Dodaj do ulubionych

Dowody zależności człowieka od Bogów.

18.11.10, 16:51
Moje posty, znajdują oparcie w "Wiarygodnych świadectwach Nauki Wszechmogącego Ojca", którą oznajmił Syn Ojca, a która to Nauka, jest ponad religijnym, ponad politycznym, nieskończenie racjonalnym, uniwersalnym wzorcem organizacji sprawiedliwej, międzyludzkiej współpracy w każdym społeczeństwie.

Z podanych wyżej cech "Wiarygodnych świadectw Nauki Ojca(Boga)" wynika, że nie mogą być, i nie są tymi świadectwami, ani Biblia, ani Cztery Ewangelie, ponieważ znajdują się w nich niepoliczalne kłamstwa, których dowodem, jest obecność w Biblii i w Czterech Ewangeliach podobnej ilości wzajemnie wykluczających się treści.

"Wiarygodne Świadectwa Nauki Wszechmogącego Ojca, stanowią w Biblii minicząstkę treści, a Czterech Ewangeliach, zaledwie skromną ich część.

Nauka Wszechmogącego Ojca, to zbiór wiedzy oczywistej-aksjomatów, podanej najprostszym językiem. Mało, w podobieństwach, aby ludzie zdołali zapamiętać podawane im treści.

W Nauce Wszechmogącego Ojca, kategoryczny zakaz obecny w Ew.św.Mateusza 23/9, kategorycznie zabrania ludziom posługiwania się wobec siebie, mianem: OJCA.
Ja, tego zakazu będę w moich wpisach przestrzegał.
Zatem miano, OJCA, zawsze będzie w tekstach odnosić się do Ojca(Boga).
Natomiast określenie, Syn Ojca, będzie odnosić się, tylko do Syna(Boga).

1./ Pierwszy dowód zależności.
W Nauce Ojca, jest podane, że myślimy dzięki pracy Ducha, czyli cząstce samego Stwórcy, Którym jest Syn Ojca, Światłość.

Zatem słusznym jest wniosek, że proces myślenia, jest niematerialny, a dowodem na to, jest minimalny, postrzegalny dowód naszego współistnienia na tym świecie, czyli niematerialny sens słowa naszej mowy - słowa z naszych ust.

Na pytanie:
Czy proces myślenia, jest zależny od materii ciała człowieka, kategoryczna odpowiedź brzmi:
Proces myślenia, jest absolutnie, całkowicie niezależny od materii ciała człowieka.
A zatem, jest zależny od ofiarowanej nam niematerialnej cząstki Stwórcy, czyli od Syna Ojca, Światłości.

Świat, i światło, to pochodne Imienia Syna Ojca.
Obserwuj wątek
    • krzy-czy Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 18.11.10, 18:16
      nie zapominaj o JÓZEFIE SWIATŁO.
    • radiowo_maryjny_przeciwnik Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 18.11.10, 20:32
      Moje posty, znajdują oparcie w "Wiarygodnych świadectwach Nauki Wszechmogące
      > go Ojca", którą oznajmił Syn Ojca, a która to Nauka, jest ponad religijnym,
      > ponad politycznym, nieskończenie racjonalnym, uniwersalnym wzorcem organizacji
      > sprawiedliwej, międzyludzkiej współpracy w każdym społeczeństwie.


      Która nie jest nigdzie spisana i głoszona :) kpina

      Z podanych wyżej cech
      gdzie ? jakie ? kpina


      ]"Wiarygodne Świadectwa Nauki Wszechmogącego Ojca, stanowią w Biblii minicząs
      > tkę treści, a Czterech Ewangeliach, zaledwie skromną ich część.
      >

      Są za to w twojej głowie :D super - kpina

      Nauka Wszechmogącego Ojca, to zbiór wiedzy oczywistej-aksjomatów, podanej najpr
      > ostszym językiem.

      oczywista wiedza z kosmosu - kpina


      Pierwszy dowód zależności.
      > W Nauce Ojca, jest podane, że myślimy dzięki pracy Ducha, czyli cząstce same
      > go Stwórcy, Którym jest Syn Ojca, Światłość.
      >

      Gdzie jest głoszona ta nauka ? skoro nigdzie nie jest spisana a cząstkowo w w/w dziełach ?

      Proces myślenia, jest absolutnie, całkowicie niezależny od materii ciała człowieka.

      Gratuluje przemyśleń czerpanych z głebi twojego umysłu ...

      YOU are the ONE :D




      • nehsa Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 18.11.10, 21:06
        Z treści twojego postu wynika, że ty, nigdy nie natknąłeś się w książce na errate.
        O wydaniu dzieł, które korygowały bzdurne teorie, fałsz historii, czy błędy, nawet nauk ścisłych, nigdy nie słyszałeś.

        A przy tym, Nauki Ojca, nie znasz, i nie rozumiesz na tyle, aby wnieść zastrzeżenia, co do mojego oświadczenia, że to, co piszę, znajduje oparcie w świadectwach Nauki Ojca.

        Zatem skup się na tekście: "Proces myślenia, jest absolutnie, całkowicie niezależny od materii ciała człowieka.", i podaj przykład, że jest inaczej, a jak mógłbyś, to dowód.
        • krytykantka07 to szczególnie widać w przypadku niemyślących... 18.11.10, 21:15
          nehsa napisał:

          > Zatem skup się na tekście: "Proces myślenia, jest absolutnie, całkowicie nie
          > zależny od materii ciała człowieka."
          , i podaj przykład, że jest inaczej, a
          > jak mógłbyś, to dowód.
        • oremus Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 00:05
          nehsa napisał:

          > Zatem skup się na tekście: "Proces myślenia, jest absolutnie, całkowicie nie
          > zależny od materii ciała człowieka."
          , i podaj przykład, że jest inaczej, a
          > jak mógłbyś, to dowód.

          Spróbuję dowodu, że jest inaczej.

          Proces myślenia jest całkowicie zależny od materii ciała człowieka i to dodatkowo w stanie żywym. Dowód: nigdy nie stwierdzono ani myślenia poza ciałem ani w martwym ciele.
          • nehsa Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 07:22
            oremus napisał:
            że, "nehsa napisał:
            "> Zatem skup się na tekście: "Proces myślenia, jest absolutnie, całkowicie nie
            > zależny od materii ciała człowieka.", i podaj przykład, że jest inaczej, a
            > jak mógłbyś, to dowód."

            co oremus skomentował:
            Spróbuję dowodu, że jest inaczej.
            Proces myślenia jest całkowicie zależny od materii ciała człowieka i to dodatkowo w stanie żywym. Dowód: nigdy nie stwierdzono ani myślenia poza ciałem ani w martwym ciele.

            ***Zgadzamy się, że ludzie myślą. Jest to jednak [u]hipoteza[/b], ponieważ ani ty, ani ja, nie dysponujemy dowodem, że tak jest, albo, że tak nie jest.

            Zatem, twoja teza, "że nigdy nie stwierdzono ani myślenia poza ciałem ani w martwym ciele." - jest nieuprawniona, bo także nigdy nie zaprzeczono hipotezie, że człowiek myśli.

            Ja, zgodnie z Nauką Ojca, twierdzę, że myślenie jest zależne od niematerialnej cząstki ŚWIATŁOŚCI=Ducha, ofiarowanej nam przez Stwórcę, dlatego postawiłem wniosek, że proces myślenia, jest niematerialny, a dowodem na niematerialność tego procesu, jest minimalny, postrzegalny dowód naszego współistnienia na tym świecie, którym jest niematerialny sens słowa naszej mowy - słowa z naszych ust.

            Ty, twierdzisz:
            "Proces myślenia jest całkowicie zależny od materii ciała człowieka ", i tu, nie podajesz dowodu.
            • radiowo_maryjny_przeciwnik Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 08:37
              Zatem, twoja teza, "że nigdy nie stwierdzono ani myślenia poza ciałem ani w martwym ciele." - jest nieuprawniona, bo także nigdy nie zaprzeczono hipotezie, że człowiek myśli.

              Tak samo jak twoja teza że człowiek zalezy od Boga , że myslimy dzieki pracy ducha,czy ze proces myślenia, jest absolutnie, całkowicie niezależny od materii ciała człowieka
            • neuroleptyk Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 09:00
              nehsa napisał:

              > ***Zgadzamy się, że ludzie myślą. Jest to jednak [u]hipoteza[/b], ponieważ ani
              > ty, ani ja, nie dysponujemy dowodem, że tak jest, albo, że tak nie jest.
              >
              > Zatem, twoja teza, "że nigdy nie stwierdzono ani myślenia poza ciałem ani w ma
              > rtwym ciele." - jest nieuprawniona, bo także nigdy nie zaprzeczono hipotezi
              > e
              , że człowiek myśli.

              Człowiek ma możliwość myślenia, co nie oznacza, że jak jest człowiek to konieczne ten człowiek myśli. Myślenie nie jest właściwością esencjalną człowieka, a więc jeżeli istnieją światy możliwe, gdzie istnieje pewien człowiek, ale ten człowiek nie myśli, to nie jest to właściwością esencjalną. Gdyby myślenie było właściwością esencjalną to nonsensem byłoby mówienie o człowieku, który nie myśli, gdyż brak myślenia byłby jednoznaczy z przestaniem istnienia człowieka tak jak niemożliwe jest by istniała woda gdy nie ma H2O.

              > Ja, zgodnie z Nauką Ojca, twierdzę, że myślenie jest zależne od niematerialnej
              > cząstki ŚWIATŁOŚCI=Ducha, ofiarowanej nam przez Stwórcę, dlatego postawi
              > łem wniosek, że proces myślenia, jest niematerialny, a dowodem na niematerialno
              > ść tego procesu, jest minimalny, postrzegalny dowód naszego współistnienia na t
              > ym świecie, którym jest niematerialny sens słowa naszej mowy - słowa z naszy
              > ch ust.


              To nie jest dowód, że ty twierdzisz zgodnie z nauką, że jest niezalażne.
              Dalej jeżeli proces myślenia jest nawet niematerialny, to nie wynika z tego jeszcze, że musi byc niezależny od materialnego.

              > Ty, twierdzisz:
              > "Proces myślenia jest całkowicie zależny od materii ciała człowieka ", i tu, ni
              > e podajesz dowodu.

              Proponuję przeczytać mój wczesniejszy post, tam jest wytłumaczone czemu bardziej prawdopodobne jest, że jest zależne niż niezależne od tego co fizyczne. A jeżeli chodzi o podział na całowicie lub niecałkowicie zależne. Jeżeli y jest zależne od x to y nie zajdzie bez x. co nie oznacza, że jeśli zajdzie x to zajdzie y, bo np. musi być jeszcze w, albo w oraz v itp itd..
              Dla mnie tłumaczenie czy: w, lub v czy u muszą być materialne jest mało istotne w gruncie rzeczy, nawet jeżeli by były niematerialne, to wciaż jest materialne x od którego nasze myślenie jest zależne, więc koncepcja myślenia i świadomości po śmierci nadal nie jest problematyczna jeżeli tym x są procesy zachodzące w mózgu, które nie zachodzą po śmierci.
              • nehsa Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 14:02
                Neuroleptykowi w odpowiedzi!
                Ja, doceniam Twoją zdolność rozumowania, i wiedzę.
                Ale szkoda tracić czasu na jałowa wymianę zdań.

                0./ Nie ma w tym wątku twojego wcześniejszego postu.
                1./ Nie ma dowodu na fakt myślenia człowieka. Zatem jakakolwiek ocena tego procesu, zawsze będzie hipotetyczna.
                2./ Teza: "że nigdy nie stwierdzono ani myślenia poza ciałem ani
                > w martwym ciele.",jest tezą Oremusa.

                3./ Sprawdzianem wiarygodności świadectw Nauki Ojca, jest m.in. dziejąca się rzeczywistość, czyli, że zawsze dzieje się tak, jak mówią treści zawarte w Nauce Ojca.

                Skoro napisałem, w ślad za Nauką Ojca, że sens mowy człowieka jest niematerialny, to tak jest, ponieważ do stwierdzenia materialności sensu, niezbędne jest stwierdzenie jego jednoznaczności, a to jest niemożliwe.
                • neuroleptyk Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 14:58
                  nehsa napisał:

                  > Neuroleptykowi w odpowiedzi!
                  > Ja, doceniam Twoją zdolność rozumowania, i wiedzę.
                  > Ale szkoda tracić czasu na jałowa wymianę zdań.

                  ??

                  0./ Nie ma w tym wątku twojego wcześniejszego postu.

                  Jest 7:49

                  > 1./ Nie ma dowodu na fakt myślenia człowieka. Zatem jakakolwiek ocena tego proc
                  > esu, zawsze będzie hipotetyczna.

                  Nie rozumiem do czego zmierzasz. Napisałes w swoim pierwszym poscie to.

                  W Nauce Ojca, jest podane, że myślimy dzięki pracy Ducha, czyli cząstce samego Stwórcy, Którym jest Syn Ojca, Światłość.

                  Teraz odpowiedz mi na to pytanie jak godzisz swoją wiarę w to co przytoczyłem wyżej z twoją wątpliwością czy w ogóle myślimy?? Jeżeli to czy ludzie myślą jest tylko hipotetyczne, to jak może być chociaż odrobinę pewniejsze, to dzięku czemu to ich myślenie przebiega?

                  > 3./ Sprawdzianem wiarygodności świadectw Nauki Ojca, jest m.in. dziejąca się rz
                  > eczywistość, czyli, że zawsze dzieje się tak, jak mówią treści zawarte w Nauce
                  > Ojca.

                  Najwidoczniej zakładasz, że treści te są nieomylne.
                  Nie wiem jak to co napisałejś w punkcie 3 odniesiesz do moich uwag co do punktu 2. Jak możesz więc wierzyć iz myślenie ludzi to tylko hipoteza jeśli z tych świadectw wynika, że muszą myśleć i ty w nie wierzysz, że one przedstawiają to co się dzieje naprawdę.
                  • nehsa Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 16:31
                    neuroleptyk napisał:
                    > 0./ Nie ma w tym wątku twojego wcześniejszego postu.
                    >
                    "> Jest 7:49"

                    ***Uprzejmie Cie informuję, że nie mam w kompie, drzewku, wątku takiego, Twojego postu.

                    > > 1./ Nie ma dowodu na fakt myślenia człowieka. Zatem jakakolwiek ocena tego procesu, zawsze będzie hipotetyczna.

                    "> Nie rozumiem do czego zmierzasz. Napisałes w swoim pierwszym poscie to.
                    > W Nauce Ojca, jest podane, że myślimy dzięki pracy Ducha, czyli cząstce same
                    > go Stwórcy, Którym jest Syn Ojca, Światłość.
                    "

                    "> Teraz odpowiedz mi na to pytanie jak godzisz swoją wiarę w to co przytoczyłem wyżej z twoją wątpliwością czy w ogóle myślimy?? Jeżeli to czy ludzie myślą jest tylko hipotetyczne, to jak może być chociaż odrobinę pewniejsze, to dzięku czemu to ich myślenie przebiega?

                    ***Ja, uczciwie poinformowałem, że jestem pragmatykiem. I to, co z treści Czterech Ewangelii, przy użyciu sprawdzianów wiarygodności świadectw podanych w Nauce Ojca, wyselekcjonowałem jako "Wiarygodne Świadectwa Nauki Ojca", stanowi mój fundament wiary.

                    I zgodnie z poleceniem zawartym w Nauce Ojca, sprawdzam nieustannie, czy przeprowadzam tę selekcję sensownie, a zatem prawomocnie.

                    Jak, "W Nauce Ojca jest podane..."., no to ja, szukam dowodów na potwierdzenie tej informacji-wiadomości.

                    > > 3./ Sprawdzianem wiarygodności świadectw Nauki Ojca, jest m.in. dziejąca
                    > się rzeczywistość, czyli, że zawsze dzieje się tak, jak mówią treści zawarte w
                    > Nauce Ojca.
                    >
                    "> Najwidoczniej zakładasz, że treści te są nieomylne."

                    ***Nie, takiego założenia a priori, nie czynię. Postępuję tak, jak powyżej napisałem. Zatem, za wiarygodne świadectwa Nauki Ojca, uznaję te, które także pozytywnie, weryfikuje ludzka wiedza, i logika. A nie arbitralnie ja.

                    "> Nie wiem jak to co napisałejś w punkcie 3 odniesiesz do moich uwag co do punktu
                    > 2. Jak możesz więc wierzyć iz myślenie ludzi to tylko hipoteza jeśli z tych świadectw wynika, że muszą myśleć i ty w nie wierzysz, że one przedstawiają to co się dzieje naprawdę."

                    ***Przypuszczam, że zrozumiale wyjaśniłem mój tok rozumowania i postępowania wobec świadectw pisanych Nauki Ojca.

                    Ps.
                    W tym poście nie ma pkt 2.
                    • neuroleptyk Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 18:05
                      nehsa napisał:

                      > neuroleptyk napisał:
                      > > 0./ Nie ma w tym wątku twojego wcześniejszego postu.
                      > >
                      > "> Jest 7:49"
                      >
                      > ***Uprzejmie Cie informuję, że nie mam w kompie, drzewku, wątku takiego, Two
                      > jego postu.


                      Nieważne czy masz w kompie, ale czy jest w tym wątku taki post.

                      > ***Ja, uczciwie poinformowałem, że jestem pragmatykiem. I to, co z treści Czte
                      > rech Ewangelii, przy użyciu sprawdzianów wiarygodności świadectw podanych w
                      > Nauce Ojca
                      , wyselekcjonowałem jako "Wiarygodne Świadectwa Nauki Ojca"
                      > ], stanowi mój fundament wiary.
                      >
                      > I zgodnie z poleceniem zawartym w Nauce Ojca, sprawdzam nieustannie, czy prz
                      > eprowadzam tę selekcję sensownie
                      , a zatem prawomocnie.
                      >
                      > Jak, "W Nauce Ojca jest podane..."., no to ja, szukam dowodów na
                      > potwierdzenie tej informacji-wiadomości.

                      No dobrze wyselekcjonowałeś powiedzmy te wiarygodne dla ciebie, ale wciaż z tego, które podałeś wynika to, że ludzie myślą a to jest to zweyfikowane o ile się nie mylę...

                      > > > 3./ Sprawdzianem wiarygodności świadectw Nauki Ojca, jest m.in. dzi
                      > ejąca
                      > > się rzeczywistość, czyli, że zawsze dzieje się tak, jak mówią treści zawa
                      > rte w
                      > > Nauce Ojca.
                      > >
                      > "> Najwidoczniej zakładasz, że treści te są nieomylne."
                      >
                      > ***Nie, takiego założenia a priori, nie czynię. Postępuję tak, jak powyżej nap
                      > isałem. Zatem, za wiarygodne świadectwa Nauki Ojca, uznaję te, które także pozy
                      > tywnie, weryfikuje ludzka wiedza, i logika. A nie arbitralnie ja.

                      Z co napisałeś w poprzednim poście sugerowało, że tak jest.

                      > ***Przypuszczam, że zrozumiale wyjaśniłem mój tok rozumowania i postępowania wo
                      > bec świadectw pisanych Nauki Ojca.
                      >

                      No dobrze rozwiałeś moje wątpliwości co do punktu 3-ciego, ale niemniej moje uwagi tyczące się nikoherencji uznawania myślenia ludzi jako tylko hipotezy i tego co wynika z tego zweryfikowanego świadectwa, które podałeś są wciąż niezaadresowane.

                      > Ps.
                      > W tym poście nie ma pkt 2.

                      To by miało sens gdyby to tamten mój posty był odpowiedzią na ten twój. Ale dopiero ten mój post jest odpowiedzią na ten twój ;)
            • oremus Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 09:06
              nehsa napisał:

              > oremus napisał:
              > że, "nehsa napisał:
              > "> Zatem skup się na tekście: "Proces myślenia, jest absolutnie, całkowicie
              > nie
              > > zależny od materii ciała człowieka.", i podaj przykład, że jest inaczej,
              > a
              > > jak mógłbyś, to dowód."
              >
              > co oremus skomentował:
              > Spróbuję dowodu, że jest inaczej.
              > Proces myślenia jest całkowicie zależny od materii ciała człowieka i to dodatko
              > wo w stanie żywym. Dowód: nigdy nie stwierdzono ani myślenia poza ciałem ani w
              > martwym ciele.
              >
              > ***Zgadzamy się, że ludzie myślą. Jest to jednak [u]hipoteza[/b], ponieważ ani
              > ty, ani ja, nie dysponujemy dowodem, że tak jest, albo, że tak nie jest.

              Istnieje około 6 miliardów dowodów na to, że ludzie istnieją i myślą.


              > Zatem, twoja teza, "że nigdy nie stwierdzono ani myślenia poza ciałem ani w ma
              > rtwym ciele." - jest nieuprawniona, bo także nigdy nie zaprzeczono hipotezi
              > e
              , że człowiek myśli.

              Oczywiście, jest to hipoteza, mamy jednak wystarczająco materiału zby przypuszczać, że jest prawdziwa.

              > Ja, zgodnie z Nauką Ojca, twierdzę, że myślenie jest zależne od niematerialnej
              > cząstki ŚWIATŁOŚCI=Ducha, ofiarowanej nam przez Stwórcę,

              Hipoteza.

              > dlatego postawi
              > łem wniosek, że proces myślenia, jest niematerialny,

              Nie wniosek a hipoteza.

              > a dowodem na niematerialno
              > ść tego procesu, jest minimalny, postrzegalny dowód naszego współistnienia na t
              > ym świecie, którym jest niematerialny sens słowa naszej mowy - słowa z naszy
              > ch ust.


              Dwa błędy po drodze.

              Sens niekoniecznie jest niematerialny, to jest Twoje założenie bez dowodu, kolejna hipoteza.

              Po drugie nie ma dowodu, że (zakładając niematerialność sensu, cokolwiek to znaczy) niematerialność musi pochodzić z niematerialności a nie z materii.

              Równie dobrze myślenie abstrakcyjne (jeśli to o nie chodzi) może być funkcją procesów elektromagnetycznych w mózgu.

              Tak więc nie ma dowodu, dwie kolejne hipotezy bez podbudowy pozwalającej je zweryfikować.

              > Ty, twierdzisz:
              > "Proces myślenia jest całkowicie zależny od materii ciała człowieka ", i tu, ni
              > e podajesz dowodu.

              Tak, w rzeczywistości jest to hipoteza.
              • nehsa Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 14:49
                oremus napisała:
                "Istnieje około 6 miliardów dowodów na to, że ludzie istnieją i myślą. "

                ***No, ja podałem jeden. Ty, jak dotąd żadnego.

                i dalej Oremus napisała:
                " Oczywiście, jest to hipoteza, mamy jednak wystarczająco materiału zby przypuszczać, że jest prawdziwa."

                ***Brak dowodu na fakt myślenia, jest oczywisty. A ponieważ minimalnym, postrzegalnym dowodem naszego współistnienia=współpracy na tym świecie, jest słowo, to pozostańmy przy tym, co jest oczywiste.

                a moje, nehsy słowa:
                "Ja, zgodnie z Nauką Ojca, twierdzę, że myślenie jest zależne od niematerialnej cząstki ŚWIATŁOŚCI=Ducha, ofiarowanej nam przez Stwórcę, "

                Oremus oceniła:
                ">> Hipoteza."

                ***Wiem i zgadzam się.

                i następną część zdania, zawierającą trafny wniosek:
                " dlatego postawiłem wniosek, że proces myślenia, jest niematerialny, "

                Oremus oceniła:
                "> Nie wniosek a hipoteza."

                ***A co, wniosek nie może być hipotezą?

                i następną część tego samego zdania:
                " a dowodem na niematerialność tego procesu, jest minimalny, postrzegalny dowód naszego współistnienia na tym świecie, którym jest niematerialny sens słowa naszej mowy - słowa z
                naszych ust.


                i na koniec, tak przenicowanego zdania, Oremus orzekła:
                Dwa błędy po drodze.

                ***A, jakie błędy?

                A ponadto Oremus napisała:
                " Sens niekoniecznie jest niematerialny, to jest Twoje założenie bez dowodu, kolejna hipoteza.

                ***To jest nie hipoteza, tylko FAKT. Który masz prawo oceniać, jak chcesz, ale fakt nim pozostanie. Chyba, że unicestwisz te niematerialność. Ale jesteś bez szans.

                i dalej Oremus napisała:
                Po drugie nie ma dowodu, że (zakładając niematerialność sensu, cokolwiek to zna
                > czy) niematerialność musi pochodzić z niematerialności a nie z materii.

                ***Ależ tak, właśnie o tym uprzejmie donoszę od lat.

                i dalej Oremus napisała:
                "> Równie dobrze myślenie abstrakcyjne (jeśli to o nie chodzi) może być funkcją procesów elektromagnetycznych w mózgu."

                ***Niestety myślenie, w tym również abstrakcyjne, nie jest funkcją procesów materialnych.

                i Oremus zreasumowała:
                "> Tak więc nie ma dowodu, dwie kolejne hipotezy bez podbudowy pozwalającej je zweryfikować."

                ***Z konieczności, bo z braku dowodów, należy przyjąć, że myślenie jest faktem hipotetycznym.

                Natomiast faktem oczywistym, jest niematerialność sensu ludzkiej mowy.

                A ponieważ przyczyną niematerialnego sensu naszej mowy, nie może być materia naszego ciała, to z konieczności musimy przyjąć zgodnie z Nauką Ojca, że tą przyczyną, jest niematerialna cząstka Światłości, czyli Naszego Stwórcy.
                • oremus Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 17:06

                  Aby uprościć czytanie moje odpowiedzi sa boldem.



                  nehsa napisał:
                  > i następną część zdania, zawierającą trafny wniosek:
                  > " dlatego postawiłem wniosek, że proces myślenia, jest niematerialny, "
                  >
                  > Oremus oceniła:
                  > "> Nie wniosek a hipoteza."
                  > ***A co, wniosek nie może być hipotezą?


                  Hipoteza wymaga dowodu, a tego nie podajesz.




                  > A ponadto Oremus napisała:
                  > " Sens niekoniecznie jest niematerialny, to jest Twoje założenie bez dowodu, ko
                  > lejna hipoteza.
                  >
                  > ***To jest nie hipoteza, tylko FAKT. Który masz prawo oceniać, jak chcesz, ale
                  > fakt nim pozostanie. Chyba, że unicestwisz te niematerialność. Ale jesteś bez s
                  > zans.


                  Nie, to nie jest fakt, przyjąłeś jakąs definicje sensu i nadajesz mu z jakiegoś powodu ceche niematerialności, tymczasem klasyczna nauka twierdzi, że sens jest wrażeniem powstającym w mózgu jako efekt oddziaływań elektromagnetycznych i chemicznych. I ma na to dowody w postaci np. zbadanej aktywności mózgu podczas procesu myślowego.

                  A czym według Ciebie jest sens? Czy jest myślą czy wrażeniem, konkretem czy abstrakcją?

                  A może czyms innym?

                  Ale tu uważaj – jeśli zdefiniujesz sens jako cos niematerialnego miej świadomość, że jest to definicja a nie dowód na coś. Inaczej aksjomat albo tzw. prawda objawiona. Ale wtedy kończy się nauka a zaczyna np. teologia, która nauką nie jest.




                  > i dalej Oremus napisała:
                  > Po drugie nie ma dowodu, że (zakładając niematerialność sensu, cokolwiek to zn
                  > a
                  > > czy) niematerialność musi pochodzić z niematerialności a nie z materii.
                  >
                  > ***Ależ tak, właśnie o tym uprzejmie donoszę od lat.


                  Ale to znów nie jest dowod na nic, równie dobrze możesz mylić się przez te wszystkie lata, podobnie jak przez setki lat sądzono, że Ziemia jest plaska i stanowi centrum Wszechświata.




                  > i dalej Oremus napisała:
                  > "> Równie dobrze myślenie abstrakcyjne (jeśli to o nie chodzi) może być fun
                  > kcją procesów elektromagnetycznych w mózgu."
                  >
                  > ***Niestety myślenie, w tym również abstrakcyjne, nie jest funkcją procesów ma
                  > terialnych.

                  [b]
                  I nie masz jak rozumiem na to żadnych dowodów?

                  oczywiście dowodów w sensie naukowym, nie w czyjejś nie zweryfikowanej nauce, bo to żaden dowód. [b]


                  >
                  > i Oremus zreasumowała:
                  > "> Tak więc nie ma dowodu, dwie kolejne hipotezy bez podbudowy pozwalającej
                  > je zweryfikować."
                  >
                  > ***Z konieczności, bo z braku dowodów, należy przyjąć, że myślenie jest faktem
                  > hipotetycznym.
                  >
                  > Natomiast faktem oczywistym, jest niematerialność sensu ludzkiej
                  > mowy.


                  Nie jest, nie ma na to żadnego dowodu – jak już wspominałem.

                  Mówiąc o „fakcie oczywistym” nie zdajesz sobie sprawy, że aby to zdanie było prawdziwe musisz je udowodnić a Twoje stwierdzenia – nie mają podstaw dowodowych. Inaczej – są wyłącznie opiniami lub hipotezami dotyczącymi „sensu” a nie faktami.


                  > A ponieważ przyczyną niematerialnego sensu naszej mowy, nie może być materia na
                  > szego ciała, to z konieczności musimy przyjąć zgodnie z Nauką Ojca, że t
                  > ą przyczyną, [b]jest niematerialna cząstka Światłości, czyli Naszego Stwórcy.[/
                  > b]


                  I kolejny bład logiczny w rozumowaniu a nawet dwa:

                  1. po pierwsze po pierwsze nie udowodniłeś że materia nie może być „przyczyną sensu” więc jak na razie to zdanie ma charakter hipotezy.

                  2. po drugie jeśli nawet „niematerialny sens” nie ma materialnej przyczyny – nie jest to równoznaczne z tym, że źródłem jest jakaś niematerialna cząstka Światłości. Bo tym źródłem może być – „niematerialna część człowieka” a nie żadna część Istoty wyższej.



                  • nehsa Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 19:21
                    oremus napisała:
                    nehsa napisał:
                    > > i następną część zdania, zawierającą trafny wniosek:
                    > > " dlatego postawiłem wniosek, że proces myślenia, jest niematerialny, "
                    > >
                    > > Oremus oceniła:
                    > > "> Nie wniosek a hipoteza."
                    > > ***A co, wniosek nie może być hipotezą?
                    Hipoteza wymaga dowodu, a tego nie podajesz.

                    ***Skoro wg ciebie wniosek nie może być hipotezą, to może by tak:
                    Co to znaczy wg. mnie, NIEMATERIALNY?
                    NIEMATERIALNY, wg. mnie, oznacza pozbawiony materii.

                    Czy sens ludzkiej mowy jest materialny?
                    Według mnie, nie jest, i jest to fakt oczywisty, bo tak po prostu jest.

                    Czy fakt oczywisty, może być dowodem?
                    Według mnie tak. I dlatego niematerialny sens ludzkiej mowy, jest dowodem na niematerialność procesu myślenia. Ale skoro wniosek, nie może być hipotezą.

                    A ponadto Oremus, napisała:
                    "> Nie, to nie jest fakt, przyjąłeś jakąs definicje sensu i nadajesz mu z jakiegoś
                    > powodu ceche niematerialności, tymczasem klasyczna nauka twierdzi, że sens jest wrażeniem powstającym w mózgu jako efekt oddziaływań elektromagnetycznych i chemicznych. I ma na to dowody w postaci np. zbadanej aktywności mózgu podczas procesu myślowego."

                    ***No ale widzisz Oremus, ja nie jestem kretynem, i dlatego tego, co pisze w Biblii, i tego, co pisze w Encyklopediach, nie biorę na wiarę.

                    i Oremus zadała pytanie:
                    " A czym według Ciebie jest sens? Czy jest myślą czy wrażeniem, konkretem czy abstrakcją?"

                    ***O tym, że sens jest niematerialny, świadczy jego wieloznaczność. Mało, to samo słowo ludzkiej mowy, o identycznych parametrach akustyczno-fonetyczno-emocjonalno-racjonalnych, może mieć sens przeciwstawny.
                    Zatem, może być niematerialnym wrażeniem, niematerialnym konkretem, i niematerialną abstrakcją jednocześnie.

                    i Oremus zadała następne pytanie:
                    "> A może czyms innym?" ( i z litości nade mną podpowiedziała)
                    Ale tu uważaj – jeśli zdefiniujesz sens jako cos niematerialnego miej świ adomość, że jest to definicja a nie dowód na coś. Inaczej aksjomat albo tzw. prawda objawiona. Ale wtedy kończy się nauka a zaczyna np. teologia, która nauką nie jest.

                    ***Według mojego rozeznania, aksjomat, to fakt oczywisty, a nie prawda objawiona, której tuman, auto tego kalekiego określenia, nie rozumiał w ząb.

                    > > i dalej Oremus napisała: to było w przednim jej poście
                    > > Po drugie nie ma dowodu, że (zakładając niematerialność sensu, cokolwiek
                    > to znaczy) niematerialność musi pochodzić z niematerialności a nie z materii.

                    ***I popełniłem błędną odpowiedź, która brzmiała:
                    ***Ależ tak, właśnie o tym uprzejmie donoszę od lat.
                    a powinna brzmieć: W Nauce Ojca, jest wiadomość, która wyklucza pochodzenie niematerialnego z materialnego, bądź materialnego z niematerialnego.
                    I jak dotychczas, ludzka nauka tej wiadomości nie zakwestionowała.

                    i dalej Oremus napisała:
                    "> Mówiąc o „fakcie oczywistym” nie zdajesz sobie sprawy, że aby to zdanie było prawdziwe musisz je udowodnić a Twoje stwierdzenia – nie mają podstaw dowodowych. Inaczej – są wyłącznie opiniami lub hipotezami dotyczącymi „sensu” a nie faktami."

                    >A ponieważ przyczyną niematerialnego sensu naszej mowy, nie może być materia naszego ciała, to z konieczności musimy przyjąć zgodnie z Nauką Ojca, że tą przyczyną, jest niematerialna cząstka Światłości, czyli Naszego Stwórcy.

                    i Oremus skomentowała:
                    > I kolejny bład logiczny w rozumowaniu a nawet dwa:

                    > 1. po pierwsze po pierwsze nie udowodniłeś że materia nie może być „przyczyną sensu” więc jak na razie to zdanie ma charakter hipotezy.

                    ***Ty, nie zdołałaś dostrzedz, że ja wskazałem palcem OCZYWISTE FAKTY, że materia, nie jest przyczyną niematerialnego sensu.
                    Zatem, co, i z jakiej okazji mam udowadniać, skoro nikt nie ma żadnych szans na zakwestionowanie tych faktów. .

                    > 2. po drugie jeśli nawet „niematerialny sens” nie ma materialnej przyczyny – nie jest to równoznaczne z tym, że źródłem jest jakaś niematerialna cząstka Światłości. Bo tym źródłem może być – „niematerialna część człowieka” a nie żadna część Istoty wyższej.

                    ***Zatem wskaż, tę niematerialną część człowieka.

                    Szanowna Oremus!
                    Z Twojego wywodu wynika, że FAKTY OCZYWISTE należy udowadniać.
                    Bo inaczej, to one są hipotezami. A ja tego dotychczas nie wiedziałem.

                    Jak Ci Szanowna Oremus pisałem, ja nic nie przyjmuję na wiarę. Zatem jak chcesz mnie przekonać do swoich racji, to musisz zamiast przemówień, podawać DOWODY na to, ze wskazywane przeze mnie FAKTY OCZYWISTE, tymi faktami nie są.

                    Doradzam Ci, jeżeli masz zamiar nadal wymagać ode mnie, abym OCZYWISTE FAKTY=aksjomaty, udowadniał, to po prostu zmień adresata swoich postów.
                    • oremus Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 19:59


                      nehsa napisał:

                      > ***Skoro wg ciebie wniosek nie może być hipotezą, to może by tak:
                      > Co to znaczy wg. mnie, NIEMATERIALNY?
                      > NIEMATERIALNY, wg. mnie, oznacza pozbawiony materii.

                      Oki i tego będziemy się trzymać.

                      >
                      > Czy sens ludzkiej mowy jest materialny?
                      > Według mnie, nie jest, i jest to fakt oczywisty, bo tak po prostu jest.

                      Czym jest „sens ludzkiej mowy”? Podaj najlepiej kilka przykładów.

                      > Czy fakt oczywisty, może być dowodem?

                      Oczywiście, że może, pod pewnymi warunkami.

                      > Według mnie tak. I dlatego niematerialny sens ludzkiej mowy, jest dowodem na n
                      > iematerialność procesu myślenia.

                      Niekoniecznie. mamy dwie a nawet trzy różne rzeczy – proces myślenia, jego sens oraz mowę.

                      Pierwsze i trzecie – jest wg współczesnej nauki materialne. Mowa to dźwięk a myśli w sensie fizykalnym to procesy elektromagnetyczne i fizykochemiczne w mózgu.

                      Sens np. wypowiedzi dajmy na to nie ma sensu materialnego – ale też nie jest obiektem materialnym a jego istnienie zalezy od percepcji – więc nie istnieje obiektywnie a jedynie subiektywnie. Przynajmniej dla szerokiej kategorii sensów – bądź nawet dla wszystkich, tego jeszcze niw wiem.

                      [i]Ale skoro wniosek, nie może być hipotezą.[/
                      > i]

                      Oczywiście, że może.


                      >
                      > A ponadto Oremus, napisała:
                      > "> Nie, to nie jest fakt, przyjąłeś jakąs definicje sensu i nadajesz mu z j
                      > akiegoś
                      > > powodu ceche niematerialności, tymczasem klasyczna nauka twierdzi, że sen
                      > s jest wrażeniem powstającym w mózgu jako efekt oddziaływań elektromagnetycznyc
                      > h i chemicznych. I ma na to dowody w postaci np. zbadanej aktywności mózgu podc
                      > zas procesu myślowego."
                      >
                      > ***No ale widzisz Oremus, ja nie jestem kretynem, i dlatego tego, co pisze w Bi
                      > blii, i tego, co pisze w Encyklopediach, nie biorę na wiarę.

                      Tak, ale w żaden sposób nie odniosłes się do faktów: zmierzonej aktywności mózgu podczas procesu myślowego. To akurat sa sprawdzone i dobrze zbadane fakty z neurofizjologii. :)

                      Z nich wynika, że aktywność mózgu ma charakter jak najbardziej materialny. :)

                      >
                      > i Oremus zadała pytanie:
                      > " A czym według Ciebie jest sens? Czy jest myślą czy wrażeniem, konkretem czy a
                      > bstrakcją?"
                      >
                      > ***O tym, że sens jest niematerialny, świadczy jego wieloznaczność. Mało, to sa
                      > mo słowo ludzkiej mowy, o identycznych parametrach akustyczno-fonetyczno-emocjo
                      > nalno-racjonalnych, może mieć sens przeciwstawny.
                      > Zatem, może być niematerialnym wrażeniem, niematerialnym konkretem, i niemateri
                      > alną abstrakcją jednocześnie.

                      Dlatego jest pojęciem subiektywnym a nie obiektywnym. :)

                      Inaczej – nie istnieje w oderwaniu od myslącego, bo tylko on nadaje mu sens. Tym samym – nie istnieje jeden uniwersalny sens :)

                      > ***I popełniłem błędną odpowiedź, która brzmiała:
                      > ***Ależ tak, właśnie o tym uprzejmie donoszę od lat.
                      > a powinna brzmieć: W Nauce Ojca, jest wiadomość, która wyklucza pochodzenie [
                      > b]niematerialnego[/b] z materialnego, bądź materialnego z niematerialnego
                      > ].
                      > I jak dotychczas, ludzka nauka tej wiadomości nie zakwestionowała.

                      Alez jak najbardziej zakwestionowała: ustaliliśmy, że „niematerialny sens” pochodzi wg nauki z „materialnego myślenia” tak więc właśnie wykazaliśmy cos dokładnie przeciwnego do tego co twierdzisz. :)

                      > i dalej Oremus napisała:
                      > "> Mówiąc o „fakcie oczywistym” nie zdajesz sobie sprawy, że ab
                      > y to zdanie było prawdziwe musisz je udowodnić a Twoje stwierdzenia – nie
                      > mają podstaw dowodowych. Inaczej – są wyłącznie opiniami lub hipotezami
                      > dotyczącymi „sensu” a nie faktami."
                      >
                      > >A ponieważ przyczyną niematerialnego sensu naszej mowy, nie może być mater
                      > ia naszego ciała, to z konieczności musimy przyjąć zgodnie z Nauką Ojca,
                      > że tą przyczyną, jest niematerialna cząstka Światłości, czyli Naszego Stwór
                      > cy.

                      >
                      > i Oremus skomentowała:
                      > > I kolejny bład logiczny w rozumowaniu a nawet dwa:
                      >
                      > > 1. po pierwsze po pierwsze nie udowodniłeś że materia nie może być „
                      > ;przyczyną sensu” więc jak na razie to zdanie ma charakter hipotezy.
                      >
                      > ***Ty, nie zdołałaś dostrzedz, że ja wskazałem palcem OCZYWISTE FAKTY, że mater
                      > ia, nie jest przyczyną niematerialnego sensu.

                      Nie, ja Ci wykazałem, że materialny proces myślenia daje „niematerialne sensy” – wg twojego rozumowania, stąd wynika, oczywisty fakt – sprzecznośc wewnętrzna Twojej nauki. :)

                      > Zatem, co, i z jakiej okazji mam udowadniać, skoro nikt nie ma żadnych szans na
                      > zakwestionowanie tych faktów.

                      Nie kwestionujemy faktów istnienia myślenia i jego materialnej podbudowy (dowody naukowe) oraz tego, że prowadzi do „niematerialnych sensów” (według Ciebie) – to są fakty oczywiste i stojące w sprzeczności z Twoimi naukami. :)

                      > > 2. po drugie jeśli nawet „niematerialny sens” nie ma material
                      > nej przyczyny – nie jest to równoznaczne z tym, że źródłem jest jakaś nie
                      > materialna cząstka Światłości. Bo tym źródłem może być – „niemateri
                      > alna część człowieka” a nie żadna część Istoty wyższej.
                      >
                      > ***Zatem wskaż, tę niematerialną część człowieka.

                      Alez ja nie muszę :)

                      To ty starasz się coś wykazać, ja tylko wskazuję luki w rozumowaniu, które podważają wartośc Twoich dowodów. i to całkowicie. :)

                      Ty tłumaczysz istnienie „sensów” niematerialna Światłością a ja zwracam Ci uwagę, że przyczyna może być inna – istnienie niematerialnej części człowieka.

                      Mi wystarczy wskazanie luki dla obalenia Twojej teorii.

                      A Tobie pozostaje teraz poszukiwanie bardziej przekonywującego dowodu :)

                      > Szanowna Oremus!
                      > Z Twojego wywodu wynika, że FAKTY OCZYWISTE należy udowadniać.
                      > Bo inaczej, to one są hipotezami. A ja tego dotychczas nie wiedziałem.

                      To różni spekulacje od nauki.

                      nie ma oczywistych faktów tym bardziej, że żonglujesz pojęciami tak jak Ci wygodnie – ale tez nie rozumiesz, że dla nauki mają one scisły i jednoznaczny sens.

                      Nauka nie lubi braku precyzji. Szkoda, że nie masz przygotowania naukowego do dyskusji, bo oczywiście nie jestesmy w stanie przejść do konkretów. Nie rozumiesz np. pojęcia dowodu, procesu weryfikacji hipotez.

                      > > Jak Ci Szanowna Oremus pisałem, ja nic nie przyjmuję na wiarę. Zatem jak chcesz
                      > mnie przekonać do swoich racji, to musisz zamiast przemówień, podawać DOWOD
                      > Y na to
                      , ze wskazywane przeze mnie FAKTY OCZYWISTE, tymi faktami nie są
                      >
                      .

                      To co dla Ciebie jest „faktem oczywistym” dla mnie jest na razie tylko opinią niepopartą faktami ani żadnymi dowodami, chociażby dlatego – że nie rozumiesz o jakiego rodzaju dowodzie ja mówię.

                      Naukowym, tylko naukowym, reszta to Harry Potter lub teologia, która nauką nie jest. :)

                      > Doradzam Ci, jeżeli masz zamiar nadal wymagać ode mnie, abym OCZYWISTE FAKTY=ak
                      > sjomaty, udowadniał, to po prostu zmień adresata swoich postów.

                      Oki to mój ostatni post, nie ma sensu prowadzić dalszej dyskusji. Musiałbyś mieć jakies przygotowanie naukowe a tego nie jestem Ci w stanie zapewnić.



                    • nehsa Re: Mam dla NAS proipozycję. 19.11.10, 20:02
                      Odpowiadanie na posty, wymaga czasu. Tracimy go na moim zdaniem, w większości, na roztrząsanie nieistotnych kwestii. Wątek zatraca przejrzystość, nie wiadomo o co w nim chodzi.

                      Dlatego proponuję podsumowanie dotychczasowego dorobku.

                      1./ Zgodziliśmy się, że proces myślenia przebiega w świadomości człowieka, ale nie ma dowodów na jego potwierdzenie, albo zaprzeczenie.

                      2./ Minimalnym, postrzegalnym dowodem międzyludzkiej współpracy na tym świecie, jest słowo z ust człowieka.

                      3./ Zgadzamy się co do treści podanej w Nauce Ojca, że przyczyną faktu materialnego, jest materia. A przyczyną faktu niematerialnego, niemateria. (Dla mnie, Istoty Boskie)

                      4./ W procesie myślenia, człowiek posługuje się zawsze słowami.

                      5./ Sens każdego słowa ludzkiej mowy, jest niematerialny.

                      6./ Proces myślenia, jest procesem niematerialnym.

                      7./ Proces myślenia, jest możliwy, dzięki wykorzystywaniu przez nas PRACY niematerialnej cząstki ŚWIATŁOŚCI, czyli cząstki samego Stwórcy, którym jest Syn Ojca.

                      Byłbym Wam wdzięczny, za sensowną krytykę mojego rozumowania.
                      • oremus Re: Mam dla NAS proipozycję. 19.11.10, 20:32
                        nehsa napisał:

                        > Odpowiadanie na posty, wymaga czasu. Tracimy go na moim zdaniem, w większoś
                        > ci
                        , na roztrząsanie nieistotnych kwestii. Wątek zatraca przejrzystość, nie
                        > wiadomo o co w nim chodzi.
                        >
                        > Dlatego proponuję podsumowanie dotychczasowego dorobku.
                        >
                        > 1./ Zgodziliśmy się, że proces myślenia przebiega w świadomości człowie
                        > ka, ale nie ma dowodów na jego potwierdzenie, albo zaprzeczenie.

                        Nie. :)

                        Są dowody na istnienie procesów myślowych – w postaci zmian aktywności elektromagnetycznej mierzonej kilkoma rodzajami mierników. Dość dokładnych. :)

                        >
                        > 2./ Minimalnym, postrzegalnym dowodem międzyludzkiej współpracy na tym ś
                        > wiecie, jest słowo z ust człowieka.

                        Również nie. Bo np. są ludzie, którzy potrafią porozumiewać się bez słów.

                        > 3./ Zgadzamy się co do treści podanej w Nauce Ojca, że przyczyną faktu m
                        > aterialnego, jest materia. A przyczyną faktu niematerialnego, niemateria. (Dla
                        > mnie, Istoty Boskie)

                        Nie, nie zgadzamy się.

                        Nie określiłeś wystarczająco precyzyjnie czym jest „niematerialność”, ale to szczegół, najwyraźniej nie masz wiedzy na temat współczesnej fizyki cząstek elementarnych, po drugie nic nie mówiliśmy tez o wywoływaniu skutków niematerialnych przez „niematerię”.

                        Jak na razie Twoje stwierdzenia są niesprawdzone i w związku z brakiem wiedzy na temat materii – raczej nieuprawnione :)


                        > 4./ W procesie myślenia, człowiek posługuje się zawsze słowami.

                        Po raz kolejny nie, proces myślenia – ma składniki obrazowe, dźwiękowe, słuchowe, kinestetyczne (ruchowe) – w skrócie składniki pochodzące od wszystkich zmysłów.

                        A słowa sa wyrazem pojęć a duża część procesu myślowego odbywa się w ogóle bez nich.

                        > 5./ Sens każdego słowa ludzkiej mowy, jest niematerialny.

                        Być może – ale i subiektywny, nie istnieje obiektywnie bo powstaje w umyśle każdego człowieka – w inny sposób. Innymi słowy – sens jak go określasz NIE JEST bytem obiektywnym. Inaczej – nie istnieje obiektywnie ;)

                        >
                        > 6./ Proces myślenia, jest procesem niematerialnym.

                        Nie – dowody naukowe temu przeczą – istnieje składnik materialny.

                        >
                        > 7./ Proces myślenia, jest możliwy, dzięki wykorzystywaniu przez nas PRAC
                        > Y niematerialnej cząstki ŚWIATŁOŚCI, czyli cząstki samego Stwórcy, którym jest
                        > Syn Ojca.

                        Niekoniecznie :)

                        Może być możliwy – w swej części niematerialnej dzięki niepoznanym jeszcze sferom niematerialnym. Albo np. może nami manipulowac ktos z kosmosu.

                        I nie jesteś w stanie rozstrzygnąć obiektywnie i doświadczalnie udowodnić, które z tych stwierdzeń jest prawdziwe :)

                        > Byłbym Wam wdzięczny, za sensowną krytykę mojego rozumowania.

                        niestety aby zrozumieć sensowność mojej krytyki musiałbyś mieć wiedze na temat współczesnej fizyki oraz np. neurofizjologii. Doczytaj i wrocimy do rozmowy.


                        • nehsa Re: Pierwsze skutki propozycji. 19.11.10, 21:33
                          oremus napisała:

                          > nehsa napisał:
                          1./ Zgodziliśmy się, że proces myślenia przebiega w świadomości człowieka, ale nie ma dowodów na jego potwierdzenie, albo zaprzeczenie.

                          "> Nie. :)
                          > Są dowody na istnienie procesów myślowych – w postaci zmian aktywności elektromagnetycznej mierzonej kilkoma rodzajami mierników. Dość dokładnych. :)"

                          ***Czyli podane przez ciebie mierniki, rejestrują procesy myślowe człowieka.
                          Zatem żyjesz w krainie bajek.

                          2./ Minimalnym, postrzegalnym dowodem międzyludzkiej współpracy na
                          tym świecie, jest słowo z ust człowieka.

                          "> Również nie. Bo np. są ludzie, którzy potrafią porozumiewać się bez słów."

                          ***Zatem, muszę powtórzyć, żyjesz w krainie bajek.

                          3./ Zgadzamy się co do treści podanej w Nauce Ojca, że przyczyną faktu materialnego, jest materia. A przyczyną faktu niematerialnego, niemateria. (Dla mnie, Istoty Boskie)

                          "Nie, nie zgadzamy się.
                          Nie określiłeś wystarczająco precyzyjnie czym jest „niematerialność”

                          ***Określiłem i powtórzę. Informacja, fakt niematerialny, oznacza pozbawiony materii.

                          ";, ale to szczegół, najwyraźniej nie masz wiedzy na temat współczesnej fizyki cząstek elementarnych, po drugie nic nie mówiliśmy tez o wywoływaniu skutków niematerialnych przez „niematerię”.
                          Jak na razie Twoje stwierdzenia są niesprawdzone i w związku z brakiem wiedzy na temat materii – raczej nieuprawnione. :)"

                          ***Ale, co ma wspólnego mój brak wiedzy z fizyki ze stwierdzeniem:
                          przyczyną faktu niematerialnego, jest NIEMATERIA. A przyczyną faktu materialnego, jest materia.

                          4./ W procesie myślenia, człowiek posługuje się zawsze słowami.

                          "> Po raz kolejny nie, proces myślenia – ma składniki obrazowe, dźwiękowe, słuchowe, kinestetyczne (ruchowe) – w skrócie składniki pochodzące od wszystkich zmysłów."
                          A słowa sa wyrazem pojęć a duża część procesu myślowego odbywa się w ogóle bez
                          > nich."

                          ***A to pierwsze słyszę, że ktoś może myśleć:
                          składnikami obrazowymi, które nie są słowami,
                          składnikami słuchowymi, które nie są słowami,
                          składnikami kinestetycznymi, które tez nie są słowami
                          i wszystkimi innymi składnikami, które nie są słowami."

                          I pierwszy raz słyszę, że: "A słowa są wyrazem pojęć a duża część procesu myślowego odbywa się w ogóle bez nich."
                          No popatrz, i ja o tym nie wiedziałem.

                          > > 5./ Sens każdego słowa ludzkiej mowy, jest niematerialny.

                          "> Być może – ale i subiektywny, nie istnieje obiektywnie bo powstaje w umyśle każdego człowieka – w inny sposób.

                          ***A skąd Ty o tym wiesz? Napisz więcej na ten temat. Wiesz więcej ode mnie.

                          "Innymi słowy – sens jak go określasz NIE JEST bytem obiektywnym. Inaczej – nie istnieje obiektywnie ;)"

                          ***Pytanie powyżej, pozostaje aktualne.

                          6./ Proces myślenia, jest procesem niematerialnym.

                          "> Nie – dowody naukowe temu przeczą – istnieje składnik materialny."

                          ***Jaki?

                          7./ Proces myślenia, jest możliwy, dzięki wykorzystywaniu przez nas PRACY niematerialnej cząstki ŚWIATŁOŚCI, czyli cząstki samego Stwórcy, którym jest Syn Ojca.

                          "> Niekoniecznie :)
                          > Może być możliwy – w swej części niematerialnej dzięki niepoznanym jeszcze sferom niematerialnym. Albo np. może nami manipulowac ktos z kosmosu.
                          I nie jesteś w stanie rozstrzygnąć obiektywnie i doświadczalnie udowodnić, które z tych stwierdzeń jest prawdziwe :)"

                          ***Czyli jednak jesteś w krainie bajek.

                          I na moja prośbę:
                          Byłbym Wam wdzięczny, za sensowną krytykę mojego rozumowania.

                          OREMUS odpowiedziała:
                          "> niestety aby zrozumieć sensowność mojej krytyki musiałbyś mieć wiedze na temat
                          > współczesnej fizyki oraz np. neurofizjologii. Doczytaj i wrocimy do rozmowy. "

                          ***Z chęcią, jednak pod warunkiem, że odpowiesz racjonalnymi kontrargumentami na podawane przeze mnie fakty.
                          Jeżeli tego nie uczynisz, każdy Twój wpis będę zmuszony pomijać milczeniem.
                          • oremus Re: szkoda czasu na brak elementarnej wiedzy :) 19.11.10, 22:18
                            nehsa napisał:

                            > oremus napisała:
                            >
                            > > nehsa napisał:
                            > 1./ Zgodziliśmy się, że proces myślenia przebiega w świadomości człowi
                            > eka, ale nie ma dowodów na jego potwierdzenie, albo zaprzeczenie.
                            >
                            > "> Nie. :)
                            > > Są dowody na istnienie procesów myślowych – w postaci zmian aktywno
                            > ści elektromagnetycznej mierzonej kilkoma rodzajami mierników. Dość dokładnych.
                            > :)"
                            >
                            > ***Czyli podane przez ciebie mierniki, rejestrują procesy myślowe człowieka.
                            > Zatem żyjesz w krainie bajek.

                            I znów wychodzi brak elementarnej wiedzy z obszaru pierwszego roku studiów. :)

                            I jak Ciebie i Twoje teorie traktowac poważnie? :)

                            Nie można, na szczęście bawią mnie, dlatego w ogóle podejmuje dyskusję. :)

                            > 3./ Zgadzamy się co do treści podanej w Nauce Ojca, że przyczyną faktu
                            > materialnego, jest materia. A przyczyną faktu niematerialnego, niemateria. (Dla
                            > mnie, Istoty Boskie)
                            >
                            > "Nie, nie zgadzamy się.
                            > Nie określiłeś wystarczająco precyzyjnie czym jest „niematerialność̶
                            > 1;
                            >
                            > ***Określiłem i powtórzę. Informacja, fakt niematerialny, oznacza pozbawiony
                            > materii.


                            Hihi. Nie żyjesz w krainie bajek, po prostu nie masz podstaw wiedzy.

                            Nawet nie wiesz czym jest materia a wypowiadasz się na temat „niematerialności”

                            Widać wagarowałeś w szkole :)

                            >
                            > ";, ale to szczegół, najwyraźniej nie masz wiedzy na temat współczesnej fizyki
                            > cząstek elementarnych, po drugie nic nie mówiliśmy tez o wywoływaniu skutków ni
                            > ematerialnych przez „niematerię”.
                            > Jak na razie Twoje stwierdzenia są niesprawdzone i w związku z brakiem wiedzy n
                            > a temat materii – raczej nieuprawnione. :)"
                            >
                            > ***Ale, co ma wspólnego mój brak wiedzy z fizyki ze stwierdzeniem:
                            > przyczyną faktu niematerialnego, jest NIEMATERIA. A przyczyną faktu materia
                            > lnego, jest materia.


                            Gdybyś miał przynajmniej podstawy wiedzy z fizyki, wiedziałbyś. :)

                            Podstawy – mam na myśli wiedzę z liceum o dobrym poziomie, nawet nie ze studiów.

                            A tak z ciekawości – jakie masz wykształcenie? Pytam, bo chętnie (o ile będzie to dla mnie zabawne) pokonam Cię na Twoim własnym polu, uzywając zrozumiałych dla Ciebie pojęć i argumentów. :)


                            >
                            > 4./ W procesie myślenia, człowiek posługuje się zawsze słowami.
                            >
                            > "> Po raz kolejny nie, proces myślenia – ma składniki obrazowe, dźwię
                            > kowe, słuchowe, kinestetyczne (ruchowe) – w skrócie składniki pochodzące
                            > od wszystkich zmysłów."
                            > A słowa sa wyrazem pojęć a duża część procesu myślowego odbywa się w ogóle bez
                            > > nich."
                            >
                            > ***A to pierwsze słyszę, że ktoś może myśleć:
                            > składnikami obrazowymi, które nie są słowami,
                            > składnikami słuchowymi, które nie są słowami,
                            > składnikami kinestetycznymi, które tez nie są słowami
                            > i wszystkimi innymi składnikami, które nie są słowami."


                            I znów brak podstaw wiedzy w jaki sposób funkcjonuje mózg :)

                            I wcale mnie to nie dziwi.

                            > I pierwszy raz słyszę, że: "A słowa są wyrazem pojęć a duża część procesu my
                            > ślowego odbywa się w ogóle bez nich."

                            > No popatrz, i ja o tym nie wiedziałem.

                            Nic dziwnego, jak widzę masz braki w wielu dziedzinach. Trzeba było nie chodzic na wagary. :)

                            > > > 5./ Sens każdego słowa ludzkiej mowy, jest niematerialny.
                            >
                            > "> Być może – ale i subiektywny, nie istnieje obiektywnie bo powstaje
                            > w umyśle każdego człowieka – w inny sposób.
                            >
                            > ***A skąd Ty o tym wiesz? Napisz więcej na ten temat. Wiesz więcej ode mnie.

                            Niestety, z mojej strony to koniec darmowej nauki. :)

                            > "> Nie – dowody naukowe temu przeczą – istnieje składnik materi
                            > alny."
                            >
                            > ***Jaki?

                            Odpowiedź jak wyżej :)

                            >
                            > 7./ Proces myślenia, jest możliwy, dzięki wykorzystywaniu przez nas PRAC
                            > Y niematerialnej cząstki ŚWIATŁOŚCI, czyli cząstki samego Stwórcy, którym jest
                            > Syn Ojca.
                            >
                            > "> Niekoniecznie :)
                            > > Może być możliwy – w swej części niematerialnej dzięki niepoznanym
                            > jeszcze sferom niematerialnym. Albo np. może nami manipulowac ktos z kosmosu.
                            > I nie jesteś w stanie rozstrzygnąć obiektywnie i doświadczalnie udowodnić, któ
                            > re z tych stwierdzeń jest prawdziwe :)"
                            >
                            > ***Czyli jednak jesteś w krainie bajek.

                            A i tak nie potrafisz odpowiedzieć :)

                            Ba, podejrzewam, że nie rozumiesz pytania. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że nie rozumiesz o co mi chodzi. Bo ja wcale nie uzywałem żadnych sztuczek erystycznych, a nawet nie zrozumiałeś co chciałem Ci przekazać. :)

                            >
                            > ***Z chęcią, jednak pod warunkiem, że odpowiesz racjonalnymi kontrargumentam
                            > i na podawane przeze mnie fakty.


                            Ale już udowodniłeś, że ich nie rozumiesz, nawet nie wiesz, że rozmawiasz nie z racjonalistą a z fizykiem a to dość zasadnicza różnica.

                            Już pominę fakt, że czytasz na tyle nieuważnie, że wciąż nie dostrzegasz, że pisząc o sobie używam rodzaju męskiego :)

                            Wywieram na twoją strukture poznawczą zbyt duża presję? :)

                            > Jeżeli tego nie uczynisz, każdy Twój wpis będę zmuszony pomijać milczeniem.

                            Przecież Ty nie masz nawet elementarnej wiedzy z fizyki, chemii, biologii mózgu a usiłujesz dyskutować na tematy obejmowane przez te nauki. Na co liczysz, że Twoi rozmówcy wykażą się większa niekompetencją od Ciebie?

                            Twoje wywody to zbiór niczym nie popartych poglądów, nie odróżniasz słów od pojęć, masz niewielkie bądź żadne pojecie o psychologii poznania, fizyce, w ogóle o nauce i to w zakresie jej osiągnieć sprzed stu lat, formułujesz karkołomne tezy, które student pierwszego roku z którejkolwiek z wymienionych przeze mnie nauk zakwestionuje jako nieprzemyślane, nienaukowe albo jawnie bezsensowne. :)

                            Go ahead, pomijaj moje wpisy milczeniem, nic nie stracę. :)

                            Co za „Ojciec” wymyśla takie „Nauki”? :)

                            Nie, nie chcę go poznać, nie jest w moim typie, ja lubie jak ludzie czy jakiekolwiek istoty maja jakies pojęcie o czym mówią :)


                            • nehsa Re: Dowody zależności od Stwórcy. 20.11.10, 09:14
                              "Co się narodziło z ciała, ciało jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest"

                              Wiedza zawarta w tych słowach, pomimo upływu ponad dwóch tysięcy lat, nie straciła na aktualności. Z materii, powstają struktury materialne, a z istot niematerialnych-Duchów, struktury niematerialne.

                              Kim w Nauce Ojca, są Duchy, Istoty niematerialne, czyli pozbawione materii?

                              Według Nauki Ojca, jest tylko Dwie Istoty Niematerialne, Dwa Duchy, czyli Ojciec(Bóg), i Syn(Bóg).

                              W Nauce Ojca, nie ma żadnych aniołów i zastępów anielskich, i nie ma żadnych diabłów i zastępów diabelskich.
                              Wyraz, "anioł", i wyraz, "diabeł", mogą odnosić się, i w Nauce Ojca odnoszą się do człowieka, ludzi.

                              Słowo, wyraz ludzkiej mowy, jest minimalnym, postrzegalnym dowodem naszej międzyludzkiej współpracy, i o nim czytamy:
                              "Duchci jest, Który ożywia, ciało nic nie pomaga; słowa, które Ja wam mówię, duchem są, i życiem są."

                              Słusznym jest wniosek, że słowa Nauczyciela(Boga), są niematerialne, a zawarta w nich treść, zawiera wiedzę i wzorce postępowania, których przestrzeganie owocuje zmartwychwstaniem i uniezależnieniem życia od czasu.

                              Czy sens, zawarty w słowach naszej mowy, jest również niematerialny?

                              Stwórca, tworząc człowieka, stworzył społeczeństwo, płeć człowieka niewiasty, i płeć człowieka mężczyzny. O czym w następnym poście o następnym dowodzie zależności człowieka od Boga.

                              Zatem mowa człowieka, jest faktem społecznym. Słowo naszej mowy, nie ma żadnej materialnej mocy sprawczej. Nie czynimy nim, ani materialnego dobra, ani materialnego zła.
                              Posługujemy się nim w celu międzyludzkiej współpracy, porozumiewania się.

                              Jego sens jest zawsze sprawiedliwy, albo niesprawiedliwy, o czym decyduje cel w którym go użyjemy. A ponadto, sens każdego słowa naszej mowy jest wieloznaczny, i może być, pomimo zachowania tych samych parametrów emocjonalno-racjonalno-akustyczno-fonetycznych, sensem przeciwstawnym, co dowodzi niematerialności sensu naszej mowy.
                              Fala akustyczna, jest tylko nośnikiem sensu słowa.

                              A ponieważ;
                              1./ proces myślenia przebiega w świadomości człowieka, i nie ma dowodów na jego potwierdzenie, albo zaprzeczenie, lub jakąkolwiek, naszą ingerencję w ten proces,

                              2./ w procesie myślenia, człowiek posługuje się zawsze słowami,

                              3./ minimalnym, postrzegalnym dowodem międzyludzkiej współpracy na tym świecie, jest słowo z ust człowieka,

                              4./ sens każdego słowa ludzkiej mowy, jest niematerialny,

                              to przyjąłem, że proces myślenia, jest procesem niematerialnym.

                              A w konsekwencji, że jest on zależny i możliwy, od wykorzystywania przez nas PRACY niematerialnej cząstki ŚWIATŁOŚCI, czyli cząstki samego Stwórcy, którym jest Syn Ojca.
                              • nehsa Re: Drugi dowod zależności od Stwórcy. 20.11.10, 11:54
                                Ewangelie św. Mateusza 19/4 i św. Marka 10/6
                                "...Ten, Który stworzył na początku człowieka,
                                mężczyznę i niewiastę uczynił je."


                                Płeć człowieka, nie jest w Nauce Ojca, "rzeczą". - "Wszystkie rzeczy przez NIE się stały, a bez NIEGO nic sie nie stało, co sie stało."

                                Niewiastę i mężczyznę, Stwórca -"uczynił", "stworzył", "oświecił".
                                Zatem płeć człowieka, jest zrealizowanym przez samego Stwórcę, najbardziej efektywnym projektem-propozycją współpoświęcenia się płci człowieka, ponieważ może owocować życiem nowego człowieka.

                                Dlatego Syn Ojca przywołał z nauki judaizmu-żydów słowa z Psalmu 82/6
                                Ewangelia św. Jana 10/34
                                "Izali nie jest napisano w zakonie waszym:
                                Jam rzekł: Bogowie jesteście?"


                                Nauczyciel, dlatego przywołał te słowa, ponieważ w następstwie stworzenia płci człowieka, zaofiarował niewieście i mężczyźnie poprzez ich współofiarę tkanki płci, dowód ich współpoświęcenia się, czyniąc nas w ten sposób współ-stwórcami życia ciała naszych dzieci.

                                Dlatego w Nauce Ojca czytamy:
                                Ewangelia św. Jana 8/17
                                "...Iż dwojga ludzi świadectwo prawdziwe jest."

                                Świadectwo, tylko wówczas jest prawdziwe, gdy jest dowodem poświęcenia, czyli, gdy jest ofiarą, bądź współofiarą.

                                Współżycie płciowe dwojga ludzi w celu spłodzenia potomstwa, jest dowodem miłości do spodziewanego dziecka, a nie współżyjących do siebie.

                                Przecież odbywa się w imię życia ich przyszłego dziecka, dlatego jest bezinteresowne, i dlatego też, jako bezinteresowne, jest dowodem ich miłości, do przyszłego, mającego przyjść na świat dziecka.

                                Z mocy wspaniałomyślnej miłości Stwórcy, zgodnie z treścią przykazań Ojca, dla Syna Ojca, Nasz Stwórca, dziełem Stworzenia Płci Człowieka, poprzez redukcję potrzeby rozmnażania się, której przyczyną jest ruja-chcica, zrealizował taką wersję współżycia płci człowieka, która jest AKTEM WSPÓŁOFIARNYM, i umożliwia nawet nierozumiejącym jej skutków, zapłatę w postaci zmartwychwstania.

                                Z mocy stworzenia płci człowieka przez Stwórcę, człowiek niewiasta i człowiek mężczyzna nie są do współżycia płciowego przymuszani do współżycia płciowego, jak. bydlęta, rują - chcicą, tylko decydują o współżyciu płciowym z powodów emocjonalnych.
                                • nehsa Re: Drugi dowod zależności od Stwórcy. 20.11.10, 12:27
                                  Ewangelia św. Jana 17/10
                                  "I wszystko moje jest twoje,
                                  i uwielbionym jest w nich."


                                  Te słowa, odnoszą się do skutków stworzenia i współżycia Płci Człowieka, a nie do Uczniów Nauczyciela.
                                  Dwoje ludzi, podejmując decyzję o współżyciu płciowym, tym samym podejmują decyzje o współofierze, i współrodzicielstwie.
                                  I poprzez realizację tej decyzji, tak swoim współżyciem w imię życia ich dziecka, jak i życiem nowo narodzonego człowieka, wielbią Stwórcę.

                                  Jedyne, nie przypadkowo przecież, przywołane przez Nauczyciela przykazanie Mojżesza, brzmi:
                                  Ewangelie św. Marka 7/10 i św. Mateusza 15/4
                                  "Bo Mojżesz rzekł: Czcij ojca twego i matkę twoją."

                                  Płodzenie potomstwa, jest dowodem miłości do tego potomstwa.
                                  Współcześnie, ludzie, którzy do tej współofiary dorośli, zanim spłodzą potomstwo, uprzednio powinni zasięgnąć opinii lekarzy specjalistów, nie tylko zresztą lekarzy, czy nie ma przeciwwskazań do posiadania przez nich dzieci.

                                  Takimi "drobiazgami", jak sposób i warunki życia przyszłych rodziców i ich dzieci, możliwość przeniesienia na potomstwo wad genetycznych, brak mieszkania i perspektyw utrzymania dzieci, przejmowali się nieliczni.
                                  I to w kraju, gdzie intelektualne kościelno-świeckie elity uważają, zresztą wbrew słowom Nauki Ojca, że ludzki zarodek ma godność.

                                  W Polsce, niewielu rodziców zastanawia się nad konsekwencjami współżycia płci, o czym świadczą fale, tak zwanych wyżów demograficznych, a dowodem traktowania ludzi w Polsce, jak bydła, jest zachęta do ich płodzenia w postaci śmiesznej wysokości becikowego.

                                  Decyzja o współrodzicielstwie, jest równoznaczna z deklaracją wobec całego społeczeństwa, że dziecko, bądź dzieci, które przyjdą na świat, będą miały w rodzicach najtroskliwszych opiekunów-wychowawców, aż do czasu usamodzielnienia się.

                                  Miano, mamy i taty uzyskujemy od dzieci, i jest ono późniejsze od miana rodzica. Zatem należy dostrzedz, że przykazanie Mojżesza powtórzone przez Syna Ojca, nie mówi o czci należnej automatycznie z tytułu spłodzenia i urodzenia dziecka, tylko mówi, o czci należnej mamie i tacie, czyli ludziom, którzy wychowawczym trudem dowodzą swej miłości do dzieci.

                                  Nierzadko, pogardzani w naszym społeczeństwie, t.zw. przybrani rodzice, zasługują na szczególną cześć, tak swoich dzieci, jak i społeczeństwa, chociażby z tego powodu, że oni nie konsumowali rozkoszy w czasie ich płodzenia.

                                  A na specjalne wyróżnienie, spośród godnych czci, zasługują ci rodzice, którzy samotnie wychowują swoje dzieci, czym dowodzą, że są jej godnymi w dwójnasób.

                                  Zgodnie ze słowami Nauki Wszechmogącego Ojca związek małżeński jest nierozerwalny, czyli zawarty do końca życia, jeżeli owocem współżycia niewiasty i mężczyzny jest ciąża, czyli przyjście na świat dziecka.

                                  Płeć człowieka stworzył Stwórca, czego dowodami, są oczywiste, wyżej wskazane fakty.

                                  Dlatego, gwałt zawsze jest zbrodnią, i jest co najmniej dowodem zezwierzęcenia, zbydlęcenia.
                                  Gwałciciele, swoimi czynami oznajmiają społeczeństwu, że są, co najwyżej bydlętami, dlatego też w cywilizowanym kraju powinno się uszanować przekazywaną przez gwałciciela informację, i tak w interesie gwałciciela, jak i społeczeństwa, należy stworzenia-istoty dopuszczające się gwałtu natychmiast kastrować, a nie sterylizować.

                                  W Polsce, gwałciciele są uprzywilejowaną grupą przestępców, o czym świadczą liczne fakty pobłażliwego traktowania ich przez sądy, na przykład, niestosowanie wobec gwałcących aresztu, oraz zmiany w prawie karnym obniżające surowość kar za gwałt, których to zmian, dokonał Sejm za kadencji 1997-2001.

                                  Pobłażliwe traktowanie gwałcicieli, tak przez posłanki i posłów, jak i w polskich sądach, jest jednym z licznych, ewidentnych dowodów pogardy polskim społeczeństwem, tak przez władzę ustawodawczą, jak i wykonawczą, jak i sądowniczą.

                                  Dlatego też, demonstrowanie na tak zwanych "Paradach Równości" swoich potrzeb seksualnych, jest bezdyskusyjnym przejawem demonstrowania przez uczestników tych "PARAD", swojego zbydlęcenia.
                                  • oremus Re: Drugi dowod zależności od Stwórcy. 20.11.10, 12:48
                                    nehsa napisał:

                                    > Ewangelia św. Jana 17/10
                                    > "I wszystko moje jest twoje,
                                    > i uwielbionym jest w nich."

                                    [...]

                                    :))))

                                    > Dlatego też, demonstrowanie na tak zwanych "Paradach Równości" swoich potrze
                                    > b
                                    seksualnych, jest bezdyskusyjnym przejawem demonstrowania przez uczestnik
                                    > ów tych "PARAD", swojego zbydlęcenia.

                                    A jednocześnie dowodem na nieprawdziwość "nauki" :)

                                    Bowiem wskazuje na istnienie potrzeb seksualnych i odbywanie aktow seksualnych bez jakiegos "współofiarowania" jak twierdzi "Nauka". :)))

                                    I znów wykrylismy sprzecznośc w "Nauce"

                                    Nic dziwnego, wymyśla ją osoba niekompetentna, prawdopodobnie bez żadnego wykształcenia.
                                • oremus Drugi dowod niekompetencji 20.11.10, 12:44
                                  nehsa napisał:

                                  > Ewangelie św. Mateusza 19/4 i św. Marka 10/6
                                  > "...Ten, Który stworzył na początku człowieka,
                                  > mężczyznę i niewiastę uczynił je."

                                  >
                                  > Płeć człowieka, nie jest w Nauce Ojca, "rzeczą". - "Wszystkie rzeczy
                                  > przez NIE się stały, a bez NIEGO nic sie nie stało, co sie stało."

                                  >
                                  > Niewiastę i mężczyznę, Stwórca -"uczynił", "stworzył", "oświecił".
                                  > Zatem płeć człowieka, jest zrealizowanym przez samego Stwórcę, najbardziej efek
                                  > tywnym projektem-propozycją współpoświęcenia się płci człowieka, ponieważ może
                                  > owocować życiem nowego człowieka.
                                  >
                                  > Dlatego Syn Ojca przywołał z nauki judaizmu-żydów słowa z Psalmu 82/6
                                  > Ewangelia św. Jana 10/34
                                  > "Izali nie jest napisano w zakonie waszym:
                                  > Jam rzekł: Bogowie jesteście?"

                                  >
                                  > Nauczyciel, dlatego przywołał te słowa, ponieważ w następstwie stworzenia płci
                                  > człowieka, zaofiarował niewieście i mężczyźnie poprzez ich współofiarę tkanki p
                                  > łci, dowód ich współpoświęcenia się, czyniąc nas w ten sposób współ-stwórcami
                                  > życia ciała naszych dzieci.

                                  Znow zbiór dziwolągów językowych. Być może mają robic wrażenie „natchnionych” ale współcześnie sa z lekka bezsensowne.

                                  Sama np. koncepcja współpoświęcania się może zrobiłaby wrażenie jakieś osiemset lat temu, kiedy ludzie nie umieli logicznie myśleć ale dziś? Może co najwyżej budzic uśmiech.

                                  > Dlatego w Nauce Ojca czytamy:
                                  > Ewangelia św. Jana 8/17
                                  > "...Iż dwojga ludzi świadectwo prawdziwe jest."
                                  >
                                  > Świadectwo, tylko wówczas jest prawdziwe, gdy jest dowodem poświęcenia,
                                  > czyli, gdy jest ofiarą, bądź współofiarą.

                                  Czy jest to jakaś nauka dla ofiar traumatycznych przeżyć? Albo polskiego systemu penitencjarnego? Być może tam by pasowała.

                                  I o świadectwo czego tu chodzi?

                                  Zapewne usłyszymy jakiś kolejny dziwoląg językowy. :)

                                  > Współżycie płciowe dwojga ludzi w celu spłodzenia potomstwa, jest dowodem mi
                                  > łości do spodziewanego dziecka
                                  , a nie współżyjących do siebie.

                                  I znów pała z psychologii. :)

                                  Ktos kto wymyśla tę naukę powinien stanowczo pójść na jakies studia. Byle nie teologię! :))))

                                  > Przecież odbywa się w imię życia ich przyszłego dziecka, dlatego jest bezint
                                  > eresowne
                                  , i dlatego też, jako bezinteresowne, [b]jest dowodem ich miłości[/
                                  > b], do przyszłego, mającego przyjść na świat dziecka.

                                  Piękny przykład braku logiki. :))))

                                  >
                                  > Z mocy wspaniałomyślnej miłości Stwórcy, zgodnie z treścią przykazań Ojc
                                  > a, dla Syna Ojca, Nasz Stwórca, dziełem Stworzenia Płci Człowieka, poprzez r
                                  > edukcję potrzeby rozmnażania się
                                  , której przyczyną jest ruja-chcica, zreali
                                  > zował taką wersję współżycia płci człowieka, która jest AKTEM WSPÓŁOFIARNYM,
                                  > i umożliwia nawet nierozumiejącym jej skutków, zapłatę w postaci zmartwychwsta
                                  > nia
                                  .

                                  Na razie nic nie umożliwia, te obietnice najprawdopodobniej nie mają żadnego pokrycia w faktach – tak jak cała reszta „Nauki”. :)

                                  > Z mocy stworzenia płci człowieka przez Stwórcę, człowiek niewiasta i człowiek m
                                  > ężczyzna nie są do współżycia płciowego przymuszani do współżycia płciowego, ja
                                  > k. bydlęta, rują - chcicą, tylko decydują o współżyciu płciowym z powodów em
                                  > ocjonalnych.


                                  I znów triumf wyobrażeń nad elementarnymi faktami. :)

                                  A w tytule był obiecany jakis dowód? Jest on tu gdzieś?

                                  Jak na razie sądząc po treści mamy tylko kolejny dowód na niedorzeczność „Nauki”.

                                  W sumie szkoda, że nie ma z kim porozmawiać, bo rozmówca nie ma elementarnej wiedzy.
                              • oremus Dowody???? żadnych dowodów tylko niewiedza :) 20.11.10, 12:15
                                nehsa napisał:

                                > "Co się narodziło z ciała, ciało jest, a co się narodziło z Ducha, duchem je
                                > st"

                                >
                                > Wiedza zawarta w tych słowach, pomimo upływu ponad dwóch tysięcy lat, nie strac
                                > iła na aktualności. Z materii, powstają struktury materialne, a z istot niemate
                                > rialnych-Duchów, struktury niematerialne.

                                Nic nie straciła na aktualności ale też nie ma dowodu na to, że jest prawdziwa.

                                > Słusznym jest wniosek, że słowa Nauczyciela(Boga), są niematerialne, a zawarta
                                > w nich treść, zawiera wiedzę i wzorce postępowania, których przestrzeganie owoc
                                > uje zmartwychwstaniem i uniezależnieniem życia od czasu.

                                I znów nie ma żadnych dowodów na istnienie zmartwychwstania, równei dobrze mogą to być czcze obietnice a cała nauka – fałszywa i obliczona jedynie na panowanie nad ludźmi i ich wykorzystanie, tak jak to w religiach bywa :)

                                > Czy sens, zawarty w słowach naszej mowy, jest również niematerialny?
                                > Stwórca, tworząc człowieka, stworzył społeczeństwo, płeć człowieka niewiasty,
                                > i płeć człowieka mężczyzny. O czym w następnym poście o następnym dowodzie zale
                                > żności człowieka od Boga.

                                Jak na razie nie było nawet jednego dowodu. Na razie to są zapewnienia – ale bez podbudowy w faktach ani w niczym weryfikowalnym.

                                > Zatem mowa człowieka, jest faktem społecznym. Słowo naszej mowy, nie ma żadnej
                                > materialnej mocy sprawczej. Nie czynimy nim, ani materialnego dobra, ani materi
                                > alnego zła.
                                > Posługujemy się nim w celu międzyludzkiej współpracy, porozumiewania się.

                                No nie tylko, sa tacy, którzy jeszcze śpiewają dla własnej przyjemności (i czasem zlości innych) – np. ja.

                                > Jego sens jest zawsze sprawiedliwy, albo niesprawiedliwy, o czym decyduje ce
                                > l
                                w którym go użyjemy. A ponadto, sens każdego słowa naszej mowy jest wielo
                                > znaczny, i może być, pomimo zachowania tych samych parametrów emocjonalno-racjo
                                > nalno-akustyczno-fonetycznych, sensem przeciwstawnym, co dowodzi niematerialnoś
                                > ci sensu naszej mowy.

                                Nie niematerialności tylko subiektywności sensu. Innymi słowy dowodzi to zależności „sensu” od odbiorcy – a co za tym idzie NIE ISTNIENIA obiektywnego sensu.

                                > Fala akustyczna, jest tylko nośnikiem sensu słowa.
                                > A ponieważ;
                                > 1./ proces myślenia przebiega w świadomości człowieka, i nie ma dowodów
                                > na jego potwierdzenie, albo zaprzeczenie, lub jakąkolwiek, naszą ingerencję w
                                > ten proces,

                                Są dowody – np. czyjeś wypowiedzi zmieniają myślenie ludzi. Tak więc mamy do czynienia z oczywistą ingerencją w ten proces. :))))

                                > 2./ w procesie myślenia, człowiek posługuje się zawsze słowami,

                                To oczywisty przykład niewiedzy na temat sposobu funkcjonowania mózgu i procesu myślenia. Artykulacja jest efektem końcowym a nie początkowym ani jedynym.

                                Pała z psychologii :)

                                > 3./ minimalnym, postrzegalnym dowodem międzyludzkiej współpracy na tym ś
                                > wiecie, jest słowo z ust człowieka,

                                Słowo na pewno nie jest dowodem współpracy, to jakis dziwoląg językowy. :)

                                Słowa służą równym celom, mogą służyć np. zarówno współpracy jak i jej przeciwieństwu, niszczeniu relacji, wszelkich związków.

                                Ktos kto wymyśla tę „Naukę” ma kłopoty z logicznym rozumowaniem i nie ma podstaw wiedzy, być może liczy na to, że za dziwolągami językowymi ukryje brak sensu tej nauki.

                                > 4./ sens każdego słowa ludzkiej mowy, jest niematerialny,

                                Nie jest. Ale aby to zrozumieć znów trzeba mieć elementarna wiedzę min. z fizyki i neurofizjologii.

                                Ta nauka to zbiór stwierdzeń typu: samoloty nie latają a samochody nie jeżdżą.

                                Studenci pierwszego roku sa w stanie łątwo zakwestionować stwierdzenia tej „Nauki” – ale żeby ich zrozumieć – trzeba być minimum na ich poziomie.

                                > to przyjąłem, że proces myślenia, jest procesem niematerialnym.

                                Nie ważne jest to co zostaje przyjęte ale to co jest prawdziwe i zostało potwierdzone w licznych eksperymentach i badaniach tych zjawisk.

                                Mówienie, że proces myślenia jest niematerialny to mówienie, że samochód nie jeździ a opony nie sa zrobione z gumy.

                                > A w konsekwencji, że jest on zależny i możliwy, od wykorzystywania przez nas [b
                                > ]PRACY[/b] niematerialnej cząstki ŚWIATŁOŚCI, czyli cząstki samego Stwór
                                > cy, którym jest Syn Ojca.

                                Ależ tu nie ma żadnej konsekwencji, jest zbiór nie połączonych ze soba ani logicznie ani merytorycznie stwierdzeń. W dodatku pełnych rażących błędów – wbrew faktom bardzo dobrze znanym współczesnej nauce.

                                To wręcz zaskakujące jak ta „Nauka” odbiega od elementarnej wiedzy o świecie, wiedzy, która została wielokrotnie sprawdzona i stanowi dziś podstawy naszego istnienia i funkcjonowania w świecie, wiedzy, która stanowi podstawę do funkcjonowania większości współczesnych urządzen. :)

                                Ale może kazda religia tak ma, może jej sensem jest wiara w rzeczy niesprawdzone – z tym, że tutaj nie mamy rzeczy niesprawdzonych, mamy jak najbardziej sprawdzone – dlatego „Nauka Ojca” nakłania do wiary w rzeczy niedorzeczne i kompletnie nieprawdziwe. :)

                                To dośc oryginalna religia :)



                                >
                                >
            • oremus Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 16:47
              nehsa napisał:
              > co oremus skomentował:
              > Spróbuję dowodu, że jest inaczej.
              > Proces myślenia jest całkowicie zależny od materii ciała człowieka i to dodatko
              > wo w stanie żywym. Dowód: nigdy nie stwierdzono ani myślenia poza ciałem ani w
              > martwym ciele.
              >
              > ***Zgadzamy się, że ludzie myślą. Jest to jednak [u]hipoteza[/b], ponieważ ani
              > ty, ani ja, nie dysponujemy dowodem, że tak jest, albo, że tak nie jest.

              Czyli uważasz, że jakaś tajemnicza siła myśli zarówno w człowieku i poprzez całą ludzkość?

              > Zatem, twoja teza, "że nigdy nie stwierdzono ani myślenia poza ciałem ani w ma
              > rtwym ciele." - jest nieuprawniona, bo także nigdy nie zaprzeczono hipotezi
              > e
              , że człowiek myśli.
              >
              > Ja, zgodnie z Nauką Ojca, twierdzę, że myślenie jest zależne od niematerialnej
              > cząstki ŚWIATŁOŚCI=Ducha, ofiarowanej nam przez Stwórcę, dlatego postawi
              > łem wniosek, że proces myślenia, jest niematerialny, a dowodem na niematerialno
              > ść tego procesu, jest minimalny, postrzegalny dowód naszego współistnienia na t
              > ym świecie, którym jest niematerialny sens słowa naszej mowy - słowa z naszy
              > ch ust.


              Ja nie znam Ojca i jego nauki i jak na razie wole trzymac się udowodnionych faktów.

              Jak dotąd wskazałem Ci następujące błędy w myśleniu:

              1. "Sens słowa" cokolwiek to znaczy nie jest "niematerialny" - jako np myśl składa się z pól elektromagnetyczny w w mózgu a więc ma przynajmniej jakiś swój składnik materialny.

              2. "niematerialność" sensu słowa nie jest tez dowodem na nic więcej jak tylko na ... "niematerialność" sensu słowa, czyli hipotetyczne (bo nie udowodnione) istnienie niematerialnej sfery człowieka. Jak rozumiem ma byc to cos z poza znaną nam materia i antymaterią.

              Nie jest to również z oczywistych powodów dowód na istnienie Boga.

              Na pewno pomogłoby Ci gdybyś zdefiniował co dokładnie rozumiesz jako "niematerialny sens słowa naszej mowy - słowa z naszych ust." Z zastrzeżeniem, że słowo "niematerialny" jest tutaj nieuprawnione jeśli określasz cechę "sensu" bo na to nie podałeś dowodu.

              Skupmy się na wyjaśnieniu zawartości podstawowych pojęć i wtedy dokładnie rozumiejąc co znaczą posuniemy się dalej.



          • neuroleptyk Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 07:49
            oremus napisała:

            > nehsa napisał:
            >
            > > Zatem skup się na tekście: "Proces myślenia, jest absolutnie, całkowic
            > ie nie
            > > zależny od materii ciała człowieka."
            , i podaj przykład, że jest inacz
            > ej, a
            > > jak mógłbyś, to dowód.
            >
            > Spróbuję dowodu, że jest inaczej.
            >
            > Proces myślenia jest całkowicie zależny od materii ciała człowieka i to dodatko
            > wo w stanie żywym. Dowód: nigdy nie stwierdzono ani myślenia poza ciałem ani
            > w martwym ciele.


            Proces myślenia w ogóle, czy proces myślenia człowieka?? Zakładasz, że tylko ludzie mogą myśleć, czy jest to wynik niedokładności? Jeśli chodzi o myślenie człowieka, to moim zdaniem jest bardziej prawodpodobne, że nie tylko obecność mózgu i ciała jest konieczna, by człowiek mógł myśleć, ale też obecność odpowiednich procesów chemicznych, fizycznych w mózgu danego człowieka. Na jakiej podstawie tak uważam??

            Jeżeli osoby nieprzytomne czy pozbawione świadomosci nie mogą myśleć, z tego względu, że świadomość jest konieczna do myślenia, co jest mało kontrowersyjne, to sugerowanie iż nieżywa osoba może myśleć składnia nas do konkluzji iż nieżywi ludzie mogą być świadomi, a biorąc pod uwagę aspekty religijne nawet muszą, tzn każdy po śmierci albo zachowuje świadomość albo ją wręcz odzyskuje czy uzyskuje. Jeżeli zygota człowieka jest człowiekiem, to lepszym określeniem będzie, że uzyskuje świadomość niż odzyskuje, chyba, że ktoś uważa, że zygoty są czy mogą być świadome. Jeżeli istnieje coś takiego taki stan bycia pozbawionym świadomości u żywego człowieka, to konieczne jest wytłumaczenie co go powoduje. I jeżeli powiedzmy silny uraz głowy może być wytłumaczeniem bycia nieświadomym jako zakłucenia koniecznych do tego procesów zachodzacych w mózgu a powrót świadomości wytłumaczony satabilizajcą tych procesów, to jest to dość niekoherentne z wierzeniem, że ludzie którzy umarli i te procesy przestały u nich zachodzić mogłyby ją zachować, a nawet musiałyby tą świadomość uzyskać albo odzyskać w niektórych przypadkach.
            Jeżeli więc ktoś uważa, że człowiek będąc nieżywym może myśleć, to musi odrzucić wytłumaczenia medyczne stanu bycia nieświadomym, które zakładają taką zależność. Oczywiście może też zaprzeczyć, że taki stan kiedykolwiek występuje, ale jest to ciężkie do pogodzenia z codziennym doświadczeniem ogromnej ilości ludzi jakim jest chociażby sen. Innym wytłumaczeniem może być iż to tylko korelacja i osoba jakby sama decyduje, że przestanie być świadoma, kiedy np. dostanie zastrzyk ze środkiem uspiającym, albo dozna poważnego urazu głowy z zakłuceniem odpowiednich procesów zachodzacych w mózgu i że występują te zdarzenia tylko jednocześnie i wcale nie są konieczne to tego by była świadomość u człowieka. Problem z takim wytłumaczeniem jest taki, że jeżeli pozbawi się taka osoba sama przytomności a przytomność jest konieczna do myślenia a myślenie do podejmowania decyzji, to wydaje się niemożliwe przywrócenie przytomności samemu. Oczywiście nie wynika jeszcze z tego, że to procesy fizyczne muszą to spowodować, jednak wytłumaczenie takie jest lepsze zgodnie z brzytwą Ockhama, ponieważ wytłumaczenie niematerialne musi dodatkowo postulować istnine bytów niematerialnych, które przywrócą tą świadomość i nawet jeżeli przyjąć, że takie istnieją, to nie wynika z tego, że to musi być Bóg. Więc nawet jeżeli myślenie człowieka jest niezależne od świata fizycznego to nie oznacza, że musi być od Boga a jedynie, że od tego co niematerialne.

            • radiowo_maryjny_przeciwnik To nie są dowody tylko przemyślenia ! 19.11.10, 08:34
              A przy tym, Nauki Ojca, nie znasz, i nie rozumiesz na tyle, aby wnieść zastrzeżenia, co do mojego oświadczenia, że to, co piszę, znajduje oparcie w świadectwach Nauki Ojca.

              Cały czas piszesz o tym że dowodami nauk ojca jest prawdziwość nauk ojca , poprzez analize nauk ojca i tak w koło macieju... zero dowodów tylok popieranie zdania kolejnymi zdaniami z twoich przemyśleń .

              Zrozum że to nie jest dowód .
            • oremus Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 09:14
              neuroleptyk napisał:

              > tego, że to musi być Bóg. Więc nawet jeżeli myślenie człowieka jest niezależne
              > od świata fizycznego to nie oznacza, że musi być od Boga a jedynie, że od tego
              > co niematerialne.

              Można również powiedzieć, że nawet jeśli myślenie jest "niematerialne" to równie dobrze może pochodzić od tej części człowieka, która jest "niematerialna" a niekoniecznie od Boga.

              Nehsa popełnia więc kolejny błąd logiczny - bo również istnienie "niematerialności" (cokolwiek to znaczy) nie jest dowodem na istnienie Boga ale ... tylko na istnienie "niematerialności".

              Podobnie istnienie "sensu" jakkolwiek go zdefiniujemy jest tylko ... istnieniem sensu, a nie dowodem na istnienie Boga, chyba, że przyjmiemy lub wykażemy, że sens to Bóg. Ale jaki to ma sens? :)


              • strikemaster Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 09:24
                > Można również powiedzieć, że nawet jeśli myślenie jest "niematerialne" to równi
                > e dobrze może pochodzić od tej części człowieka, która jest "niematerialna" a n
                > iekoniecznie od Boga.

                Działanie Windowsa też zapewne jest niemateiralne. :D
                • radiowo_maryjny_przeciwnik Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 14:22
                  Nehsa popełnia więc kolejny błąd logiczny - bo również istnienie "niematerialności" (cokolwiek to znaczy) nie jest dowodem na istnienie Boga ale ... tylko na istnienie "niematerialności".

                  Podobnie istnienie "sensu" jakkolwiek go zdefiniujemy jest tylko ... istnieniem sensu, a nie dowodem na istnienie Boga, chyba, że przyjmiemy lub wykażemy, że sens to Bóg. Ale jaki to ma sens? :)





                  Widzisz to ma sens :) dla takich jak nehsa wszystko co odległe , niematerialne odrazu związane musi być z Bogiem , a jest poprostu niewytłumaczalne ( jak narazie ) dla człowieka , tak jak zwierze nie jest w stanie pojąć jak działa maszyna .

                  Za takimi pojęciami , zjawiskami nie stoi rzaden bóg .
              • nehsa Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 16:56
                oremus napisała:
                "neuroleptyk napisał:
                tego, że to musi być Bóg. Więc nawet jeżeli myślenie człowieka jest niezależne
                od świata fizycznego to nie oznacza, że musi być od Boga a jedynie, że od
                > tego co niematerialne."
                >
                i oremus:
                " Można również powiedzieć, że nawet jeśli myślenie jest "niematerialne" to równie dobrze może pochodzić od tej części człowieka, która jest "niematerialna" a niekoniecznie od Boga.
                > Nehsa popełnia więc kolejny błąd logiczny - bo również istnienie "niematerialności" (cokolwiek to znaczy) nie jest dowodem na istnienie Boga ale ... tylko na istnienie "niematerialności"."

                " Podobnie istnienie "sensu" jakkolwiek go zdefiniujemy jest tylko ... istnieniem
                sensu, a nie dowodem na istnienie Boga, chyba, że przyjmiemy lub wykażemy, że
                sens to Bóg. Ale jaki to ma sens? :) "

                ***Takie infantylne wnioseczki moglibyśmy sobie wysnuwać, gdybyśmy nie posiadali świadectw Nauki Naszego Ojca, którą to Naukę oznajmił Syn Ojca.

                Przecież, jak ośmielam się przypuszczać, tak Wam, jak i mnie, zależy na tym etapie naszej wymiany zdań, na upewnieniu się, czy myślimy dzięki PRACY cząstki Światłości, czyli niematerialnej cząstce samego Stwórcy, Duchowi, czy też materii naszego ciała.

                Z dotychczasowego uzysku wynika, że dzięki niematerialnej cząstce Stwórcy - ŚWIATŁOŚCI.
                • oremus Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 17:15
                  nehsa napisał:

                  > oremus napisała:
                  > "neuroleptyk napisał:
                  > tego, że to musi być Bóg. Więc nawet jeżeli myślenie człowieka jest niezależne
                  > od świata fizycznego to nie oznacza, że musi być od Boga a jedynie, że od
                  > > tego co niematerialne."
                  > >
                  > i oremus:
                  > " Można również powiedzieć, że nawet jeśli myślenie jest "niematerialne" to rów
                  > nie dobrze może pochodzić od tej części człowieka, która jest "niematerialna" a
                  > niekoniecznie od Boga.
                  > > Nehsa popełnia więc kolejny błąd logiczny - bo również istnienie "niemate
                  > rialności" (cokolwiek to znaczy) nie jest dowodem na istnienie Boga ale ... tyl
                  > ko na istnienie "niematerialności"."
                  >
                  > " Podobnie istnienie "sensu" jakkolwiek go zdefiniujemy jest tylko ... istnieni
                  > em
                  > sensu, a nie dowodem na istnienie Boga, chyba, że przyjmiemy lub wykażemy, że
                  > sens to Bóg. Ale jaki to ma sens? :) "
                  >
                  > ***Takie infantylne wnioseczki moglibyśmy sobie wysnuwać, gdybyśmy nie posiadal
                  > i świadectw Nauki Naszego Ojca, którą to Naukę oznajmił Syn Ojca.

                  Tyle, że za ta „Nauką Ojca” nic nie stoi, jest to tylko jakiś zbiór hipotez praktycznie bez zaplecza i bez potwierdzenia w faktach.

                  Niczym się to nie rózni od religii, to ta sama religia ubrana w inne słowa.

                  >
                  > Przecież, jak ośmielam się przypuszczać, tak Wam, jak i mnie, zależy na tym eta
                  > pie naszej wymiany zdań, na upewnieniu się, czy myślimy dzięki PRACY cząstki Św
                  > iatłości, czyli niematerialnej cząstce samego Stwórcy, Duchowi, czy też materi
                  > i naszego ciała.

                  Dlatego potrzebny jest rozstrzygający dowód a nie hipotezy czy wnioski. Dowód najlepiej eksperymentalny, nie będący tylko żonglerką sensem słów.

                  Tak działa nauka, a reszta to opinie i hipotezy, bez weryfikacji – pozostaną opowieściami nadającymi się na beletrystykę a nie weryfikowalnymi faktami.

                • radiowo_maryjny_przeciwnik Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 17:51
                  ***Takie infantylne wnioseczki moglibyśmy sobie wysnuwać, gdybyśmy nie posiadali świadectw Nauki Naszego Ojca, którą to Naukę oznajmił Syn Ojca.


                  Własnie nie posiadamy ani nauki twojego ojca ani dowodów na jego istnienie jak i na istnienie jego syna .

                  To tylko wnioski
            • nehsa Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 15:24
              Szanowni Oremus i Neuroleptyku!
              W Nauce Ojca, jest wiele razy wyartykułowane, że czym innym jest CIAŁO człowieka, które jest śmiertelne, a czym innym jest CZŁOWIEK, który jest nieśmiertelny, i który może z martwych wstać.

              Mózg, jest w moim przekonaniu narządem pośredniczącym w komunikacji pomiędzy ofiarowaną nam niematerialną cząstką STWÓRCY, ŚWIATŁOŚCI, a receptorami.
              Dlatego też myślenie, nie jest cechą esencjonalną człowieka w rozumieniu, jako ciała człowieka.

              W stanach zakłócenia, zaburzenia, osłabienia sprawności mózgu, maleje dynamika komunikacyjna.
              • oremus Re: Dowody zależności człowieka od Bogów. 19.11.10, 16:33
                nehsa napisał:

                > Szanowni Oremus i Neuroleptyku!
                > W Nauce Ojca, jest wiele razy wyartykułowane, że czym innym jest CIAŁO człow
                > ieka
                , które jest śmiertelne, a czym innym jest CZŁOWIEK, który jest
                > nieśmiertelny, i który może z martwych wstać.

                Wiesz, ze mną sprawa jest prosta, wszelkie wierzenia interesują mnie jako ciekawostki, jako raczej człowiek nauki staram się opierać na przesłankach racjonalnych a nawet twardej empirii.

                Innymi słowy liczą sie dla mnie dowody, same stwierdzenia że jest tak czy inaczej zostawiam wierzącym do których się raczej nie zaliczam.

                > Mózg, jest w moim przekonaniu narządem pośredniczącym w komunikacji pomiędzy of
                > iarowaną nam niematerialną cząstką STWÓRCY, ŚWIATŁOŚCI, a receptorami.
                > Dlatego też myślenie, nie jest cechą esencjonalną człowieka w rozumieniu, jako
                > ciała człowieka.

                Jesli tak to np. interesujące może byc dlaczego tyle jest błednego myślenia wśród ludzi, skoro pochodzi ono od jakiejś tajemniczej Swiatłości, biorąc pod uwagę świat to myślenie ludzkie pochodzi raczej od Ciemności.


                >
                > W stanach zakłócenia, zaburzenia, osłabienia sprawności mózgu, maleje dynamika
                > komunikacyjna.
    • nehsa Re: Głupota, i prośba. 20.11.10, 13:20
      "Ale Ja wam powiadam:
      Iż każdy, kto się gniewa na bliźniego bez przyczyny, i ktokolwiek rzecze bliźniemu : "Racha", będzie winien rady, a ktokolwiek rzecze bliźniemu; Głupcze! będzie winien sądu."


      Napisałem tu, od 19 kwietnia 2009 r. na tych forach, ponad 3400 postów.
      Nawet prowokowany, bardzo rzadko obrzucam epitetami forumowiczów, ale mam "wyjątkowe szczęście" do cymbałów i półidiotów.

      Zatem, kto to, ten zasługujący na negatywne epitety

      Na epitety tego rodzaju, w moim przekonaniu zasługują ci, którzy dezawuują czyjeś zdanie na forum, nie podając racjonalnych przyczyn.

      Samo wyeksponowanie na forum idiotyzmu, nie jest zasługuje moim zdaniem na potępienie i zastosowanie wobec eksponującego palety obelg.

      Bo najpierw, należy zwrócić autorowi uwagę na fakt popełnienia przez niego błędu, chyba, że w treści tego idiotyzmu, jest czytelna inwencja, że jest on popełniony celowo.

      Ewidentnym chamstwem, jest rozpoczynanie postów, od inwektyw.

      A za wyjątkowo ciemny motłoch, uważam tych, którzy przeczą oczywistym faktom.

      Również tych, którzy np., na sojusznika swojej krytyki, powołują dorobek racjonalnej nauki, ale nie potrafią tym dorobkiem się posłużyć. I np. piszą: nauka mówi, według nauki, w świetle badań naukowych, itp.

      Im wyższy status wykształcenia, a mniejsza zdolność jego wykorzystania, tym stopień matolstwa i zidiocenia większy.

      I tu moja uprzejma prośba.
      Nie interesują mnie krytyczne wypowiedzi, które nie zawierają ich racjonalnych przyczyn.

      Nie zamierzam nikogo obrażać, bo szkoda mi czasu. Dlatego też posty tchnące głupotą, będę pozostawiał bez odpowiedzi.

      --
      • oremus Re: Głupota, i prośba. 20.11.10, 13:32
        nehsa napisał:

        > Im wyższy status wykształcenia, a mniejsza zdolność jego wykorzystania, tym sto
        > pień matolstwa i zidiocenia większy.

        Cóż za przenikliwa obserwacja! :)))

        >
        > I tu moja uprzejma prośba.
        > Nie interesują mnie krytyczne wypowiedzi, które nie zawierają ich racjonalnych
        > przyczyn.

        Powinieneś napisać inaczej:

        "Nie interesują mnie krytyczne wypowiedzi, których nie jestem w stanie zrozumieć z powodu mojej niewiedzy."

        > Nie zamierzam nikogo obrażać, bo szkoda mi czasu. Dlatego też posty tchnące głu
        > potą, będę pozostawiał bez odpowiedzi.

        Szkoda, że nic nie rozumiesz i nie potrafisz poruszać się chociażby na podstawowym poziomie wiedzy.

        "Nauka", którą wymyślasz jest z tego powodu pełna wewnętrznych sprzeczności i mało interesująca.

        I nawet nie jesteś w stanie tego zrozumieć.
      • nehsa Re: Trzeci dowód zalezności od Stwórcy. 20.11.10, 14:22
        O nosicielstwie naszej, człowieczej powinności, mówią przytaczane poniżej słowa.

        Ewangelia św. Łukasza 17/7-10
        7. "I któż z was jest, coby miał sługę orzącego,
        albo pasącego, który gdyby się wrócił,
        zarazby mu rzekł: Pójdź, a usiądź za stół?"

        8. "I owszem, izali mu nie rzecze:
        Nagotuj, cobym wieczerzał, a przepasawszy się,
        służ mi, aż się najem i napiję,
        a potem i ty jedz i pij?"

        9. "Izali dziękuję słudze onemu, iż uczynił to,
        co mu było rozkazano? Nie zda mi się."

        10. "Także i wy, gdy uczynicie wszystko,
        co wam rozkazano, mówcie:
        Słudzy nieużyteczni jesteśmy, bo uczyniliśmy tylko to,
        cośmy byli powinni uczynić."


        Wynika z nich, że tak sługa, który pasie bydło i orze ziemię właściciela, jak i sam właściciel z MOCY STWORZENIA, są zobowiązani do wzajemnego świadczenia sobie życzliwości, czyli do wzajemnie służebnej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy.

        Nie jest ważnym, mówi Nauczyciel-Bóg, kto z was, kim jest, jaki jest wasz status społeczny, czy materialny, jaką wyznajecie religie, czy ideologie, jaką prezentujecie rasę, czy narodowość - bo wszyscy, bez wyjątku, jesteście z MOCY STWORZENIA WAS LUDŹMI, zobowiązani do wzajemnie życzliwej, czyli równoprawnej i służebnej międzyludzkiej współpracy, która to współpraca, spełniając powyższe wymogi, jest współpracą minimalnie sprawiedliwą.

        I takie postępowanie, którego skutkiem jest pokój, zasługuje na miano - solidarności.
        A wiedząc o tym, dysputa na przykład, o tolerancji, przyniesie owoce.

        Jaki fakt, jest dowodem nosicielstwa powinności solidarności?

        W sprawiedliwej, nieskończenie racjonalnej Nauce Ojca, Nauczyciel-Bóg, m.in. oznajmił:
        "Z ust twoich sądzę cię. .".
        Oznacza to, ponieważ słowo z ust człowieka, jest minimalnym, postrzegalnym dowodem naszego współistnienia, że osądzana jest jakość wszystkich naszych czynów, tak sprawiedliwych, jak i niesprawiedliwych, począwszy od wartości słowa. I dokładnie tak się dzieje.

        Za niezgodne z Nauką Ojca, a zatem niesprawiedliwe czyny, jesteśmy tymi naszymi czynami, na przykład: kłamstwem, a w tym bałwochwalstwem, obelgą, przekleństwem, degradowaniem środowiska, wojną, natychmiast karani.

        Jest oczywistym faktem, że karę za popełnioną niesprawiedliwość, ponosimy WSZYSCY, ale w różnym stopniu.

        W innym stopniu karczyńca, w innym stopniu karbiorca, w innym WSZYSCY pozostali ludzie.

        Zrozumienie tego faktu, wspomaga znajomość - prawa naczyń połączonych.
        Prawie zawsze, karę naszym postępowaniem wymierzamy niesprawiedliwie, przede wszystkim bliźnim, naiwnie przy tym sądząc, że nas ta kara w żadnym stopniu nie tyczy.

        Obrzucamy stertą obelg człowieka, i nie dostrzegamy, że karą jest utrata jego sympatii, w zamian której zyskujemy pogardę, a nawet nienawiść.
        Zabijamy człowieka na drodze samochodem i skutecznie uciekamy, nie dostrzegając, że ubezpieczyciel, czyli całe społeczeństwo, w tym my, przez dziesięciolecia będziemy łożyć na utrzymanie jego dzieci.
        Nie dostrzegamy, że w Globalnej Wiosce, jesteśmy cząstką współzależną od innych, co tym samym wymusza na nas współodpowiedzialność za wszystkich, i wszystko co czynią bliźni, i czynimy my.

        Skoro każda niesprawiedliwość, jest dla nas karą, co jest nie do zaprzeczenia, to czas najwyższy dostrzedz, że ten fakt, jest racjonalnym, niezaprzeczalnym dowodem zobowiązania nas, do postępowania sprawiedliwego. A więc do solidarności.

        Natomiast fakt, że to zobowiązanie jest egzekwowane przez NAS, od siebie samych,czyli jest faktem samo karania się, jest racjonalnym, niezaprzeczalnym dowodem nosicielstwa powierzonego nam wszystkim i każdemu z osobna, obowiązku minimalnie sprawiedliwego postępowania.

        Gdybyśmy nie byli WSZYSCY, czyli każdy z nas, nosicielami obowiązku, wymagającego od nas czynienia solidarności, to za uczynioną przez NAS niesprawiedliwość;
        -nie bylibyśmy karani,
        -karą nie byłyby nasze czyny,
        czyli nie karalibyśmy się sami,
        -wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny.


        Fakty te, m.in. racjonalnie dowodzą, że nie posiadamy wolnej i nieprzymuszonej woli.
        • radiowo_maryjny_przeciwnik Re: Trzeci dowód zalezności od Stwórcy. 20.11.10, 14:36
          Gdybyśmy nie byli WSZYSCY, czyli każdy z nas, nosicielami obowiązku, wymagające
          > go od nas czynienia solidarności, to za uczynioną przez NAS niesprawiedliwość;
          > -nie bylibyśmy karani,
          > -karą nie byłyby nasze czyny,
          > czyli nie karalibyśmy się sami,
          > -wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny.



          To ustala prawo .


          Fakty te, m.in. racjonalnie dowodzą, że nie posiadamy wolnej i nieprzymuszon
          > ej woli.



          To nie są fakty tylko domysły na podstawie mało wiarygodnych materiałów .

          Myslisz pojecie faktu , wiec naucze sie :

          Fakt w rozumieniu potocznym jest to wydarzenie, które miało miejsce w określonym miejscu i czasie. W tym sensie faktem nie może być zdarzenie, które nie miało jeszcze miejsca, można jednak mówić o przewidywaniu przyszłych faktów - czyli zdarzeń które najprawdopodobniej się wydarzą. Zdarzenia te jednak stają się faktami dopiero wtedy, gdy się już wydarzą.

          W sensie filozoficznym fakt jest to zaistniały stan rzeczy. Fakty to elementy składowe świata rzeczywistego. W dyskursie językowym faktom zachodzącym w świecie odpowiadają zdania syntetyczne prawdziwe. Zdaniom syntetycznym fałszywym nie odpowiadają fakty w rzeczywistości. Takie zdania opisują niezaistniałe stany rzeczy.

          W takim rozumieniu faktu nie jest istotna relacja czasowa pomiędzy zaistnieniem tego faktu, a wyartykułowaniem odpowiadającego mu zdania.

          Zdaniom analitycznym, prawdziwym lub fałszywym na mocy znaczenia zawartych w nich wyrażeń, np. twierdzeniom logiki formalnej czy zaksjomatyzowanych teorii matematycznych nie odpowiadają żadne stany rzeczy w świecie rzeczywistym, pozajęzykowym. Odniesienie tych zdań do rzeczywistości uzyskuje się drogą interpretacji teorii do których należą.

          Takie rozumienie faktu wprowadził do filozofii Ludwig Wittgenstein
          Stan rzeczy - w filozofii: korelat semantyczny zdania sensownego (prawdziwego lub fałszywego). Stan rzeczy, który ma miejsce to fakt.

          Stan rzeczy może polegać na tym, że:

          określony przedmiot P w danym przedziale czasu ma pewną własność W,
          między danymi obiektami zachodzi określona relacja,
          zachodzi pewne zdarzenie,
          ma miejsce pewien proces.


          TO CO TY PSZESZ NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z FAKTAMI [/b]
          • nehsa Re: Uzupełnienie do "Głupota i prośba." 20.11.10, 15:10
            Ja, nie jestem psychiatrą.
            • nehsa Re: Praca, przyczyną współpracy. 20.11.10, 15:58
              Według treści obecnych w świadectwach Nauki Ojca, prawda jest określeniem oceniającym wartość PRACY.

              Ewangelia św. Jana 5/17
              "OJCIEC MÓJ AŻ DOTĄD PRACUJE, I JA PRACUJĘ."

              Pracuje tylko DWÓCH BOGÓW, czyli Ojciec - WOLNOŚĆ, i Syn - ŚWIATŁOŚĆ.

              Każdy człowiek zawsze współpracuje, co jest FAKTEM OCZYWISTYM.

              Zatem ludzie, ani prawdy nie mówią - mogą ją powtarzać, ani prawdy nie czynią - mogą ją naśladować, co zostało powiedziane zrozumiale w Nauce Ojca.

              Na jakim postępowaniu polega praca Istot Boskich?

              Praca Istot Boskich, polega na SAMOOFIERZE, bo przecież Istoty Boskie są Istotami niematerialnymi = Duchami, dlatego w Nauce Ojca, Nauczyciel mówił:
              Ewangelia św. Jana 10/30
              "Ja i Ojciec, jedno czynimy."

              A przecież tam pisze: "jesteśmy", ktoś powie. Na co odpowiadam: Jest to kłamstwo, sprzeczne ze słowami Nauki Ojca, dlatego ja, to kłamstwo skorygowałem.

              SAMOOFIARA, jest absolutnie bezinteresownym czynem, który to czyn, jest dowodem miłości wobec umiłowanego, umiłowanych.

              Kto ,wobec kogo, czyni Samoofiarę?

              Wieczną Samoofiarę, czyni Ojciec wobec Swego Syna, a oczywistą konsekwencją miłości Ojca, która jest wolą Ojca, jest Życie, czyli Syn ŚWIATŁOŚĆ.

              Ojciec - Wolność, jest JEDYNYM DEPOZYTARIUSZEM MIŁOŚCI, stąd przymiot Ojca, doskonały.
              Dlatego Syn, zwracając się do Swego Ojca, mówił w Nauce: "Słowo Twoje jest prawdą."

              Natomiast Syn - ŚWIATŁOŚĆ, czyni Samoofiarę wobec nas, ludzi.
              Ale ponieważ Swojej miłości do nas-ludzi, dowodzi Samoofiarą, to dowodzi tej miłości Swoim Życiem=ŚWIATŁOŚCIĄ, Której cząstką obdarza każdego człowieka.

              I dlatego o Sobie w Nauce, m.in. mówił: "Ja, jestem ta Droga, i Prawda, i Życie..."., czyli, Moje postępowanie jest wzorcem, Ja, jestem Tą Ofiarą, i Ja, jestem Tym Życiem.

              Jak brzmi definicja prawdy według Nauki Ojca?

              Prawda, jest określeniem oceniającym wartość PRACY, która polega na SAMOOFIERZE ISTOT BOSKICH, a która to Samoofiara, stanowi o ŻYCIU.

              Prawdą jest wieczna miłość Ojca, wobec Syna Ojca, która stanowi o wiecznym ŻYCIU, czyli Synu - ŚWIATŁOŚCI.

              I prawdą, jest miłość Syna Ojca, której dowodzi wobec nas, SAMOOFIARĄ SWEGO ŻYCIA ŚWIATŁOŚCIĄ, Której cząstką obdarza każdego z nas, dzięki czemu jesteśmy ludźmi.

              Bogowie PRACUJĄ, i nigdy nie współpracują, dlatego jak m.in. piszę, że Jezus jest mistyfikatorem, to tak jest.

              A jaka jest różnica pomiędzy PRACĄ Dwóch Istot Boskich, a naszą, ludzką współpracą?

              Tą różnicą, jest brak współodpowiedzialności.

              Dwóch Bogów, Którzy pracują, nie współodpowiadają przed nikim, za efekty swojej pracy.

              Ojciec, nie odpowiada przed Synem, no bo z jakiej okazji?
              A Syn Ojca, nie odpowiada przed Ojcem, bo zawsze czyni wszystko zgodnie z wolą Swego Ojca.

              Natomiast ludzka gawiedź, o której tępocie, świadczy m.in. powszechne bałwochwalcze żydochwalstwo, jest współodpowiedzialna wzajemnie przed sobą, za jakość swojej współpracy, czyli za każdy czyn, każde postępowanie, co jest faktem oczywistym.
              • nehsa Re: Dobro, grzech, zło. Część I. 21.11.10, 21:46
                Ewangelia św.Mateusza 10/20
                "Bo wy nie jesteście, którzy mówicie,
                ale Duch, który mówi w was."


                Proces mówienia wewnątrz nas, czyli podejmowania decyzji o jakości międzyludzkiej współpracy w trakcie myślenia, czyli różnicowania WSZYSTKIEGO, tak rzeczywistego, jak i abstrakcyjnego, i kondensowania wyników tego różnicowania w wyobrażanych sobie przez nas nośnikach energii, np.w dźwięku-energii fali akustycznej - przebiega, dzięki wykorzystywaniu przez nas pracy, ofiarowanej nam przez Syna Ojca, niematerialnej cząstki ŚWIATŁOŚCI.

                To przydługie zdanie, znajduje oparcie
                w Ewangelii św.Jana 1/9
                "Tenci był tą prawdziwą ŚWIATŁOŚCIĄ, Która oświeca każdego człowieka przychodzącego na świat."

                I w Ewangeliach św. Mateusza 25/15, św. Łukasza 19/13, św. Marka 13/34
                15. "I dał jednemu pięć talentów, a drugiemu dwa, a drugiemu jeden, każdemu według przemożenia jego, ..."

                O tym, że proces mówienia wewnątrz nas - myślenia, wyobrażania, zapamiętywania, jest zależny od ofiarowanej nam cząstki ŚWIATŁOŚCI=DUCHA, świadczy niezależność OD NAS, tego procesu. Nawet nie możemy go zarejestrować.

                A powszechnie postrzeganym faktem tej niezależności, jest funkcjonowanie naszego sumienia, polegające na niezależnym od nas, osądzaniu i samoosądzaniu każdego, dostrzeganego przez nas, przejawu międzyludzkiej współpracy.

                To, nie jedyny dowód wykorzystywania przez nas pracy niezależnej od nas, niematerialnej cząstki ŚWIATŁOŚCI=Ducha.

                Słowo-głos, ludzkiej mowy, jest minimalnym, postrzegalnym dowodem naszej współpracy.
                Wypowiadane z naszych ust wyrazy, są nośnikami zawartego w nich sensu, który to sens, jest niematerialny, czego dowody wcześniej podałem.

                Słowo, składa się z wartości emocjonalno-dźwiękowej, i to wartość emocjonalna, decyduje o wartości racjonalnej słowa-głosu.
                Im bardziej miłujemy bliźnich, to tym racjonalniej z nimi współpracujemy. Jest to trafny wniosek.

                Wniosek, że myślimy, dzięki wykorzystywaniu przez nas PRACY niezależnej od nas cząstki ŚWIATŁOŚCI=DUCHA, jest jak najbardziej racjonalny, o czym świadczy niematerialność sensu naszej mowy. Ale przecież klniemy, jak wszyscy przysłowiowi szewcy w Europie - to ktoś zapyta:

                To też jest dowód, naszej zależności od pracy niezależnego DUCHA?

                Tak, odpowiadam zgodnie ze słowami Nauki Ojca, a w ślad za nimi, z rzeczywistością i logiką.

                Ewangelia św. Jana 8/46 i 18/23
                46."Któż mię z was obwini z grzechu?"

                23."Jeźlim rzekł źle, daj świadectwo o złem,
                a jeźli dobrze, przeczże mię bijesz?"


                O czym dowiadujemy się z w./przytoczonych słów?

                Z przytoczonych wyżej słów, dowiadujemy się, że popełnienie GRZECHU, skutkuje niematerialnym obwinieniem.
                A, popełnienie przez nas ZŁA, skutkuje materialnym świadectwem.

                Zatem GRZECH, popełniamy tylko mową. I nie musimy za niego ponieść kary, o czym dobitnie świadczy treść prośby w modlitwie, "OJCZE NASZ", "...I odpuść nam grzechy nasze...".

                Grzech, jest zawsze czynem niematerialnym, czyli popełnionym mową, która to mowa, jest określona w Nauce Ojca -"rzeczą".

                Złem, jest zawsze czyn materialny, popełniony w inny sposób, który w Nauce Ojca, nie jest określany, "rzeczą".

                Kiedy mówimy, "rzeczy", i "dobre rzeczy", a kiedy "złe rzeczy", i co z tego wynika?

                Ewangelia św.Mateusza 12/34-36(pominąłem kłamstwa)
                34."Rodzaju jaszczurczy! jakoż możecie mówić dobre rzeczy, będąc złymi, gdyż z obfitości serca usta mówią?"
                35."Dobry człowiek, ze skarbu serca wynosi rzeczy dobre, a zły człowiek ze skarbu serca wynosi rzeczy złe."
                36."Ale powiadam wam, iż z każdego słowa próżnego, któreby mówili ludzie, dadzą z niego liczbę w dzień sądny".


                "słowo próżne" , to po prostu słowo nieżyczliwe, czyli słowo pozbawione sprawiedliwego sensu, do którego zostaliśmy zobowiązani. Przecież solidarność jest naszym obowiązkiem.

                O tym, że ludzka mowa, jest dowodem Samoofiary Stwórcy, dobitnie mówią słowa:
                Ewangelii św.Jana 1/3
                "Wszystkie rzeczy przez NIE się stały,
                a bez NIEGO nic się nie stało, co się stało."


                Świadectwami, dowodami tej Samoofiary, poza absolutną niezależnością procesu myślenia, i niematerialnością sensu naszej mowy, jest także brak dowodów zależności od nas sensu naszej mowy.

                Kiedy mówimy, "rzeczy"?

                Sens naszej mowy jest, "rzeczą", wówczas, kiedy dowodzi solidarności, a tym samym, minimalnej wartości sprawiedliwości.

                Owocem solidarności, jest POKÓJ.
                • nehsa Re: Dobro, grzech, zło. Część II. 21.11.10, 21:48
                  A kiedy mówimy, "dobre rzeczy"?

                  1./ Sens naszej mowy, jest, "dobrą rzeczą", wówczas, kiedy dowodzi naszej cierpliwości, np. jest bezinteresownym, bądź niedostatecznie opłacanym, nauczaniem - robotą nauczyciela.
                  W Nauce Ojca, czyny dowodzące naszej cierpliwości, są nazwane, czynami miłosiernymi, miłosierdziem.

                  2./ Sens naszej mowy, jest, "dobrą rzeczą", także wówczas, jeżeli dowodzi naszego poświęcenia, np., jest bezinteresownym słownym protestem w obronie praw człowieka, za co protestujący często płacili i płacą zdrowiem, a nawet życiem.
                  W Nauce Ojca, bezinteresowne czyny, których przyczyną jest poświęcenie, dowodzą naszej miłości.

                  Zatem, określenie, "rzeczy", w Nauce Ojca, odnosi się do sensu mowy, którym dowodzimy solidarności.
                  Natomiast określenie, "dobre rzeczy", w Nauce Ojca, odnosi się do sensu mowy, które dowodzi miłosierdzia, lub miłości.
                  A określenie, "złe rzeczy", w Nauce Ojca, odnosi się do grzechu.

                  Jakie są następstwa mówienia, "rzeczy", i "dobrych rzeczy"?

                  Jeżeli sens naszej mowy jest, "rzeczą", lub, "dobrą rzeczą", to tym sensem, dowodzimy przestrzegania przez nas oznajmionych w Nauce Ojca wzorców postępowania, czyli solidarności, miłosierdzia, miłości.

                  SOLIDARNOŚCIĄ, dowodzimy posłuszeństwa sługi, bowiem solidarne postępowanie, które jest naszą powinnością=obowiązkiem z Mocy Stworzenia nas ludźmi, przynosi tak korzyści bliźnim, jak i nam. Owocuje POKOJEM.
                  Zatem za nie, nie należy się nam zapłata, nie jesteśmy jej godni, i nie nabywamy godności. Pozostajemy sługami niepożytecznymi.

                  Natomiast MIŁOSIERDZIEM I MIŁOŚCIĄ, dowodzimy, że czynimy więcej, ponad to, co nam zostało rozkazano, co jest naszym obowiązkiem, dlatego za to postępowanie należy się nam zapłata, jesteśmy jej godni, nabywamy godności. Dlatego stajemy się sługami wolnymi, czyli nabywającymi praw, do podążania do Ojca -WOLNOŚCI.

                  No to pytanie retoryczne: Ilu w Polsce rządzących i księży, jest godnych zapłaty?
                  • nehsa Re: Dobro, grzech, zło. Część III. 21.11.10, 21:58
                    Jakie są następstwa mówienia rzeczy złych"?"

                    Każdy niesprawiedliwy sens słowa, czyli nieżyczliwy wobec bliźniego, jest karany, co już wyjaśniałem - lekceważeniem, pogardą, antypatią, utratą sympatii, a nawet nienawiścią obrażonego, okłamanego człowieka.

                    Za każdą niesprawiedliwość, czyli postępowanie gorszej jakości, niż solidarność, która jest naszym obowiązkiem-powinnością, karę swoim własnym postępowaniem, wymierzamy sobie sami, co jest dowodem nosicielstwa powinności solidarności, co też wyczerpująco, wcześniej omówiłem.

                    Tu tylko przypomnę, że skoro zawsze współpracujemy, to zawsze ponosimy współodpowiedzialność za swoje czyny. Ale w różnym stopniu, w innym sprawca-karczyńca, w innym poszkodowani, pokrzywdzeni, ofiary-karbiorcy, i w innym wszyscy pozostali.
                    I ten wniosek, odnosi się do następstw czynionego przez nas zła, które w przypadku gwałtu, i zabójstwa człowieka, jest NIEWYBACZALNE.

                    Zbrodnia gwałtu, bo jest przeciwko Dziełu Samego Boga-Stworzeniu Płci Człowieka, zatem człowiek nie jest władny zbrodnie przebaczyć.
                    Zbrodnia zabójstwa, bo nie ma Ofiary, poza Którą, nikt nie ma prawa zbrodni przebaczyć.


                    I dla przypomnienia:
                    W Nauce Ojca, są oznajmione trzy uniwersalne wzorce postępowania, czyli:
                    SOLIDARNOŚĆ - nasza powinność-obowiązek.
                    MIŁOSIERDZIE - dostatecznie pożyteczny.
                    MIŁOŚĆ - POŻYTECZNY.

                    Powinność solidarności, jest dowodem na brak wolnej i nieprzymuszonej woli, która jest przez ludzi rozumiana, jako prawo do robienia tego, co chcą.
                    Dowodem na jej posiadanie, byłaby bezkarność zła, ale przecież zło jest karą.

                    Postępowanie sprawiedliwe, jest dowodem naszego posłuszeństwa, co najmniej powinności solidarności.

                    Postępowanie niesprawiedliwe, jest dowodem samokarania się.

                    Trzeciej opcji brak.

                    Myślimy i mówimy dzięki pracy cząstki ŚWIATŁOŚCI=DUCHA, ofiarowanej nam w następstwie SAMOOFIARY Stwórcy - ŚWIATŁOŚCI.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka