0golone_jajka
25.12.10, 00:27
wyborcza.pl/1,75480,8863440,Niewolnicy_krainy_szczesliwosci.html
Rany! Nie miałem pojęcia, że ludzie mają takie problemy, że tak to przeżywają! Dla mnie, osoby niwierzącej, wigilia jest jak imieniny, urodziny czy jakakolwiek rodzinna impreza. A że jest przy tym kilka rytuałów, takich jak czytanie fragmentu z Biblii, składanie życzeń, śpiewanie kolęd? Mnie to nie przeszkadza - poddaję się tym rytuałom, choć uczestniczę w nich biernie - kolęd nie śpiewam, nie modlę się przed jedzeniem. Czasami bywa fajniej, czasami drętwiej, jak na każdej rodzinnej imprezce. Ale żeby jakąś traumę mieć... No i prezenty są, i wyżerka, i wesoło bywa, no i przypomnę zazwyczaj genezę tego święta, żeby niedzielni katolicy wiedzieli DLACZEGO świętują urodziny Jezusa 25 grudnia, a nie w marcu czy kwietniu, kiedy to on się najprawdopodobniej urodził...