Dodaj do ulubionych

Gdzie był Bóg ..

10.01.14, 18:58
Kiedy Morgi tak mocno walnął głową w ziemię ???

eurosport.onet.pl/zimowe/skoki-narciarskie/grozny-upadek-morgensterna-w-bad-mitterndorf/21kme
Obserwuj wątek
    • wariant_b Re: Gdzie był Bóg .. 10.01.14, 19:08
      ... na wieży sędziowskiej?
      • kolter-mr Re: Gdzie był Bóg .. 10.01.14, 19:23
        wariant_b napisał:

        > ... na wieży sędziowskiej?

        Po raz kolejny beznamiętnie patrzył na niepotrzebne cierpienie zdolnego Człowieka :(
        • poziomka785 Re: Gdzie był Bóg .. 11.01.14, 01:08
          kolter-mr napisał:

          > wariant_b napisał:
          >
          > > ... na wieży sędziowskiej?
          >
          > Po raz kolejny beznamiętnie patrzył na niepotrzebne cierpienie zdolnego Człowie
          > ka :(

          Krolestwo jego nie jest z tego swiata :)
          • poziomka785 Re: Gdzie był Bóg .. 11.01.14, 01:11
            poziomka785 napisała:

            > kolter-mr napisał:
            >
            > > wariant_b napisał:
            > >
            > > > ... na wieży sędziowskiej?
            > >
            > > Po raz kolejny beznamiętnie patrzył na niepotrzebne cierpienie zdolnego C
            > złowie
            > > ka :(
            >
            > Krolestwo jego nie jest z tego swiata :)
            Chce przez to powiedziec, ze w tym co nam sie w zyciu przytrafia nie ma odpowiedzialnosci Boga.
            • seth.destructor Kwestia nazwania rzeczy po imieniu 11.01.14, 03:20
              Jedni odpowiedzialnego za wypadki nazywają Bogiem, inni Szatanem.
              A czy zawsze musi być ktoś odpowiedzialny?
              Już kiedyś przecież wierzono w istoty odpowiedzialne za wschód słońca, poród i dobre żniwa.
              • kolter-mr Re: Kwestia nazwania rzeczy po imieniu 11.01.14, 17:36
                seth.destructor napisał:

                > Jedni odpowiedzialnego za wypadki nazywają Bogiem, inni Szatanem.
                > A czy zawsze musi być ktoś odpowiedzialny?

                No przecież nie ja mu wiatr pod nartę zesłałem.

                > Już kiedyś przecież wierzono w istoty odpowiedzialne za wschód słońca, poród i
                > dobre żniwa.

                Człowiek mały lubi mieć silnego protektora
            • kolter-mr Re: Gdzie był Bóg .. 11.01.14, 17:35
              poziomka785 napisała:

              > Chce przez to powiedziec, ze w tym co nam sie w zyciu przytrafia nie ma odpowiedzialnosci Boga.

              Ze niby potrzebuje tłumacza ?? :)
              • poziomka785 Re: Gdzie był Bóg .. 11.01.14, 17:42
                kolter-mr napisał:

                > poziomka785 napisała:
                >
                > > Chce przez to powiedziec, ze w tym co nam sie w zyciu przytrafia nie ma o
                > dpowiedzialnosci Boga.
                >
                > Ze niby potrzebuje tłumacza ?? :)

                a jak Krzysiu przeczyta moja odpowiedz to co ? zagubiony bedzie :))
                • kolter-mr Re: Gdzie był Bóg .. 11.01.14, 17:59
                  poziomka785 napisała:


                  > > Ze niby potrzebuje tłumacza ?? :)
                  >
                  > a jak Krzysiu przeczyta moja odpowiedz to co ? zagubiony bedzie :))

                  On żyje w innym wymiarze i tak zrozumie dokładnie to co zechce sam zrozumieć.
          • kolter-mr Re: Gdzie był Bóg .. 11.01.14, 17:33
            poziomka785 napisała:

            >
            > Krolestwo jego nie jest z tego swiata :)

            Zdecydowanie na to wychodzi.
          • privus Re: Gdzie był Bóg .. 15.01.14, 23:55
            poziomka785 napisała:

            > Krolestwo jego nie jest z tego swiata :)

            No i w związku z tym ma w głębokim poważaniu bajki tworzone na potrzeby ojców tej czy innej religii :)
            • poziomka785 Re: Gdzie był Bóg .. 16.01.14, 11:26
              privus napisał:

              > poziomka785 napisała:
              >
              > > Krolestwo jego nie jest z tego swiata :)
              >
              > No i w związku z tym ma w głębokim poważaniu bajki tworzone na potrzeby ojców t
              > ej czy innej religii :)

              Zalezy jakie bajki. Czy twoje spojrzenie na swiat zmieniloby sie gdyby odnaleziono dokumenty opatrzone data sprzed 2 tys. lat i potwierdzajace narodziny Jezusa z Nazaretu, zwanego Krolem Zydow i opisujace z detalami zgromadzenia, ktorym przewodzil ?
              • bookworm Re: Gdzie był Bóg .. 16.01.14, 11:58
                poziomka785 napisała:

                > privus napisał:
                >
                > > poziomka785 napisała:
                > >
                > > > Krolestwo jego nie jest z tego swiata :)
                > >
                > > No i w związku z tym ma w głębokim poważaniu bajki tworzone na potrzeby o
                > jców t
                > > ej czy innej religii :)
                >
                > Zalezy jakie bajki. Czy twoje spojrzenie na swiat zmieniloby sie gdyby odnalezi
                > ono dokumenty opatrzone data sprzed 2 tys. lat i potwierdzajace narodziny Jezus
                > a z Nazaretu, zwanego Krolem Zydow i opisujace z detalami zgromadzenia, ktorym
                > przewodzil ?

                Ale co to miałoby zmienić? Dokumenty potwierdziłyby, że był jakis gość podający się za boga, którego nazwali królem żydowskim.
                Mamy dzisiaj istniejące dokumenty potwierdzające istnienie Sathya Sai Baba, który "uważał się za reinkarnację indyjskiego guru Shirdi Sai Baby, Ramy, Kryszny, Śiwy i Śakti oraz zstąpienie Boga, "ojca, który posłał Jezusa".

                Czy to coś zmienia w Twoim życiu i spojrzeniu na istnienie Boga?

                Jeśli szanujesz logikę to zdajesz sobie sprawę, że istnienie jakiegokolwiek boga nigdy nie zostało udowodnione.
                • poziomka785 Re: Gdzie był Bóg .. 16.01.14, 12:13
                  bookworm napisał:
                  > Ale co to miałoby zmienić? Dokumenty potwierdziłyby, że był jakis gość podający
                  > się za boga, którego nazwali królem żydowskim.
                  > Mamy dzisiaj istniejące dokumenty potwierdzające istnienie Sathya Sai Baba, któ
                  > ry "uważał się za reinkarnację indyjskiego guru Shirdi Sai Baby, Ramy, Kryszny,
                  > Śiwy i Śakti oraz zstąpienie Boga, "ojca, który posłał Jezusa".
                  >
                  > Czy to coś zmienia w Twoim życiu i spojrzeniu na istnienie Boga?
                  >
                  > Jeśli szanujesz logikę to zdajesz sobie sprawę, że istnienie jakiegokolwiek bog
                  > a nigdy nie zostało udowodnione.

                  Dla mnie to jest bez znaczenia, ale kilku ateistow z ktorymi mialam okazje dyskutowac na ten temat mowilo mi, ze nie wierza w istnienie Boga takze dlatego, ze ktos taki jak Jezus Chrystus po prostu nigdy nie istnial.
                  • bookworm Re: Gdzie był Bóg .. 16.01.14, 13:03
                    poziomka785 napisała:

                    > bookworm napisał:
                    > > Ale co to miałoby zmienić? Dokumenty potwierdziłyby, że był jakis gość po
                    > dający
                    > > się za boga, którego nazwali królem żydowskim.
                    > > Mamy dzisiaj istniejące dokumenty potwierdzające istnienie Sathya Sai Bab
                    > a, któ
                    > > ry "uważał się za reinkarnację indyjskiego guru Shirdi Sai Baby, Ramy, Kr
                    > yszny,
                    > > Śiwy i Śakti oraz zstąpienie Boga, "ojca, który posłał Jezusa".
                    > >
                    > > Czy to coś zmienia w Twoim życiu i spojrzeniu na istnienie Boga?
                    > >
                    > > Jeśli szanujesz logikę to zdajesz sobie sprawę, że istnienie jakiegokolwi
                    > ek bog
                    > > a nigdy nie zostało udowodnione.
                    >
                    > Dla mnie to jest bez znaczenia, ale kilku ateistow z ktorymi mialam okazje dysk
                    > utowac na ten temat mowilo mi, ze nie wierza w istnienie Boga takze dlatego, ze
                    > ktos taki jak Jezus Chrystus po prostu nigdy nie istnial.

                    Ja też nie wierzę w prawdziwość istnienia Jezusa ale to nie jest wyłączny powód bycia ateistą. Zresztą dlaczego miałby być. Przecież skoro nie Jezus, to jest jeszcze Mahomet (którego istnienie jest lepiej udokumentowane) lub wspomniany, zupełnie współczesny, Shirdi Sai Baba - ten ma nawet zdjęcia i nagrania video.
                    Bogów, proroków, reinkarnacji bogów i synów bożych jest multum - do wyboru, do koloru. Lecz właśnie to sprawia, że koncept religii i bogów jest wiarygodny jak kulturowy twór ludzki (chociaż podobno szympansy również przejawiają coś na kształt wierzeń religijnych) niż jako teza kosmologiczna.

                    Uważanie, że Twój Bóg jest bardziej prawdziwy na podstawie Twojej wiary, odczuć, wyobrażeń i "świętej" książki/zapisków - czyli dokładnie tego samego argumentu jakiego używają inne religie jest zwykłym przejawem arogancji.
                    • poziomka785 Re: Gdzie był Bóg .. 16.01.14, 13:22
                      bookworm napisał:

                      > Przecież skoro nie Jezus, to jest
                      > jeszcze Mahomet (którego istnienie jest lepiej udokumentowane)

                      Mahomet zabijal wlasnymi rekami na krwawej wojnie. Przespal sie ze swoja "zona" kiedy ona miala zaledwie 9 lat ( czy myslisz, ze dziewieciletnia dziewczynka poszla z mezczyzna do lozka z wlasnej woli ???), zmienial zdanie co do rzekomej woli Boga parokrotnie, w zaleznosci od tego jak mu tam pasowalo.
                      Juz mowilam, ze ten ktory zabija, gwalci i klamie w imieniu swojego Boga nie zostal wyslany przez Boga. Bog nie jest smiercia. Jest zyciem, pokojem i miloscia. To wszystko mamy w nauczaniu Chrystusa.
                      • bookworm Re: Gdzie był Bóg .. 16.01.14, 15:02
                        poziomka785 napisała:

                        > bookworm napisał:
                        >
                        > > Przecież skoro nie Jezus, to jest
                        > > jeszcze Mahomet (którego istnienie jest lepiej udokumentowane)
                        >
                        > Mahomet zabijal wlasnymi rekami na krwawej wojnie. Przespal sie ze swoja "zona"
                        > kiedy ona miala zaledwie 9 lat ( czy myslisz, ze dziewieciletnia dziewczynka p
                        > oszla z mezczyzna do lozka z wlasnej woli ???), zmienial zdanie co do rzekomej
                        > woli Boga parokrotnie, w zaleznosci od tego jak mu tam pasowalo.

                        Najwidoczniej niedosłyszał za pierwszym razem.
                        Zresztą biblijny bóg też kazał kamienować homoskesualistów i cudzołożnice oraz nieposłuszne dzieci, a Jezus nawoływal niewolników do posłuszeństwa w stosunku do ich panów, ale z czasem jego wyznawcy zmienili zdanie i poprawili decyzję boga - najwyraźniej zmienność zdania to jakaś uniwersalna cecha bogów :).

                        > Juz mowilam, ze ten ktory zabija, gwalci i klamie w imieniu swojego Boga nie z
                        > ostal wyslany przez Boga. Bog nie jest smiercia. Jest zyciem, pokojem i milosci
                        > a. To wszystko mamy w nauczaniu Chrystusa.

                        Bóg to jest niezdefniowany i niepoznawalny, a jego królestwo nie jest z tego świata.
                        A to co Ty opisujesz to Twoje oczekiwania i wyobrażnia o tym co jest według Ciebie "dobrem" i co jest o dziwo w jakimś stopniu zbieżne do tego co humaniści uważają za dobro niezależnie od ich wiary i niewiary w jakichkolwiek bogów. Zauważ, że słowa życie, pokój, miłość potrafią być definiowane i stosowane również bez boskiej otoczki i w najmniejszym stopniu na tym nie tracą.
                        Co więcej nie dochodzi do absurdów, gdy pod definicję miłości podszywa się boga, który nawołuje do niewolnictwa lub posłuszeńwstwa niewolników wobce swoich panów (Jezus) i karania śmiercią homoskesualistów, cudzołożnice, niewiernych i nieposłuszne dzieci, nie straszy niewiernych piekłem i wiecznym ogniem też tak jak czyni to Jezus - jednocześnie nazywając się miłością (w sumie każdy sadysta uważa się za dobrego, a znęcanie się jest dla niego formą wyrażania swojej miłości).
                        • poziomka785 niewolnictwo 16.01.14, 15:51
                          "Częstym źródłem nieporozumień i sporów jest używanie przez strony danego konfliktu tego samego słowa, przy jednoczesnym różnym i odmiennym jego rozumieniu. Jednym z tego przykładów może być choćby osławione i odmieniane dziś na wiele przypadków słowo „tolerancja”. Współcześnie jest ono utożsamiane z szacunkiem, a nawet wręcz poparciem, jakie należy okazywać danemu zachowaniu, podczas gdy w tradycyjnie chrześcijańskim znaczeniu oznaczało ono jedynie „cierpliwe znoszenie” czegoś co uważa się za złe, obrzydliwe i występne."

                          "Problem polega na tym, iż wysuwający zarzut o „popieraniu przez Biblię niewolnictwa” nie uwzględniają faktu, że aprobowane przez Pismo święte niewolnictwo nie miało zarysowanego wyżej charakteru absolutnej władzy jednego człowieka nad drugim, ale było znacznie ograniczane przez różne nakazy i zakazy mające na celu temperowanie samowoli panów nad niewolnikami. I tak np. pan winny zabicia niewolnika miał być surowo ukarany (Wj 21, 20). Jeśli niewolnik w wyniku pobicia stracił choćby ząb miał być obdarzony wolnością (Wj 21, 26). Niewolnicy nie mogli pracować w szabasy i lata jubileuszowe (Wj 21, 10). Hebrajscy niewolnicy mieli być uwalniani z mocy prawa raz na siedem lat, przy czym aktowi owego uwolnienia miało towarzyszyć darowanie przez pana dotychczasowemu niewolnikowi jakiejś części swego majątku (Wj 21, 2; Powt. Prawa 15, 12 – 15). W wypadku, gdy u Izraelity ukrył się jakiś uciekający przed swym panem niewolnik, istniał zakaz wydawania go jego dotychczasowemu właścicielowi, a ów uciekinier mógł sobie wybrać miejsce, gdzie zechce żyć i „gdzie będzie czuł się dobrze”. Owe prawo zostało zakończone słowami: „Nie będziesz go dręczył” (Powt. Prawa 23, 16 – 17). Generalnie zaś biorąc, Pan Bóg nakazał w Piśmie świętym traktować niewolników w sposób dobry, sprawiedliwy i łagodny (Ef 6, 9; Kol 4, 1). Nie ma też w Biblii żadnych sugestii, jakoby pewne moralne (a często zarazem prawne) zakazy i nakazy nie odnosiły się do niewolników. Nie istnieją tam wszak zapisy typu: „Nie będziesz gwałcił niewiasty, ale swoją niewolnicę możesz zgwałcić”; „Nie będziesz sprzedawał swej córki za prostytutkę, ale z niewolnicy możesz uczynić płatną nierządnicę”, etc. Gdy zaś spojrzymy na Pismo święte w szerszym kontekście, to widać tam wielką Bożą troskę, by traktowano wszystkich w sposób równie sprawiedliwy, nie faworyzując nikogo ze względu na jego bogactwo czy biedę, bycie rodowitym Żydem czy też obcym przybyszem (Wj 22, 20; Wj 23, 6, 9; Kapł 19, 15, 33 – 34; Powt. Prawa 24, 17 – 18; 27, 19).

                          zrodlo: www.fronda.pl/blogi/miroslaw-salwowski/czy-pismo-swiete-popiera-niewolnictwo,35438.html

                          co o tym myslisz ?
                          • bookworm Re: niewolnictwo 16.01.14, 16:51
                            poziomka785 napisała:
                            > co o tym myslisz ?

                            Fronda manipuluje i nie mówi niewygodnych cytatów z Biblii, a co więcej interpretuje je po swojemu.
                            Niewolnictwo znaczyło tyle co niewola i posiadanie na własność drugiego człowieka - razem z jego żoną i dziećmi. I wymysły apologetów frondy nie zmienią tego faktu - to było niewolnictwo, a nie umowa o pracę.

                            Ad. Hebrajscy niewolnicy - w całości wygląda to tak:
                            Wj 21,02 Jesli kupisz niewolnika - Hebrajczyka, bedzie ”ci” słuzył szesc lat, w siódmym
                            roku zwolnisz go bez wykupu.
                            Wj 21,03 Jesli przyszedł sam, odejdzie sam, a jesli miał zone, odejdzie z zona.
                            Wj 21,04 Lecz jesli jego pan dał mu zone, która zrodziła mu synów i córki, zona jak i
                            dzieci beda nalezec do pana, a on odejdzie sam.

                            Wj 21,05 A jesliby niewolnik oswiadczył wyraznie: ”Miłuje mojego pana, moja zone i
                            moje dzieci i nie chce odejsc wolny”,
                            Wj 21,06 wówczas zaprowadzi go pan przed Boga i zawiedzie do drzwi albo do bramy, i
                            przekłuje mu pan jego ucho szydłem, i bedzie niewolnikiem jego na zawsze.


                            Ale popatrzmy na to "boskie" prawo,

                            Jeśli wybijesz ząb niewolikowi albo oko - masz go obdarzyć wolnością. Ale jeśli nie to facet jest niewolnikiem i ma obowiązek tyrać dla swojego pana aż zdechnie.

                            >I tak np. pan winny
                            > zabicia niewolnika miał być surowo ukarany (Wj 21, 20).

                            Jednak pod pewnymi warunkami (bo ta sama biblia na którą powołuje się Fronda pisze)

                            Wj 21,20 Kto by pobił kijem swego niewolnika lub niewolnice, tak izby zmarli pod jego
                            reka, winien byc surowo ukarany.
                            Wj 21,21 A jesliby pozostali przy zyciu jeden czy dwa dni, to nie bedzie podlegał karze,
                            gdyz sa jego własnoscia.


                            >Nie ma też w Biblii żadnych sugestii, jakoby pewne moralne
                            > (a często zarazem prawne) zakazy i nakazy nie odnosiły się do niewolników. Nie
                            > istnieją tam wszak zapisy typu: „Nie będziesz gwałcił niewiasty, ale swoj
                            > ą niewolnicę możesz zgwałcić”; „Nie będziesz sprzedawał swej córki
                            > za prostytutkę, ale z niewolnicy możesz uczynić płatną nierządnicę”, etc.

                            No to popatrzmy jakaż to boska morlanośc płynie z biblii:

                            Pwt 22,28 Jesli mezczyzna znajdzie młoda kobiete - dziewice niezaslubiona - pochwyci
                            ja i spi z nia, a znajda ich,
                            Pwt 22,29 odda ten mezczyzna, który z nia spał, ojcu młodej kobiety piecdziesiat syklów
                            srebra i zostanie ona jego zona. Za to, ze jej gwałt zadał, nie bedzie jej mógł
                            porzucic przez całe swe zycie.


                            Cóż kobieta pewnie umiera z radości na myśl, że jej gwałciciel zostanie jej mężem. Z przewagą umierania.

                            I patrzmy dalej co też święta księga moralności pisze o nieposłusznych dzieciach:

                            Wj 21,17 Kto by złorzeczył ojcu albo matce, winien byc ukarany smiercia.

                            Ale tak już serio - powoływanie się na Biblię jako na źródło jakiejkolwiek nauki moralnej jest absurdem. Biblia to bajki i zbiór zasad starożytnych plemion z epoki kamienia. Stosowanie ich w czasach wpsółczesnych i powołowywanie się na te nakazy może być usankcjonowane tylko przez barbarzyńców i psychopatów albo idiotów - albo wszystkich trzech naraz.

                            Do tworzenia zasad moralnych lepiej używać rozumu niż biblii.
                            • poziomka785 Re: niewolnictwo 16.01.14, 17:33
                              bookworm napisał:

                              > Ale tak już serio - powoływanie się na Biblię jako na źródło jakiejkolwiek nauk
                              > i moralnej jest absurdem. Biblia to bajki i zbiór zasad starożytnych plemion z
                              > epoki kamienia. Stosowanie ich w czasach wpsółczesnych i powołowywanie się na t
                              > e nakazy może być usankcjonowane tylko przez barbarzyńców i psychopatów albo id
                              > iotów - albo wszystkich trzech naraz.
                              >
                              > Do tworzenia zasad moralnych lepiej używać rozumu niż biblii.

                              Hmm......nie posiadam autentycznej i wystarczajacej ilosci wiedzy na temat niewolnictwa z czasow Chrystusa, by na ten temat polemizowac. Czy ty tą wiedzą dysponujesz ?

                              ps/ w sprawach moralnych kieruje sie wlasnym sumieniem :)
                              • poziomka785 Re: niewolnictwo 16.01.14, 17:58
                                > bookworm napisał:
                                >
                                > > Ale tak już serio - powoływanie się na Biblię jako na źródło jakiejkolwie
                                > k nauk
                                > > i moralnej jest absurdem.

                                Acha, i nie powolalam sie na Biblie (w tym sensie, ze nie powiedzialam, ze wierze w to, co autor tego tekstu napisal ) tylko po prostu spytalam, co ty o tym sadzisz :)
                                • bookworm Re: niewolnictwo 16.01.14, 18:35
                                  serio? To tłumaczenie brzmi tak pokrętnie i bez sensu jak tłumaczenie pewnego posła o faszystowskich zamiłowaniach, który tłumaczył że hailem zamawiał pięć piw.
                              • bookworm Re: niewolnictwo 16.01.14, 18:09
                                dopiero co powoływałaś się na biblię a teraz już wycofujesz rakiem i szybko zmieniasz temat. To mi się podoba, bo obrazuje że nie masz żadnych argumentów, a powoływanie się na biblię było nie tyle błędem co naiwnością - i jeszcze fronda :)
                                Ale wierz lub nie - większość czytelników forum z łatwością jest w stanie dostrzec tą kiepską manipulacje. To było słabiutkie.
                                • poziomka785 Re: niewolnictwo 16.01.14, 18:47
                                  bookworm napisał:

                                  > dopiero co powoływałaś się na biblię a teraz już wycofujesz rakiem i szybko zmi
                                  > eniasz temat. To mi się podoba, bo obrazuje że nie masz żadnych argumentów, a p
                                  > owoływanie się na biblię było nie tyle błędem co naiwnością - i jeszcze fronda
                                  > :)
                                  > Ale wierz lub nie - większość czytelników forum z łatwością jest w stanie dostr
                                  > zec tą kiepską manipulacje. To było słabiutkie.

                                  ????
                                  Nie powolalam sie na Biblie, tylko spytalam co sadzisz o tekscie, ktory znalazlam na ten temat. Podalam ci zrodlo !
                                  Zrobilam to, poniewaz nie mam wystarczajacej wiedzy na ten temat. CO PRZYZNALAM. W dodatku juz mowilam w innych watkach ze osobiscie liczy sie dla mnie jedynie NT. Wiec sie nie czepiaj.
                                  • poziomka785 tez cos 16.01.14, 19:06
                                    pfff......zrob tak jak ja: wklikaj w google "czy biblia popiera niewolnictwo" i zobaczysz kto ci sie wyswietli na jednej z pierwszych pozycji !
                                    • bookworm Re: tez cos 16.01.14, 20:18
                                      poziomka785 napisała:

                                      > pfff......zrob tak jak ja: wklikaj w google "czy biblia popiera niewolnictwo" i
                                      > zobaczysz kto ci sie wyswietli na jednej z pierwszych pozycji !

                                      no więc pytanie dlaczego nie wybrałaś racjonalisty z pierwszej pozycji tylko frondę.
                                      sama sobie odpowiedz
                                      • poziomka785 Re: tez cos 16.01.14, 21:06
                                        bookworm napisał:

                                        > poziomka785 napisała:
                                        >
                                        > > pfff......zrob tak jak ja: wklikaj w google "czy biblia popiera niewolnic
                                        > two" i
                                        > > zobaczysz kto ci sie wyswietli na jednej z pierwszych pozycji !
                                        >
                                        > no więc pytanie dlaczego nie wybrałaś racjonalisty z pierwszej pozycji tylko fr
                                        > ondę.
                                        > sama sobie odpowiedz

                                        łomatko, nerf juz do ciebie nie mam :) Z tego prostego powodu ze w pierwszej lini bylo napisane: "Oficjum w swej deklaracji z 1866 roku stwierdziło, iż blablabla" a w drugiej "Częstym zarzutem, jaki stawiany jest Pismu świętego i historycznemu chrześcijaństwu jest tolerowanie czy wręcz popieranie instytucji ..."
                                        Kliknelam odruchowo na to drugie, bo zarzuciles pismu swietemu, innych tekstow jeszcze nie mialam czasu poczytac. Ale mam zamiar. Chocby tylko dlatego, zeby zobaczyc ile jest prawdy w tym, co napisal ten caly Fronda, ktorego dzisiaj odkrylam.
                                        Koniec przesluchania ?
                                        • bookworm Re: tez cos 16.01.14, 21:18
                                          poziomka785 napisała:

                                          > bookworm napisał:
                                          >
                                          > > poziomka785 napisała:
                                          > >
                                          > > > pfff......zrob tak jak ja: wklikaj w google "czy biblia popiera nie
                                          > wolnic
                                          > > two" i
                                          > > > zobaczysz kto ci sie wyswietli na jednej z pierwszych pozycji !
                                          > >
                                          > > no więc pytanie dlaczego nie wybrałaś racjonalisty z pierwszej pozycji ty
                                          > lko fr
                                          > > ondę.
                                          > > sama sobie odpowiedz
                                          >
                                          > łomatko, nerf juz do ciebie nie mam :) Z tego prostego powodu ze w pierwszej l
                                          > ini bylo napisane: "Oficjum w swej deklaracji z 1866 roku stwierdziło, iż bl
                                          > ablabla"
                                          a w drugiej "Częstym zarzutem, jaki stawiany jest Pismu święteg
                                          > o i historycznemu chrześcijaństwu jest
                                          tolerowanie czy wręcz popieranie ins
                                          > tytucji ..."
                                          > Kliknelam odruchowo na to drugie, bo zarzuciles pismu swietemu, innych t
                                          > ekstow jeszcze nie mialam czasu poczytac. Ale mam zamiar. Chocby tylko dlatego,
                                          > zeby zobaczyc ile jest prawdy w tym, co napisal ten caly Fronda, ktorego dzisi
                                          > aj odkrylam.

                                          Fronda jest portalem ultrakatolickim więc tam znajdziesz zawsze tylko jedną "prawidłową" wersję interpretacji.

                                          Ja tylko pokazałem Ci cytaty z tej samej biblii - często w stojące w towarzystwie tych podanych przez redaktora Frondy, a jednak pominięte milczeniem - tak robią zawsze w przypadku fragmentów "niewygodnych", które mogłyby nadszarpnąć wizerunek boga-miłości.

                                          > Koniec przesluchania ?

                                          To było tu jakieś pzesłuchanie?
                                          Szukasz moralności w biblijnym bogu, a ja tylko pokazałem, że to ostatnie miejsce, w którym warto jej szukać.
                                          Stwarzasz sobie boga-miłościa. Ok. Dokładnie to napisałem wcześniej. Każdy człowiek szyje dla siebie boga swoją miarą. Jedni szyją miłością inni sprawiedliwością i surowością, a jeszcze kolejni nienawiścią do innych niż oni sami. Tak było jest i będzie ze wszystkimi bogami. Z Twoim również.
                                          Niepotrzebnie upierasz się przy jego uwiarygadnianiu za pomocą bajek z epoki żelaza czy raczej brażu lub kamienia. W biblii nie ma kochającego boga miłości i pokoju. Takiego jak opisujesz musisz sobie sama wymyślić. Nie będziesz pierwsza ani ostatnia.
                                          • poziomka785 Re: tez cos 16.01.14, 22:19
                                            bookworm napisał:

                                            > Fronda jest portalem ultrakatolickim więc tam znajdziesz zawsze tylko jedną "pr
                                            > awidłową" wersję interpretacji.

                                            Katoliczką nie jestem, ale interesuja mnie wszystkie punkty widzenia.

                                            > W biblii nie ma kochającego boga miłości i
                                            > pokoju.

                                            A to juz nieprawda. Po pierwsze milosc i pokoj zostaly objawione w Chrystusie, po drugie w NT w bardzo wielu miejscach jest mowa o milosci Ojca.
                                            • bookworm Re: tez cos 17.01.14, 10:40
                                              poziomka785 napisała:

                                              > bookworm napisał:
                                              >
                                              > > Fronda jest portalem ultrakatolickim więc tam znajdziesz zawsze tylko jed
                                              > ną "pr
                                              > > awidłową" wersję interpretacji.
                                              >
                                              > Katoliczką nie jestem, ale interesuja mnie wszystkie punkty widzenia.

                                              Wszsytkie czy wszystkie katolickie? ;)


                                              > > W biblii nie ma kochającego boga miłości i
                                              > > pokoju.
                                              >
                                              > A to juz nieprawda. Po pierwsze milosc i pokoj zostaly objawione w Chrystusie,

                                              Jeśli miłość defniujesz jako kocham Cie i Ty mnie kochaj, a jeśli nie będziesz to będzie płacz i zgrzytanie zębami i wieczne męki w ogniu piekielnym... i że możesz kochac swojego partnera i dzieci ale największą miłością Musisz darzyć boga. Więc chyba trochę się różnimy w definicjach.

                                              > po drugie w NT w bardzo wielu miejscach jest mowa o milosci Ojca.

                                              Ten ojciec to taki kochający jak kilku ojców, o których można przeczytać w kronikach kryminalanych - Tak bardzo kochał, że zatłukł na śmierć.
                                              • poziomka785 Re: tez cos 17.01.14, 11:47
                                                > poziomka785 napisała:
                                                > > Katoliczką nie jestem, ale interesuja mnie wszystkie punkty widzenia.

                                                > bookworm napisał:
                                                > Wszsytkie czy wszystkie katolickie? ;)

                                                Gdyby tylko katolickie, to nie stawialabym pytan na forum RELIGIA.

                                                > Jeśli miłość defniujesz jako kocham Cie i Ty mnie kochaj, a jeśli nie będziesz
                                                > to będzie płacz i zgrzytanie zębami i wieczne męki w ogniu piekielnym...

                                                Milosc jest stanem emocjonalnym. Zdarzylo mi sie raz kochac bez wzajemnosci, plakalam i cierpialam, bo nie bylam kochana. Biblia jest pelna symboli. Pewnie jak sie okaze, ze nie zasluzylam na niebo to bede nie tylko plakac ale i zgrzytac zebami, ze zlosci na siebie, ze nie bylam lepsza :)

                                                > i że możesz kochac swojego partnera i dzieci ale największą miłością Musisz darzyć bo
                                                > ga. Więc chyba trochę się różnimy w definicjach.

                                                Jesli naprawde kochasz blizniego, to przedkladasz jego szczescie nad swoje wlasne. Czyli automatycznie wypelniasz wole Boga. A jemu tylko o to chodzi :)

                                                > Ten ojciec to taki kochający jak kilku ojców, o których można przeczytać w kron
                                                > ikach kryminalanych - Tak bardzo kochał, że zatłukł na śmierć.

                                                Bog nikogo nie zatlukl, Jezusa zatlukli ludzie. A Jezus po prostu wiedzial, ze kiedy wyzna kim jest to zostanie skazany na smierc. Wiedzial o tym Ojciec kiedy Go do nas posylal.
                                                • bookworm Re: tez cos 17.01.14, 12:09
                                                  poziomka785 napisała:

                                                  > > poziomka785 napisała:
                                                  > > > Katoliczką nie jestem, ale interesuja mnie wszystkie punkty widzeni
                                                  > a.
                                                  >
                                                  > > bookworm napisał:
                                                  > > Wszsytkie czy wszystkie katolickie? ;)
                                                  >
                                                  > Gdyby tylko katolickie, to nie stawialabym pytan na forum RELIGIA.

                                                  Być może ale wydaje mi się że wtedy rownież szukałabyś gdzies indziej niż w katolickiej Frondzie.

                                                  > > Jeśli miłość defniujesz jako kocham Cie i Ty mnie kochaj, a jeśli nie będ
                                                  > ziesz
                                                  > > to będzie płacz i zgrzytanie zębami i wieczne męki w ogniu piekielnym...
                                                  >
                                                  > Milosc jest stanem emocjonalnym. Zdarzylo mi sie raz kochac bez wzajemnosci, pl
                                                  > akalam i cierpialam, bo nie bylam kochana.

                                                  nie na temat.

                                                  > Biblia jest pelna symboli. Pewnie j
                                                  > ak sie okaze, ze nie zasluzylam na niebo to bede nie tylko plakac ale i zgrzyta
                                                  > c zebami, ze zlosci na siebie, ze nie bylam lepsza :)

                                                  symbolikę biblii dodali apologeci, gdy sie okazało, że społeczeństwo dojrzało, humanizm zaczął przeważac i dłużej nie będzie chciał tolerować biblijnych idiotyzmów. Wtedy nagle się okazało, że biblia jest metaforą.

                                                  Ja mówię o tym co Jezus rzekomo mówił o miłości, a nie o subiektywnych odczuciach i doswiadczeniach.

                                                  > > i że możesz kochac swojego partnera i dzieci ale największą miłością Musi
                                                  > sz darzyć bo
                                                  > > ga. Więc chyba trochę się różnimy w definicjach.
                                                  >
                                                  > Jesli naprawde kochasz blizniego, to przedkladasz jego szczescie nad swoje wlas
                                                  > ne. Czyli automatycznie wypelniasz wole Boga. A jemu tylko o to chodzi :)

                                                  Widzisz znowu mówisz o swoim bogu. Zdefiniuj go, bo ja nic o nim nie wiem. Niby powołujesz się na Jezusa, ale przekręcasz jego słowa i robisz z niego kogoś kim nie jest. Rozumiem to. To taka racjonalizacja religijnej indoktrynacji. niby zaczynasz uzywać rozumu i sama potrafisz powiedzieć co jest dobre a co złe, ale z drugiej strony nie potrafisz się pozbyć urojonego boga i za wszelką cenę musisz go gdzieś w tą ideologie wpleść. Bóg biblijny, a w szczególności Jezus chce bys miłość do niego przekładała nad miłośc do bliźniego. I mówi o tym wprost bez owijania w bawełnę i metafor.

                                                  >
                                                  > > Ten ojciec to taki kochający jak kilku ojców, o których można przeczytać
                                                  > w kron
                                                  > > ikach kryminalanych - Tak bardzo kochał, że zatłukł na śmierć.
                                                  >
                                                  > Bog nikogo nie zatlukl, Jezusa zatlukli ludzie.
                                                  > A Jezus po prostu wiedzial, ze
                                                  > kiedy wyzna kim jest to zostanie skazany na smierc. Wiedzial o tym Ojciec kiedy
                                                  > Go do nas posylal.

                                                  Jezus, którego śmierć bóg zaplanował przed stworzeniem świata (sic!) wiedząc, że ludzie zgrzeszą i że ich za to ukarze i później postanowi wybaczyć im poświęcając życie swojego syna, który jest jednocześnie nim samym - słowo "wybaczam" bogom z tak napuchniętym ego nie przechodzi przez gardło. Biblijny bóg to idiota.

                                                  A skazanie na wieczne męki piekielne to kto robi? Samo się robi? A jeśli samo to kto to tak urządził?

                                                  A kto urzadził biblijny potop, deszcz ognia na Sodomę i Gomorę, i śmierć małżeństwa, które zataiło majątek żeby nie oddać wszystkiego bogu?
                                                  Znasz tą biblię, z której wywodzisz swojego boga i Jezusa, czy tylko te fragmenty, które pasują lub które odczytują szamani podczas mszy?
                                                  • poziomka785 Re: tez cos 17.01.14, 13:33
                                                    bookworm napisał:
                                                    poziomka785 napisała:

                                                    > > Gdyby tylko katolickie, to nie stawialabym pytan na forum RELIGIA.

                                                    > Być może ale wydaje mi się że wtedy rownież szukałabyś gdzies indziej niż w kat
                                                    > olickiej Frondzie.

                                                    toz jeszcze nie mialam czasu,

                                                    > > Milosc jest stanem emocjonalnym. Zdarzylo mi sie raz kochac bez wzajemnos
                                                    > ci, plakalam i cierpialam, bo nie bylam kochana.

                                                    > nie na temat.

                                                    Ale dowaliles. Jak ta wypowiedz nie byla na temat to ja jestem papiezem ! Mowa jest o milosci i cierpieniu z odtracenia. Jak cie Bog odtraci to bedziesz cierpial. I nie w fizycznym ogniu piekielnym. Nie trzeba byc super inteligentym czlowiekiem, zeby zrozumiec, co napisalam.

                                                    > Ja mówię o tym co Jezus rzekomo mówił o miłości, a nie o subiektywnych odczuciach i doswiadczeniach.

                                                    Widac, ze pojecia nie masz o milosci zawartej w Nowym Testamecie ! Juz samo twoje swierdzenie, ze w bibli wogole nie ma Boga pokoju i milosci to potwierdza. Wez do reki Nowy Testament i poczytaj. Nie boj sie nie oslepniesz od tego :) Poczytasz to sie wymienimy naszymi punktami widzenia. Moze przyznasz mi racje co do niektorych rzeczy, a ja ci przyznam co do innych. Czlowiek ciagle sie uczy, a ja jestem otwarta na dyskusje z inteligentnymi ludzmi i to nie jest tak, ze nigdy nie zmieniam swojego zdania.

                                                    > Jesli naprawde kochasz blizniego, to przedkladasz jego szczescie nad swoj
                                                    > e wlasne. Czyli automatycznie wypelniasz wole Boga. A jemu tylko o to chodzi

                                                    > Widzisz znowu mówisz o swoim bogu.

                                                    Po to jest to forum, zeby sie dzielic z innymi swoimi przekonaniami :) Ja nie nauczam i nie mam zamiaru tego robic. Dlatego ciagle podkreslam, ze to jest wylacznie moje zdanie. Kazdy ma swoj rozum.

                                                    > Niby powołujesz się na Jezusa, ale przekręcasz jego słowa i robisz z niego kogoś ki
                                                    > mnie jest.

                                                    Tylko przedstawiam swoj sposob widzenia. Czy to zle miec wlasne zdanie ? Czy mam przejac opinie jakiegos Jasia albo Krysi ?

                                                    > Nie potrafisz się pozbyć urojonego boga i za wszelką cenę mus
                                                    > isz go gdzieś w tą ideologie wpleść.

                                                    Nie potrafisz zaakceptowac istnienia Boga i za wszelka cene musisz go ze swojej ideologii wyplesc :) W zwiazku z tym, ze zadne z nas nie moze udowodnic istnienia lub nieistnienia Boga, nasze zdanie jest warte dokladnie tyle samo.

                                                    >Bóg biblijny, a w szczególności Jezus chce
                                                    > bys miłość do niego przekładała nad miłośc do bliźniego. I mówi o tym wprost b
                                                    > ez owijania w bawełnę i metafor.

                                                    i tu mozemy sie klocic o to, ktory fragment jest metafora, a ktory nie :)

                                                    > Jezus, którego śmierć bóg zaplanował przed stworzeniem świata (sic!) wiedząc, ż
                                                    > e ludzie zgrzeszą i że ich za to ukarze i później postanowi wybaczyć im poświęc
                                                    > ając życie swojego syna, który jest jednocześnie nim samym - słowo "wybaczam" b
                                                    > ogom z tak napuchniętym ego nie przechodzi przez gardło. Biblijny bóg to idiota
                                                    > A skazanie na wieczne męki piekielne to kto robi? Samo się robi? A jeśli samo t
                                                    > o kto to tak urządził?
                                                    > A kto urzadził biblijny potop, deszcz ognia na Sodomę i Gomorę, i śmierć małżeń
                                                    > stwa, które zataiło majątek żeby nie oddać wszystkiego bogu?

                                                    Nie znam odpowiedzi na te pytania, prawdy nikt nie zna :)

                                                    > Znasz tą biblię, z której wywodzisz swojego boga i Jezusa, czy tylko te fragmen
                                                    > ty, które pasują lub które odczytują szamani podczas mszy?

                                                    Do kosciola albo katedry wchodze, jak mam ochote poogladac sobie siedemnastowieczne rzezby albo obrazy, interesuje sie sztuką i sama maluje :) Tyle.
                                                  • bookworm Re: tez cos 17.01.14, 15:05
                                                    poziomka785 napisała:

                                                    > bookworm napisał:
                                                    > poziomka785 napisała:
                                                    >
                                                    > > > Gdyby tylko katolickie, to nie stawialabym pytan na forum RELIGIA.
                                                    >
                                                    > > Być może ale wydaje mi się że wtedy rownież szukałabyś gdzies indziej niż
                                                    > w kat
                                                    > > olickiej Frondzie.
                                                    >
                                                    > toz jeszcze nie mialam czasu,
                                                    >
                                                    > > > Milosc jest stanem emocjonalnym. Zdarzylo mi sie raz kochac bez wza
                                                    > jemnos
                                                    > > ci, plakalam i cierpialam, bo nie bylam kochana.
                                                    >
                                                    > > nie na temat.
                                                    >
                                                    > Ale dowaliles. Jak ta wypowiedz nie byla na temat to ja jestem papiezem ! Mowa
                                                    > jest o milosci i cierpieniu z odtracenia. Jak cie Bog odtraci to bedziesz cier
                                                    > pial. I nie w fizycznym ogniu piekielnym. Nie trzeba byc super inteligentym cz
                                                    > lowiekiem, zeby zrozumiec, co napisalam.

                                                    Jak mnie jeden bóg odtrąci to przygarnie mnie drugi, który nie lubi tego pierwszego :)

                                                    > > Ja mówię o tym co Jezus rzekomo mówił o miłości, a nie o subiektywnych od
                                                    > czuciach i doswiadczeniach.
                                                    >
                                                    > Widac, ze pojecia nie masz o milosci zawartej w Nowym Testamecie ! Juz samo two
                                                    > je swierdzenie, ze w bibli wogole nie ma Boga pokoju i milosci to potwierdza. W
                                                    > ez do reki Nowy Testament i poczytaj. Nie boj sie nie oslepniesz od tego :) Poc
                                                    > zytasz to sie wymienimy naszymi punktami widzenia.

                                                    Zdziwisz się ale czytałem i to wielokrotnie i do tego cały bez omijania niewygodnych kawałków. Nie intertesuje mnie co o nim mówią tylko jaki obraz daje. Oceniam po treści, a nie po okładce.

                                                    >Moze przyznasz mi racje co d
                                                    > o niektorych rzeczy, a ja ci przyznam co do innych. Czlowiek ciagle sie uczy, a
                                                    > ja jestem otwarta na dyskusje z inteligentnymi ludzmi i to nie jest tak, ze ni
                                                    > gdy nie zmieniam swojego zdania.

                                                    spróbujemy. Od czegoś trzeba zacząć. Jest bardzo wielu bogów. Każdy ma inną definicję w zależności od położenia geograficznego i historii - bogowie i religiie ewoluowały tak jak społeczeństwa. Przyznasz?

                                                    > > Jesli naprawde kochasz blizniego, to przedkladasz jego szczescie nad swoj
                                                    > > e wlasne. Czyli automatycznie wypelniasz wole Boga. A jemu tylko o to cho
                                                    > dzi
                                                    >
                                                    > > Widzisz znowu mówisz o swoim bogu.
                                                    >
                                                    > Po to jest to forum, zeby sie dzielic z innymi swoimi przekonaniami :) Ja nie n
                                                    > auczam i nie mam zamiaru tego robic. Dlatego ciagle podkreslam, ze to jest wyl
                                                    > acznie moje zdanie. Kazdy ma swoj rozum.
                                                    >
                                                    > > Niby powołujesz się na Jezusa, ale przekręcasz jego słowa i robisz z nieg
                                                    > o kogoś ki
                                                    > > mnie jest.
                                                    >
                                                    > Tylko przedstawiam swoj sposob widzenia. Czy to zle miec wlasne zdanie ? Czy m
                                                    > am przejac opinie jakiegos Jasia albo Krysi ?

                                                    Widzisz, cały czas o tym mowię. Odczucie boga to kwestia subiektywna. Z bogiem jak z nałogiem jedni go potrzebują inni nie.

                                                    > > Nie potrafisz się pozbyć urojonego boga i za wszelką cenę mus
                                                    > > isz go gdzieś w tą ideologie wpleść.
                                                    >
                                                    > Nie potrafisz zaakceptowac istnienia Boga i za wszelka cene musisz go ze swojej
                                                    > ideologii wyplesc :)

                                                    Nie tylko tego jednego - wyplatam wszystkich, a ty ilu wyplatasz? Prawdopodobnie tylko jednego mniej niż ja.
                                                    Czy Ty nie potrafisz zaakceptować istnienie jednorożców, które stworzyły Boga i Jezusa? A może potrafisz? Dlaczego?

                                                    >W zwiazku z tym, ze zadne z nas nie moze udowodnic istnie
                                                    > nia lub nieistnienia Boga, nasze zdanie jest warte dokladnie tyle samo.

                                                    O stój, stój. Nieistnienia nie muszę udowadniać. Tego się zwyczajnie nie robi. Nikt nie udowadnia nieistnienia ziejących ogniem smoków. Z dowodzeniem istnienia jest inaczej. Jeżeli się go nie udodowodni to takie coś nie istnieje. Np. ktos stawia tezę - istnieją krasnoludki sikające do mleka i mieszkające w domkach z grzybów. I zaczyna to udowadniać. I po wielu latach poszukiwań stwierdza, że nie ma dowodów na ta tezę. I uznaje że to byłoby bardzo fajne ale to jednak nie jest prawda.
                                                    A Ty ze swoim bogiem robisz coś alogicznego. Nie masz dowodów ale mimo to uznajesz, ze to prawda - po prostu "jeszcze nie znalazłaś dowodów".

                                                    > >Bóg biblijny, a w szczególności Jezus chce
                                                    > > bys miłość do niego przekładała nad miłośc do bliźniego. I mówi o tym wp
                                                    > rost b
                                                    > > ez owijania w bawełnę i metafor.
                                                    >
                                                    > i tu mozemy sie kłócić o to, ktory fragment jest metafora, a ktory nie :)

                                                    No popatrz i TY decydujesz, który jest, a który nie jest? A na jakiej podstawie? Objawienie? A może bóg do Ciebie przemawia i palcem wskazuje. A może inaczej. Niektóre fragmenty brzmią tak idiotycznie, że rozsądek nakazuje to zracjonalizować i uznać za metaforę, która oznacza coś zupełnie innego niż, gdy jest czytane dosłownie :)
                                                    Bóg ma problemy z jasnym wyrażaniem się. Może jakies kursy by mu się przydały? I z tworzenia świata i organizmów też.

                                                    > > Jezus, którego śmierć bóg zaplanował przed stworzeniem świata (sic!) wied
                                                    > ząc, ż
                                                    > > e ludzie zgrzeszą i że ich za to ukarze i później postanowi wybaczyć im p
                                                    > oświęc
                                                    > > ając życie swojego syna, który jest jednocześnie nim samym - słowo "wybac
                                                    > zam" b
                                                    > > ogom z tak napuchniętym ego nie przechodzi przez gardło. Biblijny bóg to
                                                    > idiota
                                                    > > A skazanie na wieczne męki piekielne to kto robi? Samo się robi? A jeśli
                                                    > samo t
                                                    > > o kto to tak urządził?
                                                    > > A kto urzadził biblijny potop, deszcz ognia na Sodomę i Gomorę, i śmierć
                                                    > małżeń
                                                    > > stwa, które zataiło majątek żeby nie oddać wszystkiego bogu?
                                                    >
                                                    > Nie znam odpowiedzi na te pytania, prawdy nikt nie zna :)

                                                    Nikt nie zna. To bajki. Bajki to nie jest prawda. A Bóg jest na tyle miłością na ile w swojej głowie nazwiesz go miłością. Tyle i tylko tyle.

                                                    > > Znasz tą biblię, z której wywodzisz swojego boga i Jezusa, czy tylko te f
                                                    > ragmen
                                                    > > ty, które pasują lub które odczytują szamani podczas mszy?
                                                    >
                                                    > Do kosciola albo katedry wchodze, jak mam ochote poogladac sobie siedemnastowie
                                                    > czne rzezby albo obrazy, interesuje sie sztuką i sama maluje :) Tyle.

                                                    No i super. Do niczego więcej się nie nadają. No z niektórych można by zrobić klub, magazyn albo noclegownię.
                                                  • poziomka785 bajki 17.01.14, 22:19
                                                    bookworm napisał:
                                                    poziomka785 napisała:

                                                    > Jest bardzo wielu bogów. Każdy ma inną definicję w zależności od położenia geograficznego i historii - bogowie i religiie ewoluowały tak jak społeczeństwa. Przyznasz?

                                                    Ludzie wierzyli w bardzo wielu bogow, tak. Ale tutaj nie chodzi o jakiegos Zeusa czy Afrodyte. Jesli w/g ciebie Jezus nigdy nie istnial to jak wytlumaczysz, iz mial az tylu nasladowcow ??? I jak wytlumaczysz to, ze wywarł największy wpływ na dzieje ludzkości ??? Bo to jest niepodwazalny fakt. I zobacz: po dwoch tysiacach lat od jego smierci jego slowo jest ciagle jeszcze przekazywane dalej i dalej i to slowo potrafi zmienic ludzi na lepsze. I to tez jest fakt.

                                                    > i TY decydujesz, który jest, a który nie jest? A na jakiej podstawie
                                                    > ? Objawienie? A może bóg do Ciebie przemawia i palcem wskazuje.

                                                    A ty ciagle swoje. Przeciez mowie, ze nie twierdze, ze mam racje. To sa tylko MOJE przekonania.

                                                    > Nieistnienia nie muszę udowadniać. Tego się zwyczajnie nie robi.
                                                    > Nikt nie udowadnia nieistnienia ziejących ogniem smoków.
                                                    > To bajki. Bajki to nie jest prawda.

                                                    To troche tak, jakby paru tysiecy lat lat dochodzily na sluchy, ze dawno dawno temu rosla gdzies w buszu roslina, ktora miala wlasciwosci niszczenia jakiejs choroby grzybnej, na ktora we wspolczesnym swiecie nie ma lekarstwa, a ty bys sie upieral, ze takiej rosliny nigdy nie bylo, ze to tylko bajka. Skad wiesz, ze taka roslina naprawde nie rosla??? Bo jej nie widziales ? Bo jej nie odnaleziono? To troche glupie podejscie, nie uwazasz ?

                                                    >A Bóg jest na tyle miłością n
                                                    > a ile w swojej głowie nazwiesz go miłością. Tyle i tylko tyle.

                                                    Ty nie znasz prawdy. Jestes tylko czlowiekiem, tak samo jak ja i wszyscy inni. Twoja wypowiedz to nie jest pewnik, to jest tylko twoj punkt widzenia :)
                                                  • grgkh Re: bajki 19.01.14, 20:02
                                                    poziomka785 napisała:

                                                    > > A Bóg jest na tyle miłością na ile w swojej
                                                    > > głowie nazwiesz go miłością. Tyle i tylko tyle.
                                                    >
                                                    > Ty nie znasz prawdy.

                                                    Ja ją znam. Prawda – cecha wypowiadanych zdań określająca ich zgodność z rzeczywistością. W mowie potocznej oraz w logice tradycyjnej prawda to stwierdzenie czegoś, co miało faktycznie miejsce lub stwierdzenie niewystępowania czegoś, co faktycznie nie miało miejsca.

                                                    > Jestes tylko czlowiekiem, tak samo jak ja i wszyscy inni.

                                                    Ty też jesteś TYLKO człowiekiem. Pozostaw bogom to, czy są i czy "chcą się objawić". Nie rób tego za nich. Nie wyręczaj ich. Nie definiuj. Nie narzucaj swojej wersji innym ludziom.

                                                    Bogowie nie byli łaskawi się objawić? A więc ich nie ma.

                                                    > Twoja wypowiedz to nie jest pewnik, to jest tylko twoj punkt widzenia :)

                                                    Pewnik to prawda wynikająca z dowodu a nie z dogmatu wiary. Mówisz dokładnie o sobie. Przeczytaj sobie to o pewniku jeszcze raz i do siebie przymierz. Wiara to Twój punkt widzenia ale podawany jako absolutna pewność. Twój - ale arogancko prezentujesz go publicznie jako jedyny możliwy. Dlaczego nie mówisz o alternatywnych bogach lub ich całkowitym odrzuceniu jako równoprawnych możliwościach?

                                                    Ugrzęzłaś w sprzecznościach. Omamiły Cię. Odebrały jasność oceny, logikę. To robią z umysłami dogmaty. Jesteś jeszcze jedną ofiarą.
                                                  • poziomka785 Re: bajki 20.01.14, 10:59
                                                    grgkh napisał:

                                                    > poziomka785 napisała:
                                                    > >
                                                    > > Ty nie znasz prawdy.
                                                    >
                                                    > Ja ją znam. Prawda – cech
                                                    > a wypowiadanych zdań określająca ich zgodność z rzeczywistością. W mowie potocz
                                                    > nej oraz w logice tradycyjnej prawda to stwierdzenie czegoś, co miało faktyczni
                                                    > e miejsce lub stwierdzenie niewystępowania czegoś, co faktycznie nie miało miej
                                                    > sca.


                                                    To jest tylko jej definicja.

                                                    > > Jestes tylko czlowiekiem, tak samo jak ja i wszyscy inni.
                                                    > Ty też jesteś TYLKO człowiekiem. Pozostaw bogom to, czy są i czy "chcą się obja
                                                    > wić". Nie rób tego za nich. Nie wyręczaj ich. Nie definiuj. Nie narzucaj swojej
                                                    > wersji innym ludziom.

                                                    Jestes hipokryta. Jesli jest ktos kto narzuca innym swoje zdanie to wlasnie ty. "Nie wyreczaj ich, nie definiuj". Mowisz mi co mam robic, narzucasz.
                                                    A ja szukam odpowedzi na pytania. Jestem otwarta na dyskusje. Nie zamykam sie w ciasnych ramkach w logiki. Bo uwazam, ze Bog nie jest uwiazany ziemska logika.

                                                    > Wiara to Twój punkt widzenia ale podawany jako absolutna pewność. Twój - ale arogancko
                                                    > prezentujesz go publicznie jako jedyny możliwy. Dlaczego nie mówisz o alternat
                                                    > ywnych bogach lub ich całkowitym odrzuceniu jako równoprawnych możliwościach?

                                                    Prezentuj swoja opinie, wszyscy na tym forum to robia, ty tez. Ale czesto podkreslam, ze to jest tylko moja opinia i ze chcialabym poznac opinie innych. Napisalam juz tez, ze prawdy nie zna nikt, ze nie mam pewnosci co do swoich przekonan, bo nikt nie moze ich miec, ale ze ja wierze. Jesli ktos jest tu arogancki to wlasnie ty.

                                                    > Ugrzęzłaś w sprzecznościach. Omamiły Cię. Odebrały jasność oceny, logikę. To ro
                                                    > bią z umysłami dogmaty. Jesteś jeszcze jedną ofiarą.

                                                    Nie jestes w stanie wyobrazic sobie, ze moze istniec cos o wiekszego niz ziemska logika. Twoje rozumowanie jest ograniczone.
                                                  • grgkh Re: bajki 20.01.14, 11:51
                                                    poziomka785 napisała:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > poziomka785 napisała:
                                                    > > >
                                                    > > > Ty nie znasz prawdy.
                                                    > >
                                                    > > Ja ją znam.
                                                    > > Prawda – cecha wypowiadanych zdań określająca ich zgodność z rzeczywistością. W mowie potocznej oraz w logice tradycyjnej prawda to stwierdzenie czegoś, co miało faktycznie miejsce lub stwierdzenie niewystępowania czegoś, co faktycznie nie miało miejsca.
                                                    >
                                                    > To jest tylko jej definicja.

                                                    Ale definicji należy przestrzegać. A Ty? Co jest dla ciebie prawdą? Dogmat, o którym nie wiesz, czy jest prawdziwy, ale tak uznajesz. To jest SPRZECZNE z definicją.

                                                    > > > Jestes tylko czlowiekiem, tak samo jak ja i wszyscy inni.

                                                    > > Ty też jesteś TYLKO człowiekiem. Pozostaw bogom to,
                                                    > > czy są i czy "chcą się objawić". Nie rób tego za nich.
                                                    > > Nie wyręczaj ich. Nie definiuj. Nie narzucaj swojej
                                                    > > wersji innym ludziom.
                                                    >
                                                    > Jestes hipokryta. Jesli jest ktos kto narzuca innym swoje zdanie to wlasnie
                                                    > ty. "Nie wyreczaj ich, nie definiuj". Mowisz mi co mam robic, narzucasz.


                                                    Powtórzę po Tobie "jesteś tylko człowiekiem"... a jednak WYRĘCZASZ "swojego" boga w opowiadaniu o tym, jaki jest i co zrobił.

                                                    Ja tylko pytam: skąd to wiesz? dlaczego uważasz, że to jest prawda (gdy inni ludzie o bogach mówią inaczej)? Ja Ci niczego nie zabraniam -pokazuję jedynie jak sprzeczne jest to, co tu wypisujesz. Mijasz się z logiką i sensem o lata świetlne.

                                                    Powiedz - nie rozumiesz, że tak jest czy jesteś aż taką hipokrytką, że chcesz innymi manipulować narzucając im swoje absurdy?

                                                    > A ja szukam odpowedzi na pytania.

                                                    Nie szukasz. Powtarzasz to, co dano Ci podczas formatowania. Człowiek szukający odrzuca fałsze.

                                                    > Jestem otwarta na dyskusje.

                                                    Jesteś "otwarta" na ewangelizowanie swoimi dogmatami innych. Dyskusja to reagowanie na argumenty. Moje argumenty systematycznie olewasz.

                                                    > Nie zamykam sie w ciasnych ramkach w logiki.

                                                    Wypływasz na szerokie wody oceanu alogicznego bełkotu. :)

                                                    A ja się zamykam. Dzięki temu ja mam szansę dojść do prawdy a Ty ją omijasz szerokim łukiem.

                                                    > Bo uwazam, ze Bog nie jest uwiazany ziemska logika.

                                                    Opisz mi reguły logiki nieziemskiej? Czy wg niej fałsz nie jest fałszem?

                                                    > > Wiara to Twój punkt widzenia ale podawany
                                                    > > jako absolutna pewność. Twój - ale arogancko
                                                    > > prezentujesz go publicznie jako jedyny możliwy.
                                                    > > Dlaczego nie mówisz o alternatywnych bogach
                                                    > > lub ich całkowitym odrzuceniu jako równoprawnych
                                                    > > możliwościach?
                                                    >
                                                    > Prezentuj swoja opinie, wszyscy na tym forum to robia, ty tez. Ale czesto podkr
                                                    > eslam, ze to jest tylko moja opinia

                                                    Twoja? Nic nie skopiowałaś z kanonów religii?

                                                    > i ze chcialabym poznac opinie innych.
                                                    > Napisalam juz tez, ze prawdy nie zna nikt,

                                                    Definicję prawdy podałem Ci powyżej. Mylisz się. Prawdę poznaje się w logicznym rachunku zdań. Fałsz też można podobnie określić.

                                                    > ze nie mam pewnosci co do swoich przekonan,
                                                    > bo nikt nie moze ich miec, ale ze ja wierze.

                                                    Bzdura. NIE MASZ PEWNOŚCI - ale wierzysz a wiara to pewność absolutna, bo nie wynikająca z dowodu. Sprzeczność. Nie widzisz jej?

                                                    Masz niezły bałagan z definicjami. To jest ta "nieziemska" logika?

                                                    > Jesli ktos jest tu arogancki to wlasnie ty.

                                                    Ja mówię o arogancji w Twoich wypowiedziach a Ty aroganckim opisujesz moją osobę. To erystyczny atak personalny. :)

                                                    > > Ugrzęzłaś w sprzecznościach. Omamiły Cię.
                                                    > > Odebrały jasność oceny, logikę.
                                                    > > To robią z umysłami dogmaty. Jesteś jeszcze jedną ofiarą.
                                                    >
                                                    > Nie jestes w stanie wyobrazic sobie,
                                                    > ze moze istniec cos o wiekszego niz ziemska logika.

                                                    Nie? Ja to widzę u wierzących na tym forum. Nieziemska logika czyli fałsz traktowany jako prawda. I samozadowolenie z tego stanu. Kompensowanie swojego kompleksu niższości.

                                                    > Twoje rozumowanie jest ograniczone.

                                                    Moje jest rozumowanie logiczne. Ograniczenie odrzucenia logiki jest Twoje.
                                                  • poziomka785 Re: bajki 20.01.14, 15:08
                                                    grgkh napisał:

                                                    > poziomka785 napisała:

                                                    > a jednak WYRĘCZASZ "swojego" boga w opowiadaniu o tym, jaki jest i co zrobił.

                                                    Jesli przedstawiam tylko swoje zdanie i podkreslam, ze moge sie mylic, to jestem w porzadku wobec innych. Ty nie jestes w porzadku. Dla ciebie jest tak i ma byc tak, jak mowisz, i basta, nie liczysz sie zupelnie z opinia innych. I dla ciebie, ci ktorzy nie podzielaja twojego zdania to kretyni. Widac to we wszystkich twoim wypowiedziach.

                                                    > że chcesz i
                                                    > nnymi manipulować narzucając im swoje absurdy?

                                                    Przed chwila ci udowodnilam, ze to wlasniue TY narzucasz. Juz mi raz NAKAZALES pewne rzeczy. Nieprawda ? Przytoczyc ci jeszcze raz twoj cytat ?

                                                    > > A ja szukam odpowedzi na pytania.
                                                    > Nie szukasz. Powtarzasz to, co dano Ci podczas formatowania.

                                                    Urodzilam sie w rodzinie katolickiej. Katoliczka juz nie jestem. Odeszlam od tej religii poniewaz nie moglam sie doszukac prawdy w jej dogmatach. Wiec sie nie upieraj jak osiol, bo to jest wlasnie dowod na to, ze nie jestem pod niczyim wplywem i wnioski moge sobie wyciagnac sama.

                                                    > Jesteś "otwarta" na ewangelizowanie swoimi dogmatami innych.

                                                    Boisz sie tego ? :) Boisz sie ktos mi uwierzy ? To dlatego mnie tak sprawdzales ? I dlatego powiedziales Karbatowi, ze mozesz milczec, ale wolisz mowic ? Smieszny jestes. Jaki mialabym w tym interes? Poza tym gdybym miala kogokolwiek przekonywac co do swoich opini to wyglosilabym dogmat o swojej nieomylnosci, tak ja to zrobil papiez, zamaist trabic na lewo i prawo, ze moge sie mylic.

                                                    > Dyskusja to reagowanie na argumenty. Moje argumenty systematycznie olewasz.

                                                    Nie, ja sie po prostu z nimi nie zgadzam. Czy wszyscy na to forum zawsze grzecznie zamykaja buzie, kiedy zaczynasz przemawiac ? Czy masz zal, ze ja tego nie robie ? ;)

                                                    > Bzdura. NIE MASZ PEWNOŚCI - ale wierzysz a wiara to pewność absolutna, bo nie w
                                                    > ynikająca z dowodu. Sprzeczność. Nie widzisz jej?

                                                    Nie tylko absolutna. Wikipedia: Wiara religijna – postawa osobowa różnie definiowana ze względu na to, iż jest jednym z najważniejszych i najbardziej podstawowych ludzkich fenomenów. Pod wpływem intelektualizmu platońskiego, rozróżniającego między mniemaniem (gr. doxa) a wiedzą (gr. episteme), w myśli europejskiej uważano nieraz wiarę za niepełne poznanie i wstęp do intelektualnego oglądu. Wśród postaw wiary rozróżnia się jednak postawę „wierzę, że”, która jest pewnym przypuszczeniem, oraz „wierzę w”, która odnosi się do Absolutu i jest mocnym przekonaniem o jego istnieniu jako prawdy absolutnej[1].

                                                    > > Nie jestes w stanie wyobrazic sobie,
                                                    > > ze moze istniec cos o wiekszego niz ziemska logika.

                                                    > Moje jest rozumowanie logiczne. Ograniczenie odrzucenia logiki je
                                                    > st Twoje.

                                                    dobra, jak sobie chcesz, zostawiam cie w twoich idealnie zdefioniowanych ramkach, poza ktore nic nie ma prawa wyjsc :)
                                                  • bookworm Re: bajki 20.01.14, 15:44
                                                    Jak to ładnie ujął Sam Harris:

                                                    "If someone doesn't value logic, what logical argument would you invoke to prove they should value logic?”

                                                    "Jeżeli ktoś nie ceni logiki, to na jaki logiczny argument chcesz się powołać, by przekonać go, że powinien ją (logikę) cenić?"
                                                  • bookworm Re: bajki 20.01.14, 13:35
                                                    poziomka785 napisała:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > poziomka785 napisała:
                                                    > > >
                                                    > > > Ty nie znasz prawdy.
                                                    > >
                                                    > > Ja ją znam. Prawda
                                                    > ; cech
                                                    > > a wypowiadanych zdań określająca ich zgodność z rzeczywistością. W mowie
                                                    > potocz
                                                    > > nej oraz w logice tradycyjnej prawda to stwierdzenie czegoś, co miało fak
                                                    > tyczni
                                                    > > e miejsce lub stwierdzenie niewystępowania czegoś, co faktycznie nie miał
                                                    > o miej
                                                    > > sca.

                                                    >
                                                    > To jest tylko jej definicja.
                                                    >
                                                    > > > Jestes tylko czlowiekiem, tak samo jak ja i wszyscy inni.
                                                    > > Ty też jesteś TYLKO człowiekiem. Pozostaw bogom to, czy są i czy "chcą si
                                                    > ę obja
                                                    > > wić". Nie rób tego za nich. Nie wyręczaj ich. Nie definiuj. Nie narzucaj
                                                    > swojej
                                                    > > wersji innym ludziom.
                                                    >
                                                    > Jestes hipokryta. Jesli jest ktos kto narzuca innym swoje zdanie to wlasnie
                                                    > ty. "Nie wyreczaj ich, nie definiuj". Mowisz mi co mam robic, narzucasz.

                                                    > A ja szukam odpowedzi na pytania. Jestem otwarta na dyskusje. Nie zamykam sie w
                                                    > ciasnych ramkach w logiki. Bo uwazam, ze Bog nie jest uwiazany ziemska
                                                    > logika.

                                                    Bóg stworzył logikę, która go logicznie wykluczyła. Po kiego diabła to zrobił?

                                                    >
                                                    > > Wiara to Twój punkt widzenia ale podawany jako absolutna pewność. Twój -
                                                    > ale arogancko
                                                    > > prezentujesz go publicznie jako jedyny możliwy. Dlaczego nie mówisz o al
                                                    > ternat
                                                    > > ywnych bogach lub ich całkowitym odrzuceniu jako równoprawnych możliwości
                                                    > ach?
                                                    >
                                                    > Prezentuj swoja opinie, wszyscy na tym forum to robia, ty tez. Ale czesto podkr
                                                    > eslam, ze to jest tylko moja opinia i ze chcialabym poznac opinie innych
                                                    > . Napisalam juz tez, ze prawdy nie zna nikt, ze nie mam pewnosci co do swoich p
                                                    > rzekonan, bo nikt nie moze ich miec, ale ze ja wierze. Jesli ktos jest tu aroga
                                                    > ncki to wlasnie ty.

                                                    Czyli nie ma żadnej metody by okreslić co jest prawdziwe, a co fałszywe?
                                                    Wszystko moze być prawdą ale też wszystko może być fałszem?
                                                    Teoria grawitacji może być prawdziwa, ale jednocześnie nagle w tych samych warunkach człowiek może "spadać w górę".
                                                    A może jednak są jakieś skuteczne kryteria, które pozwalają ocenić co jest dla wszystkich prawdziwe, a co jest złudzeniem, subiektywnym odczuciem?
                                                    Czy jesteś w stanie jakieś kryteria zasugerować?

                                                    > > Ugrzęzłaś w sprzecznościach. Omamiły Cię. Odebrały jasność oceny, logikę.
                                                    > To ro
                                                    > > bią z umysłami dogmaty. Jesteś jeszcze jedną ofiarą.
                                                    >
                                                    > Nie jestes w stanie wyobrazic sobie, ze moze istniec cos o wiekszego niz ziemsk
                                                    > a logika. Twoje rozumowanie jest ograniczone.

                                                    ależ może istnieć coś innego niż logika. Ale co rozumiesz przez "większego" niż logika. Coś bardziej logicznego niż logika? Co też mogłoby to być? Przeczucie, intuicja? Nieeee. Chyba nie, bo takie coś w ogóle nie prowadzi do prawdy.
                                                    Powiedz co mogłoby być bardziej logiczne od logiki?

                                                    Może to i ograniczenie z mojej strony ale nie potrafie sobie wyobrazić czegoś bardziej logicznego od logiki? Pozaziemska logika? Poza ziemią prawda oznacza coś innego, a może poza ziemią działa inna logika? Czy to dotyczy już księżyca czy obszary poza naszym układem słonecznym?
                                                    Musisz koniecznie pomóc naprowadzić na tą "wiekszą", pozaziemską logikę.
                          • kolter-mr Re: niewolnictwo 20.01.14, 09:49
                            poziomka785 napisała:

                            > co o tym myslisz ?

                            Jak widać Żydzi byli w stosunku do niewolników bardziej ludzcy nic wyznawcy Jezusa .Cesarz Konstantyn zabronił piętnować twarzy niewolnika i rozdzielania rodzin ,ale niewolnictwa ten pierwszy tzw chrześcijański cesarz nie zlikwidował.
            • bookworm Re: Gdzie był Bóg .. 16.01.14, 11:43
              privus napisał:

              > poziomka785 napisała:
              >
              > > Krolestwo jego nie jest z tego swiata :)
              >
              > No i w związku z tym ma w głębokim poważaniu bajki tworzone na potrzeby ojców t
              > ej czy innej religii :)

              Słusznie zauważyła, że jego królestwo nie jest z tego świata - fakt, bóg razem ze swoim królestwem w tym świecie nie istnieje.

              A wierzyć to sobie można we wszystko - jedni wierzą w Boga ze ST, inni w boga z Biblii ale tylko z NT (po drobnych korektach, interpretacjach, dostosowanego do aktualnej wiedzy o świecie oraz indywidualnych oczekiwaniach i fantazjach), a jeszcze inni w Mzimu.

              Ilu ludzi tylu bogów, a każdy najprawdziwszy.
    • qwardian Re: Gdzie był Bóg .. 11.01.14, 06:42

      Niestety świeckie szkolnictwo nie uczy już prawa grawitacji, której autorem jest sam Bóg, dlatego moja propozycja jest żeby zlikwidować szkolnictwo świeckie i przywrócić katolickie. Gdzie był Bóg, podejrzewam, że tam gdzie zawsze i ma świetny ubaw kiedy jego dzieci starają się lekceważyć prawa Bozi i lądują głową w dół...
      • kolter-mr Re: Gdzie był Bóg .. 11.01.14, 17:38
        qwardian napisał:

        > Niestety świeckie szkolnictwo nie uczy już prawa grawitacji, której autorem jest sam Bóg, dlatego moja propozycja jest żeby zlikwidować szkolnictwo świeckie i
        > przywrócić katolickie. Gdzie był Bóg, podejrzewam, że tam gdzie zawsze i ma świetny ubaw kiedy jego dzieci starają się lekceważyć prawa Bozi i lądują głową w
        > dół...

        Jak widać jesteś ofiarą świeckiej szkoły ,łbem mocno walnąłeś o beton :))
    • mareczek.krzeszowski Re: Gdzie był Bóg .. 12.01.14, 10:55
      Może ochraniał swego pupila abpa Wesołowskiego ?
    • lumpior Re: Gdzie był Bóg .. 17.01.14, 08:19
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15288203,Podlaskie__co_najmniej_dwie_osoby_zginely_w_pozarze.html? //
      • bookworm Re: Gdzie był Bóg .. 17.01.14, 10:41
        lumpior napisał:

        > rel="nofollow">wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15288203,Podlaskie__co_najmniej_dwie_osoby_zginely_w_pozarze.html? //
    • grgkh Re: Gdzie był Bóg .. 17.01.14, 14:54
      Zjeżdżając podejmował ciąg decyzji prowadzących go do znanego nam skutku.

      Pytanie powinno brzmieć, nie "gdzie był bóg", ale dlaczego jego niewiedza o skutkach nie powstrzymała go od decyzji, które pozwoliłby mu uniknąć tragicznej konsekwencji.

      O tym, co nam się zdarza "nie po naszej myśli" ZAWSZE decyduje nasza niewiedza, nasze ograniczenie przewidywania przyszłości.
    • igor-z-uk Rosjanie mowia: 20.01.14, 10:04

      Нa Бoгa нaдейcя, a caм не плoшaй ( Polegaj na Boga,ale i sam martw sie za siebie).
      Z tego wychodzi,ze nas duzo,a Bog jest jeden i wszystkich nie jest wstanie upilnowac :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka