nauma
06.01.04, 16:30
Cytat z www.oaza.org.pl
Na temat szkodliwości masturbacji wypisano na przestrzeni ostatnich trzystu
lat niemal całe tomy, przestrzegając przed jej zgubnymi skutkami i traktując
ją na równi z najpotworniejszymi nieraz zboczeniami. (...) Rzetelne badania,
jakie w ostatnim ćwierćwieczu prowadzono nad seksualnością człowieka, nie
potwierdziły absolutnie żadnego z wymienionych następstw masturbacji i
obecnie seksuologia traktuje to zjawisko bądź jako fizjologiczny przejaw
potrzeby seksualnej i pierwszą niedojrzałą jeszcze formą jej zaspokajania,
bądź też jako działania zastępcze w przypadku braku partnera, przymusowej
izolacji itd.
(W.Sokoluk, D.Andziak, M.Trawińska: Przysposobienie do życia w rodzinie,
Warszawa)
Podobnej treści zdania bardzo często można spotkać w różnych podręcznikach
wychowania seksualnego czy poradnikach przeznaczonych dla młodych ludzi. Ich
autorzy przedstawiają masturbację jako coś zupełnie normalnego i naturalnego,
przeciwstawiając się poglądom jakoby masturbacja wywoływała jakiekolwiek
negatywne skutki.
Czy mają rację? Czy masturbacja rzeczywiście nie pozostawia żadnych
następstw? Na to pytanie chciałbym odpowiedzieć.
Nim przystąpię do rozważenia tej kwestii chcę zwrócić uwagę na sprawę
podstawową: Jak wiemy, masturbacja jest grzechem. Jeśli ma charakter
całkowicie świadomy i dobrowolny, jest grzechem ciężkim. Grzeszność
masturbacji nie zależy od tego, czy wywołuje, czy nie wywołuje jakieś skutki.
Nawet gdyby masturbacja nie wywoływała żadnych skutków, nadal byłaby
grzechem.
Dlaczego masturbacja jest grzechem? Dlatego, że występuje przeciw Bożemu
planowi dla człowieka, przeciw celowi, dla którego Bóg stworzył płciowość.
Bóg obdarował nas darem płci, abyśmy mogli ofiarować go w miłości drugiemu
człowiekowi. Wszystko, co wiąże się z tym darem, ma służyć miłości.
Masturbacja odrywa płciowość od miłości, jest aktem z natury swej
egoistycznym. Akt taki obraża Boga i jest grzechem.
Jak powiedziałem, masturbacja byłaby grzechem, nawet gdyby nie wywoływała
żadnych skutków. Tak jednak jest, że Boże Prawo nie jest wymierzone przeciw
człowiekowi. Boże Prawo jest w istocie rzeczy dla człowieka. Naruszenie
przykazań z reguły kończy się źle. Nie inaczej jest z masturbacją.
Być może dawni autorzy przesadzali w ukazywaniu skutków masturbacji. Być może
mówili o skutkach, które wcale nie mają miejsca. Nie zmienia to jednak faktu,
że masturbacja negatywne skutki wywołuje. Ci, którzy obecnie zarzucają
nierzetelność dawnym autorom, sami postępują o wiele gorzej. Dziś bowiem
dostępne są wyniki badań jednoznacznie wskazujące na negatywne skutki
masturbacji. Pisanie więc (czy sugerowanie), że masturbacja ujemnych skutków
nie powoduje jest zwyczajnym mówieniem nieprawdy.
Najbardziej oczywistym negatywnym efektem masturbacji jest możliwość
popadnięcia w nałóg. Masturbacja może stać się niewolą, czymś, co robić się
musi, choćby się wcale nie chciało. Spowiednicy, terapeuci mogliby wiele
opowiadać o dramatycznych losach osób próbujących wyzwolić się z tej niewoli.
Przed kilku laty dyskusja na ten temat przetoczyła się na łamach
miesięcznika "Ziarna". Zamieszczone tam wypowiedzi wielu osób mogły stać się
najlepszym świadectwem zgubnych skutków niewoli masturbacji.
Wyzwolenie z tego nałogu jest oczywiście możliwe, z reguły jest jednak bardzo
trudne, wymaga wielu prób, bardzo systematycznej pracy, nie zniechęcania się
porażkami.
Na tym jednak nie kończą się złe następstwa masturbacji. Może ona wywołać
negatywne skutki w sferze pożycia seksualnego w przyszłym małżeństwie danej
osoby. Uprawiając masturbację wykształca się i utrwala fałszywe nawyki
reagowania seksualnego. Można by wskazać wiele różnych rodzajów takich
nawyków, chcę jednak skoncentrować się na dwóch najważniejszych sprawach.
Po pierwsze organizm uczy się reagować na bodźce o charakterze
autoerotycznym, zamiast, prawidłowo, reagować na bodźce wysyłane przez
współmałżonka jako partnera seksualnego. Może nastąpić trwałe zakodowanie
reakcji tylko na bodźce autoerotyczne. W efekcie u danej osoby utrudnione
będzie powstawanie podniecenia seksualnego w wyniku obecności i pieszczot
współmałżonka. W skrajnych sytuacjach podniecenie seksualne w ogóle nie
będzie mogło powstać na normalnej drodze. Po drugie zaś przez masturbację
może nastąpić utrwalenie przebiegu i czasu reakcji seksualnej. Reakcja
seksualna będzie zupełnie niezależna od osoby, od potrzeb współmałżonka,
będzie przebiegać całkowicie indywidualnie. Nieuchronnie prowadzi to do
zaburzeń w pożyciu i następnie do rozdźwięków w małżeństwie.
Powyższe zaburzenia w reakcjach seksualnych mogą powstawać zarówno u kobiet
jak i u mężczyzn. U kobiet przede wszystkim przejawią się w upośledzeniu
powstawania podniecenia seksualnego. Mąż nie będzie mógł pobudzić żony lub w
jej odczuciu będzie pobudzał ją "gorzej" - tak zakodowane będzie w niej
pobudzanie pochodzące z masturbacji. Mogą również wystąpić trudności w
osiąganiu satysfakcji seksualnej. Osiąganie satysfakcji przez kobietę jest w
ogóle sprawą złożoną, wymagającą pewnej pracy, czasu oraz harmonii między
małżonkami. Masturbacja dokłada tu dodatkowe, bardzo poważne utrudnienia.
Wskutek masturbacji żona może w ogóle nie osiągać satysfakcji w normalnym
współżyciu z mężem lub też może być to w jej odczuciu satysfakcja gorszego
rodzaju. Dla kochającej żony będzie to sytuacja powodująca ogromną frustrację
i poczucie winy.
Z kolei u mężczyzny masturbacja może spowodować zaburzenia utrudniające
współżycie. Mogą wystąpić zaburzenia w erekcji - w wyniku masturbacji może
zakodować się osiąganie erekcji wyłącznie na skutek stymulacji
autoerotycznej. Może również nastąpić zakodowanie czasu trwania reakcji
seksualnej - po upływie określonego czasu będzie następował wytrysk nasienia,
zupełnie niezależnie od tego, co dzieje się między małżonkami. Nietrudno
sobie wyobrazić jak taki "automatyzm" będzie wpływał na więź między
małżonkami i na ich zadowolenie ze współżycia.
Na koniec chciałbym poruszyć jeszcze jedną sprawę. Czy zawsze muszą wystąpić
wskazane powyżej skutki masturbacji? Nie zawsze. Niestety trudno coś więcej
na ten temat powiedzieć, gdyż nie przeprowadzano w tej kwestii żadnych badań.
Z jednej strony wiadomo, iż skutki te występują na tyle często, że stanowią
zauważalne zjawisko w gabinetach seksuologów (a wiadomo, że nie każdy mający
taki problem pobiegnie z nim do seksuologa). Z drugiej strony nie ulega
wątpliwości, że nie dotykają one wszystkich uprawiających masturbację.
Myślę jednak, że w istocie rzeczy jest to kwestia bez znaczenia. Po pierwsze,
jak powiedziałem na wstępie, masturbacja jest grzechem i jest niedopuszczalna
nie tylko dlatego, że może wywoływać negatywne skutki. Po drugie, nawet gdyby
negatywne skutki masturbacji dotykały tylko niewielkiego procenta osób,
naprawdę nie warto ryzykować. Zawsze przecież można się zmieścić nawet w tym
niewielkim procencie.
Krzysztof Jankowiak
A teraz ode mnie, czyli Naumy :)
Olać medycynę, olać wiedzę, olać naukę. MY wiemy lepiej. A ja (cenzura) i
(cenzura), a poza tym (cenzura) oraz (cenzura). Podsumowując tą wyczerpującą
moją wypowiedź o (cenzura) twierdzę, że co do (cenzura) Arcykr nie masz racji.
Jak ktoś chce pogadać ze mną na temat (cenzura), gdyż tu się nie da,
zapraszam na gadu. Niestety, żeby Arcykr nie posądził mnie o propagowanie
(cenzura) zastosowałem autocenzurę.
Ps. stosuję (cenzura) od wielu lat z wielką satysfakcją. I nie uważam, żebym
był nienormalny. Arcykr nigdy się nie (cenzura) i już masa ludzi wysyła go do
psychologa :))) Coś w tym jest.