a000000 20.08.11, 20:14 kto wie, co się stało z uffowym forumem? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
a000000 Re: może się utajniło 21.08.11, 12:27 gdyby się utajniło, wówczas pokazałoby się okienko: aby czytać musisz się zapisać na listę. Odpowiedz Link Zgłoś
wkkr jeśli zostało zlikwidowanem, to 21.08.11, 12:41 też powinno pojawić się okienko z informacją że takie forum nie istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: jeśli zostało zlikwidowanem, to 21.08.11, 13:19 Pokazuje się coś takiego: KOMUNIKAT FORUM Podane forum nie istnieje lub jest niedostępne. Czyżby uffo się zdenerwował na miałkość dysputowiczów? Co to znaczy: niedostępne. Odpowiedz Link Zgłoś
grzespelc Nic nie wiem 24.08.11, 15:27 Możliwe, że skoro, jak zauważył Gumpel, jego konto zostało usunięte, to automatycznie zniknęło też jego forum. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie wiem 24.08.11, 15:48 musiał sam usunąć swoje konto. Nikt za niego tego nie zrobił. Przecież aż tak nie grzeszył, aby portal oficjalnie go wywalił... Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 24.08.11, 18:39 Zanim to się stało, uffo wszedł w konflikt na temat moderacji z jednym ze stale piszących na tym forum. Usuwał coraz to większe partie jego postów (prywatnie nie wydaje mi się, że słusznie), a potem i wątków, aż zapewne uznał, że go to wszystko nie bawi, a użytkownicy go wkurzają. Zapomniał, a może nigdy tego nie rozumiał, że takie forum jest własnością tych, którzy tam zostawiają swoje myśli na przechowanie, a rola administratora to w zasadzie moderacja w odniesieniu do ogólnego regulaminu forów. Potraktował zasoby forum jako swoją własność i, w jakimś bezrozumnym geście władcy absolutnego, zniszczył je. Szkoda. Przepadło parę tysięcy postów. A przykładów wandalizmu i niszczenia własności intelektualnej ludzkość ma wciąż wiele. Kolejny nie zadziwia, co najwyżej zaskakuje, gdy dopuszcza się go ktoś obdarzany dotąd zaufaniem i mający powszechnie dobrą opinię. Jest propozycja ze strony forumowicza z tamtego forum, żeby kontynuować jego tradycje. Jeśli chcecie, to można spróbować tutaj: Człowiek. Etyka. Społeczeństwo Odpowiedz Link Zgłoś
grzespelc Re: Nic nie wiem 24.08.11, 20:50 Jeżeli to Ty używasz także konta pn. oby.watel, to uprzejmie dziękuję, ale nie interesuje mnie Twoje forum. Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 24.08.11, 21:04 grzespelc napisał: > Jeżeli to Ty używasz także konta pn. oby.watel, Nie, to ktoś inny > to uprzejmie dziękuję, ale nie interesuje mnie Twoje forum. Właśnie dlatego że ja? :) A w szczegółach? Ciekaw jestem Twojej motywacji. A czy tamto forum miałoby szansę zastąpić stare, to i ja mam wątpliwości. Nic dwa razy się nie zdarza. A do rozmów potrzebna jest grupa ludzi, którzy na te rozmowy i w takim towarzystwie mają chęć. A teraz jest tyle już istniejących miejsc, że łatwiej jest się przyłączyć się do kogokolwiek i bez zobowiązań niż podpisywać "jakiś cyrograf". Nie znam początków forum uffo i zastanawiam się, dlaczego przenieśliście rozmowy do forum poza te, które tu istnieją? Jaki był tego powód? Odpowiedz Link Zgłoś
grzespelc Re: Nic nie wiem 25.08.11, 10:21 > > Jeżeli to Ty używasz także konta pn. oby.watel, > > Nie, to ktoś inny > > > to uprzejmie dziękuję, ale nie interesuje mnie Twoje forum. > > Właśnie dlatego że ja? :) To w końcu Ty to Ty, czy nie Ty? :P Schizofrenia jakaś, czy co?? Dklatego, że nie interesująmnie bieżące polityczbe nawalanki typu X powiedział to, a Y tamto, a tamten ukradł, a ten jeździł po alkoholu. > Nie znam początków forum uffo i zastanawiam się, dlaczego przenieśliście rozmow > y do forum poza te, które tu istnieją? Jaki był tego powód? Dlatego, że Wkkr wycinał niewygodne dla niego wypowiedzi i genreralnie jako admin był beznadziejny, a jako dyskutant zresztanie lepszy. Skoro jednak największe głupki opuściły niedawno to forum, to mógłbym wrócić, ale mi się nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
lustro.grzespelca Re: Nic nie wiem 25.08.11, 11:57 grzespelc napisał: > Skoro jednak największ > e głupki opuściły niedawno to forum, to mógłbym wrócić, ale mi się nie chce. Ach, mój panie, już jestem z powrotem! Możesz się teraz we mnie przeglądać do woli. Widzisz? Nikt nie opuszczał tego forum i nadal tu jesteś jako ... tak, dobrze wiesz, jako kto :D Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie wiem 25.08.11, 14:08 lustro.grzespelca napisała: > Ach, mój panie, już jestem z powrotem! jajco, nie fikaj. Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 26.08.11, 05:46 Ciekawe, że ludzie niechętni wierze często obrażają innych, ukrywają się pod wieloma nickami, zakładają fora udające fora założone przez innych itp. Wierzący tego nie robią. Może faktycznie religijność podnosi poziom moralny? Odpowiedz Link Zgłoś
grzespelc Re: Nic nie wiem 26.08.11, 14:38 > Wierzący tego nie robią. Może faktycznie religijność podnosi poziom moralny? Poziomu moralnego nie, za to samopoczucie poprawia bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 28.08.11, 15:41 grzespelc napisał: > Poziomu moralnego nie, A nie jest tak, że ludzie mniej religijni częściej się np. rozwodzą? > za to samopoczucie poprawia bardzo. O ile ma się czyste sumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
grzespelc Bąź łąskaw się ode mnie odczepić 26.08.11, 14:35 I natychmiast zlikwiduj to konto. Odpowiedz Link Zgłoś
lotak1 Re: Nic nie wiem 26.08.11, 16:37 lustro.grzespelca napisała: Ach, mój panie, już jestem z powrotem! Możesz się teraz we mnie przeglądać do woli. Widzisz? Nikt nie opuszczał tego forum i nadal tu jesteś jako ... tak, dobrze wiesz, jako kto :D Lynx, czy to Ty?! Jeśli wróciłeś jako "lustro" naszego lewaka, to potwierdź, bo wtedy ja również go nieco rozczaruję i od czasu do czasu coś tutaj napiszę... Nic nie sprawia większej przyjemności, niż wyzwiska Grzesia! Człowiek z mety czuje się dowartościowany... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wkkr Re: Nic nie wiem 25.08.11, 12:54 grzespelc napisał: > Dlatego, że Wkkr wycinał niewygodne dla niego wypowiedzi ======= Kłamiesz. Odwołaj te słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie wiem 25.08.11, 14:08 wkkr napisał: > grzespelc napisał: > > Dlatego, że Wkkr wycinał niewygodne dla niego wypowiedzi > ======= > Kłamiesz. Odwołaj te słowa. wyciął wcale nie dlatego, że dla niego niewygodne, tylko że naruszały regulamin. Grzesiu, nie pomawiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 26.08.11, 00:28 a000000 napisała: > wkkr napisał: > > > grzespelc napisał: > > > Dlatego, że Wkkr wycinał niewygodne dla niego wypowiedzi > > ======= > > Kłamiesz. Odwołaj te słowa. > > wyciął wcale nie dlatego, że dla niego niewygodne, tylko że naruszały regulamin > . Ale wycinał? :) Chyba o to chodziło. A interpretacja "regulaminu" to sprawa subiektywna. Uffo też zinterpretował regulamin po swojemu i skasował całe forum. > Grzesiu, nie pomawiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
grzespelc Nie odwołam 26.08.11, 14:49 Wycinałeś takze moje, i to te, w któych nikogo nie obrażałem. No chyba że "Twój regulamni" narusza krytyka kościoła katolickiego. W takim razie uprzejmie przepraszam za to, że ośmieliłem się wyrazać opinie nieprzychylne dla tej instytucji, niesamowicie urażając w ten sposób niektórych obecnych na tym forum katolików. Tak czy inaczej jesteś beznadziejnym adminem. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nie odwołam 26.08.11, 14:57 grzespelc napisał: > Tak czy inaczej jesteś beznadziejnym adminem. Grzesiu, od tamtych awantur, po których dostałam nożyce - to ja większość paskudztw wycinam. Ciebie chyba nie mam na sumieniu. Hipcio wyciął wypowiedzi Uffo, gdy ten przestał kontrolować swe pióro. Po czym założył forum własne z przyrzeczeniem, że on nigdy TAKI nie będzie.... no i TRACH!!! jak wyciął, to wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
wkkr Jesteś kłamcą 26.08.11, 16:53 Nigdy nikogo nie wycinałem z powodów ideologicznych czy tez prywatnych. PS Nic nie wiesz na temat adminowania oraz tego kto w swoim czasie miał uprawnienia admina. Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 26.08.11, 00:17 grzespelc napisał: > > > Jeżeli to Ty używasz także konta pn. oby.watel, > > > > Nie, to ktoś inny > > > > > to uprzejmie dziękuję, ale nie interesuje mnie Twoje forum. > > > > Właśnie dlatego że ja? :) > > To w końcu Ty to Ty, czy nie Ty? :P Schizofrenia jakaś, czy co?? Grzesiu... powiem Ci tak: Można zrozumieć tekst mimo braku dosłowności, albo nie zrozumieć. Oba warianty działają na Twoją niekorzyść, bo: 1) Jeśli zrozumiałeś, to jesteś złośliwy i - ciekawe dlaczego, bo Ci nic nie zrobiłem - chcesz mi przywalić ośmieszając mnie. To bardzo brzydka cecha charakteru. A po mnie takie akcje spływają jak woda po kaczce, nic mi przykrego nie czyniąc. 2) Jeśli nie zrozumiałeś i mimo to mnie zaatakowałeś, to też źle o Tobie świadczy, bo obce Ci są niuanse języka potocznego (jak Ty się w ogóle i na co dzień dogadujesz z innymi?), a także chęć dogadania się poprzez dodatkowe wyjaśnienia. Może powinienem był napisać coś w rodzaju: "Właśnie dlatego że mógłbym to być ja? :)" A przecież wciąż nie wiesz, czy Twoje założenie o identyczności nicków jest prawdziwe, prawda? Ale jest ono na pewno fałszywe. I musisz to moje zdanie potraktować jako prawdę, bo nie masz innego źródła, które by Ci mówiło coś odwrotnego. Aha, to "musisz"... ;) Wiesz, to jest logika. Jeśli wobec doświadczenia, które daje Ci określony wynik (masz to napisane), przyjmiesz założenie sprzeczne z tym doświadczeniem, to staniesz się dogmatykiem, będziesz wierzył w coś wbrew doświadczeniu, w coś, co sobie sam przyjąłeś. To byłaby typowa "wiara". > Dklatego, że nie interesująmnie bieżące polityczbe nawalanki typu X powiedział > to, a Y tamto, a tamten ukradł, a ten jeździł po alkoholu. OK. Akceptuję to tłumaczenie. > > Nie znam początków forum uffo i zastanawiam się, > > dlaczego przenieśliście rozmowy do forum poza te, > > które tu istnieją? Jaki był tego powód? > > Dlatego, że Wkkr wycinał niewygodne dla niego wypowiedzi i genreralnie jako adm > in był beznadziejny, a jako dyskutant zresztanie lepszy. Znam to, bo kiedyś sam tego od niego doświadczyłem. > Skoro jednak największe głupki opuściły niedawno to forum, > to mógłbym wrócić, ale mi się nie chce. Ok. A inni? Czy mieli podobną motywację? Odpowiedz Link Zgłoś
grzespelc Re: Nic nie wiem 26.08.11, 14:55 > Można zrozumieć tekst mimo braku dosłowności, albo nie zrozumieć. Oba warianty > działają na Twoją niekorzyść, bo: > 1) Jeśli zrozumiałeś, to jesteś złośliwy i - ciekawe dlaczego, bo Ci nic nie zr > obiłem - chcesz mi przywalić ośmieszając mnie. To bardzo brzydka cecha charakte > ru. A po mnie takie akcje spływają jak woda po kaczce, nic mi przykrego nie czy > niąc. > 2) Jeśli nie zrozumiałeś i mimo to mnie zaatakowałeś, to też źle o Tobie świadc > zy, bo obce Ci są niuanse języka potocznego (jak Ty się w ogóle i na co dzień d > ogadujesz z innymi?), a także chęć dogadania się poprzez dodatkowe wyjaśnienia. 100% pewności nie miałem, dlateo to pytaniew, a poza tym dlaczgo nie miałbym sobie odmówić trochę złościlowsci? Wiesz, ludzie inteligentni są złośliwi :P > Może powinienem był napisać coś w rodzaju: > > "Właśnie dlatego że mógłbym to być ja? :)" Trzeba było, a tak się odkryłeś. Jak to mówią: freudowska pomyłka. A przecież wciąż nie wiesz, c > zy Twoje założenie o identyczności nicków jest prawdziwe, prawda? Wczoraj nie byłem pewny, dziś już jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 27.08.11, 20:50 grzespelc napisał: > 100% pewności nie miałem, dlateo to pytaniew, a poza tym dlaczgo nie miałbym so > bie odmówić trochę złościlowsci? Wiesz, ludzie inteligentni są złośliwi :P OK, jesteś inteligentny, bo wynika to z zaproponowanej przez Ciebie regułki. Zadowolony? ;) Ale może jakieś drobne "przepraszam" by mi się należało? Czy uważasz, że możesz sponiewierać człowieka, przywalić mu, a potem udawać, że powinien być odporny na Twoje zabiegi? Co z Twoją empatią? :) > > Może powinienem był napisać coś w rodzaju: > > > > "Właśnie dlatego że mógłbym to być ja? :)" > > Trzeba było, a tak się odkryłeś. Jak to mówią: freudowska pomyłka. No tak, niby nie ma sprawy (wg mnie to literówka) a jednak Ty masz rację? Czujesz, jakiej manipulacji tu dokonujesz? Zdecyduj, chciałeś mi przywalić, czy nie? Chciałeś mieć rację publicznie, czy niekoniecznie, bo może wyjaśnienie jest nieistotne, a moja psychika i tak się tu obnażyła mówiąc coś odwrotnego niż piszę otwartym tekstem? > > A przecież wciąż nie wiesz, czy Twoje założenie > > o identyczności nicków jest prawdziwe, prawda? > > Wczoraj nie byłem pewny, dziś już jestem. No to czego jesteś pewien? Bo ja tego tu nie widzę. Śmiało. ;) Kim jestem naprawdę? Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie wiem 27.08.11, 21:07 bardzo.dobry.czlowiek napisał: >Kim jestem naprawdę? GRGKH. Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 28.08.11, 15:43 Na to wygląda. Ale dlaczego on używa tu innego nicka? Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie wiem 24.08.11, 21:13 grzespelc napisał: > Jeżeli to Ty używasz także konta pn. oby.watel, to uprzejmie dziękuję, ale nie > interesuje mnie Twoje forum. mnie też nie interesują wynurzenia oby.watela. Uffo to był gość, może nie wszystkim się podobał, może czasem się z nim spięłam.... ale to była ciekawa osobowość. bardzo.dobry. człowiek, p0ganin.... to nasze dzielne jajco. Kurna, ten chyba mi nawet do trumny zapuka... Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 24.08.11, 22:38 a000000 napisała: > grzespelc napisał: > > > Jeżeli to Ty używasz także konta pn. oby.watel, to uprzejmie dziękuję, > > ale nie interesuje mnie Twoje forum. > > mnie też nie interesują wynurzenia oby.watela. Ale dlaczego? Niektóre jego wynurzenia są bardzo trafione (a trzeba to obiektywnie przyznać) stylu pisania niejeden powinien mu zazdrościć. Ma swoje przywary, to fakt. Ale kto ich nie ma? Sam się z nim starłem kiedyś na noże. Ale rzeczą ludzką (zwłaszcza tych, co się chrześcijanami deklarują) jest wybaczać i oczekiwać po bliźnich dobrego, a nie skazywać ich na wieczne potępienie, jak bożek, którego starotestamentowi czytelnicy stawiają sobie za wzór mściwości nazywanej przez nich miłosierdziem. Tak ja i Ciebie, Azerko, wolę traktować, spodziewając się wciąż lepszego czegoś niż kiedyś. A Ty? :) > Uffo to był gość, może nie wszystkim > się podobał, może czasem się z nim spięłam.... > ale to była ciekawa osobowość. Tak. I ja go lubiłem. I nawet za to, co nam wszystkim uczynił kasując tamto forum, już nie czuję niechęci. Stało się. Miał złe chwile, ale przecież bywał inny. Może trochę za bardzo był dogmatyczny, przez co racji innych nie chciał rozumieć. > bardzo.dobry. człowiek, Proszę, powstrzymaj się od emocji i fałszywych tez. Jestem bardzo.dobry.czlowiek. > p0ganin.... to nasze dzielne jajco. Kurna, ten chyba m > i nawet do trumny zapuka... On mnie nie interesuje. Jestem sobą, bardzo dobrym człowiekiem. I tylko to miej na względzie. I miłuj bliźnich swoich raczej, niż opowiadaj o nich fałszywe świadectwo. Czy ja mam Cię dopiero tego uczyć? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 26.08.11, 06:00 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > > Ale dlaczego? Niektóre jego wynurzenia są bardzo trafione (a trzeba to obiektyw > nie przyznać) stylu pisania niejeden powinien mu zazdrościć. Ten jego styl jest czasami haniebnie obraźliwy. > Ale rzeczą > ludzką (zwłaszcza tych, co się chrześcijanami deklarują) jest wybaczać i oczeki > wać po bliźnich dobrego, Ale nie bezkońca. Czasem trzebaukrócić zuchwałość i bezczelność. a nie skazywać ich na wieczne potępienie, jak bożek, k > tórego starotestamentowi czytelnicy stawiają sobie za wzór mściwości nazywanej > przez nich miłosierdziem. Człowiek sam się skazuje na wieczne potępienie, kiedy odrzuca miłosierdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 27.08.11, 21:02 z2006 napisał: > bardzo.dobry.czlowiek napisał: > > Ale dlaczego? Niektóre jego wynurzenia są bardzo trafione > > (a trzeba to obiektywnie przyznać) stylu pisania niejeden > > powinien mu zazdrościć. > > Ten jego styl jest czasami haniebnie obraźliwy. OK, czasami... Czasami, to każdemu się coś może zdarzyć, Tobie też się wymykały różne przykre rzeczy. Ale ja Cię nadal akceptuję. No i to obrażanie się. Nie przesadzaj. Ja z ludzi biorę to, co w nich najlepsze, a resztę "toleruję", bo nikt z nas nie jest ideałem. Trzeba współistnieć. > > Ale rzeczą ludzką (zwłaszcza tych, co się chrześcijanami deklarują) > > jest wybaczać i oczekiwać po bliźnich dobrego, > > Ale nie bezkońca. Czasem trzebaukrócić zuchwałość i bezczelność. Końcem prawdziwym jest śmierć, to dla nas, żyjących, całkowite unicestwienie tego, kto nam zawadzał. A Ty chcesz ukrócić - to jest wymaganie, by inni stali się tacy jak Ty. A może to ja miałbym równe prawo, by oczekiwać, być Ty stała się taka jak ja? Mam to ukrócić? Mam narzucać światu mój pogląd, bo ten jest tylko święty i najprawdziwszy? Świat to miejsce, gdzie poglądy i ci, którzy je głoszą, muszą się wciąż ze sobą spierać, bo nigdy nie wiadomo, jaki z nich nagle nie okaże się wartościowy i ważniejszy. Więcej okazywania tolerancji, Azerko. Nie musisz być tolerancyjna, bo to jest wewnątrz Twojej psychiki, ale przynajmniej tę tolerancję okazuj innym. > > a nie skazywać ich na wieczne potępienie, jak bożek, > > którego starotestamentowi czytelnicy stawiają sobie > > za wzór mściwości nazywanej przez nich miłosierdziem. > > Człowiek sam się skazuje na wieczne potępienie, kiedy odrzuca miłosierdzie. A więc bądź miłosierna i może nie dąż tak do ukrócenia działalności innych. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie wiem 27.08.11, 21:10 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > Więcej okazywania tolerancji, Azerko. odpowiadasz Arcemu, nie mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 28.08.11, 15:53 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > Tobie też się wymykały różne przykre rzeczy. Ale nie bluzgi przeciwko cudzym świętościom. Natomiast obywtel przyjął za metodę obraźliwe pisanie o Trócy św. i innych zagadnieniach religinych. > > No i to obrażanie się. Nie przesadzaj. Ja z ludzi biorę to, co w nich najlepsze > , a resztę "toleruję", bo nikt z nas nie jest ideałem. Trzeba współistnieć. To niech obywatel przestrzega zasad współistnienia. "Nie ma toleracji dla przeciwników tolerancji." > > Końcem prawdziwym jest śmierć, to dla nas, żyjących, całkowite unicestwienie te > go, kto nam zawadzał. A Ty chcesz ukrócić - to jest wymaganie, by inni stali si > ę tacy jak Ty. Szczerze mówiąc, bardzo chciałbym (a nawet, żeby mnie przewyższono - oczywiście, jeżeli chodzi o poziom religijności). A może to ja miałbym równe prawo, by oczekiwać, być Ty stała się > taka jak ja? Romawiasz tu ze mną, nie z a000000. > Mam to ukrócić? Mam narzucać światu mój pogląd, bo ten jest tylko > święty i najprawdziwszy? Przecież mówimy tu o stylu wypowiadania się obywatela. > > Świat to miejsce, gdzie poglądy i ci, którzy je głoszą, muszą się wciąż ze sobą > spierać, bo nigdy nie wiadomo, jaki z nich nagle nie okaże się wartościowy i w > ażniejszy. Spierac - tak, bluzgać w stylu obywatela - nie. Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 28.08.11, 19:20 z2006 napisał: > bardzo.dobry.czlowiek napisał: > > > Tobie też się wymykały różne przykre rzeczy. > > Ale nie bluzgi przeciwko cudzym świętościom. Kościelni hierarchowie, a więc ludzie wykształceni, bluźnią nieustająco przeciwko ateizmowi czyli brakowi religii. Obrażają mnie i innych mnie podobnych w niewyobrażalny dla Ciebie sposób, kalając wszystko to, co najwspanialsze w sobie mam. To są bluzgi. Ale Ty tego nie pojmiesz, bo jesteś zaprogramowanym na jedną ideę automatem, pełnym megalomanii wynikającej w kontaktu z nieistniejącym absolutem. Kontakt z nim nauczył Cię pogardy dla ludzi inaczej myślących. Widać ją na każdym kroku, w każdym niemal zdaniu. Nie bluzgaj przeciwko temu, co dla mnie jest równie ważne jak dla Ciebie świętości. > Natomiast obywtel przyjął za metodę obraźliwe pisanie o Trócy św. > i innych zagadnieniach religinych. A czy wyobrażasz sobie, że mógłbyś napisać coś "żartobliwego" w podobnym tonie o Jowiszu lub innym, nieistotnym dla nas bożku? Czy potrafiłbyś? Jeśli tak, to pozwól innym ludziom, dla których Twoja religia jest nie tylko nieistotną bajką, ale mocno przekształcającą negatywnie naszą rzeczywistość straszną ideą, an mówienie tego co myślą. Nikt nie wkracza do twojej strefy prywatnej, tam sobie myśl i mów, co chcesz. Ale TUTAJ jesteśmy w strefie publicznej i... NIE MASZ PRAWA NARZUCAĆ NAM SPOSOBU WYPOWIADANIA SIĘ, tym bardziej, że jest to wyłącznie przekaz ustny, a nie zamienione w czyn palenie na stosach. Posłuchaj - tutaj (mówię ogólnie, bo jeśli uznasz, że na tym forum Ci przeszkadzam, to sam znikam i nigdy więcej nie wrócę) jest strefa publiczna. Chcesz rozmawiać? Czy chcesz wiedzieć, jakie są moje myśli? Jeśli tak, to nie zmuszaj nikogo do mówienia pod dyktando. Ale są inne miejsca, które nie są Twoje prywatne. Czy tam też ustanowisz cenzurę? Czy tam także będziecie terroryzowali innych ludzi swoją dyktaturą i ochroną pewnych idei? Jeśli Ci przeszkadza, że obywatel (lub ja) mówimy w formie, której nie akceptujesz, to odejdź do strefy prywatnej. A nam nie możesz zakazać mówienia. > > No i to obrażanie się. Nie przesadzaj. Ja z ludzi biorę to, co > > w nich najlepsze, a resztę "toleruję", bo nikt z nas nie jest ideałem. > > Trzeba współistnieć. > > To niech obywatel przestrzega zasad współistnienia. "Nie ma toleracji dla przec > iwników tolerancji." Nie rozumiesz elementarnych definicji, które są niezbędne dla współistnienia ludzi. Pokojowego. Te zasady to wolność wypowiedzi. Bop nic, co jest w naszych głowach nie może być chronione przed krytyką, a prawda MUSI umieć obronić się sama i tylko tym, że prawdą jest. > > Końcem prawdziwym jest śmierć, to dla nas, żyjących, całkowite > > unicestwienie tego, kto nam zawadzał. A Ty chcesz ukrócić - to jest > > wymaganie, by inni stali się tacy jak Ty. > > Szczerze mówiąc, bardzo chciałbym (a nawet, żeby mnie przewyższono > - oczywiście, jeżeli chodzi o poziom religijności). Mentalność niewolnika - staranie się o maksymalny poziom religijności (najwyższy poziom przypodobania się temu, od kogo jest się zależnym). > > Mam to ukrócić? Mam narzucać światu mój pogląd, bo ten jest tylko > > święty i najprawdziwszy? > > Przecież mówimy tu o stylu wypowiadania się obywatela. Mówimy tu o wolności wypowiedzi. On mówi krytycznie lub satyrycznie o religijnym memie, a nie o Tobie. Ma się przed Tobą i Twoim memem płaszczyć, a wtedy go zaakceptujesz? > > Świat to miejsce, gdzie poglądy i ci, którzy je głoszą, muszą się wciąż > ze sobą > > spierać, bo nigdy nie wiadomo, jaki z nich nagle nie okaże się wartościo > wy i w > > ażniejszy. > > Spierac - tak, bluzgać w stylu obywatela - nie. To nie jest atak na Ciebie osobiście. A "krytykować" w dowolny sposób idee wolno nam. Nie zgadzam się na uprzywilejowanie niektórych z nich, tym bardziej, że są oparte od początku do końca na kłamstwach, a ich status ma służyć sprawowaniu przez nie władzy nad naszymi umysłami. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie wiem 29.08.11, 12:39 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > Nie bluzgaj przeciwko temu, co dla mnie jest równie ważne jak dla Ciebie święto > ści. o przepraszam bardzo!!! to jest potwarz! Jak znam Arcego już osiem lat, tak nigdy nie bluzgał, nie użył słowa wulgarnego...zawsze jest wyjątkowo uprzejmy i oszczędny w krytyce. > Kościelni hierarchowie, a więc ludzie wykształceni, bluźnią nieustająco przeciw > ko ateizmowi czyli brakowi religii. DOWODY poproszę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 30.08.11, 19:03 bardzo.dobry.czlowiek napisał: (...) 1. Jakieś konkretne przykłady? 2. Ateiści nie mają świętości. > > Ale Ty tego nie pojmiesz, To wytłumacz. > > Nie bluzgaj przeciwko temu, Czyli przeciw czemu? > > A czy wyobrażasz sobie, że mógłbyś napisać coś "żartobliwego" w podobnym tonie > o Jowiszu lub innym, nieistotnym dla nas bożku? Czy potrafiłbyś? Nie chcę uchodzić za zarozumialca, ale mógłbym robić różne rzeczy, gdybym chciał. Ale nie chcę. Po co miałbym pisać o jakimś konkretnym pogańskim bóstwie? > > Jeśli tak, to pozwól innym ludziom, dla których Twoja religia jest nie tylko ni > eistotną bajką, No i widzisz. Ty też bluźnisz. ale mocno przekształcającą negatywnie naszą rzeczywistość No to w końcu jak? > > Nikt nie wkracza do twojej strefy prywatnej, tam sobie myśl i mów, co chcesz. A > le TUTAJ jesteśmy w strefie publicznej i... NIE MASZ PRAWA NARZUCAĆ NAM SPOSOBU > WYPOWIADANIA SIĘ, Mam prawo bronić swojej wiary religijnej i w ogóle przekonań. > > Czy chcesz wiedzieć, jakie są moje myśli? Już dużo wiem na ten temat. Ale forma też się liczy. > > Jeśli Ci przeszkadza, że obywatel (lub ja) mówimy w formie, której nie akceptuj > esz, to odejdź do strefy prywatnej. A nam nie możesz zakazać mówienia. Wiara katolicka zasługujena szacunek. Inne wiary też. > > Nie rozumiesz elementarnych definicji, które są niezbędne dla współistnienia lu > dzi. Pokojowego. Te zasady to wolność wypowiedzi. Pokój to nie tylko niestrzelanie do siebie i niebicie się po twarzy, ale również szacunek dla innych i ich uczuć. > Mentalność niewolnika - staranie się o maksymalny poziom religijności (najwyższ > y poziom przypodobania się temu, od kogo jest się zależnym). Chrześcijaństwo jest religią miłości, nie niewolnictwa. A Ty nikomu nie starałeś się przypodobać? > > Mówimy tu o wolności wypowiedzi. On mówi krytycznie lub satyrycznie o religijny > m memie, a nie o Tobie. A ja (i wielu innych) się z nim mocno utożsamiam, OK? > > > Spierac - tak, bluzgać w stylu obywatela - nie. > > To nie jest atak na Ciebie osobiście. Nie dotarło jeszcze do Ciebie, że Bóg dla kogoś może być bliższy niż ten ktoś dla niego samego? A "krytykować" w dowolny sposób idee woln > o nam. Nie zgadzam się na uprzywilejowanie niektórych z nich, Jakie uprzywilejowanie? Ja staram się nieobrażać innych i ich poglądów i domagam się, by inni robili to samo? Chyba potrafisz to zrozumieć... Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 30.08.11, 20:14 z2006 napisał: > bardzo.dobry.czlowiek napisał: > > A czy wyobrażasz sobie, że mógłbyś napisać coś "żartobliwego" > > w podobnym tonie o Jowiszu lub innym, nieistotnym dla nas bożku? > > Czy potrafiłbyś? > > Nie chcę uchodzić za zarozumialca, ale mógłbym robić różne rzeczy, > gdybym chciał. Ale nie chcę. > Po co miałbym pisać o jakimś konkretnym pogańskim bóstwie? Nie pytam Cię "czy chcesz", ale czy wyobrażasz sobie, że to jest możliwe. No to zastąpmy domniemania realem: Czy ludzie, którzy wierzą w te same... założenia religijne co Ty, nie wyrażają się np. pogardliwie o innych bożkach? Zresztą pogardę dla innych bożków widać w Twojej wypowiedzi - to jest to "pogaństwo". Ci inni mogą Twoją wypowiedź traktować jako bluźnierstwo. Tragiczne jest to traktowanie siebie i swoich poglądów jako wyjątkowe, uprzywilejowane. To jest to, co mnie tak do religii zniechęca, ta ukryta agresja, nienawiść, wpisana na sztywno walka - bo "mój" bóg jest silniejszy, większy, jedyny, a potem - nie wolno o nim się wypowiadać negatywnie, a jeśli ktoś to robi, to bluźni... Bluźnierstwo - agresja i nienawiść, bo moi mają być górą i nie wolno ich dotknąć. Ale już "wiem", że nie ma i nie będzie równości traktowania ludzi i idei. Nigdy. Bo ONI BLUŹNIĄ. Bo im nie wolno mówić. Na razie tylko ostrzegasz. Ale to jest groźba, to jest emocja, bo to kalanie świętości, to zagrożenie Ciebie, bo Ty to jest ten mem, bo jesteś jego żołnierzem i nie darujesz, że ktoś śmie bluźnić, bo Twoja wiedza o tym, że ktoś bluźni ma Ciebie emocjonalnie nastawić do innych ludzi i ich poglądów. Po to jest ta gadka o bluźnieniu i uprzywilejowaniu pewnych idei. Tylko swoich. Bo Tobie wolno bluźnić gdy mówisz o rzeczach ważnych dla innych ludzi. > > Jeśli tak, to pozwól innym ludziom, dla których Twoja religia jest nie ty > lko ni > > eistotną bajką, > > No i widzisz. Ty też bluźnisz. Bo mówię, co myślę? O Tobie mówię? Atakuję Ciebie? Dlaczego mi nie wolno publicznie mówić czegoś, co mogę udowodnić jako prawdę? Hę? Przecież nie nakazuję nikomu zmieniać poglądów. Wydaje mi się, że nie mamy szansy się na ten temat dogadać. Proponuję przerwać tę bezsensowną wymianę zdań, w której Ty będziesz argumentował, jedynym argumentem, że bluźnię. I kropka. Robisz ze mnie tutaj, publicznie idiotę? Taki masz cel? > ale mocno przekształcającą negatywnie naszą rzeczywistość > > No to w końcu jak? Tak jak napisałem. > > Nikt nie wkracza do twojej strefy prywatnej, tam sobie myśl i mów, co chc > esz. A > > le TUTAJ jesteśmy w strefie publicznej i... NIE MASZ PRAWA NARZUCAĆ NAM S > POSOBU > > WYPOWIADANIA SIĘ, > > Mam prawo bronić swojej wiary religijnej i w ogóle przekonań. Coś Ci się pomyliło. W strefie prywatnej możesz argumentu o bluźnieniu używać, bo mówisz do swoich, którzy tę regułę respektują. Dla mnie jest ona zamykaniem mi prawa do wypowiedzi na określony przez Ciebie temat. Nasza rozmowa odbywa się w strefie publicznej, a każda rozmowa między dwiema osobami to taka strefa. W niej obowiązują równe prawa dla nas obu. > > Czy chcesz wiedzieć, jakie są moje myśli? > > Już dużo wiem na ten temat. Ale forma też się liczy. Forma jest taka, że domagasz się dla swojego mema uprzywilejowania, a gdy Cię spytam, czy ja mogę dostać jakieś analogiczne uprzywilejowanie, to czy zgodzisz się? > > Jeśli Ci przeszkadza, że obywatel (lub ja) mówimy w formie, której nie ak > ceptuj > > esz, to odejdź do strefy prywatnej. A nam nie możesz zakazać mówienia. > > Wiara katolicka zasługujena szacunek. Inne wiary też. Nie. Wiara katolicka ma krew i cierpienie na rękach i zasługuje na potępienie. Też nie logiczne, ale dokładnie według tej samej logiki, której Ty używasz. > > Nie rozumiesz elementarnych definicji, które są niezbędne dla współistnie > nia lu > > dzi. Pokojowego. Te zasady to wolność wypowiedzi. > > Pokój to nie tylko niestrzelanie do siebie i niebicie się po twarzy, ale równie > ż szacunek dla innych i ich uczuć. To szanuj moje prawo do wypowiedzi na temat dowolnej tezy: Bóg nie istnieje. Religia jest złem. Wierzący mają na koncie religijnym cierpienie ludzkie. Potrafię wszystkie ty tezy udowodnić. > > Mentalność niewolnika - staranie się o maksymalny poziom religijności (na > jwyższ > > y poziom przypodobania się temu, od kogo jest się zależnym). > > Chrześcijaństwo jest religią miłości, nie niewolnictwa. A Ty nikomu nie starałe > ś się przypodobać? Założenia chrześcijaństwa, a nie chrześcijaństwo. Wyrażaj się ściśle. A katolicyzm jest bardzo daleki od swych założeń. > > Mówimy tu o wolności wypowiedzi. On mówi krytycznie lub satyrycznie o rel > igijny > > m memie, a nie o Tobie. > > A ja (i wielu innych) się z nim mocno utożsamiam, OK? No to się wreszcie wyjaśniło: mem to Ty. Ty, jako myślący krytycznie człowiek, nie istniejesz. Niewolnik. > > > Spierac - tak, bluzgać w stylu obywatela - nie. > > > > To nie jest atak na Ciebie osobiście. > > Nie dotarło jeszcze do Ciebie, że Bóg dla kogoś może być bliższy niż ten ktoś d > la niego samego? Kolego, kochać to potrafi każdy i dobrze wiem, na czym to polega. Tak jest skonstruowana nasza psychika - musimy umieć bronić czegoś, co jest najcenniejsze, tego, co mamy przekazać dalej, gdy nas nie będzie: miało być potomstwo i geny, ale się przepoczwarzyło w memy. To logiczne. Trochę hormonów, tresury i jesteś załatwiony na zawsze. Biedaku... > A "krytykować" w dowolny sposób idee woln > > o nam. Nie zgadzam się na uprzywilejowanie niektórych z nich, > > Jakie uprzywilejowanie? Ja staram się nieobrażać innych i ich poglądów i domaga > m się, by inni robili to samo? Chyba potrafisz to zrozumieć... Opanuj się, czy ja CIEBIE obrażam? No tak, Ciebie tu nie ma, bo Ty to ten mem. OK. Koniec rozmowy. DO niczego więcej nie dojdziemy i szkoda naszego czasu. Siedź na tym forum, tu już Cię nie będę obrażał, bo zostawiam Ci tę strefę jako twoją prywatną, a ja wracam tam, gdzie jest nieco milej i gdzie można dochodzić do prawd bez ograniczeń wypowiadania się. Miło było, ale się skończyło. Bye. Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 31.08.11, 19:14 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > No to zastąpmy domniemania realem: Czy ludzie, którzy wierzą w te same... założ > enia religijne co Ty, nie wyrażają się np. pogardliwie o innych bożkach? A po co mieliby to robić? Zreszt > ą pogardę dla innych bożków widać w Twojej wypowiedzi - to jest to "pogaństwo". > Ci inni mogą Twoją wypowiedź traktować jako bluźnierstwo. Dlaczego? > > Tragiczne jest to traktowanie siebie i swoich poglądów jako wyjątkowe, uprzywil > ejowane. Przecież jak ktoś ma jakieś poglądy, to tym samym uznaje, że są to poglądy słuszne. A skoro są słuszne, to znaczy, że odróznia je od sprzecznych z nimi jedna, wyjątkowa i podstawowa cecha: prawdziwość. To chyba logiczne? ;-) To jest to, co mnie tak do religii zniechęca, ta ukryta agresja, niena > wiść, U ateistów na forach internetowych agresja i nienawiść wprost bije w oczy. > Bluźnierstwo - agresja i nienawiść, Podaj przykład jednej mojej wypowiedzi nacechowanej agresją lub nienawiścią. > Ale już "wiem", że nie ma i nie będzie równości traktowania ludzi > i idei. Własnie chodzi o równość w traktowaniu poglądów na forach. Skoro wierzący nie wypowiadają się w stylu Obywatela czy Diabollo, wypada, by ateiści tez tak robili. Nigdy. Bo ONI BLUŹNIĄ. Bo im nie wolno mówić. Na razie tylko ostrzegasz > . A potem będzie to odpłata Boga. > > Bo Tobie wolno bluźnić gdy mówisz o rzeczach ważnych dla innych ludzi. Podaj przykład mojego "bluźnierstwa". > > > > Jeśli tak, to pozwól innym ludziom, dla których Twoja religia jest > nie ty > > lko ni > > > eistotną bajką, > > > > No i widzisz. Ty też bluźnisz. > > Bo mówię, co myślę? Bo użyłeś lekceważącego słowa "bajka". > Dlaczego mi nie wolno public > znie mówić czegoś, co mogę udowodnić jako prawdę? Chodzi o formę. > > Wydaje mi się, że nie mamy szansy się na ten temat dogadać. Proponuję przerwać > tę bezsensowną wymianę zdań, w której Ty będziesz argumentował, jedynym argume > ntem, że bluźnię. Bynajmniej nie jest to mój jedyny argument. > > > No to w końcu jak? > > Tak jak napisałem. Czyli mają znaczenie, czy nie? > > > Mam prawo bronić swojej wiary religijnej i w ogóle przekonań. > > Coś Ci się pomyliło. W strefie prywatnej możesz argumentu o bluźnieniu używać, > bo mówisz do swoich, którzy tę regułę respektują. Dla mnie jest ona zamykaniem > mi prawa do wypowiedzi na określony przez Ciebie temat. Masz prawo się wypowiadać, ale nie w obraźliwym stylu. > > Nasza rozmowa odbywa się w strefie publicznej, a każda rozmowa między dwiema os > obami to taka strefa. W niej obowiązują równe prawa dla nas obu. > No właśnie. > Forma jest taka, że domagasz się dla swojego mema uprzywilejowania, a gdy Cię s > pytam, czy ja mogę dostać jakieś analogiczne uprzywilejowanie, to czy zgodzisz > się? A czy myślisz, że jakiś wierzący napisze, że Twoje poglądy to np. „bajka”, żeby nie przytaczać bardziej obraźliwych określeń? > > > Wiara katolicka zasługujena szacunek. Inne wiary też. > > Nie. Wiara katolicka ma krew i cierpienie na rękach Wprost przeciwnie. Ona zabrania przelewania krwi i zadawania cierpień. > i zasługuje na potępienie. A widzisz. Czy ja napisałem, że ateizm zasługuje na potepienie? > To szanuj moje prawo do wypowiedzi na temat dowolnej tezy: Bóg nie istnieje. Re > ligia jest złem. Wierzący mają na koncie religijnym cierpienie ludzkie. No właśnie. Niektóry wierzący, ale nie wiara katolicka. > Potrafię wszystkie ty tezy udowodnić. Pierwszych dwóch nie, bo są nieprawdziwe. > > Założenia chrześcijaństwa, a nie chrześcijaństwo. A na czym polega różnica? > No to się wreszcie wyjaśniło: mem to Ty. Ty, jako myślący krytycznie czł > owiek, nie istniejesz. Niewolnik. Nie niewolnik, tylko ktoś, kto już umarł. Ja sam z siebie jestem tak wielkim grzesznikiem, że zasługuję tylko na śmierć. (Luter – poniekąd katolik, bo Jan Paweł II zdjął z niego ekskomunikę – stwierdził, że każdy człowiek jest wobec Boga jako ktoś, kto zasługuje na karę śmierci. No, ale on nie wierzył w bezgrzeszność Maryi.) Jak napisał św. Paweł: „Teraz już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus.” www.youtube.com/watch?v=7Z7ut2cr_qQ > > > Nie dotarło jeszcze do Ciebie, że Bóg dla kogoś może być bliższy niż ten > ktoś d > > la niego samego? > > Kolego, kochać to potrafi każdy i dobrze wiem, na czym to polega. No tak, ludzie są zdolni do pozorów. Ale jeżeli ktoś nie jest w stanie łaski uświęcającej, jest martwy duchowo, nie jest zdolny do prawdziwej miłości a wszystkie jego „dobre” czyny są martwymi uczynkami – nie liczą się jako zasługi dla życia wiecznego. Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Re: Nic nie wiem 31.08.11, 19:59 z2006 napisał: > Przecież jak ktoś ma jakieś poglądy, to tym samym uznaje, że są to poglądy słuszne. > A skoro są słuszne, to znaczy, że odróznia je od sprzecznych z nimi jedna, wyjątkowa > i podstawowa cecha: prawdziwość. Zgodnie z tym rozumowaniem poglądy Andreasa Breivika są słuszne. Metody też pochwalasz? > Własnie chodzi o równość w traktowaniu poglądów na forach. Skoro wierzący nie > wypowiadają się w stylu Obywatela czy Diabollo, wypada, by ateiści tez tak robili. Nie trzeba przechodzić mimo, żeby być obszczekanym. Obraź moje uczucia religijne. Wyśmiewaj moje sacrum bezwzględnie i szyderczo. Wykaż jego nielogiczność i niespójność. Bluźnij do woli. Jeśli Ci się uda wyprowadzić mnie z równowagi, tak jak Ciebie wyprowadza byle cytat z Biblii - nawrócę się i odbędę na kolanach pielgrzymkę do Częstochowy. A skoro już zabrałem głos... > Bo użyłeś lekceważącego słowa "bajka". Dialog:A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: - Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu? Niewiasta odpowiedziała wężowi: - Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli. Wtedy rzekł wąż do niewiasty: - Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło. KwestiaCzy to był jedyny egzemplarz specjalnie wytresowanego gadającego węża ogrodowego, czy gadające gady występują równie powszechnie jak boże krówki?Innymi słowy: słyszałeś gada jak gada? Wiara katolicka ma krew i cierpienie na rękach > Wprost przeciwnie. Ona zabrania przelewania krwi i zadawania cierpień. A jaką rolą pełnią kapelani wojskowi? Modlą się, żeby żołnierze, którym towarzyszą, strzelali niecelnie? Odpowiedz Link Zgłoś
grzespelc Re: Nic nie wiem 25.08.11, 09:58 bardzo.dobry.człowiek czyli oby.watel na pewno nie ma nic wspólnego z "Jajcem" Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 25.08.11, 23:51 grzespelc napisał: > bardzo.dobry.człowiek czyli oby.watel na pewno nie ma nic wspólnego z "Jajcem" Nie "czyli". To inni ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 26.08.11, 05:56 a000000 napisała: > bardzo.dobry. człowiek, p0ganin.... to nasze dzielne jajco. Kurna, ten chyba m > i nawet do trumny zapuka... Do trumny jeszcze tak. Ale potem będzie prawdopodobnie między wami "ogromna przepaść, aby ci którzy chcieli przejść stąd do was, albo stamtąd do nas, nie mogli tego dokonać". Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 27.08.11, 21:04 POTEM nie będzie nikogo i nic. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie wiem 27.08.11, 21:17 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > POTEM nie będzie nikogo i nic. pożyjemy, zobaczymy.... jedno z nas na pewno bardzo się zdziwi. Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 28.08.11, 18:53 z2006 napisał: > www.nonpossumus.pl/ps/Mdr/2.php Przeczytałem tylko kawałek, dalej nie byłem w stanie. Bełkot. I mam nadzieję, że swoją szczerością nie uraziłem Twoich uczuć religijnych. A jeśli powiesz, że tak się stało, to ja odpowiem, że proponowaniem mi do czytania takich bzdur obrażasz moje uczucia równie silnie. Tak, jak nie było nic przed urodzeniem się, tak samo nie może być nic po śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 28.08.11, 19:06 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > Przeczytałem tylko kawałek, dalej nie byłem w stanie. Bełkot. I Pisz o konkretach. > > Tak, jak nie było nic przed urodzeniem się, tak samo nie może być nic po śmierci. Niby czemu? Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 28.08.11, 19:42 Rozmawiam z Tobą, a nie z cytatami. Sprawa dotyczyła nieistnienia po śmierci, tak? Czy masz na ten temat jakieś dowody? A co myślisz o wersjach tego zjawiska w innych religiach? Dlaczego wersje religijne się od siebie różnią? Ten sam bóg? Różni bogowie? Różne zapisy i różne święte księgi? To jest bełkot. Istnienie kończy się wraz ze śmiercią. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie wiem 29.08.11, 12:41 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > Istnienie kończy się wraz ze śmiercią. istnienie CZEGO się kończy? bo przecież nie ciała, bo to się wraz ze śmiercią nie dematerializuje... istnienie duszy??? Przecież duszy nie ma, panie ateisto! Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 30.08.11, 00:10 a000000 napisała: > bardzo.dobry.czlowiek napisał: > > > Istnienie kończy się wraz ze śmiercią. > > istnienie CZEGO się kończy? Tego samego, o czym myślisz Ty. > bo przecież nie ciała, bo to się wraz ze śmiercią > nie dematerializuje... Ciała też. Przez całe życie zaczynające się od JEDNEJ komórki, aż do zmiennej w czasie struktury "materialnej" (bo wymieniają się atomy i sama struktura się wciąż zmienia), to jej ogólny "wygląd" i "zachowanie" jest dla nas kimś. Potem już tego kogoś nie ma. Może wydaje Ci się, że inni są tak samo świadomi jak Ty? Może tak jest, ale może też być to iluzją, którą prod\ukuje "Twój mózg". Może nie ma nic i nigdy nie było? Tego nigdy i w żaden sposób nie da się udowodnić. > istnienie duszy??? Przecież duszy nie ma, panie ateisto! W rozmowie z Tobą mogę się zgodzić na ten termin. Tak - duszy. Ale ja mam na to inne określenie, bardziej uniwersalne - świadomość. No więc jest tak... Gdy jest jedna komórka zarodkowa, to świadomości nie ma. Potem według określonego programu (wytestowanego ewolucyjnie, ale czasem działającego z błędami) powstaje mózg. Jego elementy tworzą pewną strukturę, zapis informacyjny - zmienny w czasie i zależny wyłącznie od wpływu otoczenia (działania Wszechświata). Aktywność tej struktury mózgowej skutkuje przebłyskami świadomości. Świadomość to właściwość Wszechświata. Wynika ona z tej jego cechy, że na elementarnym poziomie, w jednym, najmniejszym kroku jego zmienności, gdy jest ustalana wartość przekazu informacji pomiędzy wszystkimi jego elementami - Przekaz ten dotyczy JEDNOCZEŚNIE całego Wszechświata. Jeśli tylko w jakimś jego miejscu powstanie odpowiednia struktura, jak nasz mózg, i będzie ona zawierała informację uporządkowaną o odpowiedniej zawartości, to ta informacja będzie źródłem świadomości. Gdy na starość nasz mózg ulega destrukcji i rozpadają się struktury, w których było zapisane coś "z sensem" to tracimy pamięć tego, a także w końcu tracimy świadomość siebie samych. Wtedy rozpada się, umiera nasza dusza czyli świadomość. Ustanie ogólnych funkcji życiowych fenotypu jest już tylko przypieczętowaniem faktu, śmierci. Życie jest wyłanianiem się z niebytu i zanikaniem. Śmierć, jako sam niebyt, jest przed i po. Czy wiesz, w jakim stanie informacyjnym będziesz w zaświatach? Jako niemowlę? Jako pełnosprawna istota myśląca? Z którego dnia Twojego życia? A może jako kompletnie już nic nie rozumiejąca staruszka? Jako ktoś, kto niewyobrażalnie dla innych cierpi, czy jako zatopiona w ekstazie? Stan naszego ducha jest zmienny. Stan ducha każdego człowieka jest nie taki sam jak innych, bo z czego innego się składa, a Ty możesz sobie "wyobrażać" podobieństwa. Kim będziesz w zaświatach? Jakim stanem swojej świadomości? Którym? A może żadnym z nich. A więc czym tam będziesz? Samym czuciem, które "wielbi pana swego i władcę"? O taką "przyszłość" zabiegasz? O trwanie w niebycie, w niewolnictwie, a nawet w paroksyzmach najwyższego uniesienia? To jakiś horror. To groteska. Parodia świadomości. Poświęcać całe piękne, jedyne, wspaniałe, świadome życie, żeby potem stać się niczym, ale trwać. Ja to mam gdzieś. To wymysł alogicznie ględzących pasożytów manipulujących żywymi ludźmi, tracącymi to, co mają najcenniejszego. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie wiem 30.08.11, 13:53 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > Tego samego, o czym myślisz Ty. a nieprawda. Ciało pozostaje w postaci pierwotnej ( z prochu powstałeś i w proch się obrócisz), a dusza jest nieśmiertelna. DUSZA, którą mylisz ze świadomością. >Może nie ma nic i nigdy nie było? W jakim sensie - nie ma? że to co widzimy i czujemy to tylko wyobrażenie naszego mózgu? taki matrix? Nawet gdyby - to pytanie pozostaje: kto jest programistą. Jeśli tylko w jakimś jego miejs > cu powstanie odpowiednia struktura, jak nasz mózg, i będzie ona zawierała infor > mację uporządkowaną o odpowiedniej zawartości, to ta informacja będzie źródłem > świadomości. powstanie.... SKĄD???? tak samo z siebie? przypadkiem? W przyrodzie nie ma przypadków - wszystko się ze sobą zazębia.... Einstein powiedział, że w cztery lata po śmierci ostatniej pszczoły umrze rodzaj ludzki.... Co to znaczy? Ano dokładnie to, że żyjemy w systemie naczyń połączonych i każda zmiana ma niewyobrażalne skutki... czy tak zależna struktura może powstać przypadkiem? Może się opierać na przypadku? >Wtedy rozpada się, umiera nasza dusza czyli świadomość. Ja uważam, że świadomość to wytwór biochemii mózgu. Biochemia szwankuje - człowiek leży jak roślinka, bez świadomości istnienia. Ale duszę ma, aż do śmierci. Duszę nieśmiertelną, która nigdy nie umiera. Która w momencie śmierci oddala się i powraca do Boga. > Kim będziesz w zaświatach? Jakim stanem swojej świadomości? stanem świadomości??? NIGDY! Będę tym, czym była moja dusza na ziemi. A ponieważ u Boga czas nie istnieje - dusza też nie będzie w formie przez czas kształtowanej. Nie wiem... nieznana forma energii??? >Poświęcać całe piękne, jedyne, wspaniałe, świadom > e życie, żeby potem stać się niczym, ale trwać. zaraz, zaraz.... a jeśli nie poświęcisz? to czym się staniesz? Ty, ateista? czyż nie tym samym, gdy i nie poświęcisz, czyli NICZYM? Bo ludzie wierzący nie będą niczym bynajmniej....Będą żyć we wiecznej (cokolwiek by to nie oznaczało w sytuacji bezczasowej) szczęśliwości w zespoleniu z Bogiem. Czego życzę i Tobie. > Ja to mam gdzieś. To wymysł alogicznie ględzących pasożytów manipulujących żywy > mi ludźmi, tracącymi to, co mają najcenniejszego. tia.... czyli co? BYĆ czy MIEĆ???? Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Re: Nic nie wiem 30.08.11, 15:37 a000000 napisała: > Nie wiem... nieznana forma energii??? Już istniejące wyjaśnienia nie wystarczają? Trzeba wymyślić nowe uprawdopodobniające fikcję? A nie prościej przyznać, że nie istnieje to, co nie istnienie i czego nieistnienie potwierdza nawet głupia narkoza? Próbowałaś będąc w narkozie coś poczuć? Pomodlić się? Dusza równie świadoma jak nieprzytomny człowiek to upragnione życie wieczne czy strach przed śmiercią (którą również przecież stworzył bóg)? Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 31.08.11, 19:42 oby.watel napisał: > A nie prościej przyznać, że nie istnieje to, co nie istnienie i c > zego nieistnienie potwierdza nawet głupia narkoza? Nie potwierdza. Analogia nie jest dowodem. > Próbowałaś będąc w narkozie > coś poczuć? Pomodlić się? Ja byłem pod narkozą (przy kolonoskopii - lepsza kolonoskopia niż stomia). Dośc długo nie zasypisałem ale w pewnym momencie "pstryk" i głos pielęgniarki: "proszę się obudzić, już po badaniu". Podobnie będzie ze śmiercią. Tylko pytanie, kto się gdzie obudzi... Dusza równie świadoma jak nieprzytomny człowiek to up > ragnione życie wieczne czy strach przed śmiercią (którą również przecież stworz > ył bóg)? 1. 13 Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących. 14 Stworzył bowiem wszystko po to, aby było, i byty tego świata niosą zdrowie: nie ma w nich śmiercionośnego jadu ani władania Otchłani na tej ziemi. 15 Bo sprawiedliwość nie podlega śmierci. 16 Bezbożni zaś ściągają ją na siebie słowem i czynem, usychają, uważając ją za przyjaciółkę, i zawierają z nią przymierze, zasługują bowiem na to, aby być jej działem. 2. 23 Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka - uczynił go obrazem swej własnej wieczności. 24 A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą. www.nonpossumus.pl/ps/Mdr/ Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Re: Nic nie wiem 31.08.11, 20:31 Ja nikogo nie chcę nawrócić. I temat by dla mnie nie istniał, gdyby nie chciano nawrócić mnie. Gdyby z góry nie została narzucona jedna wiara, jak dawniej została narzucona jedna ideologia. Gdyby nie sugerowano jak dawniej, że jak nie wierzę w powszechny dobrobyt, zbawienie, to ani chybi jestem czubkiem. Buntowałem się wtedy, buntuję teraz. Taki już los, że nie lubię służyć żadnemu panu. Twoja wiara, Twoja sprawa. Nawet Twoje zakłamanie i dawanie fałszywego świadectwa jest Twoją sprawą. Nie liczenie się z nikim jest bowiem wpisane w tę ideologię. Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 01.09.11, 05:44 oby.watel napisał: > Ja nikogo nie chcę nawrócić. No tak. Ty chcesz odwrócić. > Gdyby z góry nie została narzucona jedna wiara, A kto Ci narzuca? > Taki już los, że nie lubię służyć żadnemu panu. Nie Ty pierszy. Już jeden to powiedział... Twoj > a wiara, Twoja sprawa. Nawet Twoje zakłamanie i dawanie fałszywego świadect > wa jest Twoją sprawą. Przecież ja nie obrażam czesto innych, nie ukrywam się pod wieloma nickami (nickazmieniłem raz,bo ten pierwszy uznałem za zbyt wyniosły, i od razu to jawnie przyznałem) a założone przezmnie forum wcale nie udaje żadnego innego. Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Re: Nic nie wiem 01.09.11, 11:21 z2006 napisał: > Przecież ja nie obrażam czesto innych, nie ukrywam się pod wieloma nickami (nic > kazmieniłem raz,bo ten pierwszy uznałem za zbyt wyniosły, i od razu to jawnie p > rzyznałem) a założone przezmnie forum wcale nie udaje żadnego innego. To co Ci się wydaje jest bardziej realne od tego co się dzieje wokół? Tak się utarło, że jak się o coś oskarża, to się przedstawia dowody. Czyżby wyznawany przez Ciebie system wartości gloryfikował dawanie fałszywego świadectwa, czy tylko Ty jesteś zwolniony z przestrzegania niektórych zasad? Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 30.08.11, 19:21 a000000 napisała: > bardzo.dobry.czlowiek napisał: > > > Tego samego, o czym myślisz Ty. > > a nieprawda. Ciało pozostaje w postaci pierwotnej ( z prochu powstałeś i w proc > h się obrócisz), a dusza jest nieśmiertelna. DUSZA, którą mylisz ze świadomości > ą. Zaprzeczasz dogmatom swojej wiary - podobno zmartwychwstanie dotyczy ciała. A to, co nazywasz duszą, a czego nie chcesz za nic nazwać świadomością jest właściwością Wszechświata, a nie zaświatów. > >Może nie ma nic i nigdy nie było? > > W jakim sensie - nie ma? że to co widzimy i czujemy to tylko wyobrażenie naszeg > o mózgu? taki matrix? Nawet gdyby - to pytanie pozostaje: kto jest programistą. Programista jest zbędny. Głównie dlatego, że ten program istnieje "nigdzie i nigdy", bo miejsce i czas to zmienne wewnętrzne Wszechświata, nieistniejące na zewnątrz niego. Poza tym nie odpowiada to na pytanie - kto skonstruował programistę. Zapominasz o elementarnej logice, choć ten temat przerabiałaś wiele razy. > Jeśli tylko w jakimś jego miejs > > cu powstanie odpowiednia struktura, jak nasz mózg, i będzie ona zawierała > infor > > mację uporządkowaną o odpowiedniej zawartości, to ta informacja będzie źr > ódłem > > świadomości. > > powstanie.... SKĄD???? Ale takie samo pytanie w stronę bożka już Cię nie dziwi? Skąd on powstał? Jest to możliwe bez przyczyny? Czy bez przyczyny może coś powstać? Odpowiadasz, że tak, bo w ten sposób tworzysz bogów. Jeśli to możliwe, więcej, konieczne, bo na samym początku Wszechrzeczy tylko tak mogło się dziać z kreacją, to wtykanie w ten ciąg bogów jest alogiczne. > tak samo z siebie? Tak. Samo z siebie. > przypadkiem? Nie. Bo przypadek to pojęcie z dziedziny statystyki mówiące, że prawdopodobieństwo jest większe od zera, tylko nie wiemy jakie. > W przyrodzie nie ma przypadków - wszystko się ze sobą zazębia.... Przyroda jest SKUTKIEM założeń początkowych Wszechświata i ma określone reguły. I tylko tych założeń jeszcze nie odgadliśmy. Ale to jest do zrobienia, bo przyroda to matematyka, i do tego matematyka na poziomie prostych założeń, i nie ma przeciwwskazań byśmy mogli na nie wpaść. Przypadkiem. > Einstein powiedział, że w cztery lata > po śmierci ostatniej pszczoły umrze rodzaj ludzki.... Co to znaczy? Nie znam tej wypowiedzi, ani nie uważam E. za jasnowidza. > Ano dokład > nie to, że żyjemy w systemie naczyń połączonych i każda zmiana ma niewyobrażaln > e skutki... czy tak zależna struktura może powstać przypadkiem? Może się opiera > ć na przypadku? We Wszechświecie wszystko zaczęło się od założeń i wciąż jest TYLKO ich konsekwencją. A więc wszystko (wewnątrz) zależy od wszystkiego. > > Wtedy rozpada się, umiera nasza dusza czyli świadomość. > > Ja uważam, że świadomość to wytwór biochemii mózgu. Dokładniej jego struktury, która "pamięta", która koduje w złożoności obraz świata. > Biochemia szwankuje - człow > iek leży jak roślinka, bez świadomości istnienia. Ale duszę ma, aż do śmierci. Jeśli świadomość jest właściwością świata to pojęcie nieśmiertelnej duszy jest zbędne. Świadczy o tym ciągłość przechodzenia przez różne stadia od braku świadomości do jej uzyskania i na odwrót, także i w przypadku niektórych zwierząt. > Duszę nieśmiertelną, która nigdy nie umiera. Sorry. Bzdura. Nie chce mi się znów do tego wracać. Zresztą mam chęć już i tę dyskusję zakończyć, bo zmartwychwstało forum, na czuję się lepiej niż tutaj. > Która w momencie śmierci oddala si > ę i powraca do Boga. Poproszę o dowód i zgodność z regułą brzytwy Ockhama. > > Kim będziesz w zaświatach? Jakim stanem swojej świadomości? > > stanem świadomości??? NIGDY! Będę tym, czym była moja dusza na ziemi. Niczym? I Ty wierzysz, niewolnico, że Twój pan, w ten sposób Cię testuje? :) Paranoja. To jest tak absurdalne, że nie mieści mi się w głowie, jak można wciąż ignorować kontrargumenty, z którymi się na pewno stykałaś. Naprawdę szkoda naszego czasu. > A ponieważ u Boga czas nie istnieje - dusza też nie będzie w formie przez czas > kształtowanej. > Nie wiem... nieznana forma energii??? Jak zwykle - nie wiesz, ale wiesz, że masz rację. :) > > Poświęcać całe piękne, jedyne, wspaniałe, świadome > > życie, żeby potem stać się niczym, ale trwać. > > zaraz, zaraz.... a jeśli nie poświęcisz? to czym się staniesz? Ty, ateista? czy > ż nie tym samym, gdy i nie poświęcisz, czyli NICZYM? A czym mam się stać? Moja świadomość jest wypełniona memami. Dostałem je od ludzi, którzy je przekształcali przez tysiące lat, a ja mogę w tych przekształceniach teraz uczestniczyć. To jest nieśmiertelna sztafeta coraz prawdziwszej wiedzy. Tylko to ma sens. Po co ocalać jakieś "ja"? Żyje "my" i to, czym jesteśmy. O to chcę dbać. Ja się nie liczę. Twoje zabiegi o przetrwanie po śmierci są okropnie egoistyczne. A przecież nie masz dowodu, że to nie ściema. Aj to olewam. Żyję, bo życie jest faktem. I to jest piękne. > Bo ludzie wierzący nie będą niczym bynajmniej....Będą żyć we wiecznej (cokolwie > k by to nie oznaczało w sytuacji bezczasowej) szczęśliwości w zespoleniu z Bogi > em. > Czego życzę i Tobie. Chyba bym się porzygał od tej szczęśliwości i od tego stanu niezmienności, w którym wszystko wiadomo i na zawsze jest się niewolnikiem pana. > > Ja to mam gdzieś. To wymysł alogicznie ględzących pasożytów manipulującyc > h żywy > > mi ludźmi, tracącymi to, co mają najcenniejszego. > > tia.... czyli co? BYĆ czy MIEĆ???? Żyć, bo życie jest jedyne i drugi raz nam się nie zdarzy. Traktować innych, jak nasze przedłużenie w czasie, naszą kontynuację, jak zbiorowy umysł. Tu i teraz, bo TO JEST. I nie dawać się oszukiwać komukolwiek, kto obiecuje coś bez dowodu, bo widać wyraźnie, że w tego upodlenia wierzących, z obrzydzenia im życia, wynika tylko manipulacja i ich wyzysk. Azerko, gdyby bóg istniał i naprawdę mu na czymś u ludzi zależało, to nie szedłby w alogikę wiary, która jest łatwa do podrobienia przez kogokolwiek, ale powiedziałby o swej obecności otwartym tekstem. Gadanie o bogu, że się WIE jaki on jest, [podczas gdy on się sprytnie ukrywa jest fałszem, nielogicznością. To jest kosmiczna bzdura. Naprawdę, trzeba być kompletnie pozbawionym samodzielności myślenia przez tę organizację, żeby w to uwierzyć. Istnieje tylko to, czego istnienia dowiedliśmy. Jeśli nie dowiedliśmy obecności boga, to NIE WOLNO nam mówić, że wiemy o jakiejkolwiek jego cesze. I to by było na tyle. Jeśli zrozumiałaś coś z tego, to dobrze, ale jeśli jesteś odporna na logikę mojej argumentacji, to dalej już mi się nie chce o tym z tobą rozmawiać. Przynajmniej tutaj. Ale życzę Ci wszystkiego dobrego, bo w świecie, gdzie jesteśmy okruchami świadomości, które się widzą i choć trochę starają zrozumieć, trzeba być ze sobą, by wspólnie szukać prawdy. I przekazywać ją dalej. By inni mieli lepiej niż my. Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 31.08.11, 20:17 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > Zaprzeczasz dogmatom swojej wiary - podobno zmartwychwstanie dotyczy ciała. Zmartwychwstanie dotyczy ciała, nieśmiertelność - duszy. Wszystko się zgadza, specjalisto od logiki. ;-) > A to, co nazywasz duszą, a czego nie chcesz za nic nazwać świadomością jest wła > ściwością Wszechświata, a nie zaświatów. Ale po co jest ta własciwość? Można przecież wyobrazić sobie nieczujące niczego automaty, które działałyby dokładnie tak jak my. Po co ewolucja miałaby wytworzyć coś takiego, jak świadomość? Nie służy ona do chodzenia, latania ani do rodzenia dzieci. > > Programista jest zbędny. Nie ma programu. Mózg nie jest komuputerem, działa na innych zasadach. > Poza tym nie odpowiada to na pytanie - kto skonstruował programis > tę. Boga nikt nie musiał "konstruować", bo On jest nieskończenie prosty. > Ale takie samo pytanie w stronę bożka już Cię nie dziwi? I znowu obraźliwy styl - pisanie "bożek". > Skąd on powstał? Bóg istnieje dzięki swej naturze. Jest absolutnie prosty, więc Jego istnienie (aktualność) jest nierozdzielne z istotą (potencją). Jest > to możliwe bez przyczyny? Czy bez przyczyny może coś powstać? Nie musi - Bóg nie powstał. Istnieje odwiecznie iększe od zera, tylko nie wiemy jakie. > > We Wszechświecie wszystko zaczęło się od założeń i wciąż jest TYLKO ich konsekw > encją. A więc wszystko (wewnątrz) zależy od wszystkiego. Już tłumaczyłem, że to nieprawda. > > Poproszę o dowód i zgodność z regułą brzytwy Ockhama. Argument filozoficzny: Bez życia po śmierci nie byłoby nagrody i dla tych, którzy nie otrzymali ich przed zgonem. Argumenty biblijne: 1 Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. 2 Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. 3 A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. 4 Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: "Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza". 5 Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: "To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie! www.nonpossumus.pl/ps/Mt/17.php 38 Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją" www.nonpossumus.pl/ps/Lk/20.php Bogacz i ubogi Łazarz 19 Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. 20 U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. 21 Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. 22 Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. 23 Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. 24 I zawołał: "Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu". 25 Lecz Abraham odrzekł: "Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. 26 A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać". 27 Tamten rzekł: "Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca! 28 Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki". 29 Lecz Abraham odparł: "Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!" 30 "Nie, ojcze Abrahamie - odrzekł tamten - lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą". 31 Odpowiedział mu: "Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą"". www.nonpossumus.pl/ps/Lk/16.php > > Niczym? I Ty wierzysz, niewolnico, Nie obrażaj starszych Pań. To nieładnie. > > > Poświęcać całe piękne, jedyne, wspaniałe, świadome > > > życie, żeby potem stać się niczym, ale trwać. Jakie poświęcać? Religijni statystycznie żyją dłużej i są szczęśliwsi. > > > Ja się nie liczę. To po co chodzisz do lekarza? > > Twoje zabiegi o przetrwanie po śmierci są okropnie egoistyczne. A przecież nie > masz dowodu, że to nie ściema. Nie ma dowodu, że to "ściema". Słyszałeś o zakładzie Pascala? > > Chyba bym się porzygał I znowu bluźnisz. Nie mozesz wyrażać swoich poglądów ładniej? , mam gdzieś. To wymysł alogicznie ględzących pasożytów manipul > ującyc > > h żywy > > > mi ludźmi, tracącymi to, co mają najcenniejszego. Mianowicie co? > > > Tu i teraz > , bo TO JEST. I nie dawać się oszukiwać komukolwiek, kto obiecuje coś bez dowod > u, bo widać wyraźnie, że w tego upodlenia wierzących, z obrzydzenia im życia, w > ynika tylko manipulacja i ich wyzysk. Żebyś Ty wiedział, jakie dziś miałem uniesienia religijne. Nich żyje „obrzydzenie”! > > Azerko, gdyby bóg istniał i naprawdę mu na czymś u ludzi zależało, to nie szedł > by w alogikę wiary, która jest łatwa do podrobienia przez kogokolwiek, ale powi > edziałby o swej obecności otwartym tekstem. „Jestem, który Jestem”, „Wtedy poznacie, że Ja Jestem”. Czy to nie jest „otwarty tekst”? > > Gadanie o bogu, że się WIE jaki on jest, [podczas gdy on się sprytnie ukrywa je > st fałszem, nielogicznością. Jeżeli „wiesz”, co robi Bóg, to „wiesz”, jaki niby jest. To logiczne, no nie? > > Istnieje tylko to, czego istnienia dowiedliśmy. To jest bzdura „arcykosmiczna”. Jeśli nie dowiedliśmy obecności > boga, to NIE WOLNO nam mówić, że wiemy o jakiejkolwiek jego cesze. Niby czemu? Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 30.08.11, 19:23 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > No więc jest tak... Gdy jest jedna komórka zarodkowa, to świadomości nie ma. Po > tem według określonego programu (wytestowanego ewolucyjnie, ale czasem działają > cego z błędami) powstaje mózg. Jego elementy tworzą pewną strukturę, zapis info > rmacyjny - zmienny w czasie i zależny wyłącznie od wpływu otoczenia (działania > Wszechświata). Aktywność tej struktury mózgowej skutkuje przebłyskami świadomoś > ci. Świadomość to właściwość Wszechświata. Wynika ona z tej jego cechy, że na e > lementarnym poziomie, w jednym, najmniejszym kroku jego zmienności, gdy jest us > talana wartość przekazu informacji pomiędzy wszystkimi jego elementami No to czemu zygota nie ma świadomości? Przecież ona też uczestniczy w "przekazie informacji Wszechświata". > Czy wiesz, w jakim stanie informacyjnym będziesz w zaświatach? > > Jako niemowlę? Jako pełnosprawna istota myśląca? Z którego dnia Twojego życia? Ogólny stan duszy ustala się w momencie śmierci. Kto umiera jako przyjaciel Boga, będzie wiecznie szczęśliwy przebywać z Nim w niebie, kto umiera jako nieprzyjaciel, będzie "dręczony dniem i nocą" nienawidził Boga. > Stan naszego ducha jest zmienny. Zmienny w czasie. Kto umarł, przeszedł do wieczności. Stan ducha każdego człowieka jest nie taki sam > jak innych, bo z czego innego się składa, Toteż jedni będą śpiewać to: www.youtube.com/watch?v=76RrdwElnTU a inni... (nie chcę obrażać niczyich uczuć). > > Kim będziesz w zaświatach? Jakim stanem swojej świadomości? Którym? Takim (zasadniczo), w jakim umrę. Ewentualnie mogę jakiś czas doskonalić się w miłości w czyśću. > > Samym czuciem, które "wielbi pana swego i władcę"? Intelektem też. Ale to będzie stan przejściowy. W dniu ostatnim nastąpi zmartwychwstanie. > Ja to mam gdzieś. To wymysł alogicznie ględzących pasożytów manipulujących żywy > mi ludźmi, I znowu bluzg. :-( Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 30.08.11, 20:32 z2006 napisał: > bardzo.dobry.czlowiek napisał: > > > No więc jest tak... Gdy jest jedna komórka zarodkowa, to świadomości nie > ma. Po > > tem według określonego programu (wytestowanego ewolucyjnie, ale czasem dz > iałają > > cego z błędami) powstaje mózg. Jego elementy tworzą pewną strukturę, zapi > s info > > rmacyjny - zmienny w czasie i zależny wyłącznie od wpływu otoczenia (dzia > łania > > Wszechświata). Aktywność tej struktury mózgowej skutkuje przebłyskami świ > adomoś > > ci. Świadomość to właściwość Wszechświata. Wynika ona z tej jego cechy, ż > e na e > > lementarnym poziomie, w jednym, najmniejszym kroku jego zmienności, gdy j > est us > > talana wartość przekazu informacji pomiędzy wszystkimi jego elementami > > No to czemu zygota nie ma świadomości? Przecież ona też uczestniczy w "przekazi > e informacji Wszechświata". Bo informacja w mózgu ma bardzo duży stopień złożoności, którego osiągnięcie przez zygotę jest niemożliwe. Zresztą w mózgu też widzisz tylko część zasobów swojej pamięci. Z mocno ograniczonym dostępem świadomym. I bez możliwości sterowania swoimi myślami (władza nad nimi jest pozorna). > > Czy wiesz, w jakim stanie informacyjnym będziesz w zaświatach? > > > > Jako niemowlę? Jako pełnosprawna istota myśląca? Z którego dnia Twojego ż > ycia? > > Ogólny stan duszy ustala się w momencie śmierci. Kto umiera jako przyjaciel Bog > a, będzie wiecznie szczęśliwy przebywać z Nim w niebie, kto umiera jako nieprzy > jaciel, będzie "dręczony dniem i nocą" nienawidził Boga. Naiwne bajki. Nie będę tego komentował. Reszta w podobnym tonie. Z dogmatami nie dyskutuję. > > Ja to mam gdzieś. To wymysł alogicznie ględzących pasożytów manipulującyc > h żywy > > mi ludźmi, > > I znowu bluzg. :-( Ja tak myślę, kolego. 1) Czy nie mogę mówić, co myślę? A może to ja mam rację, w końcu Ty niczego nie dowiodłeś. 2) Dlaczego nie używasz argumentów? Nie chce mi się z Tobą rozmawiać, bo natykam się na mur dogmatów. Zupełnie jakbyś był botem. Szkoda naszego czasu, nie sądzisz? Jeśli nadal będziesz mnie zaczepiał, to będziesz niekonsekwentny, bo wiesz, że ja będę mówił to, co myślę, a Ty będziesz to nazywał bluźnieniem. To jest bez sensu. Zostaw mnie w spokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 31.08.11, 20:23 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > Bo informacja w mózgu ma bardzo duży stopień złożoności, którego osiągnięcie pr > zez zygotę jest niemożliwe. A dlaczego dopiero określony stopień złożoności daje świadomość? > > Ogólny stan duszy ustala się w momencie śmierci. Kto umiera jako przyjaci > el Bog > > a, będzie wiecznie szczęśliwy przebywać z Nim w niebie, kto umiera jako n > ieprzy > > jaciel, będzie "dręczony dniem i nocą" nienawidził Boga. > > Naiwne bajki. Nie będę tego komentował. Brakło argumentów? Przecież to, co napisałem, jest jak najbradziej logiczne. > > 1) Czy nie mogę mówić, co myślę? Forma też się liczy. > 2) Dlaczego nie używasz argumentów? A dlaczego Ty? ;-) > > Zostaw mnie w spokoju. To była Twoja decyzja, żeby pisać na tym forum... Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 30.08.11, 19:10 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > Sprawa dotyczyła nieistnienia po śmierci, tak? > > Czy masz na ten temat jakieś dowody? Na przykład taki filozoficzny. Wielu czyniących wiele dobra ludzi nie otrzymuje w tym życiu nie otrzymuje wystarczającej nagrody a wielu złoczyńców umiera niewiele cierpiąc. Żeby pojęcie sprawiedliwości miało adekwatny sens, potrzebna jest jakaś forma nagrody względnie kary po śmierci. > A co myślisz o wersjach tego zjawiska w in > nych religiach? Promień prawdy oświeca wszystkie narody. Zwłaszcza, gdy na to samo wskazuje ludzki rozum nieoświecony wiarą teologalną. > Dlaczego wersje religijne się od siebie różnią? Bo ludzie w innych kręgach kulturowych też pragnęli i przeczuwali prawdę, więc tworzyli rózne mity. > To jest bełkot. I znowu bluzg. :-( Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 26.08.11, 05:43 Osoba o nicku obywatel rzeczywiście pisała okropne teksty. Pełne bluzgów i złośliwego ironizowania na temat cudzych świętości. Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 27.08.11, 21:07 z2006 napisał: > Osoba o nicku obywatel rzeczywiście pisała okropne teksty. Pełne bluzgów > i złośliwego ironizowania na temat cudzych świętości. Myślisz tak, bo kala to Twoje prywatne świętości. Ja tego tak nie odbieram i uważam to za wcale niezłą satyrę. Dwa punkty widzenia wynikające z różnych światopoglądów. Ale chyba wolno nam się tym różnić, a Ty chyba nie powinieneś poglądami takimi jak moje pogardzać, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie wiem 27.08.11, 21:16 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > Myślisz tak, bo kala to Twoje prywatne świętości. a przecież można okazać i sprzeciw i dezaprobatę, jednocześnie NIE KALAJĄC cudzych świętości. Tylko trzeba chcieć uszanować inną osobę (nie poglądy, tylko osobę!). Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 28.08.11, 15:58 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > Myślisz tak, bo kala to Twoje prywatne świętości. Nie tylko moje. Ponad miliarda ludzi również. > Ale chyba wolno nam się tym różnić, a Ty chyba nie powinieneś pogląda > mi takimi jak moje pogardzać, prawda? Toteż nie robię na ich temat "satyry". Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 28.08.11, 18:49 z2006 napisał: > bardzo.dobry.czlowiek napisał: > > > Myślisz tak, bo kala to Twoje prywatne świętości. > > Nie tylko moje. Ponad miliarda ludzi również. Z miliardów ludzi to sobie robią jaja religie. Opierają się na kłamstwie. Nie ma niczego gorszego niż manipulowanie takimi tłumami przez tysiące laty. > > Ale chyba wolno nam się tym różnić, a Ty chyba nie powinieneś pogląda > > mi takimi jak moje pogardzać, prawda? > > Toteż nie robię na ich temat "satyry". Ależ rób sobie, z czego tylko chcesz, z każdej idei, a ja co najwyżej popukam się w głowę, że czynisz to bezmyślnie albo zastanowię się, jaki możesz mieć ukryty w tym cel. A co Ty możesz wiedzieć o uczuciach innych ludzi? Nic. Myślisz i mówisz jak zaprogramowany robot. Liczą się tylko jedne uczucia, te, które się odnoszą do jednego mema. Wyobraź sobie, że psychicznie jesteśmy skonstruowani identycznie. Ja też mam takie miejsca, które mogą odczuwać równie boleśnie jak Twoje. Już to sobie wyobraziłeś? No to ja w tych miejscach też mogę "coś" mieć i NIKT i NIC, ŻADNE PRAWO nie chroni tej mojej intymności. A czuję tak samo jak Ty. To jest złudzenie, kolego. Ta organizacja Ci to wmówiła, bo ona chroni w uprzywilejowany sposób tę jedną ideę. Powiedz mi, jakim prawem stawia siebie ponad prawem? Gdy to sobie uświadamiam, to cierpię tak samo jak Ty. Bo czuję się pogardzany, traktowany jak śmieć, jak ktoś gorszy. Nie. Wszyscy ludzie muszą być równi. To, co mają w swoich głowach musi być jednakowo traktowane. Musimy wszyscy przyjąć, że nie ma uprzywilejowanych ideologii - religii, nazizmu, rasizmu, nacjonalizmu, że nie ma różnic w traktowaniu. Jeśli Twój bożek się czegoś boi, to jest słaby. Jest taki? Nie? To po co to wszystko? Chcesz go chronić? Nie jego bronisz, ale organizacji, która Tobą manipuluje, czyni z Ciebie agresywnego żołnierza. Ileż mamy religii, a każda niemal widzi w innych zagrożenie. Nie dla swoich wersji bożków, ale dla SWOJEJ ORGANIZACJI. Bo to jest walka o władzę, dla swoich i dla siebie, przeciwko innym, którzy inaczej myślą lub mają to gdzieś, ale ta organizacja chciałaby, jak u Orwella, uczynić z nich myślących pod dyktando czyli bezmyślnych. Mem walczy o wyłączność. Organizacja mema walczy o władzę absolutną. Kłamstwem i ogłupianiem. Powiedz, skąd w Tobie się wzięło przekonanie, że ktoś może urazić TWOJE uczucia związane z jakąś ideą? Naprawdę w to wierzysz? Aż tak się utożsamiasz z nią? Stałeś się nią samą? Zrezygnowałeś z tego, co człowiek ma najcenniejszego - wolności myślenia - na rzecz jednej idei. Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 28.08.11, 19:13 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > Z miliardów ludzi to sobie robią jaja religie. Opierają się na kłamstwie. Tego dotąd nieudowodniłeś. > Ależ rób sobie, z czego tylko chcesz, z każdej idei, Nie mam zamiaru. Szanuję poglądy innych. > A co Ty możesz wiedzieć o uczuciach innych ludzi? Nic. Myślisz i mówisz jak zap > rogramowany robot. Liczą się tylko jedne uczucia, te, które się odnoszą do jedn > ego mema. Wcale nie. Gdy pisałem o islamie, starałem się nie być obraźliwy. > > Powiedz mi, jakim prawem stawia siebie ponad pr > awem? Nad jakim prawem? > > Gdy to sobie uświadamiam, to cierpię tak samo jak Ty. Bo czuję się pogardzany, > traktowany jak śmieć, jak ktoś gorszy. Ale nikt nie chce Cię obrazić. To sprawa Twojej interpretacji i szukania dziury w całym. > > Jeśli Twój bożek się czegoś boi, to jest słaby. Jest taki? Nie? To po co to wsz > ystko? Chcesz go chronić? Chcę bronić Jego Imienia, żeby zachować sprawiedliwość. > Powiedz, skąd w Tobie się wzięło przekonanie, że ktoś może urazić TWOJE uczucia > związane z jakąś ideą? No stąd, że doświadczam tego, od kiedy zacząłem pisać na forach na tematy religijne. Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.dobry.czlowiek Re: Nic nie wiem 28.08.11, 19:37 z2006 napisał: > bardzo.dobry.czlowiek napisał: > > > Z miliardów ludzi to sobie robią jaja religie. Opierają się na kłamstwie. > Tego dotąd nieudowodniłeś. Udowodniłem. Demaskuję pierwsze kłamstwo: Istnienie boga jest hipotezą, a wiara każe ludziom uważać, że jest to prawda absolutna i odmawia tej hipotezie do równego traktowania jej jak wszystkich innych. cbdu > > Ależ rób sobie, z czego tylko chcesz, z każdej idei, > > Nie mam zamiaru. Szanuję poglądy innych. Jeśli szanujesz, to pozwalaj się wypowiadać krytycznie o religii. Jeśli religia (bóg) potrafi się obronić, to niech się broni sama - logiką. Prawdy nic nie jest w stanie unicestwić. Bóg się takiej weryfikacji boi. A właściwie to nie bóg, bo go nie ma, ale Ty boisz się, że stracisz coś, co Cię stawia ponad ludźmi. A przecież wszyscy powinniśmy być równi. > > A co Ty możesz wiedzieć o uczuciach innych ludzi? Nic. Myślisz i mówisz j > ak zap > > rogramowany robot. Liczą się tylko jedne uczucia, te, które się odnoszą d > o jedn > > ego mema. > > Wcale nie. Gdy pisałem o islamie, starałem się nie być obraźliwy. Zawsze tylko religia. Tylko ona ma nadzwyczajne prawa. Ja chcę zrównania praw wszystkich idei, także tych, które ja uznaję za wartościowe. Obrażasz moje poczucie równości i wolności. Stawiasz siebie megalomańsko nade mną. Nie masz takiego prawa. To jest obraza, to są bluzgi. > > Powiedz mi, jakim prawem stawia siebie ponad pr > > awem? > > Nad jakim prawem? Dlaczego Twoja, jakaś tam nędzna i zakłamana idea ma mieć większe prawa niż inne? Dlaczego żądasz dla siebie prawa do ochrony jednej, Twojej idei a moim nie dajesz takich samych praw? To jest łamanie prawa do równości traktowania. > > Gdy to sobie uświadamiam, to cierpię tak samo jak Ty. > > Bo czuję się pogardzany, traktowany jak śmieć, jak ktoś gorszy. > > Ale nikt nie chce Cię obrazić. To sprawa Twojej interpretacji i szukania dziury > w całym. Jeśli nie chcesz i Ty, to zrezygnuj z ochrony Twoich uczuć religijnych. Nie egzekwuj publicznie ich. Nie zabraniaj innym mówić o religii tego, co myślą., tak jak ja Tobie pozwalam mówić krytycznie o wszystkich ideach, które są moimi ulubionymi. > > Jeśli Twój bożek się czegoś boi, to jest słaby. Jest taki? Nie? To po co > to wsz > > ystko? Chcesz go chronić? > > Chcę bronić Jego Imienia, żeby zachować sprawiedliwość. Tysiące religii, ale Ty oddałbyś (???) życie za Twojego bożka? Bo on sam się prawdą o sobie nie umie obronić? To jest żałosne. Bóg to taka sama idea jak każda inna i nie powinno się go chronić. Twoja ochrona ma w założeniu CHRONIĆ ORGANIZACJĘ, która przez manipulację wywalczyła takie wyjątkowe traktowanie. W głowach ludzkich WSZYSTKIE idee muszą być traktowane identycznie - jeśli są prawdziwe, to powinny się same tą prawda bronić. > > Powiedz, skąd w Tobie się wzięło przekonanie, że ktoś może urazić TWOJE u > czucia > > związane z jakąś ideą? > > No stąd, że doświadczam tego, od kiedy zacząłem pisać na forach na tematy relig > ijne. Doświadczasz? Endorfiny? Narkomania? Robisz sobie "dobrze", bo doświadczasz czegoś, co daje Ci przyjemność, a innych ludzi i ich idee masz gdzieś? O nie, zważ na równość traktowania idei i ludzi. Bóg nie potrzebuje ochrony, chyba że jest taki słaby, a organizacja religijna spija wszystkie soki. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie wiem 29.08.11, 12:46 Istnienie boga jest hipotezą, a wiara > każe ludziom uważać, że jest to prawda absolutna i odmawia tej hipotezie do ró > wnego traktowania jej jak wszystkich innych. nie, nie wiara ! to ateiści odmawiają tej hipotezie prawa do równego traktowania wraz z hipotezą przeciwną! To ateiści twierdzą autorytatywnie że Boga nie ma, a kto w Niego wierzy, ten zaściankowy moher otoczony gusłami i zabobonami. Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Re: Nic nie wiem 29.08.11, 13:51 Prawna ochrona hipotezy? Symbol hipotezy wiszący na ścianach urzędów i placówek? Wspaniałe budowle służące wyznawcom hipotezy? Uprzywilejowane prawne? Spotkałaś gdzieś świątynie wyznawców hipotezy Wielkiego Wybuchu? Spotkałaś prokuraturę badającą doniesienie o obrazie ich uczuć? Spotkałaś sąd powołujący biegłych w celu ustalenia, czy przypadkiem Odejmie nie znieważyła Einsteina i Darwina mówiąc o nich "napruci winem i palący jakieś zioła jogłowi ateiści"? Hipoteza stwórcy jest do przyjęcia. Ale nie w postaci karykatury - nie w postaci postaci będącej jednocześnie swoim ojcem, swoim synem i swoim duchem. Postaci mającej na sumieniu miliony istnień. Nie uważasz? Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie wiem 29.08.11, 14:51 oby.watel napisał: > Prawna ochrona hipotezy? o czym Ty mówisz? Gdzie jest prawna ochrona HIPOTEZY? Czy ateiści są do więzień wsadzani za negowanie tej hipotezy? Spotkał > aś gdzieś świątynie wyznawców hipotezy Wielkiego Wybuchu? świątynie wyznawców teorii naukowych? Zdaje się że sięgasz absurdu. Wyznajesz zasadę, że skoro ateiści uczuć nie mają, to trzeba zniszczyć uczucia nieateistów, dla równowagi? Stwórz religię wyznawców Wielkiego Wybuchu, pobuduj kościoły...pozyskaj miliony wyznawców... wówczas zobaczymy czy mnie sąd nie pociągnie, gdy będę urażać Twoje uczucia religijne. Kto to jest Odjemie? Einstein i Darwin ateistami NIE BYLI! A spotkałeś sąd, który na 99 dowodów, z których zaledwie 4 wątpliwe, orzeka kłamstwo oskarżonego? A spotkałeś sąd, który w ewidentnej sprawie obrazy uczuć religijnych orzeka brak obrazy? Który uważa, że artysta ma prawo obrażać, bo to jego "wyraz", a zwykły człowiek bez talentów artystycznych już takiego prawa nie ma? Czym DZIELI społeczeństwo, które jest ponoć równe wobec prawa!!!! Hipoteza stwór > cy jest do przyjęcia. Ale nie w postaci karykatury - nie w postaci postaci będą > cej jednocześnie swoim ojcem, swoim synem i swoim duchem. Postaci mającej na su > mieniu miliony istnień. Nie uważasz? nie, nie uważam. Jestem bardziej tolerancyjna od Ciebie. Każdy ma prawo do SWOJEJ hipotezy. Cały zbiór ludzi religijnych wierzy, że wszystko co Bóg robi - w ostatecznym efekcie obraca się ku dobru. O jakich "milionach istnień na sumieniu" Boga mówisz? Że stworzył człowieka śmiertelnego? A według Ciebie to jakiego powinien stworzyć? Nieśmiertelnego? Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Nic nie chcę wiedzieć 29.08.11, 16:36 a000000 napisała: > o czym Ty mówisz? Gdzie jest prawna ochrona HIPOTEZY? Czy ateiści są do więzień > wsadzani za negowanie tej hipotezy? Mówię dokładnie o tym, co Ty. > to ateiści odmawiają tej hipotezie prawa do równego traktowania wraz z hipotezą > przeciwną! > Stwórz religię wyznawców Wielkiego Wybuchu, pobuduj kościoły... pozyskaj miliony > wyznawców... wówczas zobaczymy czy mnie sąd nie pociągnie, gdy będę urażać > Twoje uczucia religijne. Nie muszę. Uczucia religijne wyznawców innych wyznań nie są chronione wcale. Słyszałaś o przypadku skazania kogokolwiek za napis "Jude raus"? Co najwyzej kara za bazgranie po murze. > Kto to jest Odjemie? A kto to jest Doda? > Einstein i Darwin ateistami NIE BYLI! Tym bardziej należy chronić ich dobre imię. > Jestem bardziej tolerancyjna od Ciebie. Każdy ma prawo do SWOJEJ hipotezy. > Wierzę. Kilkakrotnie odczułem przejawy większej tolerancji na własnej skórze. A w wykonaniu innego tolerancyjnego odczuło ją ostatnio całe forum z tysiącami wpisów. > Cały zbiór ludzi religijnych wierzy, że wszystko co Bóg robi - w ostatecznym > efekcie obraca się ku dobru. A co konkretnie bóg robi? Jesteś w stanie zilustrować swoją tezę przykładem? > O jakich "milionach istnień na sumieniu" Boga mówisz? Że stworzył człowieka > śmiertelnego? A według Ciebie to jakiego powinien stworzyć? Nieśmiertelnego? Przykłady odpowiedzialności zbiorowej: Gen 7:23I tak Bóg wygubił doszczętnie wszystko, co istniało na ziemi, od człowieka do bydła, zwierząt pełzających i ptactwa powietrznego; wszystko zostało doszczętnie wytępione z ziemi. Gen 19:24A wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia od Pana <z nieba>. I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność. Ex 12:21-30O północy Pan pozabijał wszystko pierworodne Egiptu: od pierworodnego syna faraona, który siedzi na swym tronie, aż do pierworodnego tego, który był zamknięty w więzieniu, a także wszelkie pierworodne z bydła. Ex 32:27-28Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego. Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów. Przykład odpowiedzialności indywidualnej: Gen 38:7Ponieważ Er, pierworodny syn Judy, był w oczach Pana zły, Pan zesłał na niego śmierć. kapł 10:1-3Nadab i Abihu, synowie Aarona, wzięli każdy swoją kadzielnicę, nabrali do niej ognia, włożyli na niego kadzidło i ofiarowali przed Panem ogień inny, niż był im nakazany. Wtedy ogień wyszedł od Pana i pochłonął ich. Umarli przed Panem. Num 15:32Wyprowadziło go więc całe zgromadzenie poza obóz i ukamienowało według rozkazu, jaki wydał Pan Mojżeszowi. Rozumiesz już o jakich "milionach istnień na sumieniu" Boga mówię? Za treść Biblii odpowiada sam bóg, jak tłumaczył fachowiec na procesie Dody. I dowodził, że Doda obrażając twórców Biblii obraża osobiście samego boga. Holokaust został potępiony, a Potop nie. Dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie chcę wiedzieć 29.08.11, 21:44 oby.watel napisał: > Mówię dokładnie o tym, co Ty. na pewno nie. Sł > yszałaś o przypadku skazania kogokolwiek za napis "Jude raus"? jest to napis antysemicki, RASISTOWSKI. Gdzie tu miejsca na uczucia religijne? > Tym bardziej należy chronić ich dobre imię. dobre imię należy chronić niezależnie od światopoglądu. I na to jest paragraf. Z powództwa cywilnego. A > w wykonaniu innego tolerancyjnego odczuło ją ostatnio całe forum z tysiącami wpisów. To było jego prywatne forum. Napominał, prosił... aż miał dość. a z przykładami proszę się udać na forum judaica. Tora to święta księga żydów. Katolicy nie interpretują tej księgi literalnie. A dlaczego potop miałby być potępiony? i kto miałby być adresatem tego potępienia? Ateiści chcą potępić istotę, która nie istnieje? Katolicy nie potępiają, rozumieją co księga chce powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Re: Nic nie chcę wiedzieć 29.08.11, 22:33 a000000 napisała: > a z przykładami proszę się udać na forum judaica. Tora to święta księga żydów. > Katolicy nie interpretują tej księgi literalnie. To dlaczego katolicy podali do sądu Nergala? Przecież darł Torę, świętą księgę żydów. To dlaczego katolicy podali do sądu Dodę? Przecież mówiła o autorach Tory, świętej księgi żydów? Dlaczego naucza się o stworzeniu świata, potopie? Przecież to Tora, świętej księga żydów. Katolicy nie interpretują także dosłownie dekalogu, który zawiera się w Torze, świętej księdze żydów? To wiele tłumaczy... Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie chcę wiedzieć 29.08.11, 23:23 Nergala do sądu powinni podać katolicy, protestanci, prawosławni, żydzi... Wszystkich obraził. Dlaczego nie podali? mnie nie pytaj. Owszem, katolicy nie interpretują LITERALNIE Biblii. Jeśli Tora mówi, że Bóg stworzył świat w ciągu 6 dni,..... to wcale nie oznacza, że te dni to jeden obrót ziemi wokół osi. To mogło być wiele wiele wieków ewolucji, którą Bóg zapoczątkował i nadał kierunek.... Jeśli Tora mówi, że Bóg zniszczył Sodomę - to oznacza, że przyczyna, czyli grzech sodomski (a konkretnie homoseksualizm) jest bardzo wielkim grzechem prowadzącym do unicestwienia (duszy). Wcale to nie oznacza, że Bóg wylał na miasto siarkę i smołę bynajmniej... Biblia to nie jest kronika wypadków niekoniecznie miłosnych.... Biblia to historia zbawienia, czyli mówi jakie czyny prowadzą do zbawienia, a jakie do potępienia. Biblia jest bardzo trudną do zrozumienia księgą. Aby błędu nie zrobić trzeba mieć ogrom wiedzy o epoce, o etyce, o człowieku.....Dlatego popieram te denominacje, u których jest centralny system interpretacji. Czyli... katolików. Denominacje u których każda grupa interpretuje po swojemu, jak u protestantów, ulegają rozproszeniu doktrynalnemu - skrajne grupy opierają się na zupełnie odmiennych i sprzecznych zasadach. W ostateczności powstaje szum informacyjny a źródło ulega relatywizacji. Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Re: Nic nie chcę wiedzieć 29.08.11, 23:56 Ponieważ Cię szanuję i nie chcę Ci sprawić przykrości przyjmuję do wiadomości, że słowo boże należy interpretować i rozumieć tak, jak komu akurat pasuje i kończę rozmowę na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie chcę wiedzieć 30.08.11, 10:48 oby.watel napisał: > i rozumieć tak, jak komu akurat pasuje właśnie o to chodzi, że nie należy. Interpretacja jak komu pasuje prowadzi donikąd. Literalne rozumienie też nie jest właściwe, bo jest obciążone realiami epoki zamierzchłej. Dlatego uważam, że najlepiej jest u katolików rzymskich, którzy mają centrum interpretacyjne, w którym to pracują osoby wszechstronnie wykształcone (również świeckie), rozumiejące "DUCHA" księgi, czyli wiedzące, co autor chciał przez to powiedzieć. Taki sposób prowadzenia denominacji odpowiada mi najbardziej. Ja nie wiem oby.watelu.... czy Ty faktycznie nie rozumiesz co się do Ciebie pisze, czy celowo odwracasz kota ogonem aby szczuć i denerwować. Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Re: Nic nie chcę wiedzieć 30.08.11, 12:09 a000000 napisała: > Ja nie wiem oby.watelu.... czy Ty faktycznie nie rozumiesz co się do Ciebie pis > ze, czy celowo odwracasz kota ogonem aby szczuć i denerwować. A nie przyszło Ci do pięknej, tolerancyjnej głowy, że ja mogę odczuwać dokładnie to samo w odniesieniu do Ciebie? Choćby to co Ty uważasz za zaletę - jeden ośrodek interpretacyjny i dowolna interpretacja zależna od potrzeb i okoliczności - dla mnie jest dowodem czegoś przeciwnego niż dla Ciebie. Ja umiem czytać. I nie potrzebuję interpretatorów, żeby zrozumieć co bóg do mnie mówi w natchnionej przez siebie księdze. Natomiast gdy napisane jest nie, ale wykładnia twierdzi, że należy to rozumieć tak, to według mnie przekraczana jest granica absurdu i paranoi. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie chcę wiedzieć 30.08.11, 13:24 oby.watel napisał: >- dla mnie jest dowodem czegoś przeciwnego niż dla Ciebie. chwila moment!! przecież jesteś ATEISTĄ!!!! Co Cię może obchodzić, jak katolicy organizują swoją wiarę? Przecież to nie jest Twoja sprawa! To jest WEWNĘTRZNA sprawa katolików, i nic więcej! Ty możesz tylko przyjąć do wiadomości. Interpretuj sobie lub nie interpretuj po swojemu, skoro uważasz, że masz ku temu kwalifikacje! Biblię wolno czytać również i ateistom. Tyle, że jeśli się zwracasz do katolików to wiedz, że jest to zbiór ludzi, którym odpowiada inny niż tobie system religijny. I jeśli ten ich system wyśmiewasz, dyskredytujesz, dezaprobujesz... to urażasz ICH uczucia religijne. I nie tylko religijne. Dlaczego chcesz na siłę mi wmówić, że grono ludzi "uczonych w piśmie" źle interpretuje, a człowiek spoza gremium ludzi wierzących, niewykształcony w dziedzinach koniecznych- dobrze interpretuje? Czyż to nie jest aby pycha? Widzisz, mój drogi... mógłbyś mieć do mnie pretensje, gdybym to ja weszła na forum ateistyczne i zaczęła Ci wmawiać, że się mylisz, że tylko moje jest najmojsze .... itd. Ale tu mamy sytuację odwrotną. Znajdujemy się na forum o wiarach, religiach, kościołach.... nie na forum o ateizmie. I to TY jesteś tu "misjonarzem" wprowadzającym elementy obce. Oczywiście z tego powodu nikt Cię nie wyrzuci, ale uświadom sobie, gdzie wszedłeś. I mówienie tu o przekroczeniu granicy absurdu i paranoi przez papieża (bo to on jest ostatecznym interpretatorem prawd wiary) jest tym faux pas właśnie, gdy wykonujesz pas de deux ... Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Re: Nic nie chcę wiedzieć 30.08.11, 14:30 a000000 napisała: > chwila moment!! przecież jesteś ATEISTĄ!!!! Co Cię może obchodzić, jak katolic > y organizują swoją wiarę? Przecież to nie jest Twoja sprawa! To jest WEWNĘTRZN > A sprawa katolików, i nic więcej! Ty możesz tylko przyjąć do wiadomości. Skoro to jest wewnętrzna sprawa katolików, to czemu wieszają swoje talizmany na zewnątrz? Czemu w niedzielę dzwony tarabanią się nie całe miasto nie dając się skupić niezainteresowanym? Wierni nie potrafią się posługiwać zegarkami, bez bębnienia nie trafią na miejsce na czas? Czemu wystawione na zewnątrz głośniki zmuszają do słuchania zawodzeń fałszującego księdza? Gdy ja wystawiłem na balkon głośniki i zaśpiewałem sąsiedzi wezwali policję. Owszem, czytuję biblię i nie muszę pytać nikogo co dzisiaj znaczy określony fragment. Jeśli słowo boże można dowolnie interpretować, to znaczy, że ono nie jest fundamentem cywilizacji. Ponieważ fundament to coś stałego, niezmiennego, a nie guma naciągana i naginana w zależności od potrzeb. Kolos na gumowych nogach... Odniosłem się do Twoich słów. I zakończyłem dyskusję. Po co ją pociągnęłaś dalej? Żeby udowodnić, że wystarczy postawić niewygodne pytanie, byś stała się agresywna, a deklarowana tolerancja okazała bluffem? Po co się nakręcasz? Przecież doskonale wiesz, że nie wejdziesz na forum ateistów, bo się ośmieszysz - nie jesteś w stanie odpowiedzieć na żadne pytanie, niczego uzasadnić, żadnej tezy obronić. Pojawiłem się tutaj, ponieważ odważnie na swoim terytorium zaatakowałaś ateistów. Nie istnieje żadna "hipoteza przeciwna". W istnienie boga można tylko wierzyć, skoro przez tysiące lat nikomu (nie dotyczy to przecież tylko chrześcijan) nie udało się istnienia superistoty potwierdzić. Co zaś się tyczy pas de deux contra faux pas - tego typu rozumowanie jest jedynym rozumowaniem na jakie Cię stać? Jeśli ktoś powiedział a, a za a stoi x, o którym wspomniał y to ktoś, kto powiedział a obraził samego B? To Ty twierdzisz, że ja obraziłem kogoś, o kim nawet nie pomyślałem. "Oskarżony kopnął psa, który był prowadzony przez pana, więc pośrednio kopnął pana i mógł go zabić, więc wnioskuję o dożywocie." Sama stwierdzasz, że nie ma prawa mnie obchodzić jak katolicy organizują sobie swoją wiarę. Bo to jest WEWNĘTRZNA sprawa katolików, i nic więcej, a ja mogę tylko przyjąć do wiadomości. Z tego samego powodu gdy ja mówię a, to mówię a, mam na myśli a i znaczy to a. I nikogo nie ma prawa adaptacyjnie nadinterpretowywać moich słów. Nie zrozumiałe wyjaśnię. Do interpretowania i przekręcania przeznaczone są inne słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Nic nie chcę wiedzieć 30.08.11, 14:56 oby.watel napisał: >I zakończyłem dyskusję. Po co ją pociągnęłaś dalej? ponieważ dyskusję zakończyłeś fałszywą konkluzją, do potwierdzenia której posłużyłeś się moim wizerunkiem, tak jakbym to ja tą konkluzję oznajmiła, a ty tylko przyjmujesz do wiadomości. Cytatprzyjmuję do wiadomości, że słowo boże należy interpretować i rozumieć tak, jak komu akurat pasuje i kończę rozmowę na ten temat. Jest to manipulacja, na którą nie masz mojej zgody. Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Re: Nic nie chcę wiedzieć 30.08.11, 15:52 Przecież to Ty twierdzisz, że katolicy manipulują zawartością biblii. Nie interesuje ich co księga mówi, ale co CHCE powiedzieć. Moja konkluzja to tylko Twoje słowa wypowiedziane przeze mnie trochę inaczej, bowiem znaczą dokładnie to samo! Jak może to samo być jednocześnie fałszywe i prawdziwe? > Katolicy nie potępiają, rozumieją co księga chce powiedzieć. > Owszem, katolicy nie interpretują LITERALNIE Biblii. Jeśli Tora mówi, że Bóg stwo > rzył świat w ciągu 6 dni,..... to wcale nie oznacza, że te dni to jeden obrót ziemi > wokół osi. To mogło być wiele wiele wieków ewolucji, którą Bóg zapoczątkował > i nadał kierunek.... Tylko na określone typy manipulacji masz swoją zgodę? Czy raczej chodzi o autora? A jeśli jest tak jak mówisz, to nie wmawiaj nikomu, że biblia to dzieło natchnione przez samego boga, bo to go obraża. Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Nic nie wiem 30.08.11, 20:11 bardzo.dobry.czlowiek napisał: > Udowodniłem. Demaskuję pierwsze kłamstwo: Istnienie boga jest hipotezą, a wiara > każe ludziom uważać, że jest to prawda absolutna Chrystus zmartwychwstając dowiódł swego życia. > > Jeśli szanujesz, to pozwalaj się wypowiadać krytycznie o religii. Jeśli religia > (bóg) potrafi się obronić, to niech się broni sama - logiką. Prawdy nic nie je > st w stanie unicestwić. Przecież nie chodzi tu o treści, ale o sposób ich prezentacji. > A właściwie to nie bóg, > bo go nie ma, ale Ty boisz się, że stracisz coś, co Cię stawia ponad ludźmi. A > przecież wszyscy powinniśmy być równi. To niech wszyscy staną się katolikami. > > Wcale nie. Gdy pisałem o islamie, starałem się nie być obraźliwy. > > Zawsze tylko religia. Zgodnie z tytułem forum. > > Dlaczego Twoja, jakaś tam nędzna i zakłamana idea ma mieć większe prawa niż inn > e? > Znowu jestęs obraźliwy. :-( > Dlaczego żądasz dla siebie prawa do ochrony jednej, Twojej idei a moim nie daje > sz takich samych praw? A czy ktoś tu o ateizmie pisze "jakaś tam nędzna i zakłamana idea"? > > Jeśli nie chcesz i Ty, to zrezygnuj z ochrony Twoich uczuć religijnych. Ale u Ciebie a tym bardziej u Obywatela bluźnierstw nie trzeba szukać. One aż kłują w oczy. > Tysiące religii, ale Ty oddałbyś (???) życie za Twojego bożka? Znowu bluzgasz. :-( > Doświadczasz? Endorfiny? Narkomania? Oczy i podłączony do nich mózg. I to nie endorfiny się wydzielają czytając takich jak Ty, a raczej hormony stresu. Odpowiedz Link Zgłoś
gumpel Uffo? 21.08.11, 12:29 "Użytkownik o podanym nicku nie istnieje lub został zablokowany" ludzie.gazeta.pl/uffo/0,0.html G. Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Forum zmartwychwstało i atrapę pogrzebało 30.08.11, 16:11 Skasowane forum zostało przywrócone do życia. Nieudolna próba kontynuacji została wysłana do Hadesu. Odpowiedz Link Zgłoś
baba-jaga Re: Forum zmartwychwstało i atrapę pogrzebało 15.09.11, 20:14 pozwole sobie tylko sprostowac iz wyciaganie apriorycznych wnioskow o domniemanej wysylce kogokolwiek do Hadesu, czy tez o pogrzebaniu forum zalozonego przez obywatela to nie pierwsze zreszta, nieadekwatne do rzeczywistosci i pozbawione logiki opartej na relacji przyczynowo-skutkowej, tlumaczenia zrzucajace odpowiedzialnosc, i to nie byle jaka, na tzw. innych' (najlepiej tych nielubianych) byleby samemu pozostawac nieskazitelnym. Albowiem tzw. 'atrape' pogrzebalo zanim cokolwiek zmartwychwstalo, wiec jakim sposobem mialoby to co zmartwychwstalo zanim zmartwychwstalo, wpedzac cokolwiek gdziekolwiek, do Niebaczy do Hadesu? Oczywiscie dorabic pseudologike kazdy moze, natomiast spojrzec prawdzie w oczy tylko ci ktorzy maja wystarczajaca obywatelska uczciwosc i odwage. oby.watel napisał: > Ska > sowane forum zostało przywrócone do życia. > > Ni > eudolna próba kontynuacji została wysłana do Hadesu. > Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Sprostowanie banialuk 21.09.11, 13:14 Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce... CytatWszelkie grzechy popelnione przeze mnie na tamtym forum wynikaly z tego iz zarowno wkkr jak i Ty, azerciu, nie wspominajac kosciotrupiej marysi, i jej poplecznikow, z rozkosza przygladajacych sie dokonywanej egzekucji, w ramach ewidentnego tworzenia poprawnosci intelektualnej WASZEGO forum, szukaliscie tylko pretekstow do egzekucji wszelkiej innosci. Dzisiaj... Cytatpozwole sobie tylko sprostowac iz wyciaganie apriorycznych wnioskow o domniemanej wysylce kogokolwiek do Hadesu, czy tez o pogrzebaniu forum zalozonego przez obywatela to nie pierwsze zreszta, nieadekwatne do rzeczywistosci i pozbawione logiki opartej na relacji przyczynowo-skutkowej, tlumaczenia zrzucajace odpowiedzialnosc, i to nie byle jaka, na tzw. innych' (najlepiej tych nielubianych) byleby samemu pozostawac nieskazitelnym. Albowiem tzw. 'atrape' pogrzebalo zanim cokolwiek zmartwychwstalo, wiec jakim sposobem mialoby to co zmartwychwstalo zanim zmartwychwstalo, wpedzac cokolwiek gdziekolwiek, do Niebaczy do Hadesu? Oczywiscie dorabic pseudologike kazdy moze, natomiast spojrzec prawdzie w oczy tylko ci ktorzy maja wystarczajaca obywatelska uczciwosc i odwage. > pozwole sobie tylko sprostowac iz wyciaganie apriorycznych wnioskow o domnieman > ej wysylce kogokolwiek do Hadesu, czy tez o pogrzebaniu forum zalozonego przez itd. Całość powyżej. Fakty nie oglądając się na obywatelska uczciwość i odwagę mówią same za siebie: • 28.08.11, 13:00 - przekazałem swoje forum czcigodnemu Diabollo • 30.08.11, 11:46 - Gaika podaje informację, że forum znowu działa • 30.08.11, 12:47 - przenoszę ze swojego forum dyskusję z Kiwaczkiem • 30.08.11, 15:23 - Uffo jako Baba Jaga informuje uprzejmie, że wyżebrał przywrócenie forum • 30.08.11, 16:11 - informuję o likwidacji swojego forum 15.09.11, 20:14 - Uffo vel Baba Jaga zadaje kłam prawdzie. Ze współczuciem pochylam się nad człowiekiem, który wraca na forum, z którego swego czasu został wywalony, żeby nałgać o kimś, kogo nie lubi, bo nie lubi. Na swoim forum zgrabnie pozacierał ślady swego niegodnego zachowania, powywalał niektórych oponentów. Na co liczy tutaj? Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Sprostowanie banialuk 21.09.11, 15:59 oby.watel napisał: > Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce Oby.watelu! jest mi przykro, że czujesz się upokorzony... Ale tak już jest na forach. Ludzie się wypowiadają nieprecyzyjnie, inni ich rozumieją zupełnie opacznie.... i powstają takie sytuacje w których musisz przekonywać, żeś nie wielbłąd. a ponieważ nikt do Ciebie pretensji nie wnosi - daj sobie spokój. Uffo nie został wywalony, sam sobie poszedł. Nie pierwszy zresztą raz. Uffo jest z nami ab urbe condita. Na co liczy? na to, na co liczy każdy wracający do domu....Ma zmiennie nastroje - od mędrca do chochlika.... więc tolerancyjnie zaakceptuj to. A jeśli nie potrafisz? no cóż, jak się pewnie już zorientowałeś - pisanie na forach jest dobrowolne. Nie wiem, kogo uffo wywalił - jak widzisz, do mnie wnosi jakieś pretensje, a jednak mnie nie wywalił. Więc spoko.... głowę posyp popiołem, chyba żeś bez winy.... Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Re: Sprostowanie banialuk 21.09.11, 16:15 Dziękuję za lekcję chrześcijańskiego miłosierdzia. Byłaby bardziej wiarygodna, gdyby sama Autorka nie czuła się w obowiazku prostować kłamliwych informacji na swój temat. Ale dajmy spokój Kalemu. A tak już zupełnie prywatnie i off the record - dlaczego uważasz, ze nie powinienem reagować jeśli ktoś kłamie? Gdyby ktoś łgał na Twój temat zareagowałbym dokładnie tak samo. A Ty? Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Sprostowanie banialuk 21.09.11, 16:21 oby.watel napisał: >Gdyby ktoś łgał na Twój temat zareagowałbym do kładnie tak samo. miło mi, że mam w Tobie obrońcę. >A Ty? a ja starałabym się nie eskalować konfliktu. Znam swoją wartość i nie muszę nikogo do niej przekonywać. Oczywiście - sprostowanie się należy, jak najbardziej. Chociażby dla szacunku wobec tych, którzy mogą być wprowadzeni w błąd... Ale bez sensu jest ciągnięcie konfliktu. Rzekłam. Howgh. Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel W obronie łotrów? 21.09.11, 16:42 Wybacz, ale jesteś niesprawiedliwa. Spójrz na daty. Po dwóch tygodniach Uffo poczuł potrzebę trochę na mój temat nałgać. Nie uznałaś za stosowne pouczyć go, że nie powinien ani kłamać, ani "eskalować", choć obłudnie deklarujesz, że "sprostowanie się należy". W tej sytuacji potępianie mnie za to, że się bronię - delikatnie mówiąc - zadaje kłam deklaracji, że stosujesz się do zasad, które głosisz i do których przekonujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: W obronie łotrów? 21.09.11, 19:12 oby.watel napisał: > Wybacz, ale jesteś niesprawiedliwa. a Ty dziwny.... potrzebujesz adwokata? jeśli tak, to powiedz. Uważam, że sprostowanie się należy, ale od pokrzywdzonego. Dlaczego ja, osoba trzecia, mam pouczać faceta, który doskonale wie, że kłamać nie należy - aby nie kłamał... przecież on to wie, i jeśli robi, to w jakimś celu. Chcesz abym właziła między wódkę a zakąskę... macie chęć, to się kłóćcie, ale sami... no i dotąd, aż admin powie: basta! Dlaczego sądzisz, że Cię potępiam? Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Re: W obronie łotrów? 21.09.11, 19:52 Nie omijasz żadnej okazji, żeby potępić kogoś, kto Twoim zdaniem postępuje niewłaściwie. I to nie przebierając w słowach. Nie wahasz się wytykać innym braku entuzjazmu dla głoszonego przez Ciebie systemu wartości. Ale gdy ktoś pod Twoim nosem bezczelnie oczernia bliźniego nabierasz wody w usta, robisz uniki, nie stać Cię na opowiedzenie się wprost po stronie prawdy. Żałosna i godna pogardy postawa. > ami... no i dotąd, aż admin powie: basta! Rozumiem. Ale nie przejmuj się. Zrobiłem kopię swoich i Twoich wpisów i gdyby admin coś przez przypadek skasował można je będzie odtworzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: W obronie łotrów? 21.09.11, 20:01 oby.watel napisał: >Zrobiłem kopię swoich i Twoich wpisów mam się czuć zaszczycona? A może gromadzisz "haki"? A swoją drogą to żal mi Cię.... jeszcze nie spotkałam nikogo, kto aż tak jest nieufny wobec innych, że gromadzi materiały "na wszelki wypadek"... czy to skażenie zawodowe? Ale gdy ktoś pod Twoim > nosem bezczelnie oczernia bliźniego po pierwsze: sam sobie doskonale poradzisz i obrońcy nie potrzebujesz po drugie: bliźni nie taki niewinny jakim się przedstawia. a po trzecie - nie mów mi co mam robić. Odpowiedz Link Zgłoś
oby.watel Re: W obronie łotrów? 21.09.11, 21:05 W pierwszej mojej obronie nikt przy mnie nie stanął, ale mię wszyscy opuścili: niech im to nie będzie policzone! Odpowiedz Link Zgłoś