Dodaj do ulubionych

Prawa i obowiązki bogów

16.06.10, 18:11
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8020206,Indie__spor_sadowy_o_osmioletnia__boginie____Musi.html
Okazuje się, że zdania są podzielone. Rodzice bogini nie zgadzają się z sędzią, który twierdzi, że bogini musi chodzić do szkoły. I kto ma rację? Czy Jezus chodził do szkoły?
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Prawa i obowiązki bogów 16.06.10, 21:00
      Ależ owszem, Jezus uczył się. Prawdopodobnie u rabinów. Nawet był "uczonym w
      Piśmie" - czyli specjalistą od interpretacji Tory. Stąd wniosek, że umiał
      czytać... a i pewnie pisać, bo to idzie w parze.
      Czy "chodził do szkoły"? pewnie w naszym rozumieniu chodzenia to nie, gdyż
      wówczas edukacja wyglądała inaczej niż dziś.

      W Indiach rację ma sąd. Dziecko musi się uczyć. Na obowiązki bogini przyjdzie
      czas, gdy dziecko dorośnie.

      • gumpel Re: Prawa i obowiązki bogów 17.06.10, 20:05
        a000000 napisała:
        > Na obowiązki bogini przyjdzie czas, gdy dziecko dorośnie.

        Wtedy może być za późno. Nie wiem jak z tą hinduską boginią, ale w Nepalu
        dziewczynki są boginiami tylko do pierwszej menstruacji.
        pl.wikipedia.org/wiki/Kumari_Dewi
        Potem normalka: mąż, dzieci ...

        G.
        • a000000 Re: Prawa i obowiązki bogów 17.06.10, 20:15
          gumpel napisał:

          >Nie wiem jak z tą hinduską boginią, ale w Nepalu
          > dziewczynki są boginiami tylko do pierwszej menstruacji.

          to jest niesprawiedliwe. Ale tym bardziej - dziewczynka powinna się uczyć. Bo
          stan bogini szybko się skończy - a potem orka...
          • feel_good_inc Re: Prawa i obowiązki bogów 18.06.10, 10:59
            a000000 napisała:
            > to jest niesprawiedliwe. Ale tym bardziej - dziewczynka powinna się uczyć. Bo
            > stan bogini szybko się skończy - a potem orka...

            Jezusowi też byś powiedziała, że ma się nie op***lać ganiając po próżnicy z bandą kawalerów, tylko zabrać za jakąś porządną robotę? ;)
            Zadziwiające, że o ile tylko nie idzie o własną religię, to wszyscy na tym forum nagle się robią bardzo postępowi.
            • a000000 Re: Prawa i obowiązki bogów 18.06.10, 13:23
              feel_good_inc napisał:

              > Jezusowi też byś powiedziała, że ma się nie op***lać

              a czy Jezus w okolicy Bar Micwy przestał być Synem Bożym?

              Zauważ, że ta dziewczynka boginią ze specjalnymi względami jest tylko do
              pierwszej menstruacji... potem spada do grona zwykłych kobiet...

              • 0golone_jajka Re: Prawa i obowiązki bogów 19.06.10, 08:56
                Nepalska bogini przestaje być Córką Bożą, ale ta hinduska chyba nie. A poza tym dopóki wciela się w nią Stwórca, to należy uszanować Jego wolę, nie?
                Feel_good słusznie zauważył dziwnie racjonalną postawę wobec innych religii. Ciekawe jak z tego wybrniesz?
                • a000000 Re: Prawa i obowiązki bogów 19.06.10, 16:23
                  0golone_jajka napisał:

                  >Ciekawe jak z tego wybrniesz?

                  mam rozumieć, że ateiści zastawiają pułapki a potem obserwują, jak ofiara z
                  pułapki się wyszamocze...? To taka nowa moda? zabawa? Wyrwać muszce nóżkę i
                  patrzeć, co ona teraz zrobi?

                  > Nepalska bogini przestaje być Córką Bożą, ale ta hinduska chyba >nie.

                  w hinduizmie bogini nie jest córką Boga-Stworzyciela. Trudno zresztą przyrównać
                  tamten stan do czegokolwiek z chrześcijaństwa - gdyż u chrześcijan boginie nie
                  istnieją.


                  >A poza tym
                  > dopóki wciela się w nią Stwórca, to należy uszanować Jego wolę, nie?

                  to co się "wciela" w to dziecko to nie jest Stwórca.
                  Stwórca nigdy w nikogo się nie wciela.


                  • 0golone_jajka Re: Prawa i obowiązki bogów 19.06.10, 16:37
                    > mam rozumieć, że ateiści zastawiają pułapki a potem obserwują, jak ofiara z
                    > pułapki się wyszamocze...?

                    Pułapkę to sama na siebie zastawiłaś. Feel był łaskaw to tylko zauważyć. Oczywiście możesz zastosować tzw. manewr maryjny i nie wracać do tematu ;)

                    > w hinduizmie bogini nie jest córką Boga-Stworzyciela. Trudno zresztą przyrównać
                    > tamten stan do czegokolwiek z chrześcijaństwa

                    No ale jest BOGINIĄ czyli wcieleniem jakiegoś boga/bogini (płeć chyba nieważna), a więc siły wyższej, której nie jesteśmy w stanie pojąć, więc jakże my, mnaluczcy, możemy się jej przeciwstawiać i wysyłać boginię do szkoły, skoro sam bóg chciał by była boginią? Wyplącz się jakoś :)

                    > >A poza tym
                    > > dopóki wciela się w nią Stwórca, to należy uszanować Jego wolę, nie?
                    >
                    > to co się "wciela" w to dziecko to nie jest Stwórca.
                    > Stwórca nigdy w nikogo się nie wciela.

                    Wg Ciebie się nie wciela, wg ich się wciela. I kto ma rację?
                    • a000000 Re: Prawa i obowiązki bogów 19.06.10, 16:48
                      0golone_jajka napisał:

                      > możemy się jej przeciwstawiać i wysyłać boginię do szkoły,

                      to uczynił sąd w Indiach, którzy zna się na tamtejszych boginiach.

                      >Wyplącz się jakoś

                      tego to już zupełnie nie rozumiem. Czy ja jestem jakąś twórczynią religii
                      hinduistycznej? MOIM zdaniem dziecko nie jest żadną boginią, przywileje się
                      skończą wraz z dorastaniem, więc powinna iść do szkoły. Ot i wszystko.

                      >I kto ma rację?

                      Oczywiście, że ja. W Hinduizmie aż roi się od różnych bogów, bożków, wcieleń...
                      W związku z tym opowieści "z życia bogów" są tam liczne i bardzo popularne...
                      Nie kwestionuję ich wiary, niech sobie wierzą w co chcą...ale tej wiary nie
                      podzielam. W MOIM świecie jest jeden Bóg-Stworzyciel, a pojęcie "wcielenia" nie
                      jest znane.
                      Wiesz, że część hinduistów wierzy, że ostatnim wcieleniem Wisznu jest Kalkin -
                      nasz Jezus, który przyjdzie uwolnić świat od plugawców.



                      • 0golone_jajka Re: Prawa i obowiązki bogów 20.06.10, 13:36
                        Widzisz, różnica pomiędzy nami jest taka, że ja traktuję wszystkich bogów i wszystkie religie jednakowo. Ty nie.
                        • z2006 Re: Prawa i obowiązki bogów 21.06.10, 05:14
                          Sprawiedliwie nie znaczy po równo.
                          • 0golone_jajka Re: Prawa i obowiązki bogów 21.06.10, 15:46
                            Ja traktuję jednakowo. Nie wiem czy to znaczy sprawiedliwie i po równo. Na razie żaden zażaleń nie składał.
                            • z2006 Re: Prawa i obowiązki bogów 21.06.10, 15:58
                              0golone_jajka napisał:

                              > Nie wiem czy to znaczy sprawiedliwie i po równo.

                              A wypowiadasz się o prawach i obowiązkach.

                              „Sprawiedliwość jest cnotą moralną, która polega na stałej i trwałej
                              woli oddawania Bogu i bliźniemu tego, co im się należy” (KKK 1807)

                              pl.wikipedia.org/wiki/Sprawiedliwo%C5%9B%C4%87
                              > Na razi e żaden zażaleń nie składał.

                              "Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy."
                              • 0golone_jajka Re: Prawa i obowiązki bogów 21.06.10, 16:07
                                Definicje z KKK zostaw sobie. Ja wszystkich bogów traktuję tak samo. Nie wiem jak Ci to inaczej wytłumaczyć.
                                • z2006 Re: Prawa i obowiązki bogów 22.06.10, 19:52
                                  0golone_jajka napisał:

                                  > Ja wszystkich bogów traktuję tak samo.

                                  A ja się staram wytłumaczyć, że niesłusznie.
                                • z2006 Re: Prawa i obowiązki bogów 22.06.10, 19:58
                                  0golone_jajka napisał:

                                  > Ja wszystkich bogów traktuję tak samo. Nie wiem j
                                  > ak Ci to inaczej wytłumaczyć.

                                  A ja się astaram wytłumaczyć, że postępujesz niesłusznie.
                                  • 0golone_jajka Re: Prawa i obowiązki bogów 23.06.10, 07:07
                                    Rozumiem. Ty masz swojego ulubionego boga, a ja nie. Nie widzę powodu by faworyzować jednego z wielu.
                                    • feel_good_inc Re: Prawa i obowiązki bogów 23.06.10, 09:00
                                      0golone_jajka napisał:
                                      > Rozumiem. Ty masz swojego ulubionego boga, a ja nie. Nie widzę powodu by fawory
                                      > zować jednego z wielu.

                                      Jak możesz tak uparcie nie rozumieć spraw najprostszych? Ten Bóg jest jedynym i prawdziwym dlatego, że z2006 i dużo innych osób w okolicy tak uważa. Nie wiem po co ci inne dowody.
                                      • z2006 Re: Prawa i obowiązki bogów 26.06.10, 15:04
                                        feel_good_inc napisał:

                                        > Jak możesz tak uparcie nie rozumieć spraw najprostszych? Ten Bóg
                                        jest jedynym i
                                        > prawdziwym dlatego, że z2006 i dużo innych osób w okolicy tak
                                        uważa. Nie wiem
                                        > po co ci inne dowody.
                                        >
                                        "Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaków, ale żaden znak nie
                                        będzie mu dany, prócz znaku Jonasza." Mt 16, 4 - chodzi o
                                        zmartwychwstanie.
                                    • z2006 Re: Prawa i obowiązki bogów 26.06.10, 15:02
                                      0golone_jajka napisał:

                                      > Rozumiem. Ty masz swojego ulubionego boga, a ja nie. Nie widzę
                                      powodu by faworyzować jednego z wielu.

                                      Ten jest Miłością. A innych w ogóle nie ma.
                    • a000000 Re: Prawa i obowiązki bogów 19.06.10, 16:51
                      0golone_jajka napisał:

                      > Pułapkę to sama na siebie zastawiłaś.

                      WOLNE ŻARTY!!! czyż mam obowiązek być wyznawcą wszystkich wiar
                      świata???? Wierzę w Jedną Prawdę - inne religie dla mnie są wymysłem.
                      • z2006 Re: Prawa i obowiązki bogów 19.06.10, 19:57
                        archidiecezja.lodz.pl/czytelni/sobor/kk2.html
                        KK 16. Ci wreszcie, którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii, w
                        rozmaity sposób przyporządkowani są do Ludu Bożego. Przede wszystkim
                        więc naród, który pierwszy otrzymał przymierze i obietnice i z
                        którego narodził się Chrystus wedle ciała (por. Rz 9,4-5), lud
                        dzięki wybraniu szczególnie umiłowany ze względu na przodków,
                        albowiem Bóg nie żałuje darów i wezwania (por. Rz 11,28-29). Ale
                        plan zbawienia obejmuje także i tych, którzy uznają Stworzyciela,
                        wśród nich zaś w pierwszym rzędzie muzułmanów, oni bowiem wyznając,
                        iż zachowują wiarę Abrahama, czczą wraz z nami Boga jedynego i
                        miłosiernego, który sądzić będzie ludzi w dzień ostateczny. Także od
                        innych, którzy szukają nieznanego Boga po omacku i wśród cielesnych
                        wyobrażeń, Bóg sam również nie jest daleko, skoro wszystkim daje
                        życie, tchnienie i wszystko (por. Dz 17,25- 28), a Zbawiciel chciał,
                        aby wszyscy ludzie byli zbawieni (por. 1 Tm 2,4). Ci bowiem, którzy
                        bez własnej winy nie znając Ewangelii Chrystusowej i Kościoła
                        Chrystusowego, szczerym sercem jednak szukają Boga i wolę Jego przez
                        nakaz sumienia poznaną starają się pod wpływem łaski pełnić czynem,
                        mogą osiągnąć wieczne zbawienie. Nie odmawia też Opatrzność Boża
                        koniecznej do zbawienia pomocy takim, którzy bez własnej winy w
                        ogóle nie doszli jeszcze do wyraźnego poznania Boga, a usiłują nie
                        bez łaski Bożej, wieść uczciwe życie. Cokolwiek bowiem znajduje się
                        w nich z dobra i prawdy, Kościół traktuje jako przygotowanie do
                        Ewangelii i jako dane im przez Tego, który każdego człowieka
                        oświeca, aby ostatecznie posiadł życie. Nieraz jednak ludzie,
                        zwiedzeni przez Złego, znikczemnieli w myślach swoich i prawdę Bożą
                        zamienili w kłamstwo, służąc raczej stworzeniu niż Stworzycielowi
                        (por. Rz 1,21 i 25), albo też żyjąc i umierając na tym świecie bez
                        Boga, narażeni są na rozpacz ostateczną. Toteż, aby przyczynić się
                        do chwały Bożej i do zbawienia tych wszystkich, Kościół mając w
                        pamięci słowa Pana, który powiedział: "Głoście Ewangelię wszelkiemu
                        stworzeniu" (Mk 16,16), pilnie troszczy się o wspieranie misji.
                      • 0golone_jajka Re: Prawa i obowiązki bogów 20.06.10, 13:33
                        No to powinnaś mnie doskonale rozumieć. Dla mnie WSZYSTKIE RELIGIE są TAKIM SAMYM WYMYSŁEM jsk dla Ciebie wszsytkie minus jedna :)
                        • wkkr Kochasz kogoś? Ktoś kocha ciebie? n/t 24.06.10, 17:06
                          • 0golone_jajka Kocham wiele i wiele kocha mnie n/t 24.06.10, 17:12

                      • feel_good_inc Re: Prawa i obowiązki bogów 21.06.10, 03:53
                        a000000 napisała:
                        > WOLNE ŻARTY!!! czyż mam obowiązek być wyznawcą wszystkich wiar
                        > świata???? Wierzę w Jedną Prawdę - inne religie dla mnie są wymysłem.

                        A mnie tak wciąż i bez ustanku zastanawia, dlaczego ten jedyny i wszechmocny Bóg wciąż nie może dotrzeć z jakąś tam wersją tej swojej JEDYNEJ PRAWDY do 2/3 ludzkości? Czyżby aż tak nienawidził tych ludzi, którzy nie mieli szczęścia urodzić się w opanowanej przez Chrześcijaństwo hemisferze, że postanowił ich pozbawić ich swojej wiecznej miłości? A może Jezus umarł na krzyżu tylko dla Europy, Ameryki i części Afryki? Konfundujące to strasznie...
                        • z2006 Re: Prawa i obowiązki bogów 21.06.10, 05:14
                          feel_good_inc napisał:

                          > A mnie tak wciąż i bez ustanku zastanawia, dlaczego ten jedyny i
                          wszechmocny Bó
                          > g wciąż nie może dotrzeć z jakąś tam wersją tej swojej JEDYNEJ
                          PRAWDY do 2/3 lu
                          > dzkości?

                          To przez diabła.
                          • feel_good_inc Re: Prawa i obowiązki bogów 21.06.10, 08:13
                            z2006 napisał:
                            > feel_good_inc napisał:
                            >
                            > > A mnie tak wciąż i bez ustanku zastanawia, dlaczego ten jedyny i
                            > wszechmocny Bó
                            > > g wciąż nie może dotrzeć z jakąś tam wersją tej swojej JEDYNEJ
                            > PRAWDY do 2/3 lu
                            > > dzkości?
                            >
                            > To przez diabła.

                            No tak, jak mogłem się nie domyślić! Przecież od zawsze zwalacie wszystko na diabła.
                            Bo jest wszechmogący i wszechwiedzący Bóg, którego Jedyna Prawda przegrywa na każdym froncie z działaniami Szatana. Którego ten Bóg sam stworzył, tak przy okazji, będąc wszechmocnym i wszechwiedzącym od początku wiedząc, czym to się skończy. Ergo - w każdym momencie Bóg mógł (może i będzie mógł) zniweczyć wszystkie działania Szatana, ale tego nie robi. Woli pozostawić 4 miliardy ludzi (obecnie) na pastwie sił zła, pozwalając na indoktrynację ich za młodu innymi religiami, by nie mogli w niego uwierzyć.

                            Niech zgadnę, teraz dostanę kolejny wypis z jakiejś katolickiej encyklopedii, która będzie wszystko tłumaczyła wolną wolą? A tak, jeszcze będzie jeden, w którym w desperackiej próbie załatania pierwszej teorii będzie napisane, że jeżeli ktoś nie miał możliwości zetknięcia się z księdzem, to jest automatycznie zbawiony.
                            • 0golone_jajka Re: Prawa i obowiązki bogów 21.06.10, 15:48
                              I właśnie dlatego uważam religię za jeden wielki stek bzdur (przy całym szacunku dla pozytywnego przesłania jakie zazwyczaj niosą religie), jeśli chodzi o udowadnianie swojej "jedynie słuszności".
                              • z2006 Re: Prawa i obowiązki bogów 22.06.10, 19:57
                                Dowód jest - zmartwychwstanie Chrystusa.
                                • 0golone_jajka Re: Prawa i obowiązki bogów 23.06.10, 07:11
                                  To ma być dowód?? Nie rozśmieszaj mnie. Przecież to nie jest jedyny taki przypadek. Nawet dziś to się zdarza, że uznani przez lekarza za zmarłych, ożywają po jakimś czasie! A co dopiero wówczas, gdy poziom wiedzy medycznej był znikomy!!
                            • z2006 Re: Prawa i obowiązki bogów 21.06.10, 16:04
                              feel_good_inc napisał:

                              > Przecież od zawsze zwalacie wszystko na diabła.

                              Na ludzi czasem też.

                              > Bo jest wszechmogący i wszechwiedzący Bóg, którego Jedyna Prawda
                              przegrywa na k
                              > ażdym froncie z działaniami Szatana.

                              Szatan przegrał ostatecznie na krzyżu.

                              Którego ten Bóg sam stworzył, tak przy oka
                              > zji, będąc wszechmocnym i wszechwiedzącym od początku wiedząc,
                              czym to się skończy.

                              Bóg stwarza z miłości, a miłośc jest bezwarunkowa.

                              Ergo - w każdym momencie Bóg mógł (może i będzie mógł) zniweczyć
                              wszystkie
                              > działania Szatana, ale tego nie robi.

                              Zniweczył na krzyżu.
                              >
                              > Niech zgadnę, teraz dostanę kolejny wypis z jakiejś katolickiej
                              encyklopedii, k
                              > tóra będzie wszystko tłumaczyła wolną wolą? A tak, jeszcze będzie
                              jeden, w któr
                              > ym w desperackiej próbie załatania pierwszej teorii będzie
                              napisane, że jeżeli
                              > ktoś nie miał możliwości zetknięcia się z księdzem, to jest
                              automatycznie zbawiony.

                              A kto twierdzi, że automatycznie?

                              Gdyby automatycznie, to Kościół nie modlibył się za zbawienie
                              niechrześcijan w Wielki Piątek.
                              • feel_good_inc Szatany 22.06.10, 08:16
                                z2006 napisał:
                                > feel_good_inc napisał:
                                > > Przecież od zawsze zwalacie wszystko na diabła.
                                > Na ludzi czasem też.

                                To się w końcu zdecyduj, czy do czegoś jest potrzebny ten Szatan, jako uosobienie zła? Bo jak już ta alegoria nie wystarcza, to może jej się całkiem pozbyć i po prostu przyjąć, że ludzie robią złe rzeczy?


                                > Szatan przegrał ostatecznie na krzyżu.
                                >
                                > Bóg stwarza z miłości, a miłośc jest bezwarunkowa.
                                >
                                > Zniweczył na krzyżu.

                                No i tu wychodzi jak strasznie jesteś zindoktrynowany. Bóg jest nieskończenie kochający, pokonał Szatana i w ogóle, ale to że 2/3 ludzkości nie wierzy w te bajki to dalej wina Szatana. Jak dla mnie, to dalej Szatan jest do przodu.

                                > A kto twierdzi, że automatycznie?
                                >
                                > Gdyby automatycznie, to Kościół nie modlibył się za zbawienie
                                > niechrześcijan w Wielki Piątek.

                                No właśnie, po co się modlą? Jeżeli Bóg jest wszechmocny i kochający, to sam się postara o to, żeby doprowadzić wszystkich do swojego światła. No ale skoro mu się to do tej pory nie udało, mimo że pokonał swojego największego przeciwnika, to pewnie z2006 musi mu przypomnieć o obowiązkach Stwórcy?
                                • z2006 Re: Szatany 22.06.10, 19:56
                                  feel_good_inc napisał:

                                  > To się w końcu zdecyduj, czy do czegoś jest potrzebny ten Szatan,
                                  jako uosobien
                                  > ie zła? Bo jak już ta alegoria nie wystarcza, to może jej się
                                  całkiem pozbyć i
                                  > po prostu przyjąć, że ludzie robią złe rzeczy?

                                  mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_09.htm
                                  >
                                  > No i tu wychodzi jak strasznie jesteś zindoktrynowany. Bóg jest
                                  nieskończenie k
                                  > ochający, pokonał Szatana i w ogóle, ale to że 2/3 ludzkości nie
                                  wierzy w te ba
                                  > jki to dalej wina Szatana. Jak dla mnie, to dalej Szatan jest do
                                  przodu.

                                  Królestwo Boże już nastało, ale się jeszcze nie wypełniło.
                                  >
                                  > No właśnie, po co się modlą? Jeżeli Bóg jest wszechmocny i
                                  kochający, to sam si
                                  > ę postara o to, żeby doprowadzić wszystkich do swojego światła.

                                  A czy prosiłeś kogoś o coś, co on sam chciał zrobić?

                                  No ale skoro mu
                                  > się to do tej pory nie udało,

                                  To nie wiesz, że u Boga tysiąc lat jest jak jeden dzień a jeden
                                  dzień - jak tysiąc dni.

                                  mimo że pokonał swojego największego przeciwnika
                                  > , to pewnie z2006 musi mu przypomnieć o obowiązkach Stwórcy?

                                  I po co tak bluźnić?
                                  • feel_good_inc Re: Szatany 23.06.10, 08:56
                                    z2006 napisał:
                                    > feel_good_inc napisał:
                                    >
                                    > > To się w końcu zdecyduj, czy do czegoś jest potrzebny ten Szatan,
                                    > jako uosobien
                                    > > ie zła? Bo jak już ta alegoria nie wystarcza, to może jej się
                                    > całkiem pozbyć i
                                    > > po prostu przyjąć, że ludzie robią złe rzeczy?
                                    >
                                    > mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_09.htm

                                    Sigh... kiedy ty w końcu zrozumiesz, że podanie kolejnego odnośnika do tekstu jakiegoś księdza rozprawiającego o właściwościach istot mitologicznych w świetle arbitralnie wybranych tekstów proroka twojej religii niczego nie wnosi do dyskusji?
                                    Możliwości są tylko trzy:
                                    1. Szatan jest źródłem wszelkiego zła.
                                    2. Częściowo Szatan, częściowo ludzie.
                                    3. Sami ludzie są źródłem wszelkiego zła.

                                    Jedynkę sam odrzuciłeś, wskazując odpowiedź nr. 2. Niestety, jest to odpowiedź, która nie ma sensu logicznego - jeżeli ludzie mają sami, bez Szatana skłonność do czynienia zła i po zredukowaniu go nic się nie zmienia, to automatycznie przechodzimy do odpowiedzi nr. 3.

                                    > > No i tu wychodzi jak strasznie jesteś zindoktrynowany. Bóg jest
                                    > nieskończenie k
                                    > > ochający, pokonał Szatana i w ogóle, ale to że 2/3 ludzkości nie
                                    > wierzy w te ba
                                    > > jki to dalej wina Szatana. Jak dla mnie, to dalej Szatan jest do
                                    > przodu.
                                    >
                                    > Królestwo Boże już nastało, ale się jeszcze nie wypełniło.

                                    Znowu się wykręcasz od odpowiedzi. Albo nastało, albo nie. Albo Jezus na krzyżu zmazał wszystkie grzechy albo nie. Albo jednoznacznie pokonał Szatana albo nie.
                                    Rozmywanie sytuacji to tylko rozpaczliwa próba wpasowania w rzeczywistość trudnej do obronienia tezy.

                                    > > No właśnie, po co się modlą? Jeżeli Bóg jest wszechmocny i
                                    > kochający, to sam si
                                    > > ę postara o to, żeby doprowadzić wszystkich do swojego światła.
                                    >
                                    > A czy prosiłeś kogoś o coś, co on sam chciał zrobić?

                                    Sam sobie zaprzeczasz. Jaki jest sens poprawiania doskonałego?

                                    > No ale skoro mu
                                    > > się to do tej pory nie udało,
                                    >
                                    > To nie wiesz, że u Boga tysiąc lat jest jak jeden dzień a jeden
                                    > dzień - jak tysiąc dni.

                                    No proszę, a ty wiesz. Masz jakieś osobiste notatki od niego? Jakieś prezentacje w Powerpoincie dotyczące natury czasu dostarczone przez Archanioła Gabriela?
                                    Czy znowu próbujesz dopasować rzeczywistość do swojej tezy, posługując się argumentem niemożności zrozumienia boskiego planu?

                                    > mimo że pokonał swojego największego przeciwnika
                                    > > , to pewnie z2006 musi mu przypomnieć o obowiązkach Stwórcy?
                                    >
                                    > I po co tak bluźnić?

                                    Ja bluźnię? Czy to ja co roku przypominam Bogu, że nie wywiązał się ze swojej obietnicy, mimo że ponoć już to zrobił, chociaż nic na to nie wskazuje. No ale w końcu dla niego czas to sprawa względna, więc pewnie te 4 miliardy ludzi które będą się smażyć w piekle to też sprawa względna. Najwyraźniej podpadają pod tę grupę potępionych do 4 pokolenia przez grzechy ojców.
                                    • z2006 Re: Szatany 26.06.10, 15:14
                                      feel_good_inc napisał:

                                      > jeżeli ludzie mają sami, bez Szatana skłonność
                                      > do czynienia zła

                                      A kto tak twierdzi?

                                      > Albo nastało, albo nie.

                                      Spłycasz sprawę.

                                      > Albo Jezus na krzyżu
                                      > zmazał wszystkie grzechy albo nie.

                                      Zmazał, co nie znaczy, że nie możemy ich dalej popełniać.

                                      Albo jednoznacznie pokonał Szatana albo nie
                                      > .

                                      Mówiąc metaforycznie, zadał mu śmiertelną ranę, ale diabeł robi
                                      jeszcze podrygi.

                                      > Rozmywanie sytuacji to tylko rozpaczliwa próba wpasowania w
                                      rzeczywistość trudn
                                      > ej do obronienia tezy.

                                      Zło lubi być rozmyte.
                                      >
                                      > Sam sobie zaprzeczasz. Jaki jest sens poprawiania doskonałego?

                                      Dobro czynione przez Boga w niczym Go nie ulepsza. Skończoność
                                      dodana do nieskończoności w niczym jej nie zwiększa.

                                      > No proszę, a ty wiesz.

                                      Bo czytam Biblię.

                                      > Ja bluźnię? Czy to ja co roku przypominam Bogu, że nie wywiązał
                                      się ze swojej o
                                      > bietnicy, mimo że ponoć już to zrobił, chociaż nic na to nie
                                      wskazuje.

                                      Wskazuje istnienie i skuteczność sakramentów.

                                      No ale w
                                      > końcu dla niego czas to sprawa względna,

                                      Cóż, czas w ogóle jest względny... ;-)

                                      więc pewnie te 4 miliardy ludzi które
                                      > będą się smażyć w piekle to też sprawa względna.

                                      Tego jeszcze nie wiemy, ile.
            • wkkr do 30stki jezus 24.06.10, 17:03
              słuchał józefa jak rodzonego ojca.
              Najprawdopodobniej robił w drewnie i to była jego podstawowa
              edukacja.
              Potem się zbiesił....
              .
              .
              .
              Ci ludzkości wyszlo na dobre, ale jemu nie bardzo....
              • a000000 Re: do 30stki jezus 24.06.10, 18:44
                > Potem się zbiesił....

                nie potem. Mając lat 12 też okazał niesubordynację. Odłączył się od rodziców i
                pozostał w świątyni przez trzy dni - gdzie dyskutował z rabinami a oni
                zdumiewali się jego wiedzą. Czyli musiał z nauczaniem się już spotkać.

                • wkkr Re: do 30stki jezus 24.06.10, 19:31
                  a000000 napisała:

                  > > Potem się zbiesił....
                  >
                  > nie potem. Mając lat 12 też okazał niesubordynację. Odłączył się
                  od rodziców i
                  > pozostał w świątyni przez trzy dni - gdzie dyskutował z rabinami a
                  oni
                  > zdumiewali się jego wiedzą. Czyli musiał z nauczaniem się już
                  spotkać.
                  =================
                  To był tylko epizod. Po 30stce "mu odbilo"
                  • a000000 Re: do 30stki jezus 24.06.10, 19:45
                    wkkr napisał:

                    Po 30stce "mu odbilo"

                    wolałabym, abyś pejoratywnie brzmiące słowo "odbiło" zastąpił: zmienił wizerunek.
                    • wkkr Re: do 30stki jezus 24.06.10, 20:29
                      www.youtube.com/watch?v=1wff7B5kBMM&feature=related
      • wkkr wtedy, zdaje się, że 24.06.10, 16:59
        rabinow jeszcze nie bylo...
        • a000000 Re: wtedy, zdaje się, że 24.06.10, 18:41
          wkkr napisał:

          > rabinow jeszcze nie bylo...

          byli. Rabbi to znaczy nauczyciel.
          • wkkr Re: wtedy, zdaje się, że 24.06.10, 19:32
            a000000 napisała:

            > wkkr napisał:
            >
            > > rabinow jeszcze nie bylo...
            >
            > byli. Rabbi to znaczy nauczyciel.
            =======
            Nie mieszaj pojęć.
            Rabbi - nauczyciel to nie do końca to samo co rabin.
            • a000000 Re: wtedy, zdaje się, że 24.06.10, 19:54
              wkkr napisał:

              > Rabbi - nauczyciel to nie do końca to samo co rabin.

              Rabbi - oznacza dokładnie: mistrz. Czyli mistrz w nauczaniu i interpretacji Pisma.

              OBECNY nauczyciel i OBECNY rabin - to są funkcje mające wspólną tylko część
              zbioru. Pozostałe elementy są różne. ALE - 2000lat temu - te różniące elementy
              nie istniały. I rabbi oznaczało mistrza, który naucza TORĘ.
              Jezus był Rabbim - miał uczniów i był mistrzem w obranej dziedzinie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka