Dodaj do ulubionych

Dlaczego Świadkowie Jehowy głoszą od domu do domu?

09.04.15, 08:45
Jezus polecił swoim naśladowcom: „Czyńcie uczniów z ludzi ze wszystkich narodów” (Mateusza 28:19, 20). Kiedy wysyłał do tej działalności swoich pierwszych uczniów, powiedział, żeby odwiedzali ludzi w ich domach (Mateusza 10:7, 11-13). Po jego śmierci chrześcijanie w I wieku kontynuowali to dzieło, głosząc „publicznie i od domu do domu” (Dzieje 5:42; 20:20). Trzymamy się tego wzorca i przekonujemy się, że głoszenie od domu do domu jest skutecznym sposobem docierania do ludzi. www.jw.org/pl/ -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Obserwuj wątek
    • bioslawek Ponieważ naśladują pierwszych chrześcijan 22.04.15, 02:19
      https://bioslawekblog.files.wordpress.com/2015/04/11025794_813315105429847_2072295568116924189_n.jpg?w=760&h=600
      • pocoo Re: Ponieważ naśladują pierwszych chrześcijan 29.04.15, 14:09
        "Prócz liści nic,to żaden plon".
        "Drzewo,które nie rodzi owoców,bywa w pień wycięte".
        Bla...bla...bla...
        To może tak ze wszystkim naśladowalibyście pierwszych chrześcijan, a nie wybiórczo.Jak naśladować,to ze wszystkim.Jezusa w szczególności.Zauważyłam,że nauki Jezusa to macie gdzieś z tyłu.
        Im więcej wiernych,tym więcej głupków składających dobrowolne ofiary.Piorą wam mózgi niemiłosiernie,a wy się temu poddajecie.
        Prześladuję was?Jehowa wam wynagrodzi naiwniacy.Oj wynagrodzi.
        • no_no Re: Ponieważ naśladują pierwszych chrześcijan 29.04.15, 14:39
          I tak jak pierwsi chrześcijanie posłusznie roznoszą wirusa po chałupach.
          Wirusy jak ludzie, też stworzenia boże, i jak wszystko co żyje, też chcą żyć.
          Najlepiej wiecznie :)

          "Idźcie na cały świat i zarażajcie wszystkie narody".

          «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zawirusowali ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad ludźmi, rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi».

          Tak nam dopomóż Wielki Programisto Wirusów.
          Amen!
          • rafiner Re: Ponieważ naśladują pierwszych chrześcijan 30.04.15, 10:13
            Chrześcijanin ma obowiązek publicznie głosić. (Rzymian 10:9, 10) Bo jeśli publicznie wyznasz to ‛słowo w twoich ustach’, że Jezus jest Panem, i w swoim sercu uwierzysz, że Bóg wskrzesił go z martwych, to będziesz wybawiony. 10 Gdyż sercem wierzy się ku prawości, lecz ustami składa się publiczne wyznanie ku wybawieniu.
            (1 Koryntian 9:16) Jeśli więc oznajmiam dobrą nowinę, nie jest to dla mnie powodem do chlubienia się, gdyż nałożono na mnie konieczność. Doprawdy, biada mi, gdybym nie oznajmiał dobrej nowiny!
        • rafiner Re: Ponieważ naśladują pierwszych chrześcijan 30.04.15, 10:18
          Jak jest finansowana działalność Świadków Jehowy?
          Tekst linka
          Nasza działalność ewangelizacyjna jest finansowana głównie z dobrowolnych datków składanych przez nas samych. Nie płacimy dziesięcin, a na naszych spotkaniach religijnych nie zbiera się na tacę (Mateusza 10:7, 8). Kto chce złożyć datek, może go wrzucić do skrzynek znajdujących się w miejscach naszych zebrań. Ofiarodawcy pozostają anonimowi.
          • pocoo Re: Ponieważ naśladują pierwszych chrześcijan 30.04.15, 10:47
            rafiner napisał:

            > Nasza działalność ewangelizacyjna jest finansowana głównie z dobrowolnych datkó
            > w składanych przez nas samych. Kto chce złożyć datek,
            > może go wrzucić do skrzynek znajdujących się w miejscach naszych zebrań. Ofiaro
            > dawcy pozostają anonimowi.

            Pewnie i nikt o "dobrowolnych datkach" nie mówi.Jak ktoś wrzuca do skrzynki ,to wszyscy stoją tyłem.
          • skarbnik01 Re: Ponieważ naśladują pierwszych chrześcijan 30.04.15, 11:02
            rafiner napisał:

            > Jak jest finansowana działalność Świadków Jehowy?
            > Tekst link
            > a

            > Nasza działalność ewangelizacyjna jest finansowana głównie z dobrowolnych datkó
            > w składanych przez nas samych.
            Nie płacimy dziesięcin, a na naszych spotkaniach
            > religijnych nie zbiera się na tacę (Mateusza 10:7, 8). Kto chce złożyć datek,
            > może go wrzucić do skrzynek znajdujących się w miejscach naszych zebrań. Ofiaro
            > dawcy pozostają anonimowi.

            Czy kolportaż publikacji Świadków Jehowy w Polsce przynosi zyski? Jeśli tak to komu?

            Swego czasu stała się bardzo popularna w Polsce plotka jakoby amerykańska centrala świadków Jehowy płaciła głosicielom za czas poświęcony na chodzenie "od domu do domu" i kolportaż literatury Towarzystwa Strażnica. Sam osobiście byłem wielokrotnie pytany ile dostaję dolarów za to 'głoszenie"? Oczywiście plotka odwracała uwagę od stanu faktycznego i była bardzo wygodna Towarzystwu Strażnica. Jak się okazuje przepływy pieniężne mają miejsce, kierunek jednak jest odwrócony w drugą stronę: to głosiciele mają nałożony moralny obowiązek zapłacić za pobraną dla siebie literaturę, ale nie tylko dla siebie, również za literaturę pobraną do rozpowszechniania podczas "pracy pańskiej". Zatem to 124 tysiące głosicieli w Polsce wpłaca pieniądze Strażnicy, która czerpie zyski z ich darmowej pracy.

            Świadkowie Jehowy jawnie krytykują innych za zbieranie pieniędzy, ale sami robią to na wszelkie możliwe sposoby. biurorachunkowe-glogow.home.pl/jw-ex/data/documents/Straznica_2013_07_01_str4.jpg

            Więcej na temat finansowania Strażnicy: jw-ex.pl/sj-dzisiaj/finanse-straznicy/
            • skarbnik01 Re: Ponieważ naśladują pierwszych chrześcijan 30.04.15, 11:07
              W Strażnicy z 1 lipca 2013 roku Ciało Kierownicze twierdzi, że nigdy nie zamieszcza żadnych apeli o pieniądze!

              Czy świadkowie Jehowy nigdy nie zamieszczają żadnych apeli o pieniądze?

              Zobaczmy:
              1) biurorachunkowe-glogow.home.pl/jw-ex/data/documents/Straznica-2013-11-15-str-09.jpg

              2) str 22 - biurorachunkowe-glogow.home.pl/jw-ex/data/documents/Straznica_2011_11_15_str22.jpg
              str 23 - biurorachunkowe-glogow.home.pl/jw-ex/data/documents/Straznica_2011_11_15_str23.jpg
      • skarbnik01 Re: Ponieważ naśladują pierwszych chrześcijan 30.04.15, 23:08
        "Problemy ten uwypukla list napisany do Towarzystwa Strażnica przez nadzorcę obwodu. W liście tym otwiera on swe serce w związku z tym, co widział na swoim terenie. Pisze:
        Piszę ten list po miesiącach głębokiego rozmyślania i po wielu szczerych rozmowach z głosicielami oraz starszymi. Rozważyłem ten problem z modlitwą i mam nadzieję, że uda mi się jasno przedstawić jego rozmiary. Spośród około 25 starszych, z którymi długo i otwarcie rozmawiałem, tylko dwóch nie miało poczucia winy z powodu nie sprostania wytycznym stawianym przez Towarzystwo.

        Ja sam doświadczyłem uwięzienia i gróźb przemocy z tego samego powodu. Zobacz Kryzys Sumienia, strony 12, 13, Pisze on, że oprócz zebrań, studiów biblijnych i ciągłych nawoływań do „lepszego przewodzenia w służbie polowej”, wielu czuje, że jest pod stałą presją, by przeć, przeć i przeć, ciągle bez czasu niezbędnego do tego, by cokolwiek zrobić dobrze".
        Raymond Franz
        (źródło: "Droga do chrześcijańskiej wolności")

        Jak widać stosowana jest typowo sekciarska metoda wprowadzania ludzi w wyrzuty sumienia.
        • bioslawek 'Wdowi grosz' i herezje R.Franza 01.05.15, 00:49
          Jaką konkretnie wolnosc zdobył Franz?

          www.jw.org/pl/publikacje/ksi%C4%85%C5%BCki/zbli%C5%BC-si%C4%99-do-jehowy/m%C4%85dro%C5%9B%C4%87/m%C4%85dro%C5%9B%C4%87-w-s%C5%82owie-bo%C5%BCym/
          Prawdziwe historie opisane w Biblii często uczą nas czegoś o osobowości Jehowy. Zapewne pamiętamy, co powiedziano o kobiecie, którą Jezus zobaczył w świątyni. Usiadł naprzeciw skarbon i przyglądał się ludziom wrzucającym datki. Wielu bogaczy dawało „ze swojego nadmiaru”. Jezus jednak zwrócił uwagę na ubogą wdowę. Ofiarowała „dwa pieniążki, mające znikomą wartość”. * Były to jej ostatnie pieniądze. Jezus, doskonale odzwierciedlający sposób myślenia Jehowy, oświadczył: „Ta biedna wdowa wrzuciła więcej niż ci wszyscy wrzucający pieniądze do skarbon”. Ze słów Jezusa wynika, że ofiarowała więcej niż pozostali razem wzięci (Marka 12:41-44; Łukasza 21:1-4; Jana 8:28).

          Czyż nie jest to znamienne, że spośród wszystkich ludzi, którzy owego dnia przyszli do świątyni, w Biblii opisano tylko tę wdowę? Na jej przykładzie Jehowa pokazał nam, jak bardzo ceni innych. Z radością przyjmuje to, co dajemy Mu ze szczerego serca, i nie porównuje nas z drugimi. Trudno o lepszy sposób przedstawienia nam tej krzepiącej prawdy!


          > Raymond Franz
          > (źródło: "Droga do chrześcijańskiej wolności")


          watchtower.org.pl/forum/topic/6589-pytania-o-wierzenia-raymonda-franza/
          Typowe herezje;

          Może moja wiedza na temat R.F. w czymś będzie Wam kochani pomocna :

          ad. 1. W co on wierzył? Wierzył, że zbawienie jest z łaski przez wiarę, a nie z uczynków, choć uczynki są naturalnym owocem łaski i wiary.
          ad. 2. Kim jest Bóg? Wierzył, że Bóg to Bóg Ojciec, choć nie odmawiał natury Bożej Synowi Bożemu. Uważał, że Boga Ojca - zgodnie z nauczaniem Chrystusa - należy określać mianem Ojca.
          ad. 3. Kim my jesteśmy? ( Dusza itp). Nie wierzył w duszę nieśmiertelną. ad. 4. Kim jest Jezus? Nie wierzył w naukę Strażnicy, jakoby Chrystus był archaniołem Michałem i pierwszym stworzeniem Jehowy Boga. Uważał, że Syn Boży został zrodzony w wieczności przez Boga Ojca. Przez pewien czas modlił się nie tylko do Boga Ojca, ale także do Chrystusa.

          ad. 5. Co się dzieje po śmierci? Wierzył podobnie do adwentystów, że człowiek po śmierci nie ma świadomości, lecz że po powszechnym zmartwychwstaniu bezbożni zostaną zniszczeni, a wierzący pójdą do nieba.

          ad. 6. Czy istnieje zmartwychwstanie i czy będzie raj? Wierzył w powszechne zmartwychwstanie, lecz raj umiejscawiał w niebie.
          Poglądy Raymonda były w połowie zgodne z wierzeniami chrześcijańskimi, w pozostałych sprawach zachował niezależną opinię.

          Mogę też dodać: O poglądach doktrynalnych Raymonda Franza można się dowiedzieć czytając jego książkę "W poszukiwaniu wolności chrześcijańskiej" (In Search of Christian Freedom - w j. polskim brak)




          • skarbnik01 Re: 'Wdowi grosz' i herezje R.Franza 01.05.15, 12:48
            bioslawek napisał:

            > Jaką konkretnie wolnosc zdobył Franz?
            (...)

            > Może moja wiedza na temat R.F. w czymś będzie Wam kochani pomocna :
            >
            > ad. 1. W co on wierzył? Wierzył, że zbawienie jest z łaski przez wiarę, a nie z
            > uczynków, choć uczynki są naturalnym owocem łaski i wiary.
            > (...) zachował niezależną opinię.
            >
            > Mogę też dodać: O poglądach doktrynalnych Raymonda Franza można się dowiedzieć
            > czytając jego książkę "W poszukiwaniu wolności chrześcijańskiej" (In Search
            > of Christian Freedom - w j. polskim brak)


            W przypadku R. Franz'a istotne jest nie to w co in wierzyła, ale co zobaczyła i opowiedział jako były członek Ciała Kierowniczego w Brooklyn'skim Biurze Głównym Świadków Jehowy. To, że będąc członkiem najwyższych władz świadków Jehowy obnażył całą tą organizację.

            Opisał to w swoich dwóch książkach:
            1) "Kryzys sumienia" - książka dostępna w języku polskim, wersje niepełne
            - www.ks.design.com.pl/kryzys_sumienia.pdf
            - www.brooklyn.org.pl/download/kryzyssumienia.pdf
            2) "Droga do chrześcijańskiej wolności" - dostępna w języku angielskim, niemieckim, a nawet czeskim.

            Fragment "Kryzysu sumienia":
            "Być może historia ludzi zaangażowanych w omawiany kryzys ma niewiele
            wspólnego z dramatem procesu Jana Wiklifa o herezję, z międzynarodowym
            „polowaniem” na nieuchwytnego Williama Tyndale’a, czy wreszcie z okrop
            -nością spalenia na stosie Michała Serveta. Jednakże ich wewnętrzne zmaga
            -nia i cierpienia były – w pewnym sensie – nie mniej bolesne. Niewielu z nich
            potrafiło odpowiedzieć równie elokwentnie, jak Luter, ale zajęli podobne sta
            -
            nowisko, jakie on zajął wobec swych siedemdziesięciu sędziów:
            „Jeśli nie zostanę przekonany na podstawie Pisma Świętego
            i zdrowego rozsądku – nie przyjmuję autorytetu papieży i soborów,
            bowiem oni często się mylili i przeczyli sobie wzajemnie – jestem
            związany Słowem Bożym, które cytowałem, a moje sumienie jest
            niewolnikiem Słowa Bożego; nie mogę niczego odwołać i niczego nie
            odwołuję, bowiem postępować przeciwko sumieniu nie jest ani bez
            -pieczne, ani słuszne. Tak oto stoję i inaczej nie mogę. Tak mi dopo
            -móż, Bóg. Amen”.
            (...)
            Ludzie, o których piszę w tej książce należą do grona osób znanych mi
            jak najbardziej osobiście. Są oni członkami ugrupowania religijnego wy

            -stępującego pod nazwą Świadkowie Jehowy. Jestem pewien – i można tego
            dowieść – że ich doświadczenia nie są w żadnym wypadku czymś szcze
            -gólnym. Podobny niepokój sumienia znany jest ludziom różnych wyznań.
            Stoją oni wobec podobnych problemów, jakie napotkali na swej drodze
            apostołowie Piotr i Jan, tudzież wielu innych na przestrzeni wieków. Cho
            -dzi mianowicie o walkę, którą trzeba stoczyć, aby pozostać wiernym głosowi
            sumienia w obliczu nacisków ze strony oficjalnych autorytetów religijnych.
            Dla wielu jest to prawdziwa wojna nerwów. Z jednej strony odczuwają
            przymus odrzucenia wciskających się między nich a Stwórcę ludzkich au
            -torytetów; odcięcia się od religijnego dogmatyzmu, legalizmu i autoryta
            -ryzmu w imię nauki Chrystusa Jezusa, który w odróżnieniu od wszelkiej
            ludzkiej władzy religijnej jest „głową każdego męża”. Z drugiej zaś strony
            stoją wobec ryzyka utraty długoletnich przyjaźni, wobec niebezpiecznego
            rozbicia stosunków rodzinnych i wreszcie wobec konieczności odrzucenia
            dziedzictwa religijnego, które mogło sięgać nawet kilku poprzednich po
            -koleń.
            Na tego rodzaju rozdrożach decyzja nie przychodzi łatwo."
            • bioslawek Kryzys logiki odnośnie Malawi 01.05.15, 22:30
              > Fragment "Kryzysu sumienia":....

              Mała próbka manipulacji R. Franza w jego książce "Kryzys sumienia":

              pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awiadkowie_Jehowy_w_Malawi
              Brutalne prześladowania i zakaz działalności

              "Przed wyborami rząd postanowił, by w dniach od 30 grudnia 1963 roku do 19 stycznia roku 1964 przeprowadzić nieobowiązkową rejestrację wyborców, w której nie uczestniczyli malawijscy Świadkowie Jehowy (zasada niemieszania się do polityki - wybory). Spotkało się to z brutalnymi prześladowaniami. Wyznawców brutalnie zmuszano do zmiany zdania i wykupienia legitymacji partyjnej Malawi Congress Party Membership Card w odróżnieniu od istniejących już wówczas dowodów osobistych (ang Identity document)."

              „Kryzys Sumienia” strona strona 152;

              „(…) Nie ma wątpliwości co do tego, że umieszczenie szczypty kadzidła na ołtarzu było aktem złożenia boskiej czci. Czy nabycie legitymacji partyjnej było również wyraźnym aktem religijnym? Właściwie nie mogłem znaleźć żadnego silnego argumentu przemawiającego za tym. Czy nabycie legitymacji partyjnej było więc naruszeniem chrześcijańskiej neutralności, złamaniem wierności względem Boga?
              Nie mogę powiedzieć, że mój pogląd na tę sprawę był wówczas w pełni skrystalizowany. Również dziś nie jestem w tej sprawie całkowicie dogmatyczny.(…)”

              Jak Widać Rajmund Franz sam nie jest pewien tego, czy ma wlaściwy pogląd na ten temat.

              Przyjmując taką legitymację automatycznie się podpisywało zobowiązanie wstawienia się do każdej publicznej czy wojskowej służby, popełnianiania okrucieństw i mordowania opozycji na rozkaz dyktatora. Tam nie było demokracji i systemu wielopartyjnego. Każdy kto nie przestrzegał chrześcijańskjiej neutralności W Malawi automatycznie stwał się sługusem i wyborcą psychopatycznego dyktatora i tym samym brał odpowiedzialność za jego posunięcia.Więc to nie Towarzystwo Strażnica posługiwało się dwojakimi normami, tylko Rajmund Franz takie preferuje. Jak każdy zły kucharz, który usiłuje dodać trucizny do zdrowego pokarmu [duchowego].

              Więcej informacji na temat historii Świadków Jehowy w Malawi można znaleźć w Roczniku Świadków Jehowy — 1999, na stronach 149-223 (wydawnictwo Świadków Jehowy).


              "Malawi

              (.....)Nadchodzą trudności

              Na początku lat sześćdziesiątych w Malawi zaczęły się potęgować nastroje nacjonalistyczne. Porozumienie zawarte z Wielką Brytanią stanowiło, iż po wyborach powszechnych w połowie roku 1964 kraj miał uzyskać pełną niepodległość. Tymczasem premierem kolonii mianowano dra Bandę. Przed wyborami rząd postanowił, by w dniach od 30 grudnia 1963 roku do 19 stycznia roku 1964 przeprowadzić nieobowiązkową rejestrację wyborców.
              Właśnie wtedy tutejsi Świadkowie Jehowy po raz pierwszy zostali wciągnięci w „wojnę religijną”, w której „działania wojenne są właściwie jednostronne, siła przeciwstawiona jest wierze” — jak to ujęła amerykańska gazeta San Francisco Examiner. Ale nie Świadkowie wypowiedzieli tę wojnę. Zgodnie z naukami Biblii okazują szacunek władzom zwierzchnim i rzetelnie płacą podatki (Łuk. 20:19-25; Rzym. 13:1-7). Niemniej Jezus Chrystus powiedział, że jego naśladowcy „nie są częścią świata”, więc Świadkowie Jehowy zachowują całkowitą neutralność zarówno w sprawach politycznych, jak i wobec wojen prowadzonych przez narody (Jana 17:16; Dzieje 5:28, 29).
              Gorączka rejestracji wyborców obejmowała kraj, ale Świadkowie korzystali z przysługującego im prawa i się nie rejestrowali. Gdy funkcjonariusze partyjni zauważyli ich neutralną postawę, wybuchły brutalne prześladowania. Podejmowano wysiłki, by zmusić Świadków do zmiany zdania i wykupienia legitymacji partyjnej. Z informacji docierających do Biura Oddziału wynikało, że spalono lub zburzono ponad 100 Sal Królestwa i więcej niż 1000 domów naszych braci. Podpalono setki pól i magazynów z żywnością. W rezultacie sporo rodzin Świadków Jehowy nie miało co jeść ani gdzie mieszkać. W obawie o swe życie niektórzy uciekali do sąsiedniego Mozambiku. Wielu dotkliwie pobito. Wśród nich znalazł się między innymi nadzorca obwodu Kenneth Chimbaza. Kilka lat później zmarł — najwyraźniej w wyniku doznanych wtedy urazów.
              Prawość wystawiona na próbę
              Prześladowania wystawiły na próbę prawość wielu osób. Na przykład niedaleko Blantyre mieszkały dwie siostry, wychowujące łącznie jedenaścioro dzieci. Ich mężowie ulegli presji czynników politycznych i wykupili legitymacje partyjne. Na siostry wywierano nacisk, by postąpiły tak samo. Odmówiły. Funkcjonariusze partyjni oświadczyli, że wrócą następnego dnia, aby sprawdzić, czy zmieniły zdanie. Nazajutrz rano rzeczywiście przybyło sporo ludzi. Gdy siostry nie zgodziły się wykupić legitymacji, zaciągnięto je na plac publiczny, zagrożono gwałtem i pobito. Pozostały nieugięte. Pozwolono im wrócić do domów, ale na drugi dzień znowu je tam sprowadzono. Jeszcze raz zostały pobite i rozebrane do naga na oczach tłumu. Mimo to nie chciały pójść na kompromis.
              Prześladowcy zmienili więc metody. „Zatelefonowaliśmy do waszego biura”, mówili, „i rozmawialiśmy z Johanssonem, McLuckiem i Mafambaną. Powiedzieli nam, że powinnyście wykupić legitymacje, gdyż oni już to uczynili, podobnie jak wszyscy inni Świadkowie Jehowy w (...) [Malawi]. Wy dwie jesteście jedynymi kobietami w całym kraju, które nie wykupiły legitymacji. Lepiej zróbcie to teraz”. Siostry odparły: „Służymy wyłącznie Jehowie Bogu. Jeśli bracia w Biurze Oddziału wykupili legitymacje, nie ma to dla nas żadnego znaczenia. Nie pójdziemy na kompromis, choćbyście mieli nas zabić!” (Por. Rzym. 14:12). Ostatecznie pozwolono im odejść.
              Te dwie pokorne, wierne siostry nie potrafiły czytać ani pisać, ale żywiły głęboką miłość do Jehowy i Jego prawa. Ich niezachwiana postawa była odzwierciedleniem słów Psalmu 56:11: „W Bogu pokładam ufność. Nie będę się lękał. Cóż może mi uczynić ziemski człowiek?”
              Starania mające na celu wyjaśnienie naszego stanowiska
              Groźne incydenty zdarzały się coraz częściej, więc Towarzystwo podjęło usilne starania, by położyć tamę prześladowaniom. Bracia zwrócili się do biura premiera i na dzień 30 stycznia 1964 roku uzyskali audiencję u dra Bandy. Jack Johansson dokładnie wyjaśnił mu neutralne stanowisko Świadków Jehowy, opierając swe wywody na 13 rozdziale Listu do Rzymian. Premier wydawał się zadowolony z otrzymanych wyjaśnień i przed wyjściem brata Johanssona bardzo mu podziękował.
              Zaledwie cztery dni później napadnięto na grupę Świadków w okolicach Mlandżi. Elatona Mwachandego brutalnie zamordowano. Siostrę Monę Mwiwaulę ugodzono strzałą w szyję i pozostawiono na łasce losu. Przeżyła jednak, a jej zeznania pomogły później postawić chuliganów przed sądem. Gdy wiadomość o tym przerażającym wydarzeniu dotarła do Biura Oddziału, wysłano pilny telegram do biura premiera.
              Dnia 11 lutego 1964 roku odbyło się kolejne spotkanie z doktorem Bandą oraz jego dwoma ministrami. Jackowi Johanssonowi towarzyszyli Harold Guy i Alexander Mafambana. Tym razem atmosfera była zdecydowanie inna. Wymachując telegramem, dr Banda zapytał: „Panie Johansson, co właściwie chciał pan osiągnąć przez ten telegram?” Bracia starali się spokojnie wyjaśnić premierowi, że są neutralni i przestrzegają obowiązującego w państwie prawa. Ale premier i jego towarzysze zarzucali Świadkom Jehowy, iż celowo prowokowali ataki. Spotkanie nie przyniosło pomyślnych rezultatów — Świadkom przypisano winę za niestabilną sytuację kraju. Bratu Johanssonowi zagrożono nawet natychmiastową deportacją. Wydaje się jednak, że gniew dra Bandy wywołała przede wszystkim nieudolność dwóch ministrów, którzy nie potrafili przedstawić przekonujących dowodów prowokacji ze strony Świadków Jehowy.
              Co ciekawe, w procesie sądowym po zamordowaniu brata Mwachandego sędzia L. M. E. Emejulu nie zn
              • bioslawek Malawi -dokonczenie 01.05.15, 22:32
                Co ciekawe, w procesie sądowym po zamordowaniu brata Mwachandego sędzia L. M. E. Emejulu nie znalazł dowodów na to, że Świadkowie Jehowy, jak twierdził rząd, w jakikolwiek sposób prowokowali ataki. Sędzia oświadczył: „Nie widzę żadnego dowodu na sprowokowanie tego czynu. Prawda, że Świadkowie Jehowy energicznie propagowali swą wiarę i starali się o nawracanie innych, ale też sumiennie spełniali swe obowiązki obywatelskie i wykonywali wszystko, czego się od nich domagano (...) Wzbraniali się tylko od przyłączenia do jakiejkolwiek partii politycznej”.
                Gdy poruszenie wywołane rejestracją wyborców nieco zmalało, premier zaapelował o spokój i porządek w kraju. „Żadnych zatargów z Europejczykami, policją, Hindusami, a nawet ze Świadkami Jehowy” — powiedział. „Wybaczcie im!” W lipcu 1964 roku w atmosferze entuzjazmu kolonia Niasa stała się niepodległą republiką, a jej nazwę zmieniono na Malawi. Prześladowania wreszcie dobiegły końca, ale kosztowały życie ośmiu sług Jehowy.
                Krótki okres spokoju
                Pod koniec 1964 roku dla naszych braci nadszedł czas względnego spokoju. Niektóre osoby będące wcześniej zaciekłymi przeciwnikami chciały wiedzieć, co to za „tajemnica” skłaniała ich ofiary do niezachwianego trwania w obliczu wszelkich prześladowań. Dzięki temu głoszenie orędzia o Królestwie ponownie nabrało rozmachu.
                Na początku 1966 roku po raz kolejny nadarzyła się sposobność wyjaśnienia doktorowi Bandzie neutralnego stanowiska Świadków Jehowy. Towarzystwo Strażnica zwróciło się z prośbą o pozwolenie na wjazd do kraju kolejnym misjonarzom. Doktor Banda, który nadzorował wydawanie takich zezwoleń Europejczykom, zapytał, dlaczego potrzeba więcej misjonarzy. W czasie spotkania ze sługą oddziału Malcolmem Vigo podkreślił, że nie życzy sobie żadnego mieszania się w politykę. Brat Vigo jeszcze raz go zapewnił, iż przestrzegamy praw ustanowionych przez państwo, a w kwestiach politycznych zachowujemy neutralne stanowisko (Rzym. 13:1-7).
                Do roku 1967 przeciętna liczba głosicieli przekroczyła 17 000. W tym okresie spokoju do kraju przybyła kolejna para absolwentów Gilead — Anne i Keith Eatonowie. Gdy spotkali się z Johanssonami w Biurze Oddziału, Linda żywo ich zapewniała: „Przybyliście do najspokojniejszego kraju w Afryce!” Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że zanosi się na poważne kłopoty.
                Sytuacja znów się pogarsza
                Po krótkim kursie języka Keith Eaton rozpoczął pracę w charakterze nadzorcy okręgu, a jego żona, Anne, podróżowała wraz z nim. Na początku mogli liczyć na życzliwą pomoc Kennetha Chimbazy i jego rodziny. Młody Maimba był zawsze gotów do pomocy, a szczególną radość sprawiało mu noszenie teczki brata Eatona w czasie wspólnego głoszenia.
                Gdy w kwietniu 1967 roku brat Eaton usługiwał na zgromadzeniu obwodowym w Thambo Village w okolicach Phalombe, usłyszał w radiu alarmujący komunikat. Doktor Banda oskarżył Świadków Jehowy o umyślne prowokowanie funkcjonariuszy partyjnych i członków organizacji młodzieżowych — Młodych Pionierów Malawijskich i Ligi Młodzieży Malawijskiej. Ponadto zarzucano Świadkom, że nie tylko sami odmawiają nabycia legitymacji partyjnych, ale też nakłaniają do tego innych.
                Podobnie jak w roku 1964, podniesiono kwestię legitymacji. Chociaż wykupienie ich było dobrowolne, funkcjonariusze partyjni traktowali odmowę jako zniewagę. Później mówiono, że wykupienie legitymacji stanowi „jeden ze sposobów, w jaki my, naród tego kraju, możemy okazać docenianie (...) [doktorowi Bandzie] za wkład w rozwój Malawi”. Rozdrażnieni stanowczą postawą Świadków Jehowy, funkcjonariusze partyjni znów usiłowali zmusić ich do uległości. Do Biura Oddziału ponownie docierały doniesienia o represjach i pobiciach.
                Pewnego razu kilku funkcjonariuszy partyjnych poprosiło Malcolma Vigo, by odwiedził brata ze zboru Jumbe, aresztowanego za odmowę wykupienia legitymacji. Przed wejściem brat Vigo pomodlił się w duchu. Od samego początku wiedział, że chodzi im o potwierdzenie, iż Towarzystwo Strażnica wyraźnie zabroniło swym członkom kupowania legitymacji partyjnych. Brat podkreślił jednak, że Towarzystwo nikomu nie mówi, co ma robić, i w tej sprawie każdy musi sam podjąć decyzję. Funkcjonariuszy to nie zadowoliło. Zasypali go gradem pytań. Zanim zdążył odpowiedzieć na jedno, już zadawali mu następne, aby go w jakiś sposób podejść. Po dwugodzinnym przesłuchaniu został w końcu zwolniony. Bracia nie wykupili ani jednej legitymacji partyjnej.
                Zakaz!
                Wydarzenia osiągnęły punkt kulminacyjny we wrześniu 1967 roku na dorocznym zjeździe rządzącej Partii Kongresu Malawi. Jedna z przyjętych rezolucji głosiła: „Zalecamy stanowczo, aby wyznanie Świadków Jehowy zostało w naszym kraju zdelegalizowane”. Dlaczego? „Stanowi zagrożenie stabilizacji, pokoju i harmonii wewnętrznej, tak niezbędnych dla sprawnego działania naszego organizmu państwowego” — uzasadniono w rezolucji. W końcowym wystąpieniu prezydent oznajmił: „Świadkowie Jehowy wszędzie wywołują kłopoty. Dlatego Zgromadzenie uchwaliło rezolucję zalecającą delegalizację wyznania Świadków Jehowy. Mogę powiedzieć, że rząd z pewnością szybko zajmie się tą sprawą”.
                Czy Świadkowie Jehowy istotnie stanowili ‛zagrożenie stabilizacji Malawi’? Skądże! Pewien obserwator nazwał później miejscowych Świadków „wzorowymi obywatelami”, którzy „rzetelnie płacą podatki, pielęgnują chorych, zwalczają analfabetyzm”. Niestety, rząd naprawdę ‛szybko zajął się tą sprawą’. Podpisano dekret wprowadzający zakaz działalności od dnia 20 października 1967 roku. Wielki nagłówek w gazecie informował cały naród: „Malawi delegalizuje działalność ‚niebezpiecznej’ sekty”. Chociaż twierdzono, że Świadkowie Jehowy stanowią „zagrożenie praworządności w Malawi”, było jasne, iż rzeczywistym powodem tego posunięcia jest odmowa wykupienia legitymacji partyjnych. Zgodnie ze swymi niewzruszonymi, opartymi na Biblii przekonaniami Świadkowie Jehowy po prostu woleli „być bardziej posłuszni Bogu jako władcy niż ludziom” (Dzieje 5:28, 29).(.....)"

                "DR BANDA A KOŚCIÓŁ
                ◆ Okrucieństwa popełniane na Świadkach Jehowy w Malawi za to, że wzbraniają się wykupywać legitymacje polityczne, są już dobrze znane na całym świecie. Skutkiem tego niektóre ugrupowania prezbiterian w innych krajach wyrzekają się jakichkolwiek powiązań organizacyjnych z prezbiterianami malawijskimi. Dlaczego?
                List rozesłany do prezbiteriańskich pastorów w Stanach Zjednoczonych przyznaje: „To prawda, że prezydent dr H. Kamuzu Banda jest prezbiterianinem. Swego czasu był świeckim aktywistą prezbiteriańskim i ponoć pełnił w kościele funkcję starszego. (...) Według naszych najwiarogodniejszych wiadomości nie jest już aktywnym prezbiterianinem”. Na wszelki wypadek zaznaczono w liście, że prezbiterianie w Malawi „pojawili się w wyniku misji Kościoła szkockiego”, a nie amerykańskiego. Natomiast sekretarz generalny Rady Zamorskiej Kościoła Szkockiego oświadczył, że „ostateczną odpowiedzialność [za misjonarzy] przekazano Kościołowi prezbiterian środkowoafrykańskich”.
                Inny zaś przedstawiciel Rady Zamorskiej, J. W. Waddell, który niedawno gościł w Malawi z okazji uroczystości kościelnej, okazał się mniej krytyczny. Czasopismo „Life and Work — The Record of the Church of Scotland” podało, że „dr Banda odczytywał podczas nabożeństwa lekcję ze Starego Testamentu”, a pastor Waddell nazwał to „wspaniałym hołdem złożonym misjonarzom szkockim”. Jak dalej podaje gazeta kościelna, sam Banda potem „przypomniał o dziejach misji, o swoich zobowiązaniach wobec niej i o tym, że się nią szczyci”.
                Na pochwałę zasługuje fakt, że oficjalni przedstawiciele prezbiterian odcinają się od okrucieństw popełnianych na niewinnej mniejszości religijnej w Malawi. Ale czyny i słowa niektórych z tych oficjaln
              • bioslawek Malawi -perfidna manipulacja! 01.05.15, 22:42
                Na jakie teksty powoływał się w przypadku Meksyku i Malawi? Może na ten:

                "(....)Pewnego razu kilku funkcjonariuszy partyjnych poprosiło Malcolma Vigo, by odwiedził brata ze zboru Jumbe, aresztowanego za odmowę wykupienia legitymacji. Przed wejściem brat Vigo pomodlił się w duchu. Od samego początku wiedział, że chodzi im o potwierdzenie, iż Towarzystwo Strażnica wyraźnie zabroniło swym członkom kupowania legitymacji partyjnych. Brat podkreślił jednak, że Towarzystwo nikomu nie mówi, co ma robić, i w tej sprawie każdy musi sam podjąć decyzję. Funkcjonariuszy to nie zadowoliło. Zasypali go gradem pytań. Zanim zdążył odpowiedzieć na jedno, już zadawali mu następne, aby go w jakiś sposób podejść. Po dwugodzinnym przesłuchaniu został w końcu zwolniony. Bracia nie wykupili ani jednej legitymacji partyjnej."

                Rajmund Franz przedstawił jednak zupełnie inną wersję i nie poparł jej ani jednym dowodem w postaci konkretnego cytatu z literatury Świadków Jehowy. Jego argumenty, to głównie ataki personalne, bez jakiejkolwiek podbudowy w materialnych faktach, w postaci namiarów na konkretne i wiarogodne dokumenty. Tak że nie znasz prawdy, tylko wersję Rajmunda Franza.
    • sclavus żeby... 29.04.15, 15:13
      ... spokojnym ludziom doopy zawracać!!! :D:D:D:D:D
      Może jeszcze i dlatego, że pracować im się nie chce!!!
      • pocoo Re: żeby... 29.04.15, 17:10
        Oni są zmuszani do nawracania.To nieprawda,że słuchają Jehowy i robią to dla tego bezsilnego boga.Zdają sprawozdanie z pracy misyjnej.Permanentna inwigilacja i pranie mózgów.
        • karbat Re: chodza po domach , bo 29.04.15, 21:34
          chodza po domach , bo nikt , nigdy, by sie nie dowiedzial o ich wierze
          i co mowi ich bog . wszakze bogow jest mnostwo i kazdy obiecuje co innego . ( bogi licytuja sie jak kramarze )

          pocoo napisała:

          > "Prócz liści nic,to żaden plon".
          > "Drzewo,które nie rodzi owoców,bywa w pień wycięte".
          > Bla...bla...bla...

          a ja uwielbiam to pustowslowie w wierze

          " po nocy nastapi dzien ",
          " po ciemnosci nastapi jasnosc ",

          te truizmy uzmyslawiaja totalny odlot wielebnego
          • rafiner Re: chodza po domach , bo 30.04.15, 10:21
            (Psalm 10:4) Niegodziwiec w zarozumialstwie swym nie podejmuje poszukiwań; wszystkie jego myśli to: „Nie ma Boga”.
            • pocoo Re: chodza po domach , bo 30.04.15, 10:33
              rafiner napisał:

              > (Psalm 10:4) Niegodziwiec w zarozumialstwie swym nie podejmuje poszukiwań; wszy
              > stkie jego myśli to: „Nie ma Boga”.

              W Biblii napisali,że Karbat jest zarozumiałym niegodziwcem,to na pewno jest.
              Napisałam,ze jesteś głupi? Na pewno.
        • marta595 Re: żeby... 29.04.15, 22:37
          pocoo napisała:

          > Oni są zmuszani do nawracania.To nieprawda,że słuchają Jehowy i robią to dla te
          > go bezsilnego boga.Zdają sprawozdanie z pracy misyjnej.Permanentna inwigilacja
          > i pranie mózgów.


          No i coraz częściej opowiadają o tej organizacji ludzie wyzwoleni:



          Udało ci się kiedyś kogoś zwerbować?

          Nie, chwała Bogu nie! Chociaż prowadziłem studia biblijne, które są proponowane ludziom. Teraz już nie są one popularne, bo w społeczeństwie rośnie świadomość. Ludzie czytają o tym wyznaniu w różnych źródłach i widzą, że w przyłączenie się do świadków Jehowy to duży błąd.

          Samo namawianie innych do wstąpienia do organizacji sprawia przyjemność, czy jest to raczej smutny obowiązek?

          Przez 7 lat, gdy byłem pionierem, miesięcznie musiałem robić to przez 70 godzin, co oznacza, że dziennie poświęcałem na to 2.5 godziny. Chcąc przez tak długi czas codziennie pukać do drzwi, głosić i być odpornym na wyzwiska, trzeba pracować nad własnym nastawieniem. Wtedy nie wiedziałem, że my robimy marketing, a nie głosimy Chrystusa.

          Te godziny były jakoś sprawdzane?

          Nie da się tego sprawdzić, bo trzeba by taką osobę śledzić. Chociaż pamiętam, jak jeszcze byłem starszym to jedna pionierka, która chodziła na głoszenie miała chłopaka ze świata i ciągle raportowała 70 godzin. To było niemożliwe. Nie raz widziałem ludzi ze zboru, którzy chodzili jak cienie i wyraźnie mieli tego dosyć, ale co zrobić… Trzeba było ciągnąć to dalej. Wzbudzanie poczucia winy skutecznie pobudza do posłuszeństwa.
          • pocoo Re: żeby... 30.04.15, 10:19
            A no żeby...każdy nowy zwerbowany płacił dobrowolne datki za darmową literaturę makulaturę.
            Ilość wiernych, to ilość złotówek,dolarów,euro...Tylko do otumanionego Świadka Jehowy to nie dociera ,więc płaci...dobrowolnie płaci...płaci...a mądrzy biorą , jak w każdej religii.
            • skarbnik01 Re: żeby... 30.04.15, 11:19
              pocoo napisała:

              > A no żeby...każdy nowy zwerbowany płacił dobrowolne datki za darmową literaturę
              > makulaturę.
              > Ilość wiernych, to ilość złotówek,dolarów,euro...Tylko do otumanionego Świadka
              > Jehowy to nie dociera ,więc płaci...dobrowolnie płaci...płaci...a mądrzy biorą
              > , jak w każdej religii.

              Tak, świadkowie Jehowy to darmowi kolporterzy, a ponadto płatnicy, bo płacą za literaturę, którą sami bezpłatnie wyprodukują i kolportują. Strażnica ma niskie koszty dzięki niewolniczej pracy, a datki za literaturę przysparzają zyski. Czy datki tak do końca można nazwać dobrowolnymi? Wiele w tej sprawie wyjaśnia list zamieszczony na mojej stronie internetowej.

              jw-ex.pl/sj-dzisiaj/finanse-straznicy/
          • rafiner Re: żeby... 30.04.15, 10:24
            SZCZĘŚCIE WYNIKA ZE ŚWIADOMOŚCI ŻE PODOBAMY SIĘ BOGU. (Psalm 1:1-6) Szczęśliwy jest człowiek, który nie chodzi za radą niegodziwców ani nie stoi na drodze grzeszników, ani nie zasiada tam, gdzie siedzą szydercy.  2 Ma natomiast upodobanie w prawie Jehowy i jego prawo czyta półgłosem dniem i nocą.  3 I stanie się podobny do drzewa zasadzonego nad strumieniami wód, które wydaje owoc w swoim czasie i którego listowie nie usycha; a wszystko, co on uczyni, wypadnie pomyślnie.  4 Nie tak jest z niegodziwymi, lecz są oni jak plewy, które wiatr unosi.  5 Dlatego niegodziwcy nie ostoją się w sądzie ani grzesznicy w zgromadzeniu prawych.  6 Jehowa bowiem poznaje drogę prawych, lecz droga niegodziwców zginie. (Psalm 112:1) Wysławiajcie Jah! Szczęśliwy jest mąż bojący się Jehowy, w którego przykazaniach ma on wielkie upodobanie.
            (Mateusza 5:3) „Szczęśliwi, którzy są świadomi swej potrzeby duchowej, gdyż do nich należy królestwo niebios.
            (Łukasza 6:38) Dawajcie, a ludzie wam dadzą. Wsypią do waszych podołków miarę wyborną, natłoczoną, utrzęsioną i przepełnioną. Bo jaką miarą odmierzacie, taką wam w zamian odmierzą”. (Dzieje 20:35) Pokazałem wam we wszystkim, że tak się trudząc, macie dopomagać słabym i zachowywać w pamięci słowa Pana Jezusa, który sam powiedział: ‚Więcej szczęścia wynika z dawania niż z otrzymywania’”.
            • pocoo Re: żeby... 30.04.15, 10:30
              rafiner napisał:

              > SZCZĘŚCIE WYNIKA ZE ŚWIADOMOŚCI ŻE PODOBAMY SIĘ BOGU.

              Tak napisali i ty jesteś szczęśliwy.
              Brawo.
              W Biblii napisali kochaj - kochasz.
              Napisali,że masz nienawidzić - nienawidzisz (chociażby tych ,którzy od was odeszli).
              Napisali,że masz być szczęśliwy - to jesteś szczęśliwy.
              Ale ty jesteś głupi.
              • rafiner Re: żeby... 30.04.15, 16:49
                CHOCIAŻ SZCZĘŚCIE JEST ULOTNE,MOŻEMY O NIE ZABIEGAĆ PRZEZ UŚWIADAMIANIE SWOICH POTRZEB DUCHOWYCH I DOSTOSOWANIE SWOJEGO ŻYCIA DO WOLI BOŻEJ.(MAT.5:3-12) (1 TYM.2:3,4)
                • sclavus Re: żeby... 30.04.15, 18:13
                  Żeście przecie do cna zgłupieli!!!
                  ... albo bóg dał człowiekowi wolną wolę, albo zmusza, ten bóg, do wykonywania przez człowieka, jego własnej, bożej woli... - jak to qrva! jest???
                  • pocoo Re: żeby... 30.04.15, 21:01
                    sclavus napisał:

                    > Żeście przecie do cna zgłupieli!!!
                    > ... albo bóg dał człowiekowi wolną wolę, albo zmusza, ten bóg, do wykonywania p
                    > rzez człowieka, jego własnej, bożej woli... - jak to qrva! jest???

                    A no tak,że możesz chcieć tylko tego co chce bóg.Inaczej ,to czeka Ciebie ojojojojoj.
                    Ja tam wiem co zrobić z "wolą bożą".
            • skarbnik01 Re: żeby... 30.04.15, 11:25
              rafiner napisał:

              > SZCZĘŚCIE WYNIKA ZE ŚWIADOMOŚCI ŻE PODOBAMY SIĘ BOGU. ((...)

              Szczęście na pokaz! Tak w rzeczywistości to ogromna rzesza trzymających się organizacji ze strachu, ludzi bojących się ostracyzmu, odrzucenia i samotności. Zmieńcie te zasady, dotyczące wykluczeń i stosowania ostracyzmu, a przekonacie się ile ludzi zostanie w "ORGANIZACJI".
            • sclavus Re: żeby... 30.04.15, 15:13
              ... jeśli wierzysz w to, to sobie bądź szczęśliwym, ale ... nie powtarzaj tego wokół bo wychodzisz na "szczęśliwego głupca" - tak się bowiem składa, że nieświadomi głupcy, na dodatek zmanipulowanie takimi pierdołami, są właśnie najbardziej szczęśliwi...
              ... jak schizofrenicy, zamknięci w swoim schizofrenicznym świecie!!!
      • rafiner Re: żeby... 30.04.15, 10:15
        Chrześcijanin ma obowiązek publicznie głosić. (Rzymian 10:9, 10) Bo jeśli publicznie wyznasz to ‛słowo w twoich ustach’, że Jezus jest Panem, i w swoim sercu uwierzysz, że Bóg wskrzesił go z martwych, to będziesz wybawiony. 10 Gdyż sercem wierzy się ku prawości, lecz ustami składa się publiczne wyznanie ku wybawieniu.
        (1 Koryntian 9:16) Jeśli więc oznajmiam dobrą nowinę, nie jest to dla mnie powodem do chlubienia się, gdyż nałożono na mnie konieczność. Doprawdy, biada mi, gdybym nie oznajmiał dobrej nowiny!
        • pocoo Re: żeby... 30.04.15, 10:25
          rafiner napisał:

          > Chrześcijanin ma obowiązek publicznie głosić.
          >
          I werbować.Płacić "dobrowolne datki". Zwerbowani głoszą i werbują.Piramidy są ścigane przez prawo.Wszechpotężny i nic nie mogący Jehowa ma to gdzieś.
          Czy ty rafiner korzystasz z tych dobrowolnych datków wrzucanych przez jeleni ,czy sam jesteś jeleniem?
        • skarbnik01 Re: żeby... 30.04.15, 11:28
          rafiner napisał:

          > Chrześcijanin ma obowiązek publicznie głosić.

          A gdzie wolność, miłość? TYLKO OBOWIĄZEK!
        • sclavus Re: żeby... 30.04.15, 15:19
          ... i dlatego jesteś "szczęśliwym głupcem" bo tylko taki, powtarza - bezkrytycznie - głupoty sprzed 2000 lat, nie widząc, że świat poleciał do przodu i tamte "mądrości" nijak się mają do dzisiejszego i jutrzejszego dnia!!!
          ... że dzisiejszy dzień przeczy, absolutnie, wszystkim pseudo mądrościom o jakichś bogach, cudach i niewidach...
          • karbat Re: żeby... 30.04.15, 20:44
            rafiner napisał:

            > Chrześcijanin ma obowiązek publicznie głosić.

            no to glos publicznie, o gosciu co go ryba polknela i wyplula.

            albo o gosciu co go wrzucili do studni z glodnymi lwami
            ( lwy zdechly? ) i on wyszedl z niej zywy .
            Innym razem zrobiono dla niego extra ognisko i plomnienie
            sie go nie imaly .

            sa setki takich katolickich prawd z pisma sfientego ,
            glos je publicznie, kto ci broni , czekamy z niecierpliwoscia .
            zabawa bedzie gwarantowana,

    • varshaviac Ale po co naśladować pierwszych chrześcijan? 30.04.15, 21:53
      rafiner napisał:

      > Jezus polecił swoim naśladowcom: „Czyńcie uczniów z ludzi ze wszystkich narodów” (Mateusza 28:19, 20). Kiedy wysyłał do tej działalności swoich pierwszych uczniów, powiedział, żeby odwiedzali ludzi w ich domach (Mateusza 10:7, 11-13). Po jego śmierci chrześcijanie w I wieku kontynuowali to dzieło, głosząc „publicznie i od domu do domu” (Dzieje 5:42; 20:20). Trzymamy się tego wzorca i przekonujemy się, że głoszenie od domu do domu jest skutecznym sposobem docierania do ludzi. www.jw.org/pl/ -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
      • pocoo Re: Ale po co naśladować pierwszych chrześcijan? 30.04.15, 22:36
        varshaviac napisała:
        > Ale po co naśladować pierwszych chrześcijan? Nie lepiej naśladować drugich?
        >
        Oni sami nie wiedzą,kogo i w czym naśladują.Pierwsi chrześcijanie nie mieli telefonów,internetu a nawet broszurek.O Biblii to nawet nie wspominam.Rafiner może ich tylko naśladować w zakrywaniu nagości prześcieradłem i bieganiu przez okrągły rok w sandałach.
      • rafiner Re: Ale po co naśladować pierwszych chrześcijan? 01.05.15, 09:26
        (1 Piotra 2:21) Właśnie do tego biegu zostaliście powołani, gdyż i Chrystus cierpiał za was, pozostawiając wam wzór, abyście podążali dokładnie jego śladami.
        • pocoo Re: Ale po co naśladować pierwszych chrześcijan? 01.05.15, 23:06
          rafiner napisał:

          > (1 Piotra 2:21) Właśnie do tego biegu zostaliście powołani, gdyż i Chrystus cie
          > rpiał za was, pozostawiając wam wzór, abyście podążali dokładnie jego śladami.

          Ja go o to nie prosiłam i nie mam najmniejszego zamiaru spłacać jakiegoś długu wdzięczności.
          A ty naśladuj Jezusa i z auta przesądź się na osła najlepiej cudzego.
    • skarbnik01 Głoszenie u ŚJ jak msza święta w KK 30.04.15, 22:35
      rafiner napisał:

      > (...) Trzymamy się tego wzorca i przekonujemy się, że głoszenie od domu do domu jest skutecznym sposobem docierania do ludzi. (...)

      "Jak już jednak zauważyliśmy, odpowiedzialni mężczyźni w organizacji przyznają, że istnieje uzasadniony powód, by wątpić w to, że cała społeczność Świadków rzeczywiście angażuje się w tę działalność z czystych pobudek serca, z własnej woli, bez poczucia najmniejszego przymusu.
      Dlaczego więc się to robi? Dowody wskazują, że stało się to właściwie regułą prawa, do tego stopnia, że zaniedbanie głoszenia wzbudza poczucie winy, tak samo jak winny czuje się praktykujący katolik nie chodzący regularnie na msze święte. Długoletni Świadek i pracownik siedziby głównej, A. H. MacMillan, wprost stwierdził, że pracę od drzwi do drzwi zaczęto traktować jako „zarządzenie o wypełnianiu przymierza” oraz „obowiązek względem Boga”.
      Raymond Franz
      (źródło: "Droga do chrześcijańskiej wolności" Raymond Franz)

      Dla nie wtajemniczonych - kim był Raymond Franz:
      Od 16. roku życia aktywnie działał na najwyższych szczeblach hierarchii organizacji. W roku 1939 przyjął chrzest, a w czerwcu 1940, po ukończeniu szkoły średniej, podjął pełnoczasową służbę w dziele świadczenia. Jego stryjem był Frederick William Franz, prezes Towarzystwa Strażnica w latach 1978-1992.

      W 1971 roku w momencie wydania przez jego wydział leksykonu Aid to Bible Understanding (Pomoc do zrozumienia Biblii) został przyjęty do grona Ciała Kierowniczego Towarzystwa Strażnica. Przez 9 lat (1971-1980) Raymond Franz wraz z innymi namaszczonymi (przeznaczonymi wedle interpretacji Świadków Jehowy do życia w niebie) z Ciała Kierowniczego, które liczyło wówczas 17 osób, służył organizacji za „kanał Jehowy”, czyli uczestniczył wedle wierzeń Świadków Jehowy w przekazywaniu woli Bożej wszystkim wyznawcom tej religii na świecie.

      W 1980 roku wezwano go wobec toczącego się śledztwa w sprawie herezji dotyczącego między innymi jego osoby. Tego samego roku, nie zgadzając się na autorytarny według niego sposób prowadzenia śledztwa i niechrześcijański duch, w jakim się ono odbywało, 22 maja 1980[1] sam zrezygnował z członkostwa w Ciele Kierowniczym, a 1 września 1981 roku został wykluczony z organizacji.

      Całą działalność Biura Głównego Świadków Jehowy i Ciała Kierowniczego opisał w książkach:
      "Kryzys sumienia" oraz "Droga do chrześcijańskiej wolności".
      • skarbnik01 Re: Głoszenie u ŚJ jak msza święta w KK 30.04.15, 22:52
        skarbnik01 napisał(a):

        > rafiner napisał:
        >
        > > (...) Trzymamy się tego wzorca i przekonujemy się, że głoszenie od domu d
        > o domu jest skutecznym sposobem docierania do ludzi. (...)

        > Dlaczego więc się to robi? Dowody wskazują, że stało się to właściwie regułą
        > prawa, do tego stopnia, że zaniedbanie głoszenia wzbudza poczucie winy, tak sa
        > mo jak winny czuje się praktykujący katolik nie chodzący regularnie na msze świ
        > ęte.
        (...)
        > Raymond Franz
        > (źródło: "Droga do chrześcijańskiej wolności" Raymond Franz)
        > (...)

        Dodam jeszcze że, ja sam byłem "zagrzewany do walki przeciw niewiernym" (czyli do łażenia po domach) poprzez zapewnienie, że w ten sposób mogę zapewnić sobie życie wieczne w raju na ziemi.

        "Chociaż publikacje Strażnicy deklarują wiarę w apostolską naukę, że jesteśmy zbawieni przez wiarę, a nie przez uczynki, to jednak regularnie zawierają wypowiedzi, z których wynika coś przeciwnego. Niech przykładem będzie choćby Strażnica z 15 lipca 1979 roku, która na stronie 14 (w.p. 1980 (CI), nr.5, str.7) stwierdza: To dzięki naszej wytrwałości w głoszeniu „tej dobrej nowiny Królestwa” możemy osiągnąć zbawienie. Dla Świadków „głoszenie tej dobrej nowiny” ma tylko jedno znaczenie, mianowicie służba polowa, chodzenie od drzwi do drzwi z literaturą wydawaną przez organizację."
        Raymond Franz
        (źródło: "Droga do chrześcijańskiej wolności").

        Niebawem na swojej stronie jw-ex.pl będę publikował fragmenty książki - zapraszam!
    • 9rgkh Re: Dlaczego Świadkowie Jehowy głoszą od domu do 01.05.15, 02:03
      Może także i dlatego bo nie udało im się załatwić nauczania ich wersji religii w szkołach w ramach powszechnej edukacji?...
    • fr.i Re: Dlaczego Świadkowie Jehowy głoszą od domu do 01.05.15, 12:42
      Fajnie, że chodzą, jak mam czas to rozmawiam.
      Denerwuje mnie tylko, że się nie przedstawiają a od razu, ni z gruszki, ni z pietruszki walą tekstem np. czy moglibyśmy porozmawiać o przyszłości albo chcą w drzwiach filmik z motylkami pokazywać w smartfonie?
      Powinni powiedzieć nazywamy się Jan Kowalski i Maria Nowak, jesteśmy świadkami Jehowy... itd.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka