Dodaj do ulubionych

Przypowieść o świniach

26.09.10, 11:14
W chlewie rozmawiają dwa prosiaki. Pierwszy zapytał się drugiego:
- Wierzysz w życie po Rzeźni?
- Jasne. Coś tam musi być. Mnie się wydaje, że odprowadzenie świni do Rzeźni to początek jej nowego życia. Nasze życie w chlewie jest po to, żeby się przygotować na to, co będzie potem.
- Głupoty. Nikt nigdy nie widział żeby świnia odprowadzona do Rzeźni pojawiła się kiedykolwiek ponownie. To proste, w Rzeźni życie świni się kończy. Pogódź się z tym.
- Nieprawda. W Rzeźni życie dopiero się zaczyna! Rzeźnia to miejsce gdzie koryta są zawsze pełne. W Rzeźni jest czysto, nie tak jak w chlewie, gdzie robimy pod siebie. W Rzeźni świnie nie muszą tłoczyć się tak jak tu, w chlewie, bo w Rzeźni jest mnóstwo miejsca dla każdej świni. Po prostu, życie po Rzeźni to spełnienie wszystkich świńskich pragnień.
- Ale skąd ty to wszystko wiesz? Mówisz to z takim przekonaniem, jakbyś sam kiedyś widział Rzeźnię na własne oczy! A przecież żadnej świni nie udało się stamtąd wrócić.
- Wiem, bo usłyszałem to od Czarnego Wieprza.
- A kto to taki?
- Czarny Wieprz jest najmądrzejszą świnią w całym naszym chlewie. Pięknie mówi i zna odpowiedzi na wszystkie pytania.
- Czy to czasem nie jest ten wieprz, który nigdy nie był z żadną maciorą? Ten, co ciągle wtrąca się, kiedy widzi młodego wieprza i młodą świnkę przebywających razem, mówiąc im, że wolno to robić jedynie w celu hodowli prosiąt?
- Tak, to on. Przyznaję, on jest trochę inny... Ale to nieistotne, bo Czarny Wieprz cieszy się naprawdę wielkim szacunkiem wśród większości świń. Wiele z nich, w dowód szacunku, regularnie oddaje mu część zawartości swojego koryta.
- Niesamowite.
- Czemu się tak dziwisz? Świnia o takiej pozycji w chlewie nie może tak po prostu żyć jak zwykła świnia. Czy to takie złe oddać mu niewielką część swojej dziennej paszy? Nie samym korytem świnia żyje.

www.pardon.pl/komentarz/0/12545/2912295
Obserwuj wątek
    • 0golone_jajka cd 26.09.10, 11:25
      - Założę się, że to też słowa Czarnego Wieprza... Ale cóż, jak uważasz. Mam inne pytanie. Skąd Czarny Wieprz wie to wszystko o Rzeźni? Przecież on również nigdy tam nie był?
      - Usłyszał to od innego Czarnego Wieprza, starszego niż nasz.
      - A ten starszy Czarny Wieprz, to skąd wiedział?
      - Niestety, nie możemy go spytać, bo on już dawno odszedł do Rzeźni. Ale, o ile pamiętam, Czarne Wieprze od wieków przekazują sobie z pokolenia na pokolenie wiedzę o Rzeźni z przykazaniem, aby nauczały ją w całym chlewie.
      - Rozumiem, ich też nie możemy zapytać. Czy zatem, poza opowieściami, są jakieś dowody na istnienie tego życia po Rzeźni?
      - Oczywiście. To, że ty, ja i cały chlew istniejemy. To musi mieć jakiś sens. Pomyśl sam, czym by było nasze życie, gdyby jego celem nie było przygotowanie się do życia po Rzeźni?
      - Chyba żartujesz. To nie jest żaden dowód. Z tego, że istnieje chlew wcale nie wynika to, że istnieje jakiekolwiek życie po Rzeźni, ani tym bardziej to, że wygląda ono akurat tak jak to opisuje Czarny Wieprz. Może Rzeźnia to coś zupełnie innego? Nie rozumiem, jak można wierzyć w takie rzeczy, nie mając do tego żadnych podstaw?
      - Ty nic nie rozumiesz. Dowody nie są nam potrzebne. Czarny Wieprz mówi "Dobra Świnia wierzy na słowo. Świnia wątpiąca to Zła Świnia". Wiesz, co im dłużej z tobą rozmawiam, tym bardziej widzę, że Czarny Wieprz ma rację. Jesteś Złą Świnią. Tylko ci w głowie koryto i maciory. Ale poczekaj, jeszcze się przekonasz. Życie w chlewie trwa krótko. Zobaczymy jak ciebie będą odprowadzać do Rzeźni. Jeszcze sobie przypomnisz o Czarnym Wieprzu!
      • a000000 Re: cd 26.09.10, 11:30
        i oczywiście sądzisz, że jesteś bardzo zabawny?
        • 0golone_jajka Re: cd 26.09.10, 11:44
          Ja? Przecież nie ja to wymyśliłem. Ja tylko pod rozwagę podaję. Nawet tego nie skomentowałem przecież. Każdy we własnym rozumie rozwazy sobie tę przypowieść.
          • a000000 Re: cd 26.09.10, 12:22
            to nie przypowieść, tylko paszkwil.
            • 0golone_jajka paszkwil?? 26.09.10, 12:55
              Paszkwil (wł. pasquillo) – utwór literacki, często anonimowy, skierowany przeciw konkretnej osobie, ośmieszający ją w sposób oszczerczy i obelżywy.

              No ja ani osoby nie widzę, ale dobra, może być i instytucja chyba, nie widzę też oszczerstwa i obelgi. Gdzie Ty to widzisz? A nad sensem tego utworu - słaby jestem z kategoryzacji prozy, może Kochanica podpowie - się zastanawiałaś? Dał Ci do myślenia?
            • z2006 Re: cd 26.09.10, 13:22
              a000000 napisała:

              > to nie przypowieść, tylko paszkwil.

              Paszkwile to będą tworzyły diabły w piekle wyśmiewając się z nadzwyczajnych mąk załozyciela tego wątku.
              • 0golone_jajka Re: cd 26.09.10, 13:26
                O przepraszam, a cóżem złego uczynił wklejając tu czyjąś twórczość będącą paralelą zinstytucjonalizowanej wiary w życie po śmierci??
                • z2006 Re: cd 26.09.10, 13:36
                  Znieważyłeś tę wiarę i jej wyznawców. A to, że nie Ty ten tekst wymysliłeś, najwyżej nieznacznie Cię usprawiedliwia. Kiedy terrorysta odpala bombę, nie ma zasadniczego znaczenia, że to nie on ją skontruował.
                  • 0golone_jajka Re: cd 26.09.10, 13:39
                    A możesz mi przybliżyć w jaki sposób znieważyłem tę wiarę i jej wyznawców? Mam nadzieję, że nie obrażasz się za to, że bohaterami są świnie? To akurat nie ma tu żadnego znaczenia, równie dobrze mogłyby być króliki czy kurczaki.
                    • z2006 Re: cd 26.09.10, 14:30
                      0golone_jajka napisał:

                      > A możesz mi przybliżyć w jaki sposób znieważyłem tę wiarę i jej wyznawców?

                      Wolę sie nie wczytywać w szczegóły tego tekstu. W kazdym razie promujesz teże, że wyznawanie jej jest glupotą.

                      Mam
                      > nadzieję, że nie obrażasz się za to, że bohaterami są świnie?

                      Za to też.
                      • 0golone_jajka Re: cd 26.09.10, 14:39
                        > > A możesz mi przybliżyć w jaki sposób znieważyłem tę wiarę i jej wyznawców
                        > ?
                        >
                        > Wolę sie nie wczytywać w szczegóły tego tekstu.

                        No proszę, jakie to typowe! Nie zna tekstu, ale WIE, że go obraża. ABSURD!

                        > W kazdym razie promujesz teże,
                        > że wyznawanie jej jest glupotą.

                        Ja nie promuję żadnej tezy. To Twój własny wniosek.

                        > Mam
                        > > nadzieję, że nie obrażasz się za to, że bohaterami są świnie?
                        >
                        > Za to też.

                        A Orwell, La Fontaine czy Krasicki są, jak rozumiem u Ciebie na cenzurowanym?
                        • luzerski Re: cd 26.09.10, 15:03
                          0golone_jajka napisał:


                          > A Orwell, La Fontaine czy Krasicki są, jak rozumiem u Ciebie na cenzurowanym?

                          Hm, pokaż mi jakiś tekst Krasickiego, w którym podważałby on wiarę w "życie po rzeźni"?
                          Owszem, wyśmiewał on głupotę, ciemnotę i sybarytyzm ówczesnego kleru, ale nigdy nie próbował kwestionować zasad wiary. Dziś pewnie wyśmiewałby patra Rydzyka, ale w dalszym ciągu byłby biskupem. (wyszydzanym przez radiomaryjną tłuszczę) :)
                          • 0golone_jajka Re: cd 26.09.10, 15:27
                            Mnie chodziło o personifikację trzody chlewnej akurat. Poza tym, gdie Ty tu widzisz wysmiewanie? To jest alegoria rozmowy wierzącego z niewierzącym.
                            • luzerski Re: cd 26.09.10, 16:44
                              0golone_jajka napisał:

                              > Mnie chodziło o personifikację trzody chlewnej akurat. Poza tym, gdie Ty tu wid
                              > zisz wysmiewanie? To jest alegoria rozmowy wierzącego z niewierzącym.

                              Drogi Eggsie, to się nazywa "rżnięcie głupa" w czystej postaci. ;)
                              • 0golone_jajka Re: cd 26.09.10, 17:13
                                Bynajmniej. Ja tu nie widzę żadnego wyśmiewania. Możesz konkretnie podać fragment? Czy też może całość to naśmiewanie się z wierzeń w życie po życiu? Większość światopoglądów zakłada taką możliwość, ale nikt nie ma pewności. Dlaczego optowanie za innym rozwiazaniem, ukazane w tej opowiastce, jest wyśmiewaniem? Zauważ jeszcze jak traktowany jest świniak, który ma wątpliwości. JAK ZŁY. Tak niestety wielu fundamentalistów religijnych traktuje ludzi sceptycznych. To smutne.
                                • z2006 Re: cd 28.09.10, 20:00
                                  0golone_jajka napisał:

                                  Zauw
                                  > aż jeszcze jak traktowany jest świniak, który ma wątpliwości. JAK ZŁY.

                                  "Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg" - Jezus z Nazaretu.

                                  "Nie ma usprawiedliwienia z uczynków, tylko jest usprawiedliwienie z wiary." - List s. Pawła do Rzymian.
                                  • 0golone_jajka Re: cd 29.09.10, 09:03
                                    uprasza sie o odpowiaania wlasnymi slowami...
                                    • z2006 Re: cd 30.09.10, 06:48
                                      Proszę bardzo:

                                      1. Pan Jezus powiedział, że nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg.

                                      2. Kto jest obciążony grzechem ciężkim (w tym grzechem pirworodnym, a są nim obciążeni wszyscy nieochrzczeni), nie jest zdolny do prawdziwej miłości (bo jest martwy duchowo). Zgodnie z tym, co napisał św. Paweł w słynnym Hymnie o Miłosci, najbardziej szlachetne czy heroiczne czyny nie pomogą temu, w kim nie ma prawdziwej miłości.
                                      • 0golone_jajka Re: cd 30.09.10, 07:10
                                        Dzięki. Teraz mi łatwiej.

                                        > 2. Kto jest obciążony grzechem ciężkim (w tym grzechem pirworodnym, a są nim ob
                                        > ciążeni wszyscy nieochrzczeni), nie jest zdolny do prawdziwej miłości (bo jest
                                        > martwy duchowo).

                                        A co to jest ta "prawdziwa miłość", bo wychodzi na to, że większość ludzi jest do niej niezdolna...
                                        • z2006 Re: cd 30.09.10, 11:39
                                          0golone_jajka napisał:

                                          > A co to jest ta "prawdziwa miłość",

                                          O. Jacek Salij napisał, że kochać kogoś, to znaczy chcieć go dla niego samego (a nie dla przyjemności czy mniej lub bardziej namacalnych korzyści z nim związanych).

                                          bo wychodzi na to, że większość ludzi jest
                                          > do niej niezdolna...
                                          >
                                          Może dlatego "poza Kosciołem nie ma zbawienia"... Ale Sobór Watykański II daje nadzieję, że Bóg w swej wszechmocy może doprowadzić jakoś nawet niewierzących do zbawienia (może w ostatniej chwili ich życia).
                                          • 0golone_jajka Re: cd 30.09.10, 12:44
                                            > O. Jacek Salij napisał, że kochać kogoś, to znaczy chcieć go dla niego samego (
                                            > a nie dla przyjemności czy mniej lub bardziej namacalnych korzyści z nim związa
                                            > nych).

                                            I mniemasz, że ludzie, którzy nie zostali poddani pewnemu rytualnemu obrzędowi tak nie potrafią??

                                            > bo wychodzi na to, że większość ludzi jest
                                            > > do niej niezdolna...
                                            > >
                                            > Może dlatego "poza Kosciołem nie ma zbawienia"... Ale Sobór Watykański II daje
                                            > nadzieję, że Bóg w swej wszechmocy może doprowadzić jakoś nawet niewierzących d
                                            > o zbawienia (może w ostatniej chwili ich życia).

                                            Zaraz, ale rozmawiamy o miłości a nie zbawieniu chyba.
                                            • z2006 Re: cd 01.10.10, 17:20
                                              0golone_jajka napisał:

                                              > I mniemasz, że ludzie, którzy nie zostali poddani pewnemu rytualnemu obrzędowi
                                              > tak nie potrafią??

                                              Sakrament to coś o wiele więcej, niz "rytualny obrzęd". A Bóg w sobie znany sposób może jakoś obdazyć łaską nawet nieochrzczonych - dlatego Kościół modli się za nich w Wielki Piątek.
                                              >
                                              > > bo wychodzi na to, że większość ludzi jest
                                              > > > do niej niezdolna...

                                              Spróbuj spojrzeć bardziej realistycznie na zycie społeczne.
                                              > > >
                                              > Zaraz, ale rozmawiamy o miłości a nie zbawieniu chyba.

                                              Uważam, że "nie cierpienie nas zbawia, ale miłość" - przecież potępieni w piekle cierpią jak nikt inny, a jakoś ich to nie zbawia.

                                              A co wg. Ciebie prowadzi do zbawienia?
                                              • 0golone_jajka Re: cd 01.10.10, 17:38
                                                > Sakrament to coś o wiele więcej, niz "rytualny obrzęd".

                                                Każdy żarliwy wyznawca danej religii powie dokładnie to samo o uprawianych rytuałach.

                                                > Spróbuj spojrzeć bardziej realistycznie na zycie społeczne.

                                                No więc jak tak patrzę, to widzę że coś ten magiczny obrzęd ne pomaga...

                                                > Uważam, że "nie cierpienie nas zbawia, ale miłość" - przecież potępieni w piekl
                                                > e cierpią jak nikt inny, a jakoś ich to nie zbawia.

                                                Rozmawiajmy o faktach a nie jakichś religijnych wizjach, jeśli można. Bo to jest ciekawe, ale trochę nie na temat.

                                                > A co wg. Ciebie prowadzi do zbawienia?

                                                Nie wierzę w zbawienie, więc nie nie mogę powiedzieć co wg mnie do niego prowadzi. Wiem tylko, że należy żyć tak by nie krzywdzić a pomagać innym. I to wystarczy. Żadne modły, rytualne ofiary potrzebne nie są. Jeśli jakiś bóg tego wymaga, to niech spada.

                                                No ale wracając do tematu. Czy nieochrzczone dziecko może prawdziwie kochać swoich rodziców??
                                                • z2006 Re: cd 02.10.10, 09:36
                                                  0golone_jajka napisał:

                                                  > Każdy żarliwy wyznawca danej religii powie dokładnie to samo o uprawianych rytu
                                                  > ałach.

                                                  Ale nie powie, że są ustanowione przez Chrystusa.
                                                  >
                                                  > No więc jak tak patrzę, to widzę że coś ten magiczny obrzęd ne pomaga...

                                                  Niektórym "pomaga", o ile nie podchodzą do niego nie jak do obrzędu magicznego, tylko jak do znaku łaski, z którą trzeba współpracować.
                                                  >
                                                  > Rozmawiajmy o faktach a nie jakichś religijnych wizjach, jeśli można.

                                                  Piekło jest jak najbardziej związane z tematem miłości - trafiają do niego ci, którzy umierają zamknięci na miłość.

                                                  > Nie wierzę w zbawienie, więc nie nie mogę powiedzieć co wg mnie do niego prowad
                                                  > zi.

                                                  To posłuchaj tych, którzy coś o tym wiedzą.

                                                  > Wiem tylko, że należy żyć tak by nie krzywdzić a pomagać innym.

                                                  Porównywanie innych do świń pomaga im, czy raczej krzywdzi? Odpowiedź uzasadnij.

                                                  > czy. Żadne modły, rytualne ofiary potrzebne nie są.

                                                  Czasem pomóc może tylko modlitwa.

                                                  > Jeśli jakiś bóg tego wymaga , to niech spada.

                                                  Tylko jak ma "spadać, skoro ze swej natury jest wszechobecny?
                                                  >
                                                  > No ale wracając do tematu. Czy nieochrzczone dziecko może prawdziwie kochać swo
                                                  > ich rodziców??

                                                  Hmmm... Gdyby nie miało z tym problemów, jeden z darów, które otrzymuje sie na chrzcie świetym, mianowicie dar miłości, byłby niepotrzebny.

                                                  Na pewno dowiemy się tego na Sądzie Ostatecznym - "dla Boga nie ma nic niemożliwego."
                                                  • 0golone_jajka Re: cd 02.10.10, 10:08
                                                    Pozwolisz, że pominę pozamerytoryczne wtręty i przejdę do sedna.

                                                    > > No ale wracając do tematu. Czy nieochrzczone dziecko może prawdziwie koch
                                                    > ać swo
                                                    > > ich rodziców??
                                                    >
                                                    > Hmmm... Gdyby nie miało z tym problemów, jeden z darów, które otrzymuje sie na
                                                    > chrzcie świetym, mianowicie dar miłości, byłby niepotrzebny.


                                                    Czy twierdzisz, że nieochrzczone dzieci mają problemy z kochaniem swoich rodziców, natomiast ochrzczone nie??? Bo jakoś nie mogę z Ciebie tego wyciągnąć? Czy to znaczy, że WIĘKSZOŚĆ dzieci na świecie nie potrafi prawdziwie kochać rodziców???
                                                  • z2006 Re: cd 03.10.10, 07:37
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > Czy twierdzisz, że nieochrzczone dzieci mają problemy z kochaniem swoich rodzic
                                                    > ów, natomiast ochrzczone nie???

                                                    Oczywiście, że ochrzczone dzieci tez mają problemy z miłością - chrzest nie usuwa całkowicie skutków grzechu pierworodnego.

                                                    Bo jakoś nie mogę z Ciebie tego wyciągnąć? Czy
                                                    > to znaczy, że WIĘKSZOŚĆ dzieci na świecie nie potrafi prawdziwie kochać rodzicó
                                                    > w???

                                                    Proponuję rozważyć ten fragment Ewangelii wg. św. "Łukasza"

                                                    "A jeśli miłujecie tych, którzy was miłują, na jakąż wdzięczność zasługujecie? Wszak i grzesznicy miłują tych, którzy ich miłują. Jeśli bowiem dobrze czynicie tym, którzy wam dobrze czynią, na jaką wdzięczność zasługujecie? Wszak i grzesznicy to samo czynią. A jeśli pożyczacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, na jaką wdzięczność zasługujecie? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, aby to samo odebrać z powrotem."

                                                    Moim zdaniem wynika z niego, że naturalne przejawy dobroci wobec członków własnej rodziny nie dowodzą zdolności do prawdziwej miłości (a nie "egoizmu grupowego"). Przecież nawet funkcjonariusze obozów koncentracyjnych bywali "dobrzy" dla swoich rodzin...
                                                  • 0golone_jajka Re: cd 03.10.10, 08:19
                                                    > Oczywiście, że ochrzczone dzieci tez mają problemy z miłością - chrzest nie usu
                                                    > wa całkowicie skutków grzechu pierworodnego.

                                                    Czy twierdzisz zatem, że rytuał chrztu ułatwia dzieciom prawdziwe pokochanie swych rodziców? Ja np. byłem ochrzczony jakoś przed I Komunią - czy to znaczy, że zaraz po tym obrzędzie bardziej pokochałem rodziców i cały świat??

                                                    naturalne przejawy dobroci wobec członków własn
                                                    > ej rodziny nie dowodzą zdolności do prawdziwej miłości (a nie "egoizmu grupoweg
                                                    > o").

                                                    Zdefuniuj proszę "prawdziwą miłość", bo nie wiem cały czas o czym rozmawiamy.


                                                    > Przecież nawet funkcjonariusze obozów koncentracyjnych bywali "dobrzy" dla
                                                    > swoich rodzin...

                                                    Przecież zdecydowana większość z nich była poddana inicjacji chrześcijańskiej, a więc to tylko dowodzi jej nieskuteczności!
                                                  • z2006 Re: cd 09.10.10, 07:39
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > Czy twierdzisz zatem, że rytuał chrztu ułatwia dzieciom prawdziwe pokochanie sw
                                                    > ych rodziców? Ja np. byłem ochrzczony jakoś przed I Komunią - czy to znaczy, że
                                                    > zaraz po tym obrzędzie bardziej pokochałem rodziców i cały świat??

                                                    Zależy, czy współpracowałeś z łaską. Potwarzam - sakramenty nie są zabiegami magicznymi.
                                                    >
                                                    > Zdefuniuj proszę "prawdziwą miłość",

                                                    Ja podałem definicję - chcieć kogoś dla niego samego a nie dla korzyści z nim związanych.
                                                    >
                                                    > Przecież zdecydowana większość z nich była poddana inicjacji chrześcijańskiej,
                                                    > a więc to tylko dowodzi jej nieskuteczności!

                                                    Nie, ponieważ to nie był zabieg magiczny. "Bóg stworzył nas bez nas, ale nie zbawi nas bez nas".
                                                  • 0golone_jajka Re: cd 09.10.10, 10:37
                                                    To ja powtórzę pytanie i poproszę o jasną i logiczną, konkretną i na temat odpowiedź.

                                                    Czy twierdzisz zatem, że rytuał chrztu ułatwia dzieciom prawdziwe pokochanie swych rodziców?


                                                    > > Zdefuniuj proszę "prawdziwą miłość",
                                                    >
                                                    > Ja podałem definicję - chcieć kogoś dla niego samego a nie dla korzyści z nim z
                                                    > wiązanych.

                                                    Czy mam rozumieć że nieochrzczone dzieci, a takich jest WIĘKSZOŚĆ na naszej planecie, kochają swych rodziców za korzyści, a ochrzczone po prostu za to że (rodzice) są?????

                                                    > > Przecież zdecydowana większość z nich była poddana inicjacji chrześcijańs
                                                    > kiej,
                                                    > > a więc to tylko dowodzi jej nieskuteczności!
                                                    >
                                                    > Nie, ponieważ to nie był zabieg magiczny.

                                                    Ja nie wnikam czy to był zabieg magiczny czy nie, ja stwierdzam FAKT, że nie zadziałał.
                                                  • z2006 Re: cd 10.10.10, 20:04
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > Czy twierdzisz zatem, że rytuał chrztu ułatwia dzieciom prawdziwe pokochanie sw
                                                    > ych rodziców?

                                                    Tak.
                                                    >
                                                    > Czy mam rozumieć że nieochrzczone dzieci, a takich jest WIĘKSZOŚĆ na naszej pla
                                                    > necie, kochają swych rodziców za korzyści,

                                                    Tak, włączając w to korzyści psychologiczno-emocjonalne. Chyba, że Bóg jakoś omija przeszkodę w postaci braku chrztu - dla Niego nie ma nic niemożliwego.

                                                    a ochrzczone po prostu za to że (rodzice) są?????

                                                    Nie twierdzę, że wszystki tak robią, tylko że potrafią (a przynajmniej jest im ławiej, niż nieochrzczonym).
                                                    >
                                                    > Ja nie wnikam czy to był zabieg magiczny czy nie,

                                                    A powinieneś.

                                                    ja stwierdzam FAKT, że nie za
                                                    > działał.

                                                    Bo nie MUSIAŁ - chrzest nie działa automatycznie (to nie jest zabieg magiczny).
                                                  • 0golone_jajka Re: cd 10.10.10, 20:35
                                                    Przeczytaj teraz to co napisałeś i się zastanów.

                                                    Dzieci nieochrzczone kochają rodziców za coś.
                                                    Dzieci ochrzczone kochają rodziców za to że ci są.

                                                    Jednak chrzest nie działa automatycznie i może być tak, że ochrzczone dziecko nadal kocha rodziców za coś a nie za to że są.

                                                    Z drugiej strony, nieochrzczone dzieci też mogą kochać rodziców za to że są, a nie za coś.

                                                    No więc o co chodzi z tym chrztem? Skoro zarówno ochrzczone jak i nieochrzczone mogą kochac tak albo i naczej??



                                                    Ja nic z tego nie rozumiem. Azerko, pomóż.


                                                    Arcy, a może jakieś statystyki przytoczysz w temacie???
                                                  • z2006 Re: cd 10.10.10, 21:06
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > No więc o co chodzi z tym chrztem? Skoro zarówno ochrzczone jak i nieochrzczone
                                                    > mogą kochac tak albo i naczej??

                                                    W każdym chrzest ułatwia prawdziwą miłość.
                                                  • 0golone_jajka Re: cd 10.10.10, 21:11
                                                    > W każdym chrzest ułatwia prawdziwą miłość.

                                                    A masz jakieś dane statystyczne? Jak bardzo ułatwia? Jaka jest szansa na prawdziwą miłość u dziecka ochrczonego, a jaka u nieochrczonego?

                                                    Tak czy siak, sam przyznajesz, że nie jest do niej niezbędny :) Co po wielu trudach udało mi się z Ciebie wydusić.
                                                  • z2006 Re: cd 10.10.10, 21:19
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > A masz jakieś dane statystyczne?

                                                    Nie przesadzaj z tym scjentyzmem. ;-)
                                                    >
                                                    > Tak czy siak, sam przyznajesz, że nie jest do niej niezbędny :)

                                                    Nie porzyznaję - napisałem "w każdym razie".

                                                    Dobranoc. :-)
                                                  • 0golone_jajka Re: cd 10.10.10, 21:23
                                                    > > Tak czy siak, sam przyznajesz, że nie jest do niej niezbędny :)
                                                    >
                                                    > Nie porzyznaję - napisałem "w każdym razie".

                                                    Hehe, dałeś się złapać, teraz już za późno. Przyznałeś, że nieochrzczeni też mogą prawdziwie kochać, a to znaczy nic innego tylko tyle, że chrzest warunkiem koniecznym do posiąścia umięjętności prawdziwej miłości nie jest!

                                                    Niemniej dość interesujące teorie sobie wymyślasz. A moze skądś je bierzesz??
                                                  • z2006 Re: cd 13.10.10, 16:21
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > Hehe, dałeś się złapać, teraz już za późno.

                                                    Niby w jaki sposób?

                                                    > Przyznałeś, że nieochrzczeni też mo
                                                    > gą prawdziwie kochać,

                                                    Mogą w tym sensie, że nie jestem na 100% pewny, że nie mogą. Z mojej niewiedzy nie wynika, że na pewno mogą.

                                                    a to znaczy nic innego tylko tyle, że chrzest warunkiem k
                                                    > oniecznym do posiąścia umięjętności prawdziwej miłości nie jest!

                                                    Patrz wyżej.
                                                    >
                                                    > Niemniej dość interesujące teorie sobie wymyślasz. A moze skądś je bierzesz??

                                                    W kwestiach religijnych niczego nie wymysłam, tylko słucham nauczania Koscioła.
                                                  • 0golone_jajka Re: cd 13.10.10, 18:07
                                                    Coś się plączesz w zeznaniach.

                                                    Raz piszesz, że chrzest nie działa automatycznie i jedynie MOŻE pomóc w prawdziwym miłowaniu rodziców, a więc może też zupełnie nie zadziałać. Jednocześnie przyznajesz, że dla boga Jahwe nie ma nic niemożliwego, a więc i dziecię nieochrzczone MOŻE prawdziwie miłować.
                                                    A teraz twierdzisz, że nie jesteś pewien czy na pewno mogą, ale mówimy o potencjalnej możliwości, a nie o konkretnym przypadku. A skoro Jahwe jest wszechmogący, co jak rozumiem zakładasz, to chyba nie zaprzeczysz, że może sprawić, że i nieochrzczone dziecko pokocha prawdziwie?
                                                    Ergo, chrzest nie jest warunkiem koniecznym do miłowania prawdziwie, gdyż Jahwe, jak sam napisałeś, jest wszechmocny i może umożliwić prawdziwe miłowanie i bez chrztu, jeśli będzie miał taki kaprys.

                                                    Czy ja nielogicznie rozumuję?
                                                  • z2006 Re: cd 15.10.10, 22:07
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > Raz piszesz, że chrzest nie działa automatycznie i jedynie MOŻE pomóc w prawdzi
                                                    > wym miłowaniu rodziców, a więc może też zupełnie nie zadziałać.

                                                    Jak to zupełnie? Przecież zawsze m.in. oczyszcza z grzechu pierworodnego...

                                                    Jednocześnie pr
                                                    > zyznajesz, że dla boga Jahwe nie ma nic niemożliwego, a więc i dziecię nieochrz
                                                    > czone MOŻE prawdziwie miłować.

                                                    Co nie znaczy, że tak się rzeczywiście dzieje.

                                                    > A teraz twierdzisz, że nie jesteś pewien czy na pewno mogą, ale mówimy o potenc
                                                    > jalnej możliwości, a nie o konkretnym przypadku. A skoro Jahwe jest wszechmogąc
                                                    > y, co jak rozumiem zakładasz, to chyba nie zaprzeczysz, że może sprawić, że i n
                                                    > ieochrzczone dziecko pokocha prawdziwie?

                                                    Bóg może też sprawić, że Słońce jutro podzieli się na dwie gwiazdy - tylko co z tego?

                                                    > Ergo, chrzest nie jest warunkiem koniecznym do miłowania prawdziwie, gdyż Jahwe
                                                    > , jak sam napisałeś, jest wszechmocny i może umożliwić prawdziwe miłowanie i be
                                                    > z chrztu, jeśli będzie miał taki kaprys.

                                                    Ale ja bym na to nie liczył - trzeba glosić Ewangelię każdemu i dążyć do tego, żeby chrzest przyjęli wszyscy. "Nie będziesz wystawiał Pana Boga swego na próbę."
                                                    >
                                                    > Czy ja nielogicznie rozumuję?
                                                  • 0golone_jajka Re: cd 16.10.10, 20:39
                                                    Rozumiem zatem, że zgadzasz się że chrzest nie jest niezbedny do prawdziwego miłowania, choć prywatnie byś na to nie liczył. Dobrze Cię zrozumiałem?
                        • z2006 Re: cd 28.09.10, 19:58
                          0golone_jajka napisał:

                          > > Wolę sie nie wczytywać w szczegóły tego tekstu.
                          >
                          > No proszę, jakie to typowe! Nie zna tekstu, ale WIE, że go obraża. ABSURD!

                          Nie napisałem, że nie znam go wcale.
                          >
                          > Ja nie promuję żadnej tezy.

                          To po co to wkleiłeś?

                          > To Twój własny wniosek.

                          A co, nieprawidłowy? A jaki byłby prawidłowy?
                          >
                          > A Orwell, La Fontaine czy Krasicki są, jak rozumiem u Ciebie na cenzurowanym?

                          Nie znam się za bardzo na świeckiej literaturze.
                          • 0golone_jajka Re: cd 29.09.10, 09:09
                            > Nie napisałem, że nie znam go wcale.

                            No to jaki fragment znasz i co Cię w nim uraziło/obraziło?

                            > To po co to wkleiłeś?

                            Żeby MERYTORYCZNIE podyskutować.

                            > A co, nieprawidłowy? A jaki byłby prawidłowy?

                            Z punktu widzenie osoby WIEDZĄCEJ co jest w/po Rzeźni - prawidłowy. Ale jak postawisz się w sytuacji świniaka, to niekoniecznie. No ale można to ekstrapolować na nas...Co wtedy?

                            > Nie znam się za bardzo na świeckiej literaturze.

                            Nawet jak jej autorem był kapłan Twego Kościoła?
                            • z2006 Re: cd 30.09.10, 07:03
                              > > Nie napisałem, że nie znam go wcale.
                              >
                              > No to jaki fragment znasz i co Cię w nim uraziło/obraziło?

                              Nie chodzi o poszczególny fragment, tylko o ogolną wymowę, porównanie wierzaacych do świń.
                              >
                              > Żeby MERYTORYCZNIE podyskutować.

                              Ale przecież sam w tej dyskusji bierzesz udział. To jak można merytorycznie zabierać głos w dyskusji nie zajmując stanowiska?
                              >
                              > > A co, nieprawidłowy? A jaki byłby prawidłowy?
                              >
                              > Z punktu widzenie osoby WIEDZĄCEJ co jest w/po Rzeźni - prawidłowy.

                              Przypominam, że rozmawiamy w tym "podpunkcie" o prawdziwości mojego wniosku, że pierwszy post w tym wątku promuje tezę, że wiara w życie posmierci jest głupotą. Nieświadomie lub celowo próbujesz zmienić temat.

                              Ale jak pos
                              > tawisz się w sytuacji świniaka, to niekoniecznie. No ale można to ekstrapolować
                              > na nas...

                              Estrapolacja to mało wiarygodna metoda wnioskowania. W XIX wieku próbowano wyliczyć, jak gruba będzie za sto lat warstwa końskich odchodów na góownych placach i ulicach Paryża - wynik był zatrważający. ;-)

                              > Co wtedy?

                              Nie słyszałeś o zakładzie Pascala?
                              >
                              > > Nie znam się za bardzo na świeckiej literaturze.
                              >
                              > Nawet jak jej autorem był kapłan Twego Kościoła

                              A czy ja muszę znać cały dorobek wszystkich księży? ;-)
                              • 0golone_jajka Re: cd 30.09.10, 08:29
                                > Nie chodzi o poszczególny fragment, tylko o ogolną wymowę, porównanie wierzaacy
                                > ch do świń.

                                A porównanie niewierzącego do świni Ci nie przeszkadza? Przecież zarówno wierzący jak i niewierzący w tej opowiastce to świnie. Wszyscy to świnie. To nie może więc stawiać wierzących w gorszym świetle. BO WSZYSCY SĄ JEDNAKOWO TRAKTOWANI, nieprawdaż?

                                > Przypominam, że rozmawiamy w tym "podpunkcie" o prawdziwości mojego wniosku, że
                                > pierwszy post w tym wątku promuje tezę, że wiara w życie posmierci jest głupot
                                > ą. Nieświadomie lub celowo próbujesz zmienić temat.

                                Czy ja wiem czy głupotą? Nigdzie tak nie napisałem. Ale wyjasnij mi czym różni się wiara prosiaka w życie po Rzeźni od wiary człowieka w życie po śmierci.

                                > Estrapolacja to mało wiarygodna metoda wnioskowania...

                                No masz rację, niemniej moim zdaniem warto to sobie przemyśleć.

                                > A czy ja muszę znać cały dorobek wszystkich księży? ;-)

                                No nie wszystkich, ale niektórych warto.
                                • z2006 Re: cd 30.09.10, 11:46
                                  0golone_jajka napisał:

                                  > A porównanie niewierzącego do świni Ci nie przeszkadza?

                                  Trochę złośliwie mógłbym odpowiedzieć, że mniej, bo tylko ochrzczeni i wierzący są przybranymi dziećmi Bożymi. Ale nie o to chodzi. Jezeli ktoś celowo doprowadza np. do śmierci innych ludzi, to nie usprawiedliwia go, jeżeli przy tym sam ginie.

                                  Przecież zarówno wierzą
                                  > cy jak i niewierzący w tej opowiastce to świnie. Wszyscy to świnie. To nie może
                                  > więc stawiać wierzących w gorszym świetle. BO WSZYSCY SĄ JEDNAKOWO TRAKTOWANI,
                                  > nieprawdaż?

                                  Ale to wierzący mają większą godność. "Wam, którzy wierzycie - cześć".
                                  >
                                  > Czy ja wiem czy głupotą? Nigdzie tak nie napisałem.

                                  Nie użyłeś tego słowa. Ale są co najmniej dwie polskie piosenki dotyczące samobójstwa, w których nie ma slowa "samobójstwo".

                                  Ale wyjasnij mi czym różni
                                  > się wiara prosiaka w życie po Rzeźni od wiary człowieka w życie po śmierci.

                                  Najważniejszą rzeczą - ta druga jest prawdziwa.
                                  >
                                  > > A czy ja muszę znać cały dorobek wszystkich księży? ;-)
                                  >
                                  > No nie wszystkich, ale niektórych warto.

                                  A dalczego tych, których wymieniłeś?
                                  • 0golone_jajka Re: cd 01.10.10, 17:41
                                    > Ale to wierzący mają większą godność. "Wam, którzy wierzycie - cześć".

                                    Czyli wierzący, oczwiście tylko i wyłącznie w boga Jahwe, są lepsi, godniejsi od innych, tak???

                                    > Najważniejszą rzeczą - ta druga jest prawdziwa.

                                    Jest tak samo prawdziwa jak wiara wierzącego prosiaka. Tak samo sprawdzalna, z punktu widzenia prosiaka jak Twoja wiara z Twojego punktu widzenia. Nie rozumiesz tego?

                                    > > > A czy ja muszę znać cały dorobek wszystkich księży? ;-)
                                    > >
                                    > > No nie wszystkich, ale niektórych warto.
                                    >
                                    > A dalczego tych, których wymieniłeś?

                                    Bo mnie o tych księdzach w szkole uczyli.
                                    • z2006 Re: cd 02.10.10, 09:47
                                      0golone_jajka napisał:

                                      > Czyli wierzący, oczwiście tylko i wyłącznie w boga Jahwe, są lepsi, godniejsi o
                                      > d innych, tak???

                                      No tak - oczywiście chrześcijanie mają jeszcze większą godność, niż żydzi.

                                      Naród wybrany nazwany jest w Starym Testamencie "narodem świętym, królewskim kapłaństwem". A każdy chrześcijanin ma godność przybranego dziecka Bożego - wystarczy wczytac się w przypowieść o Synu Marnotrawnym, w której jest fragment, że Ojciec zaraz po pokornym powrocie pokutnika każe mu wlożyć pierścień na palec i płaszcz. Ciało chrześcijanina jest świątynią samego Ducha Świętego - dlatego szczegolnie on nie powinen naruszać 6. przykazania.

                                      A co "lepszości" - jest takie tradycyjne opowiadanie żydowskie, że Bóg wyrał Izraelitów dopiero po tym, kiedy wszytkie inne, "lepsze" narody odrzuciły propozycję stania się NArodem Wybranym.
                                      >
                                      > Jest tak samo prawdziwa jak wiara wierzącego prosiaka.

                                      Nie, ponieważ Chrystus zmartwychwstał.

                                      Tak samo sprawdzalna, z
                                      > punktu widzenia prosiaka jak Twoja wiara z Twojego punktu widzenia.

                                      Nie - patrz wyżej.
                                      >
                                      > Bo mnie o tych księdzach w szkole uczyli.

                                      To Twój problem. ;-)
                                      • 0golone_jajka Re: cd 02.10.10, 10:12
                                        > No tak - oczywiście chrześcijanie mają jeszcze większą godność, niż żydzi.

                                        Orwell tak to ujął:
                                        Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych.


                                        > Nie, ponieważ Chrystus zmartwychwstał.

                                        Skąd to wiesz? Bo ktoś tak napisał?? Opierajmy się na FAKTACH, a nie dogmatach, bo inaczej donikąd nie zajdziemy.
                                        • z2006 Re: cd 03.10.10, 07:54
                                          0golone_jajka napisał:

                                          > > No tak - oczywiście chrześcijanie mają jeszcze większą godność, niż żydzi
                                          > Orwell tak to ujął:
                                          > Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych.
                                          >
                                          To problem Orwella. ;-) Być może ludzie są równi co do nataury, ale nie pod względem otrzymanej darmo łaski.
                                          >
                                          > > Nie, ponieważ Chrystus zmartwychwstał.
                                          >
                                          > Skąd to wiesz?

                                          O prawdzwiości tego cudu świadczy oddanie życia przez tych, którzy Go po zmartwychwstaniu widzieli, słyszeli, dotykali i jedli z Nim. A potem zycie oddawali ich uczniowie.

                                          > Bo ktoś tak napisał??

                                          Na odwrót - to zmartwychwstanie świadczy o Bożym natchnieniu Biblii.

                                          mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_10.htm
                                          Opierajmy się na FAKTACH, a nie dogmatach,
                                          > bo inaczej donikąd nie zajdziemy.

                                          Zmartwychwstanie Chrystusa jest faktem - On żyje. :-)
                                          • 0golone_jajka Re: cd 03.10.10, 08:23
                                            > O prawdzwiości tego cudu świadczy oddanie życia przez tych, którzy Go po zmartw
                                            > ychwstaniu widzieli, słyszeli, dotykali i jedli z Nim. A potem zycie oddawali i
                                            > ch uczniowie.

                                            Eeee tam, za Stalina też nie jeden w ogień skoczył i co, to świadczy że Stalin jest bogiem???


                                            > Na odwrót - to zmartwychwstanie świadczy o Bożym natchnieniu Biblii.

                                            No i kółko się zamyka. O prawdziwosci zmartwychwstania wiemy z Biblii, która jest prawdziwa, bo wspomina o prawdziwości zmartwychwstania.

                                            Nie widzisz tu paradoksu? Przecież to jest dowodzenie słuszności twierdzenia na podstawie przyjęcie, że twierdzenie jest słuszne!
                                            • z2006 Re: cd 09.10.10, 07:45
                                              ogolone_jajka napisał:

                                              > Eeee tam, za Stalina też nie jeden w ogień skoczył i co, to świadczy że Stalin
                                              > jest bogiem???

                                              Nie, bo nikt nie skoczył świadcząc o tym, że Stalin zmartwychwstał.>
                                              >
                                              > No i kółko się zamyka. O prawdziwosci zmartwychwstania wiemy z Biblii,

                                              Nie tylko z Biblii, ale i z nauczania Koscioła, ktory powstał zanim powstał Nowy Testament.

                                              mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_10.htm
                                              • 0golone_jajka Re: cd 10.10.10, 11:55
                                                > Nie, bo nikt nie skoczył świadcząc o tym, że Stalin zmartwychwstał.>

                                                No bo o ile mi wiadomo, Stalin nie zmartwychwstał, ale nie jeden chętnie umierał z jego nazwiskiem na ustach.

                                                > > No i kółko się zamyka. O prawdziwosci zmartwychwstania wiemy z Biblii,
                                                >
                                                > Nie tylko z Biblii, ale i z nauczania Koscioła, ktory powstał zanim powstał Now
                                                > y Testament.

                                                Co na jedno wychodzi, bo wszak Biblia to SPISANE elementu nauczania Kościoła, to historie opowiadane przez apostołów, tyle że przelane na papier. Czyli nadal nic nie wiemy ponad to, że ktoś tak powiedział. Nie widzisz tu paradoksu? Uzasadniasz prawdziwość twierdzenia za pomocą powołania się na jego prawdziwość. To tak jakbyś chciał udowodnić, że twierdzenie że A=B, jest prawdziwe, bo istnieje twierdzenie, że A=B. Przecież to bez sensu.
                                                • a000000 Re: cd 10.10.10, 13:35
                                                  0golone_jajka napisał:

                                                  >Czyli nadal
                                                  > nic nie wiemy ponad to, że ktoś tak powiedział.

                                                  po owocach poznamy. Biografie nie mają znaczenia.... nie ma znaczenia, czy Jezus miał 12 czy 12,5 lat... czy był wysoki.... czy mieszkał na głównej ulicy.... znaczenie mają wyłącznie Jego nauki dotyczące MORALNOŚCI i ETYKI. Czyli to, co determinuje stosunki MIĘDZYLUDZKIE.
                                                  I nawet GDYBY Boga nie było, należałoby wymyślić filozofię chrześcijańską i próbować ją wdrażać. Aby nie było niesprawiedliwości i każdy był szczęśliwy. Może jest to społeczeństwo utopijne.... ale jedyne, które daje szansę każdemu. Jeśli miłujesz bliźniego - to go szanujesz, nie czynisz z niego niewolnika, dzielisz się z nim w miarę możliwości swoim dorobkiem.. Uczucia takie jak pogarda, nienawiść - są Ci obce.

                                                  Jajeczny - wiara dowodów nie wymaga. Wymaga rozumu. Jeśli dochodzisz do wniosku, że TA właśnie droga jest najsłuszniejsza - to nią podążasz. Przecież wierzymy nie dlatego, że są dowody na istnienie Jezusa, tylko dlatego, że Jego nauki uznajemy za słuszne.

                                                  • 0golone_jajka Re: cd 10.10.10, 16:46
                                                    > I nawet GDYBY Boga nie było, należałoby wymyślić filozofię chrześcijańską i pró
                                                    > bować ją wdrażać.

                                                    I właśnie tak jest. To znaczy nie wiem czy tak jest, ale jestem głęboko przekonany, że takjest jak piszesz. Tylko że to wszystko jest możliwe do osiągnięcia przez ludzi myślących, bez konieczności użytkowania idei boga. Niemniej sądzę, że przed wiekami nie było innej drogi, bo ludzie byli za głupi po prostu. Teraz, naturalnie, też jest wielu głupców, więc im należy sprzedawać ideę jakiegoś boga, ale coraz więcej ludzi rozumie, że to co za tą ideą faktycznie się kryje i robi to nie ze strachu czy dla nagrody (typowe motywacje religijne) lecz z własnej nieprzymuszonej woli.

                                                    > Jajeczny - wiara dowodów nie wymaga. Wymaga rozumu. Jeśli dochodzisz do wniosku
                                                    > , że TA właśnie droga jest najsłuszniejsza - to nią podążasz. Przecież wierzymy
                                                    > nie dlatego, że są dowody na istnienie Jezusa, tylko dlatego, że Jego nauki uz
                                                    > najemy za słuszne.

                                                    No i znów nie mogę się nie zgodzić z Tobą. Jeśli coś uważasz za słuszne, to znaczy że uważasz to za słuszne, a nie że to jest słuszne. Każdy ma prawo mieć swoją słuszną drogę. I te drogi mogą się diametralnie różnić. Żeby jednak poznać słuszność drogi, warto czasem się dowiedzieć, że istnieją inne, może mniej słuszne, a może bardziej? Nie dowiemy się tego, jeśli nie zrobimy na nich choć kilku kroków. A często bywa tak, że od maleńkości człowiek kroczy słuszną drogą, ale słuszną dla swoich rodziców, i nawet nie wie, że mogą istnieć inne drogi. I jak zapędzi się za daleko, to nie będzie miał chęci na sprawdzanie tych innych dróg. I to, wierzę, nie jest najsłuszniejsze.
                                                  • z2006 Re: cd 13.10.10, 16:48
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > Tylko że to wszystko jest możliwe do osiągnięcia [
                                                    > b]przez ludzi myślących[/b], bez konieczności użytkowania idei boga.

                                                    A nie jest tak, że najważniejszym przykazaniem chrześciajaństwa jest miłowanie Boga ponad wszystko? Nie widzisz tu "subtelnej" sprzeczności?

                                                    Niemniej s
                                                    > ądzę, że przed wiekami nie było innej drogi, bo ludzie byli za głupi po prostu.

                                                    Przeciez już w starozytnosci niektórzy byli ateistami...

                                                    > że to co za tą ideą faktycznie się k
                                                    > ryje i robi to nie ze strachu czy dla nagrody (typowe motywacje religijne)

                                                    No to chrzescijaństwo jest religią bardzo nietypową, bo jego najważniejszą motywacją jest miłość.
                                                    >
                                                    > Każdy ma prawo m
                                                    > ieć swoją słuszną drogę.

                                                    Odpwowiem cytatem z pewnego katolickiego czasopisma "Mówi się, że dróg jest wiele. Ale na końcu jest brama. A kto ma klucz?"

                                                    Domyślna odpowiedź: św. Piotr ma klucz i jego prawowici nastpcy. :-)

                                                    I te drogi mogą się diametralnie różnić.

                                                    Akurat. Jezus powiedział: "Ja jestem Droga, Prawda i Życie". "Nikt nie może przyjść do mojego Ojca inaczej, jak przez Mnie".
                                                  • 0golone_jajka Re: cd 13.10.10, 18:13
                                                    > > Tylko że to wszystko jest możliwe do osiągnięcia [
                                                    > > b]przez ludzi myślących[/b], bez konieczności użytkowania idei boga.
                                                    >
                                                    > A nie jest tak, że najważniejszym przykazaniem chrześciajaństwa jest miłowanie
                                                    > Boga ponad wszystko? Nie widzisz tu "subtelnej" sprzeczności?

                                                    Nie widzę tu żadnej sprzeczności. Każda religia każe miłować swego boga, ale wszystko o czym mówimy może być osiągnięte bez wykorzystania idei boga, a więc i bez "miłowania go".

                                                    > Przeciez już w starozytnosci niektórzy byli ateistami...

                                                    Wybitne jednostki wyprzedzające swoje czasy zdarzały się od zawsze...

                                                    > No to chrzescijaństwo jest religią bardzo nietypową, bo jego najważniejszą moty
                                                    > wacją jest miłość.

                                                    Miłość jest jednym z motywów. Istotna jest nagroda zbawienia i kara potępienia.

                                                    > > Każdy ma prawo m
                                                    > > ieć swoją słuszną drogę.
                                                    >
                                                    > Odpwowiem cytatem z pewnego katolickiego czasopisma "Mówi się, że dróg jest wie
                                                    > le. Ale na końcu jest brama. A kto ma klucz?"
                                                    >
                                                    > Domyślna odpowiedź: św. Piotr ma klucz i jego prawowici nastpcy. :-)

                                                    Piękny cytat, tylko że drogi niekoniecznie prowadzą do jednej bramy... do jednej z nich klucz ma św. Piotr, do innych kto inny. Nie każmy wszystkim pchać się w jedną bramę. Pozwólmy wybrać. O to apeluję od lat.

                                                    > I te drogi mogą się diametralnie różnić.
                                                    >
                                                    > Akurat. Jezus powiedział: "Ja jestem Droga, Prawda i Życie". "Nikt nie może prz
                                                    > yjść do mojego Ojca inaczej, jak przez Mnie".

                                                    Jasne. On jest drogą. JEDNĄ Z WIELU. Do wyboru, do koloru.
                                                  • z2006 Re: cd 13.10.10, 16:38
                                                    a000000 napisała:

                                                    > po owocach poznamy. Biografie nie mają znaczenia....

                                                    Hmmm... Owocem chrześcijaństwa są (może przede wszystkim) właśnie biografie...

                                                    > znaczenie mają wyłącznie Jego nauki dotyczące MORALNOŚCI i ETYKI.

                                                    A nauczanie o naturze Boga (np. "Ja i Ojciec jedno jesteśmy", "kto widział Mnie, widział także i Ojca") nie ma znaczenia???

                                                    > I nawet GDYBY Boga nie było, należałoby wymyślić filozofię chrześcijańską

                                                    Co to jest filozofia chrzescijańska?

                                                    > Przecież wierzymy
                                                    > nie dlatego, że są dowody na istnienie Jezusa, tylko dlatego, że Jego nauki uz
                                                    > najemy za słuszne.

                                                    A dlaczego wdług Ciebie nauki Jezusa uznajemy za słuszne?
                                                • z2006 Re: cd 13.10.10, 16:33
                                                  0golone_jajka napisał:

                                                  > No bo o ile mi wiadomo, Stalin nie zmartwychwstał, ale nie jeden chętnie umiera
                                                  > ł z jego nazwiskiem na ustach.

                                                  Z nazwiskiem na ustach - może i tak, ale żaden z nich nie mówił "wierzcie w stalinizm, (względnie: wierzcie w marksizm), bo Stalin zmartwychwstał"...

                                                  Na marginesie: nie wmawiaj mi potem, że napisałem, jakoby stalinizm i marksizm to jedno i to samo. ;-)
                                                  >
                                                  > Co na jedno wychodzi, bo wszak Biblia to SPISANE elementu nauczania Kościoła, t
                                                  > o historie opowiadane przez apostołów, tyle że przelane na papier. Czyli nadal
                                                  > nic nie wiemy ponad to, że ktoś tak powiedział.

                                                  Wiemy też, że widział i słyszał Zmartwychwstałego. Wiemy to od uczniów apostołów, których świadectwo (też przypieczetowane męczeńska smiercią) jest już opisane w źródłach pozabiblijnych.

                                                  Nie widzisz tu paradoksu? Uzasa
                                                  > dniasz prawdziwość twierdzenia za pomocą powołania się na jego prawdziwość.

                                                  Nie. Uzasadniam prawdziwość twierdzeń za pomocą powołania się na inne twierdzenia (bo nastepne pokolenia męczenników powoływały się na nauczanie nie swoje, ale swoich nauczycieli).

                                                  To
                                                  > tak jakbyś chciał udowodnić, że twierdzenie że A=B, jest prawdziwe, bo istnieje
                                                  > twierdzenie, że A=B.

                                                  Nie. To jest taka dedukcja. Wiemy, że chrześciajanie oddawali życie za powtarzanie nauki swoich mistrzów, którzy oddawali życie za to samo, w tym za to, że pierwsi chrześcijanie (apostołowie i ich towarzysze) oddali życie za świadectwo o osobistych spotkaniach z Chrystusem po zmartwychwstaniu.
                                                  • 0golone_jajka Re: cd 13.10.10, 18:19
                                                    > Z nazwiskiem na ustach - może i tak, ale żaden z nich nie mówił "wierzcie w sta
                                                    > linizm, (względnie: wierzcie w marksizm), bo Stalin zmartwychwstał"...

                                                    No i co za różnica. Oddawali życie za swego boga, za ideę w którą mocno wierzyli.


                                                    > Nie. To jest taka dedukcja. Wiemy, że chrześciajanie oddawali życie za powtarza
                                                    > nie nauki swoich mistrzów, którzy oddawali życie za to samo, w tym za to, że pi
                                                    > erwsi chrześcijanie (apostołowie i ich towarzysze) oddali życie za świadectwo o
                                                    > osobistych spotkaniach z Chrystusem po zmartwychwstaniu.


                                                    No ale SKĄD o tym wiemy? Bo kilka osób opowiedziało innym o zmartwychwstaniu Jezusa, a ci ponieśli tę historię w świat. I pewnie nieco ubarwili. Przecież tak właśnie rodzą się legendy. No a może jednak ja nie znam jakichś źródeł niezależnych, które opisują zmartwychwstanie Jezusa. Chętnie poczytam.
                                                    A sytuacja jest podobna do historii przyniesionej przez dzicko ze szkoły. Bo kumpel kupla powiedział, że jego kumpel widział Batmana. I
                                                  • z2006 Re: cd 15.10.10, 22:11
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > No i co za różnica. Oddawali życie za swego boga, za ideę w którą mocno wierzyl
                                                    > i.

                                                    Ale bez dowodu w postaci zmartwychwstania>
                                                    >
                                                    > > Nie. To jest taka dedukcja. Wiemy, że chrześciajanie oddawali życie za po
                                                    > wtarza

                                                    > No ale SKĄD o tym wiemy? Bo kilka osób opowiedziało innym o zmartwychwstaniu Je
                                                    > zusa,

                                                    Juz pisałem, że więcej niż kilka.

                                                    > a ci ponieśli tę historię w świat. I pewnie nieco ubarwili.

                                                    Może nieco, ale na pewne nie wymyślili tego, że On zmartwychwstał - gdyby wymyślili, nie oddawaliby za to życia.

                                                    > No a może jednak ja nie znam jakichś źródeł niezależ
                                                    > nych, które opisują zmartwychwstanie Jezusa. Chętnie poczytam.

                                                    To nie wiesz, że w Biblii tez nie ma opisu tej sceny?

                                                    > A sytuacja jest podobna do historii przyniesionej przez dzicko ze szkoły. Bo ku
                                                    > mpel kupla powiedział, że jego kumpel widział Batmana.

                                                    I co, obaj oddali za to życie?
                                                  • 0golone_jajka Re: cd 16.10.10, 20:43
                                                    > > No i co za różnica. Oddawali życie za swego boga, za ideę w którą mocno w
                                                    > ierzyl
                                                    > > i.
                                                    >
                                                    > Ale bez dowodu w postaci zmartwychwstania>

                                                    Na zmartwychwstanie NIE MA DOWODU. Są tylko czyjeś relacje, opowieści, a to nie jest to samo. A to że ktoś oddał życie za swoje idee, nie czyni ich rzeczywistością.

                                                    > > No a może jednak ja nie znam jakichś źródeł niezależ
                                                    > > nych, które opisują zmartwychwstanie Jezusa. Chętnie poczytam.
                                                    >
                                                    > To nie wiesz, że w Biblii tez nie ma opisu tej sceny?

                                                    Szczerze przyznam, że myślałem że coś tam w Biblii na ten temat jest. Ale jeśli nie, to GDZIE można o tym poczytać?

                                                    > I co, obaj oddali za to życie?

                                                    I gdzie można poczytać o tym za co i w jakich okolicznościach oddali życie apostołowie?
                                        • z2006 Re: cd 03.10.10, 08:23
                                          0golone_jajka napisał:

                                          > > No tak - oczywiście chrześcijanie mają jeszcze większą godność, niż żydzi
                                          > Orwell tak to ujął:
                                          > Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych.

                                          To problem Orwella. ;-) Byc może pod względem natury wszyscy ludzie są równi, ale nie wszyscy otrzymali tyle samo darmowej łaski.
                                          >
                                          > > Nie, ponieważ Chrystus zmartwychwstał.
                                          >
                                          > Skąd to wiesz?

                                          O prawdziwości tego cudu świadczy oddanie życia tych, którzy Chrystusa po zmartwychwstaniu widzieli, słyszeli, dotykali i jedli z Nim a potem przez ich uczniów.

                                          > Bo ktoś tak napisał??

                                          Na odwrót - to zmartwychwstanie świadczy o Bożym natchnieniu Biblii.

                                          mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_10.htm
                                          Opierajmy się na FAKTACH, a nie dogmatach,
                                          > bo inaczej donikąd nie zajdziemy.
                                          >
                                          Zmartwychwstanie Chrysta jest faktem - On żyje. :-)
                                          • 0golone_jajka Re: cd 03.10.10, 08:40
                                            > Zmartwychwstanie Chrysta jest faktem - On żyje. :-)

                                            Zmartwychwstanie Śnieżki też jest faktem - bracia Grimm to opisali. Ja im wierzę.
                                            • z2006 Re: cd 09.10.10, 07:46
                                              Ale bracia Grimm nie oddali za to życia.
                                              • 0golone_jajka oddanie życia a Prawda 09.10.10, 10:38
                                                Czy zatem twierdzisz, że poświęcenie własnego życia jest automatycznie dowodem na prawdziwość głoszonych (za życia) teorii????
                                                • a000000 Re: oddanie życia a Prawda 10.10.10, 13:15
                                                  0golone_jajka napisał:

                                                  > Czy zatem twierdzisz, że poświęcenie własnego życia jest automatycznie dowodem
                                                  > na prawdziwość głoszonych (za życia) teorii????

                                                  jest dowodem na wielką wiarę ginącego w to, że jego teoria jest prawdziwa.

                                                  • 0golone_jajka Re: oddanie życia a Prawda 10.10.10, 14:53
                                                    > jest dowodem na wielką wiarę ginącego w to, że jego teoria jest prawdziwa.

                                                    Bez wątpienia! Zgadzam się z Tobą w 100%. No ale Ty to zrozumiałaś po latach dyskusji na tym forum, lecz Arcy zdaje się minimalnie inaczej interpretować owo poświęcenie. Ciekawe czy się wypowie? Tobie niniejszym dziękuję, za merytoryczne włączenie do merytorycznej dyskusji.
                                                  • z2006 Re: oddanie życia a Prawda 10.10.10, 20:17
                                                    a000000 napisała:

                                                    > > jest dowodem na wielką wiarę ginącego w to, że jego teoria jest prawdziwa.> .
                                                    >
                                                    A skąd by się wzięła wiara grupy wielu ludzi, że kogoś osobiście widzieli, słyszeli, i jedli z nim, gdyby tak nie było?
                                                  • 0golone_jajka Re: oddanie życia a Prawda 10.10.10, 21:01
                                                    Przecież NIE WIEMY, że Jezus zmartwychwstał. WIEMY tylko, że tak twierdziło kilka osób. A WIEMY to na podstawie Biblii czyli wieki później spisanych ich opowieści. A chyba domyślasz się, co się z ludowymi bajaniami przez WIEKI może stać. Tak się rodzą legendy. To powszechne. Ale nie należy ich traktować DOSŁOWNIE.
                                                  • z2006 Re: oddanie życia a Prawda 10.10.10, 21:17
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > WIEMY tylko, że tak twierdz
                                                    > iło kilka osób.

                                                    Dużo więcej niż kilka:

                                                    "Przypominam, bracia, Ewangelię, którą wam głosiłem, którą przyjęliście i w której też trwacie. Przez nią również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam rozkazałem. Chyba żebyście uwierzyli na próżno.

                                                    Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że Chrystus umarł za nasze grzechy zgodnie z Pismem, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim Apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi.

                                                    Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży. Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna; przeciwnie, pracowałem więcej od nich wszystkich, nie ja, co prawda, lecz łaska Boża ze mną.

                                                    Tak więc czy to ja, czy inni, tak nauczamy i tak wyście uwierzyli."

                                                    1 Kor 15,1-11

                                                    > A WIEMY to na podstawie Biblii czyli wieki później spisa
                                                    > nych ich opowieści.
                                                    Już pisałem, że Nowy Testament powstał w Kościele Katolickim. A Kościół wierzy w zmartwychwstanie na podstawie Tradycji Apostolskiej, która jest osobiście i bezpośrednio przekazywana z pokolenia na pokolenie.
                                                    Ju

                                                    > A chyba domyślasz się, co się z ludowymi bajaniami

                                                    I po co znowu bluźnisz?

                                                    > przez WIEKI może stać.

                                                    Przecież są dokumenty z pierwszych wieków chrzescijanstwa świadczące o niezmienności podtawowych prawd wiary chrześcijan.

                                                    > Tak się rodzą legendy.

                                                    Z tego, co już napisałem w wątku, widać, że zmartwychwstanie Chrystusa nie jest żadną legendą.
                                                  • a000000 Re: oddanie życia a Prawda 10.10.10, 21:01
                                                    z2006 napisał:

                                                    > A skąd by się wzięła wiara grupy wielu ludzi, że kogoś osobiście widziel
                                                    > i, słyszeli, i jedli z nim, gdyby tak nie było?

                                                    ta grupa nie wierzyła... ta grupa WIEDZIAŁA. Bo była naocznym świadkiem tego, co potem zostało spisane.
                                                    Wierzyli ci, którzy nie widzieli - ale z powodu wiedzy o prawdomówności apostołów - uwierzyli im nawet w coś tak niesłychanego jak zmartwychwstanie.
                                                  • z2006 Re: oddanie życia a Prawda 10.10.10, 21:08
                                                    a000000 napisała:

                                                    > z2006 napisał:>
                                                    > > A skąd by się wzięła wiara grupy wielu ludzi, że kogoś osobiście w
                                                    > idziel
                                                    > > i, słyszeli, i jedli z nim, gdyby tak nie było?
                                                    >
                                                    > ta grupa nie wierzyła... ta grupa WIEDZIAŁA.

                                                    Też tak uważam. Napisałem "skąd BY się wzięła wiara", bo jajco twierdzi, że była to tylko wiara.
                                                  • 0golone_jajka Re: oddanie życia a Prawda 10.10.10, 21:19
                                                    Nie wiem skąd by się wzięła wiara. Ludzie w różne rzeczy wierzą. Skąd się bierze wiara we wróżki i horoskopy??

                                                    Ale odchodzimy od tematu. Pytanie było takie: czy fakt, że ktoś gotó jest oddać życie za teorię którą głosi, oznaca automatycznie, że ta teoria jest prawdą?
                                                  • z2006 Re: oddanie życia a Prawda 13.10.10, 16:50
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > Nie wiem skąd by się wzięła wiara. Ludzie w różne rzeczy wierzą. Skąd się bierz
                                                    > e wiara we wróżki i horoskopy??

                                                    Czy ktoś oddał życie za wróżke albo horoskop?
                                                    >
                                                    > Pytanie było takie: czy fakt, że ktoś gotó jest oddać
                                                    > życie za teorię którą głosi, oznaca automatycznie, że ta teoria jest prawdą?

                                                    Pierwsi męczennicy oddawali życie nie za samą "teorię", ale za dowodzący ją fakt.
                                                  • 0golone_jajka Re: oddanie życia a Prawda 10.10.10, 21:16
                                                    Problem w tym, że nie WIEMY czy aby opowieści apostołów nie zostały ubarwione.
                                                    Choć nie można wykluczuć, że faktycznie Jezus się ocknął. Pytanie czy rzeczywiście umarł.
                                                  • z2006 Re: oddanie życia a Prawda 13.10.10, 16:52
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > Problem w tym, że nie WIEMY czy aby opowieści apostołów nie zostały ubarwione.

                                                    Czyli co? Oddaliby życie za prawdziwość tego, co sami ubarwili?

                                                    > Choć nie można wykluczuć, że faktycznie Jezus się ocknął.

                                                    Czy "ocknięcie" wystarczyłoby do pojawienia się w Wieczerniku mimo drzwi otwrtych albo do wniebowstąpienia?
                                                  • 0golone_jajka Re: oddanie życia a Prawda 16.10.10, 20:46
                                                    > > Problem w tym, że nie WIEMY czy aby opowieści apostołów nie zostały ubarw
                                                    > ione.
                                                    >
                                                    > Czyli co? Oddaliby życie za prawdziwość tego, co sami ubarwili?

                                                    Jak napisałem przed chwilą w innej części, nie znam okoliczności śmierci apostołów. Gdybyś mógł podpowiedzieć jakąś literaturę, to chętnie sięgnę (oczywiście interesuje mnie tylko wersja internetowa - mam za dużo pracy i zbyt leniwy jestem by się zapisywać do jakichś bibliotek czy coś).

                                                    > Czy "ocknięcie" wystarczyłoby do pojawienia się w Wieczerniku mimo drzwi otwrty
                                                    > ch albo do wniebowstąpienia?

                                                    Jasne. Historia zna wiele przypadków "zmartwychwstania" osób uznanych za zmarłe.
                                • z2006 Re: cd 30.09.10, 11:53
                                  0golone_jajka napisał:

                                  > > Estrapolacja to mało wiarygodna metoda wnioskowania...
                                  >
                                  > No masz rację, niemniej moim zdaniem warto to sobie przemyśleć.

                                  To przemyśl, dlaczego zaczęli wierzyć w życie wieczne pierwsi duchowni katoliccy.
                                  • 0golone_jajka Re: cd 01.10.10, 17:45
                                    Z tego samego powodu z którego duchowni niekatoliccy zaczęli wierzyć w ichnie teoryjki. Człowiek, zwłaszcza w dawnych czasach niewiele rozumiał i potrzebował oparcia. Co się czasami dzieje z dziećmi, które mają kłopoty albo nie mają się z kim bawić i są samotne itd? WYMYŚLAJĄ sobie przyjaciela. Takiego NAJ NAJlepszego. Któremu można zaufać, który nie zdradzi, który wysłucha i nie nakrzyczy. Dokładnie tak samo było z ludźmi.
                                    • z2006 Re: cd 02.10.10, 09:50
                                      0golone_jajka napisał:

                                      > Z tego samego powodu z którego duchowni niekatoliccy zaczęli wierzyć w ichnie t
                                      > eoryjki.

                                      Nie. Pierwsi duchowni katoliccy, ze św. Piotrem na czele, zaczęli wierzyć w życie wieczne pod wpływem nauczania Chrystusa i spotkań z Nim po zmartwychwstaniu.

                                      Człowiek, zwłaszcza w dawnych czasach niewiele rozumiał i potrzebował
                                      > oparcia. Co się czasami dzieje z dziećmi, które mają kłopoty albo nie mają się
                                      > z kim bawić i są samotne itd? WYMYŚLAJĄ sobie przyjaciela. Takiego NAJ NAJleps
                                      > zego. Któremu można zaufać, który nie zdradzi, który wysłucha i nie nakrzyczy.
                                      > Dokładnie tak samo było z ludźmi.

                                      Sam to sobie wymyśliłeś, czy gdzieś przeczytałeś? ;-)

                                      A Chrystus nie był wymyślony.
                                      • 0golone_jajka Re: cd 02.10.10, 10:15
                                        > Nie. Pierwsi duchowni katoliccy, ze św. Piotrem na czele, zaczęli wierzyć w życ
                                        > ie wieczne pod wpływem nauczania Chrystusa i spotkań z Nim po zmartwychwstaniu.

                                        To nie ma znaczenia. Pierwsi luteranie zaczeli wierzyć w swoją wiarę bo im Luter tak powiedział.


                                        > Człowiek, zwłaszcza w dawnych czasach niewiele rozumiał i potrzebował
                                        > > oparcia. Co się czasami dzieje z dziećmi, które mają kłopoty albo nie maj
                                        > ą się
                                        > > z kim bawić i są samotne itd? WYMYŚLAJĄ sobie przyjaciela. Takiego NAJ NA
                                        > Jleps
                                        > > zego. Któremu można zaufać, który nie zdradzi, który wysłucha i nie nakrz
                                        > yczy.
                                        > > Dokładnie tak samo było z ludźmi.
                                        >
                                        > Sam to sobie wymyśliłeś, czy gdzieś przeczytałeś? ;-)

                                        To efekt logicznego myślenia. Masz jakiś MERYTORYCZNY komentarz?

                                        > A Chrystus nie był wymyślony.

                                        A jakie to ma znaczenie, że prawdowodobnie był sobie taki człowiek o imieniu Jezus Chrystus??
                                        • z2006 Re: cd 03.10.10, 08:05
                                          0golone_jajka napisał:

                                          > To nie ma znaczenia.

                                          Dlaczego?

                                          > Pierwsi luteranie zaczeli wierzyć w swoją wiarę bo im Lute
                                          > r tak powiedział.
                                          >
                                          Bardzo się cieszę, że to napisałeś. :-) :-) :-) Wynika z tego, że katolicyzm jest prawdziwym chrześciajaństwem (bo opiera się bezpośrednio na nauczaniu Chrystusa), a luteranizm to przeróbka (od siebie dodam, ze oparta na jednostronnym odczytaniu listu do Rzymian przez Lutra).
                                          > > Człowiek, zwłaszcza w dawnych czasach niewiele rozumiał i potrzebował
                                          > > > oparcia. Co się czasami dzieje z dziećmi, które mają kłopoty albo n
                                          > ie maj
                                          > > ą się
                                          > > > z kim bawić i są samotne itd? WYMYŚLAJĄ sobie przyjaciela. Takiego
                                          > NAJ NA
                                          > > Jleps
                                          > > > zego. Któremu można zaufać, który nie zdradzi, który wysłucha i nie
                                          > nakrz
                                          > > yczy.
                                          > > > Dokładnie tak samo było z ludźmi.
                                          > >
                                          > > Sam to sobie wymyśliłeś, czy gdzieś przeczytałeś? ;-)
                                          >
                                          > To efekt logicznego myślenia.

                                          To dokładniej przedstaw tok swojego myślenia - będzie lepiej widać błędy.

                                          Masz jakiś MERYTORYCZNY komentarz?

                                          Porówanie nie jest dowodem. "Comparatio non est ratio."
                                          >
                                          > A jakie to ma znaczenie, że prawdowodobnie był sobie taki człowiek o imieniu Je
                                          > zus Chrystus??

                                          Prawdopodobnie? Nawet tak wielki przeciwnik chrześcijaństwa, jak Zenon Kosidowski, nie tylko pisał, że Jezus na pewno istniał, ale że na pewno umarł na krzyżu, bo żadna grupa na pewno nie wymyśliłaby, że jej lider umarł skazany na najhaniebniejszą śmierć.
                                          • 0golone_jajka Re: cd 03.10.10, 08:37
                                            > > To nie ma znaczenia.
                                            >
                                            > Dlaczego?

                                            Bo wszsycy są traktowani jednakowo, a więc nie występuje zjawisko traktowania jednych gorzej niż drugich. Gdyby wierzącymi były świnie, a sceptykami rumaki, to co innego, a tak wszyscy są tacy sami i histora równie dobrze mogłaby być osadzona w stadninie z pięknymi rumakami, z których te starsze idą do Rzeźni, wierząc że czeka je świetlana przyszłość na połoninach z soczystą trawą i krytalicznnie czystymi strumykami oraz pięknymi klaczami. A rozmawiałyby nie dwa prosiaczki, a dwa źrebaczki, a kapłanem byłby kary ogierz miejsce czarnego wieprza. Czy tak byłoby lepiej?

                                            > Bardzo się cieszę, że to napisałeś. :-) :-) :-) Wynika z tego, że katolicyz
                                            > m jest prawdziwym chrześciajaństwem


                                            No na pewno można stwierdzić, że Jezus był przed Lutrem, a więc jego wersja jest po prostu pierwsza. I jesli ją nazwiemy "chrześcijaństwem", to faktycznie Luter je nieco zmienił. Ale zazwyczaj wersja po zmianach JEST LEPSZA od tej pierwotnej.

                                            > > To efekt logicznego myślenia.
                                            > To dokładniej przedstaw tok swojego myślenia - będzie lepiej widać błędy.

                                            Wskaż te błędy, bo nie ma tu co dokładniej przedstawiać. Mądrej głowie dość dwie słowie.


                                            > Prawdopodobnie? Nawet tak wielki przeciwnik chrześcijaństwa, jak Zenon Kosidows
                                            > ki, nie tylko pisał, że Jezus na pewno istniał, ale że na pewno umarł na krzyżu
                                            > , bo żadna grupa na pewno nie wymyśliłaby, że jej lider umarł skazany na najhan
                                            > iebniejszą śmierć.

                                            Istnieją badacze, którzy twierdzą, że postać Jezusa to ubarwiona kompilacja kilku życiorysów. Jest wiele zagadek w jego życiu, wiele braków (np. co robił między 12. a 30. rokiem życia?), no ale przy odrobinie dobrej woli można uznać, być może, że po prostu nie wszystkie materiały się zachowały do naszych czasów. Nie mniej nie ma 100% pewności, że Jezus istniał i że to co opisali apostołowie to 100% prawda (zwłaszcza, że czasami oni różnią się w swoich relacjach, co znów przy odrobinie dobrej woli można położyć na karb wielu czynników, takich jak zawodna pamięć, błędy przy przepisywaniu itd itp). Dlatego piszę, że istniał prawdopodobnie, a prawdopodobieństwo jest wysokie. Chyba podchodze do sprawy uczciwie, nie?
                                            A na krzyżu umierały przecież wtedy tysiące....
                                            • z2006 Re: cd 09.10.10, 08:01
                                              0golone_jajka napisał:

                                              > Bo wszsycy są traktowani jednakowo, a więc nie występuje zjawisko trakto
                                              > wania jednych gorzej niż drugich.

                                              A jakby nauczyciel miał pewnego dnia kaprys, i wszystkim powstawiał dwóje (zarówno prymusom, jak i nieukom), to też by to było OK?

                                              > Czy tak byłoby lepiej?

                                              Jeśli już, to nie wiele. Człowiek ma dużo większa godność niż zwierzęta.
                                              >
                                              > No na pewno można stwierdzić, że Jezus był przed Lutrem, a więc jego wersja jes
                                              > t po prostu pierwsza. I jesli ją nazwiemy "chrześcijaństwem", to faktycznie Lut
                                              > er je nieco zmienił. Ale zazwyczaj wersja po zmianach JEST LEPSZA od tej pierwo
                                              > tnej.

                                              Być może w przypadku dzieł czysto ludzkich. Ale Jezus jest Bogiem, a Luter:

                                              "Jego relacje z rodzicami fascynują wielu historyków, bo część z nich to tutaj doszukuje się cech jego temperamentu, który mógł mieć wielki wpływ na formowanie się doktryny protestanckiej, związanej ściśle rzecz jasna z psychiką Marcina Lutra. Luter pisał, że jego ojciec był "wesołym kompanem, zawsze skorym do żartów i rozrywki"[4], choć wspomina też o dość dużej surowości swoich rodziców, rozpamiętując że ojciec zbił go aż do krwi, za podkradnięcie orzecha. J. M. Todd, pisze, iż Luter zawsze miał szacunek połączony z lękiem czy nawet strachem, przed swoim ojcem[5], dodaje też, że jego stosunek do ojca jest bliźniaczo podobny, do stosunku do Jezusa[6]. Uważa się jednak, że miał dość dobre dzieciństwo, nie odróżniające się zbytnio od innych. Warto wspomnieć jednak, że wyrastał w atmosferze religii traktowanej niekiedy powierzchownie i rytualnie. Rytualność tę sam później potępi."

                                              pl.wikipedia.org/wiki/Luter

                                              > Wskaż te błędy, bo nie ma tu co dokładniej przedstawiać.

                                              Są zbyt ukryte.

                                              Mądrej głowie dość dwie słowie.

                                              A potem będziesz mógł się wykręcać, że to ja źle przedstawiłem Twoją argumentację.
                                              >
                                              > Jest wiele zagadek w jego życiu,

                                              Żebyś wiedział, ile jest w moim...

                                              wiele braków (np. co robił międ
                                              > zy 12. a 30. rokiem życia?),

                                              A co miał robić? Żydzi młodsi niż 30 lat występować publicznie wtedy nie mogli. Po prostu był pomocnikiem swojego opiekuna św. Józefa, a potem zapewne sam utrzymywał z ciesiołki Siebie i swoją Matkę.

                                              no ale przy odrobinie dobrej woli można uznać, być
                                              > może, że po prostu nie wszystkie materiały się zachowały do naszych czasów.

                                              Po prostu nie działo się nic ciekawego.

                                              > Nie mniej nie ma 100% pewności, że Jezus istniał

                                              Najpierw podajesz jeden argument, który sam podważasz, a potem piszesz "nieminiej". I to ma być argumentacja?

                                              i że to co opisali apostołowie t
                                              > o 100% prawda

                                              Tekst Biblii można rozumieć na wielu poziomach.

                                              > Dlatego piszę, że istniał pra
                                              > wdopodobnie, a prawdopodobieństwo jest wysokie.

                                              To skąd by się wzięli chrześcijanie, jezeli nie było Jezusa?

                                              > A na krzyżu umierały przecież wtedy tysiące....

                                              Ale ciekawe, że tylko o jednym głosi się, że zmartwychwstał, no nie?
                                              • 0golone_jajka Re: cd 10.10.10, 12:06
                                                > Jeśli już, to nie wiele. Człowiek ma dużo większa godność niż zwierzęta.

                                                Nie dogadamy sie. Pszczółkę Maję też być pewnie na czarną listę wpisał i zakazał, wszak tam jakieś muchy i inne robale gadają, więc jest to poniżające dla osób wierzących....

                                                > > Wskaż te błędy, bo nie ma tu co dokładniej przedstawiać.
                                                >
                                                > Są zbyt ukryte.

                                                Czyli ich nie dostrzegasz!


                                                > wiele braków (np. co robił międ
                                                > > zy 12. a 30. rokiem życia?),
                                                >
                                                > A co miał robić? Żydzi młodsi niż 30 lat występować publicznie wtedy nie mogli.
                                                > Po prostu był pomocnikiem swojego opiekuna św. Józefa, a potem zapewne sam utr
                                                > zymywał z ciesiołki Siebie i swoją Matkę.

                                                Taaa, w wieku 12 lat nauczał w świątyni i zadziwiał teologów, a potem zniknął na 18 lat?? Coś mi tu nie pasuje, a Tobie?

                                                > To skąd by się wzięli chrześcijanie, jezeli nie było Jezusa?

                                                Mogli stworzyć coś na podobieństwo Skamandrytów, którzy nie mieli wszak jednego założyciela. Podobnie mogło być z apostołami, którzy wysłuchiwali różnych wędrownych kaznodziei, by stworzyć zmitologizowaną postać Jezusa-boga.

                                                > > A na krzyżu umierały przecież wtedy tysiące....
                                                >
                                                > Ale ciekawe, że tylko o jednym głosi się, że zmartwychwstał, no nie?

                                                To było potrzebne do zbudowania odpowiedniego image'u i PR'u.
                                                • z2006 Re: cd 10.10.10, 20:13
                                                  0golone_jajka napisał:

                                                  > Pszczółkę Maję też być pewnie na czarną listę wpisał i zakaza
                                                  > ł, wszak tam jakieś muchy i inne robale gadają, więc jest to poniżające dla osó
                                                  > b wierzących....

                                                  1. W książce ani w serialu o Mai nie ma nawet aluzji do religii.

                                                  2. Nazwanie kogoś pszczołą nie jest obraźliwe, świnią - jak najbadziej.
                                                  >
                                                  > Czyli ich nie dostrzegasz!

                                                  Nie. Po prostu gdybym zaczął je wyciągać, mógłbyć napisać, że to tylko moja intepretacja, albo coś w tym stylu.>
                                                  >
                                                  > > wiele braków (np. co robił międ
                                                  > > > zy 12. a 30. rokiem życia?),
                                                  > >
                                                  > Taaa, w wieku 12 lat nauczał w świątyni i zadziwiał teologów, a potem zniknął n
                                                  > a 18 lat?? Coś mi tu nie pasuje, a Tobie?

                                                  Być może opowieści o wytsąpieniu w wieku 12 lat nie nalezy traktować zbyt "faktograficznie".
                                                  >
                                                  > Mogli stworzyć coś na podobieństwo Skamandrytów, którzy nie mieli wszak jednego
                                                  > założyciela.

                                                  Ale Skamandryci nie głosili istnienia jakieś jednego założyciela ani nie umierali za to. Tym bardziej za jego zmartwychwstanie.

                                                  Podobnie mogło być z apostołami, którzy wysłuchiwali różnych wędr
                                                  > ownych kaznodziei, by stworzyć zmitologizowaną postać Jezusa-boga.

                                                  A potem wszyscy nie licząc jednego (św, Jana Ewangelisty) oddali życie za swojej "wymysły"?
                                                  >
                                                  > To było potrzebne do zbudowania odpowiedniego image'u i PR'u.

                                                  1. A kto oddałby życie za wymyślony "image"?

                                                  2. Dlaczeego w przypadku Jezusa tak niby było?
                                                  • 0golone_jajka Re: cd 10.10.10, 20:48
                                                    > 1. W książce ani w serialu o Mai nie ma nawet aluzji do religii.
                                                    > 2. Nazwanie kogoś pszczołą nie jest obraźliwe, świnią - jak najbadziej.

                                                    To prawda, ale nadaj jest to personifikacja, tak jak i w przypowieści, a na tę personifikację się tak strasznie oburzasz. Poza tym porównanie człowieka do muchy czy żyka gnojarza też chluby nikomu nie przynosi.
                                                    Co więcej, gdy zapytałem czy porównanie do rumaków w stadninie zamiast świń w chlewie cokolwiek by zmieniło, to przyznałeś że zaledwie odrobinę. Bo zwierzęta nie mają takiej godności czy coś w tym stylu. TO JEST FIGURA STYLISTYCZNA... no ale nie wiem czy jest sens o tym z Tobą dyskutować, bo zdajesz się tego nie rozumieć...

                                                    > > Czyli ich nie dostrzegasz!
                                                    >
                                                    > Nie. Po prostu gdybym zaczął je wyciągać, mógłbyć napisać, że to tylko moja int
                                                    > epretacja, albo coś w tym stylu.>

                                                    No bo to by była TWOJA INTERPRETACJA! To chyba oczywiste?!?! Ale nic w tym zdrożnego nie ma, że ktoś ma własną interpretację. Jednak jeśli występują w niej błędy obiektywne, to jest już jakaś podstawa do dyskusji.

                                                    > Być może opowieści o wytsąpieniu w wieku 12 lat nie nalezy traktować zbyt "fakt
                                                    > ograficznie".

                                                    Oho! A o zmartwychwstaniu trzeba??? Co jest bardziej prawdopodobne? Czemu wybierasz tylko wygodne "fakty", a niewygodne odrzucasz???


                                                    > 1. A kto oddałby życie za wymyślony "image"?

                                                    Wielu dla idei, dla honoru poświęciło życie. Ostatnio w Rosji - dziennikarze śledczy i opozycyjni. Nie wahali się działać w imieniu prawdy, choć zapewne liczyli się z tym, że może być to niebezpieczne.
                                                  • z2006 Re: cd 13.10.10, 16:59
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > To prawda, ale nadaj jest to personifikacja, tak jak i w przypowieści, a na tę
                                                    > personifikację się tak strasznie oburzasz.

                                                    Bo to było przyrównanie chrzescijan do świń, a ciało chrześcijanina jest świątynią samego Ducha Świętego.

                                                    > TO JEST FIGURA STYLISTYCZNA...

                                                    A po co użyłeś akurat takiej?

                                                    > No bo to by była TWOJA INTERPRETACJA! To chyba oczywiste?!?!

                                                    Bo to była oczywista interpretacja, ;-), że chodzi o wiarę i o ludiz wierzących.

                                                    Ale nic w tym zdro
                                                    > żnego nie ma, że ktoś ma własną interpretację. Jednak jeśli występują w niej bł
                                                    > ędy obiektywne, to jest już jakaś podstawa do dyskusji.

                                                    To gdzie są te moje błędy?
                                                    >
                                                    > Oho! A o zmartwychwstaniu trzeba???

                                                    Tak. "Jezeli nie ma zmartwychwstania, to (...) daremna nasza nauka".

                                                    > Co jest bardziej prawdopodobne?

                                                    Zmartwychwstanie Chrystusa jest pewne.

                                                    > Czemu wybie
                                                    > rasz tylko wygodne "fakty", a niewygodne odrzucasz???

                                                    Niby co odrzucam?
                                                    >
                                                    > Wielu dla idei, dla honoru poświęciło życie.

                                                    A apostołowie poświęili dla Osoby, którą spotykali przed i po jej śmierci.
                                                  • 0golone_jajka Re: cd 13.10.10, 18:37
                                                    > Bo to było przyrównanie chrzescijan do świń, a ciało chrześcijanina jest świąty
                                                    > nią samego Ducha Świętego.
                                                    ...
                                                    > Bo to była oczywista interpretacja, ;-), że chodzi o wiarę i o ludiz wierzących
                                                    ...
                                                    > To gdzie są te moje błędy?

                                                    Możesz mi wskazać jeden fragment, który porównuje chrześcijan do świń?? Przecież tam nie ma słowa o konkretnej religii!

                                                    > > TO JEST FIGURA STYLISTYCZNA...
                                                    >
                                                    > A po co użyłeś akurat takiej?

                                                    To nie ja jestem autorem tego tekstu! Ja go tylko podrzuciłem do dyskusji - jak widać całkiem słusznie. Ale proszę nie do mnie kierować pretensje, że akurat tam są świnie a nie muszki owocówki.

                                                    > Zmartwychwstanie Chrystusa jest pewne.

                                                    Nie. Mamy tylko poszlaki. Ktoś zarzeka się że to widział, opowiada innym, a ci inni kolejnym i po kilkudziesięciu przynajmniej latach ktoś to spisuje, po czym kolejni skrybowie niewykluczone że mylą się i ubarwiają tekst. Zeby mieć pewność, trzeba mieć dowód. A zeznania świadków, spisane przez osoby nawet nie trzecie tylko trzydzieste (no chyba, że tu się mylę, chętnie się douczę) po latach raczej w żadnym sądzie się nie obronią. Oczywiście dla kawału nikt by życia za to nie oddawał. Ale czy jeśli muzułmanin oddaje życie za swoją wiarę, to pewnym jest że teraz przebywa w towarzystwie iluś tam hurys??


                                                    > > Czemu wybie
                                                    > > rasz tylko wygodne "fakty", a niewygodne odrzucasz???
                                                    >
                                                    > Niby co odrzucam?

                                                    Zauważ, że bardziej prawdopodobej historii nauczania albo może zainteresowania swoją wiedzą i inteligencją kapłanów przez młodocianego Jezusa nie chcesz przyjąć zbyt dosłownie, ale mało prawodopodobną historię o zmartwychwstaniu traktujesz jako pewnik. Czy to nie jest aby ciut dziwne??

                                                    "Być może opowieści o wytsąpieniu w wieku 12 lat nie nalezy traktować zbyt "faktograficznie"."
                                                  • z2006 Re: cd 13.10.10, 21:38
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > Możesz mi wskazać jeden fragment, który porównuje chrześcijan do świń?? Przecie
                                                    > ż tam nie ma słowa o konkretnej religii!

                                                    Ale przecież chodzi o religie, no nie? Inaczej po co wklejałbyć ten tekst na froum o nazwie Kościół i religia - reaktywacja"? A jeżeli w tym tekście chodzi o wszystkie religie, to o chrześcijaństwo i jego wyznawaców - też...
                                                    >
                                                    > To nie ja jestem autorem tego tekstu!

                                                    Już ci napisałem na początku: nie jest wytłumaczeniem dla terrorysty, że to nie on wyprodukował bombę.

                                                    > Nie. Mamy tylko poszlaki. Ktoś zarzeka się że to widział, opowiada innym, a ci
                                                    > inni kolejnym i po kilkudziesięciu przynajmniej latach ktoś to spisuje,

                                                    www.biblia.poznan.pl/PS/47_MT__/-01P.HTM
                                                    www.biblia.poznan.pl/PS/48_MK__/-01P.HTM
                                                    www.biblia.poznan.pl/PS/49_LK__/-01P.HTM
                                                    www.biblia.poznan.pl/PS/50_J___/-01P.HTM
                                                    > Ale czy jeśli muzułmanin oddaje życie za swoją wiarę, to pewnym
                                                    > jest że teraz przebywa w towarzystwie iluś tam hurys??

                                                    Ale islam opiera sie na naukach Mahometa, który tylko opowiadał o swoich wizjach i pogladach, a sam nie oddał za to życia - to jest ta różnica.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Zauważ, że bardziej prawdopodobej historii nauczania albo może zainteresowania
                                                    > swoją wiedzą i inteligencją kapłanów przez młodocianego Jezusa nie chcesz przyj
                                                    > ąć zbyt dosłownie, ale mało prawodopodobną historię o zmartwychwstaniu traktuje
                                                    > sz jako pewnik. Czy to nie jest aby ciut dziwne??

                                                    Właśnie dlatego zmartwychwstanie jest pewnikiem, bo jest takie "nieprawdopodobne" - nikt sam by tego nie wymyślił w stosunku do postaci historycznej a nie mitologicznej a tym bardziej nie oddałby życia to, że się kontktował z tą postacią po zmartwychwstaniu.

                                                    "Wierzę, ponieważ to absurd” (credo, quia absurdum) - znasz to powiedzenie?
                                                  • 0golone_jajka Re: cd 16.10.10, 20:54
                                                    > Ale przecież chodzi o religie, no nie? Inaczej po co wklejałbyć ten tekst na fr
                                                    > oum o nazwie Kościół i religia - reaktywacja"? A jeżeli w tym tekście chodzi o
                                                    > wszystkie religie, to o chrześcijaństwo i jego wyznawaców - też...

                                                    Chodzi nie tyle o religię, tym bardziej nie o jakąś konkretną, a o wiarę w życie po śmierci. To jest element chyba wszystkich religii, w tym także chrześcijaństwa, ale w tej przypowieści nie jest atakowana czy ośmieszana żadna konkretna religia, ani nawet religia w ogólności. Ta przypowieść poddaje w wątpliwość sens wiary w życie po śmierci.

                                                    > Już ci napisałem na początku: nie jest wytłumaczeniem dla terrorysty, że to nie
                                                    > on wyprodukował bombę.

                                                    Bomba robi zazwyczaj krzywdę. Lektura tego tekstu tylko skłania do refleksji. Różnica wyraźna.

                                                    > Ale islam opiera sie na naukach Mahometa, który tylko opowiadał o swoich wizjac
                                                    > h i pogladach, a sam nie oddał za to życia - to jest ta różnica.

                                                    No dobra, ale dziś muzułmanin wierzy święcie w te hurysy i chętnie oddaje za to życie. Dlaczego to ma nie być prawdą? Bo pierwszy, który to wymyślił sam życia nie oddał? Tak?


                                                    > Właśnie dlatego zmartwychwstanie jest pewnikiem, bo jest takie "nieprawdopodobn
                                                    > e" - nikt sam by tego nie wymyślił

                                                    Jak już napisałem przed chwilą w innym wątku, historia zna wiele przypadków "zmartwychwstania" osoób uznanych za zmarłe. Tak więc zmartwychwstanie Jezusa nie jest absolutnie pewnikiem. Lekarza tam nie było, więc NIE WIEMY, że on umarł (on=Jezus).

                                                    > "Wierzę, ponieważ to absurd” (credo, quia absurdum) - znasz to powiedzeni
                                                    > e?
                                                    Nie, nie znałem.
    • z2006 Dzisiejsza Ewangelia 26.09.10, 13:33
      (Łk 16,19-31)
      Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie - odrzekł tamten - lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą.

      ------------------------------------------------------------------------------------------------------

      Ode mnie:

      Jeżeli powstrzymanie się świadczenia dóbr materialnych kończy się w ten sposób, to co czeka tych, którzy aktywnie rozpowszechniają treści godzące w dobra duchowe?

      Nie piszę tego wszystkiego z nienawiści, ale z właściwie pojmowanego miłosierdzia. "Kochać, to znaczy prawdę mówić."
      • 0golone_jajka Re: Dzisiejsza Ewangelia 26.09.10, 13:48
        > Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych
        > powstał, nie uwierzą.

        I to jest właśnie błędne założenie. Łatwiej uwierzyć, jak coś można dotknąć i zobaczyć niż na słowo. Przypowieść o dupie Romana znasz?
        • z2006 Re: Dzisiejsza Ewangelia 26.09.10, 14:32
          0golone_jajka napisał:

          > > Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych
          > > powstał, nie uwierzą.
          >
          > I to jest właśnie błędne założenie. Łatwiej uwierzyć, jak coś można dotknąć i z
          > obaczyć niż na słowo.

          Toteż Jezus użył słowa "choćby" (tzn. nawet gdyby).
          • 0golone_jajka Re: Dzisiejsza Ewangelia 26.09.10, 14:42
            Rozumiem, ale się nie zgadzam. Jak Ci powiem, że biorę 250 na klatę, to nie uwierzysz, ale jak Ci pokażę, to już będziesz wiedział (co jest znacznie więcej niż wierzył), że to prawda.

            Niektórzy ludzi wierzą na słowo, inni muszą to sprawdzić. Taka już jest natura ludzka.
            • luzerski Re: Dzisiejsza Ewangelia 26.09.10, 15:07
              0golone_jajka napisał:


              > Niektórzy ludzi wierzą na słowo, inni muszą to sprawdzić. Taka już jest natura
              > ludzka.

              To znaczy, właściwie, jaka? Taka jak tych, co wierzą, czy taka jak tych, co muszą sprawdzić...? :)
              • 0golone_jajka Re: Dzisiejsza Ewangelia 26.09.10, 15:22
                Dwojaka, jeden lubi po bożemu, a inny na stojaka :p
                • luzerski Re: Dzisiejsza Ewangelia 26.09.10, 16:50
                  0golone_jajka napisał:

                  > Dwojaka, jeden lubi po bożemu, a inny na stojaka :p

                  No tak, nie da się ukryć. :)
                  • maitresse.d.un.francais ło matko, ależ skład w wącie 26.09.10, 19:46
                    jajko, arcy i Luzer.

                    Od razu widać, że rzeczowej dyskusji to z tego nijak nie będzie.
                    • 0golone_jajka Nie bluźnij, kobieto! 26.09.10, 20:05
                      A jak chcesz rzeczowej dyskusji, to dodaj coś rzeczowego od siebie zamiast pierdoły gadać!
                      • a000000 Re: Nie bluźnij, kobieto! 26.09.10, 20:22
                        No! Ogolony! przecież w jednym wątku Arcyś z Jajkiem to wielka gratka! Żeby tak zechcieli merytorycznie pogadać....ech, pomarzyć dobra rzecz.

                        • 0golone_jajka Re: Nie bluźnij, kobieto! 26.09.10, 20:36
                          Przecież większość tej dyskusji jest merytoryczna! Nie zgadzamy się ze sobą w ocenie utworu i to argumentujemy. Co prawda, znaczna część moich argumentów i pytań pozostaje bez odpowiedzi, ale i tak jest nieźle. Tylko niektórzy niepotrzebnie się wtryniają, jak nie maja nic do powiedzenia z sensem. No ale miejmy nadzieję, że Arcy zechce merytorycznie podejść do sprawy. I Luzer takoż. A i Ciebie zapraszam.
                        • maitresse.d.un.francais Re: Nie bluźnij, kobieto! 26.09.10, 22:56
                          Żeby tak
                          >
                          zechcieli merytorycznie pogadać....

                          No i tu właśnie jest suka pogrzebana, Azerko...
                          • z2006 A jak by było merytorycznie? n/t 28.09.10, 20:02
                      • maitresse.d.un.francais Jajeczko, skoro zwalczasz wiarę, powinieneś 26.09.10, 22:58
                        popierać bluźnierstwa, ergo przeczysz sam sobie.

                        Q.E.D.
                        • 0golone_jajka Re: Jajeczko, skoro zwalczasz wiarę, powinieneś 27.09.10, 11:22
                          bredzisz

                          CBDO
                          • maitresse.d.un.francais Re: Jajeczko, skoro zwalczasz wiarę, powinieneś 27.09.10, 15:52
                            0golone_jajka napisał:

                            > bredzisz

                            Uzasadnij za pomocą argumentów logicznych.

                            Bo na razie widzę argument ad hominem.
                            • 0golone_jajka Re: Jajeczko, skoro zwalczasz wiarę, powinieneś 27.09.10, 16:19
                              Z przyjemnością, ale damy mają pierwszeństwo: forum.gazeta.pl/forum/w,92767,116768622,116940888,KONKRET_poprosze.html
            • z2006 Re: Dzisiejsza Ewangelia 28.09.10, 19:54
              0golone_jajka napisał:

              > Niektórzy ludzi wierzą na słowo, inni muszą to sprawdzić. Taka już jest natura
              > ludzka.

              Jeszcze "za komuny" w wielkanocnym wydaniu "Gościa Niedzielnego" było napisane, że niektórzy ateiści nie uwierzyliby w zmartwychwstanie Chrystusa, nawet gdyby to ogłosiła "Trybuna Ludu".
    • luzerski Ech, mało udolna parafraza Orwella 26.09.10, 14:01
      o wymowie, w założeniu, antyreligijnej, a raczej - proateistycznej. Ani pomysłowa, ani zabawna. Gdybym kiedyś chciał zostać ateistą, byłaby dla mnie istotnym czynnikiem zniechęcającym. :)
      • 0golone_jajka Re: Ech, mało udolna parafraza Orwella 26.09.10, 14:20
        Hmm, jak Ty tę proateistyczną wymowę wydedukowałeś? Przecież tam słowa o bogach nie ma, a jedynie o życiu po życiu. A do tego, jak wiadomo, bogowie nie są niezbędni. Wszak funkcjonują świadopoglądy uznające życie po życiu, acz nie uznające bogów.

        A poza tym, to całkiem udana paralela. Podobnie do przypowieści o dupie Romana - znasz?
        • luzerski Re: Ech, mało udolna parafraza Orwella 26.09.10, 14:29
          0golone_jajka napisał:


          > A poza tym, to całkiem udana paralela.

          Nie dostrzegasz jej toporności? Toporność to grzech główny każdego teksu, który ma ambicje być dowcipny.
          Tego drugiego tekstu nie znam, ale jeśli przypomina ten, to nie sądzę, by mnie zachwycił.
          • 0golone_jajka Re: Ech, mało udolna parafraza Orwella 26.09.10, 14:46
            Przypowieści mają to do siebie, że są, jak piszesz, toporne. Z definicji.
            pl.wikipedia.org/wiki/Przypowieść
            • luzerski Re: Ech, mało udolna parafraza Orwella 26.09.10, 14:56
              0golone_jajka napisał:

              > Przypowieści mają to do siebie, że są, jak piszesz, toporne. Z definicji.

              Ale to, co przytoczyłeś, to nie jest przypowieść, a parodia czy pastisz przypowieści. Ani parodia, ani pastisz toporne być nie mogą, gdyż wówczas stają się parodią samych siebie, a, zapewne, nie zamiar autoparodii był intencją autora.
              • 0golone_jajka Re: Ech, mało udolna parafraza Orwella 26.09.10, 15:31
                No skoro tak twierdzisz....niech Ci będzie. Toporna parodia przypowieści. Ale sens w sobie mieści.
                • luzerski Re: Ech, mało udolna parafraza Orwella 26.09.10, 16:48
                  0golone_jajka napisał:

                  > No skoro tak twierdzisz....niech Ci będzie. Toporna parodia przypowieści. Ale s
                  > ens w sobie mieści.

                  Podobnie jak wiele napisów w sraczach. Ale zachwycać się nimi raczej trudno... :)
                  • 0golone_jajka Re: Ech, mało udolna parafraza Orwella 26.09.10, 16:57
                    > Podobnie jak wiele napisów w sraczach. Ale zachwycać się nimi raczej trudno...

                    Wierzę na słowo ekspertowi. Nie odwiedzam raczej takich przybytków
                    • luzerski Re: Ech, mało udolna parafraza Orwella 26.09.10, 17:10
                      0golone_jajka napisał:


                      > Wierzę na słowo ekspertowi. Nie odwiedzam raczej takich przybytków

                      No, widzisz jak Ty mało wiesz o życiu...? ;)
                      • 0golone_jajka Re: Ech, mało udolna parafraza Orwella 26.09.10, 17:17
                        Życie jest zbyt krótkie by zwiedzać kloaki, a drugiego już nie będzie :P
                        • luzerski Re: Ech, mało udolna parafraza Orwella 26.09.10, 22:21
                          0golone_jajka napisał:

                          > Życie jest zbyt krótkie by zwiedzać kloaki...

                          No, gdyby taki Sławomir Mrożek w nich nie bywał, zapewne nie napisałby "Ostatniego husarza"...? :P
                          • 0golone_jajka no ale wracając do meritum 27.09.10, 11:24
                            to gdzie tu jest wyśmiewanie? konkretnie?
                            • aeki Re: no ale wracając do meritum 27.09.10, 11:52
                              Dawaj o dupie Romana
                              • 0golone_jajka Re: no ale wracając do meritum 27.09.10, 12:57
                                spoko, najpierw dojdźmy do ładu z tą przypowieścią... tamta jest w sumie fajniejsza :)
                            • luzerski Re: no ale wracając do meritum 27.09.10, 12:16
                              0golone_jajka napisał:

                              > to gdzie tu jest wyśmiewanie? konkretnie?

                              Ano, choćby w ubraniu wszystkiego w chlewno-świński kostium tylko po to, by móc nazywać księży "czarnymi wieprzami". Przyznasz, zabieg mało wyrafinowany.
                              • 0golone_jajka Re: no ale wracając do meritum 27.09.10, 12:55
                                No, a gdyby to było o królikach i to byłby czarny królik, to by było mniej obraźliwe?
                                Poza tym konwencja zaczerpnięta jest z Orwella! Jemu też zarzucasz że obraża czytelnika??
                                • luzerski Re: no ale wracając do meritum 27.09.10, 21:44
                                  0golone_jajka napisał:

                                  > No, a gdyby to było o królikach i to byłby czarny królik, to by było mniej obra
                                  > źliwe?

                                  Znowu rżniemy głupa? No to powiedz do statystycznego człowieka: "ty króliku" i "ty świnio" - ciekawe kiedy dostaniesz w dziób...? :)
                                  • 0golone_jajka Re: no ale wracając do meritum 28.09.10, 12:06
                                    No ale w tej opowiastce, zarówno przywódca religijny (nie ma nigdzie sugestii, że to ksiądz katolicki!) jak i wyznawca ALE TAKŻE wątpiący są świniami. Więc wszyscy są przedstawieni równie "negatywnie", nie sądzisz? Czy może wierzący zostali tu w jakiś szczególny sposób negatywnie naświetleni poprzez przedstawienie ich w postaci świń??
                                    • 0golone_jajka HALO, LUZIU! 01.10.10, 17:42
                                      Nie chcesz już MERYTORYCZNIE dyskutować?
                    • z2006 Re: Ech, mało udolna parafraza Orwella 28.09.10, 20:04
                      0golone_jajka napisał:

                      > > Podobnie jak wiele napisów w sraczach. Ale zachwycać się nimi raczej trud
                      > no...
                      >
                      > Wierzę na słowo ekspertowi. Nie odwiedzam raczej takich przybytków

                      Hm....

                      To gdzie Ty idziesz, kiedy będąc poza domem odczuwasz potrzebę mikcji lub defekacji?
                      • a000000 Re: Ech, mało udolna parafraza Orwella 28.09.10, 20:24
                        z2006 napisał:

                        > To gdzie Ty idziesz, kiedy będąc poza domem odczuwasz potrzebę mikcji lub defek
                        > acji?

                        w krzaczory?

                        coś nam jajeczny zamilkł. Chyba go poraziły uczone słowa.
                        • 0golone_jajka Re: Ech, mało udolna parafraza Orwella 29.09.10, 09:02
                          Zamilkłem, bo mam słaby net w domu, w co Isma mi oczywiście nie wierzy. Ale takie są FAKTY i jak widać, ostatnio pisze głównie w godzinach pracy, jak mam chwilę. Czasami się zdarzy, że net działa, ale wieczorami jest gorzej i daję sobie spokój.
                          Inna sprawa, że pytanie oo sranie trochę nie pasuje do tego forum, więc szkoda mi ciągnąć ten fakalny wątek.
                          • z2006 Re: Ech, mało udolna parafraza Orwella 30.09.10, 07:11
                            0golone_jajka napisał:

                            > Inna sprawa, że pytanie oo sranie trochę nie pasuje do tego forum, więc szkoda
                            > mi ciągnąć ten fakalny wątek.

                            Oj, obłudniku. ;-) To używanie nazw naukowych nie pasuje - a wulgaryzmu - tak?

                            A w niedziele w czasie nieszporów (modlitwy wieczornej Koscioła) katolicy śpiewają w jednym z psalmów o dźwiganiu biedaka "z gnoju" - i co?
                          • jurek_z_berlina ;) 10.10.10, 12:09
                            0golone_jajka napisał:

                            (...) ostatnio pisze głównie w godzinach pracy, jak mam chwilę.

                            No, bo przecież tak w ogóle bez walki z Panem Bogiem nie mógłbyś wcale funkcjonować, prawda? To taka normalna cecha ludzi opętanych, więc twój nachalny upór i brak honoru nawet mnie nie dziwią. Ty po prostu zostałeś ubezwłasnowolniony przez twojego „szefa“ i musisz robić to, co on ci podpowiada. Codziennie... Podejrzewam nawet, że te bluzniercze wpisy, to dla ciebie rodzaj adrealinowych „zastrzyków“, którymi „szef“ obdarza cię za posłuszeństwo.

                            Śmierdzisz siarką, przyjacielu... ;) Dobry egzorcysta przydałby ci się, a nie współdyskutanci na forum „religijnym“, biedaczyno...
                            • 0golone_jajka Re: ;) 10.10.10, 13:05
                              Tak, tak, ale zamiast manifestować swoje frustracje, może byś tak merytorycznie gdzieś głos zabrał?
                              • jurek_z_berlina Re: ;) 10.10.10, 13:15
                                0golone_jajka napisał:

                                (...) może byś tak merytorycznie gdzieś głos zabrał?


                                „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały.” Mt 7;6

                                Od siebie dodam: zwłasza przed opętane, nachalne, natrętne i pozbawione honoru „świnie”...

                                ;)
                                • 0golone_jajka chrześcijańskie błotko 10.10.10, 13:36
                                  No cóż mogę rzec... mógłbym Ci nawrzucać, jako Ty mi to uczyniłeś, ale pragnę pokazać (no raz kolejny), że osoba niewierząca może zachowywać się godnie, nawet jak jest obrzucana błotem. Błotem chrześcijańskim, dodam. Może to przemówi do Twego rozsądku? Choć nie wierzę, gdyż bawi Cię niezmiernie takie "kulturalne" chamstwo.

                                  Gdybyś jednak zechciał kulturalnie i rzeczowo porozmawiać (o ile to w Twoim wykonaniu możliwe, ale kto wie, jak ktoś bardzo chce to może), to zapraszam. Ja tu jestem, nie uciekam, wyzwiskami nie obrzucam, czekam, jak kiedyś dojrzejesz, to może wpadniesz. Czego Tobie, sobie i nam wszystkim życzę. Może się kiedyś na odwagę zdobędziesz....Ament.
                                  • jurek_z_berlina piekelna nachalnosc... 10.10.10, 15:56
                                    0golone_jajka napisał:

                                    No cóż mogę rzec... mógłbym Ci nawrzucać, jako Ty mi to uczyniłeś,

                                    TOBIE??? Przecież ja wypowiedzialem się BEZosobowo... Uderz w stół, a... noga odpadnie?

                                    ale pragnę pokazać (po raz kolejny), że osoba niewierząca może zachowywać się godnie,

                                    wrzucając CODZIENNIE po kilka wątków, które gnoją przekonania ludzi wierzących? Czy TY w ogóle wiesz, co to jest GODNOŚĆ? Przecież jak na ciebie plują, to ty tego nawet z deszczm nie mylisz, ale tłumaczysz nam, że całe życie marzyłeś o takim orzeźwiającym prysznicu!

                                    Błotem chrześcijańskim, dodam.

                                    Zacytowane przeze mnie zdanie, to słowa PANA JEZUSA, które ty nazywasz błotem... Czyż trzeba wyraźniejszego dowodu na twoje opętanie?

                                    Gdybyś jednak zechciał kulturalnie i rzeczowo porozmawiać

                                    O CZYM??? O czym można rozmawiać z człowiekiem, którego misją jest zniszczenie wiary w Boga? Który CODZIENNIE szaleje w internecie w poszukiwaniu jakichś bluźnierczych lub wrogich religii treści, a następnie „kulturalnie“ wkleja je na tym forum? Powtarzam, O CZYM ja miałbym z tobą rozmawiać??? O jakości koksu, który używa się w piekle?

                                    Ja tu jestem, nie uciekam,

                                    Tak! Ty jesteś nie do zużcia! Ciebie nie można po prostu strzepnąć jak kurz, póki co, to ty rzeczywiście jesteś niezniszczalny jak... piekło. I będzesz się panoszył na tym forum bez względu na to co ci odpiszą. Ty spełniasz MISJĘ i nie potrafisz inaczej nawet gdybyś zechciał, bo to nie tym decydujesz, ale szef, który pociąga za twoje sznurki.

                                    wyzwiskami nie obrzucam

                                    OOOOCZYWIŚCIE!!! Sprowadzanie chrześcijaństwa do poziomu chlewu, to przecież żadne wyzwiska, to esensja (piekelnej) KULTURY.

                                    Ament.

                                    Takim „dofffcipnym“ akcentem żegnacie się zwykle z „szefem“, prawda?
                                    • 0golone_jajka a widzisz! Jak chcesz to potrafisz! 10.10.10, 16:35
                                      Cieszę się niezmiernie, że się tak bardzo myliłem co do Twojej Osoby. Potrafisz merytorycznie dyskutować, a na dodatek muszę pochwalić stronę edycyjną Twojego wpisu. Bardzo łatwo i przyjemnie czyta się tak elegancko i przemyślanie zbudowany wpis. Gdyby wszyscy tak robili...

                                      Teraz postaram się odpowiedzieć merytorycznie, a drobne Twoje złośliwostki (każdy ma jakąś słabość) pominę.


                                      > ale pragnę pokazać (po raz kolejny), że osoba niewierząca może zachowywać
                                      > się godnie,

                                      >
                                      > wrzucając CODZIENNIE po kilka wątków, które gnoją przekonania ludzi wierzących?
                                      > Czy TY w ogóle wiesz, co to jest GODNOŚĆ? Przecież jak na ciebie plują, to ty
                                      > tego nawet z deszczm nie mylisz, ale tłumaczysz nam, że całe życie marzyłeś o t
                                      > akim orzeźwiającym prysznicu!

                                      Ja nie wiem czy moje wątki akurat cokolwiek czy kogokolwiek gnoją. Jeśli PRAWDA kogoś gnoi, to wybacz, ale to nie moja wina. A co do plucia, to staram się tym nie przejmować, bo wiem, że gdy oddam, to tylko będzie gorzej. Zauważyłem że bardzo często tak się zachowują tzw. osoby wierzące, gdy nie mają argumentów. Zresztą niewierzący wobec wierzących często postępują podobnie. Uważam takie zachowanie za naganne. Ja staram się spokojnie tłumaczyć. Zazwyczaj skutkuje. Jeśli nie zmianą poglądów, to przynajmniej zmianą zachowania. A to już sukces! Tak więc czekam pełen nadziei! ;)

                                      > Błotem chrześcijańskim, dodam.
                                      >
                                      > Zacytowane przeze mnie zdanie, to słowa PANA JEZUSA, które ty nazywasz błotem.
                                      > .. Czyż trzeba wyraźniejszego dowodu na twoje opętanie?

                                      Akurat, widzisz, miałem na myśli to co TY dodałeś do słów Jezusa. Ja to nazywam błotkiem, Ty pluciem.

                                      > O CZYM??? O czym można rozmawiać z człowiekiem, którego misją jest zniszczenie
                                      > wiary w Boga?

                                      Właśnie to robisz!

                                      > wyzwiskami nie obrzucam
                                      >
                                      > OOOOCZYWIŚCIE!!! Sprowadzanie chrześcijaństwa do poziomu chlewu, to przecież ża
                                      > dne wyzwiska, to esensja (piekelnej) KULTURY.

                                      A powiedz mi łaskawie, w którym miejscu "Przypowieści o świniach" jest nawiązanie do chrześcijaństwa??? I gdzie jest owo "sprowadzanie chrześcijaństwa do poziomu chlewu", bo ja tego tam nie widzę.

                                      Czówaj!
                                      • jurek_z_berlina Jajco, 11.10.10, 11:13
                                        ... uczyniłeś z tego forum platformę ataków na Sacrum, na Kościoły, zwłaszcza KK, na wiarę ludzi wierzących – z wszystkiego drwisz, wszystko wyszydzasz, prowokujesz, zaczepiasz... Tobie nie chodzi o dyskusję, czy – jak to ty nazywasz – ukazywanie „prawdy”, o której nie masz zielonego pojęcia, ale o konsekwentne wypełnianie „misji”, a mianowicie bezwzględnej walki z „zabobonem”. Robisz to od lat, nie oglądając się na nic, ani na wywalanie cię z forum, na które wracasz nieustannie pod dziesiątkami innych nicków, ani na demaskowanie twoich zamiarów, ani na lekceważenie ciebie przez większość tutaj piszących. Jesteś jak natrętny domokrążca, który nachalnie wpycha się oknem, gdy zostaje wywalony drzwiami, bez honoru, bez skrupułów, bez godności osobistej. Robisz wrażenie człowieka, który własną egzystencję sprowadził do wypełniania szatańskiej MISJI walki z Panem Bogiem; czasem mam wrażenie, że gdyby nagle nie można było więcej pisywać na forum, straciłbyś sens własnego życia...

                                        W języku wiary, jaką wyznaję, takie zachowanie nazywa się OPĘTANIEM, nic na to nie poradzę! To nie ma z ateizmem nic, ale to NIC wspólnego, bo ateista, to człowiek zamknięty na Pana Boga, ale i on też ma swój honor, też potrafi czasem machnąć ręką i dać sobie spokój... Wielu ateistów potrafi nawet uszanować ludzi wierzących, dostrzec w wierze w Boga jakieś uniwersalne korzyści dla ogółu, potrafi z grzeczności omijać pewne w/g nich „niedorzeczne” dogmaty czy teologiczne wyjaśnienia. Ty tego wszystkiego nie tylko nie potrafisz; wręcz przeciwnie, codziennie węszysz i szukasz właśnie takich spornych, konfliktogennych tematów, wklejasz je następnie na to forum w dziesiątkach wątków, a potem delektujesz się konsternacją innych, nawet nie tylko wierzących forumowiczów. Przypomnij sobie ile to już razy strofowali twoje zachowanie także ateiści i ludzie – że tak powiem – nie do końca przekonani, wątpiący. Zamiast zastanowić się, dlaczego np. taki Luzerski wytyka ci rżnięcie głupa (nawiasem mówiąc, myli się, bo takie wątki jak sprowadzanie wiary w życie wieczne do poziomu chlewa, to jest po prostu TWÓJ STYL, TOJA METODA!!!), dlaczego niejednokrotnie strofował cię Sephen i inni, masz nas wszystkich głęboko w czterech literach, bo ty przecież wypełniasz MISJE... Jesteś po prostu tak bardzo przesyconym nienawiścią do Pana Boga, tak beznadziejnie opętany chęcią zniszczenia wszelkich świętości, tak wiecznie niespokojny, że mnie osobiście przerażenie ogarnia, jak sobie pomyślę w jakim stanie musi być twoja dusza... Jesteś tułaczem, gnanym jedynym tylko pragnieniem, widzący przed sobą tylko jeden, jedyny cel... TO JEST PORAŻAJĄCE!!!

                                        Mało tego, „sukcesy” jakie od czasu do czasu osiągasz są zdumiewające – zupełnie jakby ci ktoś autentycznie pomagał; wciągasz ludzi w twe podchwytliwe „dyskusje”, w których potrafisz się zmieniać jak kameleon, do tego stopnia zależy ci na funkcjonowaniu na tym forum, że zniesiesz każdą obrazę, każdy afront, każdą kpinę czy obelgę. A to niespodziewanie przyznasz komuś rację, a to zakokietujesz pochwałą, a to postawisz „niewinne” pytanko, żeby w następnej minucie wiarę w Boga sprowadzić do świnskiego „życia po rzeźni”, Najświętszy Sakrament do „chlebka” itd. itp. No i oczywiście nieustannie gębę masz pełną frazesów o „kulturze”, „grzeczności”, „takcie” i o „merytorycznym dyskutowaniu”... W swojej obłudzie, próbujesz nawet robić z siebie niewinną „ofiarę” i „cel” niewybrednych ataków, oczywiście ze strony przede wszystkim tych wstrętnych katoli...

                                        Nie mam pojęcia, dlaczego się tak dzieje, ale ciągle znajdujesz jakichś naiwnych, którzy wdają się z tobą w rozmowę, pomimo iż ta i tak zakończy się dla nich jedynie przykrym „kacem” lub skandalicznym rozrośnięciem się bluźnierczego, wałkowanego na różne sposoby wątku.

                                        Otóż wiedz, biedaku, że akurat MNIE nie wciągniesz w ŻADNĄ dyskusję i NIGDY tego nawet nie próbuj. W moich wpisach przeczytasz tylko o TWOIM OPĘTANIU, o niczym innym! Możesz się dwoić i troić, możesz komentować moje wpisy lub je ignorować, możesz ślizgać się jak węgorz i nastraszać się jak kakadu – jak mi zajdziesz za skórę, przypomnę ci tylko sucho o twojej MISJI, a twemu „szefowi” zacytuję słowa Pana Jezusa:"Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz". (Mt 4, 10).

                                        Nie przypuszczam, żebyś zraził się tym, co powyżej napisałem, żebyś zastanowił się nad sensem moich zarzutów. Pewnie zignorujesz je, jak zwykle nazwiesz „bełkotem”, tak jak ignorujesz wszystkie inne krytyki, a może nawet będziesz miał satysfakcję, że prowokacja ci się w pełni udała, bo oto chamska „przypowieść” o świńskiej wierze w życie po rzeźni, o której przecież tak bardzo chciałeś merytorycznie podyskutować z „katolami”, zakończyła się moim wpisem „ad personam”... Znowu cię obrażają, biedaczyno, znowu odrzucają twoją kolejną, kulturalną, pełną uszanowania i godności próbę nasikania na ludzi wierzących, zrównania ich z prosiakami...

                                        No cóż, twoja reakcja jest mi w zasadzie obojętna; ja kieruję się zasadą: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od złego pochodzi.” (Mt 5, 37) i ZAWSZE będę mówił ci otwarcie, co o tobie myślę.
                                        • aeki Adwokat diabła 11.10.10, 13:05
                                          Tobie nie chodzi o dyskusję, czy – jak to ty nazywasz – ukazywanie „prawdy”, o której nie masz zielonego pojęcia, ale o konsekwentne wypełnianie „misji”, a mianowicie bezwzględnej walki z „zabobonem”.


                                          A czy dyskusja polega na wzajemnej adoracji i powtarzanie z góry ustalonych ( narzuconych ) "prawd" ??
                                          Nie wolno dyskutować z zabobonem ??
                                          • 0golone_jajka Re: Adwokat diabła 11.10.10, 13:16
                                            Jureczek prezentuje typową postawę ludzi mocno wierzących, ale kompletnie nie potrafiących uzasadnić swojego stanowiska poza rytualnym niemal "bo tak". Brak argumentów zamienia we wściekły atak ad personam, co sam zresztą przyznaje. ALe może widząc, że Arcy i Azerka potrafią jednak od czasu do czasu podyskutować z sensem, i nasz Jureczek się zmieni? Kto go wie?
                                            • jurek_z_berlina No właśnie… 11.10.10, 13:57
                                              Jak przysłowiowa woda po kaczce…

                                              A kysz!

                                              ;)
                              • a000000 Re: ;) 10.10.10, 13:39
                                0golone_jajka napisał:

                                > Tak, tak, ale zamiast manifestować swoje frustracje, może byś tak merytorycznie
                                > gdzieś głos zabrał?

                                no niech padnę.... kto jak kto, ale TY, panie Ogolony, który nigdy jak pamiętam merytorycznego głosu nie zabrałeś, nie powinieneś zarzucać braku merytoryki komukolwiek... zwłaszcza Jurkowi, który potrafi bardzo merytorycznie się wypowiadać, jak tylko ma do kogo (bez obrazy).
                                • 0golone_jajka Re: ;) 10.10.10, 13:54
                                  Ależ ja głównie merytorycznie głos zabieram i nikogo nie obrażam czy to z obecnych na forum czy też nieobecnych.
                                  Wszak przypowieść o świniach jest jak najbardziej merytoryczna. Arcy próbuje dyskutować, ale najwyraźniej paralele ze zwierzętami są dla niego zbyt trudne czy obrzydliwe do przyjęcia, a więc niestety nad merytoryką się nie skupia, choć podniósł wiele ciekawych kwestii, tylko nie bardzo mogę wyciągnąć od niego jednoznaczne odpowiedzi, ale nie porzucam nadziei...
                                  A może i Ty się dołączysz??
                                  • z2006 Re: ;) 10.10.10, 20:25
                                    0golone_jajka napisał:

                                    > Ależ ja głównie merytorycznie głos zabieram i nikogo nie obrażam czy to z obecn
                                    > ych na forum czy też nieobecnych.

                                    A czy powiedziałbyś komuś ze swojej rodziny (nie mówiąc o nieznajomym spotkanym na ulicy) "jesteś podobny/podobna do świni"? Jeśli nie, to dlaczego?

                                    > tylko nie bardzo mogę wyciągnąć od niego jedno
                                    > znaczne odpowiedzi,

                                    Niejednoznaczne są najwyżej te, które dotyczącą aspektów, co do których nie mam pewności. Ale wtedy jednoznacznie pisze, że nie jestem pewien.
                                    • 0golone_jajka Re: ;) 10.10.10, 20:51
                                      > A czy powiedziałbyś komuś ze swojej rodziny (nie mówiąc o nieznajomym spotkanym
                                      > na ulicy) "jesteś podobny/podobna do świni"? Jeśli nie, to dlaczego?

                                      Co innego powiedzieć "ty świnio", a co innego dać książkę Orwella do przeczytania, nie uważasz?

                                      > Niejednoznaczne są najwyżej te, które dotyczącą aspektów, co do których nie mam
                                      > pewności. Ale wtedy jednoznacznie pisze, że nie jestem pewien.

                                      Wypowiadasz się dosyć enigmatycznie, rzucając jakieś cytaty, formułując dziwne (dla mnie) uzasadnienia swoich tez, np. twierdzisz że bóg Jahwe nie potrzebuje przyczyny gdyż jest absolutnie prosty. Nic z tego nie rozumiem.
                                      • z2006 Re: ;) 13.10.10, 17:05
                                        0golone_jajka napisał:

                                        > Co innego powiedzieć "ty świnio", a co innego dać książkę Orwella do przeczytan
                                        > ia, nie uważasz?

                                        W tej książce chodziło o totaliitarne państwo, a nie o religię.
                                        >
                                        > > Niejednoznaczne są najwyżej te, które dotyczącą aspektów, co do których n
                                        > ie mam
                                        > > pewności. Ale wtedy jednoznacznie pisze, że nie jestem pewien.
                                        >
                                        > Wypowiadasz się dosyć enigmatycznie, rzucając jakieś cytaty, formułując dziwne
                                        > (dla mnie) uzasadnienia swoich tez, np. twierdzisz że bóg Jahwe nie potrzebuje
                                        > przyczyny gdyż jest absolutnie prosty.

                                        Przecież tę myśl przedstawiłem bardziej szczegółowo. Wczytaj się w to, to może zrozumiesz. A jeszcze bardziej szczególowo jest tutaj:

                                        www.katedra.uksw.edu.pl/suma/suma_indeks.htm
                                        Czytaj, kolego, czytaj. Rozważanie natury Boga to najszlachetniejsze zadanie ludzkiego umysłu - między innymi dlatego warto dotsać się do nieba.

                                        > Nic z tego nie rozumiem.

                                        Ty nie rozumiesz wielu rzeczy, o których piszesz. A tekstem o prostocie Wszechświata po prostu mnie rozbroiłeś...
                                        • aeki Re: ;) 13.10.10, 18:18
                                          W tej książce chodziło o totaliitarne państwo, a nie o religię.

                                          Różnica ?????????????????

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka