Dodaj do ulubionych

stracone zycie za granica

IP: 85.134.183.* 17.05.08, 13:47
co wy na wypociny tego pana, autora watku?

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=79549628
Obserwuj wątek
    • cdlxxvi Re: stracone zycie za granica 17.05.08, 14:57
      Celny komentarz pod tamtym wpisem: "A kogo to obchodzi"?

      Poza tyn dwie uwagi: 1. Dla wielu z ludzi, którzy w życiorysie będą mieli kilka
      lat zmywaka w UK, jaka była alternatywa? Jeśli kilka lat bezrobocia w Polsce, to
      przynajmniej Guinessa sobie popili i angielski podszkolili. 2. Będą chcieli, to
      wrócą, nie będą, nie wrócą. Nikt ich do emigracji nie zmuszał i do powrotu
      podobnie nie; dominuje myślenie "tam mi Polska, kaj mi dobrze", które popieram
      całym sercem.
      I uwaga nr 2 i pół: w UE, Bogu dzięki, "za granicą" to pojęcie coraz bardziej
      umowne. Rosja, Chiny, Kenia, Argentyna - to istotnie jest "zagranica", a do
      Portugalii na weekend albo do pracy możesz wyskoczyć równie łatwo, jak do Gdańska.
      • Gość: A Re: stracone zycie za granica IP: 78.32.65.* 17.05.08, 17:49
        Mi sie podobal ten kawalek o tym, ze moje dochody zmalaly o 1/3 ;)
        • Gość: ff Re: stracone zycie za granica IP: *.sotn.cable.ntl.com 18.05.08, 14:26
          Dokladnie hehe
          Namnozylo sie artykulow gdzie 'pensje imigrantow zmalaly o 30% w
          ciagu ostatnich 2 lat' :-)0)
    • Gość: maecki Re: stracone zycie za granica IP: 83.1.94.* 18.05.08, 14:03
      Gosc ma 100% racji w tych swoich 'wypocinach'.
      Trzeba bylo sobie znalezc za granica prace, jaka chcialoby sie
      wykonywac pozniej w Polsce, przeciez to mozliwe, tylko trzeba chiec.
      "Zaslepil ich kurs funta" - swieta prawda.
      • agsa22 Re: stracone zycie za granica 21.05.08, 23:41
        No tak.Jak to Polak.Nie patrzy na to,ze do emigracji zmusila nas
        sytuacja w kraju za ktora jest odpowiedzialny nasz ukochany
        rzad,tylko...mogli sobie znalez prace w swoim zawodzie...ble ble
        ble.Oni wogole nie powinni jej szukac za granica.Ale musieli gdyz
        mamy i miec bedziemy niewydarzonych rzadzacych.Pozatym ci wszyscy
        ktorzy wrocili do Polski to Ci ktorym sie tu nie udalo.Polacy maja
        to do siebie,ze sa za skromni i maja malo wiary w siebie.Mam tylu
        znajomych swietnie znajacych jezyk,po studiach itp.Nie pojda do
        lepszej pracy-siedza w fabryce.Dlaczego nie pojda?Bo sie boja nie
        wiem czego.Po kilku latach pracy w fabryce tez bym wrocila,ale na
        szczescie nigdy tam pracowac nie bede.
    • Gość: Jaro Re: stracone zycie za granica IP: *.cdif.adsl.virgin.net 18.05.08, 16:23
      Uwazam ze dla wielu absolwentow "Wyzszej Szkoly Turystyki i
      Europeistyki" praca na zmywaku moze calkiem sporo wniesc do CV, a
      decyzja i emigracji i udokumentowane radzenie sobie w nowych,
      trudnych sytuacjach, w wielokulturowym otoczeniu, moze byc
      argumentem na korzyc zmywaka. Natomiast absolwent w/w szkoly robiacy
      udokumentowana "kariere" na ksero w biurze swojego wujka lub przy
      fakturowaniu u znajomego kolegi, moze naprawde niewiele soba
      reprezentowac. A juz najgorsi sa tacy swiezo po doktoracie, ale bez
      zadnych umiejetnosci praktycznych, za to roszczeniowi. Ekonomisci co
      Excela nie widzieli. Takim tez zmywak moglby pomoc w wyrobieniu
      pozytecznych nawykow.

      Absolwenci SGH raczej na zmywakach nie pracuja, a jesli pracuja to
      przez pare tygodni i raczej dla hecy niz z koniecznosci.
    • agsa22 Re: stracone zycie za granica 21.05.08, 23:30
      Bez komentarza.Nastepny madry co nawet nigdy nie byl w UK i sie
      wypowiada.Tutaj robola stac na to by zyc i na wiecej.A jak masz
      jezyk w paluszku to masz...duuuuzo pieniedzy.Ten pan takich
      pieniedzy nigdy nie zobaczy.
      • Gość: majkel Re: stracone zycie za granica IP: 74.92.186.* 22.05.08, 04:54
        cinzko za granica, zycie stracone i wogule do niczego na marginesie pozdro z florydy (trzeba w koncu odpoczac od zmywaka)
        • agsa22 Re: stracone zycie za granica 24.10.08, 20:43
          A co robisz na florydzie??Skoro w Anglii na zmywaku robiles to pewnie tam
          szyscisz baseny.
    • Gość: devil Re: stracone zycie za granica IP: *.aster.pl 25.10.08, 22:10
      Niewygodną prawdą jest, że facet ma rację. O ile nie ma się sytuacji
      kompletnie podbramkowej, w dłuższej perspektywie bardziej opłaca się
      popracować za darmo ale w firmie/fachu, pozwalającym na zdobycie
      widzy i doświadczenia, który umożliwia " sprzedanie się" za
      konkretne pieniądze niż wykonywanie pracy, która do rozwoju
      zawodowego nie wnosi nic. Pewnie nie jestem obiektywny (ale kto
      jest?) - żeby się utrzymać w czasie takiego stażowania za żadne, a
      zaraz potem śmieszne pieniądze, aby nie brać pieniędzy od rodziców
      będą po studiach po kolei wynosiłem do antykwariatów książki, a dni
      kiedy byłem po prostu głodny bo nie miałem nawet na bułkę nie
      zliczę. 5 lat poźniej mam ciekawe stanowisko, zarabiam kilkukrotnośc
      średniej krajowej i zawodowo jestem dużo dalej niż ci, ktorzy
      wybrali krótkowzroczne korzyści...
      • korkix78 Re: stracone zycie za granica 25.10.08, 22:40
        w dłuższej perspektywie bardziej opłaca się
        > popracować za darmo ale w firmie/fachu, pozwalającym na zdobycie
        > widzy i doświadczenia, który umożliwia " sprzedanie się" za
        > konkretne pieniądze niż wykonywanie pracy, która do rozwoju
        > zawodowego nie wnosi nic.

        A jeszcze bardziej oplaca sie od razu zaczac pracowac w swoim fachu, za
        pieniadze, pozniej za lepsze, a pozniej za jeszcze lepsze. Jesli sie potrafi
        angielski na naprawde dobrym poziomie, to w czym stazowanie za darmo w Polsce
        mialo by byc lepsze od platnego
        "graduate entry position" w UK?
      • ratpole Re: stracone zycie za granica 25.10.08, 23:14
        Gość portalu: devil napisał(a):

        > a dni kiedy byłem po prostu głodny bo nie miałem nawet na bułkę nie zliczę.

        No to miales niewiarygodne szczescie, bo jakby tak jeszcze z pare dni wiecej
        zabraklo ci na bulke to dzis nie mialby nam kto o tym napisac hehehe
        • Gość: from Europe Re: stracone zycie za granica IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 26.10.08, 00:10
          Gość portalu: devil napisał(a):

          > średniej krajowej i zawodowo jestem dużo dalej niż ci, ktorzy
          > wybrali krótkowzroczne korzyści...

          Krotkowzroczny to ty jestes, zapomniales juz jak bylo z praca w Polsce kilka lat
          temu? Zapomniales jak rzesze wyksztalconych, mlodych ludzi nie mialy pracy lub
          pracowaly za grosze nie w swoim zawodzie? Pomijam juz to ze do dzis w Polsce
          wielu mlodych ludzi nie ma pracy w swoim fachu i lapie co moze.
          • Gość: piekielko Re: stracone zycie za granica IP: *.pools.arcor-ip.net 26.10.08, 08:48
            stropio.webpark.pl/text8s.htm
            Emigranci zawsze byli. Byc emigrantem to przechlapane tam tutaj
            wtedy i teraz.
          • Gość: devil Re: stracone zycie za granica IP: *.aster.pl 26.10.08, 09:58
            > Krotkowzroczny to ty jestes, zapomniales juz jak bylo z praca w
            Polsce kilka lat temu? Zapomniales jak rzesze wyksztalconych,
            mlodych ludzi nie mialy pracy lub pracowaly za grosze nie w swoim
            zawodzie?

            Nie zapomniałem bo przeciez sam zaczynałem karierę zawodową kilka
            lat temu i właśnie o tym piszę.

            I nie odbiegajmy od tematu tego wątku - paroletnie doświadczenie
            polegające na rozwożeniu pizzy czy zmywaniu czy szorowaniu kibli za
            granicą w Polsce jest generalnie g... warte przy ubieganiu się o
            pracę zgodną z wykształceniem. Od tego jest jeden wyjątek: kiedy
            kandydat nie zmarnował tego czasu i nauczył się biegle posługiwać
            językiem (nie mówię o chodnikowej znajomości podchwyconej od innych
            dostarczycieli pizzzy...) oraz potrafi sensownie i poprawną
            polszczyzną wyjaśnić jakie umiejętności (interpersonalne, radzenia
            sobie w trudnych sytuacjach, itp) zdobył pracując za granicą poniżej
            swojego wykształcenia i możliwości. Co jest rzadkością, bo kandydaci
            zapytani o umiejętności zdobyte za granicą nieodmiennie kończą
            na "Eeee, hmmm" ....
        • Gość: devil Re: stracone zycie za granica IP: *.aster.pl 26.10.08, 10:02
          ratpole napisał:

          > No to miales niewiarygodne szczescie, bo jakby tak jeszcze z pare
          dni wiecej zabraklo ci na bulke to dzis nie mialby nam kto o tym
          napisac hehehe


          No widzisz, gdybyś zamiast zbijać fortunę na zmywaku poświęcił
          trochę więcej czasu na swoją edukację więdziałbyś, że bez jedzenia
          można przeżyć duuuużo dłużej niż parę dni. Woda jest gratis.

    • Gość: 123 Re: stracone zycie za granica IP: *.zone3.bethere.co.uk 26.10.08, 11:53
      Typowe bicie piany made in Poland. CO WGOÓLE OZNACZA TEN WYTARTY SLOGAN O "DOBRYCH SKOŃCZONYCH STUDIACH"? Jak to się ma do tego że niedługo co drugi łebek w PL będzie miał dyplom w kieszeni, a zasób słow i choryzonty jak Doda. Dyplom wyższej uczelni ma wartość papieru z jakiego został wykonany. Zapytajcie ilu facetów poszło studia żeby nie iść do woja a panien "bo tak wszyscy robią", żyjąc w radosnym przekonaniu że "papier" otworzy im każde drzwi. Wykształcenie i specjalizacja mają swą wartośc wówczas kiedy są dobre RZADKIM i trudno dostępnym. Do podbijania aktur w biurze lub choćby projektowania grafiki komputerowej (dwa losowe przykłady zajęć) studia wyższe nie są nikomu potrzebne.
      Inną sprawą jest wciąz obecny mocno w Polsce syndrom studenta z czasów komuny - zero pracy na siebie, "darmowe studia" i życie w błogim samouwielbieniu i poczuciu bycia stworzonym do wyższych celów. W krajach zachodnich gdzie studia dzienne są płatne spora część studentów pracuje na swoje utrzymanie i jest to rzeczą naturalną podobnie jak późniejsze mozolne wbijanie się na rynek pracy.
      Nie chce mi się już polemizować a urban mitami o "zmywaku" bo przypomina mi to rozmowe ze ślepym o kolorach. Spotkałem kiedyś w Edynburgu szkockiego kierowcę autobusu miejskiego, który zagadnął mnie piękną polszczyzną prawie bez śladu akcentu obcego - facet studiował kilka języków obcych w tym chiński. I jeździł autobusem. BO TO LUBI!
      • Gość: piekielko Re: bywaja zawirowania IP: *.pools.arcor-ip.net 26.10.08, 12:54
        W Warszawie jezdzil inzynier, wyrazajacy sie piekna polszczyzna,
        przystojny, jako kierowca autobusowy w czasach kiedy kierowca byl
        wylacznie cham i wladca. Do tego ow kierowca byl synem znanego ubeka
        i swiadkiem jehowy;)
    • Gość: from Europe Re: stracone zycie za granica IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 26.10.08, 15:41
      Gość portalu: devil napisał(a):


      > I nie odbiegajmy od tematu tego wątku - paroletnie doświadczenie
      > polegające na rozwożeniu pizzy czy zmywaniu czy szorowaniu kibli za
      > granicą w Polsce jest generalnie g... warte przy ubieganiu się o
      > pracę zgodną z wykształceniem. Od tego jest jeden wyjątek: kiedy


      Od tematu tu nikt nie odbiega, wrecz przeciwnie. Ty widzisz tylko zmywakow i
      czyszczacych kibli, ktorzy nie realizuja sie w swojej zawodowej praktyce, nie
      zauwarzasz tego ze tu na emigracji ludzie rowniez osiagaja sukcesy a gdy pisze o
      tym ze w Polsce do dzisiaj wiekszosc mlodych ludzi pracuje nie w swoim fachu lub
      ponizej swoich kwalifikacji bo nie ma plecow, znajomosci, wujkow,ciotkow, to
      stwierdzasz ze odbiegamy od tematu..

      Autor watku zwraca uwage na to ze w cv czesci ludzi, ktorzy zamierzaja wrocic
      nie maja doswiadczenia w swoim fachu. Mlody czlowieku, zapewne nie miales okazji
      czytac cv ludzi pracujacych w Polsce kilka/kilkanascie lat temu, wiec rozjasnie
      tobie umysl - dobre studia, w potrzebnym kierunku, techniczne itd.
      doswiadczenie zawodowe: ostatnie 2 lata bezrobotny, inne: pomocnik budowlany 3
      lata, inne - praca w piekarni itd

      Czy ty naprawde wierzysz w to ze tu pracuja wylacznie ludzie o niskich
      aspiracjach? Dales sie zlapac na lep, ktory swiadczy o zawisci i
      nieprzychylnosci do emigrantow. Nikt zrownowazony i myslacy, ktory zajmuje sie
      na powaznie weryfikacja pracownikow nie wrzucilby takiego posta.

      • Gość: devil Re: stracone zycie za granica IP: *.aster.pl 26.10.08, 15:58
        Nie musisz mi niczego rozjaśniać. Jeszcze raz powtarzam - sam
        zaczynałem kilka lat temu, wiem jak było trudno mi, wiem jak było
        trudno moim znajomym ze studiów. Pomijam przypadki ekstremalne
        typu "jedyny żywiciel rodziny" kiedy człowiek musi schować dumę do
        kieszeni i zająć się czymkolwiek - to również zaznaczyłem w swojej
        wypowiedzi. I jeszcze raz odsyłam do poprzedniej wypowiedzi- jeżeli
        człowiek nie potrafi sensownie uzasadnić lat spędzonych na
        rozwożeniu pizzy czy noszeniu cegieł w UK, lepszym pracownikiem
        będzie ktoś kto pracował za darmo czy prawie za darmo ale w swojej
        wybranej specjalizacji.

        Jakbym miał zaplecze w postaci wójków i ciotków, nie głodowałbym
        pracując za grosze, nieprawdaż?
        • Gość: from Europe Re: stracone zycie za granica IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 26.10.08, 16:33
          Gość portalu: devil napisał(a):

          > wypowiedzi. I jeszcze raz odsyłam do poprzedniej wypowiedzi- jeżeli
          > człowiek nie potrafi sensownie uzasadnić lat spędzonych na
          > rozwożeniu pizzy czy noszeniu cegieł w UK, lepszym pracownikiem
          > będzie ktoś kto pracował za darmo czy prawie za darmo ale w swojej
          > wybranej specjalizacji.


          Oczywiscie ze masz racje ze lepszym bedzie taki, ktory ma praktyke ale mozna tez
          przyjac ze najlepszym bedzie taki, ktory pracuje w ogole dla idei ale w swoim
          fachu. Zauwaz jednak pewien fakt, ze ludzie o wysokich aspiracjach, z pelna
          determinacja, potrafia znalezc swoje miejsce, czy to w Polsce, czy za granica.
          Nie mozna uogulniac, jestes mlody, wedlug twojej opini tobie sie udalo, jest tez
          jednak gro ludzi, ktorym sie udalo za granica, posiadaja praktyke w swoim fachu
          a jednak o dobrej pracy w Polsce moga zapomniec.



          > Jakbym miał zaplecze w postaci wójków i ciotków, nie głodowałbym
          > pracując za grosze, nieprawdaż?


          Czy uwarzasz ze to tez jest normalne, glodujac, nabywac praktyke?

          Dla przypomnienia dodam ze tematem watku jest - Stracone zycie za granica.
          • Gość: from Europe Re: stracone zycie za granica IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 26.10.08, 16:35
            blad - "uwazasz"
          • Gość: devil Re: stracone zycie za granica IP: *.aster.pl 26.10.08, 16:46
            > Czy uwarzasz ze to tez jest normalne, glodujac, nabywac praktyke?


            Nie, to nie jest normalne, ale w dalszej perspektywie czasowej
            lepsze niż noszenie cegieł na budowie. Bez sensu jest też obrażanie
            się na rzeczywistość, mieliśmy ją w Polsce jaką mieliśmy, kto był
            mądry myślał jak w niej najlepiej egzystować. Nie zmienia to jednak
            faktu, że powracający z zagranicy po latach pracy poza zawodem będą
            mieli bardzo trudne zadanie jeżeli chcieliby do tego wybranego
            zawodu w Polsce wrócić. No chyba, że bezrobocie spadnie <4-5% bo
            wtedy to bierze się każdego, kto się potrafi podpisać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka