Dodaj do ulubionych

czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami?

06.06.13, 20:03
..... tzn. jak w znanym powiedzeniu:
dżentelmeni nie spierają się co do faktów

W kompletnie nieoczekiwany sposób zostałem tu zaatakowany w sprawie jakoby w PRL po 1965 nie było prześladowania religii

i nie idzie tu kompletnie o sprawę religii jako takiej, ile faktów,
nie jestem już Katolikiem
ale co prawda to prawda
inaczej nie nazywajmy tego miejsca ForumReligia a nazwijmy je Forum Antyklerykalne
Ale także wtedy nie zwalnia to nikogo od głoszenia Prawdy, prostowania ewidentnych fałszerstw


Gdy upływa odpowiednia ilość czasu, pojawiają się tezy rewidujące w historii cokolwiek:
wg niektórych nie było holocaustu,
niektórzy, wzorem Hitlera uważają, że II wojnę wywołali Anglicy,
etc.etc.

Przyznam, że trochę mi opadła szczęka

Jedyne co mi tłumaczy takie podejście to fakt, że kto był z tamtej strony
to i nie widział oczywistych oczywistości, czegoś, co widział przeciętny Polak
Ba sam może brał w tym udział - w tych szykanach, wtedy występuje takie psychologiczne zjawisko polegające na pojściu w totalne, absurdalne zaparte.

w takiej "projekcji" rzeczywistości dochodzi do posunietych do absurdu argumentowań:
prześladowań nie było a przeciwnie - władza komunistyczna robiła wszystko aby konfesję tego pragnącym ułatwić: nabudowano mnóstwo kościołów a sekretarze partyjni stali z transparentami przed kurią biskupią wołając: " u mnie u mnie"
Chodziło o kolejną lokalizację kolejnego kościoła, i pono sztandwrowy tego przykład zamieszki w Nowej Hucieto absolutna nieprawda, choć tak ładnie skręcona przez Zanussiego (z tego powodu Zanussi kręcący tam rozmaite IMPERATYWY i inne "znaki zapytania" to musowo i nieodwołalnie "Prawdziwy Polak", a to coś złego?)

Chcącym dyskutować na ten temat przypomnę podstawowe fakty:

1. Po 1965, do końca Gomułki walka z KK była otwarta i bez złudzeń:
nie wydano ani jednej zgody na budowę kościoła, w tym czasie powstały setki osiedli dla ok. miliona ludzi, ludzie ci zmuszeni byli jeździć do innych dzielnic miast.
2. Urzędnicy administracji wyższego szczebla nie mogli uczestniczyć w życiu choćby tylko okołoreligijnym (gen. Jaruzelski stał pod kościołem, gdzie był pogrzeb jego matki, do środka nie wszedł), chrzty, komunie dzieci partyjniaków? Komendantów milicji, naczelników gmin, prezydentów miast? Ależ tak ale w innym powiecie, województwie byle się personalny nie dowiedział
3. Po 1970, powoli acz niechętnie wydawano pozwolenia na te budowy, polityka wobec kwestii wolności wyznania - jw.: nadal szykanowano tysiące urzędników za klerykalizm, zmuszano do nieafiszowania się z religijnością ( nauczycielka wyrażająca radość z wizyty JPII w 1979, zmuszona po donosie do usunięcia dekoracji religijnej ze swego okna)

4. Kto żył w tamtych czasach, pamięta: o religii nie mówiło się z kolegami: a nuż wyśmieją za bycie zacofanym? Dopiero idąc do Bierzmowania skonstatowałem, że idzie razem ze mną cała klasa. Do tamtej pory przez kilka lat z nikim w klasie nie "miałem okazji" o tym rozmawiać. Czy dlatego, że geograficzka mówiła nam otwartym tekstem, nam 12 latkom, że kto wierzy w coś takiego jak duch swięty jest głupi bo przecież nikt nigdy żadnego ducha nie widział?

5. Żenująca postawa Gierka po wybraniu JPII, szczególnie jak JPII prsyjechał w 1979, fałszowanie faktu, że na mszę w centrum Wwy przyszło milion osób

To wszystko wyżej to jedynie garść , fragment większej całości.
gdzieś przeczytałem:
"Komunizm zatrzymał na kilkadziesinat lat dyskurs filozoficzny nt. istnienia/ nieistnienia istoty wyższejj....
Ludzie się zwyczajnie okopali widząc jak im się zabiera prawo do bycia Katolikami, protesty w obronie krzyży, były po części protestami przeciw ograniczaniu wolności wyboru. Czego najlepszym przykładem postawa ateisty Kuronia.
czas te kilkadziesiąt lat nadrobić.
Ale nie przez fałszowanie historii.
Faktów.
Religia, wyznanie, poglądy nic do tego nie mają.
Bo, jak wiadomo, dżentelmeni się co do faktów nie spierają.
Obserwuj wątek
    • billy.the.kid Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 06.06.13, 20:20
      może nie do końca tak.
      nie wziąłeś pod uwagę stosunku kk do panującego-chcianego,czy niechcianego-po 45 roczku ustroju, który był zdecydowanie nbegatywny i często-gęsto zwalcxzany z ambon.
      to nie prl zerwała konkordat,jak zapodawali purpuraci, a watykan, mianując na terenach POLSKICH wcielonych do rzeszy,swoich dygnitarzy.więc była to taka sobie mała zimna wojenka.
      trudno wymagać od władz prl głaskania swoich zdeklarowanych wrogów.

      a co śmieszne- prez najjaśniejszej PRL bolek bierut uczestniczył w procesjach bożociałowych.
      • billy.the.kid Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 06.06.13, 20:22
        znaczy dygnitarzy niemieckich.a w tamtym konkordacie ,jeśli mnie starcza pamięć nie myli,był punkt mówiący o konieczności wyrażenia zgody najjaśniejszej rz-plitej na takowe mianowania.
      • feelek Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 07.06.13, 01:26
        ja tego co billy pisze nie neguję tak owszem było i z Bierutem też, ba w Kolumbach są opisane szykany co spotykają po 45 żołnierzy co nie poszli na mszę...

        może tylko , jak w sporze PiS - PO, każda ze stron przypisuje drugiej złe intencje:
        KK walczył ideowo z ustrojem?
        IMHO to KK był zwalczany przez państwo i dlatemu był ten opór...

        upieram się, że nie chodzi o instytucję, nie o hierarchów tylko o prawo każdego do myślenia, że Bóg istnieje/ nie istnieje i odbieranie mu tego prawa przez całe 45 lat PRL...
        to w ogóle śmieszne - poddawać to w wątpliwość:
        przecież należy przypomnieć jacy ludzie tworzyli PRL:
        ludzie którzy zabraniali innym myśleć inaczej niż oni:
        jeśli nie mam racji, to czym były:
        Instytuty Ateizmu,
        Muzea Ateizmu
        jak nie chęcią narzucenia ludziom objętym komunistyczną władzą swojego jedynie słusznego światopoglądu?
        a może te instytucje też nie istniały?
        • bookworm Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 07.06.13, 08:54
          feelek napisał:

          > ja tego co billy pisze nie neguję tak owszem było i z Bierutem też, ba w Kolumb
          > ach są opisane szykany co spotykają po 45 żołnierzy co nie poszli na mszę...
          >
          > może tylko , jak w sporze PiS - PO, każda ze stron przypisuje drugiej złe inten
          > cje:
          > KK walczył ideowo z ustrojem?
          > IMHO to KK był zwalczany przez państwo i dlatemu był ten opór...

          To Twoja opinia. Historia pokazuje, że wcale tak nie było.
          Efekt zwalaczania kościoła przez PRL? Polak Papież i 80% Polaków zadeklarowanych jako katolicy. Kościół katolicki jedną z najbogatszych organizacji w Polsce, o ogromnych przywilejach (nieopodatkowane zbiórki pieniędzy, ulgi na zakup nieruchomości na cele sakralne, dotacje z budżetu państwa - również od osób niewierzących).

          Czy KK walczy ideowo z ustrojem? Z każdym. Wystarczy popatrzyć co wyczynia teraz - krytyka Rządu, prezydenta i każdego polityka lub partii, która śmie mieć inny światopogląd.

          >
          > upieram się, że nie chodzi o instytucję, nie o hierarchów tylko o prawo
          > każdego do myślenia, że Bóg istnieje/ nie istnieje
          i odbieranie mu tego
          > prawa przez całe 45 lat PRL...
          > to w ogóle śmieszne - poddawać to w wątpliwość:
          > przecież należy przypomnieć jacy ludzie tworzyli PRL:
          > ludzie którzy zabraniali innym myśleć inaczej niż oni:
          > jeśli nie mam racji, to czym były:
          > Instytuty Ateizmu,
          > Muzea Ateizmu

          To nieuczciwe.
          Jesli Instuty i Muzea Ateizmu był oznaką zabrania myślenia inaczej, to czym są tysiące kościołów, w których dominuje tylko jedna filozofia. Czy kościół jest tolerancyjny dla innych wyznań? Najlepiej posłuchać wyznawców i kapłanów.

