08.05.12, 22:09
Nauka oferuje wiele cudownej pomocy, w różnych obszarach. Nie sposób tego negować. Ileś problemów stwarza, a może nie tyle nauka, co sposób jej wykorzystania. Jednak na obecnym etapie swego rozwoju, wielu, bardzo wielu ludziom, ze względu na różne złożone czynniki, nie ma wiele do zaoferowania.

Świat jest przepełniony różnego rodzaju cierpieniem. Choroby, ból fizyczny i psychiczny, utrata bliskich, najważniejszych osób, skrajna bieda, samotność. Czasami pozostaje wiara, wiara, która daje nadzieję i tylko przez sam ten fakt czyni ból, cierpienie bardziej znośnym.

W tym kontekście nie ma nawet sensu rozważać obiektywnego istnienia lub nie przedmiotu wiary. Co może powiedzieć nauka matce patrzącej na powolną śmierć dziecka w hospicjum, (oprócz technicznej, nieocenionej pomocy w zmniejszeniu bólu dziecka, co jest jasne i z czym nikt nie dyskutuje), co może zaoferować starszej osobie, której wszyscy bliscy odeszli, a ona sama w cierpieniu czeka na swój koniec? Jak może ukoić ból ojca, którego dzieci umarły pod ostrzałem z najnowocześniejszych karabinów? Można wyliczać bez końca. Często wiara daje jedyną nadzieję, a ta nadzieja jest jedynym rzeczywistym ukojeniem. Czy należałoby tym osobom przedstawić naukową "prawdę", o tym, że to już koniec, dzieci umarły w bólu i niech nie próbuje doszukiwać się w tym sensu? Czy cierpiącemu w agonii, przedstawić naukowe wywody o obojętności wszechświata na jego los?

Jest to proste do zrozumienia, wymaga jedynie odrobiny człowieczeństwa, empatii i ani grama "naukowych" wywodów. Każdemu, komu nauka już czy jeszcze nie może pomóc w jego cierpieniu, chciałbym dać wiarę i nadzieję z niej płynącą, by dać choć trochę ukojenia, nawet jeśli w ogóle bym nie wierzył.

Jeśli ktoś walczy z wiarą jako urojeniem, niech najpierw wyeliminuje, za pomocą metod naukowych, niewyobrażalne miriady chwil cierpienia niezliczonych ludzi, a gdy to już się, uda, wtedy rozważy wyeliminowanie wiary. Przed tym momentem jego walka z wiarą, w aspekcie tego wszystkiego, jest tylko pustym okrucieństwem. Proszę bardzo walczmy z wszelkimi niegodziwościami powodowanymi przez religie, ale także politykę, owoce nauki stosowane jako narzędzie zniewalania i zadawania cierpienia, korupcję, itd. Jednak nie z wiarą. To należy zostawić wierzącym.

Jak napisał Gandhi, korzeniem przemocy jest także nauka bez człowieczeństwa. Warto o tym pamiętać.
Obserwuj wątek
    • kolter-xl Re: Nadzieja 08.05.12, 22:17
      kroniken napisała:

      > W tym kontekście nie ma nawet sensu rozważać obiektywnego istnienia lub nie pr
      > zedmiotu wiary. Co może powiedzieć nauka matce patrzącej na powolną śmierć dzie
      > cka w hospicjum, (oprócz technicznej, nieocenionej pomocy w zmniejszeniu bólu d
      > ziecka, co jest jasne i z czym nikt nie dyskutuje),

      Ja ci powiem co mówi statystyczny wierca !!

      " Powiększy grono aniołków ."

      co może zaoferować starszej
      > osobie, której wszyscy bliscy odeszli, a ona sama w cierpieniu czeka na swój koniec?

      Bóg dał bóg wziął !!
    • krzyc_h Re: Nadzieja 08.05.12, 22:17
      Przekonałaś mnie, jak ktoś wierzy w twojego boga to będzie cierpiał mniej ale jak wierzy w jakiegoś innego boga to taka wiara mu nie pomoże, a jak ktoś dajmy na to wierzy w ludzi zamiast w bogów to już całkiem ma przesrane.
    • k_a_p_p_a na litość bierzesz? żenada 08.05.12, 22:19
      Argumentum ad misericordiam (łac. argument odwołujący się do litości) – pozamerytoryczny sposób argumentowania, w którym dyskutant porzuca właściwy spór, starając się odwołać do naszych uczuć. W ten sposób chce wywrzeć na nas presję do zmiany przekonań.
      • kolter-xl Re: na litość bierzesz? żenada 08.05.12, 22:21
        k_a_p_p_a napisał:

        > Argumentum ad misericordiam (łac. argument odwołujący się do litości) – p
        > ozamerytoryczny sposób argumentowania, w którym dyskutant porzuca właściwy spór
        > , starając się odwołać do naszych uczuć. W ten sposób chce wywrzeć na nas presj
        > ę do zmiany przekonań.

        Do mnie nie trafi !! Już pochowałem kogoś bardzo bliskiego na cmentarzu i duchownego nie wołałem do pomocy !!!
    • wariant_b Re: Nadzieja 08.05.12, 22:43
      Dobrze, a teraz zastanówmy się, dlaczego w przypadku choroby, bólu fizycznego
      i psychicznego, w razie utraty bliskich, najważniejszych osób, skrajnej biedy,
      czy samotności w krajach uważanych za silnie zlaicyzowane można oczekiwać
      więcej, niż w państwach wyznaniowych.

      Co takiego jest w wierze, że nie pozwala przejść od słów do czynów.
      Każe klepać tekst o miłości bliźniego i patrzeć obojętnie na CUDZE cierpienie.
      • k_a_p_p_a Re: Nadzieja 08.05.12, 22:45
        > Co takiego jest w wierze, że nie pozwala przejść od słów do czynów.
        > Każe klepać tekst o miłości bliźniego i patrzeć obojętnie na CUDZE cierpienie.

        Ależ nie obojętnie. Z satysfakcją.
        • wariant_b Re: Nadzieja 08.05.12, 22:48
          k_a_p_p_a napisał:
          > Ależ nie obojętnie. Z satysfakcją.

          No tak - przecież Bóg jest z NAMI.
          • k_a_p_p_a Re: Nadzieja 08.05.12, 22:56
            Teresa z Kalkuty zwana Matką w jednym ze swoich przytułków do umierającego cierpiącego człowieka rzekła, by się cieszył, cierpienie to pocałunek Jezusa.
            • pocoo Re: Nadzieja 09.05.12, 07:41
              k_a_p_p_a napisał:

              > Teresa z Kalkuty zwana Matką w jednym ze swoich przytułków do umierającego cier
              > piącego człowieka rzekła, by się cieszył, cierpienie to pocałunek Jezusa.

              Ta "święta krowa" wszystkim biedakom wciskała modlitwę przekonując,że Bóg jest najlepszym lekarzem.Doskonale wiedziała,że za pieniądze można szybko zostać świętą więc na byle biedaków wydawać ich nie było sensu. WIARA , NADZIEJA , MIŁOŚĆ.
    • sclavus Re: Nadzieja 09.05.12, 00:07
      No cóż... Wierzący mają nadzieję na wieczność, szczególnie w godzinie śmierci. Niestety, nie mają najmniejszej możliwości się przekonać, jak to z tą wiecznością jest.
      Tym niemniej, umierają z nadzieją.... z głupotą do samego końca, znaczy.
      Dajwambóg zdrowie zatem - w tym jest nadzieja, że rozum przeważy...
      PeeS - nie mógł byś zwięźlej przekazywać swoich przemyśleń???
      PeeS2 - zdecyduj się: jesteś rodzaju żeńskiego, czy męskiego? Pytam bo w ustawieniach konta masz kobieta a piszesz jako facio...
      • kolter-xl Re: Nadzieja 09.05.12, 00:27
        sclavus napisał:

        > PeeS2 - zdecyduj się: jesteś rodzaju żeńskiego, czy męskiego? Pytam bo w
        > ustawieniach konta masz kobieta a piszesz jako facio...

        To nie istotne, najważniejsze jak z tym się to czuje .
        • billy.the.kid Re: Nadzieja 09.05.12, 06:19
          ...dać wiarę,nadzieję....
          fajnie -tylko w przpyadku wolskiego KArTOfLIZMU, te ludzkie skądinąd uczucia, związane są z OPŁATAMI na rzecz czarnych bandytów.
          • pocoo Re: Nadzieja 09.05.12, 07:30
            billy.the.kid napisał:

            > ...dać wiarę,nadzieję....

            No bo;
            -Bóg jest Miłością,
            -Bóg jest Panem życia i śmierci,
            -Taka jest Wola Boga,
            -i ble,ble,ble...

            > fajnie -tylko w przpyadku wolskiego KArTOfLIZMU, te ludzkie skądinąd uczucia, z
            > wiązane są z OPŁATAMI na rzecz czarnych bandytów.

            A od kiedy to ludzie mogą za darmo po niebie latać?
            A ksiądz ma za darmo duszę do nieba wysyłać? A czy to przypadkiem nie katolicy myślą,że za darmo to jest byle co? A z czyśćca duszę też za pieniądze trzeba wykupić.Im więcej się zaplaci tym szybciej się duszę z czyśćca wykupi.
            Do tej pory nie wiem, kto dusze w czyśćcu oczyszcza niematerialnym ogniem i wypuszcza do nieba? Jeżeli Bóg to wcale się nie dziwię,że nie ma czasu zawracać sobie boskiej głowy armią dzieci chorych na raka lub umierających z głodu.Te umierające na malarię i cholerę się nie liczą.Za dużo roboty.
        • astrotaurus Re: Nadzieja 09.05.12, 07:15
          kolter-xl napisał:


          **To nie istotne, najważniejsze jak z tym się to czuje .**

          Wgląda na to, że nic temu zadowolenia z siebie nie zmąci.... :(
          • kolter-xl Re: Nadzieja 09.05.12, 09:37
            astrotaurus napisał:

            > kolter-xl napisał:
            >
            >
            > **To nie istotne, najważniejsze jak z tym się to czuje .**
            >
            > Wgląda na to, że nic temu zadowolenia z siebie nie zmąci.... :(

            Nic , bo ma swój urojony świat.
    • astrotaurus Re: Nadzieja 09.05.12, 09:10
      kroniken napisała:


      **Ileś problemów stwarza, a może nie tyle nauka, co sposób jej wykorzystania.**
      A wiara i sposób jej wykorzystania to cacy, ale to cacy!

      **Jednak na obecnym etapie swego rozwoju, wielu, bardzo wielu ludziom, ze względu na różne złożone czynniki, nie ma wiele do zaoferowania.**
      Och, jaka be nauka, nie ma kronikenowi wiele do zaoferowania, a kroniken przecież zasługuje na więcej. No to kup se odpowiedni produkt! Od jakiegoś dupka co chce Cię naciągnąć na zakup świecidełka realnego, albo od dupka co chce cię naciągnąć na zakup świecidełka nierealnego.

      **Czasami pozostaje wiara, wiara, która daje nadzieję i tylko przez sam ten fakt czyni ból, cierpienie bardziej znośnym.**
      Odlotowe wizje pozytywne nie porwały publiki to kroniken próbuje brać na litość.

      **Czy należałoby tym osobom przedstawić naukową "prawdę", o tym, że to już koniec, dzieci umarły w bólu i niech nie próbuje doszukiwać się w tym sensu?**
      Ale gdzie ta, ale gdzie ta!
      "Matka patrząca na powolną śmierć dziecka w hospicjum", "starsza osoba, której wszyscy bliscy odeszli, a ona sama w cierpieniu czeka na swój koniec", "ojciec, którego dzieci umarły pod ostrzałem z najnowocześniejszych karabinów" to przecież tylko debile, których dobrostan zależy od tego czy jaśnie wielmożny kronikem przedstawi im wizję jak to aniołki fikają koziołki...
      Ty sam wymagasz ostrej interwencji, bo kompletnie w piętkę gonisz.

      **Czy cierpiącemu w agonii, przedstawić naukowe wywody o obojętności wszechświata na jego los?**
      Ale gdzie ta, ale gdzie ta! Trzeba mu powiedzieć prawdę kronikenową, że będą po nim płakać nawet ptaki jak po Kim Dzong Ilu.

      **Jest to proste do zrozumienia, wymaga jedynie odrobiny człowieczeństwa, empatii i ani grama "naukowych" wywodów.**
      Jest to poste do zrozumienia, że umierają ludzie osadzeni w jakichś realiach, socjalizowani w określony sposób, a nie spadłe z księżyca białe karty, na których kroniken może zapisywać swoje debilne wzniosłe odloty.
      Jesteś żałosny jak każdy niewydarzony religiant bujający w obłokach głupoty. Kroniken niosący nadzieję Relidze, Szymborskiej, Hitchensowi... Nikt Cię nie ośmieszy skuteczniej, niż Ty sam siebie.

      **Każdemu, komu nauka już czy jeszcze nie może pomóc w jego cierpieniu, chciałbym dać wiarę i nadzieję z niej płynącą, by dać choć trochę ukojenia, nawet jeśli w ogóle bym nie wierzył.**
      A zwyczajna ludzka bliskość, empatia itp? Musi być wiara jako źródło nadziei?
      Ale najważniejsze są realia. To umysłowe badziewie z bredniami o wiecznym życiu itp musi być zakorzenione w społeczeństwie cały czas, by Twoja porąbana litość miała szanse na sukces. Gdybym na przykład ja umierał, a przyszedłbyś do mnie z nadzieją na katolickie niebo (narkotyki pewnie bym miał na co dzień, więc tu byś mnie raczej nie zaskoczył) to pewnie bym się wkurzył, ale gdybyś mi zaczął oferować wieczne łowy u Manitu to bym umarł ze śmiechu przedwcześnie.

      **Jeśli ktoś walczy z wiarą jako urojeniem, niech najpierw wyeliminuje, za pomocą metod naukowych, niewyobrażalne miriady chwil cierpienia niezliczonych ludzi, a gdy to już się, uda, wtedy rozważy wyeliminowanie wiary.**
      Bo w chorym umyśle kronikena ulęgło się takie polecenie? Na Twoje rozkazanie to jest woda w kranie! (chyba że wodociągi nawalą)
      A poza tym to właśnie naukowe , rozumne podejście do świata pomaga eliminować zło, eliminować cierpienie. Religia jest kreatorem - wymyśla pierdoły, żeby ludzie całe życie cierpieli strach, poczucie winy, a w dodatku popycha do realnych zbrodni i cierpień z nimi związanych.

      ** Jednak nie z wiarą. To należy zostawić wierzącym.**
      Jak kronikenowi zostawić jego wiarę? Zaśmiecił swoimi głupotami całe forum. Co można zrobić, żeby zostawił to dla siebie?

      **Jak napisał Gandhi, korzeniem przemocy jest także nauka bez człowieczeństwa. Warto o tym pamiętać.**
      Nie każdy ma o rozumie Gandhiego dobre zdanie i ta złota myśl tylko potwierdza jego nieuctwo. Tak samo jak Ty nie pomyślał nigdy co to jest nauka.
    • kroniken Re: Nadzieja 09.05.12, 11:39
      Poza welonem emocji, dostrzegam i doceniam Wasz idealizm, moi coach'owie Bożej Miłości ...... :)

      PS. Domyślam się gdzie macie to dostrzeżenie i docenienie, ale to nic nie szkodzi.....
      • olek13 Re: Nadzieja 09.05.12, 12:14
        Ano taka poza, chyba że pozerstwo...
        • nehsa Re: Nadzieja? Lepsza jest wiedza. 09.05.12, 15:34
          Nauka Jedynego Ojca, jest jedyną, nieskończenie racjonalną, ponieważ Jej przestrzeganie skutkuje zmartwychwstaniem człowieka, czego dowodami, były w przeszłości fakty potwierdzone przez DWIE GRUPY ŚWIADKÓW, czyli Uczniów Nauczyciela-Boga, i ówczesnych, żydowskich "nauczonych w piśmie" = umiejących pisać.

          Nieśmiertelności ludzkich istot, która nie jest równoznaczna ze zmartwychwstaniem, ludzka nauka nie kwestionuje w żaden sposób.
          • olek13 Re: Nadzieja? Lepsza jest wiedza. 09.05.12, 16:28
            nehsa,
            nie używaj pojęć, których nie rozumiesz. Dowody i fakty to coś innego, niż Ci się wydaje.
            • nehsa Re: Nadzieja? Lepsza jest wiedza. 09.05.12, 18:16
              olek!
              Zgodnie ze złożona ci obietnicą, powtarzam: Jesteś tuman.
              A dla przypomnienia: Przekopiowałem ci definicje z Wikipedii.
              Chętnie zapoznam się z twoimi, tumana korektami w Wikipedii.
              • olek13 Re: Nadzieja? Lepsza jest wiedza. 09.05.12, 19:06
                Brawo! Umiesz kopiować. Ale nie rozumiesz treści, które kopiujesz.
                • nehsa Re: Nadzieja? Lepsza jest wiedza. 09.05.12, 20:30
                  oluś!
                  Mnie krępuje spektakularny sposób reagowania na przejawy twojego malkontenctwa, ale po ludzku do ciebie nie trafia żadna moja propozycja.
                  Ja, doczytałem i dorozumiałem, że FIKCJA, to też fakt.
                  Ale to na marginesie, bo w żadnym wypadku nie tęsknie za dialogiem z tobą.
    • agata.m4 Re: Nadzieja 12.05.12, 18:44
      Pomyśl ,kim bylibyśmy bez nauki?Bez nauki nie bylibyśmy w stanie rozwiązać prostych rzeczy.
      • kroniken Re: Nadzieja 13.05.12, 08:58
        Nie neguję nauki. Nigdzie. Stwierdzam tylko, że nauka obecnie nie odpowiada na niektóre istotne pytania ludzkości, pewnych obszarów nie bada i uznawanie, że świat jest jedynie taki i tylko taki, jaki jest według naukowego obrazu świata, jest całkowicie nieuprawnione.

        Można wierzyć i nie być w sprzeczności z nauką. Można wierzyć i walczyć z nauką, można nie wierzyć i zaprzęgać naukę do ideologicznych walk na temat nieistnienia Boga, o którym nauka nie wypowiada się.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka