feelek
06.06.13, 20:03
..... tzn. jak w znanym powiedzeniu:
dżentelmeni nie spierają się co do faktów
W kompletnie nieoczekiwany sposób zostałem tu zaatakowany w sprawie jakoby w PRL po 1965 nie było prześladowania religii
i nie idzie tu kompletnie o sprawę religii jako takiej, ile faktów,
nie jestem już Katolikiem
ale co prawda to prawda
inaczej nie nazywajmy tego miejsca ForumReligia a nazwijmy je Forum Antyklerykalne
Ale także wtedy nie zwalnia to nikogo od głoszenia Prawdy, prostowania ewidentnych fałszerstw
Gdy upływa odpowiednia ilość czasu, pojawiają się tezy rewidujące w historii cokolwiek:
wg niektórych nie było holocaustu,
niektórzy, wzorem Hitlera uważają, że II wojnę wywołali Anglicy,
etc.etc.
Przyznam, że trochę mi opadła szczęka
Jedyne co mi tłumaczy takie podejście to fakt, że kto był z tamtej strony
to i nie widział oczywistych oczywistości, czegoś, co widział przeciętny Polak
Ba sam może brał w tym udział - w tych szykanach, wtedy występuje takie psychologiczne zjawisko polegające na pojściu w totalne, absurdalne zaparte.
w takiej "projekcji" rzeczywistości dochodzi do posunietych do absurdu argumentowań:
prześladowań nie było a przeciwnie - władza komunistyczna robiła wszystko aby konfesję tego pragnącym ułatwić: nabudowano mnóstwo kościołów a sekretarze partyjni stali z transparentami przed kurią biskupią wołając: " u mnie u mnie"
Chodziło o kolejną lokalizację kolejnego kościoła, i pono sztandwrowy tego przykład zamieszki w Nowej Hucieto absolutna nieprawda, choć tak ładnie skręcona przez Zanussiego (z tego powodu Zanussi kręcący tam rozmaite IMPERATYWY i inne "znaki zapytania" to musowo i nieodwołalnie "Prawdziwy Polak", a to coś złego?)
Chcącym dyskutować na ten temat przypomnę podstawowe fakty:
1. Po 1965, do końca Gomułki walka z KK była otwarta i bez złudzeń:
nie wydano ani jednej zgody na budowę kościoła, w tym czasie powstały setki osiedli dla ok. miliona ludzi, ludzie ci zmuszeni byli jeździć do innych dzielnic miast.
2. Urzędnicy administracji wyższego szczebla nie mogli uczestniczyć w życiu choćby tylko okołoreligijnym (gen. Jaruzelski stał pod kościołem, gdzie był pogrzeb jego matki, do środka nie wszedł), chrzty, komunie dzieci partyjniaków? Komendantów milicji, naczelników gmin, prezydentów miast? Ależ tak ale w innym powiecie, województwie byle się personalny nie dowiedział
3. Po 1970, powoli acz niechętnie wydawano pozwolenia na te budowy, polityka wobec kwestii wolności wyznania - jw.: nadal szykanowano tysiące urzędników za klerykalizm, zmuszano do nieafiszowania się z religijnością ( nauczycielka wyrażająca radość z wizyty JPII w 1979, zmuszona po donosie do usunięcia dekoracji religijnej ze swego okna)
4. Kto żył w tamtych czasach, pamięta: o religii nie mówiło się z kolegami: a nuż wyśmieją za bycie zacofanym? Dopiero idąc do Bierzmowania skonstatowałem, że idzie razem ze mną cała klasa. Do tamtej pory przez kilka lat z nikim w klasie nie "miałem okazji" o tym rozmawiać. Czy dlatego, że geograficzka mówiła nam otwartym tekstem, nam 12 latkom, że kto wierzy w coś takiego jak duch swięty jest głupi bo przecież nikt nigdy żadnego ducha nie widział?
5. Żenująca postawa Gierka po wybraniu JPII, szczególnie jak JPII prsyjechał w 1979, fałszowanie faktu, że na mszę w centrum Wwy przyszło milion osób
To wszystko wyżej to jedynie garść , fragment większej całości.
gdzieś przeczytałem:
"Komunizm zatrzymał na kilkadziesinat lat dyskurs filozoficzny nt. istnienia/ nieistnienia istoty wyższejj....
Ludzie się zwyczajnie okopali widząc jak im się zabiera prawo do bycia Katolikami, protesty w obronie krzyży, były po części protestami przeciw ograniczaniu wolności wyboru. Czego najlepszym przykładem postawa ateisty Kuronia.
czas te kilkadziesiąt lat nadrobić.
Ale nie przez fałszowanie historii.
Faktów.
Religia, wyznanie, poglądy nic do tego nie mają.
Bo, jak wiadomo, dżentelmeni się co do faktów nie spierają.