam czy moge byc
        zatrudniona tutaj jesli w Polsce jestem w swoim zakladzie pracy poniewaz
        wzielam urlop wychowawczy bezplatny ... tak bylo dla mnie bezpieczniej gdyby cos
        nie wyszlo, jeszcze rok moglam taki wziasc na synka ( nie ma jeszcze 3 lat) na
        poczatku bylam na okresie probnym , pozniej nie bylo kompletu pracy i w sumie
        jeszcze nie ma i tak schodzi z tym zatrudnieniem ... az zaczelam myslec o czyms
        innym ...
        dzieki za nr telefonu w tym tygodniu bede dzwonic ale chyba nie odwaze sie sama
        ... slyszalam ze na takie spotkanie czeka sie nawet 2 tygodnie...a po takim
        spotkaniu? jesli oczywiscie nie bedzie problemu przyznania





      • aniajk1 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 20.05.07, 15:24
        gosieni napisze do Ciebie wieczorkiem a teraz na szybko moge ci doradzic abys
        czas przed wyjazdem poswiecila na szukanie pracy wszedzie gdzie tylko mozliwe
        (portale , ogloszenia) ja dzieki temu tu wyjechalkam i mimo iz chcialam w ciemno
        to jadac mialam zapewniona prace i przede wszystkim mieszkanie ( w ciagu jednego
        dnia zaraz po przyjezdzie moze ci byc trudno cos znalezc i zostanie jakis hotel
        ) druga sprawa jezyk nie zawsze potrzebny ale jednak bardzo ...
        • aznar33 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 31.05.07, 21:56
          Aniu,

          Ciągle czekam na więcej informacji i ciągle mam niedosyt(chyba nie tylko ja).
          Jest to jeden z bardzo nielicznych wątków, gdzie można spotkać się z prawdziwą
          ludzką życzliwością, więc nie wahaj się proszę z dopisywaniem choćby kilku zdań
          od czasu do czasu.

          Muszę przyznać, że sprawy nie do końca potoczyły się tak, jakbym tego sobie i
          Tobie życzył. Pomimo wielu ostrzeżeń poleciałaś do Londynu i pracujesz na czarno
          dla oszustki. Dobre jednak i to na początek, jeśli płacą za wykonaną pracę.
          Trzeba jednak jak najprędzej się z tego wyrwać i znaleźć legalne zatrudnienie.

          Wiele osób na tym forum deklarowało chęć pomocy. Wykorzystaj ją. Z pewnością
          będziesz miała okazję spłacić dług choćby pomagając później inne osobie.

          Pozdrawiam
          • sylwek07 Re: Są jeszcze polacy którzy pomoga bezinteresown 31.05.07, 22:42
            aznar33 podoba mi sie to zdanie
            "Z pewnością będziesz miała okazję spłacić dług choćby pomagając później inne
            osobie."
            szkoda tylko ze tak malo osob o tym pamieta i uwaza ze pomoc im sie nalezala i
            nie potrzeba jej przekazywac.

            to tak jak z miloscia,czym wiecej oddajesz,dajesz tym wiecej jest w kolo jej :)
      • sylwek07 do gosieni i innych ktorzy jada do UK 24.05.07, 08:29
        www.britishembassy.gov.uk/servlet/Front?pagename=OpenMarket/Xcelerate/ShowPage&c=Page&cid=1109178047236

        www.tuc.org.uk/international/tuc-12503-f0.cfm
        www.eures.praca.gov.pl/
        europa.eu.int/eures/home.jsp?lang=pl
        • gosieni Re: do gosieni i innych ktorzy jada do UK 30.05.07, 08:16
          Dziękuję Ci bardzo sylwku07 za podane adresy i życzliwość, pozdrawiam.
          • Gość: wk Re: do gosieni i innych ktorzy jada do UK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.07, 11:26
            jesteście wspaniali, uwielbiam serdeczność, pomagajcie sobie czasami warto
            komuś pomóc.
            • aniajk1 Re: do gosieni i innych ktorzy jada do UK 04.06.07, 23:50
              aznar nie moge powiedziec ze pracuje dla oszustki to nie tak... ta osoba mimo
              wszystko bardzo mi pomogla, nigdy jeszcze nie oklamala... zaraz po przyjezdzie
              mialam prace i mam ja do chwili obecnej... od poczatku wiedzialam ile zarobie
              ... kiedy zle sie czulam to ona zadzwonila po pogotowie mimo iz mieszkala juz
              okolo 1,5 godz ode mnie... przyjechala i byla w momencie kiedy byl u mnie
              lekarz... to ona byla do 3 w nocy ze mna w szpitalu kiedy lezalam pod kroplowka...

              piszecie tutaj o dziekowaniu za pomoc... wlasnie przez to w ilu sytuacjach mi
              pomogla bo jednak takie byly mimo iz tylko u niej pracuje ... nie moge jej w
              ciagu jednego dnia powiedziec bay... taka nie jestem... fakt mysle ciagle o
              innej pracy wrecz obsesyjnie ale stoje w miejscu bo wydaje mi sie ze nie moge
              inaczej bo cos komus zawdzieczam...

              w tym momencie powiem szczerze ze nie pisalam bo sie pogubilam... strasznie az
              mam takie doly ze sama nie umiem sobie poradzic... chodzi o przyjazd mojego
              dziecka... nie umie go zostawic na dluzej... z drugiej strony wiem ze jak
              przyjedzie nie bedzie latwo... nie wiem co robic.... niby inne byc moze
              trudniejsze problemy rozwiazywalam , umialam zadecydowac ...teraz nie umiem...
              wrecz bylabym szczesliwa gdyby ktos choc przez chwile odciazyl mnie od tych
              mysli pomogl zdecydowac...

              nie wyobrazam sobie aby moje dziecko szlo tu do przedszkola zaraz po przyjezdzie
              ... z wielu powodow... jest alergikiem jest za spokojny wiem ze moze to byc dla
              niego zbyt wiele ... wiem ze gdyby bylo mu zle a ja bede pracowac dalej tak jak
              pracuje nie bede go mogla zabrac , wziasc wolnego i chociazby go przytulic i byc
              z nim ... to mnie dreczy...
              dostalam propozycje od jednej osoby u ktorej sprzatam ( ma roczna coreczke) abym
              od wrzesnia jak sciagne malego zostawala u niej w domu z synem i jej corka od 8
              - 17 od pon - piatku za 100 funtow... nie wiem co zrobic to 45 godz duzo za male
              pieniadze ale bylabym z malym... druga sprawa wtedy zmieni sie duzo bo to nawet
              nie starczy na oplate za mieszkanie na tydz ... wiec bedziemy musieli brac z
              tego co zarobi maz na zycie bilety itd... w ten sposob nie splacimy tak szybko
              dlugow jak to planowalismy ... nie wiem co robic... moze dla niektorych to glupi
              problem a ja przez to boje sie rozpoczynac kazdy dzien...

              jestem matka i niewyobrazam sobie aby moj syn byl jeszcze dluzej w polsce ale
              dlaczego zawsze tyle przeszkod musi byc po drodze... wiem moge sie starac moze o
              inna prace i dawac syna do przedszkola... myslalam aby moze wziasc 2 dzieci do
              bawienia i cos wiecej zarobic i normalnie zyc ale kto sie zgodzi gdzie znajde...

              przepraszam ze takie zale tu pisze... poprostu mam na ta chwilke dosc to siedzi
              we mnie gleboko zbyt gleboko aby podejsc do tego jakos racjonalnie i dobrze
              wybrac...wiec w sumie wywalilam te mysli tutaj... przypuszczam i nawet jestem
              pewna ze wielu ludzi ma takie mysli jak ja , wiem ze sa powazniejsze problemy ...

              gosienia nie wiem czy dostalas maila bo nie odpisalas... daj znac czy doszedl...
              • sylwek07 a co to znaczy spokojny? 05.06.07, 08:28
                Bo ja kiedy bylem spokojny bylem skierowany do psychologa dla dzieci(jako
                dziecko) i wtedy wyszlo co wyszlo no ale tak nie musi byc z Twoim synem i moze
                te lęki sa przedwczesne,wazne aby wiedziec na czym sie stoi.
                • aniajk1 Re: a co to znaczy spokojny? 05.06.07, 19:55
                  sylwek mysle ze niepotrzebny jest psycholog bo w sumie z tego ze jest dzieckiem
                  spokonym jestem bardzo dumna...jak na 3 latka umie sie zachowac ladnie przy
                  gosciach w odwiedzinach itd... poprostu nie jest wielkim urwisem w obcym
                  miejscu... minus taki ze w nowych miejscach przyjmuje postawe obserwatora i tak
                  np w polsce podczas spacerow na plac zabaw potrafil przez godzinke siedziec i
                  obserwowac dzieci nie bawiac sie... smial sie jak robily cos smiesznego ale nic
                  wiecej... zal mi niekiedy go bylo dla mnie byl to smutny widok... wiem ze w
                  przedszkolu tutaj tez tak bedzie bedzie na boku nie znajac jezyka moze jeszcze
                  bardziej to przezyc... jest wrazliwym dzieckiem... w polsce bez problemu sie
                  zaaklimatyzowal, nie plakal szedl zawsze poslusznie ale niekiedy z opowiadan
                  mialam wrazenie ze jakby za kare bez sprzeciwu ... rozrabiac z opowiadan
                  przedszkolanki zaczal po pol roku ... po pol roku ma swojego kolege z ktorym
                  zaczynaja psocic... wczesniej jadl z pania przy stoliku nie z dziecmi bo nie
                  chcial... nie chcial spac wmawiano mu ze idzie odpoczywac bo sie bal spac...
                  robil to wszystko ale wiele musieli mu wytlumaczyc wlasnie ze nie spac tylko
                  polezec... itd... tu nie bedzie osoby ktora mu wytlumaczy... moze ja to za
                  bardzo przezywam... ale znam tez moje dziecko... nie mowie ze nigdy nie dam go
                  do przedszkola ale po przyjezdzie nie wyobrazam sobie po przemysleniu
                  wszystkiego aby go puscic od razu na gleboka wode ...

                  aznar dobrze ze tak piszesz... bez ogrodek tak chyba wiecej do mnie dociera...z
                  tym zatrudnieniem to jest o tyle problem ze ja do listopada 2008 r jestem
                  zatrudniona w polsce... nie chcialam walic wszystkich mostow bo nie bylam pewna
                  ze tu mi sie uda... wiec wzielam bezplatny urlop wychowawczy bo jeszcze rok mi
                  takiego przyslugiwal... nikt mi jednak nie umial powiedziec czy bedac na
                  wychowawczym w polsce moge za granica sie zatrudnic chociaz na 1/2 etatu ...

                  gosieni a ty jestes dalej w polsce??? czy dalej myslisz o przyjezdzie tutaj...
                  fajnie czytac ze osoba z podobnymi problemami wierzy ze bedzie lepiej... ja
                  niekiedy trace nadzieje... chociaz i tak twierdze ze duzym osiagnieciem jest to
                  ze tu jestesmy a bardzo malym jesli chodzi o reszte spraw...
                  • sylwek07 Re: a co to znaczy spokojny? 05.06.07, 20:05
                    aniajk1 jesli jest wrazliwym dzieckiem to tym bardziej ktos musi pujsc z nim
                    do psychologa aby wykazac czy tak naprawde jest i nie boj sie tego bo to moze
                    duzo powiedziec ,bo ja tez bylem wrazliwym dzieckiem i tak jest nadal ...Tak
                    musze robic aby omijac stresujace rzeczy i wtedy jakos sie zyje :).Mysle ze
                    dobrze sie wyrazilem .
                  • vierablu Re: a co to znaczy spokojny? 05.06.07, 21:56
                    Aniu, nie rozwiazujac umowy o prace w Polsce szykujesz sobie klopoty podatkowe.
                    Pisalas, ze chcecie jak najszybciej splacic dlugi - moim zdaniem sprowadzenia
                    syna jak najszybciej jest wazniejsze.
                    Wysylam Ci na priva numer telefonu.
                    • aznar33 Re: a co to znaczy spokojny? 05.06.07, 22:25
                      > Aniu, nie rozwiazujac umowy o prace w Polsce szykujesz sobie klopoty podatkowe.

                      Jakie kłopoty?
                      • vierablu Re: a co to znaczy spokojny? 05.06.07, 22:45
                        > > Aniu, nie rozwiazujac umowy o prace w Polsce szykujesz sobie klopoty poda
                        > tkowe.
                        >
                        > Jakie kłopoty?

                        Klopoty o ile nie zamierza predko wracac. Pomimo nowej umowy dotyczacej podatkow
                        w dalszym ciagu rozstrzygajace - w razie watpliwosci - jest to, gdzie sie ma
                        centrum interesow zyciowych. Chyba trudno bedzie udowodnic, ze sa one w UK, jak
                        sie ma umowe o prace w Polsce.
                        Jestem przewrazliwiona?
                        • aznar33 Re: a co to znaczy spokojny? 05.06.07, 23:25
                          Konwencję czytałem kilka miesięcy temu. Teraz rzuciłem na nią tylko szybko okiem
                          dla przypomnienia. Nie widzę tu zagrożenia.

                          W pewnym sensie masz rację - należy dmuchać na zimne. Niemniej jednak uważam, że
                          kwestia ewentualnego konfliktu z polskim fiskusem ZUPEŁNIE nie powinna nas teraz
                          interesować. Jeśli się mylę (a nie sądzę, żeby tak było) to w razie czego
                          uruchomi się brata doradcę podatkowego :) Jednak to odległa perspektywa.
                          Najpierw Ania musi zacząć zarabiać... na razie oficjalnie nie zarobiła ani pensa.

                          Ponadto ta nierozwiązana umowa daje Ani pewnego rodzaju zabezpieczenie i
                          poczucie bezpieczeństwa. Zostawmy to na razie.

                          Priorytetem powinna być normalna praca i ściągnięcie dziecka. Cała reszta to furda.
              • aznar33 Re: do gosieni i innych ktorzy jada do UK 05.06.07, 09:27
                Aniu,

                Cieszę się, że Twoja "pracodawczyni" nie jest złą osobą i w trudnych chwilach
                możesz na nią liczyć. Ja jednak mam umysł ścisły i widzę gołe fakty, a
                mianowicie to, że pracujesz na czarno. Pracujesz dla niej nielegalnie. To jest
                oszustwo. Prawdę mówiąc nie widzę żadnych korzyści dla pracownika z tego
                wypływających (może poza jedną, ale o niej za chwilę). Jedyną osobą, dla której
                taki układ jest korzystny, to "pracodawca" i powiem Ci szczerze - tutaj taki
                stosunek pracy uważany jest za świństwo.
                A jedyną korzyścią dla pracownika wynikającą z braku podpisanej umowy o pracę
                jest zerowy okres wypowiedzenia, czyli że możesz zrezygnować w każdym momencie.
                Jeśli chcesz być fair, to możesz dać jej trochę czasu na znalezienie kogoś.
                Myślę, że nie będzie miała z tym problemu. Podziękuj jej ładnie i idź dalej...
                choćby dla dziecka.
                Potrzebujesz legalnej pracy, żeby ubiegać się o benefity. Dobrze, że choć Twój
                mąż ją ma.

                Napiszę po raz kolejny - potrzebujesz pomocy. Nie bój się skorzystać z tej już
                ZAOFEROWANEJ! Musisz się wyrwać z dołów społecznych. Potrzebna Ci stabilna,
                uczciwa praca przez którą nie popadniesz w depresję.
                Jakiś czas temu Vierablu zaproponowała Ci spotkanie. SPOTKAJ SIĘ Z NIĄ!!! To
                kulturalna, wiarygodna, wykształcona osoba, która może Ci bardzo pomóc. Ja bym
                tak zrobił na Twoim miejscu.
                Ze względu na odległość ja mogę CI służyć jedynie telefonem :(

                Odnośnie przedszkola, to możesz porozmawiać/popisać z moim Kochaniem. Pracuje
                jako menedżerka w sieci przedszkoli. Ja mogę napisać tyle, że nie bałbym się
                posłać swojego dziecka do angielskiego przedszkola.

                Pozdrawiam
                PS wybacz, jeśli piszę zbyt brutalnie i bez ogródek.
                • sylwek07 Re: do gosieni i innych ktorzy jada do UK 05.06.07, 09:33
                  aniajk1 a jak chcesz byc dla niej wdzieczna to moze sie trafi takie cos ze
                  bedziesz mogla jej w czyms pomoc ,mozecie zostac przeciez
                  znajomymi,przyjaciolmi i tak jak napisal kolega ze szukaj pracy legalnej i
                  wtedy duzo Ci sie wyjasni w Twoim zyciu :)
              • mariolkaszelkowska Re: do gosieni i innych ktorzy jada do UK 05.06.07, 10:49
                Czesc wszystkim. Aniu nie dostałam od Ciebie żadnej wiadomości. Pozdrawiam Cię
                gorąco i bardzo Ci współczuję. Nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem, pomimo,
                ze nie jestem w takiej sytuacji jak Ty, ale potrafię się wczuć. Jestem również
                matką... Tutaj w Polsce tez zdecydowałam o wyborze pomiędzy dzieckiem a pracą.
                Cóż pozostaje mówić....
                Życzę Ci dużo wiary w to, że to kiedyś minie. Wszystkie problemy mają kiedyś
                swój kres a najważniejsze przecież jest to że jest przy nas najbliższa osoba i
                to dodaje odwagi. Trzymaj się cieplutko i będę trzymać kciuki
              • gosieni Sorki to byłam ja gosieni 05.06.07, 10:51
                zalogowałam się dzis inaczej i zapomniałam.
                • Gość: ola Aniu, tak trzymac!! IP: *.b-ras1.blp.dublin.eircom.net 07.06.07, 00:48
                  Witaj, Aniu.

                  Dzis po raz pierwszy jestem na tym forum i normalnie juz godzine czytam.
                  Chcialabym Ci pogratulowac pracy i odwagi!!!
                  Ta sytuacja jest tylko przejsciowa, na pewno z czasem znajdziesz lepsza i
                  bardziej stabilna prace. Najwaznejsze ze macie prace na poczatek , z czasem
                  zdolacie cos zaoszczedzic i sprowadzic synka. Wiem, ze na poczatku jest bardzo
                  ciezko. Ale musisz wytrzymac, dacie sobie rade, marzenia sie spelniaja, tylko
                  trzeba tego bardzo pragnac i ciezka praca i wyrzeczeniami uda sie dotrzec do
                  celu! Sprowadzisz synka, znajdziesz lepsza prace, podszkolisz angielski a potem
                  zaczniesz praktyke jako grafik komputerowy, wszystko malymi kroczkami, ciezka
                  praca i z duza cierpliwoscia ale sie uda!!!
                  Jest juz dobrze, a moze byc tylko lepiej.

                  Pozdrawiam
              • Gość: Kasia Londyn IP: *.b-ras1.blp.dublin.eircom.net 07.06.07, 01:01
                Ania

                Pisalas ze bylas przedtem juz w Londynie, mozesz napisac cos wiecej o tym
                wyjezdzie? Czy pracowalas wtedy?

                Mam nadzieje, ze uda Ci sie sprowadzic synka niedlugo. To bardzo wazne.
                Jak myslisz, jak dlugo bedziecie musieli jeszcze odkladac pieniadze na
                splacenie dlugow?

                Powodzenia,

                Kasia
                • aniajk1 Re: Londyn 07.06.07, 20:31
                  Vierablu wlasnie nikt mi nie umial powiedziec czy bedac na wychowawczym moge tu
                  podjac jakas prace w polsce moge dodatkowa jesli praca ta nie przeszkadzalaby mi
                  w wychowywaniu dziecka i nie zarabialabym wiecej niz 1000 zl tutaj nie wiem jak
                  to jest... w tym momencie nie bede miala problemow bo tu nie jestem zatrudniona
                  a przebywac moge na wychowawczym gdzie chce... a tutaj jak widzisz nie mam
                  podpisanej umowy ...
                  jakby do tego doszlo to nie zastanawialabym sie i zerwala umowe w polsce bo nie
                  mam zadnych korzysci procz w tym momencie tego ze liczy mi sie to do lat
                  pracy... bedac na wychowawczym nawet przez caly okres 3 lat moge byc zatrudniona
                  i nie musze przebywac w polsce

                  Ola wierze ze sie spelniaja i caly czas mam nadzieje... mysle ze doly moja sa
                  spowodowane tym ze wiele rzeczy jest dla mnie zupelnie nowych ... ciezko bez
                  syna i bliskich osob ktorym mozna sie wygadac... rodzicom nie zawracam glowy bo
                  w sumie pomoc mi nie moga ...

                  kasiu poprzednim razem bylam tylko przez miesiac pracowalam malutko wiekszosc
                  czasu szukalam.... nie znalazlam i wrocilam ... co do naszych dlugow to one moze
                  nie sa kolosalne problem w tym ze my dalej mamy mieszkanie wynajmowane w polsce
                  ( nie mamy gdzie dac wszystkich naszych rzeczy... sprzedac z pewnych powodow nie
                  mozemy ale to inna historia) wiec co miesiac trzeba to oplacac... dopiero
                  wrzesien przyniesie w tym male swiatelko bo bedziemy mogli miec mieszkanko za
                  200 zl miesiecznie ( sam czynsz )i chyba lepsze to niz placenie teraz co miesiac
                  600 zl a moze kiedys taaaaam uda sie wykupic to tansze


                  Moze nie pochwalicie tego na co sie zdecyduje ale mysle ze po rozmowie z Ania z
                  tego forum doszlam do wniosku ze skorzystam z propozycji tej babki u ktorej
                  pracuje i bede sie jej dzieckiem opiekowac i Kubusiem... Ania mi uzmyslowila ze
                  w tym wypadku to chyba najlepiej na tym wyjde finansowo... bo to sa proste
                  wyliczenia... zarabiam niecale 200 F tygodniowo ... czasem jak klienci
                  wyjezdzaja to 150 ( tak bede miala na nastepny tydzien... przedszkole kosztuje
                  ok 30 f dziennie ... czyli prosty rachunek zostaje nic lub okolo 40 f ( w dobrym
                  wypadku) fakt sa zwroty ale przeczytalam ze nie wiecej niz 130 f na miesiac ...
                  wiec w niczym nas to nie ratuje... a tu jednak co tydzien bedzie to 100 f ....
                  ale szukac i tak bede innej ale juz takiej gdzie bedzie nam sie to oplacalo
                  finansowo - musze w ten sposob myslec bo dalej nas trzymaja zaleglosci w polsce


                  • aznar33 Re: Londyn 07.06.07, 20:52
                    > Moze nie pochwalicie tego na co sie zdecyduje ale mysle ze po rozmowie z Ania z
                    > tego forum doszlam do wniosku ze skorzystam z propozycji tej babki u ktorej
                    > pracuje i bede sie jej dzieckiem opiekowac i Kubusiem...

                    Targuj się! 150f/tyg?
                    Wbrew pozorom to wcale niegłupie rozwiązanie. Dziecko będzie przy Tobie, praca
                    mniej stresująca, bardziej "stabilna", bez konieczności ciągłych dojazdów. Krok
                    naprzód w stosunku do obecnej sytuacji.

                    Możesz też pomyśleć o karierze w kierunku childminder.
                    • Gość: Taska Re: Londyn IP: *.acn.waw.pl 14.06.07, 17:14
                      Ania trzymam za Ciebie kciuki.
                      :-)
                      • aniajk1 Re: Londyn 17.06.07, 13:35
                        witam ponownie co tam u Was slychac...??

                        oczywiscie dogadalam sie bede dostawac okolo 145 , mysle ze to i tak lepiej niz
                        jakbym go poslala do przedszkola...

                        pojawia sie natomiast nowy problem... znajomi mieli znalezc domek do wynajecia
                        ktorym mielismy sie opiekowac ... plusy dla nas : duzy pokoj i taniej, nasz syn
                        niebylby wliczany w kwote wynajmu tak jak to zazwyczaj jest robione...
                        moglibysmy jakos normalnie funkcjonowac... ale domku nie znalezli a wyjezdzaja
                        na miesiac do polski ... my jedziemy koncem sierpnia obawiam sie ze skoro nie
                        znalezli przez 2 miesiace to po swoim powrocie nie znajda w 4 tygodnie do
                        naszego wyjazdu...

                        myslalam o studio flacie ale nie wyrobimy finansowo ... czy zawsze musimy miec
                        takie przeszkody jak juz cos zaczyna sie ukladac...
                        • aznar33 Re: Londyn 18.06.07, 11:29
                          > oczywiscie dogadalam sie bede dostawac okolo 145

                          Zuch dziewczyna ;)

                          > pojawia sie natomiast nowy problem... znajomi mieli znalezc domek do wynajecia
                          > ktorym mielismy sie opiekowac ...

                          Słuchaj... zupełnie się pogubiłem. Jacy znajomi, jaki domek? Macie zarządzać
                          jakąś nieruchomością w zamian za lokum? Chyba nie chcecie wynająć całego domu,
                          jeśli nie stać Was na studio flat?

                          > duzy pokoj i taniej, nasz syn
                          > niebylby wliczany w kwote wynajmu tak jak to zazwyczaj jest robione...

                          Też nic nie rozumiem. Dlaczego czynsz miałby ulec zmianie jeśli przyjedzie Wasz
                          syn? Przecież płaci się za pokój/mieszkanie/dom, a nie za ilość osób tam
                          przebywającą, chyba że mowa tu o hotelu.
                          Pomijam już sprawę, że trzy osoby w jednym pokoju to niespecjalnie legalne.

                          > myslalam o studio flacie ale nie wyrobimy finansowo ...

                          A mówiliśmy... nie jechać do Londynu!!!

                          Skontaktowałaś się już z kimś z forum, kto oferował pomoc? Załatwiliście benefity?
                          • aniajk1 Re: Londyn 18.06.07, 23:48
                            Słuchaj... zupełnie się pogubiłem. Jacy znajomi, jaki domek? Macie zarządzać
                            > jakąś nieruchomością w zamian za lokum? Chyba nie chcecie wynająć całego domu,
                            > jeśli nie stać Was na studio flat?

                            dokladnie chodzi o ta osobe u ktorej pracuje tzn jej chlopak chce wynajac juz 3
                            dom ( w jednym mieszkaja , drugi wynajmuja i podnajmuja a oni na tym zarabiaja a
                            ze sie im to oplaca chca zrobic tak z 3 domem ) a ze nie maja czasu sie pozniej
                            tym zajmowac tzn pilnowac porzadku itd... zaoferowali nam zebysmy w zamian za
                            opieke nad takim domem ( chodzi o pilnowanie zeby go nikt nie zdewastowal czy
                            nie bylo problemow z platnosciami itd bo oni nie beda tam mogli byc codziennie
                            moze raz w miesiacu... )w zamian za tanszy czynsz... wiedza ze teraz mamy pokoik
                            w ktorym nie moglibysmy miec kubusia wiec powiedzieli ze beda szukac takiego ze
                            bedziemy mieli tam na tyle duzy pokoj aby sie nie gniesc ....

                            wiem ze pod tym wzgledem sa uczciwi poniewaz drugi dom jaki wynajmuja i
                            podnajmuja dali do opieki koledze ktorego poznalam i jest na takich samych
                            zasadach czyli jakby nadzor za mniejszy czynsz...

                            dla nas to plus bo bysmy mniej placili... no i bez problemu wiem ze moze byc tam
                            moj syn...

                            Też nic nie rozumiem. Dlaczego czynsz miałby ulec zmianie jeśli przyjedzie Wasz
                            > syn? Przecież płaci się za pokój/mieszkanie/dom, a nie za ilość osób tam
                            > przebywającą, chyba że mowa tu o hotelu.


                            niestety szukalismy tu pokoju... malo kto chce sie zgodzic na mieszkanie z
                            dzieckiem naprawde... na kilka ... uuu kilkanascie telefonow zgodzilo sie kilka
                            osoba ale od razu dodaly czy mamy spokojne dziecko ... a czynsz wzrosl nagle
                            do 160 Funtow wiem ze wiekszosc powie no tak normalne bo wiekszy pokoj itd ale
                            my tyle dac nie mozemy z jednej strony ich rozumiem ale z drugiej to nie widze
                            szans na wynajecie z dzieckiem w spolnym domu czegos... na studio flat itp
                            naprawde nas teraz nie stac... wiec ich propozycja na ta chwile jest dla nas wazna

                            benefitow jeszcze nie zalatwilismy bo narazie mecze sie z lekarzami... musze
                            znalezc lekarza pierwszego kontaktu bo mam umowione wizyty w szpitalu tyle ze
                            teraz juz wymagaja lekarza pierwszego kontaktu... jutro ide sie zglosic nie wiem
                            ile bede czekac na ta pierwsza wizyte... rozmowa o NIN za 3 tygodnie... boze ile
                            tu wszystko trwa...

                            • aznar33 Re: Londyn 19.06.07, 18:44
                              > dokladnie chodzi o ta osobe u ktorej pracuje tzn jej chlopak chce wynajac juz
                              > 3 dom ( w jednym mieszkaja , drugi wynajmuja i podnajmuja a oni na tym
                              > zarabiaja

                              No to się trochę sytuacja rozjaśniła. Już się czułem, jakbym przegapił kilka
                              odcinków serialu.
                              Tylko, że to chyba nie są Twoi znajomi, a potencjalni pracodawcy, u których
                              sprzątasz, tak? Czy znowu coś pomieszałem?

                              > beda szukac takiego ze bedziemy mieli tam na tyle duzy pokoj aby sie nie
                              > gniesc ....

                              Trzy osoby w jednym pokoju... ech...
                              :(

                              > a czynsz wzrosl nagle do 160 Funtow

                              Czynsz wzrósł do 160 funtów, czy o 160 funtów? Jeśli "do", to 160f za pokój w
                              Londynie jest chyba atrakcyjną ceną. Jeśli "o", to jest to rozbój w biały dzień.

                              Domyślam się, że bardzo trudno o miejsce w shared house dla rodziny z dzieckiem.
                              Słyszałem, że niektórzy radzą sobie z tym znajdując inną rodzinę w podobnej
                              sytuacji i razem wynajmując mieszkanie. Niestety w tym przypadku też może się
                              zdarzyć wiele nieprzyjemnych sytuacji.

                              > musze znalezc lekarza pierwszego kontaktu

                              Tu nie ma co szukać. Idziesz do najbliższej przychodni i się rejestrujesz.
                              Szybko i bezboleśnie. Sami przydzielą Ci lekarza.
                              ... ja jeszcze swojego na oczy nie widziałem :)

                              > rozmowa o NIN za 3 tygodnie...

                              Mąż?

                              > boze ile tu wszystko trwa...

                              Wiesz... nie od razu Londyn zbudowano.
                              Ponadto teraz lato i nawałnica imigrantów.
                              • aniajk1 Re: Londyn 20.06.07, 23:56
                                Tylko, że to chyba nie są Twoi znajomi, a potencjalni pracodawcy, u których
                                > sprzątasz, tak? Czy znowu coś pomieszałem?

                                prace dala mi dziewczyna ( polka ) ktorej chlopak bierze domy pod wynajem... nie
                                sprzatam u niej tylko ona znajduje mi klientow u ktorych sprzatam

                                Trzy osoby w jednym pokoju... ech...
                                > :(

                                niestety wiem ze to nie jest latwe do przejscia ale na dwa pokoje to juz nas
                                niestac calkowicie... zazwyczaj sobie wolaja osobno czyli jak teraz place 120 za
                                pokoj rozm okolo 2 / 3,5 m to jak bym chciala 2 pokoje to normelnie 240 musze
                                zaplacic ( oczywiscie mowimy o kwotach za tydzien )

                                Czynsz wzrósł do 160 funtów, czy o 160 funtów? Jeśli "do", to 160f za pokój w
                                > Londynie jest chyba atrakcyjną ceną. Jeśli "o", to jest to rozbój w biały dzień

                                no nie zartuj nie jestem w stanie placic za 1 pokoj na tydzien 160 f jak sa
                                tygodnie ze tyle sama nie zarobie... w tamten tydzien ja wzielam 150 ... moj maz
                                po odliczeniu podatku nie zawsze wezmie 200 f dochodza bilety jedzenie...

                                myslalam o jakims malym flacie ale to sa granice 800 f miesiecznie plus
                                rachunki ... a jak wynajme taki z inna rodzina to i tak zostaje nam jeden pokoj
                                bo juz 4-5 pokojowy dom tak zeby dwie rodziny mialy po 2 pokoje to granice 1500
                                funtow na miesiac plus rachunki ... pytanie tylko z czego to oplacic...

                                takie rzeczy uzmyslawiaja nam niekiedy ze jestesmy tu w sumie nikim, oczywiscie
                                na wlasne zyczenie... jest lepiej o tyle ze moge cos odlozyc, mieszkajac w
                                jednym pokoju... troszke oszczedzajac... nie wiem jak bedzie jak przyjedzie
                                syn... napewno trudniej ( jeden pokoj mniejsze zarobki wieksze wydatki) czeka
                                nas napewno jeszcze nie jedna proba dzwigniecia tego wszystkiego... dzisiaj
                                mielismy jedna mala rozmowe z mezem... nie cieszy nas to miejsce ... staramy sie
                                nie narzekac bo musimy tu byc musimy posplacac wszystko... ale... zreszta
                                przeczytalam posta jednej polki... nienawidzi narzekajacych polakow... dziwnie
                                mi sie zrobilo bo ja... niestety nie moge powiedziec jest super... i to juz
                                nawet nie chodzi tylko o kwestie finansowe... jest mi poprostu trudno... i juz
                                sama nie umiem nazwac tego z czym najbardziej...
                                • aznar33 Re: Londyn 21.06.07, 00:16
                                  > no nie zartuj nie jestem w stanie placic za 1 pokoj na tydzien 160 f

                                  Słuchaj... ja pisałem o 160f za pokój na miesiąc. U nas tyle się płaci.

                                  Wiesz... przeraził mnie Twój list. Boże, Wy mieszkacie w takim pokoiku w dwie
                                  osoby? Ten pokoik to 2 na 3,5m, czy 20 na 35 metrów? Wybacz, że zadaję takie
                                  pytania, ale było już dużo nieporozumień.

                                  Ja płacę podobne do Ciebie pieniądze za duże mieszkanie. Na oko... 20 razy
                                  większe? Nie chce mi się liczyć metrażu.
                                  Po jakie licho poniosło Cię do Londynu?
                                  Jak Ty to wszystko wytrzymujesz?


                                  ... jutro się pomyśli co z tym zrobić.
                                  Trzymaj się do tego czasu jakoś... :(
                                • aznar33 Re: Londyn 21.06.07, 10:14
                                  > prace dala mi dziewczyna ( polka ) ktorej chlopak bierze domy pod wynajem

                                  Czy mieszkacie w jednym z domów wynajmowanych przez tego pana?

                                  Ile osób mieszka poza Wami w tym domu/mieszkaniu?

                                  > niestety nie moge powiedziec jest super...

                                  Śledząc ten wątek miałem nadzieję, że to wszystko lepiej się ułoży. Niestety
                                  jest jak jest :( Warunki w których mieszkacie urągają ludzkiej godności. Dziwię
                                  się bardzo temu, jak byliście w stanie wytrzymać w nich tak długo. Może ja też
                                  do tego byłbym zdolny, gdybym miał plan i byłoby to tylko tymczasowe, ale w
                                  Waszym przypadku nie widzę takiego planu, nie widzę takich możliwości, bo...

                                  pomimo wszelkich rad pojechaliście do Londynu
                                  :(

                                  Znasz już koszty utrzymania w Londynie. Pozwól więc, że podam Ci jak to wygląda
                                  u nas. Liczby orientacyjne (nie mam teraz czasu tego dokładnie liczyć)


                                  Zarobki netto osób otrzymujących minimalne wynagrodzenie - 800f miesięcznie
                                  (1000 z nadgodzinami)

                                  Czynsz z opłatami za studio flat - 450 - 600f
                                  za mieszkanie one bedroom (dwa pokoje) 500 - 800f
                                  za wynajęcie pokoju 200 - 300f

                                  bilety 60f
                                  jedzenie 200f

                                  Oszczędzając można zapłacić dużo mniej.

                                  Żyjąc na normalnym przyzwoitym poziomie w wynajętym mieszkaniu na opłaty
                                  wydajesz 800f miesięcznie. Wynajmując pokój - duużo mniej. Oszczędzając -
                                  jeszcze bardziej zbijesz koszty.

                                  Wielu Polaków ma zapewnione mieszkanie przez pracodawcę. Poznałem pewnego
                                  cieślę. Dostawał do ręki 1200f miesięcznie, pracodawca zapewnił mu pokój, za
                                  który tygodniowo pobierał...5f.

                                  Ja nie widzę dla Was perspektyw rozwoju w Londynie. Nie widzę nawet szans na
                                  normalne funkcjonowanie. Za sukces można uważać już znalezienie... większego
                                  pokoju :( smutne to wszystko. Droga do nikąd.

                                  Pytanie zasadnicze: czy jesteście gotowi na radykalne zmiany? Czy jesteście
                                  gotowi zacząć wszystko od nowa? Tym razem tak, jak trzeba?
                                  • sylwek07 Re: Londyn 21.06.07, 10:49
                                    aznar33 a sadzisz o Cambridge?
                                    www.cambridge.gov.uk/ccm/portal/
                                    • aznar33 Re: Londyn 21.06.07, 11:08
                                      > aznar33 a sadzisz o Cambridge?
                                      > www.cambridge.gov.uk/ccm/portal/

                                      Sprecyzuj pytanie.
                                      • sylwek07 Re: Londyn 21.06.07, 12:26
                                        aznar33 przepraszam :),jak tam moze byc z praca,mieszkaniem?
                                        • aznar33 Re: Londyn 21.06.07, 13:02
                                          > aznar33 przepraszam :),jak tam moze byc z praca,mieszkaniem?

                                          Ja nadal nie rozumiem o co Ci chodzi.
                                          Jeśli oczekujesz, żeby ktoś poświęcił swój czas i Ci odpowiedział, to zrób to
                                          samo i sformułuj pytanie konkretnie tak, żeby było wiadomo czego chcesz się
                                          dowiedzieć.

                                          O jaką pracę Ci chodzi? Jakąkolwiek bądź? Jakie mieszkanie? Pytasz, czy są wolne
                                          mieszkania do wynajęcia?

                                          www.rightmove.co.uk

                                          Jeśli pytasz czy lepiej sprzątać w Cambridge, czy w Londynie, to lepiej w Cambridge.
                                          • sylwek07 Re: Londyn 21.06.07, 13:36
                                            Zadzownil do mnie kolega i powiedzial ze tam z praca jest latwo i nawet mozna
                                            dorobic sobie .Mozna dostac prace w szpitalu w domu pomocy spolecznej . Widac
                                            ze sa wolne miejsca pracy ale jak sam juz napisales nie w Londynie.
                                            • aznar33 Re: Londyn 21.06.07, 13:44
                                              > Widac ze sa wolne miejsca pracy ale jak sam juz napisales nie w Londynie.

                                              Ja niczego takiego nie napisałem.
                                          • Gość: Ania Re: Londyn IP: *.cmbg.cable.ntl.com 23.06.07, 12:21
                                            Cambridge nie jest tanie.
                                            Moge powiedziec ze ceny wynajmu porownywalne z Londynem.
                                            Oczywiscie wszystko zalezy od standardu.
                                            Z praca roznie, bo jest tu bardzo duzo studentow.
                                • kerryman no i mowilem, ze londyn nie ma sensu 21.06.07, 13:59
                                  maly flat za 800 funtow? a nie lepiej mieszkanie w centrum miasteczka albo duzy
                                  domek (powiedzmy 4 sypialnie) z ogrodem pod miastem za 600-700 euro? (to jest
                                  jakies 375-440 funtow miesiecznie).

                                  wiadomo, ze poczatki sa trudne, sam pracowalem na poczatku za najnizsze stawki.
                                  ale na wsi masz koszty duuuuuzo nizsze, a stawki godzinowe te same.
                                  dla przykladu - moglabys wynajac niezalezne mieszkanie np. w dingle

                                  tutaj pozwole sobie wkleic link do zdjecia SAT, zeby pokazac ci jakie to male
                                  miasteczko :)

                                  maps.google.com/?ie=UTF8&ll=52.140521,-10.274105&spn=0.012432,0.029182&t=k&z=15&om=1
                                  no wiec to mieszkanie:
                                  - 2 sypialnie + 2 lazienki, kuchnia z duzym livingroomem, wygodne meble,
                                  telewizja z kablowka. placilem za to 150 euro tygodniowo, czyli mniej niz 100
                                  funtow. w cene byla wliczona telewizja (nie musielismy placic tv license,
                                  wlascicielka placila za wszystkie apartamenty jakos zbiorowo), wywoz smieci,
                                  sprzataczke. duze, bardzo wygodne mieszkanie w srodku miasteczka, zadnych
                                  dojazdow do pracy, zadnych platnych parkingow. praca, sklepy, przedszkole,
                                  szkola - wszystko w walking distance. pracujesz 7.5 godziny i reszte dnia masz
                                  dla siebie. w londynie ludzie marnuja czesto po 2-3 godziny dziennie na dojazdy.
                                  moze lepiej by ci bylo dac sobie spokoj z londynem, pomysl jeszcze raz o
                                  przeprowadzce do mniejszej miejscowosci. moge ci pomoc z tym i tamtym, napisz mi
                                  na maila jesli w ogole by cie cokolwiek interesowalo.
                                  naprawde zycze wam bardzo dobrze, wiem ze poczatki bywaja trudne, ale po co masz
                                  sie meczyc.

                                  a co do narzekania - co innego narzekac i nic nie zrobic powiedzmy przez 2 lata
                                  i zupelnie co innego starac sie o lepszy byt. bez przesady aniu, nie odebralem
                                  nigdy twoich postow jako narzekanie (sam nie znosze tych co narzekaja, jestem
                                  wyczulony hehe)

                                  pozdrowionka.
    • glista.kalifornijska reasumujac... 22.06.07, 17:00
      podczytuje troche ta opowiesc w odcinkach...kibicowalam dziewczynie aby sie jej
      poszczescilo na obczyznie...ale juz to zaczyna byc nudne jak flaki z olejem....
      ktos zaproponowal prace(niedawno) zero odzewu przynajmniej na forum, pomoc z
      benefitami tez zero odzewu...nie wiem albo ktos sie nudzi i pisze scenariusz
      serialu "trudy i znoje emigracji" albo czeka az ktos zaprosi P.Anie z mezem
      plus dziecko na gotowe...najlepiej do slicznego, malego miasteczka, znajdzie
      prace, zaopiekuje sie dzieckiem.
      to jest moja osobista konkluzja ...z kt nie musicie sie zgadzac.
      • aniajk1 Re: reasumujac... 22.06.07, 22:34
        glista.kalifornijska napisała:
        > podczytuje troche ta opowiesc w odcinkach...kibicowalam dziewczynie aby sie
        jej poszczescilo na obczyznie...ale juz to zaczyna byc nudne jak flaki z olejem....

        dziekuje za kibicowanie... jesli jest nudne to prosze nie czytac... pisze bo
        ktos tu jeszcze chce wiedziec co u nas slychac od poprostu...przepraszam cie
        bardzo ze swoim zyciem zanudzam no i ze nie jestem az tak bystra aby pojac to
        wszystko w ciagu 2 tygodni i ze ciagle mi cos nie wychodzi.


        > ktos zaproponowal prace(niedawno) zero odzewu przynajmniej na forum, pomoc z
        > benefitami tez zero odzewu...

        kto powiedzial ze zero odzewu? tylko wiesz jakos mysle ze w ciagu tygodnia nie
        jestesmy w stanie nic zalatwic... widzisz bo rozmawialam z osoba ktora
        zaproponowala pomoc... tyle ze nic na raz sie tu nie da zrobic... do benefitow
        kawalek drogi ... co do pracy posiadam taka jaka posiadam nikt mi nie
        zaproponowal lepszej wiec nierozumiem slowa "ktos zaproponowal prace zero
        odzewu" dostalam informacje z ktorych korzystam ...


        nie wiem albo ktos sie nudzi i pisze scenariusz
        > serialu "trudy i znoje emigracji" albo czeka az ktos zaprosi P.Anie z mezem
        > plus dziecko na gotowe...najlepiej do slicznego, malego miasteczka, znajdzie
        > prace, zaopiekuje sie dzieckiem.

        tak naprawde to pisze z nudow ... siedze nie mam co robic i pisze glupoty...
        mysle ze takiej odpowiedzi chcialas uslyszec... a i zapomnialam czekam caly czas
        zwlaszcza na to ze ktos sie moim dzieckiem zaopiekuje a ja bede mogla pracowac
        i zarabiac wymarzone pieniadze


        przepraszam ale na tym chyba skoncze.. jak widac nie wszystkim sie podoba moja
        nudna historia... i mam wrazenie ze niektorych wkurza ze cos dalej mi nie
        idzie... ... niech bedzie... wszystko jest ok wazne ze mam prace wazne ze moge
        "jakies" pieniadze mimo drogiego utrzymania w londynie zbierac i placic to co
        zalegle...


        **********************************************************************
        cholernie sie ciesze mimo wszystko ze moglam kilka osob poznac... i znowu sie
        powtorze ale bede az do znudzenia ... dziekuje za wszystkie rady... dzieki nim
        moze nie osiagnelam celu ktory sobie obralam ale juz jakos sie dzwignelismy ...
        napewno jest lepiej niz jak bylismy w polsce

        • glista.kalifornijska zeby nie byc goloslownym... 22.06.07, 23:45
          "Aniu ...napisz czy jestes z Londynu.
          Czy interesowalaby cie praca 37,5 godz od pon-pt w godz miedzy 7-20 rozne.moge
          popytac u mnie w pracy...hospitality.Jak u ciebie z jezykiem?stawka na poczatek
          na pewno ponad 7ł/godz"

          to chyba byla propozycja?
          • aniajk1 Re: zeby nie byc goloslownym... 23.06.07, 00:38
            tak owszem masz racje... niestety glupio sie przyznac ale to przeoczylam... nie
            wiem czy zauwazylas ale staram sie wszystkim odpisywac wiec nie bylo to
            celowe... niestety osoba ktora to proponowala loguje sie tylko jako gosc wiec
            moze doradzisz mi jak ja mam znalezc???? nigdy wiecej nie byla (bynajmniej nie
            wypowiadala sie) w tym temacie wiec raczej nie ma szans na wiecej wiadomosci na
            ten temat... osoba o tym nicku i z tej sieci jest strasznie zadko na forum
            gazety ( sprawdzalam ) wiec prosze daj mi moze przyklad osoby ktora chciala
            pomoc a ktora zostala bez odzewu ...

            piszesz ze cie nudzi ten temat ze to jak flaki z olejem ... staram sie nie
            opisywac wszystkich ruchow jakie wykonuje w londynie za rada pewnej osoby ....
            a jednak bardzo uwaznie szukasz gdzie cos omine... lub czego nie zalatwie w
            jakims szybkim terminie... to jak jakis wyscig... tylko wiesz ja tez pracuje...
            jestem poza domem od 7 rano do okolo 19... strasznie latwo mi w tych godzinach
            wszystko zalatwiac... naprawde... jest to niesamowicie proste...




      • kerryman Re: reasumujac... 23.06.07, 09:01
        flaki z olejem to watki typu: "czy 30 tys rocznie to duzo", "czy musze zabrac ze
        soba paszport", "jak uniknac placenia road taxu", "jak wyciagnac najwiecej
        benefitow najlepiej mieszkajac cala rodzina w polsce", "oszukali mnie a w
        ogloszeniu wszystko bylo takie piekne".
        w tym calym szumie, ani watek zabrzmial tak autentycznie, ze az sie chce
        dziewczynie pomagac. to nie jest tylko moje zdanie ale co najmniej kilku
        "dinozaurow" z tego forum.

        rada dla ani co do niezauwazonych postow. ustaw sobie sortowanie "od
        najnowszego" - w ten sposob kazda nowa wypowiedz obojetnie w jakiej odnodze sie
        znajdzie - pojawi sie na samej gorze watku.

        pozdrawiam.
        • aniajk1 Re: reasumujac... 24.06.07, 15:34
          kerryman napisał:


          > rada dla ani co do niezauwazonych postow. ustaw sobie sortowanie "od
          > najnowszego" - w ten sposob kazda nowa wypowiedz obojetnie w jakiej odnodze sie
          > znajdzie - pojawi sie na samej gorze watku.

          caly czas mam tak ustawione a mimo to jak ktos odpowie w poprzednich odnogach to
          one nie wyswietlaja sie na gorze... ani na dole calego tematu tylko na koncu
          danej odnogi...
          • korkix78 Re: reasumujac... 24.06.07, 16:12
            Wyslalem Ci na gazetowego zrzut ekranu jak to u mnie wyglada- moglabys
            sprawdzic, czy Ty masz tak samo ?

            Bo troche zaskakujace jest to co napisalas, ze w ogole masz jakis odnogi..
            • aniajk1 Re: reasumujac... 24.06.07, 19:55
              Korkix dzieki za zrzut... juz wiem o co chodzi... wczesniej owszem zaznaczylam
              od najnowszego ale w swoim profilu i tylko tam dziaialo to ustawienie a dziwilam
              sie dlaczego tu nie dziala.... przeoczylam ze w kazdym temacie tez da sie to
              ustawic... dopiero na twoim rzucie to zobaczylam... tylko prosze sie ze mnie nie
              smiac... dzieki za pomoc teraz niczego juz nie omine
              • kerryman Re: reasumujac... 25.06.07, 09:40
                alez nikt sie nie smieje. czlowiek cale zycie sie uczy ;)
                • aniajk1 zawialo optymizmem 02.07.07, 20:51
                  tak jak w temacie...maly rachunek sumienia i chyba lepiej sie czuje... w tym
                  momencie staram sie wszystko pomalu zalatwiac...
                  po dzisiejszych dlugich rozmowach z murzynka u ktorej pracuje inaczej na
                  wszystko patrze i mam nadzieje ze ten optymizm, ktorym mnie zarazila nie zginie
                  szybko... to dziwna kobieta z poczatku wydawala mi sie tak oschla... teraz jako
                  jedyna rozmawia ze mna po angielsku ...

                  • aznar33 Re: zawialo optymizmem 02.08.07, 18:50
                    up

                    No i co tam słychać?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka