l.george.l 10.11.15, 13:00 Gdyby bóg istniał, to mielibyśmy tak wiele niezbitych dowodów, że żadna wątpliwość nie była by możliwa racjonalista.tv/victor-stenger-bog-falszywa-hipoteza-czesc-1/ Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
komar102 Re: Bóg - fałszywa hipoteza 10.11.15, 17:20 Dowodem na istnienie Boga jest to, że nie można dowieść jego nieistnienia. Jean de La Bruyére. Nie szukaj Boga w zaświatach. On jest przy tobie. Bł. Matka Teresa z Kalkuty. Bóg nie przestaje istnieć, kiedy ludzie przestają w Niego wierzyć. G. Greene. Odpowiedz Link Zgłoś
9rgkh Re: Bóg - fałszywa hipoteza 10.11.15, 21:13 komar102 napisał(a): > Dowodem na istnienie Boga jest to, że nie można dowieść jego nieistnienia. Jean > de La Bruyére. Którego boga? W ten sposób mogłoby "istnieć" nieskończenie wiele wersji bogów. Ale nieistnienia bogów jakoś zdefiniowanych można łatwo dowieść, jeśli wykaże się fałsz zawarty w definicji. Czy coś fałszywego może istnieć jako prawda? A czy Ty naprawdę wierzysz w prawdziwość reguł (cytatów), które tu wypisujesz? > Nie szukaj Boga w zaświatach. On jest przy tobie. Bł. Matka Teresa z Kalkuty. Analogicznie: nie szukaj towarzystwa, spójrz w lustro, ono jest naprzeciw Ciebie. Jest czy nie jest? > Bóg nie przestaje istnieć, kiedy ludzie przestają w Niego wierzyć. G. Greene. Najpierw musiałby zacząć istnieć. O którym z bogów myślisz? Przecież "istnieją wszyscy" a Twój brak wiary w nich potwierdza to (zgodnie z regułą, którą tu wypowiadasz). Od razu wyjaśnię Ci, skąd te paradoksy. O istnieniach i nieistnieniach mówimy my, i to w naszym umyśle podejmujemy decyzje, która z tych sytuacji ma miejsce. To my wypełniamy naszą świadomość istnieniami (oby dowiedzionymi). Suma tych istnień tworzy w naszym umyśle obraz świata. Wszystko inne, co nie zostało tam uznane za istniejące, jest dopełnieniem istnienia czyli nieistnieniem. I dlatego nieistnienia się nie dowodzi. Nie ma dla nas żadnej innej definicji istnienia i nieistnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
prawdawaszaboli Re: Bóg - fałszywa hipoteza 15.11.15, 13:42 To my wypełniamy naszą świadomość ist > nieniami (oby dowiedzionymi). Suma tych istnień tworzy w naszym umyśle obraz św > iata. Wszystko inne, co nie zostało tam uznane za istniejące, jest dopełnieniem > istnienia czyli nieistnieniem. I dlatego nieistnienia się nie dowodzi.[/b] > > Nie ma dla nas żadnej innej definicji istnienia i nieistnienia. Ja myślę , że istnienie jest pojęciem podstawowym - które nie ma definicji. Istnieje to , co jest bytem. Dlatego twoja subiektywno-psychologiczna definicja jest fałszywa Odpowiedz Link Zgłoś
9rgkh Re: Bóg - fałszywa hipoteza 15.11.15, 16:39 prawdawaszaboli napisał: > > To my wypełniamy naszą świadomość istnieniami (oby dowiedzionymi). > > Suma tych istnień tworzy w naszym umyśle obraz świata. > > Wszystko inne, co nie zostało tam uznane za istniejące, jest dopełnieniem > > istnienia czyli nieistnieniem. I dlatego nieistnienia się nie dowodzi. > > > > Nie ma dla nas żadnej innej definicji istnienia i nieistnienia. > > Ja myślę , że istnienie jest pojęciem podstawowym - które nie ma definicji. Ty myślisz? Zwłaszcza gdy mówisz, że coś nie ma definicji ale zaraz potem używasz tego pojęcia? :) Czy wiesz, co to jest definicja, kontekst, w jaki sposób się definiuje składniki kontekstu? Definiowanie > Istnieje to , co jest bytem. Dlatego twoja subiektywno-psychologiczna definicja > jest fałszywa Nie mówimy o tym CZEGO dotyczy istnienie ale CZYM ono jest. Istnienie to - użyję języka potocznego - potwierdzenie "prawdziwości obecności". Istnienie musi dotyczyć określonego systemu, który jest opisywany. Nas - mnie i Ciebie - interesuje opis świata. I to w nim staramy się potwierdzać istnienia, to znaczy ja staram się potwierdzać (uznaję metodą naukową jako sposób tego potwierdzania) a Ty nie potwierdzasz, Ty WYZNACZASZ istnienia. Ja odnoszę się do obserwacji ŚWIATA i opisuję istnienie obiektów oraz zjawisk, które tych obiektów ŚWIATA dotyczą. Ustalone istnienia stają się częścią (naukowego) OPISU ŚWIATA. Jest on prawdziwy, bo zgodnie z logiką zostały przeprowadzone dowody tej prawdziwości. Wszystko inne, czego nie udało się ustalić zgodnie z tą metodyką, NIE NALEŻY do tego OPISU ŚWIATA. Wszystko, co nie zostało uznane w ten sposób za istniejące, nie istnieje. Ta definicja istnienia i sposobu jego użycia wynika z samego opisu świata. Jest niezbędna, by ten opis świata był prawdziwy, sensowny. Taki opis świata bez tak ustalanych istnień nie byłby poprawny. I Twoje "myślenie", że jest jakoś inaczej jest nie na temat. Oczywiście wolno Ci mieć w swym umyśle bałagan definicyjny, to cecha ludzi wierzących, których "myślenie" jest bezładnym bełkotem. I nie musisz mnie kolejny raz przekonywać o tym, dawać jeszcze raz potwierdzenia tego tragicznego dla Ciebie stanu umysłu. Wrócę jeszcze do OPISU ŚWIATA z naszych umysłów... Choćbyś zapewniał o rozłączności świata i zaświatów, które opisujesz wiarą i bogami, i wiarą to i tak zawsze będziesz próbował do OPISU ŚWIATA w jakiś pokrętny sposób włączać urojenia tworzone swoją wiarą. Tak więc świat i zaświaty u Ciebie to nie oddzielne systemy ale jeden opis. A jeśli jeden, to żeby był prawdziwy, powinien być konstruowany wyłącznie jedną metodą, przez dowodzenie prawdziwości i istnień. Opisy powstające wskutek używania religijnej wiary są dla każdej religii inne, są sprzeczne ze sobą więc nie mogłyby jednocześnie być prawdziwe. Która religia ma rację, jeśli żadna nie chce ustąpić? Jak widzisz jest to zła metoda odnajdowania prawdy. A jest jeszcze gorzej, bo religiom nie przeszkadzają sprzeczności wewnętrzne - np. bóg jest sam swoim ojcem i synem jednocześnie; jest tylko jeden ale w trzech dziwnych składnikach i wyprodukował mnóstwo pomocników, które działają NIEZALEŻNIE od swego twórcy i potrafią się mu zbuntować... :) To jest jakiś potworny, alogiczny bełkot, który NIE MOŻE ISTNIEĆ JAKO PRAWDA. :) Bo istnienia trzeba zawsze dowodzić zgodnie z regułami logiki. Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Bóg - fałszywa hipoteza 11.11.15, 15:48 komar102 napisał(a): > Dowodem na istnienie Boga jest to, że nie można dowieść jego nieistnienia. Jean > de La Bruyére. Jest niepojęty ,dlatego każdy kapłan wie,czego bóg od ludzi chce.Ma też wojsko złożone z dewotek ,które bronią tego,którego nie ma. > Nie szukaj Boga w zaświatach. On jest przy tobie. Bł. Matka Teresa z Kalkuty. No ta suka to najlepiej wiedziała i tym swoim bogiem manipulowała. > Bóg nie przestaje istnieć, kiedy ludzie przestają w Niego wierzyć. G. Greene. > Żenujące.Nie wstyd ci cytować trochę mądrzejszych od Ciebie ,chociaż mądrzejszych inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
komar102 Re: Bóg - fałszywa hipoteza 11.11.15, 15:53 Oj pocoo pocoo zobaczysz będziesz się w gorącej smole smażyć za takie gadanie. Odpowiedz Link Zgłoś
9rgkh Re: Bóg - fałszywa hipoteza 11.11.15, 22:41 komar102 napisał(a): > "Trochę wiedzy oddala od Boga > Dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem" Im więcej wiedzy, tym dalej od boga - co widać po ilości niewierzących naukowców. Odpowiedz Link Zgłoś
prawdawaszaboli Re: Bóg - fałszywa hipoteza 15.11.15, 13:38 > Im więcej wiedzy, tym dalej od boga - co widać po ilości niewierzących naukowcó > w. % ateistów jest większy wśród naukowców nauk humanistycznych niż przyrodniczych - co przeczy twojej tezie -- piotrkadlcik.natemat.pl/161851,winni-sa-wyznawcy-islamu-winni-jestesmy-my Odpowiedz Link Zgłoś
9rgkh Re: Bóg - fałszywa hipoteza 15.11.15, 16:05 prawdawaszaboli napisał: > > Im więcej wiedzy, tym dalej od boga - > > co widać po ilości niewierzących naukowców. > > % ateistów jest większy wśród naukowców nauk humanistycznych niż przyrodniczych > - co przeczy twojej tezie Nauka, metoda naukowa - Jako metodę naukową rozumie się: całokształt sposobów badawczego docierania do prawdy i pojęciowego przedstawiania jej, sposób uzyskiwania materiału naukowego do prowadzenia badań. )...) To nieważne, czym zajmuje się naukowiec. Ma używać metodyki naukowej. To decyduje o nazwaniu TEJ JEGO DZIAŁALNOŚCI naukową. Ale tylko tej. Oczywiście nie wszyscy naukowcy w 100% posługują się takim widzeniem świata. Niektórzy mają w swym umyśle jakiś udział wiary w coś, w jakieś idee. Są one sprzeczne z metodą naukową ale umysł ludzki jest plastyczny, potrafi funkcjonować w sprzecznościach przełączając się pomiędzy nimi. A tu mówimy o czymś innym niż to, co usiłujesz przemycić, co jest nie na temat. Wrócę do tereści tej tezy: Wśród naukowców a więc ludzi mądrych, mających jakiś dorobek w poznawaniu świata metodą naukową (a nie produkcji bzdur i bajek) jest znacznie więcej ateistów niż wśród ludzi "niemądrych". Bo wiara to głupota, która polega na tym, że nie sprawdza się prawdziwości jakiejś hipotezy ale uznaje ją za prawdziwą i ZAKAZUJE takiego sprawdzania (gdyż mogłoby to podważyć to pierwotne, sprzeczne z logiką ustalenie). Powiedz mi... jeśli istnieje wiele religii opartych właśnie zawsze na wierze, których treść jest sprzeczna ze sobą, które logicznie jednocześnie nie mogłyby być prawdziwe, w które z jednakowym przekonaniem wierzą jacyś "wierzący", to która z nich jest prawdziwa i dlaczego pozostałe musiałyby być fałszywe? Co wy, biedni i skołowani wierzący, macie zrobić z tym pasztetem? Pozabijacie się, bo jak uśmiercicie inaczej wierzących to pozbędziecie się takiej sprzeczności współistnienia bzdur? > -- > piotrkadlcik.natemat.pl/161851,winni-sa-wyznawcy-islamu-winni-jestesmy-my A tutaj, pod linkiem masz ten sam problem. INNA religia - według was - jest w błędzie, jest groźna a WASZA religia (bo to wy wierzycie) jest niepokalanie czysta? To dlaczego wyznawcy dwóch odłamów chrześcijaństwa nie mogli się dogadać w Ulsterze? Powinni nadstawiać drugie policzki i byłoby po bólu, można by osiągnąć polityczną zgodę. Ale nie stało się tak, bo chrześcijaństwo to tylko pozór, a wyznawcy chrześcijańskiego boga potrafią tak samo nienawidzić i podkładać bomby w zamachach, w których giną niewinni, przypadkowi ludzie. Ten sam terror. Niczym się nie różni a jego celem jest absolutna władza polityczna nad wszystkimi ludźmi i próba narzucenia wszystkim bzdur, które z wiary wynikają. Każda religia to największe zło tego świata, bo skłania ludzi do wiary czyli ślepego posłuszeństwa wobec fałszywych idei, których celem istnienia jest absolutna władza dla nielicznych nad tłumami takich zaślepionych wierzących jak Ty. Wiara czyli ogłupienie, otumanienie, pozbawienie człowieka zdolności do odrzucenia fałszu. Odpowiedz Link Zgłoś
bookworm Re: Bóg - fałszywa hipoteza 12.11.15, 09:42 komar102 napisał(a): > Oj pocoo pocoo zobaczysz będziesz się w gorącej smole > smażyć za takie gadanie. Czyżby KK za rządów PiS planował w Polsce powrót do inkwizycji, torturowania i zabijania ateistów? Pytam, bo z szacunku dla Twojej inteligencji uznałem za niemożliwe, żebyś straszył dorosłego człowieka piekłem. Odpowiedz Link Zgłoś
olsah65 Re: Bóg - fałszywa hipoteza 12.11.15, 18:28 bookworm napisał: > Pytam, bo z szacunku dla Twojej inteligencji uznałem za niemożliwe, żebyś stras > zył dorosłego człowieka piekłem. Myślę, że komar ma rację, bo skoro gorąca smoła, to i piekło będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
olszak-przytycki Re: Bóg - fałszywa hipoteza 10.11.15, 21:49 Bóg w rozumieniu chrześcijańskim nie istnieje ponieważ jest wzajemnie sprzeczny.Bóg w rozumieniu hinduizmu jest bardziej możliwy,tzn.czyniący zło i dobro,niedoskonały bo taki jest świat a świat nie może być inny od natury stwórcy. Odpowiedz Link Zgłoś
bookworm Re: Bóg - fałszywa hipoteza 11.11.15, 14:39 olszak-przytycki napisał(a): > Bóg w rozumieniu chrześcijańskim nie istnieje ponieważ jest wzajemnie sprzeczny > .Bóg w rozumieniu hinduizmu jest bardziej możliwy,tzn.czyniący zło i dobro olszak-przytycki napisał(a): > Głupia wiara: > > Wiara w bogów,złych. Głupia ta buddyjska wiara. Sam to sobie opisałeś. Odpowiedz Link Zgłoś
prawdawaszaboli Re: Bóg - fałszywa hipoteza 15.11.15, 14:15 > Gdyby bóg istniał, to mielibyśmy tak wiele niezbitych dowodów, że żadna wątpliwość nie była by możliwa To fałszywa teza. Gdyby istniał dowód, to nie byłoby wiary ("błogosławieni, którzy nie widzieli , a uwierzyli") > jeśli nie ma metody na pokazanie, że hipoteza jest fałszywa to hipoteza jest bezwartościowa. A więc teza o naturalnym powstaniu życia jest bezwartościowa :) >mózg składający się z miliardów neuronów połączonych gęsta siecią potrafi myśleć, czuć i posiada niezwykłą własność świadomości. Nie ma żadnego przełożenia między impulsami w neuronach a świadomością i uczuciami. Mózg wpływa na naszą świadomość, ale jej nie tworzy. >Nauka mówi nam bez żadnej wątpliwości, że wieczne życie jest mitem bez uzasadnienia w rzeczywistym świecie. Która nauka tak "mówi" i na jakiej podstawie ??... >Medycyna bez przerwy poprawia wady ludzkiego organizmu. Tak wiec stworzenie człowieka przez inteligentną istotę jest mitem. Bzdura. Samochód "maluch" posiadał wady, a więc nie był zaprojektowany przez inteligentne istoty :) Poza tym , "wada" jest kategorią względną. -- piotrkadlcik.natemat.pl/161851,winni-sa-wyznawcy-islamu-winni-jestesmy-my Odpowiedz Link Zgłoś
9rgkh Re: Bóg - fałszywa hipoteza 15.11.15, 17:18 prawdawaszaboli napisał: > > Gdyby bóg istniał, to mielibyśmy tak wiele niezbitych dowodów, > > że żadna wątpliwość nie była by możliwa > > To fałszywa teza. Gdyby któremuś z bogów zależało na tym, by ludzie uznali prawdziwość JEGO istnienia (a nie innych, fałszywych bogów) to powinien zadbać o to. A le nie zadbał. Żaden z nich. Dlaczego? Logicznie są możliwe TYLKO dwie odpowiedzi: 1) jeśli istnieje jakiś bóg, to nie uznaje za stosowne, by ludzie się tym tematem zajmowali :) lub 2) jeśli nie istnieje to jest oczywiste, że nie może dać "świadectwa nieistnienia", bo to ludzie powinni logicznie przyjąć nieistnienie jako brak możliwości potwierdzenia istnienia. > Gdyby istniał dowód, to nie byłoby wiary ("błogosławieni, którzy nie widzieli , > a uwierzyli") No to jeszcze raz - jeśli są różne warianty bogów to istnienie którego z nich przyjąć? A co to za "nadzwyczajna" regułka z tym błogosławieństwem? Jakaś logicznie nadrzędna? A jeśli ktoś uwierzy w innego boga lub kosmitę to też jest "błogosławiony"? Jaki sens ma wiara, jeśli ustala ona raz na zawsze stan umysłu wierzącego tylko dlatego że przypadek zrządził o zetknięciu się tego wierzącego z jakąś ideą i potem nie może on już wybrać innej idei, bo... przestałby wierzyć a więc przestałby być błogosławiony? :) A gdyby można było raz za razem zmieniać pogląd na treść wiary, to co to by była za wiara, chwiejna i do oporu tymczasowa? > > jeśli nie ma metody na pokazanie, że hipoteza jest > > fałszywa to hipoteza jest bezwartościowa. > > A więc teza o naturalnym powstaniu życia jest bezwartościowa :) Nie. Jest zgodna z Brzytwą Ockhama - redukuje byty zbędne. Przecież teoria ewolucji nie mówi JAK powstało pierwszy raz życie ale jedynie NIE WYKLUCZA możliwości jego naturalnego powstania. Kreator jest zbędny, tym bardziej, że kto kreuje kreatora ten nie mówi, w jaki sposób kreator został wykreowany a więc nie odpowiada na pytanie o przyczynę. W przypadku życia biologicznego WSZYSTKIE reakcje chemiczne, które zachodzą w organizmach żywych są zgodne z najbardziej ogólnymi regułami fizyki tego świata. SĄ NATURALNE. Za każdym razem, gdy powstaje nowy organizm a potem także podczas jego przemian, wszystko odbywa się naturalnie więc nie ma podstawy do wątpienia, że życie ma w sobie coś nienaturalnego. > > mózg składający się z miliardów neuronów połączonych > > gęsta siecią potrafi myśleć, czuć i posiada niezwykłą własność świadomości. > > Nie ma żadnego przełożenia między impulsami w neuronach a > świadomością i uczuciami. Jest. Gdy neurony zanikają - zanika świadomość. Zmiany w strukturze mózgu wpływają na zmiany świadomości. pl.wikipedia.org/wiki/Phineas_Gage A czy wiesz, jak działa na umysł (świadomość) alkohol lub inne używki? > Mózg wpływa na naszą świadomość, ale jej nie tworzy. Mózg wytwarza OBRAZ ŚWIATA. Powstawanie tego obrazu świata jest możliwe dlatego bo cały Wszechświat jest takim "obrazem", w którym wszystkie jego elementy jednocześnie "wiedzą" o sobie i jednocześnie współoddziałują ze sobą. Stan uporządkowania przestrzeni zawierającej wewnątrz siebie odpowiednią strukturę neuronów wytwarza określony, odpowiadający tej strukturze obraz. Świadomość jest ulotna i w miarę upływu czasu jej zawartość ewoluująca i oddziałująca z otoczeniem zmienia się i nikt z nas nie ma nad tym procesem kontroli. > > Nauka mówi nam bez żadnej wątpliwości, > > że wieczne życie jest mitem bez uzasadnienia w rzeczywistym świecie. > > Która nauka tak "mówi" i na jakiej podstawie ??... Nauka o świecie tworzona za pomocą metody naukowej. Nikomu nie udało się udowodnić hipotezy przeciwnej. Brak istnienia jest nieistnieniem. Pamiętaj, że mówimy o naszym opisie świata. > > Medycyna bez przerwy poprawia wady ludzkiego organizmu. > > Tak wiec stworzenie człowieka przez inteligentną istotę jest mitem. > > Bzdura. Samochód "maluch" posiadał wady, a więc nie był > zaprojektowany przez inteligentne istoty :) Nie o to chodzi: Podobno wasz kreator zaprojektował istoty INTELIGENTNIE a więc najlepiej jak było go na to stać. Jak widać, oddał świat ewolucji i organizmy SAME muszą się doskonalić. Nauka tak mówi - życie nie powstało jako projekt, bo podlega on ewolucji, czego doświadczamy w realnej teraźniejszości. > Poza tym , "wada" jest kategorią względną. Wada jest skazą na "projekcie" i mądrości projektanta - wyklucza go. Głupi projektant to tak, jakby go nie było. A największa wadą tego projektu jest to, że ludzi można skłonić do wiary w byle debilną hipotezę. > -- > piotrkadlcik.natemat.pl/161851,winni-sa-wyznawcy-islamu-winni-jestesmy-my Chrześcijanie są tak samo nienawidzący innych ludzi (także religii) jak mahometanie. I tak samo w ich "wierze" chodzi wyłącznie o to, by za pośrednictwem religii uzyskać realną władzę polityczną. Nienawidzicie każdych "innych" np. www.google.pl/webhp?sourceid=chrome-instant&ion=1&espv=2&ie=UTF-8#q=atak%20na%20rom%C3%B3w - inna religia to tylko pretekst w walce o władzę absolutną i absolutne ogłupienie. A w Polsce chcecie obecnie stworzyć państwo wyznaniowe z odpowiednikiem katolickiego szariatu. Odpowiedz Link Zgłoś
olszak-przytycki Re: Bóg - fałszywa hipoteza 16.11.15, 19:59 Buddyzm tak to widzi: www.dhammawiki.com/index.php?title=Atheism Odpowiedz Link Zgłoś
9rgkh Re: Bóg - fałszywa hipoteza 16.11.15, 22:35 Pierwsza sprawa to taka, że jeśli jakieś pojęcie jest zdefiniowane ściśle naukowo to używanie go poza pierwotnym kontekstem (z "pewną" nadzieją na przenikanie sensu definicji z tego kontekstu) jest alogiczne i prowadzi do bełkotu. Kontekstem jest teizm. Pojęcie ateizmu jest w nim logicznym uzupełnieniem. Jeśli teizm oznacza ideę to ateizm jest wyłącznie NAZWANIEM braku tej idei. Takiego ateizmu nie trzeba definiować. Jego istnienie narzuca sama logika. Każdy zbiór ma swój dopełniający go logicznie brak, zbiór pusty. Następnym pojęciem tworzącym kontekst jest wiara. Jej definicja jest oczywista: to przyjęcie prawdziwości BEZ DOWODU, z ignorowaniem przesłanek obalających, jako sprzeczność logiczną. Łączymy te dwa kontekstu tworząc system, religię. Jest wiara (początkowo może ona dotyczyć czegokolwiek) i podmiot tej wiary - teizm. Reszta jest dowolna. Na tle tego systemu ateizm jest czymś POZA nim. Nie zawiera wiary w teizm. Będąc poza takim systemem nie może się odnosić do żadnych szczegółów którejkolwiek religii. Rozważania na temat tego czy bóg jest osobowy, czy się go czci albo jakie ma cechy - czy jest wszechmocny, dobry, wszechwiedzący, doskonały, osobowy lub ma coś tam jeszcze to bujanie w obłokach i każdy wierzący robi sobie z tym, co chce. To jego prywatna sprawa i prywatne urojenia nieoparte na żadnych podstawach, obserwacjach, niezweryfikowane itp. Zwyczajne bajki. Takie same w buddyzmie jak i innych religiach. Cokolwiek powie się NA TEMAT teistyczny, czy to będzie coś pozytywnego, czy też krytycznego, podważającego religijne bzdury, to jest to zawsze teistyczne. Nigdy ateistyczne, bo ateizm się nie wypowiada o kontekstach religijnych, gdyż one nie są jego treścią. I żebyś stawał na rzęsach to nie uda Ci się wbrew definicjom niczego ateizmowi przypisać. Dlaczego? Bo teizm nie istnieje obiektywnie, na zewnątrz nas, poza naszymi umysłami (zawsze jest jakimś prywatnym rojeniem, czasem zapisanym). Nie da się wtargnąć do czyjegoś umysłu naszym umysłem i na jednym, wspólnym polu umysłowym dokonywać jakichś rozważań, że coś religijnego jest takie lub siakie. Nieistnienie teizmu zewnętrznego wyklucza aktywność ateisty "wobec" teizmu, który jest "zainstalowany" czyli jest w aktywnej formie wiary. Jeśli ateista myśli lub wypowiada się o czymkolwiek związanym z którymś z teizmów to robi to z pozycji nieistnienia wiary u siebie. Wtedy podejmuje próbę neutralnego opisu. Reakcja krytyczna w stosunku do zewnętrznych przejawów jakiegoś teizmu może być taka sama u teisty (w stosunku do nie jego własnego teizmu) i u ateisty. Mogą to być analogiczne emocje, odczucie narzucania czegoś (idei, rytuałów, praw itp). Ateizmem nie jest to, co Ty chciałbyś przypisać (pejoratywnego) ludziom niewierzącym. Ponieważ ateizm jest brakiem pewnej idei (samej wiary w jakieś urojenia) więc ateista jest domyślnie otwarty na wszystkie inne idee. Jest jednak pewien ważny plus tej sytuacji. Otóż brak wiary w teizm sprzyja brakowi wiary w ogóle. Ateista, który uniknął wiary teistycznej, domyślnie ma większe szanse być kimś, kto segreguje idee na prawdziwe i fałszywe, i byle czego nie przyjmuje do swego światopoglądu. Naprzeciwko wiary, jako jej przeciwieństwo, jest sceptycyzm. Jest to także sceptycyzm "dla siebie", prywatny, tak samo jak prywatna jest wiara. Człowiek sceptyczny, który nie poddał się wierze teistycznej, ma większe szanse na podobną ocenę innych, swoich idei. Oczywiście nie gwarantuje to tego, że ateista będzie "lepszy" od teisty ale zwiększa szanse na to. Potwierdza to wyższy odsetek ateistów wśród naukowców, tych najmądrzejszych spośród ludzi. Nie możesz ignorować tego wskaźnika - jeśli wcześniejsze argumenty do Ciebie nie przemawiały. Proponuję, daj sobie spokój z tym wciąż powtarzanym atakiem na ateistów i ateizm. To Twoja wiara. Jak widać, opiera się ona na negatywnej ale fałszywej ocenie myślących inaczej niż Ty. I jak widać, Twoje kontakty z religią skończyły się tym samym, do czego prowadzą one u ludzi najczęściej: ktoś podał Ci błędną logicznie tezę, pokazał, że ona siedzi w jakiejś "świętej księdze" i uczynił z Ciebie bezmyślnego, bezrefleksyjnego, zawziętego powtarzacza bzdur. Pranie mózgu religią dało ten sam, co zawsze, rezultat - wiarę. Do tego wiarę w coś POZA światem, co łączysz jednak ze światem realnym a potem podporządkowujesz swoje życie urojonemu systemowi, tracisz je, zamiast pomyśleć jak można by na równych, rozumowo uzasadnionych prawach współistnieć z innymi ludźmi i, ewentualnie, nakłonić innych do takiego widzenia świata i naszego życia. I jeszcze krótko o o "nieteistycznych" naukach buddyjskich spod Twojego linku. Rzeczywiście spora część z nich jest logiczna, tak więc są ludzkim (a nie buddyjskim) widzeniem świata, rzeczywistości i teizmu. Jeśli cokolwiek jest prawdziwe to dlatego że można to udowodnić. Jeśli coś jest udowodnione to jest to wynik pracy ludzkiego umysłu. I żadna religia nie może sobie tego przywłaszczyć ani rościć prawa wyłączności do takich myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
alinasobotka Re: Bóg - fałszywa hipoteza 23.12.15, 02:32 Dowody na istnienie ?Boga żywego?. Istnienia Boga dowodzi porządek, potęga i różnorodność widoczne w dziełach stwórczych ? wielkich i małych ? oraz to, jak w ciągu dziejów postępował On ze swym ludem. Zaglądając do ?księgi Bożych dzieł stwórczych?, uczeni bardzo dużo się dowiadują. A jakakolwiek książka może być pouczająca tylko wtedy, gdy została przemyślana i opracowana przez inteligentnego autora. W przeciwieństwie do martwych bogów narodów Jehowa jest ?Bogiem żywym? (Jeremiasza 10:10;.... 2Koryntian 6:16). Wszędzie widać świadectwo Jego poczynań i wielkości. ?Niebiosa oznajmiają chwałę Boga, a o dziele jego rąk opowiada przestworze? (Psalm 19:1). Ludzie nie mają żadnych podstaw do zaprzeczania Jego istnieniu, ponieważ ?to, co można wiedzieć o Bogu, jest wśród nich jawne, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem jego niewidzialne przymioty ? jego wiekuista moc i Boskość ? są wyraźnie widoczne już od stworzenia świata, gdyż dostrzega się je dzięki temu, co zostało uczynione, tak iż oni są bez wymówki? (Rzymian 1:18-20). Jak mówi Biblia, Jehowa żyje od czasu niezmierzonego po czas niezmierzony, na wieki (Psalm 90:2, 4; ...... Objawienie Jana 10:6) , i jest Królem Wieczności, niezniszczalnym, niewidzialnym, jedynym prawdziwym Bogiem (1Tymoteusza 1:17). Przed Nim nie było żadnego innego boga (Izajasza 43:10, 11). Całkowicie się różni od bóstw narodów. Prawdziwego Boga, Stwórcę wspaniałych ciał niebieskich, otacza chwała i jasność zbyt silne dla fizycznych oczu, bo ?człowiek nie może (...) zobaczyć [Boga] i pozostać przy życiu? ( 2 Mojżeszowa. 33:20). Jedynie aniołowie będący stworzeniami duchowymi mogą się wpatrywać w Jego oblicze (Mateusza 18:10;...... Łukasza 1:19). Dlatego Bóg nie ukazuje się ludziom bezpośrednio. Jednakże życzliwie pozwala im dostrzec swe przymioty poprzez swoje Słowo, a objawił się m.in. za pośrednictwem Syna, Chrystusa Jezusa (. Jana 1:18; 14:9). Księga Objawienia. Apostoł Jan miał wizję, która przypominała patrzenie na Boga pod tym względem, że ukazywała doznania związane z oglądaniem Go na Jego tronie. Bóg nie objawił mu się w ludzkiej ani w żadnej innej postaci, gdyż sam Jan napisał później: ?Żaden człowiek nigdy nie widział Boga? (Jana 1:18). Apostoł ujrzał natomiast wypolerowane klejnoty ? cenne, lśniące i piękne ? które przykuwają wzrok i wzbudzają najwyższy podziw. Bóg był ?z wyglądu podobny do kamienia jaspisu i do drogocennego kamienia czerwonego, a wokoło tronu (...) [była] tęcza podobna z wyglądu do szmaragdu? (Objawienie Jana 4:3). A zatem Jego wspaniały widok wprawia w zachwyt, urzeka. Również tron Boży jest spowity chwałą i niezmąconym spokojem; symbolizuje to doskonała tęcza podobna do szmaragdu, przywodząca na myśl błogą ciszę, która następuje po burzy (1 Mojżeszowa 9:12-16). A zatem prawdziwy Bóg diametralnie różni się od bożków narodów. Odpowiedz Link Zgłoś
9rgkh Re: Bóg - fałszywa hipoteza 23.12.15, 22:12 alinasobotka napisał(a): > Dowody na istnienie ?Boga żywego?. Istnienia Boga dowodzi porządek, potęga i ró > żnorodność widoczne w dziełach stwórczych ? wielkich i małych ? Nieprawda, to nie jest dowód. Świat działa według reguł fizyki (a dokładniej to matematyki). Istnienie jakiejś konstrukcji matematycznej (Teoria Wszystkiego, fizyka Wszechświata) jest możliwe, ponieważ nie jest zakazane. Natomiast niemożliwie jest istnienie boga, którego mielibyśmy uważać za mądrego, mimo tego że "postępuje głupio" np. wobec ludzi. Bóg idiota nie mógłby stworzyć świata. > oraz to, jak w > ciągu dziejów postępował On ze swym ludem. Np. mścił się na ludziach (potop), choć przecież wszystko sam stworzył, więc każda niedoskonałość świata jest też jego autorstwa. Dlaczego ludzie mieliby za tę boską nieudolność ponosić konsekwencje? Taki bóg jest wykluczony. Udowadniasz, że go nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś