korkix78
07.11.07, 11:29
Tak ostatnio zwrocilem uwage na pewna ciekawa “oczywista
oczywistosc. Otoz na forach I nie tylko, wsrod ulubionych tematow
wsrod krytykantow emigracji (glownie trolli,ale nie tylko),
najczestsze sa te, zwiazane z pieniedzmi. Odkad pamietam dominuja
dwa odmienne podejscia.
Wiadomo- oba podejscia gardza zachowaniami emigranta.
Generalnie emigrantow -jak I w ogole wszystkich- mozna podzielic
roznie, celowo skupie sie na podziale na tych niewydajacych
zarobionych pieniedzy i je wydajacych.
Nasz rutynowy, przydrozny krytykant chetnie stanie na rzesach by
tylko jak najdosadniej skrytykowac. Zwykle wyzwie od materialistow,
samemu skupiajac sie na nastepujacych materialistycznych kreowanych
sytuacjach:
Sutuacje sa takie, ze ZAWSZE bedzie zle, a wybor jest taki:
1) Typowy emigrant: oszczednis-skapiec- niewydajacy pieniedzy.To
oczywiscie najgorsze co moze byc, a zatem: centus, dusigrosz.
Zbiera w skarpecie funt do funta. Liczy kazdy grosz- haniebnie
zaluje sobie nawet na proste przyjemnosci by tylko miec wiecej - nie
wydaje pieniedzy. Godne pozalowania jest to, ze woli kupic taniej
zamiast drozej.
albo
2) typowy emigrant: Nie chce ciulac. Bedzie po prostu wydawal
zarobione pieniadze jak wielu – kupuje to o czym zawsze marzyl –
teraz wreszcie moze – wiec kupuje samochod, GPS, laptopa, komorke,
oslawione LCD –oczywiscie to rowniez hanba, bo przeciez to ewidentny
dowod na zyciowa porazke, takie kupowanie dobr. No I jak to w
najnowszym poscie zaznaczono “Mysli taki ze Pana Boga za nogi
chwycil”.
bywa tez
3* bonus – Co ciekawe, zdarza sie tez czasem emigrant-mutant – mix
obu przypadkow.
Najwyrazniej zarowno dziaduje straszliwie, liczac kazdego funta, ale
jednoczesnie non-stop kupuje sobie oslawione laptopy I telewizory
LCD, by sie dowartosciowac. Dowiemy sie, ze ubiera sie w
najtanszych sklepach, ale w Polsce pokazuje sie w najnowszych
markowych ciuchach, by zrobic wrazenie.
ZAWSZE bedzie niedobrze.
Wyglada na to, ze dobry emigrant, to powracajacy emigrant- ze
spuszczona glowa. Smutny i zalujacy swojej zlej decyzji.
Ale jednoczesnie cieszacy sie, ze wraca tam gdzie jego miejsce. Ze
bedzie znow dumnie zasuwal 950 zlotych na reke + premia uznaniowa
100zl raz do roku (bo przeciez wyjechali sami tacy, co sobie w
Polsce “nie radzili”, wiec innego wyjscia nie ma)
Wroci tam, gdzie znow norma bedzie, ze nic nie uzbiera kasy co
miesiac (bo nie ma czego) ani ze sie nie odda zakupoholizmowi (bo
nie ma za co).
Nic nowego nie okrylem oczywiscie. Ot, taka poranna refleksja,
umotywowana n'tnym krytykujacym postem.