Dodaj do ulubionych

można otworzyć sklepy 25 grudnia

23.12.12, 15:39
Nie u nas, we Włoszech, w bliskim sąsiedztwie papieża. U nas tradycyjnie katolickie średniowiecze i ciemnogród.

wiadomosci.onet.pl/swiat/rewolucja-we-wloszech-mozna-otworzyc-sklepy-25-gru,1,5378065,wiadomosc.html
Partia boga rządzi.
Obserwuj wątek
    • grgkh moje zdanie na temat 23.12.12, 15:50
      Jest duże bezrobocie, więc z zatrudnieniem tych, którzy przyszliby popracować, żeby zarobić choćby za ten krótki czas trochę grosza, nie powinno być problemem.

      Problem jest inny. Religiantom zwisa to, że ludzie mogliby zarobić pracując. Onio chcę mieć nad wszystkimi ludźmi absolutną włądzę - dyktować im kiedy mają oddychać, wydalać, myśleć (najlepiej w ogóle nie mysleć, bo teolog zrobi to za wszystkich).

      Nakaz świętowania to totalitarna dyktatura. I kościołowi nie przeszkadza to, że sami wtedy handlują, zbierają kasiorę na tacę i urządzają "imprezki rozrywkowe" dla swoich wyznawców.
      • grzeg34 Re: moje zdanie na temat 31.12.12, 12:20
        grgkh napisał:

        > Jest duże bezrobocie, więc z zatrudnieniem tych, którzy przyszliby popracować,
        > żeby zarobić choćby za ten krótki czas trochę grosza, nie powinno być problemem
        > .

        Taa, bardzo "ambitna" jest Twoja troska o bezrobotnych, w stylu Business Centre Club...

        www.egospodarka.pl/55118,Czas-pracy-Polska-w-czolowce-krajow-OECD,1,39,1.html
        > Problem jest inny. Religiantom zwisa to, że ludzie mogliby zarobić pracując. On
        > io chcę mieć nad wszystkimi ludźmi absolutną włądzę - dyktować im kiedy mają od
        > dychać, wydalać, myśleć (najlepiej w ogóle nie mysleć, bo teolog zrobi to za ws
        > zystkich).
        >
        > Nakaz świętowania to totalitarna dyktatura. I kościołowi nie przeszkadza to, że
        > sami wtedy handlują, zbierają kasiorę na tacę i urządzają "imprezki rozrywkowe
        > " dla swoich wyznawców.

        W tym dniu mogą pracować właściciele sklepów, zakaz dotyczy jedynie pracowników, których prawa i przywileje są i tak ograniczone do minimum, a nawet te minimum jest nagminnie łamane: np. niepłacone są im nadgodziny...
        Żenująca jest Twoja agitacja na rzecz korporanci, których prezesi i tak sra.ą złotem...
        Jeśli ktoś nie był wstanie najeść się do syta przez cały rok, to na pewno też się nie naliże przez kilka dodatkowych dni pracy w roku...
        • grgkh Wolność i wolny wybór 31.12.12, 18:46
          grzeg34 napisał:

          > grgkh napisał:
          >
          > > Jest duże bezrobocie, więc z zatrudnieniem tych,
          > > którzy przyszliby popracować, żeby zarobić choćby
          > > za ten krótki czas trochę grosza, nie powinno
          > > być problemem.
          >
          > Taa, bardzo "ambitna" jest Twoja troska o bezrobotnych,
          > w stylu Business Centre Club...

          A co to za styl, bo nie kojarzę?
          Ludzie przymierają głodem, bo nie mogą paru godzin popracować, by otrzymać za to zapłatę. Całą resztę czasu wolnego mając dla siebie. Co Tobie zależy, żeby im UNIEMNOZLIWIĆ te pracę?

          Wiesz, problem jest w tym, że Ty nie chcesz dać ludziom wyboru. Kto chce pracować - nie to robi, kto chce mieć święto religijne wolne, niech idzie na bezrobocie, a potem poszuka sobie takiej pracy, w której będzie mógł dzień święty świętować.

          Grzesiu, tylko jedno - nie zabraniać. Czy to do Ciebie dociera?

          Czy chciałbyś, by stacje paliwowe były zamknięte w święta? Chcesz czy nie? Powinieneś tego zażądać, bo ci ludzie nie mogą czcić wspólnie swego urojonego bożka. Czekam, aż złożysz tu odpowiednia deklarację.

          I piekarzom zabroń wypieku chleba na dzień poświąteczny. Bo to też łapie się pod twój totalitarny nakaz.

          Metoda działania religii - upodlić wszystkich, wpędzić w jeden sposób myślenia. Co z tego, że do chorego nie dojedzie karetka, bo nie ma paliwa? Sr... na to, bo dzień święty musi taki być. Bo totalitarny bożek ma to w dupie.

          Nie, nie on, on nie istnieje. Mają to gdzieś sukienkowi, którzy zarządzają całym światem. Liczy się tylko władza, władza i jeszcze raz władza. Człowiek, jego swobodny wybór, jego wolność jest nieważna. Co z tego, że ktoś sobie chce urządzić życie po swojemu? Nie ma prawa, bo żyje w matriksie sterowanym jedna ideologią, dla której jesteśmy śmieciem. Wycisnąć z nas wszystko, co się da, upodlić, oduczyć myślenia, odebrać wolność - mamy przestać mieć swoje marzenia, marzenia o wegetacji w paroksyzmach orgazmu z ramionach Jezusa mamy narzucone i nikomu nie wolno nawet pomyśleć.

          Wyboru nie ma. Religia rządzi.

          A Ty wyboru też nie masz - Twój wytresowany mózg zrobi wszystko, odsunie argumenty logiczne na bok, uda, ze ich nie ma, że nie istnieją, wyciągnie jakąś bzdurę i "udowodni", ze Ty masz rację. Syty tego uzasadnienia zapadnie w błogostan obcowania z urojeniem zaistniałym w twojej świadomości.

          Jesteś szczęśliwy, bo masz swoje uzasadnienie. Ty wiesz. Twoja jest racja.

          > www.egospodarka.pl/55118,Czas-pracy-Polska-w-czolowce-krajow-OECD,1,39,1.html

          I co z tego wynika dla PRZYMUSU wyznaczania wolnego czasu wtedy, gdy chce tego religia, a nie wtedy, gdy chce tego DLA SIEBIE człowiek?

          > > Problem jest inny. Religiantom zwisa to, że ludzie mogliby
          > > zarobić pracując. Oni chcą mieć nad wszystkimi ludźmi
          > > absolutną władzę - dyktować im kiedy mają oddychać,
          > > wydalać, myśleć (najlepiej w ogóle nie myśleć, bo teolog
          > > zrobi to za wszystkich).
          > >
          > > Nakaz świętowania to totalitarna dyktatura.
          > > I kościołowi nie przeszkadza to, że sami wtedy
          > > handlują, zbierają kasiorę na tacę i urządzają
          > >"imprezki rozrywkowe" dla swoich wyznawców.
          >
          > W tym dniu mogą pracować właściciele sklepów,

          Jasna sprawa. Handlarz dewocjonaliów to tylko właściciel sklepu i się załapuje.

          A dlaczego wszystkie podmioty rynkowe nie są traktowane jednakowo?

          > zakaz dotyczy jedynie pracowników, których prawa
          > i przywileje są i tak ograniczone do minimum,
          > a nawet te minimum jest nagminnie łamane:
          > np. niepłacone są im nadgodziny...

          Nieprawda, grzesiu.

          Jeśli prawa pracowników są łamane, to trzeba przeciwko temu wystąpić i spróbować to naprawić. Tymczasem odgórny nakaz tego nie naprawia, bo te prawa są łamane w innych terminach. Dlaczego nie mówisz o innych, nieświątecznych terminach?

          > Żenująca jest Twoja agitacja na rzecz korporanci,
          > których prezesi i tak sra.ą złotem...

          Pracuję w korporacji, w ruchu zmianowym. Owszem, nieraz zdarzało się, ze taka praca utrudniała mi organizowanie wspólnego czasu wolnego, ale miałem za to inne korzyści - odpowiednie dodatki rekompensujące mi finansowo uciążliwości takiej pracy. Poza tym miewam czas wolny w dni powszednie, co pozwala mi na załatwianie spraw, dla których inni muszą brać dzień urlopu. Można się zamieniać z kolegami komasując sobie dni wolne, bez żebrania o urlop itp.

          Prawo pracy mówi wyraźnie ile dni w miesiącu pracuje się za normalną stawkę, a za które dni trzeba płacić nadgodziny (dodatkowa kasa, jeśli komuś zależy, a niektórzy bardzo chętnie z tej okazji dorobienia korzystają - to ich wybór).

          A jak się komuś taka praca nie podoba, to niech się zwolni. Znajdą się chętni na jego miejsce, bo bezrobocie jest duże. Kto inny zarobi te pieniądze. JEST WOLNY WYBÓR.

          Działa prawo podaży i popytu. Wypisujesz tu jakieś demagogiczne bzdety, jak zakonnik z celi klasztornej, który o bożym świecie nie ma pojęcia.

          > Jeśli ktoś nie był wstanie najeść się do syta przez cały rok,
          > to na pewno też się nie naliże przez kilka dodatkowych dni pracy w roku...

          Najważniejsze, ze ma wybór.

          Zrozum - nakazy odgórne to tylko coraz większa władza tej wszawej organizacji religijnej, mącącej w głowach, jak Tobie, odbierającej zdolność zrozumienia świata i widzenia podstawowych argumentów.

          Ja tu sobie piszę, jak do kogoś rozgarniętego, ale Ty i tak to olejesz.. Prawda? Bo dogmat o nieomylności dawców papki religijno-intelektualnej jest dla Ciebie niepodważalny. Ale może ktoś inny przeczyta. Przekona się, w jaki sposób myśli religiant i co w tym myśleniu jest do chrzanu. Jeśli myśli logicznie, bo tylko do takich ludzi celowe kierowanie logicznych argumentów.
          • grzeg34 Re: Wolność i wolny wybór 02.01.13, 09:27
            Twoja "wolność" to wzorowy model XIX wiecznego kapitalizmu...
            • grgkh Re: Wolność i wolny wybór 03.01.13, 00:18
              grzeg34 napisał:

              > Twoja "wolność" to wzorowy model XIX wiecznego kapitalizmu...

              No, przywal mi jeszcze Hitlerem i Stalinem, aż się obalę na glebę. ;)

              Najbardziej mnie bawi, gdy potrafię skontrować Twoje "argumenty" i milkniesz na ich temat. To bardzo częsty motyw w naszych spotkaniach, nie uważasz?

              Wspólnie prowadzimy tu efektywną i efektowną działalność edukacyjną. Ty proponujesz "argumenty religijne", a ja je po kolei obalam.
              • grzeg34 Re: Wolność i wolny wybór 03.01.13, 09:38
                grgkh napisał:

                > No, przywal mi jeszcze Hitlerem i Stalinem, aż się obalę na glebę. ;)

                Ja Tobie czymś przywaliłem? Przecież sam stwierdziłeś, że ustawowa osłona socjalna pracowników jest błędem (szczególnie tych najsłabiej wykształconych), która gwarantuje im kilka dni wolnego w ciągu roku...

                > Najbardziej mnie bawi, gdy potrafię skontrować Twoje "argumenty" i milkniesz na
                > ich temat. To bardzo częsty motyw w naszych spotkaniach, nie uważasz?

                Na jakie argumenty uniknołem odpowiedzi?
                P.S. Moją niechęć do przydługich, demagogicznych i nic już nie wnoszących dyskusji odczytujesz jako swój sukces?

                > Wspólnie prowadzimy tu efektywną i efektowną działalność edukacyjną. Ty proponu
                > jesz "argumenty religijne", a ja je po kolei obalam.

                Ja tu proponuję jakieś "argumenty religine"? Szczeże, jestem zaskoczony, że to tak interpretujesz...
                Ja tu tylko zastanawiam się nad moją samoświadomością i interpretacją tego, co mnie otacza...
                Jakie to niby obaliłeś moje tezy?
                • marina0321 Re: Wolność i wolny wybór 03.01.13, 11:15


                  > grgkh do grzeg34

                  > > Najbardziej mnie bawi, gdy potrafię skontrować Twoje "argumenty" i milkniesz na
                  > > ich temat. To bardzo częsty motyw w naszych spotkaniach, nie uważasz?
                  > > Wspólnie prowadzimy tu efektywną i efektowną działalność edukacyjną. Ty proponu
                  > > jesz "argumenty religijne", a ja je po kolei obalam.

                  Po raz kolejny -grgkh- zdradzasz się i udowadniasz, że tylko po to tu wchodzisz, żeby kontrować, obalać i pokonywać innych. I Ty się zwiesz dobrym człowiekiem , jak często to podkreślasz? Jeżeli Ci tylko o to chodzi, żeby komuś dołożyć i przyłożyć, wszelkie dyskusje z Tobą mijają się z celem. Musisz mieć nie małe kompleksy. Nie próbujesz dochodzić do żadnej prawdy, wysnuwać wniosków, wysłuchać innych, porównać, chcesz TYLKO odbudować i wywyższyć swoje EGO. Jeżeli taka "terapia" przyniesie Ci dobre skutki, w co bardzo wątpię, życzę Ci powodzenia !

                  • 6burakow Re: Wolność i wolny wybór 03.01.13, 15:26
                    marina0321 napisał(a):

                    > grgkh tylko po to tu wchodzisz, żeby kontrować, obalać i
                    > pokonywać innych. I Ty się zwiesz dobrym człowiekiem?

                    Jedno drugiemu nie przeczy. Walka z zabobonami, bezmyslnoscia, oglupianiem ludzi itp jest dobra i potrzebna. Traktowanie takich podstaw jako rownazne racjonalizmowi jest bledem i jest szkodliwe dla ludzi

                    • marina0321 Re: Wolność i wolny wybór 03.01.13, 15:35
                      6burakow napisał:

                      > marina0321 napisał(a):
                      >
                      > > grgkh tylko po to tu wchodzisz, żeby kontrować, obalać i
                      > > pokonywać innych. I Ty się zwiesz dobrym człowiekiem?

                      > Jedno drugiemu nie przeczy. Walka z zabobonami, bezmyslnoscia, oglupianiem ludz
                      > i itp jest dobra i potrzebna. Traktowanie takich podstaw jako rownazne racjonal
                      > izmowi jest bledem i jest szkodliwe dla ludzi

                      No, to powiedz mi, czy odniołeś już tu na forum jakiś sukces w "swojej walce"?
                      • grgkh Re: Wolność i wolny wybór 03.01.13, 16:05
                        marina0321 napisał(a):

                        > No, to powiedz mi, czy odniołeś już tu na forum jakiś sukces w "swojej walce"?

                        Logika zawsze donosi sukces nad brakiem logiki.
                      • 6burakow Re: Wolność i wolny wybór 04.01.13, 14:06
                        marina0321 napisał(a):

                        > No, to powiedz mi, czy odniołeś już tu na forum jakiś sukces w "swojej walce"?

                        A jak najbardziej, dziekuje. Moj syn jest ateista. moja zona, poczatkowo przekonana katoliczka, jest ateistka. Mam wymienic dalej?
                        • grzeg34 Re: Wolność i wolny wybór 04.01.13, 15:06
                          6burakow napisał:

                          > A jak najbardziej, dziekuje. Moj syn jest ateista. moja zona, poczatkowo przeko
                          > nana katoliczka, jest ateistka. Mam wymienic dalej?

                          Z całą swoją rodziną przesiadujesz tu na forum?
                          Ja ze swoją rodziną wolę się komunikować tradycyjną metodą - "paszczowo" ... ;)
                          • grgkh Re: Wolność i wolny wybór 04.01.13, 23:42
                            grzeg34 napisał:

                            > 6burakow napisał:
                            >
                            > > A jak najbardziej, dziekuje. Moj syn jest ateista. moja zona, poczatkowo
                            > przeko
                            > > nana katoliczka, jest ateistka. Mam wymienic dalej?
                            >
                            > Z całą swoją rodziną przesiadujesz tu na forum?
                            > Ja ze swoją rodziną wolę się komunikować tradycyjną metodą - "paszczowo" ... ;)

                            Coś insynuujesz? A ja mogę?

                            Warczycie na siebie? Wyjecie? Gryziecie się?
                            • grzeg34 Re: Wolność i wolny wybór 05.01.13, 14:01
                              grgkh napisał:

                              > Coś insynuujesz? A ja mogę?
                              >
                              > Warczycie na siebie? Wyjecie? Gryziecie się?

                              www.youtube.com/watch?v=-HP1Cvjmdio
                              • grgkh Re: Wolność i wolny wybór 05.01.13, 16:14
                                grzeg34 napisał:

                                > grgkh napisał:
                                >
                                > > Coś insynuujesz? A ja mogę?
                                > >
                                > > Warczycie na siebie? Wyjecie? Gryziecie się?

                                Kiedyś mnie pytałeś o przykłady omijania przez Ciebie argumentów. Właśnie "ominąłeś" jeden. Czekam na Twoje następne kroki.

                                P.S. Insynuowałeś coś na mój temat. Wytknąłem Ci to. A Ty nic. Zrozumiałem to jednoznacznie, miałem rację. "Wydobądź z tej paszczy jakiś dźwięk"...
                                • 6burakow Re: Wolność i wolny wybór 05.01.13, 16:18
                                  grgkh napisał:

                                  > "Wydobądź z tej paszczy jakiś dźwięk"...

                                  pa ta taj pa ta taj...
                                  • pvf Re: Wolność i wolny wybór 05.01.13, 17:10
                                    6burakow napisał:

                                    > grgkh napisał:
                                    >
                                    > > "Wydobądź z tej paszczy jakiś dźwięk"...
                                    >
                                    > pa ta taj pa ta taj...

                                    Iiihaaaaaaaa.
                                    Chodzi oczywiście o to! :)
                                    • 6burakow Re: Wolność i wolny wybór 06.01.13, 01:01
                                      to forum jest stronnicze!
                                  • grgkh Re: Wolność i wolny wybór 06.01.13, 17:33
                                    6burakow napisał:

                                    > grgkh napisał:
                                    >
                                    > > "Wydobądź z tej paszczy jakiś dźwięk"...
                                    >
                                    > pa ta taj pa ta taj...

                                    O, dobry dźwięk. :)
                        • marina0321 Re: Wolność i wolny wybór 04.01.13, 20:22
                          6burakow napisał:

                          > marina0321 napisał(a):
                          > > No, to powiedz mi, czy odniołeś już tu na forum jakiś sukces w "swojej wa
                          > lce"?

                          > A jak najbardziej, dziekuje. Moj syn jest ateista. moja zona, poczatkowo przeko
                          > nana katoliczka, jest ateistka. Mam wymienic dalej?

                          Dokładne czytanie tekstów, to chyba nie jest Twoja specjalność?

                          • 6burakow Re: Wolność i wolny wybór 05.01.13, 03:01
                            marina0321 napisał(a):

                            > Dokładne czytanie tekstów, to chyba nie jest Twoja specjalność?

                            aaaa, chodzi ci o forum. Jak najbardziej, dziekuje. Sam przekonalem samego siebie i stalem sie lepszym ateista. Nie bylo oplatka w tym roku i nie bedzie w przyszlym.
                  • grgkh Re: Wolność i wolny wybór 03.01.13, 16:02
                    marina0321 napisał(a):

                    >
                    >
                    > > grgkh do grzeg34
                    >
                    > > > Najbardziej mnie bawi, gdy potrafię skontrować Twoje "argumenty" i
                    > milkniesz na
                    > > > ich temat. To bardzo częsty motyw w naszych spotkaniach, nie uważa
                    > sz?
                    > > > Wspólnie prowadzimy tu efektywną i efektowną działalność edukacyjną
                    > . Ty proponu
                    > > > jesz "argumenty religijne", a ja je po kolei obalam.
                    >
                    > Po raz kolejny -grgkh- zdradzasz się i udowadniasz, że tylko po to tu wchodzis
                    > z, żeby kontrować, obalać i pokonywać innych.

                    Ależ ja wcale się nie kryję z tym, że jedynym celem mojego wchodzenia tutaj jest kontrowanie i obalanie Twoich wypowiedzi (inni są przy okazji, gdy czekam, aż się odezwiesz). ;) Aha, czasem, gdy uda mi się obalić coś Twojego, to z radości obalę sobie piwko. Urodziłem się po to i nie umrę, póki Ty tu jesteś. Taki jest cel moich narodzin, moja miła marysiu.

                    > I Ty się zwiesz dobrym człowiekie
                    > m , jak często to podkreślasz?

                    Ocena jest subiektywna. Ale nie będę się starał Tobie przypodobać, żebyś publicznie ogłosiła, jak bardzo Ci się podobam. A sam się staram żyć zgodnie z moimi zasadami etycznymi. Wyczaiłem, że taka zgodność daje mi satysfakcję, jestem od tej satysfakcji uzależniony i nie chce mi się tego zmieniać.

                    Ja tu przychodzę porozmawiać o religii, która istnieje strefie publicznej i jest to właściwe forum do rozmów. A Ty tu przychodzisz, żeby rozmawiać o mnie? To prywatna sprawa. Umówimy się gdzieś na boku, żeby innym nie przeszkadzać? Tak byłoby lepiej dla tematyki forum. Gdzie mieszkasz, marysiu?

                    > Jeżeli Ci tylko o to chodzi, żeby komuś dołożyć
                    > i przyłożyć, wszelkie dyskusje z Tobą mijają się z celem.

                    Znów o mnie. Wiesz, jak chcesz coś o mnie napisać, to poproś, a ja sam to zrobię, w kocu ja przecież wiem to najlepiej, prawda? Zamknęli magiel w twojej okolicy i nie masz gdzie plotkować? Splajtował?

                    > Musisz mieć nie mał
                    > e kompleksy.

                    Zadaj mi takie pytanie: czy mam jakieś kompleksy, a ja Ci to powiem. Przecież nie jesteś moim psychoterapeutą, adwokatem, rzecznikiem. Nie płacę Ci za to? Co motywuje marysię, że tyle o mnie pisze i skąd ona wie tyle o mnie? Skąd pochodzi Twoja wiedza na mój temat, kochanie Ty moje? Hę? ;)

                    > Nie próbujesz dochodzić do żadnej prawdy, wysnuwać wniosków, wysłu
                    > chać innych, porównać, chcesz TYLKO odbudować i wywyższyć swoje EGO.

                    Duża teza i zaraz będzie jej dowód. Czekam z zapartym stolcem.

                    > Jeżeli ta
                    > ka "terapia" przyniesie Ci dobre skutki, w co bardzo wątpię, życzę Ci powodzeni
                    > a !

                    Za "powodzenia" dziękuję. A resztę olewam krzywym sikiem. ;)

                    Czy spodziewasz się ode mnie jakiejś wypłaty za wysiłek analizy mojej działalności oraz publiczne wypowiedzenie niesłychanie prawdziwej opinii na mój temat? Ile sobie za to życzysz? Bo nie ma nic za darmo. Czy może być: bóg zapłać? Jak może, to niech będzie. Odbierzesz sobie po swojej śmierci.

                    A teraz, marysiu, skończmy opisywanie naszych charakterów, przywar i cnót. Przystaniesz na tę propozycję? :) Jak widzisz, rozmowa ze mną nie jest łatwa, ale pełna zakrętów i niespodzianek. I staram się, by była edukująca. Co skorzystałaś na tym poscie? :)
                    • marina0321 Re: Wolność i wolny wybór 04.01.13, 11:39
                      grgkh napisał:
                      >..... Czy spodziewasz się ode mnie jakiejś wypłaty za wysiłek analizy mojej działalno
                      > ści oraz publiczne wypowiedzenie niesłychanie prawdziwej opinii na mój temat? I
                      > le sobie za to życzysz? Bo nie ma nic za darmo. Czy może być: bóg zapłać? Jak m
                      > oże, to niech będzie. Odbierzesz sobie po swojej śmierci.

                      Odpisz, jak bądziesz mniej "narąbany" lub "naćpany".
                      • grgkh Re: Wolność i wolny wybór 04.01.13, 23:39
                        marina0321 napisał(a):

                        > Odpisz, jak bądziesz mniej "narąbany" lub "naćpany".

                        I to są wszystkie Twoje argumenty - erystyka.
                • grgkh Re: Wolność i wolny wybór 03.01.13, 15:39
                  grzeg34 napisał:

                  > grgkh napisał:

                  > > grzeg34 napisał:

                  > > > Twoja "wolność" to wzorowy model XIX wiecznego kapitalizmu...

                  > > No, przywal mi jeszcze Hitlerem i Stalinem, aż się obalę na glebę. ;)
                  >
                  > Ja Tobie czymś przywaliłem?

                  Przywaliłeś mi "wzorowym", oczywiście pejoratywnym ;) "przykładem". Naprawdę uważasz, moja wolność jest taka? Udowodnij tę analogię.

                  > Przecież sam stwierdziłeś, że ustawowa osłona socja
                  > lna pracowników jest błędem

                  Ja tak napisałem? Zacytuj dosłownie z kontekstem.

                  > (szczególnie tych najsłabiej wykształconych), która
                  > gwarantuje im kilka dni wolnego w ciągu roku...

                  Ja stosuję się do istniejącego prawa. Czy obecnie istniejące prawo jest XIX-wieczne? Nie jest obecne. Jeśli uważasz, że jest złe, to pretensje nie do mnie kieruj.

                  Powiedziałem, że mnie, jako pracującego w ruchu zmianowym, nie krzywdzi. Mnie osobiście. A jeśli jakiś pracodawca łamie prawo, to trzeba go z tego rozliczyć, ale to nie jest powód, by religia organizowała sobie WSPÓLNE OBCHODY ISTNIENIA NIEISTNIEJĄCEGO BOŻKA i udawała, że to nie o indoktrynację religijna tu chodzi.

                  > > Najbardziej mnie bawi, gdy potrafię skontrować Twoje
                  > > "argumenty" i milkniesz na ich temat. To bardzo częsty
                  > > motyw w naszych spotkaniach, nie uważasz?
                  >
                  > Na jakie argumenty uniknołem odpowiedzi?

                  Przyjrzyj wątki, gdzie rozmawialiśmy ze sobą, a gdzie moje wpisy są ostatnimi. Znajdziesz tam wiele przykładów swojego milknięcia.

                  > P.S. Moją niechęć do przydługich, demagogicznych i nic już nie wnoszących dysku
                  > sji odczytujesz jako swój sukces?

                  Ma gdzieś swój sukces. Ma gdzieś brylowanie, by sobie podreperować niedostatki poczucia własnej wartości. Nie potrzebuję takich stymulacji.

                  Wybrałem właściwą drogę - wybieram te tezy, które są prawdziwe i których obrona nie jest dla mnie problemem. Zdobyłem jakąś wiedzę i chętnie się z nią dzielę.

                  Sensem Twojego życia jest ochrona własnej dupy - uwierzyłeś, że ją przetransportujesz w pobliże dupy swojego bożka i będziecie w orgazmie tak trwali przez wieczność. Życie tutaj masz za nic. Odwalasz służbę z organizacji mafijnej.

                  A ja mam misje do spełnienia. Uważam, ze jedyny świat, który istnieje to ten, którego doświadczam. Nie jest on MÓJ, ale obiektywny. Wypełnia go jego opis, prawda. Gdybyśmy wszyscy mogli tę prawdę mieć, nikt by nas nie mógł oszukać, pasożytować na nas, jak na Tobie w twojej mafii. Pożyteczne życie to możliwość przyłożenia się do istnienia prawdy, to możliwość pozostawienia po sobie jej śladu. Rodzimy się, by takimi treściami nasiąkać, one nas kreują, jesteśmy nimi, jesteśmy tacy, jakimi nas tworzy ludzka wiedza i kultura. Gdy zniknę, dzięki tym śladom odrodzę się w innych istnieniach. To jest nasza nieśmiertelność na tym świecie - nasz udział w tworzących ludzką psychikę elementach kultury. Mój będzie pozytywny, Twój - zakłamany i destrukcyjny.

                  Tym się różnimy.

                  A Twoi następcy będą takimi samymi żołnierzykami mafii jak Ty.

                  > > Wspólnie prowadzimy tu efektywną i efektowną
                  > > działalność edukacyjną. Ty proponujesz
                  > > "argumenty religijne", a ja je po kolei obalam.
                  >
                  > Ja tu proponuję jakieś "argumenty religine"?
                  > Szczeże, jestem zaskoczony, że to tak interpretujesz...
                  > Ja tu tylko zastanawiam się nad moją samoświadomością
                  > i interpretacją tego, co mnie otacza...

                  Ty się "zastanawiasz"? Zastanawianie się to konieczność użycia właściwych kryteriów, bez logiki i odnoszenia się do rzetelnej wiedzy nieistniejących. Teza obalona. Nie zastanawiasz się.

                  > Jakie to niby obaliłeś moje tezy?

                  O, właśnie tę. I tak jest za każdym razem. W każdym zdaniu niemal.
                  • grzeg34 Re: Wolność i wolny wybór 04.01.13, 09:25
                    I tak kończą się z Tobą dyskusje w morzu żenującej, nic niewnoszącej demagogi...
                    Taa, dzień bez ataku na kk, dniem straconym...
                    Bez odbioru...
                    • grgkh Re: Wolność i wolny wybór 06.01.13, 17:49
                      grzeg34 napisał:

                      > I tak kończą się z Tobą dyskusje w morzu żenującej, nic niewnoszącej demagogi..
                      > .

                      Jeśli to demagogia to potrzebuję dowodu na to. Proszę bardzo, wykaż się. Co Ci zależy?

                      > Taa, dzień bez ataku na kk, dniem straconym...
                      > Bez odbioru...

                      Dokładnie tak. Znajduję wyjątkowa przyjemność w kontratakowaniu Twoich wypocin. Dzień bez przeczytania bełkotu religianta to poczucie, że pozostawiłem świat na pastwę tego bełkotu. Mam misję do wykonania, zresztą równoległą do Twojej.

                      Zniknę stąd, gdy znikniecie wszyscy, którzy wypisujecie bzdury religijne. Jasne? ;)

                      Mam nadzieję, że to "bez odbioru" potraktujesz na serio.
      • chasyd_666 Re: moje zdanie na temat 03.01.13, 15:55
        grgkh napisał:

        > Jest duże bezrobocie, więc z zatrudnieniem tych, którzy przyszliby popracować,
        > żeby zarobić choćby za ten krótki czas trochę grosza,

        Oszołku, w święta pracują pracownicy etatowi !

        > Nakaz świętowania to totalitarna dyktatura.

        Sam masz totalitarną mentalność - chcesz zmusić ludzi do pracy w Święta
    • sclavus Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 23.12.12, 16:04
      Są rzeczy, zwane idée fixe (czego odpowiednikiem w polskim może być: schemat myślowy)... tradycje i myślenia zakorzenione tak głęboko, że nie do ruszenia...
      W tym przypadku - święta kościelne!... Kiedyś, w zamierzchłej przeszłosci, nie było świąt państwowych - celebrowano wyłącznie te koscielne no, i doszło do wynaturzenia (wynaturzało się przez wieki!)
      W dzisiejszym świecie, wielokulturowym, nie ma miejsca dla innych świąt religijnych, jak tylko dla tych, już dobrze zakotwiczonych a likwidacja któregokolwiek z nich, postrzegana jest automatycznie, jako zamach na kościół, religię, wiarę i cotamjeszcze...
      Weźmy taką Francję: na 65 milionów obywateli, jest 6,5 miliona muzułmanów plus jakieś milion do półtora nieformalnych - ta populacja nie ma ani jednego swojego święta!!!
      Mimo iż Francja jest dość rygorystycznie laicka, pozostałością po najpiękniejszej córze kościoła, są praktycznie wszystkie najważniejsze święta kościelne, katolickie...
      ***
      Włochy zdecydowały się na odtabuczenie kościelnego tabu i bardzo dobrze!!!!
    • 6burakow Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 23.12.12, 17:47
      grgkh i sclavus: wykonajcie nastepny krok i przestancie swietowac w swieta katolickie!
      • sclavus Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 23.12.12, 18:00
        A czy ja je świętuję??
        Myślisz, że jak jutro zjem zupę grzybową i rybę (nie tylko!), to już świętuję święto katolickie???
        Do kościoła nie chodzę już prawie 60 lat... nie pójdę jutro na pasterkę, nie pójdę w urodziny Jezusika - jak zwykle!
        To gdzie tu świętowanie jakieś??
        Może w tym, że jutro będę pił i whisky, i czerwone wino, i białe wino, i pyszny armanaiczek? ;)
        A może jeszcze inaczej: napisz, jak nie świętować święta katolickiego ;):)
        • bozon.higgsa Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 23.12.12, 18:34
          sclavus napisał:

          Może w tym, że jutro będę pił i whisky, i czerwone wino, i białe wino, i pyszny armanaiczek? ;)
          A może jeszcze inaczej: napisz, jak nie świętować święta katolickiego ;):)

          Jak się po tej mieszance trunków opamiętasz to doznasz nirwany....
          • sclavus Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 23.12.12, 18:56
            Eeeee... niemartwijsię ;)
            Co roku tak mam i nawet rausza nie mam ;););)
            (cała sztuczka w tym, jak się to wszystko pije)
            • pocoo Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 08:06
              sclavus napisał:

              > Eeeee... niemartwijsię ;)
              > Co roku tak mam i nawet rausza nie mam ;););)
              > (cała sztuczka w tym, jak się to wszystko pije)

              No i jeszcze, ile?
              Wino do kolacji jest jak sok.A cała reszta, po co jak nie jesteś nawet na rauszu? Przecież pije się po to aby robić z siebie idiotę.
              • sclavus Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 14:20
                Nimasz racji!
                Pije się dla przyjemności.... szczególnie, kiedy się nie pije byle czego :)
                Tu: zaspokoję twoje żądze .... żeby wiedzieć: dziennie wypijam między 100 a 150 gramów whisky... plus, do obiadu, kieliszek wina albo pół małego piwa... :)
                Zaczynam pić między 11:00 a 13:00 a kończę koło północy... albo i pierwszej nad ranem ;);)
                ... i tak już 30 lat...
                • marina0321 Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 14:26
                  sclavus napisał:

                  > Nimasz racji!
                  > Pije się dla przyjemności.... szczególnie, kiedy się nie pije byle czego :)
                  > Tu: zaspokoję twoje żądze .... żeby wiedzieć: dziennie wypijam między 100 a 150
                  > gramów whisky... plus, do obiadu, kieliszek wina albo pół małego piwa... :)
                  > Zaczynam pić między 11:00 a 13:00 a kończę koło północy... albo i pierws
                  > zej nad ranem ;);)
                  > ... i tak już 30 lat...

                  ...a w których godzinach chodzisz na rzęsach?
                  • sclavus Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 14:27
                    Ostatni raz, to było ponad 30 lat temu.... ;)
        • 6burakow Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 12:32
          sclavus napisał:

          > A czy ja je świętuję??

          A jak to z tym swieconym oplatkiem? Nie uzywasz czy jesz z pozycji ateistycznych?
          • sclavus Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 14:26
            ... żona katoliczko-agnostyczka...
            ... zdarza się, że się dzielimy a zdarza się, że zapominamy... bywa, że nie mamy bo jak mamy, to znaczy, że ktoś dobry przysłał ;)
            PeeS - jest nas tylko dwoje... w poprzednim życiu (małżeństwie) nie używaliśmy, mimo iż żona deklarowała się zażartą katoliczką... a było nas pińcioro... ;)
            Czy udało mi się dać ci satysfakcję??? :)
            • 6burakow Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 14:53
              sclavus napisał:

              > Czy udało mi się dać ci satysfakcję??? :)

              Pytam bo sam nie wiem jak postepowac. Na ile adaptowac sie do przekonan innych a na ile ci inni powinni sie adaptowac do mnie? Gdzie jest granica pomiedzy byciem asertywnym a agresywnym? Przyznam ze jestem zmeczony oczekiwaniem innych ze to ja sie bede dostosowywal.
              • sclavus Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 15:39
                Wszystko zalęży od eli... :)
                Żyjemy sobie już 12 lat razem i nie doszło między nami do najmniejszego spięcia nawet, do żadnego podniesienia głosu.... - a żyjemy wspaniale :):):)
                ... jakieś kompromisy potrzebne są - niestety! ;)
      • grgkh Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 12:36
        Niestety, żyję wśród ludzi wierzących. Nie mogę i nie chcę im zabronić świętować ani nie zamierzam alienować się w tym czasie, bo tak wymagałaby "poprawność". Nie moja przecież.

        Na pewno nie świętuję tych, ani żadnych innych, religijnych świąt. Wątek religijny dla mnie nie istnieje.

        Tak rozumiem swoją wolność. Myślę, tak jak myślę. Bo o myślenie chodzi. I robię, co mi się podoba. Jeśli gdzieś jestem, to jestem Z LUDŹMI i DLA NAS, spotykających się. Kto uważa, że fizyczna obecność w takiej sytuacji jest równoważna świętowaniu, ten dał sam sobie narzucić kulturowy schemat myślenia uwzględniający ZAWŁASZCZANIE przez ideę formy istnienia.

        Przeciwko temu też występuję. Tak jak nikt z nas nie jest dobry lub zły, bo TAK WYGLĄDA, tak samo robienie czegokolwiek nie jest etykietkowaniem. Ateista nie jest zły, bo nie wierzy. Teista nie jest dobry, bo "ma kontakt z bogiem". Mamy być dla siebie przyjaźni, pokojowo nastawieni, chętni do szukania kompromisów. Forma współistnienia nie jest ważna. Uczestnictwo w rytuałach lub ich szczątkowej, zewnętrznej formie o niczym ostatecznie nie świadczy. I mój dyskurs z religią polega, między innymi, na przekazywaniu tego przesłania. Nie wolno żadnego elementu ludzkiej kultury zawłaszczać (symbol krzyża lub swastyki itp). Nie należy klasyfikować, a potem stygmatyzować ludzi, bo ich w ten sposób identyfikujemy.

        Jestem za wolnością wyborów i pokojowym współistnieniem.
        • 6burakow Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 12:56
          grgkh napisał:

          > Niestety, żyję wśród ludzi wierzących. Nie mogę i nie chcę im zabronić świętowa
          > ć ani nie zamierzam alienować się w tym czasie, bo tak wymagałaby "poprawność".

          Oj, chyba manipulujesz. To nie zadna poprawnosc tego wymaga, nie bardzo nawet wiem jaka to poprawnosc miala by byc.

          Czy w Twoim domu, albo tam gdzie uczestniczysz w wigilii, dziekuje sie bogu za cos tam? odmawia modlitwe? czy Ty dziekujesz i odmawiasz? Co robisz kiedy pan lub pani domu dziekuje za dary ktore bedziecie spozywali? skladzasz rece jak do modlitwy? pochylasz glowe? Jesli to robisz to dlaczego?

          Nie odbieraj moich pytan jako potepienie ktoregokolwiek z tych zachowan. Po prostu pytam.
          • grgkh Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 13:54
            6burakow napisał:

            > grgkh napisał:
            >
            > > Niestety, żyję wśród ludzi wierzących.
            > > Nie mogę i nie chcę im zabronić świętować
            > > ani nie zamierzam alienować się w tym czasie,
            > > bo tak wymagałaby "poprawność".
            >
            > Oj, chyba manipulujesz.
            > To nie zadna poprawnosc tego wymaga,
            > nie bardzo nawet wiem jaka to poprawnosc miala by byc.

            Poprawność widzenia świata czarno-białego, jak w religii. To religianci głoszą hasło, że "uczestniczenie" to deklaracja także "ideowa". Nieprawda. Gdy wchodzę do kościoła, by sobie go obejrzeć, to nie deklaruję się wierzącym. Podobnie wierzący w katolickiego boga może oglądać zabytki hinduizmu.

            > Czy w Twoim domu, albo tam gdzie uczestniczysz w wigilii, dziekuje sie bogu za
            > cos tam? odmawia modlitwe?

            W domu mojej matki ona dziękuje, bo wierzy. Wie, że jestem ateistą i to toleruje. I ja toleruję jej wiarę. I dziś nie będę jej przeszkadzał w modlitwie, jeśliby miała na to chęć. I gdy poda mi opłatek, to podzielę się z nią, choć będzie to DLA MNIE BEZ KONTEKSTU I ODNIESIENIA. Bo to jest element więzi międzyludzkich. Rytuał. W naszym KONTAKCIE nie ma on znaczenia religijnego. Ma znaczenie indywidualne, ale to nie to samo, bo przecież każdy człowiek ma swój, prywatny zbiór definicji i poprzez ten zestaw rozumie świat.

            Podkreślałem w poprzednim poscie, że występuję PRZECIWKO zawłaszczaniu symboliki, ale głównie przeciwko temu, byśmy to my to robili. I jestem przeciwko etykietkowaniu, a potem stygmatyzowaniu ludzi na podstawie ich rytualnego zachowania.

            > czy Ty dziekujesz i odmawiasz? Co robisz kiedy pan l
            > ub pani domu dziekuje za dary ktore bedziecie spozywali? skladzasz rece jak do
            > modlitwy? pochylasz glowe? Jesli to robisz to dlaczego?

            Nie robię "tak". Nie robię "szopki". Bo mam odwagę występować jawnie z moim ateizmem, ale nie używam go do agresji wobec wierzących. Wiele lat temu, gdy religia była mi najzwyczajniej i tylko obojętna to najpierw miałem podwójny ślub - wtedy był taki schemat (lata 70.). Podczas ceremonii kościelnej występowałem jako niewierzący, a przystałem na nią, bo moja przyszła żona jej potrzebowała ze względu na wiarę. Ona "przysięgała przed bogiem", ja JEJ deklarowałem to, co ludzie sobie mówią przy takiej okazji. Sprawa była czysta, pozbawiona cienia hipokryzji. Potem zdarzało się, że chodziłem z małymi dziećmi na msze - robiłem to na wyraźną prośbę żony oraz jako spełnienie obietnicy sprzed ołtarza, że nie będę przeszkadzał w wychowywaniu dzieci w wierze... Takie miałem wówczas poglądy i ideały. Będąc wtedy w kościele starałem się stawać na uboczu, by nie prowokować ludzi tam będących do myślenia, dlaczego nie klękam itp. Bo taką mam naturę. Nie atakuję bez powodu. Nie nienawidzę.

            Czy nie powinienem był się wtedy żenić, mieć dzieci z katoliczką, a potem może postawić na swoim i walczyć z pianą na pysku, by uniemożliwiać religijną indoktrynację moich dzieci? To jest niezgodne z moim poczuciem wolności wyboru. Kiedyś wybrałem, a potem musiałem szukać kompromisu. Może kompromis był za bardzo przesunięty w kierunku warunków żony, ale taka była rzeczywistość. Uważam, że stykając się z taką sytuacją osobiście, lepiej ją poznałem i miałem większą szansę dobrze ją przeanalizować.

            > Nie odbieraj moich pytan jako potepienie ktoregokolwiek z tych zachowan. Po pro
            > stu pytam.

            Rozumiem.

            Moje poglądy ewoluowały. Ale zawsze raczej starałem się szukać sposobów na współistnienie podkreślając to, co temu współistnieniu przeszkadza. Podoba mi się dzisiejszy świat. Mnogość kulturowa. Współobecność kultur. Tolerancja.

            Właśnie tolerancji musimy się jeszcze bardzo dużo uczyć. Zachowań nie powinno się potępiać, jeśli nie są one szkodliwe w sferze kontaktów między ludźmi. Religia jest nietolerancyjna - dzieli ludzi na "wybrańców" bogów, tych lepszych i - na zasadzie kontrastu - gorszą, zagrażającą wybrańcom resztę. Rytuały niewiele do tego mają. Wypowiadać się "za pomocą" rytuałów wolno każdemu z nas. Wielokulturowy świat nam to wyraźniej uzmysławia.
            • marina0321 Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 14:24
              grgkh napisał: >
              >Nie robię "tak". Nie robię "szopki". Bo mam odwagę występować jawnie z moim ate
              > izmem, ale nie używam go do agresji wobec wierzących. Wiele lat temu, gdy relig
              > ia była mi najzwyczajniej i tylko obojętna to najpierw miałem podwójny ślub - w
              > tedy był taki schemat (lata 70.). Podczas ceremonii kościelnej występowałem jak
              > o niewierzący, a przystałem na nią, bo moja przyszła żona jej potrzebowała ze w
              > zględu na wiarę. Ona "przysięgała przed bogiem", ja JEJ deklarowałem to, co lud
              > zie sobie mówią przy takiej okazji. Sprawa była czysta, pozbawiona cienia hipok
              > ryzji. Potem zdarzało się, że chodziłem z małymi dziećmi na msze - robiłem to n
              > a wyraźną prośbę żony oraz jako spełnienie obietnicy sprzed ołtarza, że nie będ
              > ę przeszkadzał w wychowywaniu dzieci w wierze... Takie miałem wówczas poglądy i
              > ideały. Będąc wtedy w kościele starałem się stawać na uboczu, by nie prowokowa
              > ć ludzi tam będących do myślenia, dlaczego nie klękam itp. Bo taką mam naturę.
              > Nie atakuję bez powodu. Nie nienawidzę.

              No, to przeżywałeś "męczarnie". Rozumiem teraz, dlaczego "wylewasz" się tu na forum. Nie zrozum mnie źle, myślę pozytywnie.
              Zyczę Ci, abyś i dzisiaj "przeżył" tą Wigilię. Wesołych Swiąt!.
              • sclavus Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 15:43
                ... jakie męczarnie?
                Co ty pieprzysz????
                Tylko z katolickiego punktu widzenia, można taką bzdurę puścić na forum!
                Wiesz może, co to jest kompromis???
                • marina0321 Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 16:14
                  sclavus napisał:

                  > ... jakie męczarnie?
                  > Co ty pieprzysz????
                  > Tylko z katolickiego punktu widzenia, można taką bzdurę puścić na forum!
                  > Wiesz może, co to jest kompromis???

                  To jest do mnie, czy koło mnie? Użyłam to słowo w cudzysłowie, jeżeli rozumiesz, co to jest CUDZYSŁOW.
              • grgkh Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 25.12.12, 00:38
                marina0321 napisał(a):

                > No, to przeżywałeś "męczarnie".

                Nie przesadzaj. ;) Jestem homo sapiens czyli człowiek myślący logicznie.

                > Rozumiem teraz, dlaczego "wylewasz" się tu na forum.

                Na forum działam, bo mam coś do powiedzenia. Sam szukam prawdy i chętnie się moimi odkryciami dzielę. To jest sens życia, ten prawdziwy.

                Człowiek rodzi się jako biała karta, mózg, który można wypełnić czymkolwiek. To, co nas czyni ludźmi, to wiedza i kultura. Nią jesteśmy. Z jaką jej częścią się zetkniemy, takimi nas czyni. A ja chcę być jej aktywnym elementem. Chcę zostawić po sobie jakiś drobny ale prawdziwy ślad, ślad prawdy.

                Ludzie wierzący zadają sobie bezsensowne pytania, trzęsą portkami, że umrą, że coś/ktoś się na nich odegra lub ich wynagrodzi. Bezsens. Jesteśmy cząstką ewoluującej wiedzy, czegoś nieuchwytnego, co niemowlęta nic nierozumiejące czyni ludźmi. Uczestniczymy w czymś ważnym. Możemy się poczuć potrzebni, nieśmiertelni w tym zostawianiu śladów czegoś, co będzie tworzyło ludzi w przyszłości. Możemy się przyczynić do wygranej prawdy. Albo olać wszystko i być bezmózgim hamulcowym, dającym się wykorzystywać wehikułem, mięsem.

                Ja zawsze staram się stawać po stronie prawdy. I wolności.

                I dlatego znajduję sobie jakieś dowolne miejsce, gdzie moja prawda styka się z czyimś fałszem. Nie jest to jakaś wielka rola, ale dające mi satysfakcję uzupełnienie normalnej egzystencji, tak się składa, że również satysfakcjonującej mnie.

                Tak więc nie rozumiesz, dlaczego tutaj bywam.

                > Nie zrozum mnie źle, myślę pozytywnie.

                Pozytywnie... dla siebie?

                Co to znaczy?

                > Zyczę Ci, abyś i dzisiaj "przeżył" tą Wigilię. Wesołych Swiąt!.

                E tam... Życzenia.

                1) Cudowna moc sprawcza? Ty życzysz, a coś się staje? Znaczy, że chcesz mi "zrobić dobrze"? :) Nie jesteś szczera. ja rozpoznaję ludzi nie po tym, co deklarują, ale jak postępują.

                2) Chcesz mną sobie posterować? Wpłynąć, w wielkim dziele robienia dobrze innym raz do roku, w akcie hipokryzji religianta, który tym robieniem innym dobrze sobie chce poprawić nędzniejące notowania samopoczucia?

                3) A może pocieszyć mnie, że to przecież tylko jeden dzień, minie jak inne, i nie powinienem się jego wstrętną mi naturą zadręczać?

                Nie, marysiu. Wszystko chybione.

                I moim prywatnym życiem się raczej nie interesuj, bo to nie na temat. Powiem tak - jestem graczem. Na forum przedstawiam dowolne legendy, o których będę mówił, że to moje prywatne sprawy. Czy takimi są one rzeczywiście?

                Zagadka, prawda? ;)

                W żadnym razie jednak nie oceniaj tego, co tu piszę (np. o religii) przez pryzmat tego, co mogłabyś uważać za skutek moich doświadczeń życiowych, jakichś zemst czy czegoś podobnego. Nie, marysiu. Jedyne, co dla mnie się liczy w życiu to prawda, do której dążę (asymptotycznie). Jestem tu dlatego, że okruchy tej prawdy, znalezione przeze mnie, chciałbym pokazać innym. Tylko dla prawdy warto żyć. Tylko takie życie jest - według mnie - pożyteczne i spełnione. I tylko takie życie daje nadzieję na nieśmiertelność (tego, co wartościowe po sobie można zostawić).

                A dzisiejsza wigilia była OK. ;) A Twoja (wigilia)?

                Pozdrawiam.

                P.S. Zauważyłem, że trochę ewoluujesz? Czy też to zauważyłaś? :)
            • 6burakow Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 14:47
              grgkh napisał:

              Z wieloma czesciami twoich pogladow sie zgadzam ale nie we wszystkim.

              > W domu mojej matki ona dziękuje (bogu za dary), bo wierzy. Wie, że jestem ateistą i to toleruj
              > e. I ja toleruję jej wiarę. I dziś nie będę jej przeszkadzał w modlitwie, jeśli
              > by miała na to chęć.

              Z matkami nie jest latwo ale jesli wie ze jestes ateista to czy sama nie moglaby zrezygnowac z modlitwy? Czy cos takiego rozwazala? Czy widzi ze jej modlitwa moze komus przeszkadzac?

              > zdarzało się, że chodziłem z małymi dziećmi na msze - robiłem to n
              > a wyraźną prośbę żony oraz jako spełnienie obietnicy sprzed ołtarza, że nie będ
              > ę przeszkadzał w wychowywaniu dzieci w wierze...

              Czy zrobilbys to znowu? tzn czy przystalbys na wychowywanie dzieci "w wierze". Jesli zgodzilbys sie na chodzenie do kosciola i religie, to czy powiedzialbys dzieciom ze ty sam nie wierzysz? Czy powiedzial bys "nie wierze" czy "bog nie istnieje"?

              > Nie atakuję bez powodu. Nie nienawidzę.

              Czy powiedzenie dziecku: bog nie istnieje jest wyrazem nienawisci?

              > Moje poglądy ewoluowały.

              Moje dalej to czynia. I w czasie tej konwersacji tez.
              Wesolych swiat.
              • sclavus Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 24.12.12, 16:02
                ... może ci pomogę troszkę...
                Z poprzedniego małżeństwa mam troje dzieci...
                Żona się upierała (teściowa - dewotka - też, a jakże), żeby były chrzczone - to są...
                W tej chwili, dorosłe, gdzieś mają wiarę, religię i kościół...
                Ode mnie słyszały, że żadnej bozi nie ma!
                Od żony, że bozia jest!
                Chodziły do podstawowej szkoły katolickiej - nie miały żadnej religii... na żadne religie przykościelne nie chodziły...
                Żona próbowała wrobić syna (najstarszy) w komunię - i owszem! Woziłem go do salki parafialnej na te nauki i przywoziłem... W najgorętszym momencie, tuż przed komunią, syn powiedział żonie, ze nie jest gotowy, no bo niby gdzie ta bozia, skoro w Afryce tyle dzieci umiera z głodu - i to był koniec jego przygody z wiarą i religią...
                ... z dziewczynkami już nie próbowała...
                Ponieważ nasze małżeństwo, od samego początku, było do doopy, w różne święta (wigilia, wielkanoc) nie było żadnych opłatków, jajeczek i modlitw... - owszem, dzieciaki malowały jajka, ale tylko dlatego, że im się to podobało, bez żadnych podtekstów religijnych... choinki były, ale też bez podtekstów religijnych (chodziło głównie o prezenty pod choinką) - kiedy były na tyle duże, że można im było powiedzieć, że żadnego dzieciątka, św. Mikołaja czy innego dziadka Mroza nie ma, to im powiedziałem...
                Dla mnie, ateisty od wielu już lat, było to łatwe...
              • grgkh Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 25.12.12, 01:04
                6burakow napisał:

                > grgkh napisał:
                >
                > Z wieloma czesciami twoich pogladow sie zgadzam ale nie we wszystkim.
                >
                > > W domu mojej matki ona dziękuje (bogu za dary), bo wierzy.
                > > Wie, że jestem ateistą i to toleruje. I ja toleruję jej wiarę.
                > > I dziś nie będę jej przeszkadzał w modlitwie,
                > > jeśliby miała na to chęć.
                >
                > Z matkami nie jest latwo

                Z nikim o innych poglądach nie jest łatwo. Sęk w tym, by współistnieć nie narzucając komuś swoich.

                > ale jesli wie ze jestes ateista to czy sama
                > nie moglaby zrezygnowac z modlitwy?

                Tak się składa, że jak się spotykamy, to zawsze są inne sprawy niż jej zanurzanie się w religijnych oparach. Cieszymy się swoja obecnością. Ona nie musi rezygnować, a ja nie musiałbym być biernym widzem, choć gdyby tak się stało, to zająłbym się na chwilę czymś innym, a potem wrócilibyśmy do wspólnych spraw. Nie byłoby żadnego problemu.

                > Czy cos takiego rozwazala? Czy widzi ze jej modlitwa
                > moze komus przeszkadzac?

                Ależ MNIE TO NIE PRZESZKADZA. Czy to pojmujesz?

                Jedyny kolizyjny moment to niedzielne południe, gdy ona słucha sobie jakiejś telewizyjnej transmisji mszy, bo nie wychodzi już z domu samodzielnie, a kościół jest daleko.

                Zresztą więź uczuciowa jest tu ważniejsza i zrobiłbym dla niej wiele więcej niż jakieś tam drobne "znoszenie" jednej modlitwy.

                Problem nie istnieje. Jestem naprawdę tolerancyjny. A o religii wolę porozmawiać z ludźmi, którym - jak mi się zdaje - mam szansę "coś" wytłumaczyć. Ostatnio pogadałem z pewnym facetem w pracy o jego wyobrażeniach na temat ateistów. Było dość ostro, ale celem był przekaz wiedzy, a nie chęć przywalenia i - chyba - zrobiłem wyłom w jego imaginacjach.

                > > zdarzało się, że chodziłem z małymi dziećmi na msze - robiłem to n
                > > a wyraźną prośbę żony oraz jako spełnienie obietnicy sprzed ołtarza,
                > > że nie będę przeszkadzał w wychowywaniu dzieci w wierze...
                >
                > Czy zrobilbys to znowu? tzn czy przystalbys na wychowywanie dzieci "w wierze".

                Na pewno moje poglądy od czasów tej "obietnicy" radykalnie przeewoluowały. Nie sądzę, bym przy "powtórce historii, ale z nową wiedzą" znów tak "lekceważąco" podchodził do ważnych - jak się to później okazało - elementów wychowywania potomstwa. :)

                > Jesli zgodzilbys sie na chodzenie do kosciola i religie, to czy powiedzialbys d
                > zieciom ze ty sam nie wierzysz? Czy powiedzial bys "nie wierze" czy "bog nie is
                > tnieje"?

                Dzieci dowiadywały się, że nie wierzę, gdzieś na etapie końcówki przedszkola. Kontrindoktrynacji nie prowadziłem. Zachowywałem się początkowo raczej biernie, a potem coś tam próbowałem dzieciom tłumaczyć lecz pasowałem gdy zbierało się na awanturę z żoną.

                > > Nie atakuję bez powodu. Nie nienawidzę.
                >
                > Czy powiedzenie dziecku: bog nie istnieje jest wyrazem nienawisci?

                Mówiłem to. Ale nic z tego nie wynikało. To jest ogólniejsza sprawa. Moje poglądy wynikają w znacznej mierze z sytuacji prób pogodzenia w życiu prywatnym religii i ateizmu. Naprawdę szedłem drogą pokoju. I gromadziłem obserwacje.

                > > Moje poglądy ewoluowały.
                >
                > Moje dalej to czynia. I w czasie tej konwersacji tez.

                I ja też wciąż ewoluuję. Ostatnim etapem ewolucji będą... zwłoki. ;)

                > Wesolych swiat.

                Wzajemnie. Czerpię radość z ogólnie lepszego nastroju wszystkich ludzi.
                • 6burakow Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 26.12.12, 16:05
                  grgkh napisał:

                  > Z nikim o innych poglądach nie jest łatwo. Sęk w tym, by współistnieć nie narzu
                  > cając komuś swoich.

                  Granica pomiedzy wypowiadaniem i obrona swoich pogladow a narzucaniem ich innym jest nielatwa do wyznaczenia.

                  > > Czy widzi ze jej modlitwa
                  > > moze komus przeszkadzac?
                  >
                  > Ależ MNIE TO NIE PRZESZKADZA. Czy to pojmujesz?

                  A mnie przeszkadza jak ktos wyglasza "Panie, dziekujemy za dary" w moim imieniu i staram sie takich sytuacji unikac. W moim wypadku jest to w miare latwe gdyz mam wokol siebie sporo ateistow. Kiedys syn zaprosil swoich kolegow z uniwersytetu do mnie na obiad w Wielkanoc, takich co nie pojechali do domow. Wszyscy okazali sie ateistami i zartowali ze mielismy "atheist-er dinner" zamiast "Easter dinner".

                  > > Czy powiedzial bys "nie wierze" czy "bog nie istnieje"?
                  > Dzieci dowiadywały się, że nie wierzę...

                  Czyli wybrales ukrycie swoich pogladow wybierajac lagodniejsza forme. Do pewnego stopnia zaprzeczyles sobie samemu. Ja tez przez dlugie lata bym powiedzial "nie wierze" lub nawet przyjal koscielna interpretacje tego faktu mowiac "zostala mi odmowiana laska wiary". Teraz juz bym tak nie powiedzial. Boga nie ma.

                  • grgkh Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 03.01.13, 15:13
                    6burakow napisał:

                    > grgkh napisał:
                    >
                    > > Z nikim o innych poglądach nie jest łatwo.
                    > > Sęk w tym, by współistnieć nie narzucając komuś swoich.
                    >
                    > Granica pomiedzy wypowiadaniem i obrona swoich pogladow
                    > a narzucaniem ich innym jest nielatwa do wyznaczenia.

                    Czy wobec tego powinniśmy się wstrzymać przed wypowiadaniem swoich poglądów, bo moglibyśmy PRZYPADKOWO jest narzucać? Chyba nie o to chodzi.

                    Kiedy narzucenie staje się faktem?

                    Gdy tracimy wolność, swobodę oceny.

                    A kiedy to się dzieje?

                    Gdy wyłączamy myślenie logiczne, zaczynamy podlegać dogmatom, manipulujemy.

                    Nie chodzi o konkretną ideę, ale to to, co ona zrobi z naszym ogólnym sposobem myślenia. Gdy utracimy jednocześnie zdolność do racjonalnego logicznego myślenia, staje się ta największa krzywda. Nie wiadomo, co może to spowodować, ale co by to nie było, jest to zło. Dla rożnych ludzi będą to różne czynniki. Jeden z nas jest bardziej odporny na coś jednego, ktoś inny na coś innego.

                    Nie wolno manipulować ludźmi. Nie powinno się nawet próbować tego. I należy "zwalczać" (ograniczać, utrudniać, neutralizować) próby manipulacji.

                    I dbać o edukację, wiedzę, bo to nas zabezpiecza przed manipulację - możemy ją rozpoznawać i unikać jej skutków.

                    > > > Czy widzi ze jej modlitwa
                    > > > moze komus przeszkadzac?
                    > >
                    > > Ależ MNIE TO NIE PRZESZKADZA. Czy to pojmujesz?
                    >
                    > A mnie przeszkadza jak ktos wyglasza "Panie,
                    > dziekujemy za dary" w moim imieniu

                    OK. Taką masz "wrażliwość". Odczuwasz to jako atak na Ciebie. Właściwie zgadzam się z tym. Odczuwam to podobnie. To są sprytnie skonstruowane religijne narzędzia indoktrynujące, z założenia mające "niby to" działać na "swoich" w strefie prywatnej, ale pojawiają się w strefie publicznej. Ich zadaniem jest agitacja do prywatnej strefy religijnej, a więc jest to atak (atak, bo używa nieuczciwych technik manipulacyjnych) na wszystkich, któzy w strefie publicznej się znajdują.

                    > i staram sie takich sytuacji unikac. W moim wypadku jest to
                    > w miare latwe gdyzmam wokol siebie sporo ateistow.

                    Ja tak dobrze nie mam i dlatego rekompensuję sobie ten niedostatek swoją obecnością np. na takim forum.

                    > Kiedys syn zaprosil swoich kolegow z uniwersy
                    > tetu do mnie na obiad w Wielkanoc, takich co
                    > nie pojechali do domow. Wszyscy okazali sie ateistami
                    > i zartowali ze mielismy "atheist-er dinner" zamiast
                    > "Easter dinner".
                    >
                    > > > Czy powiedzial bys "nie wierze" czy "bog nie istnieje"?

                    > > Dzieci dowiadywały się, że nie wierzę...

                    > Czyli wybrales ukrycie swoich pogladow wybierajac lagodniejsza forme.

                    Wychowywałem się i długi czas żyłem w czasach PRL. Wtedy religia była w tle. Nie rosciła sobie pretensji do władzy. To skutkowało zakorzenieniem się w podświadomości tezy, że jest ona prywatna, stojąca na uboczu, nie powoduje skutków dla relacji ludzkich. To tkwiło gdzieś tam w tyle głowy. Że jest inaczej, musiałem się przekonać później, ale wtedy szedłem na kompromis z żoną - ona chciała tej religijności dzieci, a mnie to nie przeszkadzało.

                    Dziś dzieci są oficjalnie religijne, ale w praktyce traktują to różnie, w sporej części instrumentalnie, jako element tradycji.

                    Wiesz, jest taki element tezy o ATAKU NA RELIGIĘ. Znana sprawa. Religiantom wkłada się do głów, że krytyka religii to agresja. A ja, jako krytykujący zostałem zmuszony do milczenia, bo było to natychmiast odczytywane jako agresja. Tak było w "forum domowym". Może jakiś błąd taktyczny, może początkowa rezygnacja z prawa do równoważnego wyrażania opinii, potem już na zasadzie dogmatu trudna do odkręcenia. Inaczej jest w środowisku nieprywatnym, jak tu, na forum.

                    Ale i tak nie jest najgorzej. Ewolucja dokonuje się sama. Dzieci potrafią samodzielnie myśleć i rozdział od instytucji kościoła dokonał się już prawie sam. A przecież dogmat niepielęgnowany usycha.

                    Zresztą, ponieważ sam tak jednoznacznie bronię wolności myślenia i wypowiedzi, to uważam, że taka droga jest dobra. To jest jak z przemianami ustrojowymi - rewolucja (gwałtowna, narzucona zmiana) nie jest dobra. Nowy system i nowe poglądy powinny wynikać z jakichś solidnych podstaw. Wtedy się mogą utrzymać, obronią się same.

                    > Do pewnego stopnia zaprzeczyles sobie samemu.

                    Dlaczego? Moje poglądy ewoluowały tak jak ewoluowała rola religii w moim otoczeniu. Od ignorowania (bo wydawały mi się niegroźne, bo mnie krzywdy nie uczyniły, sam się przed nimi potrafiłem uchronić) do aktywności antyklerykalnej, przeciwko organizacji, gdy zrozumiałem, jak wiele zła ona wyrządza, gdy już do władzy się dorwie.

                    > Ja tez przez dlugie lata bym powiedzial "nie wierze"
                    > lub nawet przyjal koscielna interpretacje tego faktu
                    > mowiac "zostalami odmowiana laska wiary".
                    > Teraz juz bym tak nie powiedzial. Boga nie ma.

                    Tak, teraz - zresztą od niedawna - mam własną (filozoficzną) interpretację tego zjawiska. I też tak, boga nie ma. Bogów nie ma. Jest system manipulacji ludźmi. Po co? Wiadomo. Zauważ, że nie musi to być religia. Jednakowo wkurzają mnie oszołomy z innych ideologii, zakłamani jak religianci: nawiedzeni "zieloni", przeciwnicy elektrowni atomowych, ruchy antyszczepionkowe, homeopatia, anty GMO i podobni. Wszędzie chodzi o "pozory wiedzy" i agresję. O władzę i manipulację. O brak wiedzy, kłamstwo, fałsz.

                    Ludzie muszą popełniać błędy. W ten sposób testujemy hipotezy na temat świata. Ale uczmy się na nich.
    • wendrowczyk Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 31.12.12, 23:52
      A co takiego ważnego chciałeś kupić 25 grudnia, że nie pomyślałeś wcześniej?
      • wariant_b Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 02.01.13, 10:34
        wendrowczyk napisał:
        > A co takiego ważnego chciałeś kupić ...

        Czas wolny od pracy można przeznaczyć na zakup również czegoś innego,
        niż "wieczne zbawienie". A Kościołom handlu w święta nikt nie zabrania.
      • grgkh Re: można otworzyć sklepy 25 grudnia 03.01.13, 00:20
        wendrowczyk napisał:

        > A co takiego ważnego chciałeś kupić 25 grudnia, że nie pomyślałeś wcześniej?

        Prezerwatywy. ;)

        To żart.

        Ale np. chleb, żarówkę i paliwo do samochodu.
        • chasyd_666 otworzyć sklepy 25 grudnia - po co ?... 03.01.13, 15:52
          > Ale np. chleb, żarówkę

          I nie możesz kupić tego dzień wcześniej ?... :)

          >paliwo do samochodu.

          Stacje były zamknięte ??...
          • grgkh Re: otworzyć sklepy 25 grudnia - po co ?... 03.01.13, 16:10
            chasyd_666 napisał:

            > > Ale np. chleb, żarówkę

            > I nie możesz kupić tego dzień wcześniej ?... :)

            Czasem tego nie da się przewidzieć, przyczyny obiektywne. A największy problem to ten z prezerwatywami, domyślasz się dlaczego? :)

            > > paliwo do samochodu.
            >
            > Stacje były zamknięte ??...

            Nie były. Na szczęście religianci nie nakazują siedzieć 24 godziny właścicielowi stacji. Chyba zapomnieli, że obsługujący ją też mogą być wierzącymi i nie święcą dnia świętego (czy jakoś tak, nie wiem, co wy tam z tym robicie).
    • seth.destructor A ja miałem szczęście 01.01.13, 10:01
      W moim mieście w Wielkiej Brytanii otwarte są sklepy muzułmanów i hinduistów. Ale i tak większość ludzi siedzi w domu i obchodzi Xmas. Zatem nie ma popytu na otwarcie sklepów, zresztą szaleństwo zaczyna się w Boxing Day.
      • ferro2 Re: A ja miałem szczęście 04.01.13, 14:23
        Pamietaj, abys Dzien SWiety swiecil. Nigdy w zadnym kraju nie bedzie dobrobytu, jak bedzie pracowal w Swieta czy w niedziele. Ten dzien ma byc wolny, inaczej Bog nie bedzie takiemu narodowi blogoslawil. POlska niby taka katolicka, a nie przestrzega przykazan Bozych, zaklamanie po brzegi:D Czego sie POlacy spodziewaja po takim zachowaniu??? najlpeiej niech we wszystkie swieta i niedziele pracuja, nawet i w nocy , a bieda bedzie wieksza niz jest.
        • 6burakow Re: A ja miałem szczęście 04.01.13, 14:52
          ferro2 napisała:

          > Ten dzien ma byc wolny, inacze
          > j Bog nie bedzie takiemu narodowi blogoslawil.

          No widzisz a ja pracuje w swieta i niedziele i idzie mi calkiem dobrze. Powiedzialbym ze mi pambuk blogoslawi. Tyle ze nie ma zadnego pambuka.
        • marina0321 Re: A ja miałem szczęście 04.01.13, 20:37
          Nie wyobrażam sobie, żeby wszelkie instytucje usługowe, jak: służby zdrowia, policja, straż pożarna nie miały w niedziele i święta pracować. Wszyscy wandale ruszyliby w niedzielę do akcji, gdyby policja nie urzędowała i wtedy co? Bóg ma za nimi ganiać? Dom się pali i trzeba ratować ludzi - niech się pali do poniedziałku? Dziecko rozbiło głowę - ma czekać i cierpieć do poniedziałku? Jeśli chodzi o prywaciarzy, którzy nie muszą w niedzielę pracować, a chcą, to ich wybór. Zahaczasz o PO - mają oni w demokratycznym kraju wprowadzić dyktaturę? Zabronić? Głównie w niedzielę pracuje instytucja kościelna.
          • marina0321 Re: A ja miałem szczęście 04.01.13, 20:38
            Mój poprzedni post był odpowiedzią do -ferro-.
            • karbat Re: A ja miałem szczęście 04.01.13, 20:46
              sklep zamkniety - otwarty w niedziele , a .... bog . jego opinia na ten temat .
              trzeba miec nasrane w glowie, by postrzegac taka zaleznosc .

              to , ze szamani maja konkretny, wymierny interes, zakaz pracy w niedziele , -
              wierco idz w niedziele do kosciola . tego nie trzeba chyba udowadniac .

              • 6burakow Re: A ja miałem szczęście 05.01.13, 02:57
                karbat napisał:

                > trzeba miec nasrane w glowie

                zeby myslec ze bog blogoslawi takim co to w niedziele...

                • ferro2 Re: A ja miałem szczęście 06.01.13, 12:14
                  6burakow napisał:

                  > karbat napisał:
                  >
                  > > trzeba miec nasrane w glowie
                  >
                  > zeby myslec ze bog blogoslawi takim co to w niedziele...

                  biedaku......pracuj w niedziele az sie bedzie pot lat z czola:D
                  • grgkh Re: A ja miałem szczęście 06.01.13, 17:43
                    ferro2 napisała:

                    > 6burakow napisał:
                    >
                    > > karbat napisał:
                    > >
                    > > > trzeba miec nasrane w glowie
                    > >
                    > > zeby myslec ze bog blogoslawi takim co to w niedziele...
                    >
                    > biedaku......pracuj w niedziele az sie bedzie pot lat z czola:D

                    Ja czasem pracuję w niedziele i święta, ale zamiast tego mam wolne w dzień powszedni. A co ma do tego pot z czoła?

                    Co jest złego w przesunięciu dnia pracy z jednego dnia na inny?
            • ferro2 Re: A ja miałem szczęście 06.01.13, 12:10
              marina0321 napisał(a):

              > Mój poprzedni post był odpowiedzią do -ferro-.

              skarbie, jasne, ze sluzby takie jak wymienilas musza pracowac, to jest zwiazane z naszym zyciem, zdrowiem, ale ja pisalam o sklepach, o handlu, o innych pracujacyh na budowach czy robiacych rzeczy , ktore mozna zrobic w inny dzien tygodnia. Fakt, gdy dzieci sa male inaczej to wyglada z pracami domowymi, czy osobami chorymi, ale nie o to mi chodzilo. Mowa byla by w Polsce sklpey otwierac w Swieta, wiec czego sie czepiasz??????
              • marina0321 Re: A ja miałem szczęście 06.01.13, 14:49
                ferro2 napisała:

                > marina0321 napisał(a):
                >
                > > Mój poprzedni post był odpowiedzią do -ferro-.
                >
                > skarbie, jasne, ze sluzby takie jak wymienilas musza pracowac, to jest zwiazane
                > z naszym zyciem, zdrowiem, ale ja pisalam o sklepach, o handlu, o innych pracu
                > jacyh na budowach czy robiacych rzeczy , ktore mozna zrobic w inny dzien tygodn
                > ia. Fakt, gdy dzieci sa male inaczej to wyglada z pracami domowymi, czy osobami
                > chorymi, ale nie o to mi chodzilo. Mowa byla by w Polsce sklpey otwierac w Swi
                > eta, wiec czego sie czepiasz??????

                Nie wiem, komu może przeszkadzać otwarty sklep w święta? Nie musisz w tym dniu nic kupować. Jak nikt nie będzie kupować, nie będą otwierać sklepów. Proste? W jaki sposób, kiedy i jak prywaciarz swoje, lub wasze "święte dni" święci, należy pozostawić jemu.
                Jeżeli czyni to z powodów "nienasycenia", jest takich wielu, którzy czynią to i w powszednie dni, na różne inne sposoby.
                • grgkh Re: A ja miałem szczęście 06.01.13, 17:44
                  Brawo, marysiu, świetny argument.
              • grgkh Re: A ja miałem szczęście 06.01.13, 17:37
                ferro2 napisała:

                > marina0321 napisał(a):
                >
                > > Mój poprzedni post był odpowiedzią do -ferro-.
                >
                > skarbie, jasne, ze sluzby takie jak wymienilas musza pracowac, to jest zwiazane
                > z naszym zyciem, zdrowiem, ale ja pisalam o sklepach, o handlu, o innych pracu
                > jacyh na budowach czy robiacych rzeczy , ktore mozna zrobic w inny dzien tygodn
                > ia. Fakt, gdy dzieci sa male inaczej to wyglada z pracami domowymi, czy osobami
                > chorymi, ale nie o to mi chodzilo. Mowa byla by w Polsce sklpey otwierac w Swi
                > eta, wiec czego sie czepiasz??????

                Zrozumiałem, jeśli ktoś służy w służbie to MUSI pracować (niechby spróbował chcieć mieć wolne, nie da rady, bo to służba) i nie musi dnia świętego święcić, ani rodziną się kontemplować w kościele.

                A jeśli ktoś chce zarobić, to też może? Chodzi o właściciela sklepu, prawda. A jeśli jego podwładni również chcą zarobić, to dlaczego trzeba im to z urzędu zabronić?
          • grgkh Re: A ja miałem szczęście 04.01.13, 23:44
            marina0321 napisał(a):

            > Nie wyobrażam sobie, żeby wszelkie instytucje usługowe, jak: służby zdrowia, po
            > licja, straż pożarna nie miały w niedziele i święta pracować.

            Zgadzam się z Tobą w 100 procentach. :)
            • karbat Re: A ja miałem szczęście 05.01.13, 13:19
              ferro2 napisała:
              > Pamietaj, abys Dzien SWiety swiecil. Nigdy w zadnym kraju nie bedzie dobrobyt
              > u, jak bedzie pracowal w Swieta czy w niedziele. Ten dzien ma byc wolny, inacze
              > j Bog nie bedzie takiemu narodowi blogoslawil.

              no , dobrobyt zalezny od .... blogoslawienstwa boszego ... acha ,

              bog poblogoslawi , Chinczyk dowiezie i ... nie ma problema .
              myslenie wiercow jest szczere , proste , jak konstrukcja cepa .

              > najlpeiej niech we wszystkie swieta i niedziele pra
              > cuja, nawet i w nocy , a bieda bedzie wieksza niz jest.

              e , tam . od tych co zapier... ja w swieta , niedziele, nocami ,
              zawsze dostaniesz jakies wsparcie, zasilek .... przeciez bog ci blogoslawi .



              • ferro2 Re: A ja miałem szczęście 06.01.13, 12:11
                karbat napisał:
                ferro2 napisała:
                > > Pamietaj, abys Dzien SWiety swiecil. Nigdy w zadnym kraju nie bedzie dobr
                > obyt
                > > u, jak bedzie pracowal w Swieta czy w niedziele. Ten dzien ma byc wolny,
                > inacze
                > > j Bog nie bedzie takiemu narodowi blogoslawil.
                > no , dobrobyt zalezny od .... blogoslawienstwa boszego ... acha ,
                >
                > bog poblogoslawi , Chinczyk dowiezie i ... nie ma problema .
                > myslenie wiercow jest szczere , proste , jak konstrukcja cepa .
                > > najlpeiej niech we wszystkie swieta i niedziele pra
                > > cuja, nawet i w nocy , a bieda bedzie wieksza niz jest.
                > e , tam . od tych co zapier... ja w swieta , niedziele, nocami ,
                > zawsze dostaniesz jakies wsparcie, zasilek .... przeciez bog ci blogoslawi .

                no wlasnie, strasznie pusty jestes, a myslenie??? gdzies Ci sie zawieruszylo.
                • grgkh Re: A ja miałem szczęście 06.01.13, 17:38
                  ferro2 napisała:

                  > no wlasnie, strasznie pusty jestes, a myslenie??? gdzies Ci sie zawieruszylo.

                  A ja jestem przeciwnego zdania. Czy możesz jakoś to zawieruszenie udowodnić. Podaj, co jest sprzeczne lub fałszywe.
                  • ferro2 Re: A ja miałem szczęście 07.01.13, 14:25
                    grgkh napisał:

                    > ferro2 napisała:
                    >
                    > > no wlasnie, strasznie pusty jestes, a myslenie??? gdzies Ci sie zawierusz
                    > ylo.
                    >
                    > A ja jestem przeciwnego zdania. Czy możesz jakoś to zawieruszenie udowodnić. Po
                    > daj, co jest sprzeczne lub fałszywe.
                    >
                    Jezus tez wypedzil z kosciola przekupki i handlarzy a bylo to w sabat, na tym powinnismy sie wzorowac, tylko, ze jak wy nie wierzycie w Jezusa to temat uwazam za zamkniety.
                    • bookworm Re: A ja miałem szczęście 07.01.13, 14:46
                      ferro2 napisała:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > ferro2 napisała:
                      > >
                      > > > no wlasnie, strasznie pusty jestes, a myslenie??? gdzies Ci sie zaw
                      > ierusz
                      > > ylo.
                      > >
                      > > A ja jestem przeciwnego zdania. Czy możesz jakoś to zawieruszenie udowodn
                      > ić. Po
                      > > daj, co jest sprzeczne lub fałszywe.
                      > >
                      > Jezus tez wypedzil z kosciola przekupki i handlarzy a bylo to w sabat, na tym p
                      > owinnismy sie wzorowac, tylko, ze jak wy nie wierzycie w Jezusa to temat uwazam
                      > za zamkniety.

                      Jedyne co jest zamknięte, to sklepy - 25 grudnia, niezależnie od tego w czy wierzymy w Jezusa czy nie - na tym polega problem.
                    • 6burakow Re: A ja miałem szczęście 07.01.13, 15:32
                      ferro2 napisała:

                      > ze jak wy nie wierzycie w Jezusa to temat uwazam
                      > za zamkniety.

                      Jak ty wierzysz to twoja sprawa ale dlaczego chcesz zmusic mnie do robienia tego w co ty wierzysz?
                      • ferro2 Re: A ja miałem szczęście 07.01.13, 15:43
                        6burakow napisał:

                        > ferro2 napisała:
                        >
                        > > ze jak wy nie wierzycie w Jezusa to temat uwazam
                        > > za zamkniety.
                        >
                        > Jak ty wierzysz to twoja sprawa ale dlaczego chcesz zmusic mnie do robienia teg
                        > o w co ty wierzysz?

                        a czy ja kogokolwiek zmuszam do robienia tego co ja robie??? kiedys ktos napisal , ze forum jest od tego by podyskutowac, ja pisze co mysle, a Ty jak umiesz to sie bron, byles tylko dobrego bronil.
                        • 6burakow Re: A ja miałem szczęście 07.01.13, 18:04
                          ferro2 napisała:

                          > a czy ja kogokolwiek zmuszam do robienia tego co ja robie???

                          Tak, zmuszasz. W wyniku twoich wierzen chcesz zabronic mi pracowac w niedziele i robic zakupy 25 grudnia.


                          • ferro2 Re: A ja miałem szczęście 11.01.13, 11:42
                            6burakow napisał:

                            > ferro2 napisała:
                            >
                            > > a czy ja kogokolwiek zmuszam do robienia tego co ja robie???
                            >
                            > Tak, zmuszasz. W wyniku twoich wierzen chcesz zabronic mi pracowac w niedziele
                            > i robic zakupy 25 grudnia.
                            >
                            > a nie pomyslalaes, ze moze pracownicy tych sklepow chcieliby miec wolny dzien, czy Swieta?? ale zasady do tego nie dopuszczaja? kazdy mysli tylko o sobie, a blizni??? no tak...
                            • bookworm Re: A ja miałem szczęście 11.01.13, 11:57
                              ferro2 napisała:

                              > 6burakow napisał:
                              >
                              > > ferro2 napisała:
                              > >
                              > > > a czy ja kogokolwiek zmuszam do robienia tego co ja robie???
                              > >
                              > > Tak, zmuszasz. W wyniku twoich wierzen chcesz zabronic mi pracowac w nied
                              > ziele
                              > > i robic zakupy 25 grudnia.
                              > >
                              > a nie pomyslalaes, ze moze pracownicy tych sklepow chcieliby miec wolny d
                              > zien, czy Swieta?? ale zasady do tego nie dopuszczaja? kazdy mysli tylko o sob
                              > ie, a blizni??? no tak...

                              Ależ oczywiście że myslimy o wolnym - a nie sądzisz, że wolne powinno przyszługiwać w rozsądnej ilości w ciągu roku wszystkim pracownikom, kiedykolwiek chcieliby (np. w lipcu) je wziąć, a nie wtedy kiedy jest zimno i akurat świętują katolicy?

                              kazdy mysli tylko o sobie (i wyznawcach swojej religii), a blizni??? no tak...
                              • ferro2 Re: A ja miałem szczęście 12.01.13, 20:04
                                bookworm napisał:
                                ferro2 napisała:
                                > > 6burakow napisał:
                                > > > ferro2 napisała:
                                > > > > a czy ja kogokolwiek zmuszam do robienia tego co ja robie???
                                > > > Tak, zmuszasz. W wyniku twoich wierzen chcesz zabronic mi pracowac
                                > > > i robic zakupy 25 grudnia.
                                > > a nie pomyslalaes, ze moze pracownicy tych sklepow chcieliby miec wolny d
                                > > zien, czy Swieta?? ale zasady do tego nie dopuszczaja? kazdy mysli tylko
                                > o sob
                                > > ie, a blizni??? no tak...
                                > Ależ oczywiście że myslimy o wolnym - a nie sądzisz, że wolne powinno przyszług
                                > iwać w rozsądnej ilości w ciągu roku wszystkim pracownikom, kiedykolwiek chciel
                                > iby (np. w lipcu) je wziąć, a nie wtedy kiedy jest zimno i akurat świętują kato
                                > licy?
                                > kazdy mysli tylko o sobie (i wyznawcach swojej religii), a blizni??? no tak...

                                teraz to nie przesadzaj, pracownicy handlu sa i byli zawsze najbardziej poszkodowani z wolnym, nigdy nikt nie mial na nich wzgledu. Ja w kazdym razie im nie zazdroszcze. Tutaj nie ma znaczenia wyznanie, w handlu to akurat sie nie liczy.
                                • grgkh Re: A ja miałem szczęście 12.01.13, 20:21
                                  ferro2 napisała:

                                  > teraz to nie przesadzaj, pracownicy handlu sa i byli zawsze najbardziej poszkod
                                  > owani z wolnym, nigdy nikt nie mial na nich wzgledu. Ja w kazdym razie im nie z
                                  > azdroszcze. Tutaj nie ma znaczenia wyznanie, w handlu to akurat sie nie liczy.

                                  Jest kodeks pracy i można się do niego odwołać. Są... strajki, związki zawodowe, można się po sądach z pracodawcą ciągać.

                                  Według kodeksu pracy należy się określony czas wolny. Co go przekracza to ma być płacone nadgodzinami itp. a wolne wybiera się w innych dniach, ale się jednak wybiera. Jak się komuś nie podoba ten pracodawca, to się zwalnia...

                                  Czasami jest gorzej, bo podaż miejsc pracy jest ograniczona, ale to dotyka WSZYSTKICH.

                                  W czym widzisz problem? Czy chodzi o to, że do kościółka nie da się spędzić owieczek? Moim zdaniem nie istnieje inny powód całej awantury religiantów. Bo tylko oni o tym mówią.
                            • grgkh Re: A ja miałem szczęście 11.01.13, 15:25
                              ferro2 napisała:

                              > a nie pomyslalaes, ze moze pracownicy tych sklepow chcieliby miec wolny d
                              > zien, czy Swieta?? ale zasady do tego nie dopuszczaja? kazdy mysli tylko o sob
                              > ie, a blizni??? no tak...

                              Pracuję sam w systemie zmianowy, MAM DZIEŃ WOLNY w innym terminie. Bo tak wynika z kodeksu pracy.

                              Ale wam chodzi o spęd wiernych w imię religii.

                              Jak ktoś chce aż tak wierzyć, to niech się zwolni z pracy i założy wspólnotę taką jak amisze. Wolna wola.
                    • grgkh Re: A ja miałem szczęście 07.01.13, 19:03
                      ferro2 napisała:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > ferro2 napisała:
                      > >
                      > > > no wlasnie, strasznie pusty jestes,

                      O ten "argument" mi chodzi. W jaki sposób mierzysz pustotę?

                      > > > a myslenie???

                      Ostre słowa. Czy godne uczennicy Jezusa miłującej bliźnich?

                      > > > gdzies Ci sie zawieruszylo.

                      I tu mi brakuje dowodu na prawdziwość Twojego mówienia "fałszywego świadectwa".
                      Pytam o nie.

                      > > A ja jestem przeciwnego zdania. Czy możesz jakoś to zawieruszenie udowodn
                      > ić. Po
                      > > daj, co jest sprzeczne lub fałszywe.
                      > >
                      > Jezus tez wypedzil z kosciola przekupki i handlarzy a bylo to w sabat, na tym p
                      > owinnismy sie wzorowac,

                      Co Ci przeszkadza, że sobie klechy handlują?

                      > tylko, ze jak wy nie wierzycie w Jezusa to temat uwazam
                      > za zamkniety.

                      Wiedziałaś, że nie wierzymy, ale coś powiedziałaś. Zaczęłaś, to dokończ.
        • pocoo Re: A ja miałem szczęście 06.01.13, 07:11
          ferro2 napisała:

          > Pamietaj, abys Dzien SWiety swiecil.

          A z jakiego to katechizmu?
          Jeżeli już,to powinnaś święcić Szabas,który Bóg ustanowił i własnym palcem wyrył na tablicach kamiennych.Jeżeli Ciebie to interesuje to zajrzyj do Biblii.
          • ferro2 Re: A ja miałem szczęście 06.01.13, 12:13
            pocoo napisała:

            > ferro2 napisała:
            >
            > > Pamietaj, abys Dzien SWiety swiecil.
            >
            > A z jakiego to katechizmu?
            > Jeżeli już,to powinnaś święcić Szabas,który Bóg ustanowił i własnym palcem wyry
            > ł na tablicach kamiennych.Jeżeli Ciebie to interesuje to zajrzyj do Biblii.

            interesuje mnie, swiece niedziele, ale jak wczesniej pisalam sa rzeczy , ktore i w niedziele sie wykonuje, ja pisalam o sklepach, o handlowaniu w niedziele, czytaj pocoooooo!!!
            • grgkh Re: A ja miałem szczęście 06.01.13, 17:40
              ferro2 napisała:

              > interesuje mnie, swiece niedziele, ale jak wczesniej pisalam sa rzeczy , ktore
              > i w niedziele sie wykonuje, ja pisalam o sklepach, o handlowaniu w niedziele, c
              > zytaj pocoooooo!!!

              A więc jakim prawem na stacjach paliwowych handluje się towarem, który można było kupić wcześniej?

              To jest nierówne traktowanie podmiotów gospodarczych. Jednym się pozwala zarabiać, a innym się ZAKAZUJE to robić. Dlaczego?
              • karbat Re: A ja miałem szczęście 12.01.13, 20:32
                ferro2 napisała:

                > interesuje mnie, swiece niedziele, ale jak wczesniej pisalam sa rzeczy , ktore
                > i w niedziele sie wykonuje, ja pisalam o sklepach, o handlowaniu w niedziele, c
                > zytaj pocoooooo!!!

                nie dociera do katolickiej glowki , co chciala przakazac pocooo ....
                Jezus nie znal pojecia wolnej niedzieli , pewnie zapieprzal w ten dzien, by miecc
                o do garnka wlozyc , no .... mogl tez chodzic cos glosic ... i zebrac .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka