Dodaj do ulubionych

trochę cytatów

14.07.10, 11:17
Miła koleżanka z netu podesłała parę cytatów.

"Tylko kilka wypowiedzi naukowców:
Christian Boehmer Anfinsen biochemik: 1972 nagroda Nobla w
dziedzinie chemii: "Myślę, że tylko idiota może być ateistą."

Werner Arber genetyk i mikrobiolog: nagroda Nobla w dziedzinie
medycyny: "Chociaż jestem biologiem, muszę przyznać, iż nie rozumiem
w jaki sposób powstało życie... Uważam, iż życie zaczyna się dopiero
na poziomie funkcjonalnej komórki. Najbardziej prymitywna komórka
może wymagać przynajmniej kilkuset różnych specyficznych
makromolekuł biologicznych. W jaki sposób takie już dosyć złożone
struktury mogły się połączyć pozostaje dla mnie tajemnicą. Możliwość
istnienia Stwórcy, Boga, stanowi dla mnie satysfakcjonujące
rozwiązanie tego problemu."

Sir Derek Harold Richard Barton nagroda Nobla w dziedzinie
chemii:"Nie ma żadnej niezgodności pomiędzy Nauką a religią... Nauka
pokazuje, że Bóg istnieje."

Alexis Carrel chirurg nagroda Nobla w dziedzinie
medycyny: "Najzwyklejszą pychą jest wierzyć, iż jest się w stanie
poprawić przyrodę, gdyż przyroda jest dziełem Boga."

Arthur Leonard Schawlow nagroda Nobla w dziedzinie fizyki: "Wydaje
mi się, że będąc skonfrontowani z cudami życia i wszechświata,
należy zadać sobie pytanie dlaczego, a nie po prostu jak. Jedyne
możliwe odpowiedzi są religijne... Znajduję potrzebę Boga we
wszechświecie i swoim własnym życiu... Mamy szczęście, że mamy
Biblię a szczególnie Nowy Testament, który mówi nam tak wiele o Bogu
w szeroko dostępnych ludzkich kategoriach."

Max Karl Ernst Planck nagroda Nobla w dziedzinie fizyki:"Ktokolwiek,
kto był poważnie zaangażowany w pracę naukową jakiegokolwiek rodzaju
uświadamia sobie, iż nad wejściem bram świątyni nauki wypisane są
słowa: Musicie mieć wiarę. Jest to cecha, bez której naukowiec nie
może się obejść."

William Phillips nagroda Nobla w dziedzinie fizyki: "Bóg dał nam
niesamowicie fascynujący świat, który możemy zamieszkiwać i badać."

Ernst Boris Chain nagroda Nobla w dziedzinie medycyny: "Boga nie da
się ominąć wymówką opartą na tak naiwnym myśleniu."

Albert Einstein nagroda Nobla w dziedzinie fizyki:"Im bardziej
zgłębiam naukę, tym bardziej wierzę w Boga."

Stephen William Hawking astrofizyk teoretyczny i kosmolog, jeden z
najznakomitszych współcześnie żyjących uczonych: "Przeciwności,
które musiałyby zostać pokonane, aby wszechświat taki jak nasz mógł
wyłonić się z czegoś takiego jak Wielki Wybuch są niesamowicie
olbrzymie. Uważam, że kiedykolwiek zaczynamy omawiać początki
wszechświata dochodzimy do czysto religijnych wniosków."

Izaak Newton: "Ateizm jest tak bezsensowny i wstrętny dla ludzkości,
że nigdy nie miał wielu wyznawców"

Pozdrawiam :)

Obserwuj wątek
    • jeepwdyzlu Re: trochę cytatów 14.07.10, 11:42
      No cóż...
      Przykro wayout
      Tak się z Toba przyjemnie dyskutowało.
      A Ty tu nagle taki pasztet.
      Raz - ze sie podpierasz autorytetami - zapewne żeby zrobić
      wstrząsające wrażenie :-)
      Dwa - wyrywasz te wypowiedzi z kontekstu. Zapewniam Cię,że można
      wziąć dowolna osobe i dowolnie skompilować jej przemyslenia - żeby
      udowodnic określoną tezę..
      W dodatku - rzucasz kulą w płot.
      Hawkinga czytałem - w przeciwieństwie do Ciebie - więc wiem jaki
      reprezentuje światopogląd.. Na pewno nie teistyczny. Polecam na
      początek cos łatwego, np
      pl.wikipedia.org/wiki/Kr%C3%B3tka_historia_czasu
      Tak się zastanawiam po co ten post.
      Ludzie nauki - maja do religi i Boga rózne podejście. Podobnie jak
      kolejarze czy sprzedawcy hot dogów. NIKT tu na tym forum nie
      sugerował, że WSZYSCY naukowcy sa ateistami. A przynajmniej nikt
      rozsądny.
      I tak na marginesie.
      sądzisz że ludzie przestaja wierzyc w boga z powodu przeczytanie
      paru książek? Kontaktu z innymi niewierzącymi? Wiary w siłę
      autorytetów?
      Zasmucił mnie Twój post - bo wpisuje się w prymitywne jednostronne
      widzenie świata. Tak - jestem ateistą. Tak - jestem idiotą (cytowany
      przez Ciebie Anfinsen)
      Arogancja. Szkoda.
      jeep


      • krytykantka07 nauka pomaga wierzącym. 14.07.10, 12:13
        Od dawna to tłumaczę.
        Ale to nie dlatego tak jest, że Bóg istnieje tylko, że mamy marnej klasy naukowców.
        Stąd później to, co staje się udziałem ateistów.
        Było nagradzać Noblem ignorantów, którzy też głosili tylko nową religię, bo
        niekoniecznie doszli do prawdziwych wniosków ?
        Gdyby byli lepiej wykształceni to Bogiem by się nie zasłaniali.
        Rozumiem post wayout.
        Może i Ty powinieneś sobie coś uświadomić?
        Nauka, aby ignoranci mogli być naukowcami tworzy obrazy niemożliwości i aby
        usprawiedliwić swoją ignorancję naukowcy powołują się na Boga czyli na JHWH.
        A ateiści naukowców bronią...
    • oby.watel Re: trochę cytatów 14.07.10, 11:57
      wayout napisał:

      > Werner Arber genetyk i mikrobiolog: nagroda Nobla w dziedzinie
      > medycyny: "Chociaż jestem biologiem, muszę przyznać, iż nie
      > rozumiem w jaki sposób powstało życie... Uważam, iż życie zaczyna
      > się dopiero na poziomie funkcjonalnej komórki...."

      Tak napisał? Na płocie napisał, czy w ubikacji na ścianie? I przyznał, że jako
      genetyk i mikrobiolog nie rozumie na jakich zasadach opiera się genetyka i
      mikrobiologia? Więc z tego, że on nie rozumie mikrobiologii i genetyki naprawdę
      wynika, że musi istnieć Bóg, a nie, że jest kiepskim mikrobiologiem i genetykiem?

      Skąd pochodzą pozostałe cytaty? Czy są to może prawdy objawione, które zostaną
      dodane do kolejnego, poprawionego i uzupełnionego wydania Biblii?
    • feel_good_inc Re: trochę cytatów 14.07.10, 12:14
      wayout napisał:
      > Miła koleżanka z netu podesłała parę cytatów.

      Może i miła, ale bardzo naiwna, skoro wierzy w tak prymitywne manipulacje kilkoma wyrwanymi z kontekstu cytatami.

      > Albert Einstein nagroda Nobla w dziedzinie fizyki:"Im bardziej
      > zgłębiam naukę, tym bardziej wierzę w Boga."

      O tak, wydumany teizm Einsteina, który odrzucał ideę boga osobowego, religie uważał za szkodliwe ideologie, i sam uważał się za agnostyka ( farm3.static.flickr.com/2687/4496554935_0b573db853_o.jpg ), jest jednym z lepszych przykładów. Szczególnie powinien cię zainteresować ten fragment korespondencji Einsteina z Gutkindem:

      "The word God is for me nothing more than the expression and product of human weaknesses, the Bible a collection of honourable, but still primitive legends which are nevertheless pretty childish. No interpretation no matter how subtle can (for me) change this. These subtilised interpretations are highly manifold according to their nature and have almost nothing to do with the original text. For me the Jewish religion like all other religions is an incarnation of the most childish superstitions."
    • megi1973 Re: trochę cytatów 14.07.10, 14:40
      wayout napisał:
      > Miła koleżanka z netu podesłała parę cytatów.

      a ty je bezmyślnie kopiujesz na forum??? bez sprawdzenia?
      • feel_good_inc Re: trochę cytatów 14.07.10, 23:07
        megi1973 napisała:
        > wayout napisał:
        > > Miła koleżanka z netu podesłała parę cytatów.
        >
        > a ty je bezmyślnie kopiujesz na forum??? bez sprawdzenia?

        Jak to bez sprawdzenia? Przecież zawsze dokonuje dogłębnej oceny:
        - zgodne z jego ideologią - prawdziwe;
        - niezgodne z jego ideologią - fałszywe;
        po co więc mu jeszcze jakieś dodatkowe, obiektywne kryteria?
    • frankafiranka1 Re: trochę cytatów 15.07.10, 10:00
      Parę cytatów, jak poszukasz to znajdziesz więcej:

      Steven Weinberg - amerykański fizyk, laureat Nagrody Nobla.
      Zarówno z religią, jak i bez, mielibyśmy dobrych ludzi robiących dobre rzeczy
      oraz złych ludzi robiących złe rzeczy. Ale by dobrzy ludzie robili złe rzeczy -
      do tego potrzeba religii.

      Albert Einstein (Albert różne rzeczy mówił ale nigdy nie twierdził, że wierzy w
      jakiegoś osobowego boga)
      Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie
      stworzone, lub Boga obdarzonego wolną wolą na podobieństwo nas samych. Nie mogę
      również ani też nie chcę sobie wyobrazić, że człowiek trwa dalej po fizycznej
      śmierci; nadzieje tą pozostawiam ludziom słabego ducha, którzy żywią ją ze
      strachu lub niedorzecznego egoizmu.

      Albert Einstein
      Jestem głęboko wierzącym ateistą. (ciekawe co to znaczy)

      Albert Einstein
      Słowo „Bóg” nie jest dla mnie niczym więcej, niż wyrażeniem, wytworem ludzkiej
      słabości, zaś Biblia – zbiorem poważanych, choć prymitywnych podań, które w
      dodatku są dosyć dziecinne. Nie zmieni tego żadna interpretacja, bez względu na
      to, jak subtelna by nie była. (…) Religia żydowska, tak jak inne religie, to dla
      mnie wcielenie najbardziej dziecinnych przesądów.

      Richard Dawkins
      Odkryłem, że całkiem dobrą strategią, gdy ktoś pyta mnie, czy jestem ateistą,
      jest uświadomić mu, że on również jest ateistą, wszak nie wierzy w Zeusa,
      Apollona, Amona Ra, Mitrę, Baala, Thora, Wotana, Złotego Cielca ani w Latającego
      Potwora Spaghetti. Ja po prostu poszedłem o jednego Boga dalej.

      Al-Ma'arri – arabski filozof, ur. 973 r (już wtedy żyli inteligentni ludzie)
      Na świecie istnieją dwie grupy ludzi - inteligentny człowiek bez religii oraz
      religijny człowiek bez inteligencji.

      Seneca Młodszy
      Dla zwykłych ludzi religia jest prawdziwa, dla mądrych fałszywa, dla władców
      jest przydatna.
    • wayout Re: trochę cytatów 15.07.10, 12:11
      Ot tak, podałem kilka cytatów. Nic więcej. Uznaliście to za atak na
      siebie. Nikt z Was nie zapytał się po co te cytaty, o co mi chodzi,
      co chcę wykazać. Minimium uczciwości i uważności wymagałoby zadania
      tych pytań. Choćby z tego powodu, że znaczna część cytatów zawiera
      treści wprost i jednoznacznie sprzeczne z tym co piszę i co
      większość z Was czytała. Z czym, z kim i po co tak naprawdę
      dyskutujecie?
      • krytykantka07 kto uznał to za atak na siebie to uznał. 15.07.10, 12:21
        Mnie te cytaty ucieszyły, bo umiałam je wykorzystać, a w Ciebie nie miałam
        potrzeby zwątpić ;).
        Zadałam pytanie w innym temacie, bo mnie zaskoczyło, że o Hiobie napisałeś...
      • oby.watel Re: trochę cytatów 15.07.10, 12:40
        Podałeś kilka cytatów? Nie. Podałeś rzekome wypowiedzi kilku naukowców.
        Sprzeczne z głoszonymi przez nich poglądami, albo kompromitujące ich jako
        naukowców. Nie odniosłeś się do tych słów w żaden sposób. I masz dyskutantom za
        złe, ze odnoszą się do tych bzdur, a nie do Twoich ukrytych intencji? A
        odpowiedziałeś na którekolwiek pytanie postawione w tej dyskusji?

        megi1973 napisała:

        > a ty je bezmyślnie kopiujesz na forum??? bez sprawdzenia?

        jeepwdyzlu napisał:

        > No cóż...
        > Przykro wayout
        > Tak się z Toba przyjemnie dyskutowało.
        > A Ty tu nagle taki pasztet.

        Zapomnij na chwilę o autorstwie i sam sobie odpowiedz jak byś zareagował na coś
        takiego. Pozwól jeszcze jeden cytat.

        Prezes pewnej partii: "Metoda in vitro? Oczywiście, jestem absolutnie za. Wiara
        w jakiegoś Boga nie może stać na drodze nauki i szczęścia bezdzietnych
        małżeństw. To jest zresztą jakaś kompletna paranoja. Bo jeśli jeden biskup ściga
        się z drugim, kto pierwszy czegoś zabroni, to widocznie mu szczególnie zależy,
        by się wykazać. Państwo wybaczą, ale nie jestem w stanie nawet zrozumieć takiej
        mentalności. Oni teraz stanęli tam, gdzie wtedy stał aparat ucisku, tam, gdzie
        stało ZOMO."
        • krytykantka07 Re: trochę cytatów 15.07.10, 12:47
          Toż wayout podał wypowiedzi naukowców, którymi sugeruje się Kościół...
          Miał napisać, że pewna katoliczka mu to podała?
          O Newtonie już była dyskusja dlatego post wayout jest mi na rękę ;)
      • jeepwdyzlu Re: trochę cytatów 15.07.10, 13:04
        Ot tak, podałem kilka cytatów. Nic więcej. Uznaliście to za atak na
        siebie. Nikt z Was nie zapytał się po co te cytaty, o co mi chodzi,
        co chcę wykazać. Minimium uczciwości i uważności wymagałoby zadania
        tych pytań.
        -------
        czyżby?
        zakładasz wątek więc Ty jestes odpowiedzialny za jego moderację...
        Chcesz dyskusji?
        Podaj tezy.
        Nie robisz tego - narażasz się na komentarz wynikający z kontekstu.
        A kontekst jest jednoznaczny: światopogląd "naukowy" to światopogląd
        teistyczny. TYLKO IDIOTA jest ateistą..
        Wklejasz takie bomby a potem się dziwisz że detonują...
        To forum a nie miejsce na żarciki..
        jeep
        • krytykantka07 to było genialne ze strony wayout... 15.07.10, 14:07
          Myślę, że ten wątek jest bardzo pożyteczny.
          Mamy teraz do czynienia z dwoma wayoutami ;).
          Tak jak z dwoma Jezusami o czym ja piszę...
          I do tego, ci co wayoutowi już zaufali - ponieważ teraz nie zrozumieli o czym
          pisze - zawiedli się na nim.
          Tak chyba było z wyznawcami Jezusa gdy Szaweł im wytłumaczył, że Jezus był synem
          JHWH.
          Gdyby udało Ci się innym wyjaśnić, że wayout zły to ten sam dobry wayout, wtedy
          gdy on przestałby pisać, to o prawdziwym wayocie byśmy wiedzieli tylko tyle, ile
          Ty chciałbyś abyśmy o nim wiedzieli.
          Dobrze, że wayout wrócił i sam wszystko wyjaśnił.
          Ale Jezus nie wrócił, aby wyjaśnić.
          Robię to za Niego ja ;).
          • jeepwdyzlu Re: to było genialne ze strony wayout... 15.07.10, 16:32
            I do tego, ci co wayoutowi już zaufali - ponieważ teraz nie
            zrozumieli o czym pisze - zawiedli się na nim.
            ----------------
            to cudownie że rozumiesz wayouta
            i jezusa...

            a co "zawiedzenia się" na wayoucie..
            Nie. To nie jest kwestia zaufania.. To rozczarowanie spadkiem formy.
            Ale jest gorąco więc wybaczam. Tobie, wayoutowi i jezusowi też...
            ciao
            jeep
            • krytykantka07 Re: to było genialne ze strony wayout... 15.07.10, 16:53
              jeepwdyzlu napisał:

              > to cudownie że rozumiesz wayouta > i jezusa...

              Ciebie też rozumiem ;).

              > > a co "zawiedzenia się" na wayoucie..
              > Nie. To nie jest kwestia zaufania.. To rozczarowanie spadkiem formy. > Ale
              jest gorąco więc wybaczam. Tobie, wayoutowi i jezusowi też...

              Wybacz i sobie, to zobaczysz jakim wspaniałym jesteś człowiekiem ;).
              • wayout Re: to było genialne ze strony wayout... 15.07.10, 21:22
                Droga krytykantko07:) Hiob: Sądziłem, że z kontekstu postu dość
                jasno wynika, że nie doświadczanie cierpienia się liczy. To była
                bardziej figura retoryczna. Może rzeczywiście zbędna. Bo mogłem
                dodać, że doświadczenie cierpienia i znoszenie cierpienia jest złą,
                fatalną miarą wiary, ale to mogłoby urazić wielu katolików, itp. Z
                punktu widzenia dążenia do doskonałości wypowiedzi było to chyba
                niepotrzebne. Pozdrawiam serdecznie :)
                • krytykantka07 Re: to było genialne ze strony wayout... 16.07.10, 08:35
                  Powiedzmy tak...
                  Z punktu widzenia dążenia do doskonałości wypowiedzi powołanie się na JHWH nie
                  było dobrym pomysłem ;).
                  Jeśli będziesz się upierał, że Bóg, o którym mówił Jezus jest tym samym JHWH,
                  który występuje w ST to Twoja piękna ideologia, którą głosisz legnie w gruzach.
                  Nie można zobaczyć w nienawiści miłości, bo wtedy słowo miłość przestaje mieć
                  znaczenie.
                  Mieści się tam wszystko, to co odrzucasz - też.
                  I dlatego wierzący mają z tym problem.
                  Zauważ co ich trzyma przy wierze.
                  Jeśli u Ciebie doszukają się tego, co mówią niektórzy kapłani to będzie to
                  powód, aby cały Kościół utrzymać.
                  A tego chyba nie chcesz, bo wtedy utrzymuje się też zło...
                  To, co napisałeś, o doświadczaniu cierpienia i znoszeniu cierpienia że jest złą
                  i fatalną miarą wiary to pomysł JHWH, który właśnie w tym celu zsyła na ludzi
                  cierpienia.
                  To już powinno Ci dać do myślenia, że mówiąc o Bogu na takiego boga powoływać
                  się nie można, skoro jego boskości chciałeś zaprzeczyć...

                  pozdrawiam.
        • wayout Re: trochę cytatów 15.07.10, 21:16
          Jeep :) Dlaczego pomijasz jedną kwestię, która jest jasna w świetle
          cytatów i o której wprost napisałem: treść większości cytatów jest
          wprost sprzeczna z tym co piszę. Czemu to pomijasz? Jeśli w
          kilkudziedziesięciu postach opisujesz i dowodzisz tezy X, a potem
          podasz cytaty zparzeczające tej tezie, to zanim Ci odpowiem, spytam
          czemu tak piszesz. Albo - zamiast napisać coś w odniesieniu do
          cytatów, ale w oderwaniu od wszystkich Twoich wypowiedzi- skwituję
          najwyżej, że tym razem nie rozumiem o co Ci chodzi.

          Ale co się dzieje? Pojawia się np. kwestia Boga osobowego, która ma
          się raczej nijak do cytatów, i zupełnie nijak do tego co pisałem w
          innych postach, że nie wspomnę o innych odpowiedziach na podane
          cytaty. Mogę coś twierdzić i słuchać różnych uwag, zarzutów, etc.,
          mogę być pewny swoich racji, ale być otwarty na ich kontestowanie.
          Ale może być też tak, że słyszę co chcę, bo chcę tylko utwierdzać
          się w swoich racjach. I niestety sporo osób na tym forum, tak samo
          jak w realu, nie dyskutuje, nie komunikuje się, tylko utwierdza się
          we własnych przekonaniach. Co nie jest niczym złym, tylko, że
          utrudnia, czy wręcz uniemożliwia rzeczywistą komunikację. Och,
          pewnie zaraz usłyszę (choć raczej nie od Ciebie), że ja to robię,
          ale z toku innych dyskusji tego wniosku nie da się wyciągnąć.

          Bardzo dobrze rozmawia mi się z Tobą. Mam jedno pytanie. Czasami mam
          wrażenie, że niektóre aspekty pomijasz, jak np.wyżej. I ciekawi mnie
          jedna kwestia. Po prostu ciekawi. Generalnie piszę, że świat jest
          projekcją umysłu. Innymi słowy, że obserwator stwarza obserwowane.
          Gdy coś napisałem o zjawiskach kwantowych, zgodnie z przewidywaniami
          usłyszałem, że to zupełnie co innego, że na poziomie makroskopwym to
          nie działa, że nie wiem o czym piszę. Co także wskazałeś. Gdy
          odesłałem do wywiadu z fizykiem, który wprost wskazał, że zjawiska
          kwantowe najprawdopodobniej będzie można obserwować na poziomie
          makroskopowym, że zostały przeprowadzone doświadczenia, które
          zmierzają w tę stronę,to skrzętnie to pominąłeś (jak i wszyscy
          inni). Nie twierdziłem, że to jest dowodem prawdziwości moich
          twierdzeń. Ale tak jak zjawiska kwantowe zaprzeczają wszelkim
          codziennym doswiadczeniom, tak eksperymenty Pana fizyka zmierzają ku
          zaprzeczeniu rozpowszechnionemu mniemaniu, że zjawiska kwantowe nie
          mogą być obserwowane na poziomie makroskopowym. To jest kierunek
          doświadczeń, który w jakiś spsoób zbliża/zbliży wynik doświadzenia
          naukowego, do tego co opisuję. Wydaje mi się, że jeśli ktoś
          twierdzi, że zna naukę, że zjawiska kwantowe nie mogą występować na
          poziomie kwatnowym, ale okazuje się, że być może myli się dosyć
          fundamentalnie, a jest rzeczywiście otwarty na rozmowę, argumenty,
          to chyba powinien chociaż pochylić się nad tym, co kwestionuje jego
          pewność? Kwestionuje metodami dowodzenia, które on uznaje za
          najlepsze i jedyne słuszne. Napisałeś różne rzeczy w odpowiedzi, że
          nie rozumiem nauki, itd., ale do tej kwestii, która wprost zaprzecza
          (czy zmierza do zaprzeczenia) Twoim twierdzeniom, i która była w
          sumie najistotniejsza, nie odniosłeś się w ogóle. U innych, że
          względu na sposób w jaki rozmawiają, nie dziwi mnie to. U Ciebie
          trochę tak. Dlaczego pominąłeś tę kwestię?


          A tak na marginesie. Nauka rozwija się ze względu na kwestionowanie
          prawd naukowych. Gdyby Pan Fizyk uważał, że on wie, że zjawiska
          kwantowe nie mogą wystepować na poziomie makroskopowym, to być może
          nie doszedłby nawet do tych doświadczeń, do których doszedł. I nie
          wygłaszałby takich strasznych herezji. Większość ateistów odnosi się
          natomiast, wbrew temu co twierdzą, tak jakby obecny stan nauki był
          stanem docelowym. I tak to działa. Nauka jest na poziomie 1,
          pojawiaja się ludzie, którzy mówią, nie, to jest inaczej, szukajmy.
          Establishment, profesorowie, którzy nauczali dzesięcioleciami
          pewnego modelu, krzyczą: nie, to herezja. Ale wytrwali, mający
          wiarę, na którą wskazywał jeden z cytowanych fizyków, wbrew stanowi
          wiedzy naukowej idą dalej. Nauka przechodzi na poziom 2. I tu dziej
          się to samo. Nauka rozwija się wbrew naukowym prawdom, choć nie
          wbrew metodzie naukowej. Ale tu pomieszanie jest największe, bo
          większość osób wypowiada się tak, jakby nie odróżniała tych dwóch
          rzeczy, pomimo licznych prób wyjaśnienia im różnicy. Na początku
          każdego przełomu naukowego jest zawsze ktoś, kto wierzy w to co
          niemożliwe. To samo dziej się w historii. Samo to w swoisty sposób
          pokazuje jak wiara (nie tylko religijna, to jasne, od razu
          zastrzegam, bo pewnie zaraz usłyszę, nie od Ciebie, że co ma religia
          do tego) jest podwaliną kształtu otaczającego nas świata. Wiara,
          która jest aktem czysto umysłowym. Pozdrawiam serdecznie :)
          • jeepwdyzlu wayout parę słów wyjaśnienia 16.07.10, 10:30
            Dlaczego pomijasz jedną kwestię, która jest jasna w świetle
            > cytatów i o której wprost napisałem: treść większości cytatów jest
            > wprost sprzeczna z tym co piszę
            -------------------
            nieprawda. Od razu to skomentowałem:

            No cóż...
            Przykro wayout
            Tak się z Toba przyjemnie dyskutowało.
            A Ty tu nagle taki pasztet.
            -----------------------------------

            Gdy coś napisałem o zjawiskach kwantowych, zgodnie z przewidywaniami
            > usłyszałem, że to zupełnie co innego, że na poziomie makroskopwym
            to
            > nie działa, że nie wiem o czym piszę. Co także wskazałeś.
            -----------------------
            że nie wiesz to może przesada. Raczej że wysnuwasz - moim skromnym
            zdaniem - za daleko idące wnioski...


            Gdy odesłałem do wywiadu z fizykiem, który wprost wskazał, że
            zjawiska kwantowe najprawdopodobniej będzie można obserwować na
            poziomie makroskopowym, że zostały przeprowadzone doświadczenia,
            które zmierzają w tę stronę,to skrzętnie to pominąłeś (jak i wszyscy
            inni).
            -------------
            Pisałem - że wywiad jest publicystyczny, skrótowy, napisany językiem
            nienaukowaym i dość banalny....Co do obserwacji na poziomie
            makroskopowym - pozyjemy zobaczymy... Na razie to spekulacja.
            Nie gniewaj się wayout, ale uważam, że posługujesz się argumentami
            ze świata nauki dość przypadkowo i w dodatku masz tendencję do
            wyciągania zbyt daleko idących wniosków.. Może - wynika to z Twoich
            doświadczeń duchowych, niemniej - nie gniewaj się - w tych
            rozważaniach niewłaściwie posługujesz się pojęciem modelu
            matematycznego...
            Widzisz - mam tą nad Tobą przwewagę, że mam wykształcenie ścisłe,
            wielu moich przyjaciół prowadzi badania naukowe, jestem blisko ich
            metodoligii i warsztatu pracy, z grubsza śledzę bieżący stan wiedzy
            w kilku dziedzinach i dlatego ośmielam sie twierdzić, że posługujesz
            się argumentami w sposób dość chaotyczny... Tylko tyle i aż tyle.
            -----------
            A tak na marginesie. Nauka rozwija się ze względu na kwestionowanie
            prawd naukowych
            Tak - tu masz rację. Ale jednak nie do końca. Czasy romantycznych
            odkryć pojedyńczych osób - mineły bezpowrotnie. Dzis naukowcy
            pracują w duzych zespołach multidyscyplinarnych. Ich badania
            wymagają kolosalnych nakładów. Juz nie setek milionów euro ale
            miliardów. Więcej - potencjał nawet ogromnego państwa - takiego jak
            Francja czy Wielka Brytania - jest zbyt mały, zeby badania
            prowadzone były w oparciu o pojedyńcze uniwersytety i ich
            potencjały. Np Instytut Pasteura - koordynuje setki programów w 67
            krajach o łącznych budżetach 750 miliardów euro w które zaangażowane
            jest kilkadziesiąt tysięcy ludzi...
            Mamy więc dzis fabryki wynalazków :-)
            Nawet nagrody Nobla w naukach ścisłych sa najczesciej przyznawane
            GRUPOM ludzi.
            Ale - tak czy siak - masz rację. Rozwój i przełom w myśleniu opiera
            się na opozycji.. Tu pełna zgoda..
            jeep

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka