Dodaj do ulubionych

Czy archeologia potwierdza wiarygodność Biblii?

18.03.15, 16:32
W periodyku Biblical Archaeology Review poinformowano, że odkrycia archeologiczne potwierdzają istnienie już „co najmniej 50” osób wspomnianych w Pismach Hebrajskich. Wśród nich jest 14 królów Judy i Izraela, między innymi takie znane postacie jak Dawid czy Ezechiasz, a także mniej znane, na przykład Menachem i Pekach. Na liście tej znajduje się pięciu faraonów i 19 królów Asyrii, Babilonii, Moabu, Persji i Syrii. Jednak monarchowie to nie jedyne osoby pojawiające się zarówno w doniesieniach biblijnych, jak i znaleziskach archeologicznych. Należą do nich też mniej znaczące postacie, takie jak arcykapłani, pewien sekretarz oraz inni urzędnicy.

We wspomnianym czasopiśmie napisano również, że jeśli chodzi o potwierdzenie tożsamości wszystkich tych osób, „naukowcy w znacznym stopniu są zgodni”. W Chrześcijańskich Pismach Greckich występują jeszcze inne postacie historyczne, których istnienie poświadcza archeologia, na przykład Herod, Poncjusz Piłat, Tyberiusz, Kajfasz i Sergiusz Paweł.
Obserwuj wątek
    • bragland Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 18.03.15, 16:41
      To co piszesz nie ma nic wspólnego z wiarą w boga!
    • sclavus Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 18.03.15, 16:44
      Jednakże, to nie potwierdza istnienia Jezusa, tego biblijnego, syna bożego... :D:D:D
    • bragland Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 18.03.15, 17:26
      po co ta pisanina skoro boga nie ma
    • warsiok Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 18.03.15, 18:27
      Oczywiście, że potwierdza, bez względu na to, jak bardzo nie podoba się to ateistom. Nauka zaś potwierdza stworzenie - wie to każdy oczytany człowiek, który potrafi sprzeciwić się dyktatowi darwinistycznemu, który opanował biologię od czasów Darwina (którego Rudolf Virchow słusznie nazwał ignorantem) i jego piesków (m. in. Ernsta Haeckla, którego prawo biogenetyczne oparte na sfałszowanych rysunkach embrionów ssaków Erich Blechschmidt określił jako jeden z najpoważniejszych błędów w historii biologii). Pozdrawiam tych, którzy nie poddają się darwinistycznemu dyktatowi i zdają sobie sprawę, że (jak to mawia Tadeusz Bielicki): "Człowiek zdolny jest do zachowań jaskrawo sprzecznych z zasadą "egoizmu genów" czyli, mówiąc bardziej uczenie, z zasadą maksymalizowania darwinowskiej fitness: na przykład zdolność do zachowań samo-niszczących, takich jak samobójstwo lub dobrowolna bezdzietność; albo do altruistycznych takich, które nie dadzą się wyjaśnić ani hamiltonowską teorią selekcji krewniaczej ani triversowskim modelem liczenia na przyszłe "odwzajemnienie z nadwyżką"."
      • bragland Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 18.03.15, 18:34
        twoje wypiski nic nie wnoszą, boga nie ma i taka jest prawda
        • rafiner Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 09:40
          archeologiabiblijna.wordpress.com/
      • marta595 Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 18.03.15, 18:51
        warsiok napisał(a):

        > Oczywiście, że potwierdza, bez względu na to, jak bardzo nie podoba się to atei
        > stom. Nauka zaś potwierdza stworzenie...

        Stworzenie czego? No i jaka nauka?
        • warsiok Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 18.03.15, 19:35
          "Nauka zaś potwierdza stworzenie" - użyłem skrótu myślowego. Nauka wcale nie obala stworzenia (nie chciałem użyć określenia "ID", bo ono źle kojarzy się w niektórych kręgach) - postęp naukowy stawia natomiast ewolucjonizm przed coraz większymi wyzwaniami, takimi jak np. embriologia a problem makroewolucji (z Wikipedii: "Jednakże np. jelita kręgowców uważa się za struktury homologiczne, pomimo tego, że one również w procesie embriogenezy kształtują się np. u minogów, płazów, rekinów, gadów i ptaków z różnych prekursorów i w różny sposób[17]. Decydującym zatem czynnikiem w uznaniu, czy dana struktura wywodzi się od wspólnego przodka, czy nie, jest wcześniejsze założenie prawdziwości wspólnoty pochodzenia lub jej braku (tj. istnienia drzewa filogenetycznego), co zdaniem kreacjonistów pozbawia całe rozumowanie wartości.") lub wymowna nędza danych w zapisie kopalnym zwierząt, przede wszystkim przodków człowieka (mnożą się spekulacje i mity zamiast krystalizacji historii naszej ewolucji, której oczekuje się od 150 lat): np. okazuje się, że australopiteki miały chwytne stopy, długie kończyny, absolutnie małpie czaszki i błędniki sugerujące czworonożność, długą kość kulszową również sugerującą czworonożność, całkowicie zwierzęce położenie krtani sugerujące brak postępu w umiejętności mówienia; zaś badania prof. Tadeusza Bieleckiego wykazują dużą zmienność wewnątrzgatunkową współczesnych ludzi (badał czaszki z polskiego XIII wiecznego cmentarzyska, które wykazywały połączenia archimorfizmów z neomorfizmami, a potem porównał je z czaszkami Aborygenów), co stawia odrębność gatunkową Homo erectus od Homo sapiens pod znakiem zapytania (takiego zdania jest na przykład prof. Katarzyna A. Kaszycka) - ba, Louis Leakey sugerował, że neandertalczycy to potomkowie Homo sapiens i Homo erectus - a jeśli tak to (ponieważ neandertalczycy byli z pewnością płodni), to Homo erectus i Homo sapiens były jednym gatunkiem.
          • marta595 Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 18.03.15, 20:30
            Nie bez powodu prosiłam, abyś doprecyzował użyte przez siebie pojęcia nauka i stworzenie, ponieważ domyślałam się, że coś próbujesz mieszać. No i miałam rację w swych domysłach.Otóż usiłujesz łączyć pogląd filozoficzno-religijny jakim jest kreacjonizm, który nie jest teorią naukową w ramach nauk przyrodniczych, z teorią nauki jaką jest ewolucja biologiczna opisująca mechanizmy rozwoju żywych organizmów.
            Nie ty pierwszy i nie ostatni.Niestety do dziś nie udało się nikomu przedstawić dowodów naukowych na istnienie boga stwórcy (wielkiego kreatora).
            Pozostaje więc nadal wyłącznie wiara tym, którzy jej do życia potrzebują, a nam ateistom obrona przed zapędami wierzących do narzucania jej wszystkim uczestnikom życia społecznego.
            • warsiok Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 18.03.15, 22:50
              do marta595: "Otóż usiłujesz łączyć pogląd filozoficzno-religijny jakim jest kreacjonizm, który nie jest teorią naukową w ramach nauk przyrodniczych, z teorią nauki jaką jest ewolucja biologiczna opisująca mechanizmy rozwoju żywych organizmów." - kreacjonizm ma rzeczywiście to do siebie, że zakłada natychmiastowe stworzenie, a więc nie pozostawia miejsca na badanie innej koncepcji pochodzenia i różnorodności życia, zatem nie da się zbudować na jego podstawie potężnej teorii jaką jest teoria ewolucji. Osobiście nie cierpię na zapędy totalitarne (choć mam dopiero 21 lat, to nie jestem narodowcem, ani korwinistą, ale nie jestem też socjalistą, ale to już inna historia), nie mam nic przeciwko "racjonalnej" próbie wyjaśnienia pochodzenia życia (tak jakby wszyscy kreacjoniści byli nieracjonalni), ale jestem przeciwnikiem przedstawiania teorii ewolucji w szkołach w jej obecnej postaci (tzn. jako absolutnie udowodnionej) - dzieci bowiem nie potrafią rozróżnić dowodów od spekulacji i mitów. W ogóle jestem za przekazaniem kwestii treści nauczania dzieci ich rodzicom.

              "Pozostaje więc nadal wyłącznie wiara tym, którzy jej do życia potrzebują, a nam ateistom..." - Wam, Szanowna Pani, też potrzeba wiary, bo, jak napisałem w komentarzu wyżej, ewolucjonizm nie sprostał wszystkim faktom naukowym, a skoro tak, to ewolucjoniści na wiarę przyjąć muszą, że kiedyś w końcu sprosta, tak w teorii jak w dowodach. Na koniec przytoczę wypowiedź Corneliusa G. Huntera: "Dla ewolucjonisty nie ma złych wiadomości. Jeżeli nowe gatunki pojawiają się nagle w zapisie kopalnym, oznacza to po prostu, że ewolucja działa zrywami. Następnie jeśli gatunki trwają przez eony lat bez znacznych modyfikacji, oznacza to po prostu, że ewolucja działa z przerwami. Jeżeli w biologii odkrywane są przemyślane mechanizmy, oznacza to po prostu, że ewolucja jest sprytniejsza niż myśleliśmy. Jeżeli uderzająco podobne projekty odnajdywane są w odległych gatunkach, oznacza to po prostu, że ewolucja się powtarza. Jeżeli odkrywamy znaczące różnice w spokrewnionych gatunkach, oznacza to po prostu, że ewolucja czasem nagle wprowadza nowe projekty. Jeżeli nie zostaje znaleziony żaden mechanizm odpowiadający za ewolucyjne zmiany na dużą skalę, oznacza to po prostu, że ewolucja jest tajemnicza. Jeżeli adaptacje [już istniejące] reagują na zmiany środowiskowe [chodzi o adaptacje, które rzekomo powstały w innym środowisku, ale innemu też spokojnie potrafią sprostać], oznacza to po prostu, że ewolucja przewiduje dalej niż nam się wydawało. Jeżeli główne założenia ewolucji okazują się nieprawdziwe, oznacza to po prostu, że ewolucja jest bardziej skomplikowana niż sądziliśmy."
              • marta595 Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 01:13
                warsiok napisał(a):

                > .... ale jestem przeciwnikiem przedstawiania teorii ewolucji w szkołach
                > w jej obecnej postaci (tzn. jako absolutnie udowodnionej) - dzieci bowiem nie p
                > otrafią rozróżnić dowodów od spekulacji i mitów. W ogóle jestem za przekazaniem
                > kwestii treści nauczania dzieci ich rodzicom.

                Dopóki teoria ewolucji jest jedyną, jak do tej pory, dobrze udokumentowaną naukową teorią pochodzenia życia biologicznego, dopóty ma ona należne sobie miejsce w nauczaniu szkolnym i Pańskie widzi mi się w tej sprawie nie ma znaczenia. Chyba, że podważy Pan ową teorię naukowymi dowodami, czego Panu życzę, wówczas będziemy zmieniać program szkolnego nauczania. A że jest Pan jeszcze bardzo młodym człowiekiem, to wszystko przed Panem…nawet Nobel w dziedzinie np. nauk przyrodniczych. Oczywiście ma Pan prawo prywatnie przekazywać swoim dzieciom różne pseudonaukowe hipotezy oparte na spekulacjach i mitach, takie jak np. kreacjonizm ewolucyjny, ale proszę nie oczekiwać, że znajdą się one w programach szkolnych dla dzieci i młodzieży.


                >...- Wam, Szanowna Pani, też potrzeba wiary, bo, jak napisałem w ko
                > mentarzu wyżej, ewolucjonizm nie sprostał wszystkim faktom naukowym, a skoro ta
                > k, to ewolucjoniści na wiarę przyjąć muszą, że kiedyś w końcu sprosta, tak w te
                > orii jak w dowodach.

                Jest Pan w błędzie, Szanowny Panie. Ewolucjonizm to stały proces i to jest faktem naukowym i jako teoria naukowa nie jest dziełem zamkniętym. Do tego nie potrzebna jest nam wiara, bo to jest naszą wiedzą. Ewolucja miała miejsce w przeszłości i nadal ma miejsce. Do tego żaden poważny naukowiec nie ma wątpliwości. Oczywiście cały czas trwają badania i dyskusje nad poszczególnymi mechanizmami tego procesu tzn. w jaki sposób fakt ewolucji zachodzi. W przyszłości kolejne odkrycia mogą rozszerzyć obecne teorie, rozumienie tego procesu pogłębi się, ale nie sprawią że dotychczasowe obserwacje nagle staną się błędne.
                I to by było na tyle.
                A Boga, jak nie było tak i nie ma, a przynajmniej nie przedstawił Pan żadnego dowodu jego istnienia, stąd rozumiem chęć kreacjonistów usunięcia wiedzy o ewolucji z programów biologii w szkołach, wówczas można byłoby snuć swoje mrzonki.;)
                • lothak Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 07:36
                  > Ewolucjonizm to stały proces i to jest fakt
                  > em naukowym
                  To nie fakt ale dogmat.

                  "Większość młodych ludzi rozpoczynających swoją wiedzę biologiczną staje przed ogromnym dylematem. Piszę większość, ponieważ rodziców wychowujących swoje dzieci dzielimy na wierzących, nie wierzących oraz nie wychowujących. Skupmy się jednakże nad tą pierwszą grupą. Dziecko należącej do rodziny chrześcijańskiej po pierwszych lekcjach biologii zadaje sobie pytanie: wierzyć religi czy nauce?

                  Bujnie zilustrowane podręczniki ukazują nam stopniową przemianę owłosionego szympansa w wysokiego uśmiechniętego dobrze zbudowanego człowieka. Zdrowo myślący człowiek zaczyna wątpić to czego jest uczony. Dziś wyśmienicie władamy przedmiotami codziennego użytku, jesteśmy inteligentny i wszystkie stworzenia na Ziemi są nam podporządkowane a dawniej nasi przodkowie siedzieli na drzewach zajadając się bananami a do ich ulubionych rozrywek należało oczyszczanie swojej sierści z robaków. Co spowodowało zmianę? Czy jest ona realna? Pytań jest wiele a jeszcze więcej nie ścisłości.

                  EWOLUCJA – CO TO TAKIEGO?

                  Bazując się na najpopularniejszym źródłem dzisiejszej wiedzy, mianowicie wolnej encyklopedii zwanej jako wikipedia, napotykam taką oto definicje ewolucji.

                  „Ewolucja (łac. evilutio – rozwinięcie) – ciągły proces, polegający na stopniowych zmianach cech gatunkowych kolejnych pokoleń wskutek eliminacji przez dobór naturalny lub sztuczny części osobników (genotypów) z bieżącej populacji.

                  Wraz z nowymi mutacjami wpływa to w sposób ciągły na bieżącą pulę genową populacji a przez to, w każdym momencie kształtuje przeciętny jej fenotyp. Zależnie od siły doboru oraz szybkości wymiany pokoleń, po krótszym lub dłuższym czasie, w stosunku do stanu populacji wyjściowej powstają tak duże różnice, że można mówić o odrębnych gatunkach. Ewolucja wyjaśnia mechanizmy powstawania nowych gatunków i przyczyny różnorodności form biologicznych, a zarazem ich jedność objawiającą się chociażby w powszechności występowania kwasów nukleinowych.

                  Przebieg i mechanizm procesu ewolucji opisywany jest przez teorię ewolucji, udokumentowaną dowodami wywodzącymi się z paleontologii, biochemii, biologii molekularnej, genetyki, anatomii porównawczej, embriologii i biogeografii.”

                  Idąc ogromnym skrótem cała ta ewolucja zakłada że dany organizm potrafi się zmieniać pod wpływem czynników naturalnych oraz sztucznych. Czy jest to aby na pewno możliwe? Oczywiście, że nie.

                  Karol Darwin zakładając całą swą teorię ewolucji nie wiedział o jednym: wiele systemów komórkowych należy do „nieredukowalnie złożonych” Brzmi obco i bardzo skomplikowanie w rzeczywistości jednak jest to bardzo proste do wyjaśnienia. Zacznijmy od samego początku czyli podstaw teorii Darwina.

                  Według tego wybitnego naukowca życie na Ziemi wszystkie organizmy ewoluowały przez niezliczone miliony lat. A więc z podstawowych substancji żywe organizmy non stop się przekształcały a potem budowały cząsteczki z których to w jakiś kompletnie dziwaczny sposób powstały pierwsze organizmy. Tak więc zagłębiając się w teorie ewolucji widzimy że wcale nie pochodzimy od małp lecz od aminokwasów oraz cukrów!

                  PROFESOR MICHAEL BEHE I JEGO BADANIA

                  Profesor Behe jest amerykańskim wykładowcą biochemii który sporą część swojego życia poświęcił badaniu rzekomych prawd Karola Darwina. Jako pierwszy zauważył nieredukowalną złożoność organizmów biologicznych. Co oznacza argument który przedstawia? To że stopniowa zmiana organizmu nie ma prawa funkcjonować na poziomie biochemicznym, ponieważ wówczas wszystkie czynniki muszą funkcjonować ze sobą łącznie – czyli aby system mógł funkcjonować muszą istnieć od początku. Oznacza to, że jeśli jakakolwiek część tego układu byłaby nie obecna wówczas cały system nie miałby prawa działać.

                  Jak na ten zarzut odpowiadają zwolennicy teorii ewolucji? Nie potrafią tego wyjaśnić. Jak powiedział James Shapiro, który jest biochemikiem na uniwersytecie Chicagowskim: „Nie ma żadnych szczegółowych darwinowskich ujęć ewolucji jakiegokolwiek podstawowego biochemicznego lub komórkowego systemu, są tylko rozmaite nieugruntowane spekulacje”.

                  Jak to możliwe że od tylu lat wybitni naukowcy nie podjęli się dogłębnej analizy teorii Darwina i przyjęli ją całkowicie? Nie zrozumiałym wydaje się fakt że antropolodzy przyjęli teorie jako prawdę oczywistą. Dowody przedstawione przed Darwina nie dotyczą najważniejszych czynników biologicznych lecz skupiają się na pobocznych obserwacjach niedotyczących przekształceń organizmów pod kątem biologicznym. Przypomina to rzucanie kostką: bez względu na to czy rzucimy 10, 20 czy 100 razy prędzej czy później ukażę nam się ścianka z sześcioma punktami.

                  RASA A RASIZM

                  Czas dotknąć tematu który w dzisiejszych czasach i pozornej demokracji jest bardzo delikatny. Akceptując na chwilę błędną teorie ewolucji nasuwa się kolejne pytanie: skoro wszyscy pochodzimy od małp dlaczego na świecie można wyodrębnić 4 podstawowe rasy ludzkie? Nasz przodek zwany prokonsulem nie mógł posiadać różnych ras a więc kolorów skóry ponieważ był małpą. Wszystko to jest strasznie zawiłe i wzajemnie się wyklucza.

                  Rasa czyli odmiana gatunku ludzkiego od dłuższego czasu powoduje wiele kontrowersji. Przez poglądy Adolfa Hitlera i Nazistowskich Niemiec termin rasy kojarzy się w sposób jednoznaczny. W rzeczywistości zjawisko to jest stwierdzone biologiczne, wszyscy jesteśmy w stanie stwierdzić różnice między Polakiem a Japończykiem czy też Kenijczykiem. Środowiska lewicowe rozpowszechniają hasło „Jedna rasa, ludzka rasa”, a każdego kto się sprzeciwia tej tezie uznają za rasistę lub co lepsza nazistę. Prawda jest taka że ludzie różnią się od siebie nie tylko kolorem skóry ale kształtem czaszki, kształtem oczu, szerokością nosa czy też typem włosów. Według niektórych do zależności możemy również zaliczyć poziom inteligencji. Jest to fakt bardzo bulwersujący dla wielu ludzi jednakże dowody opisane w książce Vincenta Saricha i Franka Miele’a „Rasa”. Prawda o różnicach między ludźmi wydają się być bardzo przekonujące. Według teorii Saricha 5 około milionów lat temu rozeszły się drogi człowieka i afrykańskiej małpy człekokształtnej na podstawie czego wyodrębniły się dwie rasy z których to powstały dwie kolejne. Sarich uważa również że między rasami istnieją ogromne różnice w chromosomach. Jeśli jego teoria jest zgodna z prawdą to musiała istnieć jakaś szczególna presja selekcyjna, która faworyzowała geny odpowiedzialne za cechy charakterystyczne dla konkretnych ras. Jeśli byłoby inaczej homo-sapiens wykształciłby tylko jedną rasę. Różnica polega również na objętości mózgu. Według badań przeprowadzonych na poszczególnych rasach większość czarnoskórych otrzymała średnio wartość 70 IQ natomiast wśród ludzi białych przeciętne IQ wynosi 100.

                  Jak to się ma to Darwinowskiej teorii ewolucji? Jest to kolejny gwóźdź do trumny całkowicie obalający tą błędną teorie. Nie jesteśmy wszyscy tacy sami i nie wywodzimy się na pewno od małp." (net)
                  • 9rgkh Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 08:52
                    lothak napisał(a):

                    > > Ewolucjonizm to stały proces i to jest fakt
                    > > em naukowym
                    > To nie fakt ale dogmat.

                    To fakt, dogmatem są bzdety religijne. Jest to bardzo dobrze udokumentowana teoria naukowa uznana przez cały świat naukowy i nauczana we wszystkich szkołach cywilizowanego świata. I nie ma żadnej alternatywy.

                    > "Większość młodych ludzi rozpoczynających swoją wiedzę biologiczną staje przed
                    > ogromnym dylematem. Piszę większość, ponieważ rodziców wychowujących swoje dzie
                    > ci dzielimy na wierzących,

                    Właśnie "wierzących". A ktoś wierzący to dogmatyk. Nie potrafisz napisać kilku zdań, żeby nie było w nich sprzeczności.

                    > nie wierzących

                    Wiara degeneruje myślenie. Człowiek powinien nie wierzyć.

                    > oraz nie wychowujących.

                    Bez związku z poprzednimi. Jeśli wychowywaniem ma być indoktrynacja i tresura wiarą to nie można tego nazywać wychowywaniem ale tresurą.

                    > Skupmy się je
                    > dnakże nad tą pierwszą grupą. Dziecko należącej do rodziny chrześcijańskiej po
                    > pierwszych lekcjach biologii zadaje sobie pytanie: wierzyć religi czy nauce?

                    Chrześcijaństwo - czym było od początku, to można zobaczyć tu www.cda.pl/video/11816957/Agora-Lektor-PL-By-Traku

                    Wierzyć czy nie? Oczywiście, że nie wierzyć. A nauka - zgodnie z definicją - przedstawia dowody i nie wymaga posługiwania się wiarą.

                    dziecko tego nie wie ale wiara w religijne dogmaty ogłupia. Dyskusja wiary z metodą naukową nie istnieje. Nikt wierzący nie przedstawia żadnych dowodów swoich dogmatów i nie spełnia warunków poważnej rozmowy o dowodach nauki.
            • rafiner Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 09:44
              Czy nauka może nam pomóc znaleźć Boga? Tekst linka
          • 9rgkh Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 18.03.15, 21:05
            Ewolucja jest faktem i odbywa się na naszych oczach.

            Jest motorem się przypadkowe mutacje i selekcja (dobór).

            Znasz te mechanizmy, czy nie?
            • warsiok Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 18.03.15, 21:52
              do 9rgkh: miesza Pan pojęcie mikroewolucji (której istnienie jest oczywiste chyba dla wszystkich) z makroewolucją. Jakie są dowody na makroewolucję? Dowodami nie są na pewno jakiekolwiek modele komputerowe np. ewolucji oka, którymi podnieca się Richard Dawkins. Motorem mikroewolucji nie muszą być mutacje: popełniłem wyjaśnienie tego na pewnym przykładzie: ?Przykładem bardzo szybkiego tempa zmian zachodzących w izolowanych populacjach jest powstanie nowego gatunku królika na małej wyspie Porto Santo u wybrzeży Portugalii. Na początku XV w. wypuszczono na nią niewielką liczbę królików. Nie spotkały tam innych roślinożerców ani drapieżników, dzięki czemu mogły się dobrze rozwijać. Już w XIX w. króliki te były dużo mniejsze, inaczej ubarwione i prowadziły głównie nocny tryb życia. O pełnej specjacji[=dynamicznym procesie powstawania gatunków] świadczyła niezdolność do wydania potomstwa po skojarzeniu z formą występującą na kontynencie. [jak widzimy, nie potrzeba mutacji do pojawienia się nowego gatunku ? wystarczy zanik oddziaływania selekcji naturalnej na populację odizolowaną. Wyodrębnia się wówczas nowy gatunek, jako że np. u jego samców penis jest zbyt krótki, by kopulować z samicą gatunku wyjściowego (kontynentalnego)]
              • 9rgkh Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 18.03.15, 22:32
                warsiok napisał(a):

                > do 9rgkh: miesza Pan pojęcie mikroewolucji (której istnienie jest oczywiste chy
                > ba dla wszystkich) z makroewolucją.

                Udowodnij, że makroewolucja nie składa się z sumy etapów mikroewolucji.

                > Jakie są dowody na makroewolucję?

                Drzewo filogenetyczne?

                Chłopcze, czy jesteś wierzącym w jakiś dogmat? Bo jeśli nie, to możemy pogadać o metodzie naukowej i dowodzeniu istnienia (prawdziwości). Ale jeśli jesteś wierzący, to dla Ciebie dowody prawdziwości NIE ISTNIEJĄ. Kapujesz? Jak ja, który liczy się z dowodzeniem prawdziwości ma rozmawiać z oszołomionym wiercą, który sam dowodów nie uznaje ale chce ich ode mnie? Jaką wartość dla Ciebie ma dowód w ogóle?

                JAKIM PRAWEM wierzący dogmatyk żąda dowodów? Co mu one dadzą? Przecież dla niego dowy nie istnieją i nie mają żadnej wartości.

                Ale OK, mogę się chwilę nad Tobą popastwić.

                > Dowodami
                > nie są na pewno jakiekolwiek modele komputerowe np. ewolucji oka, którymi podni
                > eca się Richard Dawkins. Motorem mikroewolucji nie muszą być mutacje: popełniłe
                > m wyjaśnienie tego na pewnym przykładzie: ?Przykładem bardzo szybkiego tempa zm
                > ian zachodzących w izolowanych populacjach jest powstanie nowego gatunku królik
                > a na małej wyspie Porto Santo u wybrzeży Portugalii. Na początku XV w. wypuszcz
                > ono na nią niewielką liczbę królików. Nie spotkały tam innych roślinożerców ani
                > drapieżników, dzięki czemu mogły się dobrze rozwijać. Już w XIX w. króliki te
                > były dużo mniejsze, inaczej ubarwione i prowadziły głównie nocny tryb życia. O
                > pełnej specjacji[=dynamicznym procesie powstawania gatunków] świadczyła niezdol
                > ność do wydania potomstwa po skojarzeniu z formą występującą na kontynencie. [j
                > ak widzimy, nie potrzeba mutacji do pojawienia się nowego gatunku ?

                A co to jest NOWY GATUNEK? Gdzie jest precyzyjna granica pomiędzy gatunkami? Czy konia można skrzyżować z osłem i urodzi się żywa istota z wymieszanymi genami obu gatunków? Co to za istota i do którego gatunku należy? A żyje, rusza się, żre i sra?

                > wystarczy z
                > anik oddziaływania selekcji naturalnej na populację odizolowaną. Wyodrębnia się
                > wówczas nowy gatunek, jako że np. u jego samców penis jest zbyt krótki, by kop
                > ulować z samicą gatunku wyjściowego (kontynentalnego)]

                Brednie. Penis nie musi być długi a sperma nie musi być koniecznie wprowadzona do wnętrza ciała samicy.

                1 dziwowisko.pl/dziwne-penisy-zwierzat/

                2 pl.wikipedia.org/wiki/Pr%C4%85cie

                3 www.national-geographic.pl/artykuly/pokaz/ptaki-zycie-intymne/

                4 popularnonaukowo.blog.pl/2014/09/13/druga-strona-seksu/

                5 www.focus.pl/przyroda/po-co-penisom-kolce-skrzydelka-i-haczyki-11663?strona=3

                6 www.ekologia.pl/wiadomosci/rosliny-i-zwierzeta/chromodoris-reticulata-dla-tego-slimaka-utrata-penisa-nie-oznacza-tragedii,17853.html

                7 kopalniawiedzy.pl/promiskuityzm-spolkowanie-pochwa-sperma-ejakulat-jajo-komorka-jajowa-owady-ssaki-naczelne-David-Hosken-David-Hodgson,971

                8 biblioteka.netgenes.pl/ujawnianie-intymnych-szczegolow-zycia-seksualnego-plakodermow.html

                9 kosmos.icm.edu.pl/PDF/2009/179.pdf

                10 biokompost.wordpress.com/2010/11/24/inteligentny-projekt-czyli-sperma-do-pyszczka-tldr/

                11 www.newsweek.pl/brzydkie-zabawy-zwierzat,66404,1,1.html

                12 Pierwszy żeński penis w przyrodzie

                13 Co zakładał na penisa Jezus ,że niema po nim potomstwa?

                I tak dalej, wszystko za darmo od wujka gugla.

                Przeczytałeś to wszystko? Przemyślałeś? Czujesz się "oczytany"?

                Po co ten Twój niepozbierany bóg tak intensywnie eksperymentował z penisami? Nie mógł wymyślić jednej a dobrej wersji? Po co te improwizacje na tysiące instrumentów w orkiestrze biosfery? To jakiś supertajny i superdoskonały plan?
            • lothak Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 07:13
              9rgkh napisał:

              > Ewolucja jest faktem i odbywa się na naszych oczach.

              Gołębiu, to już znamy od twego miszcza Hartmana, że lewactwo pochodzi od gada i ryby.

              Pytanie jest, po co wam ten dogmat o ewolucji? Bronicie go jak onegdaj komunizmu.
              Bez niego rozsypie się wasza ideologia i wiara oparta na codziennym zaprzeczaniu istnienia Boga?

              • 9rgkh Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 13:44
                lothak napisał(a):

                > 9rgkh napisał:
                >
                > > Ewolucja jest faktem i odbywa się na naszych oczach.
                >
                > Gołębiu,

                Jak niewiele możesz w swojej bezsilności i wkurzeniu. Jak miło jest to oglądać. Jak świetnie, że to tak wyraźnie prezentujesz. :)

                > to już znamy od twego miszcza Hartmana, że lewactwo pochodzi od gada i
                > ryby.

                Drzewo filogenetyczne to fakt.

                > Pytanie jest, po co wam ten dogmat o ewolucji?

                Pytanie jest inne, co wam przeszkadza, że istnieje taka naukowo udowodniona teoria? Bo to podważa waszego debilnego kreatora?

                > Bronicie go jak onegdaj komunizmu.

                Bronicie tego, towarzyszu watykański, jak onegdaj płaskości ziemi i boga w chmurkach, do którego można się było wspiąć po drabinie jakubowej.

                > Bez niego rozsypie się wasza ideologia i wiara oparta na codziennym zaprzeczani
                > u istnienia Boga?

                Istnienie boga powinniście najpierw udowodnić. Ja nie muszę niczemu zaprzeczać. Brak dowodu to automatyczny brak istnienia. Tak rzecze logika, która wam jest obca, towarzysze watykańscy w śmiesznych sukienkach i czapeczkach.
            • rafiner Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 09:46
              Czy ewolucja jest faktem?

              ZDANIEM znanego ewolucjonisty profesora Richarda Dawkinsa „ewolucja jest takim samym faktem jak to, że słońce jest gorące”. Nie ulega wątpliwości, że słońce jest gorące, potwierdzają to bowiem eksperymenty oraz obserwacje. Ale czy równie niezaprzeczalnie da się wykazać słuszność teorii ewolucji?
              Zanim odpowiemy na to pytanie, należy wyjaśnić pewną kwestię. Wielu uczonych zauważyło, że organizmy mogą w kolejnych pokoleniach nieznacznie się zmieniać. Karol Darwin nazwał ten proces „pochodzeniem drogą przekształceń” (O powstawaniu gatunków, tłum. S. Dickstein i J. Nusbaum). Zmiany takie, zaobserwowane w przyrodzie i doświadczalnie potwierdzone, pomysłowo wykorzystują hodowcy roślin i zwierząt.* Można je uznać za fakt. Jednakże w odniesieniu do nich naukowcy używają terminu „mikroewolucja”. Już sama ta nazwa sugeruje (i jest to pogląd rozpowszechniony w środowisku naukowym), jakoby owe drobne zmiany potwierdzały istnienie zgoła odmiennego zjawiska — makroewolucji, której dotąd nikt nie zaobserwował.
              Ale Darwin nie poprzestał na omówieniu takich obserwowanych zmian. W swej słynnej książce O powstawaniu gatunków napisał,Tekst linka
              • 9rgkh Bóg to śmieć z szamba psychicznie chorych mózgów 19.03.15, 15:13
                rafiner napisał:

                > Czy ewolucja jest faktem?
                >
                > ZDANIEM znanego ewolucjonisty profesora Richarda Dawkinsa „ewolucja jest
                > takim samym faktem jak to, że słońce jest gorące”. Nie ulega wątpliwości,
                > że słońce jest gorące, potwierdzają to bowiem eksperymenty oraz obserwacje. Al
                > e czy równie niezaprzeczalnie da się wykazać słuszność teorii ewolucji?

                Pytasz? Czy "wiesz"? Naukowcy potwierdzili prawdziwość tej teorii ogromna ilością dowodów. Zapoznałeś się z nimi? Na pewno nie. Jeśli umiesz je po kolei obalić, to zrób to - zgłoś się do ewolucjonistów, najmądrzejszych ludzi świata nauki, specjalistów z tej dziedziny i LOGICZNIE z nimi porozmawiaj.

                > Zanim odpowiemy na to pytanie, należy wyjaśnić pewną kwestię. Wielu uczonych za
                > uważyło, że organizmy mogą w kolejnych pokoleniach nieznacznie się zmieniać. Ka
                > rol Darwin nazwał ten proces „pochodzeniem drogą przekształceń” (O
                > powstawaniu gatunków, tłum. S. Dickstein i J. Nusbaum). Zmiany takie, zaobserwo
                > wane w przyrodzie i doświadczalnie potwierdzone, pomysłowo wykorzystują hodowcy
                > roślin i zwierząt.* Można je uznać za fakt. Jednakże w odniesieniu do nich nau
                > kowcy używają terminu „mikroewolucja”.

                Tak, to drobne zmiany w genotypie, które zasadniczo nie wpływają na możliwość krzyżowania się z innymi przedstawicielami gatunku, które pozwalają na posiadanie (mimo różnic) płodnego potomstwa itd. Mikro to małe zmiany, małe ale utrwalone. Małe ale takie organizmy nie są genetycznie identyczne.

                > Już sama ta nazwa sugeruje (
                > i jest to pogląd rozpowszechniony w środowisku naukowym), jakoby owe drobne zmi
                > any potwierdzały istnienie zgoła odmiennego zjawiska — makroewolucji, któ
                > rej dotąd nikt nie zaobserwował.

                Makro to zmiany duże, decydujące np. o niemożności posiadania płodnego potomstwa. Linie genetyczne się rozchodzą i jeśli będzie występowała presja ze strony środowiska, to ta zmienność może się coraz bardziej, w miarę upływu czasu, pogłębiać.

                Nie ma precyzyjnej granicy, co jest mikro a co makro. Podobnie nie ma precyzyjnej granicy, co jest już innym gatunkiem.

                > Ale Darwin nie poprzestał na omówieniu takich obserwowanych zmian. W swej słynn
                > ej książce O powstawaniu gatunków napisał,Tekst linka

                Darwin chyba jednak wierzył w boga stwórcę (bez kreacjonizmu) i coś tam pisał a dziś ta teoria ma swój doprecyzowany, mocno odnoszący się do genów, o których istnieniu Darwin nie wiedział, kształt.

                Nazywajmy to ewolucjonizmem (a nie darwinizmem) i dziękujmy Darwinowi, że przyczynił się do zapoczątkowania rozmowy na te tematy.

                Ewolucja to temat szerszy. Ewolucji podlega cały Wszechświat. Inny był na początku, zmieniał się, inny jest teraz a czeka go jeszcze inna przyszłość. Można ją WYDEDUKOWAĆ na podstawie mechanizmów, które tę ewolucję opisują.

                Do tego nam są tez potrzebne takie teorie. Bóg to śmieć, artefakt, jakieś barachło. Potrzebujemy teorii opisujących zmienność naszego otoczenia. Potrzebujemy prawdy o tym. Dzięki temu będziemy umieli sporo przewidzieć i zaplanować. Ta wiedza pozwoli nam skorzystać ze wspaniałych technologii, zmienia nasze życie na bezpieczniejsze, zdrowsze, dłuższe. A bóg i te inne bzdety. Ignorować. To zabawa debilizmu umysłowego i cwaniaków od manipulowania ludźmi. Nauka chce dla ludzi lepiej. Religia chce ludźmi rządzić, ponakładać im na karki chomąta i zamieniać je w woły robocze. Religia gardzi człowiekiem i rozumem. Religia to kłamstwa i dlatego zrobi wszystko, co możliwe, żeby pozbyć się prawdy.

                Ale czy przy pomocy takich metod, jakimi wy się posługujecie, jesteście w stanie kogoś "przekonać"? :)
      • sclavus Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 18.03.15, 19:05
        ... natchnięty, jakiś taki jesteś...:
        Nadmuchujesz rzeczywistość bredniami
      • 9rgkh Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 18.03.15, 21:29
        warsiok napisał(a):

        > Oczywiście, że potwierdza,

        Tak, niektóre potwierdza a o fałszywość innych dowodzi. Biblia to kompilacja zapisów historycznych z mitologiczna beletrystyką.

        > bez względu na to, jak bardzo nie podoba się to ateistom.

        Ani mi się to podoba ani nie podoba. Zwisa mi to.

        Poza tym przeciętny, zwyczajny ateista to ktoś, kto biernie olewa wszystkie religie naraz, nie tylko Twoja ukochaną i nie rozmyśla o bogach.

        A ja jestem tu po to, żeby równoważyć na piśmie wasze kłamstwa. I świetnie rozumiem, dlaczego Tobie, teiście się to nie podoba.

        > Nauka zaś potwierdza stworzenie

        Nauka nie potwierdza żadnego stworzenia. Nauka mówi, że cokolwiek dzieje się we Wszechświecie, to dzieje się zgodnie z prawami fizyki. Zycie biologiczne na Ziemi mogło powstać i powstało.

        > - wie to każdy oczytany człowiek,

        Zapewne myślisz o czytelnikach, którzy całe swoje życie studiują jedną książkę, Biblię na ten przykład i znając ja na wyrywki mogą powiedzieć o sobie, że as oczytani. Oczytanie to wiedza ogólna o świecie, o czym zapominasz.

        > który p
        > otrafi sprzeciwić się dyktatowi darwinistycznemu,

        Nikt nie zmusza do "wyznawania" ewolucjonizmu. To dobrze udowodniona teoria naukowa. pl.wikipedia.org/wiki/Ewolucjonizm_%28biologia%29 albo tutaj: www.biologia.net.pl/ewolucjonizm/strona-2.html a teraz sobie poczytaj to może będziesz bardziej oczytany. Nauka używa metody naukowej. Oznacza to, że hipotezy poddaje się sceptycznej ocenie i udowadnia ich prawdziwość.

        A ja wciąż nie widzę dowodu istnienia Twojego durnego bożka i dowodów nieistnienia innych równie durnych bogów.

        > który opanował biologię od cz
        > asów Darwina (którego Rudolf Virchow słusznie nazwał ignorantem) i jego piesków

        Czysta erystyka. Inwektywami niczego nie udowodnisz.

        > (m. in. Ernsta Haeckla, którego prawo biogenetyczne oparte na sfałszowanych ry
        > sunkach embrionów ssaków Erich Blechschmidt określił jako jeden z najpoważniejs
        > zych błędów w historii biologii).

        Ewolucja to fakt - ewoluują na naszych oczach wszystkie organizmy żywe a najlepiej to widać po bakteriach.

        > Pozdrawiam tych, którzy nie poddają się darwi
        > nistycznemu dyktatowi i zdają sobie sprawę, że (jak to mawia Tadeusz Bielicki):

        Czyli wszystkich wierzących, że bóg istnieje, choć nie ma dowodu jego istnienia. Niezła hałastra.

        > "Człowiek zdolny jest do zachowań jaskrawo sprzecznych z zasadą "egoizmu genów
        > " czyli, mówiąc bardziej uczenie, z zasadą maksymalizowania darwinowskiej fitne
        > ss: na przykład zdolność do zachowań samo-niszczących, takich jak samobójstwo l
        > ub dobrowolna bezdzietność; albo do altruistycznych takich, które nie dadzą się
        > wyjaśnić ani hamiltonowską teorią selekcji krewniaczej ani triversowskim model
        > em liczenia na przyszłe "odwzajemnienie z nadwyżką"."

        Wiara degeneruje myślenie. Chłopcze...

        Człowiek może się zachowywać tak, by to sprzyjało jego przetrwaniu lub by popełniać błędy kosztujące go życie. Żadne z tych zachowań nie jest wykluczone. Ale ci, którzy zachowują się głupio znikają, ich koniec żywota jest smutny i stanowi przestrogę, jak nie należy się zachowywać, żeby nie paść trupem. A reszta wie, że życie daje trochę przyjemności i stara się ich zaznać.

        Wyjątkiem są wierzące cymbały brzmiące, które oczekują przyjemności po śmierci od nieistniejącego boga a na razie swą obecnością sprawiają teraźniejszą przyjemność "władcom religii". Bo religia to największa, zgodna z teorią ewolucji ściema, w której pasożytom udaje się zapanować nad ogromnymi stadami otumanionych żywicieli.
        • lothak Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 00:12
          Gołębiu nie ośmieszaj się już tymi cytatami z Wikipedii. Poproś kogoś, żeby cię zwiózł do takiego domu z książkami, nazywa sie to biblioteka. Poczytaj o ewolucji, bo te teorie które tu usiłujesz wcisnąć obowiązywały na WUML-u jak jeszcze w swojej partii PZPZR byłeś.
          Wikipedię możemy w każdej chwili dowolnie poprawić, napisać od nowa. Z tym, że w sprawie ewolucji moderatorzy wyznający darwinizm zareagują negatywnie. Obowiązuje tu jedynie słuszna teoria, czyli lewackie brednie.

          Możesz też skorzystać z płatnych zasobów netowych ale z twojej starczej renty to nie dasz rady i nie znasz języków poza biernym ruskim oczywiście. ;P

          Po co wklejasz swoje agresywne paciorki pt. Wiara degeneruje myślenie, skoro widać gołym okiem, że to ty masz zdegenerowany umysł. Ciągle powtarzasz tezy Marksa, Lenina i Stalina o szkodliwości religii. pl.wikipedia.org/wiki/Opium_ludu
          To też jest nieaktualne.

          Jednym słowem spadaj na drzewo kończyć swoją ewolucję.
      • feel_good_inc Macie jakieś przestarzałe informacje towarzyszu 19.03.15, 09:48
        Sam nadszyszkownik JP2 ogłosił, że to pambu wymyślił ewolucję.
        • lothak Re: Macie jakieś przestarzałe informacje towarzys 19.03.15, 09:57
          Przeczytaj ze zrozumieniem, co dokładnie powiedział JPII
          www.ultramontes.pl/jp2_ewolucjonizm.htm
          Ale nie o to chodzi. Marksiści-leniniści zrobili z ewolucjonizmu swoją biblią, która miała podważać prawdziwą Biblię a dokładniej Genesis. Trzymają się tego jak rzep psiego ogona a w sumie niepotrzebnie. Taki beton bolszewicki po prostu.
          • feel_good_inc A co mnie obchodzą marksiści-leniniści? 19.03.15, 10:09
            Przecież nie jestem religiantem, żeby swój światopogląd kupować w gotowym pakiecie i myśleć tylko to, co mi nadszyszkownik pozwoli.
            • lothak Re: A co mnie obchodzą marksiści-leniniści? 19.03.15, 10:15
              Owszem, jesteś religiantem i kupiłes swój światopogląd. Jak przyjdzie trwoga to zrobisz jak Jaruzelski i Oleksy przed smiercią.
              • feel_good_inc Re: A co mnie obchodzą marksiści-leniniści? 19.03.15, 10:28
                lothak napisał(a):
                > Owszem, jesteś religiantem i kupiłes swój światopogląd. Jak przyjdzie trwoga to
                > zrobisz jak Jaruzelski i Oleksy przed smiercią.

                To musi być bardzo wygodne, nigdy nie musieć wyprodukować choć jednej oryginalnej myśli :D
                • lothak Re: A co mnie obchodzą marksiści-leniniści? 19.03.15, 10:50
                  Wyprodukuj i daj pod ocenę nam tutaj. Gołąb lubi oceniać. ;P
                  • feel_good_inc Re: A co mnie obchodzą marksiści-leniniści? 19.03.15, 11:01
                    lothak napisał(a):
                    > Wyprodukuj i daj pod ocenę nam tutaj. Gołąb lubi oceniać. ;P

                    Dlaczego miałaby mnie niby interesować ocena religianta?
                  • 9rgkh Re: A co mnie obchodzą marksiści-leniniści? 19.03.15, 11:19
                    lothak napisał(a):

                    > Wyprodukuj i daj pod ocenę nam tutaj. Gołąb lubi oceniać. ;P

                    Udowodnij istnienie swojego, debilnego od początku do końca bożka i nieistnienie innych bogów. Wysil resztki swojej inteligencji. :)

                    Wiara DEGENERUJE umysł. Prawda jest TYLKO to, co zostało udowodnione a nie bzdet przyjęty jako dogmat. Żaden dogmat NIGDY nie był prawdą.

                    Ale ciasny umysł wierzącego w dogmaty logiki nie pojmuje.
              • 9rgkh Re: A co mnie obchodzą marksiści-leniniści? 19.03.15, 11:16
                lothak napisał(a):

                > Owszem, jesteś religiantem i kupiłes swój światopogląd. Jak przyjdzie trwoga to
                > zrobisz jak Jaruzelski i Oleksy przed smiercią.

                Udowodnij to. :)

                Może wymienieni panowie wierzyli przez całe życie w katolickie czary mary? Nie wiadomo. A może wcale nie było tak, że pod koniec życia uwierzyli? Tego też nie wiemy. Ale jest mnóstwo przykładów na to, że można nie wierzyć do końca życia.

                Fakt oczywisty - większość najwspanialszych umysłów obecnie żyjących naukowców nie podlega w ogóle żadnej wierze i taki umierają.

                Więcej wiedzy oddala od boga, taka jest prawdziwa reguła.
          • 9rgkh Re: Macie jakieś przestarzałe informacje towarzys 19.03.15, 11:12
            lothak napisał(a):

            > Przeczytaj ze zrozumieniem, co dokładnie powiedział JPII
            > www.ultramontes.pl/jp2_ewolucjonizm.htm

            Czego chciał naprawdę JPII, co myślał - to nie wiadomo. Co Tobie się wydaje - to jest bez sensu. Co wydawało się od zawsze różnym religiantom - to są tylko dogmaty, żaden z nich nigdy nie został potwierdzony dowodem. Co jest wiedzą naukową - to jest prawdziwe, bo udowodnione metoda naukową. I właśnie tego, prawdy naukowej o świecie nauczać się powinno w szkołach. Większość cywilizowanego świata akceptuje tę sytuację. Ograniczona umysłowo wiarą grupa wierzących w dogmaty - oczywiście - uważa inaczej ale to ich sprawa. Z głupotą nie ma rozmowy, bo głupota nie posługuje się logiką.

            > Ale nie o to chodzi. Marksiści-leniniści

            Ani marksiści, ani leniniści. Ale z urojeniami religiantów też nie ma rozmowy.

            > zrobili z ewolucjonizmu swoją biblią,

            Nauka nie jest biblią. Biblia to śmietnik jednej z religii. Nie obrażaj nauki. Nauka to zweryfikowana i potwierdzona, prawdziwa wiedza o świecie.

            > która miała podważać prawdziwą Biblię a dokładniej Genesis.

            Bóg biblijny jest debilem - okrutnym, mściwym ale "kochającym" ludzi. Żeby to zaakceptować rozumowo trzeba być upośledzonym wiarą i zamknąć się na myślenie.

            > Trzymają się tego j
            > ak rzep psiego ogona a w sumie niepotrzebnie. Taki beton bolszewicki po prostu.


            Jak rzep trzyma się religiant wersji, że debilny bożek zsyła na ziemię swego syna, który jest nim samym, że go morduje rękami ludzkimi, żeby odczynić czary, jakie kiedyś rzucił na stworzonych na podobieństwo swoje ludzi, że każe tym ludziom żreć jak kanibalom własne ciało i pić swoją krew, bo to ma czarodziejski wpływ na bieg zdarzeń.

            Ta religia jest tak potworna, że normalny umysł ludzi nie jest w stanie tych bzdur zaakceptować.

            I ten bóg porywczy, nieznający swojej przyszłości i nieumiejący zapanować nad buntem swojego wytworu, szatanem miałby być kreatorem wszystkiego? Paranoiczna wizja ze szpitala dla psychicznie chorych.

            Trzeba mieć umysł porażony dogmatami, zredukowany do zera, żeby te nonsensy przyjmować jako tzw. "prawdę".

            Zaiste, prawda dla religianta to może być największy bełkot, byle pochodził od boga :) czyli swoich własnych twórców bełkotu. Taki religiant nie potrzebuje żadnego dowodu w stosunku do bzdur swojej religii ale "domaga się" ich od nauki. Tyle że ich pojąć nie umie.
    • no_no Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 00:26
      Potwierdzi, jeśli archeolodzy dokopią się do szczątków trzech najważniejszych postaci tej księgi: Ojca, Syna i Ducha świętego.
      • lothak Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 08:26
        Na razie to Gołąb alias 9rgkh kopie w Wikipedii i blogu profesorka kłamczuszka Jasia Hartmana i dokopał się już kilku lewackich dogmatów. ;P

        • pocoo Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 08:47
          lothak napisał(a):
          > Jasia Hartmana i dokopał się już kilku lewackich dogmatów. ;P
          >
          A wiesz,że jesteś "cymbał brzmiący"?To tak biblijnie.1 Kor XIII;1
          • lothak Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 08:58
            Pocopotku, zastosuję metodę Gołębia z zadam trochę pytań ale nie z Wikipedii, Faktów i Mitów, NIE, czy bloga głupiego Jasia kłamczuszka, ale ze str. dr. dino.
            Jak Gołąb da mi adres to wyślę mu gratisowo książkę pt. "Kłamstwa ewolucji" Zillmera i okulary +12 po nieboszczku. ;P

            Czytajcie i odpowiadajcie razem. W jedności siła. Może Ochlapusik też coś powie poza bełkotem o Kaczyńskim. ;)

            Skąd pojawiła się przestrzeń dla wszechświata?
            Skąd pochodzi materia?
            Skąd pochodzą prawa obowiązujące we wszechświecie (grawitacja, bezwładność itp.)?
            Jak to się stało, że materia jest tak doskonale zorganizowana?
            Skąd pojawiła się energia organizująca materię?
            Kiedy, gdzie, dlaczego i jak powstało życie z materii nieożywionej?
            Kiedy, gdzie, dlaczego i jak życie nauczyło się rozmnażać?
            Dlaczego jakakolwiek roślina bądź zwierzę chciałoby się rozmnażać, jeśli przymnażałoby to wyłącznie dodatkowych osobników do wyżywienia i pomniejszało szansę przetrwania?(Czy osobnik bądź gatunek posiada w sobie pragnienie przetrwania? Jak to wyjaśnisz?)
            W jaki sposób mutacje (rekombinacje kodu genetycznego) mogą stworzyć jakąkolwiek nową udoskonaloną odmianę?(rekombinacja liter angielskich nigdy nie doprowadzi do stworzenia chińskich książek).
            Czy jest możliwym, że podobieństwa w wyglądzie pomiędzy różnymi zwierzętami dowodzą istnienia wspólnego Projektanta a nie wspólnego przodka?
            Selekcja naturalna działa jedynie w obrębie dostępnej informacji genetycznej i zmierza do stabilizacji gatunku. Jak wytłumaczyłbyś wzrost złożoności kodu genetycznego, która musiałaby nastąpić gdyby ewolucja była prawdą?
            Kiedy, gdzie, dlaczego i jak:
            rośliny jednokomórkowe stały się wielokomórkowymi?
            dwu- lub trzykomórkowce pośrednie ewoluowały?
            zwierzęta jednokomórkowe ewoluowały?
            ryby przekształciły się w zwierzęta ziemnowodne?
            zwierzęta ziemnowodne przekształciły się w gady?
            gady przekształciły się w ptaki? (Płuca, kości, oczy, organy płciowe, serce, sposoby poruszania się, okrycie ciała, itp., we wszystkim tym dostrzegamy różnice!)
            żyły formy przejściowe?
            Kiedy, gdzie, dlaczego, jak i z czego:
            ewoluowały wieloryby?
            ewoluowały konie morskie?
            ewoluowały nietoperze?
            ewoluowały oczy?
            ewoluowały uszy?
            włosy, skóra, pióra, łuski, pazury, kły ewoluowały?
            Co ewoluowało jako pierwsze (jak i jak długo pracowało bez pozostałych)?
            Układ trawienny, trawienie pożywienia, apetyt, zdolność do znajdowania i jedzenia pokarmów, soki trawienne oraz odporność organizmu na jego własne soki trawienne (żołądek, jelita itp.)?
            Dążenie do rozmnażania i zdolność rozmnażania?
            Płuca, powstawanie wydzieliny ochraniającej je, gardło oraz perfekcyjnie dobrana mieszanina gazów do oddychania?
            DNA lub RNA przenosząca informacje DNA do części komórek?
            Bielce bądź wiciowce w jelitach, które trawią celulozę?
            Rośliny bądź żyjące na nich insekty, zapylające je?
            Kości, wiązadła, ścięgna, układ krwionośny, lub mięśnie do poruszania kości?
            Układ nerwowy, system regeneracji lub układ hormonalny?
            System odpornościowy lub jego potrzeba?
            Istnieje wiele tysięcy przykładów symbioz, których nie da się wyjaśnić przez ewolucję. Dlaczego uczymy, że ewolucja jest jedynym wyjaśnieniem dla tego rodzaju relacji?
            W jaki sposób ewolucja wyjaśnia naśladownictwo? Czy rośliny i zwierzęta rozwinęły naśladownictwo jedynie przypadkiem, czy też przez inteligentny wybór czy też projekt?
            Kiedy, gdzie, dlaczego i jak człowiek rozwinął uczucia? Miłość, miłosierdzie, poczucie winy itp., nigdy nie rozwinęłyby się przyjmując teorię ewolucji.
            Jak ewoluowała fotosynteza?
            Jak ewoluowała myśl?
            Jak ewoluowały rośliny naczynionasienne i z czego?
            Jakiego rodzaju ewolucjonistą jesteś? Dlaczego nie jednym z pozostałych ośmiu bądź dziesięciu rodzajów?
            Co powiedziałbyś sześćdziesiąt pięć lat temu, gdybym ci oznajmił, że w moim akwarium posiadam żywą latimerię?
            Czy istnieje chociaż jedna wyraźna prognoza makroewolucji uznana za prawdziwą?
            Co naukowego posiada w sobie idea powstania człowieka z wodoru?
            Czy naprawdę wierzysz, że wszystko powstało z niczego?
            Po tym jak odpowiesz na pytania, popatrz proszę uważnie na odpowiedzi i rozważ poniższe pytania.

            Czy jesteś pewien, że twoje odpowiedzi są uzasadnione, poprawne i udowodnione naukowo, czy też jedynie wierzysz, że stało się tak jak odpowiedziałeś? (Czy te odpowiedzi odzwierciedlają twoją religię czy twoją naukę?)
            Czy twoje odpowiedzi wskazują na więcej bądź mniej wiary niż osoby, która mówi: „Musiał to zaprojektować Bóg”?
            Czy jest możliwym, że wszechświat został zaprojektowany przez niewidzialnego Stwórcę? Jeśli wykluczasz Boga już na początku naszej dyskusji, to jak – wg Ciebie – przy użyciu twojej definicji nauki, możnaby wykazać, że to On stworzył wszechświat, jeśli go rzeczywiście stworzył?
            Czy jest rzeczą mądrą i w porządku aby przedstawiać studentom teorię ewolucji jako fakt, jeśli 90% populacji uważa, że Bóg jest stwórcą?
            Jaki jest końcowy rezultat wiary w ewolucję (styl życia, społeczeństwo, stosunek do innych, wieczne przeznaczenie, itp.)?
            Czy ludzie akceptują ewolucję z powodu poniższych czynników?
            Tylko tego ich nauczono.
            Podoba im się wolność bez Boga (brak absolutów, itp.).
            Są zmuszeni wspierać teorię ewolucji w obawie przed utratą pracy bądź zaniżeniem oceny.
            Są zbyt dumni aby przyznać, że się mylą.
            Ewolucja jest jedyną filozofią pozwalającą usprawiedliwić ich polityczne działania.
            Czy powinniśmy używać nieaktualnych, nieprawdziwych, wątpliwych, nieprzekonywujących dowodów wspierających teorię ewolucji tylko dlatego, że nie posiadamy stosownych zamienników (człowiek z Piltdown, krótkie powtórzenia, archeopteryx, Lucy, człowiek z Javy, Neandertalczyk, ewolucja konia, organy szczątkowe, itp.)?
            Czy rodzicom powinno się pozwolić domagać się tego, by ewolucja nie była nauczana w szkołach jako fakt jeśli nie przyzna się takiej samej ilości czasu na nauczanie innych teorii pochodzenia (np. boskie stworzenie)?
            Czym ryzykujesz jeśli się mylisz? Jeden z moich przeciwników w debatach powiedział: „Albo jest Bóg, albo go nie ma. Obydwie możliwości są zatrważające.”
            Dlaczego wielu ewolucjonistów obawia się prezentowania w szkołach publicznych idei kreacjonizmu? Jeśli nie chcemy nauczać religii w szkołach, dlaczego nie usuniemy z podręczników ewolucji? Jest ona jedynie religijnym poglądem na świat.

            • 9rgkh Odpowiedzi dla nieuka - 1 19.03.15, 12:10
              lothak napisał(a):

              > Pocopotku,

              Erystyka?

              > zastosuję metodę Gołębia z zadam trochę pytań ale nie z Wikipedii, F
              > aktów i Mitów, NIE, czy bloga głupiego Jasia kłamczuszka, ale ze str. dr. dino.
              > Jak Gołąb da mi adres to wyślę mu gratisowo książkę pt. "Kłamstwa ewolucji" Zil
              > lmera i okulary +12 po nieboszczku. ;P

              Zaraz Ci odpowiem. :)

              > Czytajcie i odpowiadajcie razem. W jedności siła. Może Ochlapusik też coś powie
              > poza bełkotem o Kaczyńskim. ;)
              >
              > Skąd pojawiła się przestrzeń dla wszechświata?

              Znikąd, tak jak znikąd pojawić miałby się wasz kreator. Jeśli jemu wolno to nie ma takiego zakazu. Ale przestrzeń nie istnieje poza wszechświatem, to jest jedna z jego właściwości.

              > Skąd pochodzi materia?

              Znikąd. Tak jak wasz kreator. Ale sama materia nie istnieje. Istnieje INFORMACJA, która my interpretujemy jako oddziaływanie materii, jako ją samą. Materia czy energia - ani jedno ani drugie, tylko informacja o nich i ich równoważności.

              > Skąd pochodzą prawa obowiązujące we wszechświecie (grawitacja, bezwładność itp.
              > )?

              Znikąd, tak jak wasz kreator. Jemu wolno to i Wszechświat nie ma takiego zakazu.

              > Jak to się stało, że materia jest tak doskonale zorganizowana?

              Być może w innych wszechświatach jest zorganizowana wg bardziej prymitywnych reguł ale ZAWSZE są to reguły, które gdy zaistniały takimi na początku to są przestrzegane już zawsze.

              > Skąd pojawiła się energia organizująca materię?

              Energia i materia to to samo. E=mc2.

              > Kiedy, gdzie, dlaczego i jak powstało życie z materii nieożywionej?

              Powstało wtedy i w tym miejscu, w którym to było możliwe ze względu na warunki i w zgodzie z regułami działania wszechświata. I może powstawać zawsze i wszędzie od nowa, jeśli te warunki to umożliwią. Materia ożywiona jest tą sama materią, którą nazywamy nieożywioną.

              > Kiedy, gdzie, dlaczego i jak życie nauczyło się rozmnażać?

              Odpowiedź jak wyżej. Pytanie przy okazji - gdzie, kiedy i dlczego powstał kreator i ilu kreatorów jest w ogóle?

              > Dlaczego jakakolwiek roślina bądź zwierzę chciałoby się rozmnażać, jeśli przymn
              > ażałoby to wyłącznie dodatkowych osobników do wyżywienia i pomniejszało szansę
              > przetrwania?(Czy osobnik bądź gatunek posiada w sobie pragnienie przetrwania? J
              > ak to wyjaśnisz?)

              Nie ma "pragnienia przetrwania" przypisanego do organizmu. Tak samo nie ma pragnienia przetrwania u osobników chorych lub umierających. Jest program działania, zespół cech, których wynikiem jest taka aktywność, że organizm żyje. Gdy ten program zaczyna zawodzić, organizm przestaje żyć. Istnienie tych cech jest skutkiem ewolucji, doboru, selekcji. Pozbawione ich organizmy podlegają redukcji i znikają.

              > W jaki sposób mutacje (rekombinacje kodu genetycznego) mogą stworzyć jakąkolwie
              > k nową udoskonaloną odmianę?(rekombinacja liter angielskich nigdy nie doprowadz
              > i do stworzenia chińskich książek).

              W taki sposób, że mutacja musi dotyczyć przekazywanego niedokładnego kodu potomstwu. I wtedy, jeśli przetrwa w nowej wersji, to się dla następnych pokoleń utrwala.

              > Czy jest możliwym, że podobieństwa w wyglądzie pomiędzy różnymi zwierzętami dow
              > odzą istnienia wspólnego Projektanta a nie wspólnego przodka?

              Nie ma dowodu na istnienie projektanta. Dawałem Ci już przykłady rożnych "projektów" penisów. Po co tyle projektów, każdy inny? Nie ma identycznych rozwiązań.

              > Selekcja naturalna działa jedynie w obrębie dostępnej informacji genetycznej i
              > zmierza do stabilizacji gatunku.

              Do niczego nie zmierza. Selekcja nie jest planowana.

              > Jak wytłumaczyłbyś wzrost złożoności kodu gene
              > tycznego, która musiałaby nastąpić gdyby ewolucja była prawdą?

              Złożoność kodu to więcej informacji o świecie (wiedza o nim) i o sposobie, jak reagować, by przetrwać. Organizmy, które to potrafią, przetrwały - inne przegrały.

              > Kiedy, gdzie, dlaczego i jak:
              > rośliny jednokomórkowe stały się wielokomórkowymi?

              Wtedy, gdy nastały odpowiedni ku temu okoliczności.

              Kiedy, gdzie i jak pojawił się Twój kreator i co z innymi kreatorami? Czy między nimi też trwa ewolucyjna walka o przetrwanie?

              > dwu- lub trzykomórkowce pośrednie ewoluowały?

              Jak wyżej.

              > zwierzęta jednokomórkowe ewoluowały?

              Ewolucja trwa bez ustanku. Jej motorem są przypadkowe mutacje i selekcja.

              > ryby przekształciły się w zwierzęta ziemnowodne?

              Jak wyżej.;

              > zwierzęta ziemnowodne przekształciły się w gady?

              Jak wyżej. Gdyby nie było ziemi, nie byłoby zwierząt z nogami przystosowanymi do chodzenia po niej.

              > gady przekształciły się w ptaki? (Płuca, kości, oczy, organy płciowe, serce, sp
              > osoby poruszania się, okrycie ciała, itp., we wszystkim tym dostrzegamy różnice
              > !)

              To wszystko jest już bardzo dobrze rozpoznane Wydry morskie są typowymi zwierzętami raczej lądowymi, które właśnie na naszych oczach przystosowują się do życia typowo wodnego.

              > żyły formy przejściowe?
              > Kiedy, gdzie, dlaczego, jak i z czego:
              > ewoluowały wieloryby?
              > ewoluowały konie morskie?
              > ewoluowały nietoperze?
              > ewoluowały oczy?
              > ewoluowały uszy?

              Wszystko jest już dość dokładnie opisane np. tutaj ewolucja.org/

              > włosy, skóra, pióra, łuski, pazury, kły ewoluowały?

              Ewoluowały i ewoluują nadal. Np ewolucja uzębienia u ludzi - zanikanie ósemek.

              > Co ewoluowało jako pierwsze (jak i jak długo pracowało bez pozostałych)?

              Jest o tym mnóstwo informacji. Szukaj i czytaj.

              > Układ trawienny, trawienie pożywienia, apetyt, zdolność do znajdowania i jedzen
              > ia pokarmów, soki trawienne oraz odporność organizmu na jego własne soki trawie
              > nne (żołądek, jelita itp.)?

              Organizmy miały na to miliardy lat.

              > Dążenie do rozmnażania i zdolność rozmnażania?

              Podział jednej na komórki na dwie pojawił się na bardzo wczesnym etapie ewolucji.

              > Płuca, powstawanie wydzieliny ochraniającej je, gardło oraz perfekcyjnie dobran
              > a mieszanina gazów do oddychania?
              > DNA lub RNA przenosząca informacje DNA do części komórek?
              > Bielce bądź wiciowce w jelitach, które trawią celulozę?
              > Rośliny bądź żyjące na nich insekty, zapylające je?
              > Kości, wiązadła, ścięgna, układ krwionośny, lub mięśnie do poruszania kości?
              > Układ nerwowy, system regeneracji lub układ hormonalny?
              > System odpornościowy lub jego potrzeba?

              Odpowiedzi znajdziesz w drzewie filogenetycznym. Zapoznaj się z nim. Widać tam wyraźnie, że nie wszystkie cechy powstawały jednocześnie ale zmieniały się one sukcesywnie, często "odkrywając" pewne funkcje ponownie ale w innym sposobie działania (np. organ wzroku).

              > Istnieje wiele tysięcy przykładów symbioz, których nie da się wyjaśnić przez ew
              > olucję.

              Każdą się da tak wyjaśnić.

              > Dlaczego uczymy, że ewolucja jest jedynym wyjaśnieniem dla tego rodzaju
              > relacji?

              Dlatego, że nie ma innego wyjaśnienia a to jest udowodnione.

              > W jaki sposób ewolucja wyjaśnia naśladownictwo? Czy rośliny i zwierzęta rozwinę
              > ły naśladownictwo jedynie przypadkiem, czy też przez inteligentny wybór czy też
              > projekt?

              Wyjaśnia to selekcyjne oddziaływanie środowiska. Naśladowanie musiało dawać pozytywny efekt lepszego przetrwania.

              > Kiedy, gdzie, dlaczego i jak człowiek rozwinął uczucia?

              W toku ewolucji. Ale "uczucia" pojawiły się dużo wcześniej niż u naszego gatunku.

              > Miłość, miłosierdzie, p
              > oczucie winy itp., nigdy nie rozwinęłyby się przyjmując teorię ewolucji.

              Nieprawda, bo według tych mechanizmów postępują także inne stworzenia żywe.

              > Jak ewoluowała fotosynteza?

              Od przypadkowej mutacji do udoskonalenia tej technologii w toku ewolucji.

              c.d.n.

              • 9rgkh Odpowiedzi dla nieuka - 2 19.03.15, 12:58
                lothak napisał(a):

                > Jak ewoluowała myśl?

                A co to jest takiego ta "myśl". Bo w Twoim przypadku jej nie obserwuję. Jesteś kopistą bełkotu jakichś nieuków. Zadajesz infantylne pytania. I nie reagujesz na odpowiedzi - zdolność przyswajania informacji na poziomie zerowym. Przyczyna - wiara.

                > Jak ewoluowały rośliny naczynionasienne i z czego?

                Odsyłam Cię do drzewa filogenetycznego i ewolucja.org/

                > Jakiego rodzaju ewolucjonistą jesteś?

                Jestem sceptycznym, myślącym, niewierzącym w dogmaty i nieograniczonym wiarą a umysłem.

                > Dlaczego nie jednym z pozostałych ośmiu b
                > ądź dziesięciu rodzajów?

                ??? :)

                > Co powiedziałbyś sześćdziesiąt pięć lat temu, gdybym ci oznajmił, że w moim akw
                > arium posiadam żywą latimerię?

                Wtedy srałem w pieluchy i nie powiedziałbym Ci nic ciekawego.

                Latimeria potwierdza jakiś etap pośredni ewolucji. To chyba dobrze? :)

                > Czy istnieje chociaż jedna wyraźna prognoza makroewolucji uznana za prawdziwą?

                Ewolucja nie daje się przewidywać ale hodowla zwierząt i roślin to mnóstwo takich "przepowiedni" makroewolucyjnych, bo wtedy selekcję sterujemy my - a więc potwierdza to samą ewolucję (np. kilkadziesiąt tysięcy lat temu nie istniały psy). W świecie realnym czynnikami selekcyjnymi są warunki środowiskowe i dlatego i opierzone ptaki, i nietoperze choć innymi drogami ale doszły do tego samego - do zdolności latania.

                > Co naukowego posiada w sobie idea powstania człowieka z wodoru?

                A co to jest człowiek z wodoru? Cała materia świata składa się z np. kwarków - i wodór w kosmosie, i w wodzie ziemskiej, i w wodzie w organizmie człowieka. Nasz gatunek powstał w toku ewolucji - patrz na drzewo filogenetyczne.

                > Czy naprawdę wierzysz, że wszystko powstało z niczego?

                Ja nie muszę wierzyć. Nauka stawia hipotezy, sprawdza ich prawdziwość ale może się czasem pomylić (jesteśmy tylko omylnymi ludźmi). Niektóre hipotezy po pewnym czasie zostają odrzucone. Ale to, co zostaje na końcu, coraz lepiej opisuje świat i POZWALA PRZEWIDYWAĆ PRZYSZŁOŚĆ. To jest miara naszej wiedzy. Dzięki temu możemy wymyślać i udoskonalać technologie i pozwalać sobie na inżynierię genetyczną.

                Wiara w debilnych bogów nie daje nic z tych możliwości. To degenerujący umysły ludzkie środek do zamieniania ludzi w umysłowych, wierzących niewolników.

                Mnie wiara jest całkowicie obca.

                > Po tym jak odpowiesz na pytania, popatrz proszę uważnie na odpowiedzi i rozważ
                > poniższe pytania.

                Na razie poszło bez problemu. Domyślam się, że Ty nie znałeś tych odpowiedzi. To przykre. Katecheza ani Biblia Ci tego nie wyjaśniła? No, szkoda. :) A masz lub znasz jakąś technologię, która by pochodziła wprost z dogmatów religijnych? Tez nie. To znów kiepsko. No to do czego wam ten chłam?

                Nauka opisuje świat prawdziwie, pozwala nad nim panować, coś planować. A co daje wam religijna wiara? Nie słyszałem o niczym sensownym. Ale nie rozumiem, dlaczego religia tak bardzo zwalcza tę prawdziwą wiedzę. To znaczy rozumiem to. Chodzi o władze nad ludźmi, o ogłupienie ich, indoktrynację o zamienienie wszystkiego w bełkot. Chodzi om włądzę waszej głupoty, waszego debilizmu nad mądrością i wiedzą. Zgadłem?

                > Czy jesteś pewien, że twoje odpowiedzi są uzasadnione, poprawne i udowodnione n
                > aukowo, czy też jedynie wierzysz, że stało się tak jak odpowiedziałeś? (Czy te
                > odpowiedzi odzwierciedlają twoją religię czy twoją naukę?)

                Jestem pewien, bo myślę i wiem, że moje odpowiedzi są prawdą. Potrafię to udowadniać, bronić prawdy. A Ty? Czy mi już wyjaśniłeś dlaczego wasz bóg każe ludziom żreć swoje ciało, bo ma to mieć jakąś magiczną moc? Świat rządzi się magią i potwornościami? To chyba tylko Twój, obłędny, schizofreniczny.

                Chodziłeś - chyba - do szkoły i powinieneś zdobyć podstawową wiedzę ale nie widzę jej u Ciebie. Widzę postawienie na ostrzu noża - albo wiara, albo nauka. Tak ma być? Kompletne ogłupienie, degradacja funkcji myślowych Homo sapiens? Świadectwo tego jest porażające dla was. To jest tak, jakbyś stwierdził,że nie powinno się korzystać z niczego, co daje nam wiedza medyczna lecz powinno się to zastąpić modłami do waszego debilnego bożka. Do tego się to sprowadza: zero nauki - sama wiara. :)

                > Czy twoje odpowiedzi wskazują na więcej bądź mniej wiary niż osoby, która mówi:
                > „Musiał to zaprojektować Bóg”?

                Najpierw musiałbyś porządnie zdefiniować boga, kreatora. Co to za kreatura? Ale Ty tego nie wiesz. Udajesz wiedzę. A masz jej tyle co nic, bo przecież opierasz się wyłącznie na dogmatach - żadnego dowodu. :)

                > Czy jest możliwym, że wszechświat został zaprojektowany przez niewidzialnego St
                > wórcę?

                Nie jest możliwym, bo nie ma definicji kreatora. Bo nie wiadomo, kto kreatora wykreował. Bo ograniczone resztki mózgu tak wierzącego nie umieją zauważyć, że wprowadzenie kreatora nie daje odpowiedzi na pytanie, jaka była przyczyna. Bo na takie pytanie nie jest możliwa odpowiedź więc takiego pytania nie ma wo ogóle.

                > Jeśli wykluczasz Boga już na początku naszej dyskusji,

                Którego boga? Tego debila od pożerania jego ciała w tajnym rytuale? Tego projektanta okrutnych, zagrażających nam środowisk? Nam, stworzonym na wzór i podobieństwo ale prześladowanym dla zabawy i mściwości? A Twój umysł to przełknął? Współczuję. :)

                > to jak – wg
                > Ciebie – przy użyciu twojej definicji nauki, możnaby wykazać, że to On s
                > tworzył wszechświat, jeśli go rzeczywiście stworzył?

                Wszechświat działa według reguł matematyki i żadnych innych. Nikt tego nie musi stwarzać.

                > Czy jest rzeczą mądrą i w porządku aby przedstawiać studentom teorię ewolucji j
                > ako fakt, jeśli 90% populacji uważa, że Bóg jest stwórcą?

                Nieistniejący bóg jest faktem? A masz dowód jego istnienia. Czy znasz definicję "faktu"? :)

                Dowody, chłopcze... nieuku.

                > Jaki jest końcowy rezultat wiary w ewolucję (styl życia, społeczeństwo, stosune
                > k do innych, wieczne przeznaczenie, itp.)?

                A taki, że np. projektujemy leki i ułożyliśmy sobie bez boskiej pomocy zasady humanizmu. I jeszcze żeby udało się, wbrew zakusom religii, wprowadzić je w życie. Ale ten chłam nam to utrudnia dyskredytując, co dla ludzi dobre.

                > Czy ludzie akceptują ewolucję z powodu poniższych czynników?

                Ludzie powinni sceptycznie myśleć. Jeśli są błędy w teorii ewolucji, to ją odrzucić. Na razie świat nauki tę teorię akceptuje bez zastrzeżeń.

                > Tylko tego ich nauczono.

                Uczymy wiedzy prawdziwej, udowodnionej.

                A indoktrynujecie wy wiarą nieudowodnioną, fałszywymi śmieciami.

                > Podoba im się wolność bez Boga (brak absolutów, itp.).

                Masz mi coś do zarzucenia? Tak, jestem wolny bez boga i bez was. Dla was, religiantów fundamentalistyczne mordowanie ludzi to drobiazg.

                > Są zmuszeni wspierać teorię ewolucji w obawie przed utratą pracy bądź zaniżenie
                > m oceny.

                Ja coś fałszywego wspieram? Twoje zakłamanie i przeinaczanie nie zna granic.

                > Są zbyt dumni aby przyznać, że się mylą.

                Jeśli upadnie dowód to przyznam się od razu do błądzenia.
                Przyznaj się, że Twojego boga nie ma, bo nie masz dowodu. Ale się nie przyznasz z głupoty ślepej wiary.

                c.d.n.
              • lothak Re: Odpowiedzi dla uka - 1 19.03.15, 15:49
                Jak zwykle bredzisz Gołębiu a twoja "logika" jest kulawa.
                Mogłeś chociaż swoją wszechnicę Wikipedię przeczytać dokładniej.

                pl.wikipedia.org/wiki/Pochodzenie_%C5%BCycia
                Pomimo nieustających starań rozwiązania tajemnicy pochodzenia życia na Ziemi, nie udało się dotychczas odtworzyć w warunkach laboratoryjnych niektórych procesów postulowanych przez biogenetyczne teorie.
                Poglądom zakładającym powstanie życia z materii nieożywionej przeciwstawia się pogląd o niewielkim prawdopodobieństwie powstania aminokwasów z prostszych związków chemicznych.
                Naukowcami przeciwnymi teorii biogenezy są m.in.: Fred Hoyle i Antony Flew.
                Alternatywnymi poglądami na pochodzenie życia na Ziemi są teoria panspermii, teoria inteligentnego projektu i kreacjonizm."


                Jako ciekawostkę dodam, że Antony Flew znany od wielu dziesięcioleci jako czołowy ateista, pod koniec życia odrzucił ateizm i określił się jako deista, konkretnie opowiedział się za Bogiem Arystotelesa tzw. Pierwszym Poruszycielem.

                Innych twoich niedorzeczności nie chce mi się nawet komentować. Faktycznie pochodzisz Gołębiu od kury. A jak umrzesz, to nadal będziesz żył. Jak twój bóg Lenin. ;))

                • 9rgkh Re: Odpowiedzi dla uka - 1 19.03.15, 16:21
                  lothak napisał(a):

                  > Jak zwykle bredzisz Gołębiu a twoja "logika" jest kulawa.
                  > Mogłeś chociaż swoją wszechnicę Wikipedię przeczytać dokładniej.
                  >
                  > pl.wikipedia.org/wiki/Pochodzenie_%C5%BCycia
                  > [i]Pomimo nieustających starań rozwiązania tajemnicy pochodzenia życia na Ziemi
                  > , nie udało się dotychczas odtworzyć w warunkach laboratoryjnych niektórych pro
                  > cesów postulowanych przez biogenetyczne teorie.

                  I co z tego? Przecież tak naprawdę nie wiadomo, jakie te warunki szczególne były. Może nigdy na to nie wpadniemy. To kwestia odgadnięcia, postawienia hipotezy.

                  Co nie oznacza, że musiały być jakieś.

                  1) Życie działa dokładnie wg praw ogólnie nam znanej fizyki (i chemii).

                  2) Każdy organizm powstaje wyłącznie z materii nieożywionej, z której składa się cały wszechświat.

                  3) Ziarno jakiejś rośliny to zbiór związków chemicznych, ze zwyczajnych pierwiastków, które wydają się martwe a gdy stworzymy im odpowiednie warunki "zaczyna ono żyć" - martwa materia staje się materią ożywioną.

                  4) Życie to tylko PROGRAM działania. Podam Ci przykład innego programu działania - układ planetarny: na początku to tylko bezładna mieszanina okruchów, pierwiastków i związków chemicznych o małym stopniu komplikacji i uporządkowania; potem długi czas ewolucji; wyłania się gwiazda centralna; powstają planety i inne ciała kosmiczne; wnętrze każdej z planet ewoluuje inaczej a bardzo zależy to od składu i całej historii takiej planety; powstaje jądro; pierwiastki migrują do swoich" warstw"; powstają minerały, przekształcają się w miarę zmiany warunków w inne minerały (np. diamenty); ruchy tektoniczne przekształcają skorupę planetarną; woda cyrkuluje rozpuszczając i rozkruszając skały i związki chemiczne; powstaje ogromne bogactwo form; atmosfera przekształca się i całkowicie zmienia swój skład i po miliardach lat takiej ewolucji, dzięki działaniu tylko i wyłącznie ogólnych praw fizyki powstaje unikalny, niepowtarzalny świat; każda planeta jest jednak nieco inna, bo formuje ją inny program, wynikający z innych warunków początkowych i sprzężeń zwrotnych, które je stabilizują; no i nie na każdej planecie możliwe jest zaistnienie warunków do zapoczątkowania lub przetrwania życia, a życie nie jest żadnym cudem - po prostu jest możliwe.

                  > Poglądom zakładającym powstanie życia z materii nieożywionej przeciwstawia się
                  > pogląd o niewielkim prawdopodobieństwie powstania aminokwasów z prostszych zwią
                  > zków chemicznych.

                  Znów żenująca niewiedza. Jesteście tragicznymi nieukami, ignorantami. Związków organicznych jest w przestrzeni kosmicznej bardzo dużo, tak dużo, że można je wykrywać analizą spektralną światła gwiazd. No i znajdujemy je w meteorytach.

                  > Naukowcami przeciwnymi teorii biogenezy są m.in.: Fred Hoyle i Antony Flew.
                  > Alternatywnymi poglądami na pochodzenie życia na Ziemi są teoria panspermii, [b
                  > ]teoria inteligentnego projektu i kreacjonizm[/b]."[/i]

                  Udowadniają nieistnienie? Przecież to sprzeczne z logiką. :)

                  > Jako ciekawostkę dodam, że Antony Flew znany od wielu dziesięcioleci jako czoł
                  > owy ateista, pod koniec życia odrzucił ateizm i określił się jako deista, konkr
                  > etnie opowiedział się za Bogiem Arystotelesa tzw. Pierwszym Poruszycielem.

                  Bzdury. Większość poważnych naukowców JUŻ nie wierzy w boga ale niektórym to pozostało. Odnieś się do tych, którzy maja przeciwne zdanie.

                  > Innych twoich niedorzeczności nie chce mi się nawet komentować. Faktycznie poch
                  > odzisz Gołębiu od kury. A jak umrzesz, to nadal będziesz żył. Jak twój bóg Lenin. ;))

                  Erystyka. :) Jak miło widzieć Twoją bezsilną złość opartą na nieuctwie.

                  A Lenin nie jest mój. Zapamiętaj to. Nie, nie zapamiętasz, bo masz mózg uszkodzony przez degenerującą go wiarę. Założę się o piwo, że wkrótce wrócisz do tego porównania. :)
              • zet_or Re: Odpowiedzi dla nieuka - 1 21.03.15, 18:45
                9rgkh napisał:

                > > Skąd pojawiła się przestrzeń dla wszechświata?
                >
                > Znikąd, tak jak znikąd pojawić miałby się wasz kreator. Jeśli jemu wolno to nie
                > ma takiego zakazu.
                >
                > > Skąd pochodzi materia?
                >
                > Znikąd. Tak jak wasz kreator.
                >
                > > Skąd pochodzą prawa obowiązujące we wszechświecie?

                > Znikąd, tak jak wasz kreator. Jemu wolno to i Wszechświat nie ma takiego zakazu

                Marny z Pana naukowiec, jeśli odwołuje się Pan do kreatora a na podstawowe pytania odpowiada ZNIKĄD, czy NIE WIEM.
                Odpowiada Pan jak wyznawca PANTEIZMU. Blisko Panu do Spinozy.

                I to też jest "dobre".
                > Ale sama materia nie istnieje. Istnieje INFORMACJA, która my
                > interpretujemy jako oddziaływanie materii, jako ją samą.

                To przecież monizm duchowy jak religie Adwajtawedanta albo Kurs Cudów.

                Żeby wykorzystać naukę do zwalczania religii, to trzeba by mieć argumenty.
                W ta pańska "nauka" to jak katolicka nauka społeczna. ;)
                Nauka jak nazwa wskazuje.


                • 9rgkh Re: Odpowiedzi dla nieuka - 1 21.03.15, 19:47
                  zet_or napisał(a):

                  > 9rgkh napisał:
                  >
                  > > > Skąd pojawiła się przestrzeń dla wszechświata?
                  > >
                  > > Znikąd, tak jak znikąd pojawić miałby się wasz kreator. Jeśli jemu wolno to nie
                  > > ma takiego zakazu.
                  > >
                  > > > Skąd pochodzi materia?
                  > >
                  > > Znikąd. Tak jak wasz kreator.
                  > >
                  > > > Skąd pochodzą prawa obowiązujące we wszechświecie?
                  >
                  > > Znikąd, tak jak wasz kreator. Jemu wolno to i Wszechświat nie ma takiego zakazu
                  >
                  > Marny z Pana naukowiec,

                  To nie jest problem naukowy ale logiczny.

                  > jeśli odwołuje się Pan do kreatora

                  Odwołuję się do logiki zdania, które napisał poprzednik. W tym zdaniu występuje kreator.

                  > a na podstawowe pyta
                  > nia odpowiada ZNIKĄD, czy NIE WIEM.

                  "czy" miało być "czyli"?

                  To nie jest to samo.

                  > Odpowiada Pan jak wyznawca PANTEIZMU. Blisko Panu do Spinozy.

                  Nie jestem żadnym wyznawcą i tej deklaracji się trzymaj. Ale to nieistotne jakie są moje poglądy. Porzuć rozważania na ten temat. Na razie wykazałem alogiczność założenia o konieczności istnienia kreatora. Jest on zbędny.

                  > I to też jest "dobre".
                  > > Ale sama materia nie istnieje. Istnieje INFORMACJA, która my
                  > > interpretujemy jako oddziaływanie materii, jako ją samą.
                  >
                  > To przecież monizm duchowy jak religie Adwajtawedanta albo Kurs Cudów.

                  To jest nauka czyli matematyczny model fizyki, który dziś w świecie naukowców jest obowiązujący. Rozmawiajmy tylko na poziomie nauki, która obserwuje świat i opisuje go w zgodności z obserwacjami modelami matematycznymi.

                  > Żeby wykorzystać naukę do zwalczania religii, to trzeba by mieć argumenty.

                  Nauka nie musi zwalczać religii. Religia sama siebie "zwalcza", bo opiera się nie na dowodzeniu prawdziwości logiką ale ustalaniu tzw. "prawdy" dogmatami. Z bełkotem się nie dyskutuje. Wystarczy wskazać, że jest on bełkotem.

                  > W ta pańska "nauka" to jak katolicka nauka społeczna. ;)
                  > Nauka jak nazwa wskazuje.

                  Że co? :) Proszę jaśniej i bez osobistych wycieczek. Kto używa erystyki ten pokazuje, że nie ma argumentów.

                  A Ty to bronisz religii czy chcesz wyjaśnić jakieś swoje wątpliwości?
                  • zet_or Re: Odpowiedzi dla nieuka - 1 21.03.15, 21:08
                    Napisałam to w innym temacie.
                    Logika nie ma zastosowania w wierze i religii.
                    To są przeżycia emocjonalne człowieka.
                    Nie ma potrzeby dostarczania dowodów istnienia Boga, czy potwierdzania dogmatów.
                    Chodzi o pozytywne emocjonalne oddziaływania Boga na człowieka.
                    Bóg to radość, miłość, satysfakcja z życia.
                    • olsah65 Re: Odpowiedzi dla nieuka - 1 21.03.15, 21:23
                      zet_or napisał(a): > Bóg to radość, miłość, satysfakcja z życia.

                      Bardzo pozytywne stwierdzenie.
                      Ale, co to jest radość?
                      Co to jest miłość?
                    • 9rgkh Re: Odpowiedzi dla nieuka - 1 21.03.15, 21:34
                      zet_or napisał(a):

                      > Napisałam to w innym temacie.
                      > Logika nie ma zastosowania w wierze i religii.

                      Ustalmy - czy myślimy (logika jest niezbędnym elementem myślenia), czy zastępujemy myślenie bełkotem?

                      > To są przeżycia emocjonalne człowieka.

                      Człowiek to Homo sapiens, istota myśląca. Tym się różnimy od wyłącznie emocjonalnych zwierząt. Chcesz sprowadzić człowieka do poziomu zwierząt (bez obrażania zwierząt)?

                      > Nie ma potrzeby dostarczania dowodów istnienia Boga, czy potwierdzania dogmatów
                      > .

                      Wszyscy wiemy, że dogmaty to ZAWSZE FAŁSZ. Nie ma potrzeby dyskutowania co jest prawdziwsze - prawda czy fałsz.

                      > Chodzi o pozytywne emocjonalne oddziaływania Boga na człowieka.

                      Pozytywnie emocjonalnie oddziałuje na człowieka alkohol i morfina. Ale to nie usprawiedliwia zgody na DEGENERUJĄCY wpływ wiary na ludzkie myślenie.

                      > Bóg to radość, miłość, satysfakcja z życia.

                      Narkotyki to też radość i satysfakcja z życia.

                      Miłość to WYŁĄCZNIE chemia.
                      • zet_or Re: Odpowiedzi dla nieuka - 1 21.03.15, 21:46
                        > Narkotyki to też radość i satysfakcja z życia.

                        Zabrnął Pan w ślepą uliczkę a porównania osoby wierzącej i narkomana nietrafne albo jak Pan woli nielogiczne.
                        Heroinista, ćpun i alpinista doznający podobnych przeżyć to nie to samo.
                        Człowiek zażywający LSD i buddyjski mnich osiągający satori w wyniku ćwiczeń medytacyjnych to nie to samo.

                        > Miłość to WYŁĄCZNIE chemia.

                        Dla ateisty wyłącznie chemia, dla wierzącego boski pierwiastek. Choć nawet ta chemia nie wyklucza boskości, jakkolwiek Boga rozumiemy.

                        • olsah65 Re: Odpowiedzi dla nieuka - 1 21.03.15, 22:05
                          zet_or napisał(a): > Człowiek zażywający LSD i buddyjski mnich osiągający satori w wyniku ćwiczeń me
                          > dytacyjnych to nie to samo.

                          A ja mówię, że to samo, więc jaka jest prawda?
                        • 9rgkh Re: Odpowiedzi dla nieuka - 1 21.03.15, 23:58
                          zet_or napisał(a):

                          > > Narkotyki to też radość i satysfakcja z życia.
                          >
                          > Zabrnął Pan w ślepą uliczkę a porównania osoby wierzącej i narkomana nietrafne
                          > albo jak Pan woli nielogiczne.

                          Twierdzisz, że religia daje radość i satysfakcję z życia. I to jest taka sama ślepa uliczka.

                          Pod tym względem religia nie różni się od zwyczajnej używki.

                          A ja twierdzę, że religia a dokładniej wiara (nie tylko religijna) upośledza myślenie a więc ma bardzo poważną wadę. I w tym też nie różni się od tej używki.

                          > Heroinista, ćpun i alpinista doznający podobnych przeżyć to nie to samo.

                          Tak, nie to samo (gdzieś Ci tu znika religiant). Ale mówmy o ćpunie i wierzącym w dogmaty - to jest to samo czyli degeneracja człowieka.

                          > Człowiek zażywający LSD i buddyjski mnich osiągający satori w wyniku ćwiczeń me
                          > dytacyjnych to nie to samo.

                          Tak, to nie to samo. Ale w obu przypadkach występuje tak samo poważna wada. A Ty chcesz mówić wyłącznie o tym, że religią sobie religijni onaniści robią dobrze. Nie robią sobie dobrze, bo robią sobie także źle.

                          > > Miłość to WYŁĄCZNIE chemia.
                          >
                          > Dla ateisty wyłącznie chemia,

                          Nie, dla neuronauk to jest wyłącznie chemia. To, o czym wspominasz to wewnętrzne, subiektywne odczucie umysłu. I nie dla każdego człowieka jednakowe oraz dostępne.

                          > dla wierzącego boski pierwiastek.

                          Pierwiastki to są chemiczne a bogowie nie istnieją.

                          > Choć nawet ta c
                          > hemia nie wyklucza boskości, jakkolwiek Boga rozumiemy.

                          Ta boskość to masturbacja umysłu za pomocą fałszu dogmatów a prawdziwą korzyść z tego mają tylko ci, którzy zarządzają religiami. Religie są zbędne, bo wszystko, co umysłowo przyjemnego można za ich pośrednictwem doznawać, można także doznawać w inny, mniej niekorzystny dogmatycznie sposób.
                          • zet_or Re: Odpowiedzi dla nieuka - 1 22.03.15, 12:29
                            Nauka dostarcza tak lakonicznych prawd, że mogą one posłużyć jedynie zadawaniu nowych pytań, a pojęcie przywiązania do Boga jest po prostu analizą sposobu w jaki kochamy.
                            Może chodzić o rzeźbę, obraz, przedmiot, tekst, znak, które symbolizują to, co niewyobrażalne. Widzialna forma, która przypomina o Bogu jak każda bezpieczna baza oddziałuje na ego kojąco, dynamizująco i porządkująco. Naukowe poszukiwania Boga w mózgu pokazują, że EEG wierzących sa bogatsze o fale alfa 8 herców, dające świadectwo spokojnej uważności. Jest jeszcze wyraźniejsze w czasie modlitwy, gdy zanikają biologiczne objawy stresu.
                            Technik neuroobrazowania umożliwiają wgląd w to co nazywamy mistycznym "wewnętrznym zanurzeniem".
                            • 9rgkh Re: Odpowiedzi dla nieuka - 1 22.03.15, 15:55
                              Najpierw pozostałe argumenty.Te, na które nie odpowiedziałeś, uznaję za zaakceptowane przez Ciebie.

                              zet_or napisał(a):

                              > Nauka dostarcza tak lakonicznych prawd,

                              Nauka to metoda naukowa (lub tutaj lub tutaj). To sposób dochodzenia do prawdy. Powinien być na tyle lakoniczny, na ile to możliwe.

                              Wszystko powinno być tak proste, jak to tylko możliwe, ale nie prostsze. Albert Einstein.

                              > że mogą one posłużyć jedynie zadawaniu
                              > nowych pytań, a pojęcie przywiązania do Boga jest po prostu analizą sposobu w j
                              > aki kochamy.

                              Bóg jest nienawiścią. Jest okrutny, próżny. Miłość to stopień zaangażowania w naszych relacjach z obiektami z naszego otoczenia. Ma ewolucyjny cel, kierować naszymi zachowaniami sprzyjając przetrwaniu.

                              > Może chodzić o rzeźbę, obraz, przedmiot, tekst, znak, które symbolizują to, co
                              > niewyobrażalne.

                              Wszystkie pojęcia, jeśli mamy wiedzieć O CZYM myślimy, powinny być zdefiniowane kontekstem, w którym się pojawiają. Ten kontekst nie powinien zawierać sprzeczności i niejednoznaczności a jeśli je zawiera, to nie wolno interpretować go ponad te ograniczenia. Co to znaczy? Np. jeśli o bogu mówisz, że jest wszechmocny, to powinieneś zdefiniować wszechmoc np. w stosunku do "mocy". A potem odnosić się zawsze do tej definicji. Jeśli pojawi się gdzieś sprzeczność to będzie znaczyło tyle, ze ta definicja była fałszywa i dalsze posługiwanie się jej w jakimś "zdrowym" kontekście nie ma sensu, bo spowoduje konieczność odrzucenia całego kontekstu jako fałszywego.

                              Jedno bełkotliwe zdanie włączone do mądrej rozprawy dyskwalifikuje całość.

                              Rzeczywistości nie opisujemy pojęciami niezdefiniowanymi. Stany naszego umysłu też są rzeczywistością i zawsze da się je jakoś uporządkować i opisać bez bełkotu.

                              > Widzialna forma, która przypomina o Bogu jak każda bezpieczna b
                              > aza oddziałuje na ego kojąco, dynamizująco i porządkująco.

                              Narkotyk też działa odprężająco. Poza tym bóg jest elementem wiary, nienaturalnego, zdegenerowanego stanu umysłu, który powinien ZAWSZE być sceptyczny.

                              > Naukowe poszukiwania
                              > Boga w mózgu pokazują, że EEG wierzących sa bogatsze o fale alfa 8 herców, daj
                              > ące świadectwo spokojnej uważności.

                              Nieprawda. Każdy przyjemny dla nas "stan ducha" można osiągać także bez udziału religii.

                              > Jest jeszcze wyraźniejsze w czasie modlitwy
                              > , gdy zanikają biologiczne objawy stresu.

                              I to ma być argument za tym, by się modlić? Chodzi o stan "transu"? :)

                              > Technik neuroobrazowania umożliwiają wgląd w to co nazywamy mistycznym "wewnętr
                              > znym zanurzeniem".

                              Nie modlę się, nie zanurzam i uważam moje życie za wystarczająco uduchowione. Można sobie założyć foliową torbę na głowę, zakosztować niedotlenienia i wejść we wspaniały stan uduchowienia, co niektórzy ludzie ćwiczą. Tylko po co?

                              Nic, co umie ludzi mózg, nie musi być stymulowane akurat religią.
                              • zet_or Re: Odpowiedzi dla nieuka - 1 22.03.15, 16:59
                                > Nieprawda. Każdy przyjemny dla nas "stan ducha" można osiągać także bez udziału religii.

                                Przedstawiłem neurologiczny dowód, że samo przedstawienie sobie obrazu Boga wpływa kojąco na biologiczne oznaki stresu. Znika wzburzenie, nieszczęśliwy człowiek odzyskuje panowanie nad emocjami, dostaje wewnętrzną ochronę oraz poczucie bezpieczeństwa.
                                Bez udziału religii to niemożliwe.
                                Chyba, że pańskimi narkotykami, ale wtedy nie uzyska Pan trwałej poprawy tylko chwilową, uzależni się od narkotyku i zniszczy zdrowie.

                                > Bóg jest nienawiścią.

                                Dla mnie Bóg zawsze był, jest i będzie MIŁOŚCIĄ.

                                > Nic, co umie ludzi mózg, nie musi być stymulowane akurat religią.

                                Musi, inaczej nie byłoby religii i wiary w Boga, bogów, nieśmiertelność, zbawienie, reinkarnację itd.
                                Tylko garstka ludzi nie wierzy z Boga i to tylko w niektórych, trudnych okresach życia.
                                • 9rgkh Re: Odpowiedzi dla nieuka - 1 22.03.15, 17:41
                                  zet_or napisał(a):

                                  > > Nieprawda. Każdy przyjemny dla nas "stan ducha" można osiągać także bez u
                                  > działu religii.
                                  >
                                  > Przedstawiłem neurologiczny dowód, że samo przedstawienie sobie obrazu Boga wpł
                                  > ywa kojąco na biologiczne oznaki stresu.

                                  A ja Cię prosiłem, żebyś przedstawił dowód na WYŁĄCZNOŚĆ podobnego efektu ze względu na religię.

                                  > Znika wzburzenie, nieszczęśliwy człowi
                                  > ek odzyskuje panowanie nad emocjami, dostaje wewnętrzną ochronę oraz poczucie b
                                  > ezpieczeństwa.

                                  Moja dama serca pogłaskana przez mnie wchodzi w podobny stan. A jednak nie jestem dla niej bogiem.

                                  > Bez udziału religii to niemożliwe.

                                  Nieprawda. Moje własne życie uczuciowe jest bardzo bogate i pełne panowania nad emocjami oraz z poczuciem bezpieczeństwa. Potrzebuję do tego innych ludzi, bogowie są zbędni.

                                  > Chyba, że pańskimi narkotykami, ale wtedy nie uzyska Pan trwałej poprawy tylko
                                  > chwilową, uzależni się od narkotyku i zniszczy zdrowie.

                                  Religia też niszczy "zdrowie" - degeneruje zdolność sceptycznej oceny, powoduje, że wierzący staje się absolutnie uzależniony od jednego FAŁSZYWEGO zdania dogmatu, nie jest zdolny do jego krytycznej oceny.

                                  > > Bóg jest nienawiścią.
                                  >
                                  > Dla mnie Bóg zawsze był, jest i będzie MIŁOŚCIĄ.

                                  OK. Pomówmy o tym.

                                  Ty kochasz boga? To jest możliwe. Ale czym jest miłość jeśli nie zaślepionym idealizowaniem przedmiotu zainteresowania? W stosunku do boga (którego i tak wokół nas realnie nie ma) jesteś gotów, w imię miłości, zrobić coś więcej, oddajesz siebie we władzę jemu. Tylko czy na pewno jemu?

                                  Czy Twoja miłość do boga jest relacją bezpośrednią? Może częściowo ale w przypadku większości ludzi jest to relacja z instytucją, która "reprezentuje" boga. Kochasz boga ale IM robisz dobrze?

                                  A czym mogłaby być miłość boga do Ciebie? Są dwa aspekty tego (1) jak on to czuje (2) co WSKUTEK tego uczucia robi w stosunku do kochanych przez niego ludzi. Spróbuj mi to opisać...

                                  > > Nic, co umie ludzi mózg, nie musi być stymulowane akurat religią.
                                  >
                                  > Musi,

                                  Ciekawa hipoteza. A co powiesz o ateistach, dzieciach, które nie podlegały indoktrynacji religią?

                                  > inaczej nie byłoby religii i wiary w Boga, bogów, nieśmiertelność, zbawie
                                  > nie, reinkarnację itd.

                                  Ach, ten wmówiony ludziom strach lub obiecanki-cacanki nazywasz przymusem? Ja sobie bez tego radzę. Jak to możliwe?

                                  > Tylko garstka ludzi nie wierzy z Boga i to tylko w niektórych, trudnych okresac
                                  > h życia.

                                  W bogów nie wierzą wszystkie małe dzieci. To wcale nie tak mała część ludzkości. Jak to możliwe, że rodzimy się bez wiary w jednego czy drugiego fałszywie istniejącego bożka?

                                  Wróćmy do wrodzonego sceptycyzmu. Jak mamy poznawać prawdę o świecie, jeśli jej część mogłaby się okazywać zwykłą fałszywka dogmatów? Od przypadku zależałoby, czy ktoś nas zaraził takim fałszem a potem, jak to z PORZĄDNĄ WIARĄ, już nie moglibyśmy w naszym obrazie świata nic zmienić. Przecież to wizja świata bezrozumnych niewolników umysłowych.

                                  Podczas wojny, w zetknięciu z jej okrucieństwem, wielu ludzi utraciło wiarę w boga. To jest fakt.
            • 9rgkh Odpowiedzi dla nieuka - 3 19.03.15, 13:14
              lothak napisał(a):

              > Ewolucja jest jedyną filozofią pozwalającą usprawiedliwić ich polityczne działa
              > nia.

              Ewolucjonizm jest sposobem opisu działania świata. Jest neutralny. Nikogo do niczego nie zmusza. Masz urojenia prześladowcze.

              > Czy powinniśmy używać nieaktualnych, nieprawdziwych, wątpliwych, nieprzekonywuj
              > ących dowodów wspierających teorię ewolucji tylko dlatego, że nie posiadamy sto
              > sownych zamienników (człowiek z Piltdown, krótkie powtórzenia, archeopteryx, Lu
              > cy, człowiek z Javy, Neandertalczyk, ewolucja konia, organy szczątkowe, itp.)?

              To są bardzo solidne, sprawdzone i stosowane dowody z możliwością praktycznego zastosowania. Z owoców uznania za prawdziwe teorii ewolucji korzystamy wszyscy.

              > Czy rodzicom powinno się pozwolić domagać się tego, by ewolucja nie była naucza
              > na w szkołach

              Marzy Ci się ZAKAZ nauczania? Czy ja dobrze widzę?

              Dlaczego żądasz zakazu uczenia prawdy o świecie?

              Oto prawdziwe oblicze szamba religijnego - chęć ogłupienia ludzi, sprowadzenia ich do roli zwierząt hodowlanych. Przerażająca wizja.

              > jako fakt jeśli nie przyzna się takiej samej ilości czasu na nauc
              > zanie innych teorii pochodzenia (np. boskie stworzenie)?

              I do tego WIĘCEJ religijnego bełkotu, wyłączność na ten dogmatyczny chłam. :)

              > Czym ryzykujesz jeśli się mylisz?

              A czym Ty ryzykujesz POZWALAJĄC na nauczanie teorii ewolucji? Śmiało, powiedz to.

              > Jeden z moich przeciwników w debatach powiedz
              > iał: „Albo jest Bóg, albo go nie ma. Obydwie możliwości są zatrważające.&
              > #8221;

              Albo, albo - to niewiedza. Niewiedza NIE JEST PRAWDĄ.

              Czy do twojego ptasiego móżdżku (bez obrażania ptaków) to dociera?

              Hipoteza istnienie boga NIE JEST PRAWDĄ. Bo prawda to jest wiedza. Kapujesz to?

              > Dlaczego wielu ewolucjonistów obawia się prezentowania w szkołach publicznych i
              > dei kreacjonizmu?

              Kłamstwa w szkołach? Poddawanie słabych, nieodpornych dzieci takiej presji? Obrzydliwe.

              > Jeśli nie chcemy nauczać religii w szkołach,

              Powiem wprost - NIE CHCEMY TEGO!!! Fałszywe założenie.

              > dlaczego nie usu
              > niemy z podręczników ewolucji?

              Bo to jest naukowa prawda. A w szkołach uczymy prawdy. Z jednym wyjątkiem, bocznymi drzwiami wprowadzonej religii, co nas cofa edukacyjnie do prehistorii.

              > Jest ona jedynie religijnym poglądem na świat.

              Religijnym kłamstwem, bo religia to tylko kłamstwa.

              I załatwione. :) A między wierszami myśl przewodnia - chodzi wam o ogłupienie i władze absolutna nad tym ogłupionym tłumem.
        • 9rgkh Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 11:24
          lothak napisał(a):

          > Na razie to Gołąb alias 9rgkh kopie w Wikipedii i blogu profesorka kłamczuszka
          > Jasia Hartmana i dokopał się już kilku lewackich dogmatów. ;P

          Na razie to ja udowadniam Twój brak logiki a Ty ani mru-mru. Czyli że akceptujesz ten stan. I po to z Tobą tu rozmawiam. A ocenę wystawi Ci ktokolwiek logicznie myślący to przeczyta.

          Czyż nie uważasz, że propozycja ze strony Twojego urojonego boga, by żreć jego ciało i pić jego krew, bo to ma magiczne znaczenie jest przejawem "zdrowego myślenia"? :) Potworności, które są treścią waszej religii nie mogą być prawdziwe ale jesteście tak ogłupieni dogmatyczna wiarą, że niczego nie zauważycie. Oto dowód na to, jak wiara degeneruje umysł.
          • lothak Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 11:41
            Twoja logika Gołębiu pochodzi z Wikipedii i bloga Hartmana, czyli ja nią sobie doopę podcieram.

            • 9rgkh Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 13:21
              lothak napisał(a):

              > Twoja logika Gołębiu pochodzi z Wikipedii i bloga Hartmana, czyli ja nią sobie
              > doopę podcieram.

              To nic nowego. Wy sobie zawsze prawdą tyłek podcieraliście. Jaka religia tacy religianci. :)

              A ani razu nie podważyłeś prawdziwości tego, co ja napisałem. A ja podważam KAŻDE Twoje zdanie. I tak zostanie na zawsze. I co miłe dla nas obu, będziesz z tymi myślami zasypiał dziś i jutro i pojutrze... Miłych snów.
    • feel_good_inc Krótkie zerknięcie na plan Londynu... 19.03.15, 09:44
      ...potwierdza istnienie stacji King's Cross, a tym samym autentyczność wszystkich wydarzeń z serii książkowej o Harrym Potterze! :D
    • rafiner Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 12:42
      CO BYŁO PIERWSZE JAJKO CZY KURA ?
      • 9rgkh Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 13:33
        rafiner napisał:

        > CO BYŁO PIERWSZE JAJKO CZY KURA ?

        To oczywiste, że jajko - gady były wcześniej od ptaków.
      • pocoo Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 16:47
        rafiner napisał:

        > CO BYŁO PIERWSZE JAJKO CZY KURA ?

        Kura?Ponieważ kurę stworzył bóg? A dinozaury?Opowiedz,jak , kiedy i dlaczego wyginęły?
        Są organizmy,które rozmnażają się przez podział lub pączkowanie.Oprócz nich cała reszta (ryby,płazy,gady,ssaki) powstają z zapłodnionego jaja.
        Przez tysiące lat przeciętny człowiek pojęcia nie miał o reakcjach i zjawiskach zachodzących w przyrodzie.Kiedy ludzie dowiedzieli się jak powstaje człowiek?Najłatwiej powiedzieć; stworzył bóg,wola boga.Nie te czasy.Masz ochotę, to cofaj się w rozwoju.
        • rafiner Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 18:52
          Kiedy Bóg stworzył dinozaury oraz kiedy one wymarły?
          Biblia nie zawiera w swej treści bezpośredniej odpowiedzi na te pytania. Według sprawozdania zamieszczonego w Księdze Rodzaju zwierzęta zostały stworzone w ciągu piątego i szóstego okresu stwarzania, które też bywają określane mianem „dni”. Jeżeli wyrażenie hebrajskie tłumaczone na „wielkie potwory morskie” (po hebrajsku: tanninim’) obejmuje dinozaury, które w dużej mierze żyły na podmokłych, bagnistych terenach, oznaczałoby to, że były stworzone w piątym „dniu” (Rodz. 1:21). Nie wiemy, czy utrzymały się aż do czasu, gdy został stworzony człowiek (co nastąpiło pod koniec szóstego „dnia”). Zapewne wyginęły najpóźniej w czasie potopu za dni Noego. Dinozaury były gadami, a niektóre zarówno z budowy, jak i z innych względów przypominały jaszczurki (wyraz sauros jest właściwie greckim odpowiednikiem nazwy „jaszczurka”; w „Septuagincie” występuje w Księdze Kapłańskiej 11:29 właśnie słowo saura). Nie wszystkie gatunki dinozaurów odznaczały się gigantycznymi rozmiarami. Gdyby więc nawet żyły aż do potopu, nie trzeba było zabierać do arki po parze tak olbrzymich zwierząt. Dla spełnienia Boskiego nakazu wystarczyło zabranie do środka mniejszych przedstawicieli danej rodziny, czyli „rodzaju”. — Rodz. 6:19, 20; 7:14, Poz.
          Pewne przekłady Biblii, zazwyczaj starsze, aby oddać hebrajski wyraz tanninim’ („potwory morskie”, NW), stosują słowo „smoki” (Ps. 74:13, Szeruda; Ps. 148:7, Gd; Izaj. 27:1, Gd). Określenie „smok” (po grecku: drakon) występuje także w Pismach Greckich. Niektórzy uważają, że pojęcie to niekoniecznie wywodzi się z czysto mitycznych źródeł, lecz mogło pierwotnie odnosić się do ogromnych stworzeń, takich właśnie jak dinozaury, a dopiero dłuższy czas po wymarciu tych potworów nabrało odcienia mitycznego. Warto też wspomnieć, że wiele mitycznych wyobrażeń „smoka” bardzo przypomina pewne gatunki zaliczone do tej rodziny potężnych gadów, do której należały także dinozaury.
          • bragland Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 18:59
            A co z krokodylami?
            • rafiner Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 19:05
              Dobrze się mają.
              • bragland Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 19.03.15, 19:08
                A dlaczego? Wszak złe i potworne to smoki.....
          • pocoo Re: Czy archeologia potwierdza wiarygodność Bibli 21.03.15, 22:00
            rafiner napisał:

            > Biblia nie zawiera w swej treści bezpośredniej odpowiedzi na te pytania.

            To wiem.Mojżesz przekazywał narodowi wybranemu słowa boga.Nawet wymiary ołtarzy do ofiar całopalnych.Podział na zwierzęta czyste i nieczyste,a taki drobiazg jak dinozaury pominięto milczeniem.Po co je bóg stwarzał?Do czego były potrzebne skoro bóg je zgładził?

            >Jeżeli wyrażenie hebrajskie tłumaczone na „wielkie potwor
            > y morskie” (po hebrajsku: tanninim’) obejmuje dinozaury, które w du
            > żej mierze żyły na podmokłych, bagnistych terenach, oznaczałoby to, że były stw
            > orzone w piątym „dniu” (Rodz. 1:21).

            Bardzo naciągane.Pterodaktyle nie były potworami morskimi.Wiele gatunków dinozaurów było gadami lądowymi.


            > Nie wszystkie gatunki dinozaurów odznaczały si
            > ę gigantycznymi rozmiarami. Gdyby więc nawet żyły aż do potopu, nie trzeba było
            > zabierać do arki po parze tak olbrzymich zwierząt. Dla spełnienia Boskiego nak
            > azu wystarczyło zabranie do środka mniejszych przedstawicieli danej rodziny, cz
            > yli „rodzaju”. — Rodz. 6:19, 20; 7:14, Poz.

            A co z dinozaurami morskimi?Nie wyginęły w czasie potopu,bo jak?Nie ma ich.
            Nie wiem czy doczytałeś,ale zwierzęta do arki same szły;po parze zwierząt nieczystych i po siedem par zwierząt czystych.Teoria ,którą podajesz jest mocno przez ciebie naciągana i mija się z tym ,jak to opisano w Biblii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka