Dodaj do ulubionych

Co było początkiem Boga?

23.01.14, 18:21
Co było początkiem Boga? Kto go stworzył?
Obserwuj wątek
    • pocoo Re: Co było początkiem Boga? 23.01.14, 23:22
      Którego?
      Początkiem każdego boga był strach.
      • bookworm Re: Co było początkiem Boga? 24.01.14, 09:57
        pocoo napisała:

        > Którego?
        > Początkiem każdego boga był strach.

        a cofajac się do "praprzyczyny" początkiem i przyczyną strachu była ignorancja.
        • wawrzanka Re: Co było początkiem Boga? 25.01.14, 18:13
          bookworm napisał:

          > a cofajac się do "praprzyczyny" początkiem i przyczyną strachu była ignorancja.

          Zaraz, zaraz :) Cofając się do praczasów nie można używać terminu "ignorancja" na określenie stanu umysłu pierwotnych ludzi. Można mówić jedynie o prymitywizmie. Tak sobie myślę, że pierwsi homo sapiens byli tak zdziwieni swoją świadomością życia, że to zdumienie jakoś chcieli wyrazić. I dlatego wymyślili boga. Nie ze strachu, bo oni się śmierci raczej nie bali. Bali się zwierząt i innych ludzi. Dlatego dążyli do zdobycia władzy i dominacji. Kto miał władzę miał też prawo dyktować innym w jakiego boga wierzyć, czego się bać.
          • feelek Re: Co było początkiem Boga? 25.01.14, 19:23
            jeśli idzie o analizę historyczną to trafiłaś w samo sedno
            frappant, powiedzieliby Francuzi,

            ja bym jeszcze dodał:
            oni, z tych kultur, pra - dziejowych naprawdę, szczerze mogli wierzyć:
            jak coś piznęło, niby piorun....
            to my XXI - wieczni, znający choćby coś tak banalnego jak obecnie jest dla nas elektryczność, możemy być po XXI wiecznemu sceptyczni, nic nam nie wcisną.....
            ALE:
            jakaś cenzura zamyka ludziom usta aby zadawać takie fundamentalne pytania
            tu robimy to bez ograniczeń,
            teraz przyszedł czas aby pytać bez tej otoczki, sprzed 5000 lat:
            teraz to są problemy w czystej postaci,
            odpowiedzi są tak różne, ile osób, co zadają pytanie.....
            i b. dobrze
          • wariant_b Re: Co było początkiem Boga? 25.01.14, 19:31
            wawrzanka napisała:
            > Zaraz, zaraz :) Cofając się do praczasów nie można używać terminu "ignorancja"
            > na określenie stanu umysłu pierwotnych ludzi.

            Generalnie termin ten nie pasuje ani do społeczności pierwotnych, ani żadnych innych
            włącznie ze współczesnymi. Ale ignorantów nie brakowało zarówno wtedy, jak teraz.

            > ... że to zdumienie jakoś chcieli wyrazić.

            Wyślę, że to "wyrażanie" było pierwotne wobec religii i bogowie przyplątali się
            gdzieś po drodze nadając uzasadnienie pewnym, wypracowanym społecznym
            zachowaniom rytualnym.
          • bookworm Re: Co było początkiem Boga? 25.01.14, 23:50
            wawrzanka napisała:

            > bookworm napisał:
            >
            > > a cofajac się do "praprzyczyny" początkiem i przyczyną strachu była ignor
            > ancja.
            >
            > Zaraz, zaraz :) Cofając się do praczasów nie można używać terminu "ignorancja"
            > na określenie stanu umysłu pierwotnych ludzi.

            Ignorancja jako brak wiedzy jest jak najbardziej uprawnionym terminem. Nie chodzi mi o świadomą ignorancję - lekceważenie lub odrzucanie dzisiejszej wiedzy, ale zwyczajnie o jej brak.
            U ludzi podobnie jak u większości zwierząt posiadajacych mózg występuje zjawisko w postaci agancy detection. Ludzie podobnie jak zwierzęta tworzą wzorce w oparciu o obserwacje. Jednak podobnie jak gołębie Skinnera mogą, nie posiadajac odpowiedniej metody ananlizy obserwacji, źle powiązać przyczynę i skutek. Kolejnym elementem majacym wpływ na powstanie bogów jest hiperactive agency detection. Ewlucyjnie był to mechanizm wspomagający przetrwanie. Widząc ślady umieliśmy powiązać ten fakt z drapieżnikiem, który je zostawił - ale odpadem ewolucyjnym była nadaktywność tego mechanizmu - nie każde zjawisko ma swojego sprawcę. Ślady mogą yć pozostawione przez drapieżnika, ale chmury lub deszcz wcale nie są tworzone przez jakąś wielką istotę - dzisiaj to wiemy ale dawniej tego nie wiedziano, a szukając odpwoeidzi kto to robi - wytworzono nadludzi - bogów. Miotajacych piorunami, wzburząjacych fale morskie, wybuchajacyh wulkany itd. itp.
            A potem pojawił się pierwszy łotr-geniusz, który postanowił wykorzystać tą ludzką słabość. I pierwsi idioci, którzy stali się jegoofiarami.

            > Można mówić jedynie o prymitywizm
            > ie. Tak sobie myślę, że pierwsi homo sapiens byli tak zdziwieni swoją świadomoś
            > cią życia, że to zdumienie jakoś chcieli wyrazić. I dlatego wymyślili boga.

            Myslę, że mechanizm był zupelnie inny. Gdyby przy dzisiejszej wrażliwości ludzkiej miał powstać bóg, to rzeczywiście Twój scenariusz mógłby być prawdopodobny. Ale w tamtych czasach - jest to bardzo mało prawdopodobne.

            >ie
            > ze strachu, bo oni się śmierci raczej nie bali.

            Jestem pewny że się bali - strach przed śmiercią to jeden z najbardziej pierwotnych lęków wspólnych dla wszystkich zwierząt.

            >Bali się zwierząt i innych lud
            > zi. Dlatego dążyli do zdobycia władzy i dominacji. Kto miał władzę miał też pra
            > wo dyktować innym w jakiego boga wierzyć, czego się bać.

            Ten mechanizm pojawił się raczej jako wtórny.
            • wawrzanka Re: Co było początkiem Boga? 26.01.14, 09:24
              bookworm napisał:

              > Ignorancja jako brak wiedzy jest jak najbardziej uprawnionym terminem. Nie chod
              > zi mi o świadomą ignorancję - lekceważenie lub odrzucanie dzisiejszej wiedzy, a
              > le zwyczajnie o jej brak.

              W porządku. Mnie interesuje - drążąc temat - psychologia. Po co na Ziemi istoty myślące? W jaki sposób myślenie miało pomóc w przetrwaniu, skoro o wiele sensowniej by było - by gatunki rozwijały szybkość, siłę, sprężystość - we własnych ciałach, a nie w mózgu jako źródle rozwoju. Jeśli w ewolucji chodziło wyłącznie o przetrwanie i przystosowanie to dlaczego homo sapiens?

              Psychologia jest bardzo młodą nauką i na razie nie ufam jej opisowi mechanizmów rządzących postępowaniem człowieka. Powiązanie biologii, filozofii, socjologii to po prostu filozofia. Dowodem na to jest fakt, że psychologia nie potrafi nikomu tak naprawdę pomóc. Gdy ktoś jest chory na depresję to dopiero prochy załatwiają sprawę, a to już medycyna.

              Bookworm, mądre rzeczy, owszem, ale gdzie twoja refleksja nad nauką, człowiekiem, jego rozpaczą, nadziejami i zwątpieniem w sens wszystkiego?

              Kobiety są podobno bardziej wrażliwe i bardziej religijne, ale w sumie to one rodzą dzieci, więc są jakby trochę bliżej praprzyczyny wszystkiego. Bardzo mnie cieszy fakt, że na ziemi jest coraz więcej wrażliwych mężczyzn i coraz więcej silnych, świadomych swojej wartości kobiet. I ciekawa jestem dokąd ten trend doprowadzi.
              • jeepwdyzlu dyletanci 26.01.14, 15:15
                Kobiety są podobno bardziej wrażliwe....
                ----------------
                Podobno - w Twoim przypadku - to jest właściwe słowo

                więc są jakby trochę bliżej praprzyczyny wszystkiego.
                -------------------
                TY jesteś bardzo bardzo daleko....
                a tezy które stawiasz - są poniżej poziomu licealisty....
                Moja szczera rada: ZANIM będziesz dzielić się swoimi przemyśleniami - poczytaj nieco.
                Już kilka razy wskazywałem autorów.
                I nieco pokory - bo kompromitujesz się.
                Nawet o tym nie wiesz, co tym bardziej jest zabawne....
                bez urazy
                jeep
                • wawrzanka Re: dyletanci 26.01.14, 16:43
                  A to co? Mała zemsta, bo spełniła się moja przepowiednia, że admin wytnie twoje durne wątki na temat moderacji? E... nie chce mi się z tobą gadać. Powiem tylko krótko, że wiedza to jedno, aksjologia drugie. W tym poście pokazałeś (ale i w wątkach o moderacji też), że wisisz w aksjologicznej próżni. A miałam o tobie lepsze zdanie :D Nie odpisuj.
              • bookworm Re: Co było początkiem Boga? 26.01.14, 22:15
                wawrzanka napisała:

                > bookworm napisał:
                >
                > > Ignorancja jako brak wiedzy jest jak najbardziej uprawnionym terminem. Ni
                > e chod
                > > zi mi o świadomą ignorancję - lekceważenie lub odrzucanie dzisiejszej wie
                > dzy, a
                > > le zwyczajnie o jej brak.
                >
                > W porządku. Mnie interesuje - drążąc temat - psychologia. Po co na Ziemi istoty
                > myślące? W jaki sposób myślenie miało pomóc w przetrwaniu, skoro o wiele senso
                > wniej by było - by gatunki rozwijały szybkość, siłę, sprężystość

                Czy pytanie jest naiwne celowo czy pytasz serio? W czym pomaga myślenie? Po pierwsze zakładasz, że zwierzęta nie myślą - robią to nieco inaczej niż my, bo nasza odnoga ewolucjna poprawadziła nas w tym kierunku.

                > - we własnych
                > ciałach, a nie w mózgu jako źródle rozwoju. Jeśli w ewolucji chodziło wyłącznie
                > o przetrwanie i przystosowanie to dlaczego homo sapiens?

                nazwijmy nas roboczo gołą małpą, bo określenie homo sapiens jest sugestywne - wskazuje, że pod względem "sapiens" jesteśmy wyjątkowi. I jeszcze jedno nie jesteśmy finałem ewolucji, a jedynie jedną z jej odnóg. Tygrysy, małpy, koty, psy, świnie, wróble, szczury czy karaluchy są na tym samym etapie ewolucyjnym co my. Ani bliżej celu, ani dalej - po prostu ich ewolucja poszła w inną stronę - w tę która im pomogła przetrwać. Czy ewolucji chodziło o możliwość trawienia celulozy jak w przypadku karaczanów, a może o umiejętność oddychania beztlenowego jak u sinic? Skąd w ogóle pomysł, że ewolucja ma jakiś konkretny cel poza tym jednym jedynym jakim jest przetrwanie genów.

                >
                > Psychologia jest bardzo młodą nauką i na razie nie ufam jej opisowi mechanizmów
                > rządzących postępowaniem człowieka. Powiązanie biologii, filozofii, socjologii
                > to po prostu filozofia. Dowodem na to jest fakt, że psychologia nie potrafi ni
                > komu tak naprawdę pomóc. Gdy ktoś jest chory na depresję to dopiero prochy zała
                > twiają sprawę, a to już medycyna.
                >
                > Bookworm, mądre rzeczy, owszem, ale gdzie twoja refleksja nad nauką, człowiekie
                > m, jego rozpaczą, nadziejami i zwątpieniem w sens wszystkiego?

                Ależ tak właśnie było z rozpaczy, beznadzei i nie widząc sensu człowiek stworzyl sobie Bogów. Dopiero później nauka pomogła im się ich pozbyć - tym którzy szanują naukę.

                > Kobiety są podobno bardziej wrażliwe i bardziej religijne, ale w sumie to one r
                > odzą dzieci, więc są jakby trochę bliżej praprzyczyny wszystkiego.

                Nie widzę związku pomiędzy rodzeniem dzieci i praprzyczyną. To pewnie dlatego że brakuje mi religijności i kobiecej wrażliwości. :)

                > Bardzo mnie
                > cieszy fakt, że na ziemi jest coraz więcej wrażliwych mężczyzn i coraz więcej s
                > ilnych, świadomych swojej wartości kobiet. I ciekawa jestem dokąd ten trend dop
                > rowadzi.

                To dobry trend.
                Chociaż religie na temat równości kobiet i mężczyzn miały zawsze inne zdanie. Tradycje wyrastajace na gruntach religii kultują patriarchalny porządek świata.
                • wawrzanka Re: Co było początkiem Boga? 27.01.14, 10:25
                  bookworm napisał:


                  > Czy pytanie jest naiwne celowo czy pytasz serio?

                  Bardzo dobre pytanie, Bookworm. Nie domagam się linków i wyjaśnień, ponieważ pytanie wzięło się z wiedzy i jest osobiste.


                  > Ależ tak właśnie było z rozpaczy, beznadzei i nie widząc sensu człowiek stworzy
                  > l sobie Bogów. Dopiero później nauka pomogła im się ich pozbyć - tym którzy sza
                  > nują naukę.

                  I bardzo dobrze. Ja szanuję naukę i chcę jej więcej. Poza tym nie jestem na forum wyłącznie po to, by dzielić się wiedzą, ale też refleksjami, odczuciami. Takie są kobiety i możecie to wyśmiewać, ale to prymitywne. Ty okazałeś się i tak dżentelmenem w porównaniu do jeepa i grgkh :)
                  • grgkh Re: Co było początkiem Boga? 27.01.14, 14:37
                    wawrzanka napisała:

                    > I bardzo dobrze. Ja szanuję naukę i chcę jej więcej.

                    Dołącz do tego pokorę. Nauka bez pokory nie istnieje.

                    > Poza tym nie jestem na forum wyłącznie po to,
                    > by dzielić się wiedzą, ale też refleksjami, odczuciami.

                    OK. Tylko że jeśli mówisz coś, co jest bardzo odległe od wiedzy elementarnej, to zrozumiałym jest dla Ciebie chyba także i to, że ktoś zareaguje na to prostując sprawę i nie powinnaś się unosić honorem.

                    Ja na Twoim miejscu zapoznałbym się z tematem i dopóki tych podstaw nie poznam, nie odzywałbym się by nie wywoływać zażenowania. Wystarczyło napisać "OK" lub nie odpowiadać lub zapytać o jakieś wskazówki lub cokolwiek innego kompromisowego a nie wdawać się w "pyskówkę", w której Twój wizerunek pogarsza swoja jakość.

                    > Takie są kobiety i możecie to wyśmiewać, ale to prymitywne.

                    No to wycięłaś numer! :)

                    > Ty okazałeś się i tak dżentelmenem w porównaniu do jeepa i grgkh :)

                    No i nie da się nic powiedzieć, jak się myśli (bez atakowania personalnego) bo i tak wyjdzie na to samo. Święte uczucia wawrzanki zostały obrażone. Całe szczęście, że nie ma ich ochrony prawnej, bo by nas rozwłóczyła po sądach. :)
              • grgkh Re: Co było początkiem Boga? 27.01.14, 00:18
                Zgodzę się tutaj z jeepem - powinnaś, zanim z poziomu zerowego albo i niższego zaczniesz głosić dziwaczne tezy, trochę poczytać na temat ewolucji.

                > Bookworm, mądre rzeczy, owszem, ale gdzie twoja refleksja nad nauką, człowiekie
                > m, jego rozpaczą, nadziejami i zwątpieniem w sens wszystkiego?

                Na czym polega "refleksja"? Najlepszą refleksją jest udokumentowana naukowo wiedza. Czy chodzi o jakieś zdania, w których przypadkowe pojęcia łączymy ze sobą w sposób, w jakim normalnie nie zdarza im się wspólnie występować?


                > Kobiety są podobno bardziej wrażliwe i bardziej religijne, ale w sumie to one r
                > odzą dzieci, więc są jakby trochę bliżej praprzyczyny wszystkiego.

                Wygląda mi to na refleksję. :) Chyba tego nie powinno się komentować?

                > Bardzo mnie
                > cieszy fakt, że na ziemi jest coraz więcej wrażliwych mężczyzn i coraz więcej s
                > ilnych, świadomych swojej wartości kobiet. I ciekawa jestem dokąd ten trend dop
                > rowadzi.

                Jeśli trend, to raczej wiadomo. A tak w ogóle to gender się kłania.
                • wawrzanka Re: Co było początkiem Boga? 27.01.14, 10:18
                  grgkh napisał:

                  > Zgodzę się tutaj z jeepem - powinnaś, zanim z poziomu zerowego albo i niższego
                  > zaczniesz głosić dziwaczne tezy, trochę poczytać na temat ewolucji.

                  Udowodnij, że moje "dziwaczne tezy" to tezy naukowe, a nie własne refleksje, których mimo wszystko nie obawiam się tutaj zamieszczać. Zwracam uwagę, że ich nie głoszę. Stawiam pytania i są to pytania osobiste, a nie naukowe. Wyśmiewanie ich jest prymitywne.
                  • grgkh Re: Co było początkiem Boga? 27.01.14, 14:21
                    wawrzanka napisała:

                    > grgkh napisał:
                    >
                    > > Zgodzę się tutaj z jeepem -
                    > > powinnaś, zanim z poziomu zerowego albo i niższego
                    > > zaczniesz głosić dziwaczne tezy,
                    > > trochę poczytać na temat ewolucji.
                    >
                    > Udowodnij, że moje "dziwaczne tezy" to tezy naukowe,

                    Tu nie chodzi o to, czy one są naukowe, czy... jakie?
                    No więc jakiej jakości są to tezy?

                    > a nie własne refleksje,

                    Chodzi o to, by "refleksjami" pozostającymi w sprzeczności w samymi podstawami nauki, z którą zapoznajemy się w szkołach w nauczaniu powszechnym nie zaśmiecać strefy publicznej.

                    > których mimo wszystko nie obawiam się tutaj zamieszczać.

                    Ale czego oczekujesz po publikacji takich refleksji? Czy gdyby tu ktoś wrzucił tekst na temat tego, ile jest 2*2 i wynik refleksyjnie ocenił na 5, to czy to ma sens?

                    > Zwracam uwagę, że ich nie głoszę.

                    Fakt, głosu nie użyłaś. :) Użyłaś swojej klawiatury i naszych monitorów. I naszego czasu.

                    > Stawiam pytania i są to pytania osobiste, a nie naukowe.

                    To nie wyglądało na pytanie.

                    > Wyśmiewanie ich jest prymitywne.

                    Nie wyśmiewam. Zasugerowałem grzecznie, że to są podstawy nauki o ewolucji i są łatwo dostępne i raczej powinnaś tę wiedzę uzupełnić samodzielnie. Refleksja to nie to samo co pytanie a ja nie zauważyłem tam pytajnika lecz gotową tezę.

                    Może tego nie zauważasz ale jeśli nikt Ci nie powie, że piszesz kompromitujący Cię tekst, to nie będziesz o tym wiedziała a czytelnicy, wstrzymujący się z delikatności i tak odpowiednio Cie ocenią. I będziesz chodzić z tym "liściem na głowie" do końca dni swoich. Zwracanie uwagi, dzięki któremu możesz uzupełnić wiedzę i stać się erudytką, traktujesz jako prymitywne?

                    Dziwne masz podejście do wiedzy swojej i wiedzy w ogóle.
                    • wawrzanka Re: Co było początkiem Boga? 28.01.14, 00:04
                      grgkh napisał:

                      > Tu nie chodzi o to, czy one są naukowe, czy... jakie?

                      Żadne, misiu o małym rozumku, żadne. To nie są w ogóle tezy.

                      > Chodzi o to, by "refleksjami" pozostającymi w sprzeczności w samymi podstawami
                      > nauki, z którą zapoznajemy się w szkołach w nauczaniu powszechnym nie zaśmiecać
                      > strefy publicznej.

                      Haha, ktoś tu chyba chce tworzyć nowy ład i porządek :D Zdaje się, że osoby decyzyjne już spisały reguły korzystania z forum gazety, a my akurat na takim się znajdujemy. Jeśli już koniecznie chcesz tworzyć nowe zasady to zdefiniuj czym jest według ciebie "zaśmiecanie strefy publicznej". Tylko pamiętaj - co najmniej 10 000 znaków :D

                      > Ale czego oczekujesz po publikacji takich refleksji? Czy gdyby tu ktoś wrzucił
                      > tekst na temat tego, ile jest 2*2 i wynik refleksyjnie ocenił na 5, to czy to m
                      > a sens?

                      Oczekuję twoich zabawnych wpisów i się nie zawiodłam :D

                      > Fakt, głosu nie użyłaś. :) Użyłaś swojej klawiatury i naszych monitorów. I nasz
                      > ego czasu.

                      Rozumiem, że już wystarczająco nadużyłam twojego czasu i nawet nie przeczytasz tej odpowiedzi, podobnie jak ja nie przeczytałam tego, co napisałeś pod moją odpowiedzią do Bookworm. I rozumiem, że teraz nic mi nie odpiszesz. Jeśli jednak to zrobisz - będzie to dowód na to, że moje refleksje dostarczyły ci cennych wrażeń, na które warto poświęcić czas i to w dodatku nie tylko na czytanie, ale nawet na odpisywanie :D

                      > To nie wyglądało na pytanie.

                      A na co?

                      > Nie wyśmiewam. Zasugerowałem grzecznie [...]

                      Skądś znam ten styl. Już wiem. Czasem się zdarza, że jakiś szemrany typ zaczepia ludzi na ulicy - a to o papierosa, a to o godzinę - i zawsze wtedy mówi "przepraszam, ja tylko grzecznie proszę" :D

                      > Może tego nie zauważasz ale jeśli nikt Ci nie powie, że piszesz kompromitujący
                      > Cię tekst, to nie będziesz o tym wiedziała a czytelnicy, wstrzymujący się z del
                      > ikatności i tak odpowiednio Cie ocenią.

                      Ach, dziękuję ci. Nigdy bym się nie dowiedziała jak bardzo się skompromitowałam, gdyby nie ty. Ale oto ponownie zadam ci kompromitujące mnie pytanie:
                      Czy mylę się sądząc, że już ostrzysz pazurki, by mi odpowiedzieć na ten post? :) I czy nie szkoda twojego czasu, który mógłbyś poświęcić na zgłębianie drogocennej wiedzy zamiast na "uświadamianie" wawrzanki, która i tak cię wyśmieje w kolejnym poście? Z góry uprzedzam, że jakiekolwiek twoje próby uświadamiania mnie nie przyniosą oczekiwanego przez ciebie efektu. Wyklucz cel edukacyjny, jeśli chcesz mi odpowiedzieć. Możesz mnie rozbawić, dostarczyć mi wrażeń rozrywkowych. Jeśli nie szkoda ci na to czasu to proszę bardzo - odpowiadaj, chętnie poczytam :D

                      I będziesz chodzić z tym "liściem na gł
                      > owie" do końca dni swoich.

                      Akurat pół godziny temu wzięłam kąpiel, przejrzałam się w lustrze i stwierdzam z satysfakcją, że nie tylko nie mam liścia na głowie, ale nawet wyglądam doskonale. Bardzo lubię ten utwór Elektrycznych Gitar, dzięki za przypomnienie.

                      Zwracanie uwagi, dzięki któremu możesz uzupełnić wie
                      > dzę i stać się erudytką, traktujesz jako prymitywne?

                      Bookworm też zwrócił mi uwagę i nazwałam go dżentelmenem. Wszystko zależy od formy, drogi grgkh :D

                      > Dziwne masz podejście do wiedzy swojej i wiedzy w ogóle.

                      Dziwne? To znaczy jakie? Masz tyle lat i jeszcze coś cię w życiu dziwi? :)
                      • grgkh Re: Co było początkiem Boga? 28.01.14, 00:57
                        wawrzanka napisała:

                        > grgkh napisał:
                        >
                        > > Tu nie chodzi o to, czy one są naukowe, czy... jakie?
                        >
                        > Żadne, misiu o małym rozumku, żadne. To nie są w ogóle tezy.

                        No proszę, sięgnęłaś po argumwent ostateczny, delikatne inwektywy... Znaczy to tylko tyle, że argumentów na poziomie nie masz.

                        > > Chodzi o to, by "refleksjami" pozostającymi w sprzeczności w samymi podst
                        > awami
                        > > nauki, z którą zapoznajemy się w szkołach w nauczaniu powszechnym nie zaś
                        > miecać
                        > > strefy publicznej.
                        >
                        > Haha, ktoś tu chyba chce tworzyć nowy ład i porządek :D

                        Porządek? Oceniam Twoje refleksje.

                        > Zdaje się, że osoby dec
                        > yzyjne już spisały reguły korzystania z forum gazety, a my akurat na takim się
                        > znajdujemy. Jeśli już koniecznie chcesz tworzyć nowe zasady to zdefiniuj czym j
                        > est według ciebie "zaśmiecanie strefy publicznej". Tylko pamiętaj - co najmniej
                        > 10 000 znaków :D

                        I znów przypisywanie mi Twoich wyobrażeń o mnie, zamiast argumentów.

                        > > Ale czego oczekujesz po publikacji takich refleksji? Czy gdyby tu ktoś wr
                        > zucił
                        > > tekst na temat tego, ile jest 2*2 i wynik refleksyjnie ocenił na 5, to cz
                        > y to m
                        > > a sens?
                        >
                        > Oczekuję twoich zabawnych wpisów i się nie zawiodłam :D
                        >
                        > > Fakt, głosu nie użyłaś. :) Użyłaś swojej klawiatury i naszych monitorów.
                        > I nasz
                        > > ego czasu.
                        >
                        > Rozumiem, że już wystarczająco nadużyłam twojego czasu i nawet nie przeczytasz
                        > tej odpowiedzi, podobnie jak ja nie przeczytałam tego, co napisałeś pod moją od
                        > powiedzią do Bookworm. I rozumiem, że teraz nic mi nie odpiszesz.

                        Odpiszę, bo mam chęć nadal przekazywać Ci moje uwagi na ten temat.

                        > Jeśli jednak
                        > to zrobisz - będzie to dowód na to, że moje refleksje dostarczyły ci cennych wr
                        > ażeń, na które warto poświęcić czas i to w dodatku nie tylko na czytanie, ale n
                        > awet na odpisywanie :D

                        Twoje refleksje - niestety - zawierają błędne podejście do wiedzy o ewolucji na poziomie szkoły. Zawierają także obraz Twojej niechęci do tego, by swoją wiedzę poszerzyć. Naprawdę szkoda.

                        > > To nie wyglądało na pytanie.
                        >
                        > A na co?

                        Nie pamiętamm dokładnie na co wyglądało ale sobie sięgnij do wcześniejszych postów i przeczytaj. Mnie szkoda czasu.

                        > > Nie wyśmiewam. Zasugerowałem grzecznie [...]
                        >
                        > Skądś znam ten styl. Już wiem. Czasem się zdarza, że jakiś szemrany typ zaczepi
                        > a ludzi na ulicy - a to o papierosa, a to o godzinę - i zawsze wtedy mówi "prze
                        > praszam, ja tylko grzecznie proszę" :D

                        A teraz jestem "szemrany typ"?

                        > > Może tego nie zauważasz ale jeśli nikt Ci nie powie, że piszesz kompromit
                        > ujący
                        > > Cię tekst, to nie będziesz o tym wiedziała a czytelnicy, wstrzymujący się
                        > z del
                        > > ikatności i tak odpowiednio Cie ocenią.
                        >
                        > Ach, dziękuję ci. Nigdy bym się nie dowiedziała jak bardzo się skompromitowałam
                        > , gdyby nie ty. Ale oto ponownie zadam ci kompromitujące mnie pytanie:
                        > Czy mylę się sądząc, że już ostrzysz pazurki, by mi odpowiedzieć na ten post? :
                        > )

                        Czuję niesmak. Nie takie intencje mi przyświecały na początku. Nie przypuszczałem, że będziesz w to coraz bardziej brnęła.

                        Mnie, jako małe dziecko, rodzice nauczyli czegoś bardzo ważnego - nie mam kłamać i mam się przyznawać do własnych błędów. Zasadę tę stosuję do dziś i dobrze na tym wychodzę. Spróbuj sobie przemyśleć sytuację, która się wytworzyła w tej naszej rozmowie pod kątem w/w zasady. Proponuję Ci zawieszenie broni, na razie jednostronne - możesz skorzystać z okazji.

                        > I czy nie szkoda twojego czasu, który mógłbyś poświęcić na zgłębianie drogoce
                        > nnej wiedzy zamiast na "uświadamianie" wawrzanki, która i tak cię wyśmieje w ko
                        > lejnym poście?

                        Może Ci się tak wydaje... :) Odpisując w ten sposób sobie robisz krzywdę.

                        > Z góry uprzedzam, że jakiekolwiek twoje próby uświadamiania mnie
                        > nie przyniosą oczekiwanego przez ciebie efektu.

                        Przeczytaj to zdanie i zastanów się, jak je zrozumieją inni.

                        > Wyklucz cel edukacyjny, jeśli
                        > chcesz mi odpowiedzieć.

                        Z zasady nie ulegam szantażowi i naciskom.

                        > Możesz mnie rozbawić, dostarczyć mi wrażeń rozrywkowych
                        > . Jeśli nie szkoda ci na to czasu to proszę bardzo - odpowiadaj, chętnie poczyt
                        > am :D

                        Nie przychodzę tu, żeby być dla Ciebie pajacem.

                        > > I będziesz chodzić z tym "liściem na gł
                        > > owie" do końca dni swoich.
                        >
                        > Akurat pół godziny temu wzięłam kąpiel, przejrzałam się w lustrze i stwierdzam
                        > z satysfakcją, że nie tylko nie mam liścia na głowie, ale nawet wyglądam doskon
                        > ale. Bardzo lubię ten utwór Elektrycznych Gitar, dzięki za przypomnienie.
                        >
                        > > Zwracanie uwagi, dzięki któremu możesz uzupełnić wie
                        > > dzę i stać się erudytką, traktujesz jako prymitywne?
                        >
                        > Bookworm też zwrócił mi uwagę i nazwałam go dżentelmenem. Wszystko zależy od fo
                        > rmy, drogi grgkh :D

                        Taki jestem i to Ty musisz zaakceptować moje metody.

                        > > Dziwne masz podejście do wiedzy swojej i wiedzy w ogóle.
                        >
                        > Dziwne? To znaczy jakie? Masz tyle lat i jeszcze coś cię w życiu dziwi? :)

                        A może wydaje Ci się całkiem normalne?

                        Skończmy to.
                        • wawrzanka Re: Co było początkiem Boga? 28.01.14, 01:06
                          grgkh napisał:

                          > Skończmy to.

                          Niestety, musimy. Już twoja Muza zauważyła, że nie da się w żaden sposób pozbawić cię śmiertelnej powagi i miała rację. Twój post mnie rozczarował. Chyba niektórzy rzeczywiście z wiekiem już tylko poważnieją. Mam nadzieję, że mnie to nie spotka.
        • chasyd_z_czerskiej Re: Co było początkiem Boga? 28.01.14, 10:09
          bookworm napisał:
          > przyczyną strachu była ignorancja.

          Przyznajesz , że jesteś ignorantem ?
          • bookworm Re: Co było początkiem Boga? 28.01.14, 10:41
            chasyd_z_czerskiej napisał:

            > bookworm napisał:
            > > przyczyną strachu była ignorancja.
            >
            > Przyznajesz , że jesteś ignorantem ?

            W jaki sposób używając logiki (jak nie wiesz co to logika to najwyższy czas nadrobić braki) doszedłeś do tego wniosku, a może wpadłeś tu tylko (jak ostatnio) na katolicki potrol?
      • sclavus trafiony... 25.01.14, 19:32
        ... zatopiony!!! :)
        Pięć sów i całe sedno!!!
    • jeepwdyzlu Re: Co było początkiem Boga? 24.01.14, 15:56
      strach i niewiedza
      i cynizm tych, którzy zorientowali się, że za pomocą KŁAMSTWA i pseudowiedzy - łatwo manipulować innymi

      jeep
      • sclavus Re: Co było początkiem Boga? 25.01.14, 20:09
        ... cynizmu, to oni nie znali - zbyt prymitywni byli :)
        Strach i tylko strach był pierwotnym czynnikiem tworzenia (wymyślania) bogów - nie możemy przypasowywać naszych sposobów myślenia, do sposobu myślenia "twórców" pierwszych bogów i bóstw... ;)
    • feelek Re: Co było początkiem Boga? 25.01.14, 15:39
      Pytanie ma wiele odpowiedzi i. ... nie ma żadnej:

      1. ludzie tworzyli przez wieki i tysiąclecia różne OBRAZY kogoś, kogo mieli za przyczynę wszystkiego. My, nie podzielajnacy przekonań o Allahu, Sziwie, Jahwem te obrazy nazywamy bogami. Robimy to, jak ja tu z szacunkiem, inni, z jakiejś wewnętrznej agresji, nazwają to wiarą w gwoździa, Józka, latającego potwora spaghetti.....

      2.jeżeli pytasz o boga praprzyczynę to przecież mógł on nie mieć żadnego poczzątku.
      Więc i nic go nie stworzyło

      3. Odpowiedzi, jak kto chce na takie pytanie może zwyczajnie nie być zależy czego się oczekuje zadając ww. pytanie. I to też jest. ... odpowiedź.
      • grgkh Re: Co było początkiem Boga? 26.01.14, 12:29
        feelek napisał:

        > Pytanie ma wiele odpowiedzi i. ... nie ma żadnej:
        >
        > 1. ludzie tworzyli przez wieki i tysiąclecia różne OBRAZY kogoś, kogo mieli za
        > przyczynę wszystkiego. My, nie podzielajnacy przekonań o Allahu, Sziwie, Jahwem
        > te obrazy nazywamy bogami. Robimy to, jak ja tu z szacunkiem, inni, z jakiejś
        > wewnętrznej agresji, nazwają to wiarą w gwoździa, Józka, latającego potwora spa
        > ghetti.....
        >
        > 2.jeżeli pytasz o boga praprzyczynę to przecież mógł on nie mieć żadnego poczzą
        > tku.
        > Więc i nic go nie stworzyło

        Gładko przechodzisz etap manipulacji. Najpierw piszesz, że MÓGŁ coś tam a potem uznajesz to za fakt (jako wiarę). Błąd logiczny, bo jest mógł na tak to mógł również na nie. Z takiej niewiedzy nie wynika NIC. Tworzenie boga to manipulacja.

        > 3. Odpowiedzi, jak kto chce na takie pytanie może zwyczajnie nie być zależy cze
        > go się oczekuje zadając ww. pytanie. I to też jest. ... odpowiedź.

        Jeśli ktoś CHCE manipulować lub być manipulowanym to nie znaczy, że to czyni obiektywnie wiarę prawdą. Wciąż są nieprawidłowe operacje logiczne wykonywane na pewnych zdaniach. Odpowiedź jest jedna - jest to błąd.

        Zadawanie głupich pytań świadczy o ułomności zadającego te pytania. Na głupie pytania nie istnieją odpowiedzi.
        • feelek Re: Co było początkiem Boga? 26.01.14, 14:56
          Info dla czytających to forum:
          sorry, ale na kierowane do mnie posty internauty grgkha, ze względu na niedopuszczalne praktyki stosowane przez tę osobę, nie odpowiadam
          Nie czytam tych postów to i na nie nie odpowiadam
          • grgkh Re: Co było początkiem Boga? 27.01.14, 00:09
            Już parę razy to pisałeś. :) Powtarzasz się.

            A jakież to niedopuszczalne praktyki ja stosowałem? Bo nie wiesz, czy nadal stosuję, jesli nie czytasz. Używam logiki, co Ty uważasz za niekonieczną praktykę? To fakt, pod naporem logiki padłeś. :)

            Oto właśnie popełniałeś kolejny błąd logiczny - piszesz, że nie odpowiadasz ale odpowiedziałeś - bo zareagowałeś na mój post. :) Jak zwykle zakłamany felek. :)
    • jacek_x Re: Co było początkiem Boga? 26.01.14, 08:41
      Bóg to jest najczęsciej słowo, czyli z greckiego "λόγος" , czyli idea albo inaczej byt mentalny.
      "Co było początkiem Boga? Kto go stworzył? "
      Ponieważ istnieje duże zróżnicowanie rozumienia tego pojęcia należy ustalić "kto, "gdzie", "kiedy" .
      Starozytny Grek na przykład personifikował różne zjawiska przyrody tak jak i zaobserwowane u siebie emocje.
      Najważniejszym był bóg nieba kojarzony ze zjawiskami atmosferycznymi np. burza i wyładowania elektrostatyczne w atmosferze, czyli tzw. pioruny.
      Podobnie w starożytnych Indiach, gdzie jak wynika z sanskrytskich zapisów wczesniejszym odpowiednikiem greckiego Zeusa
      był tam Dyaus Pitrā. W starożytnych Chinach najwazniejszym było także wszystko co widać nad głową, czyli niebo nazwane Shangdi. W starożytnym Egipcie boga nieba okreslano slowem Horus i miał on tak jak prawie wszędzie setki niebianskich, podziemnych i podwodnych towarzyszy, których zdolni miejscowi artyści malowali i rzeżbili.
      Dopiero uciekajacy ze swoim plemieniem Mojżesz ustalił, co nastepuje:
      Jest jeden Bóg. Nazywa się Jehovah. Jehovah jest najważniejszy ( "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną".)
      Do tego "skasowal" cały egipski panteon ("Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia (...)")
      Pózniej przywódcy chrześcijan "skasowali" ten Mojżeszowy pomysł ,co pozwoliło na artystyczne ekspresje . Jest nawet Bóg malowany jako ptak przypominajacy golębia, czyli Duch Swięty.
      Trafiali się czasem ludzie, którzy przestali spogladać na niebo w poszukiwaniu Boga, ale zaczęli "spogladać" wewnątrz samego siebie i dokonywali ciekawych odkryć. Jednym z nich byl chiński uczony Lao Tzu (Laozi).
      Laozi wierzyl, że odkryl siłe sprawczą, ktora stoi za wszystkim co istnieje. Pomimo tego, że zasada, którą odkryl jest nienazywalna to jednak z powodu semantycznej konieczności nadał jej nazwę -Tao,- co najcześciej tlumaczone jest jako "droga"lub "zasada" kierująca wszechświatem.
      Innym do dziś powszechnie zapamiętanym człowiekiem, który odrzucil tradycję personifikowania zjawisk przyrody byl
      Gautama Buddha. Wsród kilku przypisywanych mu ciekawych odkryć i spostrzeżen jest odkrycie stanu świadomości, w którym czas nie płynie. Po za tym z punktu widzenia zachodnich chrześcijan, jak też rozumiejących chrzescijaństwo ateistów ważne jest spostrzezenie, że językiem Boga - Stwórcy jest cisza.
      Największy wplyw na wyobrażnię Europejczyka zadajacego pytanie "co było początkiem Boga i kto go stworzył?
      jest mężczyzna przedstawiany w rzeżbach i obrazach jako facet z brodą i dlugimi włosami w szatach rzymskich lub innych modnych dalej w niektórych krajach na Bliskim Wschodzie.
      Z legend na temat jego zycia i działalności i tego co podobno opowiadal wynika, że on tez nie szukal Boga w niebie, ale szukał tam gdzie niebo ma swoje odbicie.Przypisuje się mu bowiem slowa : " miłować swojego Boga całym sercem i umysłem, a bliźniego swego jak siebie samego." itp. Przy okazji kapłanom żydowskim oświadczył, że sam jest synem Boga.
      Dla Laozi, Buddy i wielu innych nie byłoby w tym niczego co mozna nazwać blużnierstwem i wymaga kary lub prześladowan, ale faryzeusze mieli zupełnie inne zdanie.
      Tak więc to żydowcy faryzeusze mają swój udział w "stworzeniu Boga" , a przynajmniej jego współczesnej europejskiej wersji.




      • karbat Re: Co było początkiem Boga? 26.01.14, 19:56
        poczatkiem boga byli ci, co nadawiali mu odpowiedni kolor skory.
        bog etiopczykow - czarny kolor skory
        bog europejczykow - bialy kolor skory, niebieskie oczy

        - stanowczo twierdzic cos o bogach/bogu, wypowiadac sie o bogach ...
        tzn bzdurzyc od rzeczy .- katolicki ksiadz opanowal ta sztuke do perfekcji .

        - egzystencja bogow/ boga jest tak prawdopodobna jak skrzatow lesnych.

        -Bogowie/ bog ,- to nic innego jak powierzchnia projekcyjna ludzkich wyobrazen i zyczen.

        -Boga stworzyl czlowiek, na swoje podobienstwo (dodajac mu pare cech super Mena )

        -Agnostyk, agnostycym jest tchorzowski, dla wlasnej wygody omija, powstrzymuje sie
        od wyjasniania niewygodnych (dla niego) pytan.







        • marina0321 Re: Co było początkiem Boga? 26.01.14, 21:16
          karbat napisał:

          > -Agnostyk, agnostycym jest tchorzowski, dla wlasnej wygody omija, powstrzymuje
          > sie od wyjasniania niewygodnych (dla niego) pytan.

          Coś ty? Myślałam, że agnostyk, to poszukujący Boga i prawdy o tym, czy istnieje życie pozagrobowe, czy nie. Na "niewygodne" pytania agnostyk odpowiada "nie wiem", lub "jeszcze nie wiem, ale mam nadzieję, że wkrótce dowiem się więcej."
          Od wyjaśniania niewygodnych pytań powstrzymują się katoliccy księża i biskupi.
          • sclavus Re: Co było początkiem Boga? 27.01.14, 11:09
            "Agnostycyzm przybiera różne formy i tak agnostyk może być ateistą, teistą albo żadnym z nich" (za Wiki)
            ... ale potocznie - jest to postawa tchórzliwa: "być może jest bóg - nie wierzę, ale...", "... a co jeśli jest? - ja tam nie bardzo wierzę, ale..." ... i tak dalej... :)
            • bookworm Re: Co było początkiem Boga? 27.01.14, 11:24
              sclavus napisał:

              > "Agnostycyzm przybiera różne formy i tak agnostyk może być ateistą, teistą a
              > lbo żadnym z nich"
              (za Wiki)
              > ... ale potocznie - jest to postawa tchórzliwa: "być może jest bóg - nie wie
              > rzę, ale..."
              , [i]"... a co jeśli jest? - ja tam nie bardzo wierzę, ale..."[
              > /i] ... i tak dalej... :)

              Taki agonstycyzm wyrósł na "zakładzie Pascala", który to zakład został później skutecznie obalony i jeszcze skuteczniej wykpiony. Pascal mylił się, bo uznał (o dziwo:) że jedyną alternatywą dla ateizmu jest chrześcijaństwo. Więc lepiej wierzyć (choć nie być do końca pewnym, ale zostawić sobie pewien bufor itd.) i mieć szansę na ew. zbawienie niż nie wierzyć wcale. Problem w tym, że religii roszczących sobie prawo do wyjątkowej prawdziwości i jedyności i do tego wzajemnie się wykluczajacych jest multum. Można być Pascalowskim-agnostykiem- chrzescijaninem ale co jesli prawdziwy bóg to muzulmański Allah, który chrzescijan uznaje za niewiernych? a co jesli to Sziwa, a może Baal, a jesli to Amon-Ra, a co jesli... itp. itd.
              Wówczas konieczne jest wierzenie we wszystkich bogów i spełnienie przynajmniej minimum rytualności gwarantującej zbawienie, co może pochłonąć cały dostępny czas. No i pozostaje jeszcze ryzyko, że te wszystkie te religie się mylą :), a odpowiedź to Różowy Jednorożec, który nie zdążył jeszcze spisać świętej księgi, lub która zaginęła bez śladu i nigdy nie dowiemy się, że do zbawienia niezbędne jest codzinne spędzenie godziny na zabawie kucykiem My Little Pony.
        • jacek_x Re: Co było początkiem Boga? 27.01.14, 23:25
          @karbat
          Odpowiadałem na pytanie założyciela wątku aiwom2 : "Co było początkiem Boga? Kto go stworzył? ", ale sie coś kolega/kolezanka aiwom2 więcej nie odzywa :-(

          karbat :
          " poczatkiem boga byli ci, co nadawiali mu odpowiedni kolor skory.
          bog etiopczykow - czarny kolor skory
          bog europejczykow - bialy kolor skory, niebieskie oczy"
          =========
          To powyżej nie ma żadnego merytorycznego znaczenia. Wygląda na to, że Twój ateizm nie wynika z rozumienia poruszanego tutaj tematu .

          -Boga stworzyl czlowiek, na swoje podobienstwo (dodajac mu pare cech super Mena )
          =======
          "Swoje podobieństwo" - to co to jest? Wizerunek przecież.
          A faryzeusze to kto? Marsjanie?
    • bezpocztyonline Szacunek i wdzięczność dla zasłużonych zmarłych 28.01.14, 14:08
      Herodot opisuje, jak to wyglądało: ktoś zasłużony (lub władca, ale nie tylko) umierał, wtedy (wdzięczna) społeczność budowała mu świątynię i zaczynała składać w niej ofiary ku jego czci, a potem ustanawiać święta ku jego czci, wymyślać obrzędy, potem tworzyła opowieści o nim początkowo osnute na faktach, ale z czasem coraz bardziej baśniowe.

      Kilka takich kultów w początkowych fazach powstało stosunkowo krótko przed napisaniem "Dziejów", więc miał okazję zobaczyć, jak to wyglądało.

      Ale co do starszych kultów, już tylko się dziwił: że na przykład niektórzy starożytni władcy (jeszcze wedle jego wiedzy umieszczalni gdzieś w konkretnym miejscu na przestrzeni dziejów) mieli tak samo a imię, jak legendarni herosi (rzekomo dawniejsi, niż ci władcy), a ci znów tak samo, jak oficjalnie czczeni bogowie. Doszedł do wniosku, że herosów nazywano na cześć bogów, a potem na cześć bogów dawano imiona królom.
      Choć sam dokładnie opisuje mechanizm odwrotny: jak za życia szanowany człowiek po śmierci staje się herosem lub bóstwem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka