lotak1
17.03.12, 13:00
Doskonała, moim zdaniem, analiza ostatniej, chyba już zupełnie jawnej nagonki na Kościół Katolicki w Polsce, związanej z planami likwidacji Funduszu Kościelnego, które tp plany jeszcze dotkliwiej odczują zresztą także inne, mniejsze związki wyznaniowe. Oto niektóre, ciekawsze fragmenty tego artykułu:
"Osiemdziesiąt, dziewięćdziesiąt procent Polaków deklaruje się jako katolicy – rok w rok informowały media. Tymczasem Polska, za dwa, trzy lata będzie przypominać kulturowo Hiszpanię. O ile Grzegorzowi Napieralskiemu nie udało się zostać polskim Zapatero, o tyle Janusz Palikot ma duże szanse otrzymać ten „zaszczytny” tytuł. Kościół wprowadził religię do szkół, zaczął święcić wszystkie inwestycje i poczuł się zwycięzcą. Jednocześnie spadło zaangażowanie księży w pracę z wiernymi, hierarchowie wplątali się w przeróżne układy wzajemnych zależności z elitami III RP, a lekcje religii w wielu szkołach przypominają godziny wychowania obywatelskiego a nie spotkanie z wiarą i Bogiem.
( ... )
Trzydzieści lat temu nikt nie odważyłby się mówić o „świętych krowach w sutannach” czy porównywać Kościoła do Gestapo, czy też budować krzyże z puszek po piwie. Można oczywiście zrzucić to wszystko z siebie i powiedzieć, że to jest demokracja, to jest wolność słowa. Kościół negocjuje spokojnie z rządem Tuska sprawę Funduszu Kościelnego w sytuacji, gdy wbrew wszelkim zasadom demokratycznym i wolności słowa pozbawia się koncesji katolicką stację telewizyjną TV Trwam. Można zadać pytanie, jaka grę toczy dziś Kościół z III RP, jaką ma strategię na przyszłość, bo traci wiernych i traci wpływ na społeczeństwo, w którym zaczyna dominować konformizm i egoizm. Co się stało z ideą pokolenia JP II, niezwykle nośną, dającą nadzieję na odrodzenie się katolicyzmu w nowej rzeczywistości XXI wieku?
( ... )
To nie jest czas na negocjacje o Funduszu Kościelnym, przynajmniej nie z tym rządem. Bo dla tego rządu te negocjacje to kolejna okazja na kilkanaście dni świętego spokoju, a przy okazji na utwierdzenie stereotypu bogatych biskupów w limuzynach, na zakodowanie w świadomości społecznej bogatego i próżnego kleru. A wsparcie dla takiego obrazu jest przeogromne na całej lewicy i we wszystkich głównych mediach.
( ... )
To, co już udało się zrobić rządowi, to rozbudzić emocje wokół finansów Kościoła, jeszcze bardziej podzielić hierarchów i jak zwykle przykryć kontrowersyjnym tematem na kilka dni skrzeczącą coraz bardziej rzeczywistość. W sumie całkiem niezły wynik.
( ... )
Episkopat Polski powinien zawiesić te rozmowy, także w interesie innych wyznań, dla których likwidacja Funduszu Kościelnego stanowi poważny problem finansowy. Są znacznie poważniejsze sprawy dla Kościoła dotyczące kondycji państwa, niespotykanego rozwarstwienia dochodów i kondycji moralnej polskiego społeczeństwa. To absolutnie nie oznacza ucieczki od likwidacji funduszu powołanego przez komunistów w najgorszym, zbrodniczym okresie PRL-u. Najpierw księża i biskupi powinni na temat finansów Kościoła przeprowadzić rozmowę z wiernymi, zapytać ich, w jaki sposób i na jakich zasadach gotowi są go wspierać. Doprawdy, temu rządowi na pewno nie chodzi o 90 milionów złotych, może spokojnie zaczekać na wynik dialogu z wiernymi."
Całość tutaj.