Dodaj do ulubionych

Wyrzucony z religii za ... szorty!

22.09.09, 08:37
Uczeń Gimnazjum nr 3 musiał wyjść z religii, bo miał na sobie szorty, a nie długie spodnie. - Złamał regulamin szkoły - tłumaczy dyrekcja. Na to ojciec: - Dopóki jest ciepło, syn będzie chodził w krótkich spodniach!
Całość tutaj

Jeżeli to były takie szorty jak poniżej, to rozumiem, ale jeśli "normalne", to to lekka przesada.
https://assets.nydailynews.com/img/2009/07/11/gal_bruno1.jpg

Kto tu ma rację? Mój syn chodzi do szkoły w krótkich spodniach (już teraz nie, bo jest za zimno) i z religii go nikt nie wyrzucił. Może nie ma nadgorliwego księdza?
Obserwuj wątek
    • kora3 hmmmm 22.09.09, 08:56
      powiem tak: od ustalania regulaminu szkoły co do stroju ucznia
      podczas lekcji jest dyrekcja, rada edagogiczna, a najczesciej takze
      rada rodziców ma tu jakis głos.
      Jestem zdecydowanym przeciwnikiem mundurków, bo wg mnie nie
      pozwalaja na wyarzanie osobowisci, a co gorsza nie uczą młodych
      ludzi samodzielnego doboru sroju do okazji.
      Osobiscie tez uwazam, ŻE KRÓTKIE SPODENKI, DŁUGOSCI DOWOLNEJ, nie sa
      odpowiednium strojem do szkoły i nie ma to nic wspólnego z tzw.
      moralnoscia.
      Po prostu chłopiec, czy nastolatek musi wiedzieć, ze inaczej się
      człowiek ubiera na weekendowy wyjazd za miasto, czy letni spacerek,
      a inaczej do pracy np. maluszek w krótkich gaciuszkach moze wyglada
      uroczo, ale dorosly męzczyzna prezentujacy owłosione łydki spod
      bermudów latem w miescie - jak clown, zwłaszcza, ze niektórzy
      wkladaja do tego SKARPETY i o zgrozo samdałki.
      Naryralnie, jesli to człek na wycieczce, urlopie w danym miescie,
      jeszcze mozna uznać, ze ok, na luzie, ale jesli ktos taki strój
      uwaza za normalny po miescie to cos jest nie tak. Głownie to, ze nie
      umie sie odpowiednio do okolicznosci ubrac. A najprawdopodobniej nie
      umie, bo nikt go tgo nie nauczył.
      Niemniej - to moje prywatne spostrzezenia, natomiast jak wyzej
      pisałam. regulamin ustala szkoła, a nie posczególni nauczyciele
      przedmiotów. Jesli wiec w szkole tolerowane sa spodenki to nikt nie
      ma prawa wyrzycac, czy czynic nieprzyjemnosci uczniowi z powodu
      takiego stroju. A jesli tolerowane spodenki nie sa, uwazam, ze
      nalezało zwrócic uwagę, a nie zaraz wywalac, ewentualnie dac znac
      wychowacy, czy dyrekcji. LEKCJA religii w szkole to nie msza w
      kosciele, gdzie obowiazuje okreslony strój, trudno,zeby uczeń
      ubierał się tak, jak do kosciola na lekcje religii.
      Tyle mego zdania
      • 0golone_jajka Re: hmmmm 22.09.09, 09:08
        Sam w lecie chodze do pracy w krótkich spodenkach i tshircie :) Dziś idę w długich dżinsach, ale tshirt (znacie dobry polski odpowiednik?) pozostaje :)
        No to jak ja taki przykład daję dziecku, to ono się uczy :)
        • kora3 Re: hmmmm 22.09.09, 09:15
          0golone_jajka napisał:

          > Sam w lecie chodze do pracy w krótkich spodenkach i tshircie :)
          Dziś idę w dług
          > ich dżinsach, ale tshirt (znacie dobry polski odpowiednik?)
          pozostaje :)
          > No to jak ja taki przykład daję dziecku, to ono się uczy :)

          Nie wiem jak poprwnie zwrócic sie o pojedynczej osoby mającej nick w
          l. mnogiej:) Niech bedzie: mile Ogolone Jajka :) - nie moja sprawa w
          czym Ty chodzisz do pracy, ja też chadzam róznie :), bo u mnie w
          pracy to, jak mam byc ubrana dykruje mi zdrowy rozsadek i to co mam
          danego dnia robic oraz pora roku, a nie jakis narzucony odgórnie
          schemat, jak np. w bankach. :)
          Stwierdzam po prostu, ze wg mnie mezczyzna w krótkich sosdniach poza
          urlopem, wyjazdem za miasto itp. jest nieelegancki - mam moze prawo?
          nie bije, nie obrazam i kamieniami w takowch nie celuje - po prostu
          takie mam zdanie. podobnie jak mam uczulenie na "krawiaciarzy" np. i
          nic tego nie zmieni:)
          nie bierz zatem moich uwag za krytyke CIEBIE - ja po prostu tak to
          widzę, maz prawo do innego ogladu sytuacji :)
          • 0golone_jajka Re: hmmmm 22.09.09, 09:20
            Niech bedzie: mile Ogolone Jajka :)

            O! Niech każdy bierze przykład! :D

            > nie bierz zatem moich uwag za krytyke CIEBIE - ja po prostu tak to
            > widzę, maz prawo do innego ogladu sytuacji :)

            Ależ oczywiście, że nie traktuję tego jako atak ma moje 0golone Jajka! Po prostu mamy różne poglądy na ten temat. Ja lubię (i mogę) ubierać się baaardzo nieformalnie i jestem z tego szalenie zadowolony. Np. garnitutu w ogóle nie posiadam, a marynarkę i krawat ostatni raz nałożyłem jakieś 5 lat temu :) Ale nie chodzę brudny, w podartych ciuchach :)
            • kora3 Re: hmmmm 22.09.09, 09:35
              wcale cie nie podejrzewałam o brud i podarte ciuchy :)
              równiez lubie i moge co jest niewatpliwa zaletą ubierac się
              nieformalnie. Prawde mówiąc na widok takich stanardowych "garsonek"
              robi mi sie niedobrze :)
              Czasem współczuje kobieto, które musza to nosic bo takie mają wymogi
              w pracy. Skadinąd osoba, od której byc moze otoczenie tego wymaga, a
              nie jest to w kazdej okolicznosci konieczne moze z takich
              konwenansów wyjsc zwyciesko:)
              Byłam kiedys na zimowym spotkaniu w plenerze, które przewidywało
              jezdzenie i chodzenie po dosc tridnym terenie: brak drogi, wysoki
              snieg itp. Gospodarze terenu byli w polowych mundurach zimowych i
              yakiz butach. W spotkaniu uczestniczyli przedstwiciele róznych wladz
              lokalnych, m.in. pani wicewojewoda, młoda kobitka. Przyjechała w
              puchowej kurtce, solidnych bojówkach i cieżkich trapetach, do tego
              uszaneczka, ciepłe rekawice - w sam raz na takie spotkanie. Dwie
              panie z innych wladz - urzedów miejskiego i marszłakowskiego ubrały
              się 'po roboczemu' - spódnice do kolan, buty na obcasie i ładne
              płaszczyki - sieziały w wozach terenowych, bo nigdzie tak nie mogły
              isc, ani na quadach pojeździc, ani sprzetu poogladać, nic.
              Wg niektórych ludzi - elegancja to znaczy jakis okreslony strój, a
              tymczasem elegancki człowiek DOBIERA strój do okolicznosci, zcasu,
              miejsca i działania. I nie ma jakiegos standardu: to jest
              eleganckie - zależy na jaka okazję, po prostu:)
    • stephen_s Nie róbmy sensacji z niczego 22.09.09, 09:09
      Z artykułu wynika, że generalnie w całej szkole szorty nie są tolerowane. Ksiądz
      więc miał rację mówiąc uczniowi, że jego strój był nieodpowiedni. Jako, że był
      nowy, nie wiedział, jak zareagować w takiej sytuacji - i wyszło bez sensu. I tyle.
      • 0golone_jajka Re: Nie róbmy sensacji z niczego 22.09.09, 09:12
        W regulaminie nie ma powiedziane, że szorty są zabronione, a co nie jest zabronione jest dopuszczone. Gdyby mojemu dziecku zabroniono przychodzić w krótkich spodniach w lecie (nie ważne czy na religii czy na polskim) to też bym się sprzeciwił. Nie jest sprawiedliwe, jeśli dziewczyny moga przyjść w spódniczce tuż za kolana, a chłopcy muszą mieć spodnie do kostek. W lecie bywa gorąco.
        • stephen_s Re: Nie róbmy sensacji z niczego 22.09.09, 09:20
          > W regulaminie nie ma powiedziane, że szorty są zabronione, a co nie jest zabron
          > ione jest dopuszczone.

          No, nie do końca. Dyrekcja przyznaje, że w domyśle szorty miały być zakazane,
          tylko nie napisano tego precyzyjnie.

          > Gdyby mojemu dziecku zabroniono przychodzić w krótkich s
          > podniach w lecie (nie ważne czy na religii czy na polskim) to też bym się sprze
          > ciwił.

          Wiesz, ja nie mówię, czy taki konkretny zakaz ma sens, czy nie. To kwestia
          dyskusyjna. Jednak zauważ, że niechęć do uczniów w szortach to nie żadna
          fanaberia ze strony księdza - myślę, że sporo nauczycieli też by uznało to za
          niedopuszczalne.

          Generalnie, nie ma z czego robić sensacji.
          • 0golone_jajka Re: Nie róbmy sensacji z niczego 22.09.09, 09:27
            > No, nie do końca. Dyrekcja przyznaje, że w domyśle szorty miały być zakazane,
            > tylko nie napisano tego precyzyjnie.

            Dyrekcja może jest bardziej domyślna od niektórych rodziców. Jak zmienią regulamin i zostanie on zaakceptowany przez radę rodziców i uczniów, to wówczas nie będzie wyjścia. Ew. pozew do sądu na ograniczanie wolności.


            niechęć do uczniów w szortach to nie żadna
            > fanaberia ze strony księdza - myślę, że sporo nauczycieli też by uznało to za
            > niedopuszczalne.

            Jestem sobie w stanie to wyobrazić, niemniej przez kilkanaście lat mojej edukacji nie spotkałem się z ani jednym takim przypadkiem. Dziwne? Może nie trafiłem na staroświeckiego ksiedza? Ciekawe ile ten z artykułu ma lat? Choć można być staroświeckim i jednocześnie młodym.
            • kora3 Miły Jajku :) 22.09.09, 09:54
              moze tak byc?:)
              to, ze Ty sie z czyms nie spotkales nie oznacza bynajmniej, ze cos
              nie istnieje:)

              Kiedy ja ogladam foty ze szkoły np. mego eksfaceta, a skończył on
              elitarne liceum w swoim miescie, to czasem mam wrazenie,ze widze
              fotki z jakiś imprez. :) Długie włosy u facetów, bizuteria, dowolny
              strój itp. Sama skończyłam sr. szkołe, w której BEZWZGLEDNIE
              obowiązywał strój pt. garnitur + krawat i niebieska koszula, na
              uroczystosci biała. Jako jedna znielicznych w tej szkole dziewczyn
              mogłam iec spódnice - prostą nie krótszą niż do kolan, albo spodnie
              do wyboru. Zamiast koszuli moglam miec bluzke, tzw. koszulową
              całkiem gładka i taka, do której mozna załozyc krawat. Wszystkich
              nas obowiązywało czarne obuwie (wyczyszczone!!!!) oraz tarcza NA
              REKAWIE przyszyta nie przypieta. Nie było mozliwosci noszenia przez
              chłopaków długich włosów, zarostu typu hipisowaska broda, mógł byc
              zadbany wąsik. Tyle. Pod konie mej edukacji w tej szkole zaczeło sie
              to zmieniac, np. wprowadzono, ze piątek jest dniem owolnego stroju -
              dowolnego to znaczy nie musiał to byc garnitur.

              KAZDY kto sie dostał do tej szkoły i był na liscie przyjetych
              otrzymywał w sekretariace regulamin szkoły, którego podpisaną kopię
              musiał tam zwrócić - znaczy przyjał do wiadomosci reguły gry. Nie
              chciał przyjac - na silenikt go bynajmniej nie zatrzymywał, w tej
              szkole na 1 miejsce w niektórych klasach bywało 8 kandydatów.
              Nie powiem, zeby mi sie to podobało, ze takie zasady co do stroju
              panuja, oj nie. ale znałam e zasady NIm jeszcze złozyłam papoery do
              tej szkoły i nie musiałam tam się uczyc, skoro dokonałam takiego
              wyboru - musiałam sie dostosowac.
              Nikogo nie interesowało Jajku, ze to były czasy socjalizmu i czasem
              brakowało papieru toaletowego np. nie mówiąc o garniturach- nie masz
              uszyj sobie. Nikogo nie interesowało, ze gang był drozszy niż np.
              sweter, sztuksowa marynarka, zcy spodnie, ze jesli jakaś rodzina
              miała 2-3 troje dzieci w tej szkole to to sporo kosztowalo. Nikogo
              nie ineresowało też, ze codziennie uzywany gag szybko sie niszczył i
              tzrba byo nowy, ze młodzez w tym weku szybko rosnie to i wyrosnie:)
              ani to, ze rodziców niejednego z nas nie stac było na płasc i
              kurtke na zime, akurta praktyczniejsza, to i posuwał ktos taki do
              szkoły w puchówce spod której gangol wystawał. To były nasze
              problemy - nie podoba sie, sa inne szkoły. Nikt z moich szkolnych
              kolegów dobrowolnie nie zrezygnował z nauki tam :)
              Nie uwazam takiego rezimu ubraniowego za dobry, do dzis nie znosze
              koloru granatowego (brrr) nawet samochodu w nim nie chciałam miec,
              nie znoszę też zakładania gangu na kazda okazję przez facetów.
              Ale skoro dobrowolnie zgodziłam sie na takie warunki musiałam ich
              przestrzegac - proste, albo zmienic sobie szkołe, czego nie
              chciałam.
      • kora3 Steph - dwie uwagi 22.09.09, 09:19
        wg mojej oceny nowego ucznia wychowaca powinien zapoznac z zasadami
        panujacymi w szkole w jasny prosty sposób. Z tymi zapisanymi typu
        regulamin i z tymi niepisanymi, nie uwazasz?

        a druga sprawa, ze biorac pod uwagę "nowosc":) ucznia nie lazeo go
        wg mnie zaraz wyrzucac tylko powiedzieć mu, że szorty nie sa
        akceptowane , spokojnie i bez wyrzutów, skoro nowy i mógł nie
        wiedzieć.
        • stephen_s Re: Steph - dwie uwagi 22.09.09, 09:22
          Kora, to nie uczeń byl nowy, tylko ksiądz...
          • kora3 Re: Steph - dwie uwagi 22.09.09, 09:25
            stephen_s napisał:

            > Kora, to nie uczeń byl nowy, tylko ksiądz...

            aaaaaa - no to skedza powinno sie zapoznac z zasadami panujacymi w
            szkole - proste:)

            skadinad - troche mnie dziwi takie cos: jest regulamin, w który
            MIALY byc zakazane szorty, ale precyzyjnie nie sa :) - wiec w
            zasadzie nie sa ...
            Napisanie jasno,ze uczeń ma miec długie spodnie (poza lekcjami wf
            np.) nie ejst chyba jakies bardzo trudne?
            >
            • a000000 Re: Steph - dwie uwagi 22.09.09, 12:24
              drobna uwaga: spodnie, długie lub krótkie, to zupełnie co innego niż szorty.
              Szorty to rodzaj majtek - stroju na specjalne okazje gimnastyczne lub kąpielowe.

              Uczniowie są w wieku gimnazjalnym - można sobie wyobrazić co takiego było
              obiektem ich zainteresowania a nawet ekspozycji... nie dziwię się, że ksiądz
              odpowiedzialny za wychowanie uwzględniające godność człowieka, zareagował...

              ALE!!! aby ustosunkować się do wydarzenia - musiałabym zobaczyć tego ucznia w
              spornym stroju. Dopóki nie zobaczę - wszelkie dywagacje to strata czasu.

              Jeśli regulamin nie mówi: spodnie mają być długie - to znaczy, że mogą być
              dowolnej długości....
              ale szorty to strój gimnastyczny. Uczniowie, jak moja pamięć sięga, po lekcji WF
              zawsze mieli obowiązek się przebrać...

              Cała ta afera wykazuje, że znienawidzony przez postępowców Giertych miał
              rację... Tylko mundurki określone co do guzika... Szkoła to nie rewia mody.
              • kora3 Re: Steph - dwie uwagi 22.09.09, 20:16
                a000000 napisała:

                > drobna uwaga: spodnie, długie lub krótkie, to zupełnie co innego
                niż szorty.
                > Szorty to rodzaj majtek - stroju na specjalne okazje gimnastyczne
                lub kąpielowe

                nieprawda Azerko, moze kiedys tak było, ale obecnie okresla się tym
                mianem takze spodnie z materiału i w kroju bynajmniej nie sportowo -
                kapielowym. Osobiscie masm takie - przed kolano, z mankietem,
                szarostalowe - napis na metce głosił "szorty damskie". Nie
                wykluczam,ze młody czlłowek był w gimnastycznych spodenkach, ale jak
                mówię - szorty to po prostu obecnie spodnie krótsze niż rybaczki.
                > .
                >
                > Uczniowie są w wieku gimnazjalnym - można sobie wyobrazić co
                takiego było
                > obiektem ich zainteresowania a nawet ekspozycji...


                Oj Azerko, ale masz kudłate mysli :)

                nie dziwię się, że ksiądz
                > odpowiedzialny za wychowanie uwzględniające godność człowieka,
                zareagował...

                jakie zachowanie uwłaczajace godnosci człowieka?
                >
                >
                > Cała ta afera wykazuje, że znienawidzony przez postępowców
                Giertych miał
                > rację... Tylko mundurki określone co do guzika... Szkoła to nie
                rewia mody.

                Mundurko to najbardziej koszmarne co moze się przydarzyc w szkole :)
                Niczego nie ucza i sprawiaja,ze uczniowie wygladaja nie jak
                indywidualne osoby, tylko stado
                >
    • mamalgosia nauczycielka mówi 22.09.09, 11:05
      czyli ja.
      Jeśli regulamin szkolny opisuje strój uczniowski, to niestety należy
      się do tego stosować. regulamin ten opisuje również sankcje za
      niestosowanie się (np za kilka razy obniżenie sprawowania). W naszej
      szkole nie ryzykowałabym sankcji pt "usunięcie z lekcji", bo by
      wszyscy przyszli w takich żółciutkich szortach jak te na zdjęciu;)
      (nb u nas jest bezrękawnik, więc własciwie dałoby sie z tymi
      szortami pogodzić)
      • kora3 mamałgosiu :) mam pytanie 22.09.09, 11:19
        czy wg Ciebie, jako nauczyciela doprecyzwanie jakie elementy stroju
        są niepozdadane, czy tez zakazane jest jakies trudne?
        Za rzadów wiadomej kolalicji i wiadomego ministra w jednej ze szkół
        podstwowych w okolicy wprowadzono mundurki. Mudnurek słafda się, bo
        one są nadal, z bluzy w klorze niebieskim dla młodszych klas i
        granatowym w starszych. Dla chłopców w nieci onnym kroju, dla
        dziewczat w takim dziewczecym:) w regulaminie ejst napisane, ze
        strój ten obowiazuje jako codzienny poza uroczystosciami szkolnymi,
        wycieczkami itp. i jest uwaga, ze do bluz należy miec :
        uczniowie: spodnie długie w kolorze granatowym, czarnym szarym lub
        białem bez ozdób, nie dzinsy!
        uczennice: spódnica o gługosci do kolan lub dłuzsza, w kroju prosta,
        bez błyszczących ozdób, w kolorze czarnym,szarym, granatowym lub
        białym nie dzinsowa i nie przeswitujaca.
        Dosc przyznasz precyzyjnie okreslone, nie? Czyli da się
        • mamalgosia Re: mamałgosiu :) mam pytanie 22.09.09, 12:45
          kora3 napisała:

          > czy wg Ciebie, jako nauczyciela doprecyzwanie jakie elementy
          stroju
          > są niepozdadane, czy tez zakazane jest jakies trudne?
          Tak, jest to bardzo trudne (wbrew pozorom chyba). Jak u nas zaczyna
          się gadkę na konferencji na ten temat, to ograniają mnie mdłości:(
          No bo jeśli nie może być krótka spódniczka, to jaka to jest krótka?
          W cm podać? A dla wysokiemj dziewczyny to już może być za krótka,
          dla niskiej dobra. To może do kolan. A niby dlaczego do kolan? i tak
          w kółko macieju. Kolczyki gdzie, jakie, a jak ciut inne, to czy
          jeszcze tak, czy już nie... A paznokcie - jak nie tipsy, to czy
          pomalowane mogą być? A lakier czerwony nie, to może bezbarwny też
          nei? A jeśli bezbarwny tak, to niby czemu różowy nie? A jakie to są
          długie paznokcie? A makijaż? Obłęd, naprawdę
          • kora3 Re: mamałgosiu :) mam pytanie 22.09.09, 20:20
            mamalgosia napisała:

            > kora3 napisała:
            > ?
            > Tak, jest to bardzo trudne (wbrew pozorom chyba). Jak u nas
            zaczyna
            > się gadkę na konferencji na ten temat, to ograniają mnie mdłości:(
            > No bo jeśli nie może być krótka spódniczka, to jaka to jest
            krótka?
            > W cm podać? A dla wysokiemj dziewczyny to już może być za krótka,
            > dla niskiej dobra. To może do kolan. A niby dlaczego do kolan?

            Z tego co piszesz łatwo sprecyzowac, tylko niełatwo się dogadać. "Do
            kolan" do okreslona długosc niezaleznie od wzrostu.

            i tak
            > w kółko macieju. Kolczyki gdzie, jakie, a jak ciut inne, to czy
            > jeszcze tak, czy już nie...

            Nie rzucajace sie w oczy?


            A paznokcie - jak nie tipsy, to czy
            > pomalowane mogą być? A lakier czerwony nie, to może bezbarwny też
            > nei? A jeśli bezbarwny tak, to niby czemu różowy nie? A jakie to
            są
            > długie paznokcie?

            nawet w mojej zwariowanej szkole mogłam miec długie paznkcie
            pomalowane bezbarwnym lakierem:)

            A makijaż? Obłęd, naprawdę

            skoro tak, to moze niech chodza jak chca - ostatecznie programu to
            nie zakłoci:)
        • mamalgosia Re: mamałgosiu :) mam pytanie 22.09.09, 12:49
          kora3 napisała:
          Udowadniam, że nieprecyzyjnie (co - GWARANTUJĘ!-uczniowie
          wykorzystają jeszcze w pierwszej połowie września - no, przynajmniej
          nasi uczniowie:) ):


          > uczniowie: spodnie długie w kolorze granatowym, czarnym szarym lub
          > białem bez ozdób, nie dzinsy!
          A można na tych spodniach mieć wyhaftowanego Szatana? (chyba nie
          zakwalifikujesz go do ozdób), a na spodniach łaty wielokolorowe w
          kratę, a spodnie postrzępione i dziurawe? Niesprecyzowano!


          > uczennice: spódnica o gługosci do kolan lub dłuzsza, w kroju
          prosta,
          > bez błyszczących ozdób, w kolorze czarnym,szarym, granatowym lub
          > białym nie dzinsowa i nie przeswitujaca.
          To samo co o spodniach - z wyhaftowanym Szatanem, dziurawa, z
          łatami, wystrzępiona. "krój prosty" to pojęcie jak najbardziej
          względny. No i bez "błyszczących" ozdób, więc spokojnie można ją
          obwiesić koralami, okleić naklejkami, a nawet popluć gumą do żucia.


          > Dosc przyznasz precyzyjnie okreslone, nie?
          Nie przyznam:)
          >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka