byclogicznym
29.11.14, 05:02
W roku 2000 na Uniwersytetach Wisconsin w Madison oraz w 1999 roku na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco w specjalnych laboratoriach za pomocą nowoczesnego sprzętu przebadano dwóch mnichów.Ich badania dotyczyły pracy mózgu,panowaniu nad pierwotną ludzką reakcją odruchu zaskoczenia,rozpoznawania emocji u innych,procesów fizjologicznych podczas bardzo spornych dyskusji.Naukowcy mieli szanse pierwszy raz zobaczyć rzeczy które wcześniej uważano za niemożliwe.Chyba najbardziej praktyczną rzeczą jaką pokazał jeden z mnichów było świadome kontrolowanie mózgu poprzez wywoływanie chcianych przez niego skupień/uczuć w wyniku czego stawał się on nietykalny przez negatywne uczucia.Gdyby nauczono tego innych smutek,stres,depresja i nerwica przestałyby istnieć.
O tego typu wyczynach można dowiedzieć się w różnych odłamach religijnych.Co lepszego do zaproponowania światu mają ci którzy całą religie świata sprowadzają do jednego mianownika a nigdy jej dokładnie nie zgłębiali?Czy religia jest na pewno bezsensownym przeżytkiem dla mas jeżeli bardzo wybitne postacie amerykańskiej nauki uzyskują takie informacje od mnichów?Może często jest bezsensownym przeżytkiem dla prostych mas ale to zależy od tego w rękach jakiego mnicha jaki odłam religijny się znalazł.Mnisi,odłamy religijne bywają bardzo różni/różne,podobnie jak i świeccy ludzie potrafią dokładnie zgłębiać religie albo nie posiadając szczypty fachowej wiedzy ją krytykować lub niszczyć.
Jak uważacie lepiej krytykować czy badać i rozwijać tego typu wiedzę?Oczywiście że krytykować bo my jesteśmy dobrzy a świat a przede wszystkim religie są złe :)