psychoguru
31.01.04, 15:21
Jak sie zostaje xiencem? Sa to zaiste historie z logika na glowie
jesli komus sie chce je dokladnie przeanalizowac:
www.wmsd.edu.pl/~arka/omnie.html
Mimo tego, że byłem ochrzczony i że chciałem być dobrym człowiekiem, lecz
jednak wcale mi to nie wychodziło. Pogubiłem się w tym wszystkim już w
szkole podstawowej - najgorszy okres w moim życiu. W technikum
elektronicznym, gdy byłem w 5-tej klasie Pan Jezus wyzwolił mnie ode mnie
samego. A jak to się stało? Otóż wiele razy mówił do mnie na różne sposoby,
przez znaki czasu i przez ludzi. Takim wymownym znakiem dla mnie był wypadek
samochodowy tzw. dachowanie. Jak to wyglądało? A tak. Rodzice kupili
samochód, który za tydzień od zakupu postanowiliśmy z moim bratem, że go
wypróbujemy jak się prowadzi. Zawsze wtedy jeździłem bez zapiętych pasów
bezpieczeństwa. Wtedy, gdy tak szarżowałem, przyszło słowo mocnego
przynaglenia: "Zatrzymaj się i zapnij pasy!" Słyszałem te słowa nie uszami,
ale sercem. Tak też zrobiłem. Zapiąłem pasy. Bratu też kazałem to zrobić i
spojrzałem w lusterko, a potem jeszcze bardziej w lewo i zobaczyłem
kapliczkę przydrożną, Matkę Bożą Niepokalanie Poczętą. Wiem teraz, że Jej
modlitwa nas ocaliła, bo też za jakiś kilometr może trochę więcej samochód
wpadł w poślizg i zatrzymał się na dachu. Samochód zniszczony. Nam nic się
wtedy nie stało. A był wtedy listopad.
16 grudnia 1990 r. w niedziele pojechałem do Warszawy na bazar przy
Wolumenie, aby kupić części do mojej pracy dyplomowej (generatora krat, do
ustawiania geometrii obrazu w telewizorze). Gdy wracałem z zakupów, Pan
Jezus posłużył się moim zmęczeniem. Wsiadłem nie w ten co zamierzałem pociąg
i zasnąłem. Gdy się obudziłem, stwierdziłem, że jadę nie tam gdzie chciałem.
Wysiadłem z tego pociągu i uświadomiłem sobie, że nie byłem na Mszy św. i że
dzisiaj jest czas na spowiedź, której od tak dawna pragnąłem. Tak też się
stało. W oktawę od uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi
Panny, na Mszy św. dla dzieci przeżyłem spowiedź z całego mojego życia. Po
tym spotkaniu z Miłosiernym Panem Jezusem stałem się rzeczywiście, jak
nowonarodzone dziecko. Rozpocząłem nowe życie z Jezusem, który ciągle mnie
zaskakuje swoją miłością i prowadzeniem. Po tym fakcie dowiedziałem się, że
jestem zapisany na spotkanie młodzieży Taize w Pradze. To był święty czas
wyciszenia i refleksji nad własnym życiem, a przede wszystkim czas
wsłuchiwania się w to co "mówi Duch". Codziennie czytałem Pismo Święte,
Słowo Boga, które było tak żywe i tak aktualne do mojej sytuacji życiowej,
że nie mogłem być wobec tego wołania Bożego obojętnym. Wtedy dopiero
pomyślałem sobie, że Pan Bóg chce, abym był cały Jemu oddany, konsekrowany.
Dlatego też zaraz po maturze 1991 roku wstąpiłem do Wyższego
Metropolitalnego Seminarium Duchownego św. Jana Chrzciciela w Warszawie.