          Posłuchaj z jakim szacunkiem wyraża się o innych wyznaniach enrique, chasyd i oszołom: heretcy, swądki, wierzący w demony, kocia wiara, jak zareagował polityk PiS i księża, gdy prezydent RP publicznie stwierdził, że są inne równouprawnione religie i wszystkim religiom należy się szacunek.

          > jak nie chęcią narzucenia ludziom objętym komunistyczną władzą swojego jedynie
          > słusznego światopoglądu?

          Czym są działania kościoła - wprowadzenie religii katolickiej (dodaję od razu "katolickiej", żeby ktoś nie pomyślał, że chodzi o dowolną religię) do szkół, próba przeforsowania matury z religii (katolickiej oczywiście), konstytucja odwołująca się do tradycji katolickich, dyktowanie przez kościół politykom jak mają rządzić, agitacje polityczne w kościele?
          Czy to nie jest narzucanie jedynie słusznego światopoglądu?
          • feelek Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 09.06.13, 13:22
            1.
            Bookworm:
            "....to twoja opinia, historia pokazuje, że wcale tak nie było...."


            ]rozumiem, że historia to Bookworm?
            Ma Bookworm pecha: musi istnieć jakaś ahistoria zatem, opisywana przez Kuronia, Modzelewskiego( prof. historii, bynajmniej nie religiant), np. co jednak te lata widzieli jako pełne szykan, prześladowań Też wobec ludzi chcących być religijnymi bo takie ich prawo

            aż ręce opadają ....
            Pokazuje, że nie tylko brak ogólnych cech dżentelmeńskich co zwyczajne zakłamanie!
            do szkoły koledzy, sio!

            2.".... efekt zwalczania...Polak Papież, 80%.... zadeklarowani Katolicy.....

            a tak.... Stalin jak widać nie był konsekwentny gdy powiedział, że komunizm pasuje Polsce jak siodło krowie... to stwierdzenie, rozciągnięte też na religię się mu akurat udało: powinien sprawy religijne, miast zwalczać (którym nie pamiętają przypomnę, że ten nieprześladujący system zapuszkował na 3 lata przywódcę religijnego polskich katolików)

            Polacy zwyczajnie - przekorni są i stali się bardziej religijni niż przed wojną

            Ale, przypomnę, temat tu były prześladowania religijne w PRL?
            bo pono ich nie było

            3.Bookworm:
            "...KK walczy ideowo z systemem?
            Z każdym."


            to oryginalny pogląd
            Oznacza, że KK to jakaś organizacja anarchistów....
            że zawierając konkordaty, dziesiątki, z takimi krajami jak Niemcy, Włochy, Francja, Polska....zwalczał potem ich ustroje
            rozumiem nadurzycie w dyskusji
            czy dążenie do prawdy
            Czy propaganda?

            4.
            "... to nieuczciwe.Jeśli instytuty i muzea ateizmu były oznaką zabrania myślenia inacze to czym są tysiące kościołów, w których dominuje tylko jedna filozofiaj

            .... to jednak nie jest dobry przykład:
            byłby gdyby te kościoły zabraniały chodzić do jakichś "ateistycznych świątyń" a gdzie to Bookworm ma?
            gdyby te katolickie jaczejki w majestacie obowiązującego prawa ostrzeliwały te "ateistyczne świątynie" z armat państwowej armii (Pińsk 1939), zamykanly je a w środku urządzały magazyny zboża (powszechne w ZSRR), magazyny, fabryki(Królewiec), muzea ateizmu (Wilno)

            Sorry, że tak jednostronnie wychodzi ale teza nie do obrony:
            tu nie ma równoległości
            walka komunizmu z religią w XXw. cechowała się bezhołowiem, prymitywizmem i była ewidentnie jednym z gwoździ do trumny tegoż
            - wystarczy porównać z Zachodem - nie było zwalczania a kościoły pustawe?
            • sclavus Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 09.06.13, 21:42
              Przyznasz się, kiedyś się urodził???
              ... bo masz takie wejścia, jakby ze słyszenia tylko... albo z przeczytania czegóś tam...
              • feelek Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 14.06.13, 21:26
                Sclavus:
                "....przyznasz się, kiedyś się urodził... etc....

                Śmieszne jest, co piszesz
                komunizm znam z autopsji
                Kilkudziesięcioletniej
                Czy mówienie, kiedy się kto urodził to zaraz
                PRZYZNAWANIE SIĘ?
                czy też może za bardzo wchodzisz w rolę ?
                ciągnie wilka do lasu?
                tylko pytam....
                • kolter-mr Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 02.02.14, 18:10
                  feelek napisał:

                  > Śmieszne jest, co piszesz
                  > komunizm znam z autopsji
                  > Kilkudziesięcioletniej

                  Ty nawet nie jesteś śmieszny w tych bzdetach które tu opowiadasz.
                  Gdzie niby był ten komunizm ?

                  > Czy mówienie, kiedy się kto urodził to zaraz
                  > PRZYZNAWANIE SIĘ?
                  > czy też może za bardzo wchodzisz w rolę ?
                  > ciągnie wilka do lasu?
                  > tylko pytam....

                  Pytasz ? Nie trollu ty prymitywnie atakujesz pod płaszczykiem pytania.
        • sclavus Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 08.06.13, 18:01
          ... penderolisz, felek i tyle!
          Aż się nie chce z tym polemizować!
          • sclavus PeeS 08.06.13, 18:03
            prześladowany - ale tylko pół na pół - to był kościół w Czechosłowacji...
            Czaisz???
            :D:D:D:D
            • feelek Re: PeeS 09.06.13, 14:16
              Czaję czaję....
              co mam nie czaić

              Z pokorą wobec takiego znawcy....

              Oświeć nas o wszechwiedzący co to znaczy:
              " ....prześladowany. ... pół na pół..."
              był ten kościół w Czechosłowacji?

              Wywiedzienie biskupa do lasu i zabicie go tam to
              jest to prześladowanie pół na pół?

              Potajemne studiowanie i wyświęcanie księży to pół na pół?
              eeeee tylko na ćeierć to były prześladowania tylko

              --------------
              Waclav Havel (religiant?)
              powiedział o religii w CSRS:

              " .... bila wignani...."

              z całą pewnością była wygnana tylko w połowie
              ;)
              • sclavus Re: PeeS 09.06.13, 16:06
                Cóś mi się wydaje, że jesteś mocno na bakier z historią twojego kościoła powszechnego - matki waszej (hihihihihi)
                Gdybyś był na bieżąco, wiedziałbyś dokładnie, co znaczy prześladowanie
                PeeS - zabójstwo jednego biskupa, to prześladowanie (a choćby i pięciu!)???
                Jakim określeniem ozdobić zatem, wyrżnięcie (na przykład!) 20.000 katarów (żeby pozostać w Europie i nie wspomnieć nocy świętego Bartłomieja)
                • sclavus Re: PeeS 09.06.13, 16:09
                  (religia) " .... bila wignani...."
                  I Czechosłowacja bardzo dobrze na tym wyszła...
                • feelek Re: PeeS 09.06.13, 20:37
                  B. dobre arg. na temat twojego kościoła powszechnego matki waszej (hihihi)
                  Za komuny były one w czystej postaci:
                  "tak zamykamy Kuronia ale w Ameryce biją murzynów"
                  Wujek z KC podrzuca argumenty?

                  PS. ja nie mogę odpowiadać za czyjeś zbrodnie
                  nawet za te sprzed 500 lat
                  o arg za wybiciem Katarów pytaj Oszoła
                  ja się z KK nie utożsamiam
                  -------
                  btw. wiesz co to prawda?

                  Wątek ten ma tytuł:
                  jaki ma
                  i odnosi się do
                  czego innego niż wycięcie Katarów
                  ....
                  ......
                  albo wiesz co?
                  już staraj się już o tym nie myśleć
                  • sclavus Re: PeeS 09.06.13, 21:31
                    ... po swego rodzaju truizmie na początku, natychmiast zapodajesz: W kompletnie nieoczekiwany sposób zostałem tu zaatakowany w sprawie jakoby w PRL po 1965 nie było prześladowania religii
                    Albo tytuł wątku jest ważny...
                    Albo zawartość...
                    ... no i - zgodnie z zawartością - zaczęło się o prześladowaniu: kto-kogo-jak-kiedy-dlaczego :D
                    A skoro - to czego się czepiasz???
                    A jeśli nie utożsamiasz się z kościołem rzymsko-katolickim, to ... osssocichodzi????
                    • feelek Re: PeeS 10.06.13, 09:07
                      o prawdę
                      PS.. myśląc, że niekatolik będzie milczał gdy ktoś, jak ty, kłamie zwyczajnie upraszczasz
                      ale to jużnie mój problem
                      • sclavus Re: PeeS 10.06.13, 15:33
                        myśląc, że niekatolik będzie milczał gdy ktoś, jak ty, kłamie zwyczajnie upraszczasz
                        no, paczaj pan... ja kłamię?!
                        feelek! ja tylko twoje bzdury prostuję!!!
                  • sclavus jeszcze jeden PeeS :D 09.06.13, 21:37
                    Wujek z KC podrzuca argumenty?
                    hihihihihi... wyobraź sobie, że dziadek... z legionu Piłsudskiego... hihihihi
          • feelek Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 09.06.13, 13:54
            Sclavus:
            "......aż się nie chce z tym polemizować...."

            ja cię rozumiem
            Aby polemizować trzeba mieć rację
            mnie, jak nie mam arg. to TEŻ się polemizować nie chce
            • sclavus Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 09.06.13, 16:13
              mnie, jak nie mam arg. to TEŻ się polemizować nie chce
              ... a masz jakieś argumenty???
              Powtórzę się: jesteś na bakier z historią twojego kościoła a skoro, to nie tobie mówić o prześladowaniach... OK???
              PeeS - gdyby Dziwisza powieszono za jego ostatnią wypowiedź... - mógłbyś beknąć cóś o prześladowaniu, ale ... jakimże w porównaniu do wyczynów tego kościoła!!!!
              • feelek Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 10.06.13, 09:09
                Nie jest to mój kościół
                no fakt jest kościołem mojego narodu
                A o kłamstwa dot. jeego historii się tu upominam
                • sclavus Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 10.06.13, 15:39
                  ... mógłbyś po polsku bo ... to coś napisał, wolskim strasznie zajeżdża :D
                  • feelek Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 11.06.13, 00:52
                    nie jestem Katolikiem
                    Religia katolicka jest wyznaniem większości Polaków, co sami deklarują,
                    Historia Polski w immanentny sposób jest związana z historią Kościoła Katolickiego, którego dzieje próbujesz tu fałszo
                    -----------------
                    immanentny - nieodłączny, nierozerwalny....
                    PS. co to znaczy:
                    "....wolskim zajeżdża..."
                    pojakiemu to?
                    • sclavus Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 11.06.13, 16:42
                      A to ciekawe - nie wiesz co to wolski a posługujesz się nim - niemalże - perfekcyjnie....
                      ... jest to język Kaczyńskiego i państwa jego... :D:D:D:D:D
    • privus Posługiwanie się półprawdami to nie dżentelmeństwo 06.06.13, 21:50
      nie jest dżentelmeństwem.

      Otóż drogi historyku umyka Ci jeden znamienny szczegół rzutujący na normalizację stosunków Państwo-Kościół. Mianowicie Watykan po jednostronnym zerwaniu zawartego konkordatu w 1939 r. zaraz po agresji Niemiec utworzył na terenach Polski niemiecką administrację kościelną i utrzymywał ją do roku 1970 negując istniejące granice Polski po 1945 r. i traktując je jako przejściowe i tymczasowe. Taką też polityką uprawiał Kościół w Polsce. Jakie państwo mogło sobie pozwolić na antypaństwowe podziemie skrywane pod hasłem Kościół katolicki ?

      Uprawiasz tu nachalnie politykę typu "Kali może" dobierając jednostronnie dowolne fakty. Wbrew Twoim sugestiom, prawda wyglądała inaczej, niż ją przedstawiasz. Polska Rzeczpospolita Ludowa zapewniała wolność sumienia i wyznania każdemu obywatelowi. Mało tego, owa wolność stanowiła podstawę taką samą jak przyjaźń ze Związkiem Radzieckim i przewodnia rola PZPR.

      W Konstytucji z czasów PRL można zauważyć niezwykle ważne przepisy zapewniające wolność sumienia i wyznania. Głównym z nich jest przepis gwarantujący rozdział Kościoła i Państwa, czego na próżno jest szukać w ostatnio przyjętej konstytucji. Dla Twojej wiadomości mogę podać, że w 1938 roku z Ministerstwa Wyznań (a pracowali tam przede wszystkim księża) wyszła inicjatywa wymówienia lub zmiany istniejącego konkordatu ze względu na zawarte w nich niekorzystne zapisy dla Polski nie tylko w porównaniu z zawartym konkordatem z Niemcami hitlerowskimi. Znajduje się tam jedynie dość dziwny ambiwalentny zapis o autonomii gwarantujący wolność sumienia i zakazujący dyskryminacji (patrz Konstytucja RP, art. 25 ust. 3). W Konstytucji PRL zapis o karalności był jednoznaczny i doń właśnie kodeks karny musiał być dostosowany. Aktualna konstytucja nie przewiduje karalności za dyskryminację, a jedynie uzależnia karalność od zapisów w kodeksie karnym, który można zmienić znacznie łatwiej niż konstytucję, co zresztą już uczyniono. Ponadto Konstytucja chroniła nie tylko prawo obywateli do swobody wyznawania religii, ale i kategorycznie twierdziła, że „szerzenie nienawiści lub pogardy, wywoływanie waśni albo poniżanie człowieka ze względu na różnice wyznania jest zakazane" (Konstytucja PRL art. 2 ust. 2).
      Także ograniczanie obywatela w jego prawach ze względu na jego bezwyznaniowość lub przynależność wyznaniową (czemu sprzeciwiał się również artykuł 69 ustęp 1 Konstytucji PRL) groziła kara do 5 lat pozbawienia wolności. Za publiczne lżenie, wyszydzanie lub poniżanie grupy ludności lub poszczególnej osoby z powodu jej bezwyznaniowości lub przynależności wyznaniowej groziło 3 lata więzienia. Jak się do tego ma kazus Nieznalskiej przy rządach obecnej konstytucji?
      Bardzo wysoko karano niestosowanie się do artykułu 70 ustęp 3 Konstytucji mówiącego o nadużywaniu wolności sumienia i wyznania na szkodę interesów państwa przy wykonywaniu obrzędów lub innych funkcji religijnych. Kodeks karny przewidywał za powyższe przestępstwo od roku aż do 10 lat. Dzisiaj takiego ograniczenia nie ma, co jest wykorzystywane w celach politycznych nawet przez najwyższych dostojników kościelnych. Następny przepis za wprowadzanie w błąd innych osób i spowodowanie — jak to określono — zbiegowiska przez wykorzystanie cudzych wierzeń religijnych lub łatwowierności przewidywał karze od pół roku do 5 lat pozbawienia wolności. Czy za wielokrotne ekscesy PiS'o-kościelne organizowane na Krakowskim Przedmieściu nie powinien ktoś ponieść takiej odpowiedzialności?
      Podniosłem tylko dla porównania kilka rozwiązań byłej i obecnej konstytucji. Widziałem i widzę wiele wad w Konstytucji PRL, ale obecna ma ich wcale nie mniej i to znacznie poważniejszych.

      Jak wynika chociaż tylko z tych kilku przykładów, PRL wcale nie był bezdusznym ateistycznym łagrem, w którym tępiono bezlitośnie wszelkie przejawy życia religijnego. Nie słyszałem również o zamykaniu do więzień za uczestnictwo w mszach świętych czy innych nabożeństwach. Nie zsyłano także na Syberię za oddawanie czci postaci Jezusa czy Maryi. Wręcz przeciwnie państwo gwarantowało obywatelom swobodę kultu i ochronę ich praw, symboli i miejsc kultu. Nie taki znowu diabeł był straszny, jak go próbujesz na siłę ubarwić :)

      Reasumując, krytyka to nie jest krytykanctwo i ktoś używający lotnego obcojęzycznego zwrotu "dżentelmen" określającym człowieka o dobrym, uprzejmym, wspaniałomyślnym i kurtuazyjnym zachowaniu powinien zdawać sobie z tego sprawę.
      • feelek materii pomieszanie, pls. trzymać się tematu 07.06.13, 01:12
        ten wątek jest odpowiedzią na pewien cytat z tego forum i odpowiadając Privusowi posłużę się cytatem (ta i inne dyskusje mają tę wadę, że grzeszą wyrwaniem z kontekstu, więc poniżej ten kontekst):

        ...Nowa Huta ateistyczne miasto .... pie.dolisz , albo klamiesz . nie wiesz o czym piszesz .
        Nowa Huta nie byla zadnym ateistycznym miastem . - to prymitywna kato -propaganda.
        znasz historie z .... filmow prawdziwych Polakow . ... wspolczuje .
        w Nowej Hucie komuchy na miejscu tego planowanego kosciola wybudowaly jedna z najpieknieszych (wowczas ) szkol w Polsce . super architektura . Pare lat pozniej wiercy postawili sobie brzydki bunkier -kosciol kolo placu targowego .
        Nie pisz o Nowej Hucie bo G . o niej wiesz .
        za komunu wybudowano wiecej kosciolow niz ci sie snilo .
        katoliku, kiedy oddasz ukradzione protestantom koscioly , setki , tysiace ...
        komunisci robili problemy .... nie kazdy h.j mogl budowac na wlasny stroj. jak dzisiaj. fakt.
        skad katoliku miales za komuny material budowlany .... kupiles w castoramie ...
        > - w szkołach podstawowej i średniej mieliśmy skomusiałe do szczętu nauczycielki
        > , co nieproszone wchodziły nam na religijny życiorys wiedząc, że pochodzimy z r
        > odzin katolickich.
        ubolewam ,ale nie spotkalem sie za komuny praktycznie z zadna komusza propaganda
        w zadnej szkole . i to nawet w tzw. przez ciebie,- pierwszym komunistycznym miescie w kraju
        nie spotkalem sie w szkole sredniej z ZADNA komusza propaganda ,
        z zadnym nauczycielem deprecjonujacym wiare , -
        pytam, bo nigdy , nigdzie nie spotkalem sie z istotnymi przesladowaniami wiercow za prlu.
        Moze dlategio, ze przed KC nie stalem z krzyzem z desek , - nie poniewieralem krzyza z desek po ulicach ...
        Szamani darli ryja , ze sa przesladowani ... dzis zatkali swoje ryje hektarami ,
        dotacjami z budzetu ... odkuli sie za straszene przesladowania komuchow z procentem .
        dzis o przesladowaniach drze dziob, pionek wierca - katolik ... bo nic nie dostal za przesladowania za czasow komuny hehehe.
        za to za komuny widzialem debilnych ksiezy, wielebnych pijakow,
        w niczym nie ustepowali wielu sekretarzom pzpr.


        i już odpowiadam:
        tematem wątku nie są inne sprawy a tylko ta jedna:

        za czasów PRL od 1948 do 1989 z różnym nasileniem odbywał się proces walki państwa z religią. Nie należy tu uszczegóławiać do jedynie KK, inne konfesje też były tym objęte
        [może poza religią ateistyczną
        ;)]

        odwracanie kota ogonem nic tu nie da:
        apele o zwrot majątku zagarniętego protestantom to typowy przykład tego odwracania kota ogonem [śmieszny nawet jak się weźmie pod uwagę zachowanie protestantów Szwedów podczas potopu albo jak się zwiedza berneńską katedrę (Szwajcaria) do dzisiaj ogołoconą z rzeźb przez kalwinistów w XVII w.]

        podobnie przywoływanie przykładów z prawa przedwojennego to też nie to -
        chodzi o zwyczajne negowanie, fałszowanie historii

        a już całkowicie "z czapy" jest argument z tym, że państwo musiało walczyć z kościołem bo kościół przestał być legalny po 1939 bo Watykan jednostronnie zerwał konkordat?
        Te 30 mln ludzi z ich umysłami przestało być legalnych i dlatego podlegali rozmaitym szykanom? to kuriozalne podejście. Tu chodzi o zwykłych , prostych ludzi, tych co tu są nazywani, z racji swych poglądów talibanem, a nie o umowy międzynarodowe.

        Zresztą... coś kolega źle rozkminia te historyczne fakty: do 1970 nie były uregulowane stosunki, była i owszem niemiecka administracja kościelna ale jedynie na ziemiach odzyskanych - przed wojną należących do Niemiec, nie było administracji niemieckiej w Wwie, Krk, Poznaniu, Łodzi etc.

        • sclavus Re: materii pomieszanie, pls. trzymać się tematu 08.06.13, 18:19
          za czasów PRL od 1948 do 1989 z różnym nasileniem odbywał się proces walki państwa z religią. Nie należy tu uszczegóławiać do jedynie KK, inne konfesje też były tym objęte
          penderolisz, jak już ci napisałem - było wręcz przeciwnie: kościół i religia, przez cały okres PRLu nabierały znaczenia a apogeum tego znaczenia, nastapiło w latach 1981-89 (anegdotą - w pewnym sensie bo opartej na fakcie - tego znaczenia, była sytuacja, gdzie o mało co nie zostałem zlinczowany bo nie wziąłem udziału w mszy, w mojej intencji)

          ... może poza religią ateistyczną...
          Nikte cię jeszcze do końca nie uświadomił, że nie ma czegóś takiego, jak religia ateistyczna???
          No to umieraj w nieświadomości własnej,,, :>:>:>
          • feelek Re: materii pomieszanie, pls. trzymać się tematu 09.06.13, 14:36
            Sclavus:
            ".... nikt cię jeszcze nie uświadomił, że nie ma czegoś. ... jak religia ateistyczna ???

            nie.

            ale mam nadzieję, że nic straconego, że znajdzie się tu jakaś litościwa dusza i to zrobi....

            .... jakoś mi się to nie mieści w głowie.....
            nie ma czegoś takiego jak religia ateistyczna?
            • sclavus Re: materii pomieszanie, pls. trzymać się tematu 09.06.13, 15:52
              No, nie ma... nie ma i już...!
              Nie chce mi się (znowu!) ci tłumaczyć, ale weź i poczytaj, co na temat twojej religii ateistycznej, pisał na tym forum grgkh... pięknie to wywiódł... i dokładnie...
              Jeśli wolisz prostotę, to wystarczy negować istnienie jakiegokolwiek boga i już się jest ateistą - prawda, jakie to proste???
              Może za proste????
              Zbyt proste???
              • feelek Re: materii pomieszanie, pls. trzymać się tematu 10.06.13, 09:13
                Nie ma religii ateistycznej?
                weź sobie moje arg. , .że jest, co je tu pisałem, nie wiem ładnie czy nie i przestań zawracać głowę
                • sclavus Re: materii pomieszanie, pls. trzymać się tematu 10.06.13, 15:38
                  Jeszcze jeden taki post a wezmę cię za schizofrena....
                  Bredzisz chłopcze!
                  • feelek Re: materii pomieszanie, pls. trzymać się tematu 11.06.13, 01:04
                    Gdy kto deklaruje, że jest ateistą, niewierzącym to jest to jego.... wyznanie wiary. On wierzy w to, że nie ma nikogo takiego jak Bóg. To jego religia.

                    Można, jak komuniści w ZSRR pójść dalej: tworzyć jak w innych religiach oznaki kultu: dla ateistów radzieckich Częstochową był Ulianowsk ( miejsce urodzin Lenina) a Grobem Pańskim po dziś dzień jest Mauzoleum Lenina.

                    Dla ateisty takiego jak ty, bigota ateizmu twoim religijnym obowiązkiem jest zwalczanie jak ich nazywasz KARTOFLI, wymyślanie im od najgordzych i jak w tym wątku szerzenie łgarstw historycznych. To twoja religia, twój obowiązek.

                    I tu ci powiem grzeszysz ciężko przeciwko tej twojej religii bo ja Katolikiem nie jestem, więc trqcisz niestety czas.
                    • sclavus Re: materii pomieszanie, pls. trzymać się tematu 11.06.13, 16:31
                      ... jesteś głupszy, niż wszelkie kanony głupoty przewidują...
                      Właśnie komunizm (a Stalin szczególnie) zaczerpnął pełną garścią z chrześcijaństwa!!!
                      ... i praktycznie niczego nie wynaturzył!!!
                      PeeS - żyj sobie w przekonaniu, że jakaś ateistyczna religia istnieje ... do czasu, aż ktoś cię w szczególny sposób zyebie... - ja to mam w doopie... nigdy, żadnej krowie niczego nie tłumaczyłem...
                      Jak już, to wolę komuś z nieminusowym IQ - OK?
                      ***
                      EOD&EOT (żebyś to tylko dobrze zrozumiał - i EOD, i EOT)
                      • feelek Re: materii pomieszanie, pls. trzymać się tematu 11.06.13, 17:38
                        Jak sobie kolega życzy
                        może być eot, eod a nawet eom

                        PS. Ja dla odmiany nie uważam, że jesteś głupi
                        zakłamany jak Katolowe mohery to tak,
                        no na inny sposób oczywista
                        ale analogie są, niestety:
                        uogólnianie, wrzucanie do jednego worka, generalizowanie, upraszczanie, krzywdzenie przez przypisywanie nieistniejących cech....
                        no i zakłamywanie historii jednak gorsze niż w KK:
                        patrz oni niemało zła przez 2 tys. lat zrobili ale jakoś tam to odkręcają(IM rozmaite "...wybaczamy i prosimy o wybaczenie..."
                        a ty co- 24 lata minęły i już próbujesz zapomnieć?
                        • sclavus Re: materii pomieszanie, pls. trzymać się tematu 02.02.14, 19:29
                          Polecam lekarza: Dominika Skrok-Wolska - jedyna, która może ci pomóc....
        • privus Posługiwanie się półprawdami to nie jest dżentelme 09.06.13, 23:52
          Katolicyzm odwołuje się wyłącznie do natury ludzkiej wiary. Mówi, że tylko wiara (nie mylić z wiagrą) może być źródłem poznania prawdy. Czym napędzany był autor pisząc powyższy post, niech zostanie to jego słodką tajemnicą. Problem na tym, że zgodnie z Biblią nie można stosować rozumu do wiary, a więc tym samym rozumowo nie można zbadać wiary końca nawet na poziomie przeciętnego człowieka. Jest to paradoks religijny urągający logice zakładający jednocześnie a priori wyłączenie rozumu nawet w kwestiach sensu istnienia np. uczelni katolickich. Bo jak można badać i nauczać czegoś, co z samego założenia jest niepoznawalne?

          W prawdzie nie znamy odpowiedzi na podstawowe pytania jak rozum działa. Ale czy można udzielić jakiejkolwiek odpowiedzi wyłączając rozum? Niestety, jakbyś się feluś nie sprężał w tym wątku, trudno to ocenić inaczej, niż jako trollowanie w imię założonej swojej jedynej słusznej racji. Już sam tytuł wątku jest niezwykle impertynencki, co z góry przekreśla jakiekolwiek cechy dżentalmena uzurpowane sobie przez autora wątku. Stąd też cierpliwie wskazałem, że uogólnianie opinii na zasadzie wybiórczo dobieranych i domniemanych faktów jest niczym innym, jak mijaniem się z prawdą. Jeżeli robisz to walcząc - jak piszesz - " tylko o prawo każdego do myślenia", udowadniasz tym samym, że z prawa tego korzystać niestety nie potrafisz samemu zmieniając temat wątku, cytując zupełnie jakiś i inny nie mający nic wspólnego z podniesionym tematem. Nie jest to nawet nieudolną retoryką, a rozpaczliwym chwytaniem się tonącego brzytwy z braku możliwości innego argumentowania. Czy to jest postawa dżentelmena? Wychowanego w duchu katolickim być może tak. Ale czy to tak się teraz nazywa to dżentelmeństwo po katolicku?

          Piszesz:
          > tematem wątku nie są inne sprawy a tylko ta jedna:
          >
          > za czasów PRL od 1948 do 1989 z różnym nasileniem odbywał się proces walki państwa z religią. Nie należy tu uszczegóławiać do jedynie KK, inne konfesje też były tym objęte
          I kto tu odwraca kota ogonem erudyto? Jak się do tego ma sam tytuł wątku? Czy tłumaczenie typu "chciałem zepsuć powietrze a... (możesz sobie dopisać tutaj zupełnie dowolną treść)". Mam wrażenie, że lekcje z języka polskiego - delikatnie mówiąc - co najmniej zaliczałeś w szatni i nie sądzę, by jakiś polonista mimo największej sympatii, byłby w stanie zaliczyć takie rozkojarzenie jaźni jako umiejętność pisania w zadanym temacie.

          W dalszej części postu uciekasz do reszty ze swojej "czapy" serwując zupełnie bez sensu jakieś własne miraże chyba tylko dla jakiegoś własnego kurażu, które ma pokrycie w rzeczywistości takie same, jak mgła smoleńska. Sądząc po 2 tysiącach lat tradycji nie można zaliczyć Kościoła katolickiego, ani jego zwolenników, do gorliwych wielbicieli nauki, rozumu i myślenia. Chyba że chodzi ulepszanie przestarzałych metod typu stosy, łamanie kołem, topienie... etc.

          Jak więc powstaje myśl katolika nie tylko o Bogu? Jak i gdzie są przechowywane wszelkie informacje, wspomnienia itd.?

          Jeżeli masz zamiar rzeczywiście dyskutować w temacie założonego przez siebie wątku, to nie kompromituj się nieudolnie wykręcając numer o biciu murzynów w Ameryce. Żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają wspominany przez Ciebie okres z własnej autopsji a nie tylko audycji z Radia Maryja czy krytykanckich popisów moherowej braci.
          • feelek Re: Posługiwanie się półprawdami to nie jest dżen 12.06.13, 02:50
            tematem wątku było jest i będzie zadziwiające zapominanie oczywistej oczywistości czyli faktu, że komuni8zm zwalczał religie etc.

            zna takie :
            "religia to opium dla ludu"?

            PS. przypisywanie mi nieznajomości mowy rodzimej jest o tyle zabawne, że wpis wyżej lub niżej Sclavus, osoba przynajmniej w tym wątku mocno mnie atakująca "zarzuca" mi językową perfekcję....
            już miałem zażenowany dziękować a tu sprowadzają na ziemię....
            parę nagród w literackich konkursach świadczy jak najgorzej o ich jurorach?

            ja tam rzadnym erudyto nie jstem ale wydawało mi się, że cytat:
            "... a w Ameryce biją murzynów..." jest powszechnie znany...
            co on znaczy?
            znaczy tyle, że jak się chce w sposób powiedzmy prostacki odeprzeć czyjś zarzut to się w historii zawsze coś znajdzie
            w historii 2000 lat firmy pn Kościół Katolicki bez problemu, więc dyskutowanie w sposób tu nadużywany typu: to co z tego, że szykanowano religijnych w latach 1948 - 1989 gdy było coś takiego jak inkwizycja, konkwista....
            nikt tu do q.... tego nie neguje
            ale temat jest inny
            poniał?

            a jak się czepia i zarzuca to:
            1. nie "....w prawdzie..." tylko "wprawdzie" w tym kontekście z całą pewnością
            2. nie mówimy z własnej autopsji tylko z autopsji bo takie coś to:
            tautologia
            albo
            pleonazm
            albo
            masło maślane
            do wyboru do koloru
            • privus Re: Posługiwanie się półprawdami to nie jest dżen 12.06.13, 21:01
              Polonistą nie jestem, w związku z tym być może słusznie wyłapałeś moje błędy. Ale vice versa uduchowiony katolicki dżentelmenie, czy to jest tematem wątku?

              A co do meritum sprawy, czy żądanie dżentelmeństwa z w stosunku z drugiej strony nie wymaga podobnego zachowania się z tej pierwszej strony? Czy etycznie do przyjęcia jest żądanie szacunku dla siebie, skoro samemu się kogoś poniżało? Kochany plebanie, średniowiecze - jak sam wspomniałeś - to już dawna historia. A więc zachowuj się zgodnie z upływem czasu i historii pozostawiając umiłowaną stęchliznę moralną średniowiecza wyłącznie dla siebie. Tłumacząc dzisiaj słowa św. Tomasza z Akwinu, że za czas będący własnością Boga trzeba płacić należną dziesięciną, nie zbudujesz autorytetu ani dla siebie, ani dla swego Kościoła.
              • feelek Re: Posługiwanie się półprawdami to nie jest dżen 13.06.13, 09:45
                nie jest dla mnie autorytetem Tomasz z Akwinu
                dla ciebie jest?
                to SLVP

                tytuł wątku obraził ?
                zabolało?
                a to czemu?

                co ma średniowiecze do tematu wątku?
                jeśli chce o tym dyskutować, założy stosowny wątek.
                tak najprościej
                wchodzenie na inne z jakimiś bólami dot. np. średniowiecza nazywa się trollowaniem
                • privus Re: Posługiwanie się półprawdami to nie jest dżen 13.06.13, 11:08
                  Skoro podchodzisz do podniesionego przez siebie tematu w sposób adekwatny do "wielkich" myśli tego teologa i ojca Kościoła, trudno twoje dywagacje w innym świetle. Tym bardziej, że na postawione pytanie sam insynuujesz odpowiedź negatywną.

                  Pytasz się, co ma średniowiecze do wątku?
                  W takim razie co ma do wątku JP2, którego przytaczasz?
                  Czy pochwała konkwisty przez JP2 jest właśnie tym twoim dżentelmeństwem?
                  Dla przypomnienia - papież święcił hucznie obchody "500-lecia ewangelizacji Ameryki Łacińskiej", podczas gdy postępowe środowiska katolickie domagały się, aby papiestwo
                  wykorzystało tę rocznicę do przeproszenia za zbrodnie wobec Indian (zob. np. akt
                  końcowy Trzeciej Europejskiej Konferencji na rzecz Praw Człowieka w Kościele,
                  ustęp 7 z 12 stycznia 1992 r.). Podczas otwarcia z okazji tej uroczystości Latarni Kolumba na
                  Santo Domingo (w kształcie olbrzymiego krzyża) powiedział: "Zgromadziliśmy się
                  przed latarnią Kolumba, która swą formą krzyża ma symbolizować krzyż Chrystusa
                  wbity w tę ziemię w 1492 roku. W ten sposób chciano zarazem uczcić wielkiego
                  admirała, który dał pisemny wyraz swojej woli: Ustawiajcie krzyże na wszystkich
                  drogach i traktach, żeby im Bóg pobłogosławił (zapewne świętym mieczem
                  najeźdźców- eksterminatorów – przyp. wł). Tak rozpoczęła się siejba cennego daru
                  wiary.
                  " Jak to się skończyło – wszyscy wiemy :((
                  Bardzo słusznie podsumowała to pewna Indianka twierdząc, że "od czasów Kolumba
                  zaczął się „proces eksterminacji, który nigdy nie ustał, a rok 1992 nie jest
                  żadnym powodem do świętowania, gdyż „Holokaustu popełnionego na Żydach też się
                  przecież nie celebruje, tylko oddaje cześć pamięci ofiar ludobójstwa
                  ".

                  Ten sam twój idol rękoma Ratzingera rozesłał do wszystkich biskupów na świecie "INSTRUCTIO DE MODO PRCEDENDI IN CAUSIS SOLLICITATIONIS (...) ;omnes et signuli
                  ad tribunal quomodocumque pertinentes vel propter eorum officium ad rerum notitiam admissi arctissimum secretum, quod secretum Sancti Officii communiter audit, in omnibus et cum omnibus, sub poena excommunicationis latae sententiae, (...)".

                  Oznacza to tylko tyle, że - "(...) wszyscy i każdy z osobna przed trybunałem w jakimkolwiek
                  charakterze stojący lub gdyby kto z racji swego urzędu o sprawie tej
                  (przestępstw seksualnych księży) uzyskał wiedzę zobowiązany jest do zachowania
                  najściślejszej tajemnicy, która jest traktowana jako tajemnica Świętego Urzędu,
                  wszędzie i wobec każdego, pod groźbą ekskomuniki latae sententiae".

                  Jeżeli to jest to twoje dżentelmeństwo godne naśladowania, to nawet nie ma sensu współczuć, bo można pochylić się nad ludźmi myślącymi i potrafiącymi wyciągać adekwatne do sytuacji wnioski - co w twoim wypadku wydaje się zakrawać wręcz na utopię. Bo jak można inaczej potraktować kogoś, kto skrywając swoje ego stwierdzeniem "nie jestem już Katolikiem" trolluje na tym forum jak nie jeden moher dzieląc ludzi na czarnych i białych w zależności od światopoglądu. Opanuj się więc chłopcze, bo gloryfikowanie postaw sprzeciwiających się prawu i moralności na pewno nie nosi miana dżentelmeństwa, a wręcz przeciwnie ma już dawno utrwalone także w systemach karnych sklasyfikowane określenie.

                  W miejsce religijnego pieniactwa zaprezentowanego w tym wątku proponuję powrót do zaniedbanej kindersztuby.
                  • feelek Re: Posługiwanie się półprawdami to nie jest dżen 14.06.13, 02:25
                    To jest wątek na inny temat
                    zmiana tematu to odwracanie kota ogonem
                    Nie będę podejmował tych średniowieczno - konkwistadorskich dyskusji
                    jak kto chce niech koledze odpowie
                    zwyczajnie uważam, że to jest
                    NIE NA TEMAT

                    tematem jest zaprzeczanie przez niektórych antyklerykałów banalnego stwierdzenia faktu historycznego o prześladowaniu religii przez komunistów w latach 1948-1989, i nazwanie tego w tytule brakiem postawy dżentelmeńskiej, zg. z powiedzeniem, że "dżentelmeni nie sprzeczają się co do faktów."

                    Przeczytaj jeszcze raz tytułowy wpis wątku.

                    PS. ktoś tu reprezentuje "religijne pieniactwo" ja tego w ogóle nie zauważam, nawet w twoich wypowiedziach
                    • privus Re: Posługiwanie się półprawdami to nie jest dżen 14.06.13, 23:21
                      Czy nie uważasz katolicki pretensjonariuszu, że najpierw sam powinieneś uwzględnić taką formę prowadzenia dyskusji, zanim zwrócisz komuś uwagę? Znowu murzynów biją Ci w Ameryce? :))
                      • feelek Re: Posługiwanie się półprawdami to nie jest dżen 14.06.13, 23:33
                        Czytasz, czytasz, czytasz....
                        piszesz, piszesz....
                        i znowu:
                        czytasz...
                        i znowu:
                        piszesz...
                        tracisz czas:
                        czytając...
                        pisząc...
                        nie zauważyłeś, że nie rozmawiasz z Katolikiem...
                        jesteś zwyczajnie głupi
                        eot
                        pa
                        • privus Re: Posługiwanie się półprawdami to nie jest dżen 14.06.13, 23:56
                          No cóż? Każdemu mentalnie porąbanemu wydaje się, że posiadł wiedzę wszechświata. Gratuluję dobrego zdrowia i samopoczucia się, bo o innych walorach trudno trudno jest w tej sytuacji nawet wspominać ;))
    • oszolom-z-radia-maryja Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 07.06.13, 07:52
      nie!
      • billy.the.kid Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 07.06.13, 09:30
        nal;eży zauważyć że to ostatnie piardnięcie wydobył z siebie KArTOfeL.
      • feelek Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 09.06.13, 14:27
        Nie co?
      • privus Dla dzęntelmeństwa z kościelnymi stanowcze NIE 11.06.13, 21:09
        Rodzinę Gajewskich nienawidzi niemal cała wieś. Wszystko przez kaplicę, która stoi w ich ogrodzie. Gajewscy rozbudowali budynek za własne pieniądze i za darmo użyczali go Kościołowi do nabożeństw. Nowy proboszcz uznał jednak, że kaplicę trzeba powiększyć, a gdy Gajewscy odmówili, do sądu wpłynął wniosek o jej przejęcie… przez zasiedzenie.
        www.interwencja.polsat.pl/Interwencja__Oficjalna_Strona_Internetowa_Programu_INTERWENCJA,5781/Archiwum,5794/News,6271/index.html#1319021
        • feelek Re: Dla dzęntelmeństwa z kościelnymi stanowcze NI 12.06.13, 02:55
          tja...
          a wczoraj zalało Trasę Toruńską w Wwie....
          na placu Taksim w Stambule publika starła się z policją
          młodsza z Radwańskich przesunęła się o 2 miejsca do góry w rankingach....
          • privus Re: Dla dzęntelmeństwa z kościelnymi stanowcze NI 12.06.13, 20:43
            I to wszystko dzięki dżentelmeńskim modłami katolików tak, jak to było z tymi modłami o deszcz w Sejmie
            www.youtube.com/watch?v=fCBt21orGnE
      • kolter-mr Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 02.02.14, 18:06
        oszolom-z-radia-maryja napisał:

        > nie!

        Opowiedz o tym ?
    • k_a_p_p_a Co to znaczy prześladować religię? 07.06.13, 22:37
      Utożsamiasz religię z hierarchią katolicką?
      Pamiętam dobrze prl gdzieś tak od roku 70. Jedyną formą "prześladowania religii" z jaką się zetknąłem była wypowiedź nauczycielki, że to katecheta musi dostosować swój plan zajęć do zajęć szkolnych, a nie odwrotnie. Była to reakcja na protesty kilku egzaltowanych podlotków na jakieś zadanie domowe, a one chciały uczestniczyć w jakimś religijnym przedsięwzięciu.
      I całkiem inna płaszczyzna- jedynym miejscem w jakim mogłem kupić cement w latach osiemdziesiątych była plebania. Ksiądz dostał przydział na remont, ale cement sprzedawał z trzykrotnym przebiciem.
      • karbat Re: Co to znaczy prześladować religię? 08.06.13, 11:07
        bookworm napisał:
        > feelek napisał:
        > > ja tego co billy pisze nie neguję tak owszem było i z Bierutem też, ba w
        > >Kolumbach są opisane szykany co spotykają po 45 żołnierzy co nie poszli na msz
        > ę...
        > > KK walczył ideowo z ustrojem?
        > > IMHO to KK był zwalczany przez państwo i dlatemu był ten opór...

        > To Twoja opinia. Historia pokazuje, że wcale tak nie było.
        > Efekt zwalaczania kościoła przez PRL? Polak Papież i 80% Polaków zadeklarowanyc
        > h jako katolicy.

        nie bedziemy sie przeciez kopac z koniem, przynajmniej ja nie mam takiego najmniejszego zamiaru .
        NIGDY , ale to juz nigdy nie bedzie tylu katolikow w kosciolach , jak w czasach tych okrutnych presladowan religijnych po roku 65, 70 tym .

        dzisiaj ksiadz katolicki moze sobie z kumplem ksiedzem przy flaszce zalewac robaka,
        wspomijac czasy tych okrutnych przesladowan za wiare i ... pelnych kosciolow katolickich .

        nawet dzisiaj ( katoland , rok 2013) firma czarnej mafii, jej wodzowie ,
        krzycza o zagrozeniach, przesladowaniach katolikow w Polsce przez .. lewakow .




    • bezpocztyonline Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 08.06.13, 18:27
      Ad. 4
      To zależy, w jakich latach chodziłeś do szkoły.
      Przez pierwsze lata powojenne lekcje religii były w szkole.
      Tak, pomimo stalinizmu.
      Później były w parafiach, przy kościołach, więc swoich kolegów ze szkoły spotykałeś popołudniu na lekcjach religii w salce przykościelnej. Rozmawiać się z kolegami rozmawiało o wszystkim, niestety głupoty wmawiane dzieciom przez siostry katechetki (kto nie chodzi do kościoła i na religię, pójdzie do piekła) rzutowały też na relacje z dziećmi niewierzących rodziców.

      Znam ileś przykładów, gdzie dzieci usłyszawszy coś takiego od katechetki namawiały swoich niewierzących kolegów - by ich uchronić przed piekłem - do chodzenia do kościoła czy na religię. Czasami nawet skutecznie.

      Nieafiszowanie się publiczne z religijnością - a co w tym złego? Jakoś zaczęłam za tym tęsknić.

      A w prywatnych rozmowach i tak ludziom nie zabronisz żadnych tematów.
      No chyba, że ktoś ogólnie nie lubi z ludźmi rozmawiać.
      • feelek Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 10.06.13, 09:35
        Porównywanie nieafiszowania się z religijnością teraz i wtedy to kompletny misunderstanding.

        Ja osobiście nie znam obecnie ludzi, co się z tym afiszują (może poza kilkoma meszuge pod Pałacem Prezydenckim) ale jakby komu przyyszła chęć rozmawiać o planach np. pójścia z pielgrzymką teraz a wtedy to byłaby różniica?

        Wtedy to byłby temat najbl. zebrania egzekutywy: podałem tu przykład naiwna w swej prostocie pewna polonistka wywiesiła w swym oknie dekorację na cześć JPII wv1979. Po donosie życzliwej koleżanki o mało nie wyleciała z pracy.

        Naprawdę takie jak ww. Wypadki nie zachodziły w latach 1948- 1989?

        Naprawdę tak wielki macie tu niektórzy pproblem ze zwyczajną bezprzymiotnikową
        PRAWDĄ
        ????

        PS.
        nie jestem Katolikiem
        • bezpocztyonline Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 11.06.13, 16:21
          feelek napisał:


          > naiwna w swej prostocie pewna polonistka wywiesiła w swym oknie dekorację na cześć
          > JPII w v1979.

          W szkole? Czy w domu? W mieszkaniu służbowym przy szkole?

          > Po donosie życzliwej koleżanki o mało nie wyleciała z pracy.

          Czyli nie wyleciała?

          > Naprawdę takie jak ww. Wypadki nie zachodziły w latach 1948- 1989?

          Hm...
          W czasach stalinowskich owszem był strach. Ale można było podpaść wszystkim (niewłaściwe pochodzenie, AK, prywatna inicjatywa, pytanie, co się robiło przed wojną, etc.), nie tylko chodzeniem do kościoła. I te inne elementy mogły być znacznie bardziej niebezpieczne.

          Natomiast w latach 70-tych czy 80-tych to już chyba nawet milicjanci nie mieli żadnych obaw co do praktyk religijnych.
          No chyba, że w latach 80-tych po mszy "za ojczyznę" mógłby cegłówką oberwać. To tak.
          Względnie pałką. Jeśli był w tłumie i w cywilu.
    • krzyc_h Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 09.06.13, 09:22
      feelek napisał:

      > 4. Kto żył w tamtych czasach, pamięta: o religii nie mówiło się z kolegami: a
      > nuż wyśmieją za bycie zacofanym? Dopiero idąc do Bierzmowania skonstatowałem, ż
      > e idzie razem ze mną cała klasa. Do tamtej pory przez kilka lat z nikim w klasi
      > e nie "miałem okazji" o tym rozmawiać.

      To naprawdę bardzo ciekawe. Razem biegaliście do pobliskiego kościółka na mszę, razem do salki przykościelnej na katechezę. Razem do uroczystej pierwszej komunii ale nie zauważyłeś że pozostali też są katolikami.
      No po prostu piramidalny brak spostrzegawczości albo może typowe katolickie łgarstwo, kto wie?
      • feelek Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 10.06.13, 09:23
        Wątpliwości świadczą, że zwyczajnie mało Krzych widział....

        .... W dzielnicy gdzie mieszkało dużo "robotników administracyjnych" tak, tak: sprzątaczek, kierowców w ministerstwach, zwykły ludzki oportunizm kazał im tak się zachować: na reli było 2 kolegów z klasy, blżej bierzmowania zjawili się tam prawie wszyscy z głupawymi uśmieszkami: "starzy mnie tu przysłali bo bierzmo przyda się przy ślubie a wiadomo - ślub w Polsce - tylko kościelny nawet dla córy generała...."
        IMHO łgarstwa są bezprzymiotnikowe
        • krzyc_h Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 13.06.13, 13:57
          No tak, jasne, ja znam te wasze sztuczki.
          Jak się was przyłapie na oczywistym kłamstwie to zaczynacie kłamać jeszcze bardziej, to jest zwykłe obrzydlistwo.
          Kto żył w tamtych czasach ten wie że łżesz jak rasowy katol.
          • feelek Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 14.06.13, 02:35
            napisałem najzwyklejszą prawdę
            zaprzeczanie temu, co było udziałem milionów świadczy, że mamy do czynienia z "udziałowcem"
            Się biło?
            a może tatuś czy wujek?
            biedni: spali na biurkach w komendzie wojewódzkiej bo wredne robole się buntowały....

            wierzy, że ktokolwiek mu uwierzy?
            eot
            • privus Re: czy antyklerykałowie mogą być dżentelmenami? 14.06.13, 06:33
              eelek napisał:

              > napisałem najzwyklejszą prawdę
              > zaprzeczanie temu, co było udziałem milionów świadczy, że mamy do czynienia z "
              > udziałowcem"
              > Się biło?

              Np. dziennikarzy na masówkach Radia Maryja???
    • edico Wzór katolika dżentelmena to papież Aleksander VI 11.06.13, 12:23
      Zdobył władzę w Watykanie przy pomocy kunsztownego planu rozdziału urzędów. Historycy określają go jako "przestępcę doskonałego" i "bezkształtnego syna chaosu". Nikt inny nie prowadził tak świeckiego życia na Tronie Piotrowym, jak właśnie ten papież. Z różnymi metresami miał dziewięcioro dzieci, z których dwoje zyskało "szczególną" sławę: syn Cesare jako morderca i intrygant oraz córka Lukrecja jako "dynastyczny towar handlowy". Kilkakrotnie papież Aleksander VI wydawał ją za mąż. Dla jej ojca religia była tylko frazesem (czy tylko dla niego?), a Kościół kwestią kostiumu. Zmarł przypuszczalnie od trucizny, przeznaczonej dla jednego z kardynałów, którą on i syn zażyli omyłkowo.
      Więcej:
      www.wrozka.com.pl/archiwum/2008/05/4843-aleksander-vi-%E2%80%93-papiez-skandalista
      • feelek .....kłamią, idą w zaparte i jeszcze spamują..... 11.06.13, 13:26
        .... a w Ameryce to biją murzynów!!!
        ---------------
        a HGW winna zalaniu trasy Toruńskiej
        - niby taka religijna a tekiej prostej sprawy nie umie załatwić u swego "szefa"
        • edico No to weźmy następnego tak katolickiego gentelmana 11.06.13, 13:42
          Może być nim np. papież Stefan VI. Papież Formozus wyświęcił syna pewnego prezbiterianina na biskupa Anagni. Później stali się oni śmiertelnymi wrogami. Stefan VI nakazał swego byłego protektora w pół roku po śmierci wydobyć z grobu i na makabrycznym "trupim synodzie" obciąć mu palce prawej ręki, którymi błogosławił zebranych. Podczas procesu martwy Formozus został poddany przesłuchaniom w osobie pewnego diakona. Następnie sprofanowane zwłoki wrzucono do Tybru.
          • feelek Re: No to weźmy następnego tak katolickiego gente 11.06.13, 17:24
            Tak zapytam:
            Czytał Edico tytuł wątku?
            • edico Dzentelmeństwo papieża Jana VIII i jego otoczenia 11.06.13, 17:53
              Chodzi o tego drugiego Jana, bo tym pierwszym była Joanna papieżyca. Papież Jan VIII odznaczał się nadzwyczaj zbrodniczym usposobieniem. Wyłączył on kler spod sadownictwa świeckiego i orzekł, ze kler ma prawo odwoływania się do papieża. Kiedy biskup z Neapolu własnemu bratu, księciu Neapolu, kazał wyłupić oczy za przychylność okazywana Saracenom, papież Jan VIII pochwalił te zbrodnie i wyraził się w sposób chrześcijańsko-biblijny: "Wyłupić trzeba oczy wywołujące zgorszenie." Na biskupa Atamasjusza, który był na przyjaznej stopie z Saracenami, rzucił klątwę, która zamierzał cofnąć tylko pod warunkiem, ze ten każe udusić wybitnych Saracenow w obecności legatów papieskich.

              Jeden z krewnych zabił tego papieża młotkiem dnia 15 grudnia 882 r. Za panowania Jana VIII powstało w Rzymie sprzysiężenie, którego celem było wydać Rzym Saracenom. Głowa sprzysiężenia był biskup Posto Formosus, którego pozbawiono biskupstwa i wykluczono z Kościoła, a który mimo to został papieżem.
            • nehsa Re: No to weźmy następnego tak katolickiego gente 12.06.13, 06:34
              Feelek! (może ci się to przyda?)
              "Prawda jest słowem, którego sens zawiera ocenę wartości PRACY Istot Boskich, a która
              to wartość pracy, stanowi o niematerialnym, nieśmiertelnym Życiu, czyli jest to słowo,
              odnoszące się do miłości Istot Boskich."
              (e-bbok strona 28)

              Katolicyzm, jest prawzorcem KOMUNIZMU.
              CELEM katolicyzmu, jest podporządkowanie ludzi, kapłańskiej, bałwochwalczej nauce, zwanej obecnie "Społeczną nauką Kościoła".

              CELEM komunizmu, jest podporządkowanie ludzi PROGRAMOWI KOMUNISTYCZNEJ PARTII, czyli programowi międzyludzkiej współpracy skonstruowanemu przez grupę partyjnych apatytczyków.

              Zatem CELEM katolicyzmu i komunizmu jest PRYMAT LUDZKIEJ "nałuki".
              A skutkiem, marginalizacja jednostki, dlatego w katolicyzmie liczy się "Lud Boży", a w komunizmie "partia".

              To jest najistotniejsza wiedza.
              A wasze opowieści, kto był bardziej "cacy", a kto był więcej "b", to zwyczajowe bicie piany.
              -----
              wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
              • karbat Re: No to weźmy następnego tak katolickiego gente 12.06.13, 22:38
                nehsa napisał:
                > Katolicyzm, jest prawzorcem KOMUNIZMU.

                aha , tzn. komunizm bazowal na bytach niematerialnych .... chlopcze z Degbicy ,
                zlituj sie, albo opanuj sie .

                maniakalny yeblu, komunizmu NIGDY nigdzie nie bylo. Wbij sobie to do swojej paly .
                Owszem, byli komunisci, dazacy do idealow komunizmu. utopii . Podkresl sobie to ... wezykiem .
                Daczego wczesniej sie nie zapoznasz z podstawowymi pojeciami, zanim zaczniesz
                wypisywac swoje bzdury, ignorancie .

                > Zatem CELEM katolicyzmu i komunizmu jest PRYMAT LUDZKIEJ "nałuki".

                jestes postacia tragiczna, nie do uratowania . mozna to stwierdzic z cala stanowczoscia .

                > A skutkiem, marginalizacja jednostki, dlatego w katolicyzmie liczy się "Lud Boż
                > y", a w komunizmie "partia".

                w katolicyzmie liczy sie lud boszy .... najwyzszy czas na wziecie proszkow, tabletki .
                • nehsa Re: No to weźmy następnego tak katolickiego gente 13.06.13, 18:49
                  Karbat, intelktrualny nędzarzu!
                  O tym, dlaczego katolicyzm jest prawzorcem komunizmu, decyduje wartość celu, do którego dążą tak katolicy, jak i komuniści.
                  I ten CEL jednokomórkowcu Karbat, jest IDENTYCZNY, i jest nim LUDZKA NAUKA.
                  A to, czym się ta nauka katolików i komunistów cebrzyku Karbat różni, jest NIEISTOTNE.
                  Jedna i druga nauka, jest gó... warta.

                  Te twoje karbacie mundrości, weź ze soba na imieniny cioci. I tam se chłopców szukaj do ich wysłuchiwania.
                  • nehsa Re: No to weźmy następnego tak katolickiego gente 13.06.13, 20:26
                    uzupełnienie dla intelektualisty Karbata!
                    Jest oczywiste, że ten poprzedni post odnosił się do PRYMATU LUDZKIEJ NAUKI, który jest celem tak w katolicyzmie, jak i w komunizmie.
    • jeepwdyzlu feelek żyliśmy w różnych komunach 13.06.13, 13:47
      Lata 70-te dość dobrze pamiętam.
      KK w żaden sposób nie był prześladowany, na religię chodziła cała moja klasa, nikt tego nie ukrywał, śluby, pogrzeby, komunie, chrzciny były częścią codzienności tak samo jak teraz.
      W dużych miastach żadnych praktykujących nauczycieli (moi rodzice) nie prześladował, wręcz przeciwnie - do kościoła latali regularnie członkowie pzpr
      System trzeszczał i każdy to widział.
      Lata osiemdziesiąte to okres w kościele euforyczny. Wybór papieża, tysiące budowanych kościołów, przeniesienie ruchów samokształceniowych do kościoła, nocne dyskusje (wiem, sam byłem studentem) - moze to były najlepsze lata kościoła w Polsce w ogóle.
      Cfzasy Gomułki i Bieruta - tak - nie było fajnie.
      Ale Gierek i Jaruzelski? LIZALI dupę kościołowi z języczkiem!
      Podobnie jak Kwach potem...
      feelek - na pewno jesteś dżentelmenem?
      jeep
      • feelek Re: feelek żyliśmy w różnych komunach 14.06.13, 02:43
        Jeepwzydlu:
        "...feelek na pewno jesteś dżentelmenem...?"

        a dlaczego miałbym nim nie być?
        ja przecież żadnego faktu nie zaprzeczam
        ew. podaj taki
        • nehsa Re: feelek żyliśmy w różnych komunach 14.06.13, 06:03
          łapy drugiego człowieka, a nawet spowiada się drugiemu człowiekowi z grzechów.

          I dlatego za czasów dominacji czerwonych kreatur była modna samokrytyka, i walka z kultem jednostki, a debil w osobie PIERWSZEGO SEKRETARZA, pomimo tej mody na samokrytykę rządził.

          I dlatego faszystowskie Niemcy, hołubiące nazistowską ideologię narodowego-socjalizmu, były antagonistami wobec żydów, którzy byli i są wyznawcami nazistowskiej ideologii JUDAIZMU.

          Bo celem nazistowskiego JUDAIZMU, i nazistowskiego narodowego-socjalizmu byl i jest PRYMAT WYZNAWCY, czyli identyczny cel, skutkujący antagonizmem.

          --------
          • nehsa Re: feelek żyliśmy w różnych komunach 14.06.13, 06:16
            Ono wzięło i "urwało" początek poprzedniego posta.
            Pisałem w nim o przyczynach ANTAGONIZMU pomiędzy katolicyzmem a komunizmem.
            Skoro KAPŁANI katolicyzmu i APARAT komunizmu, mają taki sam CEL, czyli PRYMAT SWOICH DURNEJ IDEOLOGII, to ich "nisza pokarmowa" jest taka sama, czyli tępy religijny i partyjny motłoch, którzy wcześniej, byli po prostu niezależnymi od KAPŁANÓW I APARATCZYKÓW ludźmi.

            Zatem katolicyzm i komunizm są ANTAGONISTAMI.
            ----------
            wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
    • jeepwdyzlu feelek powiem wprost 14.06.13, 15:58
      Twoja teza jest fałszywa.
      Za wyjątkiem lat 50 i 60 tych
      Od czasów Gierka kościół miał się jak pączuszek w maśle.
      A w latach 80-tych KK zgarnął całą pulę sympatii POlaków - sądzi - błędnie - że do dziś...
      jeep
    • privus Jeśli wzotem tego dzęntelmena dla Ciebie 03.02.14, 08:40
      ma być Michalik, to bardzo w to wątpię.
    • edico Felki, jesteś przed czy po egzorcyzmach? 03.02.14, 09:09
      Rozumiem, że uruchamiasz swoją bujną wyobraźnię przelewając jej zdobycze w słowa pisane. Nie wiem, co chcesz uzyskać przz taką prowokację, ale sama forma ujęcia tych skrajności wręcz nakazuje zadać takie pytanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka