lynx.rufus
21.09.09, 14:34
Ponieważ po ostatnich zawirowaniach na naszym forum pojawili się
nowi uczestnicy, myślę, że to dobry moment, by przypomnieć, czym
jest ateizm, rozwiewając tym samym mity na jego temat. Bo skoro o
religiach mowa, to nie sposób ateizmu pominąć.
1. Ateizm jest postawą racjonalną
Oczywistym punktem wyjścia do dowolnych rozważań na temat ateizmu
jest zdefiniowanie jego differentia specifica. Ateizm jest to
światopogląd, który za swoją podstawę przyjmuje nieistnienie –
osobowego bądź nieosobowego – Boga. W tym przekonaniu nie chodzi
tylko o to, że jako ludzie nie możemy liczyć na żadną pomoc w
naszych codziennych zmaganiach, nie tylko o to, że wszelkie dobre i
złe czyny nie spotkają się nigdy ze sprawiedliwą zapłatą, nie o to
wreszcie, że sami sobie swoje cele wyznaczamy i sami swój sens
własnej egzystencji nadajemy. Ateizm prowadzi w rzeczywistości do
usunięcia gruntu spod nóg wszelkim o czymkolwiek mniemaniom. Z
jednej strony bowiem podważa naszą pewność dotyczącą poznania, z
drugiej zaś – likwiduje kategorię sensu i znaczenia tego, co byśmy
poznać mogli. W tym konkteście pewność ateizmu, do której aspiruje w
swoim odrzuceniu Boga, jest ze wszech miar samowywrotna. Ateizm jest
więc paradoksem, przypominającym paradoks kłamcy: jeśli ateista ma
rację, to jednocześnie nie może tym się chlubić, gdyż samo pojęcie
racji nie ma sensu.
2. Ateizm stanowi wyzwolenie
Religia pozbawia człowieka wolności, nakładając na niego szereg
wyssanych z palca zakazów i nakazów (bądź ewentualnie których
uzasadnienie – kiedyś przydatne np. z powodów higienicznych – jest
już nieaktualne). Ateizm usuwając nadprzyrodzoną sankcję tych norm
ujawnia ich bezprzedmiotowość. Tyle mit. Prawda jest, jak uważny
czytelnik zapewne się już domyślił, odwrotna: ateizm to anarchia,
która wpędza człowieka w poważniejsze kłopoty niż większość religii.
Człowiek jest istotą dość podatną na różnego rodzaju uszkodzenia i
dla zabezpieczenia swej wątłej egzystencji niezbędnie potrzebuje
ochrony, także – a być może przede wszystkim – normatywnej. Ateizm
ze swoim odrzuceniem samej zasady nienaruszalności fundamentów jest
gwarancją jednego: zwycięstwa najsilniejszego, który siłą zmusi
słabszych do posłuszeństwa.
3. Religia straszy, ateizm raduje
Z takim hasłem wystąpili niedawno angielscy ateiści, rozlepiając je
na środkach komunikacji miejskiej. I tu także jest dokładnie na
odwrót. Nihilizm ateizmu czyni wszelką przyjemność ułudą (cierpienie
także, ale w tym wypadku interes się nie opłaca). Wszelkie wartości,
potrzebę posiadania których moglibyśmy zaspokoić – jak już wiemy –
nie posiadają w rzeczywistości żadnej wartości, są ułudą i mirażem.
A to jeszcze nic. Bo o ile da się żyć ze świadomością, że
przyjemności nie są wiele warte, o tyle trudniej jest znosić z tą
samą świadomością cierpienia. Mamy liczyć, że kiedyś karta się
odwróci i smutki sobie odbijemy? Wiemy przecież, że wcale tak nie
musi być, a happy end zdarza się głównie w kinie. Ateizm przedstawia
się tu jako szczególnie skuteczny środek depresjogenny.
4. Istnieją społeczeństwa ateistyczne i wcale dobrze im się wiedzie
A najlepszym przykładem tego atheist dream są Czechy. Przestępczość
niska, ludzie sympatyczni, a poziom życia wysoki, a w każdym razie
we wszystkich możliwych rankingach Czechy wyprzedzają religijną
Polskę. No i tu się mylą. Po pierwsze, nie da się tak łatwo porównać
poziomu rozwoju dwóch państw. Nie da się tego uczynić bez pomocy
statystyki, a ta jak wiadomo to najwyższy stopień kłamstwa. Ale jest
sprawa ważniejsza: Czechy nie są żadnym ateistycznym społeczeństwem,
gdyż żyją na tej ziemi od tysiąca lat i ich kultura powstała w
oparciu o wiarę chrześcijańską. A kultura tak łatwo się nie zmienia.
Czyż lęk polskiej lewicy laickiej przed odrodzeniem u nas
postaw „endecko-katolickiej nietolerancji” po kataklizmach wojny i
PRL-u nie jest przyznaniem, że taka trwałość postaw jest bardzo
silna? W historii ludzkości bardzo niewiele było przykładów budowy
społeczeństwa ateistycznego, a dokonywały się te próby w ramach
realizacji utopii komunistycznej. Skutki okazały się opłakane.
Czym zatem jest ateizm? Czy to alternatywa dla tradycyjnego teizmu
(jak świadczyłaby jego nazwa)? Przede wszystkim jest postawą jałową
intelektualnie. Można wprawdzie przyznać rację wielu ateistycznym
myślicielom w ich krytyce niektórych postaw prezentowanych przez
osoby wierzące, ale to jeszcze nie czyni z ateizmu postawy
korzystnej dla szczęścia człowieka. Nie ma zatem żadnego plusu w
ateizmie? Im głębiej szukam, a szukam bez wytchnienia, tym bardziej
jestem przekonany, że jedna: brak konsekwencji. Co przesądza o
naszej niedoskonałości jako ludzie wierzący i stanowi o frustracji
wielu ludzi dobrej woli, w przypadku ateizmu jest gwarancją, że
ludzkość przetrwa, choćby na pewien czas ateizm miał stać się
ideologią panującą.
To oczywiście wielki skrót, a mitów, z którymi można by się
rozprawić, jest więcej. Ale cieszmy się tym, co mamy.
gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus