Dodaj do ulubionych

Jak płacą...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.07, 23:31
opiekunce do dziecka + gosposi w okolicach Londynu? czy ok. 280 funtów za
miesiac to taki standard czy oferta dla naiwnych? zaznaczam, ze nie szukam
pracy jako au pair.
Obserwuj wątek
    • jaleo Re: Jak płacą... 05.04.07, 23:38
      To jest praca "na dochodzenie" czy z mieszkaniem, wikt i opierunek?

      W polnocno-wschodniej Anglii opiekunce "dochodzacej" na 8 godzin dziennie, za
      zajmowanie sie dzieckiem + LEKKIE sprzatanie i gotowanie placilo sie od £900
      miesiecznie w gore kilka lat temu. Oczywiscie chodzilo o panie Brytyjki. Wiem,
      bo sama szukalam takiej kobitki.
      • Gość: Biedronka Małgosia Re: Jak płacą... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.07, 23:41
        praca z mieszkaniem, wyżywieniem, ale nie tylko opieka nad dzieckiem, tylko też
        prowadzenie domu. Praca praktycznie przez cały dzień, od rana do wieczora,
        soboty i niedziele podobno wolne.
        • Gość: Doctor U brytyjskich Polakow ta praca? IP: *.proxy.aol.com 06.04.07, 00:01
          Bo na to wyglada... Znajomosc angielskeigo jest wymagana?
          • Gość: Biedronka Małgosia Re: U brytyjskich Polakow ta praca? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.07, 00:08
            nie jest wymagana - na co wygląda? że to standard?
            • Gość: Biedronka Małgosia Re: U brytyjskich Polakow ta praca? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.07, 00:09
              aaa, tematu nie doczytałam, nie - u Brytyjczykow. Nie musi byc z jezykiem - tak
              zapewniaja.
              • Gość: jess Re: U brytyjskich Polakow ta praca? IP: *.bulldogdsl.com 06.04.07, 00:32
                To znaczy bedziesz slave labour bo nawet gadac z toba nie beda skoro jezyk
                niepotrzebny. A jak porozumiesz sie z dzieckiem pod twoja opieka, na migi? I co
                ci przyjdzie z tych £70 tygodniowo? Nie wierze, ze normalna angielska rodzina
                oferuje takie zatrudnienie, cos tu nie gra.
    • Gość: Doctor No to ustalmy detale IP: *.proxy.aol.com 06.04.07, 01:03
      Praca w Anglii bez wymaganej znajomosci jezyka angielskiego jest dla
      niewolnikow i prymitywow. Praca sluzacej w kombinacji z nianka do dzieci -
      rowniez do wyszukanych nie nalezy. Odpowiem: za to co umiesz - dobrze placa.
      • Gość: Doctor No to ustalmy jezyk komunikacji IP: *.proxy.aol.com 06.04.07, 01:06
        Domyslam sie, ze skoro nie jezyk angielski - to wlasnie polski jest jezykiem
        pracodawcow i dziecka, ktorym masz sie opiekowac. Marna praca = marna placa.
        • Gość: Biedronka Małgosia Re: No to ustalmy jezyk komunikacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.07, 07:48
          Pracodawcy są Brytyjczykami. To wiem na 100%. Dziecko jest malutkie, nie muszę
          się z nim toczyć dyskusji nad wyższością kaszki nad mleczkiem. Dzięki za
          wypowiedzi, ale widać że zasmakowaliście już życia w innym świecie. Nie
          zamierzam się nikomu tłumaczyć ze swojej sytuacji, a nie jest ona łatwa. To
          dlatego interesuje mnie byle jaka praca, byle tylko przeżyć. Nie wiecie o mnie
          nic, ani co umiem ani do jakiej pracy się nadaję, jestem przekonana że
          bylibyście mocno zdziwieni, a rżniecie strasznych państwa. Polaczki.
          • Gość: tia Re: No to ustalmy jezyk komunikacji IP: *.189.18.194.griffin.managedbroadband.co.uk 06.04.07, 09:43
            Ja bym powiedziala, ze po prostu wiemy w jakim kraju zyjemy i dlatego uwazamy,
            ze 280 funtow to jest praca niewolnicza. Tym bardziej, ze jak mowisz nie jest to
            program au-pair tylko zwykla praca. Nawet przy uproszczeniu, ze miesiac ma 4
            tygodnie i bedziesz miala 90 funtow tygodniowo, to wychodzi 18 funtow dziennie!
            To ile za godzine jest stawka? Nie zdajesz sobie sprawy, jakie sa koszty zycia w
            UK. Co z tego, ze zapewniaja Ci mieszkanie i jedzenie, 90 funtow tygdniowo to
            jest nic.
            Jak chcesz byc niewolnica, to Twoja sprawa. Desperacja to najgorszy doradca i
            nawet bedac w desperacji, nie trzeba zgadzac sie na takie warunki.
            • ex-rak Re: No to ustalmy jezyk komunikacji 06.04.07, 15:32
              Ciekawe ile zostaje komus kto za 5.75 skubie od 4 rano kurczaki jakiejs rzezni
              pod Leeds. Po zaplaceniu za podatkow, NI, za wynajmowany pokoj, za dojazdy, za
              rachunki, licencje telewizyjne, council taksy, zarcie, proszki, papiery
              toaletowe, pralnie itd.
              Moze sie wtedy okazac, ze wcale nie wiecej. A tak zarabiaja tez ci, dla ktorych
              angielski jest jezykiem ojczystym.

              280 to chyba, gdzies kieszonkowe au-paira. Zakres obowiazkow co prawda
              znacznie wiekszy. To fakt. Ale duzo zalezy od twojej obecnej sytuacji. Jesli
              jest bardzo trudna to nie musi byc bezsensowne rozwiazanie. Czasem odciecie sie
              od swiata i praca organiczna moze byc antidotum na bolaczki zycia.
              Tak jak z oparkami, wazne do jakich ludzi trafisz i w jakie warunki.
              Jesli od poczatku masz miec poczucie, ze jestes wykorzystywana niewolnica co
              rzeczywiscie nie ma sensu. Ale jesli spojrzysz na to z innej perspektywy:

              1. uciekam od mojej obecnej sytuacji
              2. mam na poczatek jako taka stabilizacje (wlasciwie nic nie trace)
              3. ucze sie jezyka
              4. poznaje nowy kraj, nowe srodowisko, nowych ludzi

              to po paru miesiacach okrzepniesz, rozspikasz sie i bedziesz juz wtedy mogla
              zarabiac fortune 5.75/h w rzezni pod Leeds, wynajmowac pokoj z kilkoma
              kolezankami, bic rekord za rekordem w oszczednym zywieniu sie w Lidlu.
              No i oczywiscie dotego dochadza cotygodniowe wyjscia do teatru, na koncerty do
              filharmonii, kolacje przy swiecach w renomowanych restauracjach, wakcaje na
              Bahamach, narty w St Moritz. Czyli typowe rozrywki przecietnych Polakow w
              Anglii.

              A tak powaznie to moze po jakims czasie znajdziesz sobie lepiej platna prace.
              Pamietaj tylko, ze ''emigracja'' nie jest tez zawsze uslana rozami. I nie kazdy
              dobrze to znosi.
          • jaleo Re: No to ustalmy jezyk komunikacji 06.04.07, 11:02
            Gość portalu: Biedronka Małgosia napisał(a):

            > Pracodawcy są Brytyjczykami. To wiem na 100%. Dziecko jest malutkie, nie muszę
            > się z nim toczyć dyskusji nad wyższością kaszki nad mleczkiem. Dzięki za
            > wypowiedzi, ale widać że zasmakowaliście już życia w innym świecie. Nie
            > zamierzam się nikomu tłumaczyć ze swojej sytuacji, a nie jest ona łatwa. To
            > dlatego interesuje mnie byle jaka praca, byle tylko przeżyć. Nie wiecie o mnie
            > nic, ani co umiem ani do jakiej pracy się nadaję, jestem przekonana że
            > bylibyście mocno zdziwieni, a rżniecie strasznych państwa. Polaczki.

            Po pierwsze, dlaczego ublizasz, jak Ci ludzie (calkiem sensownie) radza?

            Po drugie, bardzo dziwna ta rodzina. Ja sama mam dwojke dzieci, i do glowy by
            mi nie przyszlo zostawiac je pod opieka osoby nie potrafiacej sie porozumiec
            ani z nimi, ani z nikim dookola. Co z tego, ze dziecko jeszcze male? Jak
            zdarzy sie nie daj Boze wypadek, albo cos z nim bedzie nie tak, rodzice akurat
            wyszli, i musisz zadzwonic do nich/do lekarza/na pogotowie? Co wtedy?

            Jesli chca kogos bez znajomosci jezyka, placa bardzo kiepsko, i masz byc do
            dyspozycji 24/7 (bo do tego zwykle sie sprowadza mieszkanie u pracodawcow), to
            ja bym sie trzymala od nich jak najdalej.
            • Gość: Doctor Re: No to ustalmy jezyk komunikacji IP: *.proxy.aol.com 06.04.07, 14:06
              Nie obrazaj sie, biedronko. Ani - nie obrazaj nas. Jaleo ma racje. Skad ten
              pomysl, bys pracowala 24/7 za 280 funtow/miesiac? To niemal wyglada jakbys
              pracowala tylko za mieszkanie i jedzenie. My tu rzeczywiscie - chcac nie chcac -
              zyjemy juz w innym swiecie, innym zyciem. Wierzymy ci, ze jestes wybitna i nie
              do byle czego sie nadajesz. Wiec - znajdz lepsza oferte, skoro sama twierdzisz,
              ze zagielabys nas swymi umiejetnosciami czy wyksztalceniem. Zanizanie swych
              mozliwosci zyciowych wynikle z desperacji jest nieoplacalne. Nie chcemy byc
              glupimi, wrednymi "Polaczkami". Chcemy byc imigrantami z Polski, ktorzy sa
              warci cos na rynku wiecej niz ostanie popychadla. Moze kiedys bedziesz sie
              cieszyc, ze nie wszystkie "Polaczki" daja soba pomiatac. To sie rowniez tobie
              kiedys moze przydac, choc teraz jeszcze tego nie dostrzegasz.
              • Gość: Biedronka Małgosia Re: No to ustalmy jezyk komunikacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.07, 15:10
                Nie chodzi tu o umiejętności i wykształcenie, raczej o fakt że pracuję w wąskiej
                dziedzinie, a po angielsku znam tylko podstawowe zwroty. Nie mam też praktycznej
                możliwości opanować języka, pracuję w nienormowanym czasie i odpadają wszelkie
                kursy, lekcje itp. Dlatego jedyne co mogę robić w UK to pilnowanie dziecka. Sama
                jestem trochę zdziwiona tą ofertą, znajomi którzy mają większe obeznanie w pracy
                za granicą wyśmiali mnie, kiedy powiedziałam im ile mam zarabiać. A przy okazji
                - czy możecie ocenić jaka byłaby uczciwa płaca za taką pracę?
                • Gość: Doctor Biedronko - pomysl logicznie IP: *.proxy.aol.com 06.04.07, 15:24
                  >...fakt że pracuję w wąskiej dziedzinie, a po angielsku znam tylko podstawowe
                  >zwroty...

                  - Wyobrazam sobie, ze lekarz idzie pracowac do cyrku. Niby jest wyksztalcony w
                  ciekawej specjalnosci, ale zrobic szpagatu nie potrafi - efekt: niskie zarobki.
            • Gość: Biedronka Małgosia Re: No to ustalmy jezyk komunikacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.07, 15:00
              Nie ubliżam, po prostu zrobiło mi się bardzo przykro, bo w Polsce i tak zarabiam
              mniej.
              • Gość: Doctor Re: No to ustalmy jezyk komunikacji IP: *.proxy.aol.com 06.04.07, 15:16
                Nie wiem co prawda w jaki sposob tzn. w jakim jezyku porozumiewasz sie z ta
                brytyjska rodzina (chyba przez kogos trzeciego?), ale zaproponuj im, ze
                wezmiesz te prace za 400 funtow/m-c. Moze wtedy skonczycie na 350-360 funtach?
                W tzw. miedzyczasie moze zaczniesz co nieco uczyc sie angielskiego na miejscu i
                po 6 m-cach znajdziesz lepsza prace. Powiedz im, ze dostalas duuuzo lepsza
                oferte, ale z jakiegos powodu wybierzesz ich gdy tylko zaplaca Ci wiecej - z
                powodow geograficznych czy dlatego, ze masz tam blisko przyjaciolke. Staraj sie.
    • dotie.s Re: Jak płacą... 06.04.07, 15:15
      Witaj Małgosiu
      po pierwsze mówisz, że nie chcesz być au pair...dlaczego? au pair ma mniej
      obowiązków i zarabia więcej...
      moim zdaniem to bardzo kiepskie warunki, sama w zeszlym roku byłam au pair w
      okolicach Londynu, ale zarabiałam 300 funtów miesięcznie, miałam wolne weekendy,
      jedzenie, mieszkanie i samochód z paliwem do dyspozycji...a nie poszczęściło mi
      się (głównie przez to, że szukałam pracy razem z moim chłopakiem i tylko na taką
      ofertę trafilismy)
      moim zdaniem, jeżeli szukasz czegokolwiek to już lepiej znaleźć sobie rodzinkę
      przez jakąś stronkę au pair - oni zapewnią CI duzo lepsze warunki: praca
      conajwyżej 8 godzin dziennie, wolne weekendy, często opłacają szkołę językową,
      oczywiscie własny pokoj, jedzenie, plus wyższe zarobki...
      radzę się zastanowić:)
      Pozdrawiam
      • Gość: Biedronka Małgosia Re: Jak płacą... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.07, 16:02
        Dzięki za odpowiedź. Nie mogę być au pair, mam ponad 30 lat...
        • Gość: M.M. Re: Jak płacą... IP: *.cable.ubr05.enfi.blueyonder.co.uk 06.04.07, 22:18
          Zarobki napewno niskie. Nie da sie jednak ukryc, ze jak na twoje mozliwosci
          jezykowe chyba max. Ktos tu slusznie zauwazyl, ze osobom ktore pracuja za stawke
          minimalna nie zostaje wiecej lub niewiele wiecej. Nie masz zatem co sie martwic.
          Znajomi, ktorzy cie wysmiali chyba zapomnieli przeliczyc ile im zostaje netto po
          oplatach. Ogromnym plusem takiego zatrudnienia bedzie fakt, ze sila rzeczy
          zaczniesz szybko przyswajac jezyk angielski. Mam tu na mysli zarowno sama
          znajomosc slowek jak i wyrobienie odpowiedniego akcentu i tzw nawykow
          jezykowych. Napewno na uwage zasluguje rowniez fakt, ze swojej przygody z UK nie
          zaczniesz od Tesco Value i rozmyslac jak przezyc za 20 funtow wliczajac w to
          tygodniowego bus passa. Jezeli rodzina okaze sie OK, w moim odczuciu mozesz miec
          lepiej niz wiekszosc Polakow przyzjezdzajaca tutaj ze sladowa znajomoscia jezyka.


          Jezeli zas chodzi o tych wszystkich przesmiewcow, ktorzy uwazaja ze zadna
          brytyjska rodzina nie powierza takiej osobie(bez jezyka etc), opieki nad
          dzieckiem .... to u mnie na kursie w collegu jest turczynka, ktora przyjezdzajac
          tutaj znala tylko 'yes' i 'no', wiem bo zaczynala ze mna kursy. I jakos nie
          przeszkadzalo jej to pracowac tutaj jako au pair. widzialem tez kilka osob z jej
          rodziny jak ja odbierali etc i nie wygladaja wcale na jakas patologiczna zas ich
          stan majatkowy patrzac po nowiutkich samochodach tez nie jest raczej najnizszy.
          W mojej grupie prawie polowa z dziewczyn to au pair roznych narodowosci a zadna
          z nich nie posluguje sie angielskim powyzej poziomu podstawowego a opiekuja sie
          angielskimi dzieciakami.

          Porponuje zatem panie i panowie (celowo z malej) pochowac swoje filozofie i
          nabyc troche polotu. Tu nie Polska, pare rzeczy ocenia sie i zalatwia w inny sposob.

          Tobie zas Biedroneczo .... Powodzonka!!!

          • jaleo Re: Jak płacą... 06.04.07, 23:20
            Gość portalu: M.M. napisał(a):

            > > Jezeli zas chodzi o tych wszystkich przesmiewcow, ktorzy uwazaja ze zadna
            > brytyjska rodzina nie powierza takiej osobie(bez jezyka etc), opieki nad
            > dzieckiem .... to u mnie na kursie w collegu jest turczynka, ktora
            przyjezdzaja
            > c
            > tutaj znala tylko 'yes' i 'no', wiem bo zaczynala ze mna kursy. I jakos nie
            > przeszkadzalo jej to pracowac tutaj jako au pair.

            Po pierwsze, "au pair" a gospodyni domowa/opiekunka to sa dwie rozne rzeczy. Au
            pair "oficjalnie" nie moze nawet zostawac z dzieckiem sama. Poza tym, ja nie
            twierdze, ze "zadna brytyjska rodzina", tylko ze dziwna jest ta rodzina.
            Najwidoczniej pieniadze sa dla nich wazniejsze niz dziecko, bo w przeciwnym
            wypadku zatrudnili by kogos bardziej gramotnego, a co za tym idzie, drozszego.

            widzialem tez kilka osob z je
            > j
            > rodziny jak ja odbierali etc i nie wygladaja wcale na jakas patologiczna zas
            ic
            > h
            > stan majatkowy patrzac po nowiutkich samochodach tez nie jest raczej
            najnizszy.

            Ale co to ma do rzeczy??


            > W mojej grupie prawie polowa z dziewczyn to au pair roznych narodowosci a
            zadna
            > z nich nie posluguje sie angielskim powyzej poziomu podstawowego a opiekuja
            sie
            > angielskimi dzieciakami.

            Jeszcze raz: ona nie jest AU PAIR! Kobieta ma trzydziesci pare lat!
            • ex-rak Re: Jak płacą... 06.04.07, 23:52
              jaleo napisała:

              > Poza tym, ja nie
              > twierdze, ze "zadna brytyjska rodzina", tylko ze dziwna jest ta rodzina.
              > Najwidoczniej pieniadze sa dla nich wazniejsze niz dziecko, bo w przeciwnym
              > wypadku zatrudnili by kogos bardziej gramotnego, a co za tym idzie, drozszego.

              Chyba, ze jest to rodzina np. nauczycieli na 5-krotnym mortgage. Z jednej
              pensji nie wyzyjesz. Po zapleceniu rat niewiele zostaje.
              • Gość: Doctor Gdybac mozna dalej... IP: *.proxy.aol.com 07.04.07, 00:41
                >Chyba, ze jest to rodzina np. nauczycieli na 5-krotnym mortgage...
                - Albo pan domu jest poczwornie rozwiedziony uprzednio, obecnie z piata zona,
                obciazony alimentami dla tuzina dzieci. Taki tez nie da rady wiecej zaplacic.
        • dotie.s Re: Jak płacą... 06.04.07, 22:20
          myślę, że spokojnie możesz:) a wiek to nawet atut, wiele osob szuka
          odpowiedzialnych nie-18nastoletnich au pair:) poprostu nie zalatwiaj tego przez
          agencje a przez darmowe strony internetowe...chybaze masz jakies inne powody
          ale to tylko dobra rada:)
          Pozdrawiam:*
          • Gość: M.M. Re: Jak płacą... IP: *.cable.ubr05.enfi.blueyonder.co.uk 07.04.07, 06:34
            re jaleo:


            Praca i placa podobe stad moje odniesienia.
            • jaleo Re: Jak płacą... 07.04.07, 10:41
              Gość portalu: M.M. napisał(a):

              > re jaleo:
              >
              >
              > Praca i placa podobe stad moje odniesienia.

              No wiec jest zasadnicza roznica.

              Au Pair to jest pewna specyficzna forma "wolontariatu". Celowo nie
              pisze "zatrudnienia" bo w sensie prawnym nie jest to zatrudnienie. Z zalozenia
              au pair nie pracuje w celach zarobkowych, a od pracodawcy otrzymuje tylko
              kieszonkowe i ewentualnie oplate kursu jezykowego. W zamian opiekuje sie
              dziecmi tylko w czasie obecnosci rodzicow, i w zadnym wypadku nie jest
              sprzataczka ani kucharka.

              Au pair i jej pracodawca sa zwolneni z obowiazku podatkowego, oraz nie
              podlegaja pod przepisy o placy minimalnej. A to wlasnie dlatego, ze au pair
              nie jest, de facto, "zatrudniona". Dlatego tez sa ograniczenia wiekowe dla au
              pair.

              Owszem, jest wiele ludzi bez skrupulow, ktorzy au pair traktuja jako tania
              sluzbe domowa, i dla takich ludzi jest oczywiscie o wiele wygodniejsze, kiedy
              au pair nie wlada w ogole angielskim oraz pochodzi z biednego kraju. Taka
              osoba nie bedzie protestowac i nie odejdzie, bo ma bardzo ograniczone pole
              manewru.

              Co do autorki postu, to ona bedzie domestic help/servant/nanny czyli jak
              najbardziej "zatrudniona" przez pracodawcow. Ktorzy nota bene beda ja
              zatrudniac nielegalnie, przy okazji lamiac przepisy o placy minimalnej (bo sa
              ograniczenia, ile mozna odliczyc tygodniowo za mieszkanie i wyzywienie).
              Ludzie ci oczywiscie wykorzystuja fakt, ze kobieta jest z innego kraju i po
              angielsku mowi slabiutko, bo w przeciwnej sytuacji nie uszloby im to na sucho.
              Placa minimalna natomiast nalezy sie kazdemu majacemu prawo do pracy w UK, bez
              wzgledu na znajomosc jezyka i kraj pochodzenia.

              Ja nie jestem naiwna, i nie twierdze, ze wszyscy zatrudniajacy domestic help
              placa za te osobe podatek i National Insurance, wielu pewnie nie placi, i to
              nie zawsze wynika z nieuczciwosci, czesto z niewiedzy. Ale placenie pensji
              duzo ponizej placy minimalnej to juz jest wyzysk.

              I tutaj trzebaby sie zastanowic, czy dobrym pomyslem jest zdawanie sie na laske
              i nielaske ludzi z zalozenia nieuczciwych i bez skrupolow, kiedy sytuacja az
              sama sie prosi o wyzyskiwanie - dostepnosc 24 godziny na dobe w domu pracodawcy.
              • robak.rawback Re: Jak płacą... 07.04.07, 22:50
                moim zdaniem brac co jest a potem grymasic - przynajmniej bedziesz miala
                doswiadczenie w uk.

                ps
                tesco ma PYSZNE titramisu wiec sie od tesco prosze odfakowac.
                • Gość: Doctor to byl zart czy wysilek? IP: *.proxy.aol.com 08.04.07, 01:47
                  >tesco ma PYSZNE titramisu...
                  - jestes pewien, ze titramisu?
                  • robak.rawback Re: to byl zart czy wysilek? 08.04.07, 03:05
                    Gość portalu: Doctor napisał(a):

                    > >tesco ma PYSZNE titramisu...
                    > - jestes pewien, ze titramisu?

                    ktos obeznany choc troche z klawiatura powinien wiedziec. ale to tylko ktos
                    obeznany, tak jak juz mi sie rzeklo. kobylka u plota generalnie, isn't it

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka