pogromca_ateuszow
17.02.11, 08:25
Panie i Panowie, przedstawiam wam zdanie:
"Ateizm to też jest wyznanie."
Zdanie jak się pisze: jest orzeczenie, to kopula, szyk SVC, jest podmiot "ateizm" i przydawka "wyznanie". Tyle od strony technicznej. A od strony jego znaczenia?
Discuss!
A moim anty-ateistycznym zdaniem ateizm jest wyznaniem. Bazuje na wierze w brak sił wyższych, choć zgodnie z posiadaną i dostąpną dla nas wiedzą nie jest możliwe wyszukiwanie odpowiedzi na zagadnienia tego poziomu za pomocą nauki. Jakkolwiek to nie świadczy o religiach świata (co nie jest tematem tego posta), grupuje ateizm z wyznaniami.
Jeżeli zgodzimy się z tymi ludźmi, którzy konfucjanizm nazywają religią, wtedy i ateizm można nazwać religią!
Na czym polega ta wiara ateizmu? Na tym, co odróżnia to wyznanie od agnostycyzmu. Agnostycy są i bardziej logiczni, i bardziej naukowi; o ile te dwa przymiotniki stanowią dla kogoś wartość. Ateizm zasadniczo wyznaje, że nie ma sił wyższych. Jeśli określenie: "niewiara w bóstwa" brzmi dla ciebie dziwnie, to dlatego, że najlepszym określeniem byłaby "ignorancja", "ignorowanie sił wyższych". Unika się go, bo (nie wiedzieć czemu) słowo "ignorancja" jest negatywne.
A więc ateizm z góry zakłada, że nie warto zajmować się wyższymi sprawami, lepiej zająć się tym, co tutaj, na ziemi. I koniec, pełna satysfakcja. Z ufności w to, że niczego więcej nie ma. Brzmi znajomo? Ale moment, wyznanie i wiara muszą mieć jakieś podstawy - święte księgi, które się wyznaje. Jakie one są? No cóż, encyklopedie. Ponieważ encyklopedie zajmują się zagadnieniami naukowymi, powszechnie uznano, że wszystko, co poza nimi, jest fikcją. Jest fundament wiary? No jest!
W związku tym możemy spokojnie oznaczyć ateizm nalepką "wyznanie" i włożyć na jedną półkę pomiędzy religie i systemy filozoficzne, jako ciekawy element różnorodności filozoficznej społeczeństw.
Pozdrawiam wszystkich trolli, Pogromca Ateuszów