Największa nagroda

25.11.09, 07:33
mateusz.pl/czytania/2009/20091125.htm
„Pamiętam wierność twej młodości, miłość twego narzeczeństwa, kiedy
chodziłaś ze Mną na pustyni, w ziemi, której nikt nie obsiewa” (Jr
2, 2). Tak mówił Pan do Izraela i tak mówi do duszy, która z miłości
ku Niemu podjęła twarde życie na pustyni, godząc się iść za Nim w
samotności, pozbawiona wszelkiej ziemskiej pociechy, w całkowitym
oderwaniu od wszystkiego i od siebie samej. Bóg nie pozostawia bez
nagrody nawet szklanki wody podanej w Jego imię (Mt 10, 42), odpłaca
w cudowny sposób temu, kto z miłości ku Niemu poddał się tylu ostrym
próbom. Otrzymuje on więc swoją zapłatę, która jest Bogiem: „Bóg
jest mym udziałem na wieki” (Ps 73, 26). Bóg, będąc w wieczności
ostatecznym i uszczęśliwiającym udziałem wybranych, pragnie być Nim
już tutaj na ziemi dla tych, którzy są Mu całkowicie wierni.

Doskonałe „tak”, przez które człowiek poświęcił wolę swoją Bogu,
oddając się całkowicie na usługi woli Bożej, nie wystarcza jeszcze,
aby całkowicie opanować zmysłowość; wskutek nieporządku
spowodowanego przez grzech pierworodny, usiłuje ona uniknąć
panowania ducha, a zatem również i woli Bożej. Dlatego dusza ulega
jeszcze wzruszeniom, wrażeniom których niezdolna jest całkowicie
opanować, a które narażają ją na popełnianie wykroczeń wskutek
zaskoczenia, słabości, nieuwagi. Szatan korzysta z tej słabości, by
wzbudzić zamieszanie w części zmysłowej człowieka, i usiłuje
przeszkodzić mu w postępie lub stara się wprost skłonić go do
cofania się. Człowiek zaś cierpi z tego powodu, lecz jest niezdolny
położyć temu kres. Tylko Bóg może zaprowadzić w nim lad i pierwotną
niewinność, zniszczone przez grzech pierworodny. I Pan nie odmawia
tej najwyższej łaski temu, kto jest całkowicie wierny. Udziela jej
poprzez ścisłe i doskonałe zjednoczenie z sobą, dzięki któremu
opanowuje całą duszę swoim potężnym wpływem. Jest to całkowite
zjednoczenie, które mistycy, przez analogie, nazywają „zaślubinami
duchowymi” — najwyższy stan zjednoczenia i Bogiem możliwy na tej
ziemi."

http://mateusz.pl/czytania/2009/20091125.htm
Pełna wersja