Dodaj do ulubionych

Sens cierpienia

14.04.20, 20:53
Co to za cierpienie?
Jak ludzie radzą sobie z cierpieniem?
Obserwuj wątek
    • kociak40 Re: Sens cierpienia 14.04.20, 21:54

      Cierpienia nikt nie ukradnie.
      Człowiek powinien być szczęśliwy, że żyjąc przeżył niejedno nieszczęście.
      • pocoo Re: Sens cierpienia 15.04.20, 09:07
        kociak40 napisał:

        >
        > Cierpienia nikt nie ukradnie.
        > Człowiek powinien być szczęśliwy, że żyjąc przeżył niejedno nieszczęście.
        >
        A mnie to dołuje. Dlaczego nie można fajnie żyć? A no dlatego, że nikt nie chciałby jakiegoś wymyślonego królestwa.Ja i tak nie chce.Oprócz "dopustu bożego", to "ludzie ludziom gotują los przerabiając ich na mydło".
        Może dlatego zacieram w pamięci wspomnienia z dawnych lat.
    • pocoo Re: Sens cierpienia 15.04.20, 09:15
      Cierpienie zarówno fizyczne jak i psychiczne, to największe gówno, jakie może dotknąć człowieka. Każde błaganie o pomoc wszechmocnego boga na kolanach, to jak gadanie z obrazem. Komu chcesz wcisnąć dobre rady?
      Sens cierpienia, bo "kogo bóg miłuje, tego doświadcza"? To sadyzm, jeżeli bóg jest wszechwiedzący i pełen miłości. Chcesz sobie cierpieć, to sobie cierp.
    • banowanyzaprawde1 Re: Sens cierpienia 15.04.20, 10:32
      Jak ludzie radzą sobie z cierpieniem?

      Jeśli bardzo cierpią to błagają o eutanazję, jak mój św. pamięci dziadek a ostatnio sąsiad z bloku obok mojego.Nie da się zapomnieć krzyku dobijcie mnie.
      • suender Re: Sens cierpienia 15.04.20, 11:07
        banowany:

        > Nie da się zapomnieć krzyku dobijcie mnie.

        A jak się wesoło grzeszyło, to krzyczeli: "Raz się żyje!", - a jak trza odpokutować to już się nie podoba, - ot co, .....! Skąd to wiem? Z własnego doświadczenia, - a tego mojego krzyku "Raz się żyje!" też nie da się zapomnieć......

        Pozdr.
        • banowanyzaprawde1 Re: Sens cierpienia 15.04.20, 12:43
          suender napisał:

          > banowany:
          >
          > > Nie da się zapomnieć krzyku dobijcie mnie.
          >
          > A jak się wesoło grzeszyło, to krzyczeli: "Raz się żyje!", - a jak trza
          > odpokutować to już się nie podoba, - ot co, .....! Skąd to wiem? Z własnego do
          > świadczenia, - a tego mojego krzyku "Raz się żyje!" też nie da się zapomnieć...
          > ...
          >
          > Pozdr.

          Szczególnie wtedy jak się balowało w Powstaniu śląskim potem na dole w kopalni francuskiej, balowało się w obozie a potem nadal balowało w kopalni polskiej a umierało się z powodu pylicy i rozedmy płuc. Suender nie pierdol.
          • suender Re: Sens cierpienia 15.04.20, 12:51
            banowany:

            > Szczególnie wtedy jak się balowało w Powstaniu śląskim

            Nie było Powstania Śląskiego, bo to była tylko b. smutna walka bratobójcza.
            Jeden brat bił się po jednej stronie, a drugi po drugiej stronie barykady.
            Czytaj niezależną śląską historię, - ot co, .....

            Pozdr.
            • awariant Re: Sens cierpienia 15.04.20, 13:13
              suender napisał:

              > Nie było Powstania Śląskiego, bo to była tylko b. smutna walka bratobójcza.
              > Jeden brat bił się po jednej stronie, a drugi po drugiej stronie barykady.

              Bili się ci, co chcieli do Polski, z tymi co chcieli do Niemiec.
              Może Ślązacy w tym nie uczestniczyli, bo woleliby zostać na Śląsku?
            • banowanyzaprawde1 Re: Sens cierpienia 15.04.20, 14:08
              suender napisał:

              > banowany:
              >
              > > Szczególnie wtedy jak się balowało w Powstaniu śląskim
              >
              > Nie było Powstania Śląskiego, bo to była tylko b. smutna walka bratobójcza.
              > Jeden brat bił się po jednej stronie, a drugi po drugiej stronie barykady.
              > Czytaj niezależną śląską historię, - ot co, .....
              >
              > Pozdr.

              Dopisz, kto tym ludziom wyprał mózgi. Dali się nabrać na polskie oszustwa. W towarzystwie powstańców trochę czasu przyszło mi spędzić. Wszyscy stwierdzili, że gdyby wiedzieli co się stanie po plebiscycie to wstąpili by do Wehrmachtu. Nie ma historii zależnej czy nie zależnej, jest tylko historia poszczególnych jenostek,reszta jest kłamstwem.
              • suender Re: Sens cierpienia 15.04.20, 14:25
                banowany:

                > Dopisz, kto tym ludziom wyprał mózgi. Dali się nabrać na polskie oszustwa.

                Ludzie są łasi na obietnice, a to ich gubi.
                W latach powojennych gro tych niby powstańców zauroczonych w młodości obietnicą dostania KROWY, uciekło do Rajchu, ot, - taka sobie groteska.

                Pozdr.
                • awariant Re: Sens cierpienia 15.04.20, 15:49
                  suender napisał:
                  > W latach powojennych gro tych niby powstańców zauroczonych w młodości obietnicą
                  > dostania KROWY, uciekło do Rajchu, ot, - taka sobie groteska.

                  A ci którym obiecano święte krowy, gdzie uciekli?
                  Do Indii czy też do Rajchu?
                  • suender Re: Sens cierpienia 16.04.20, 14:15
                    awariant:

                    > A ci którym obiecano święte krowy, gdzie uciekli?

                    Najlepsi specjaliści od ŚWIĘTOŚCI ulokowani są w Niebie.
                    Wyślij więc w/w pytanie na adres NIEBO!, - he, he, he, ....

                    Pozdr.
                    • pocoo Re: Sens cierpienia 16.04.20, 14:26
                      suender napisał:
                      > Najlepsi specjaliści od ŚWIĘTOŚCI ulokowani są w Niebie.

                      Czyli gdzie?
                      • suender Re: Sens cierpienia 16.04.20, 16:42
                        pocoo:

                        > Czyli gdzie?

                        Niedługo się dowiesz gdzie, - gdyż niebawem tam będziesz właśnie WYNIESIONA!

                        Pozdr.
                        • pocoo Re: Sens cierpienia 17.04.20, 00:42
                          suender napisał:

                          > pocoo:
                          >
                          > > Czyli gdzie?
                          >
                          > Niedługo się dowiesz gdzie, - gdyż niebawem tam będziesz właśnie WYNIESIONA!
                          >
                          Życzysz mi śmierci? Wal się.
                          I zobacz, jak pieprzysz. Wysyłasz na adres NIEBO, a nie powiesz gdzie? Na Berdyczów?
                          • suender Re: Sens cierpienia 17.04.20, 09:14
                            pocoo:

                            > Wysyłasz na adres NIEBO

                            Kiedy będziesz WYNIESIONA, to wyśle Cię na adres NIEBO własnie.

                            > Na Berdyczów?

                            Za mało piszesz o MIŁOŚCI, - ot co, ....

                            Pozdrawiam miłośnie.
                            • pocoo Re: Sens cierpienia 17.04.20, 09:21
                              suender napisał:

                              > Za mało piszesz o MIŁOŚCI, - ot co, ....
                              >
                              O miłości jako uczuciu, czy miłości z nakazu? A może o sadystycznym bogu miłości?
                              Czy ja ciebie kocham? Wkurzasz mnie. Jedno nie wyklucza drugiego.Nie znam ciebie, więc o jakiej miłości mam pisać?
                              • awariant Re: Sens cierpienia 17.04.20, 10:09
                                pocoo napisała:

                                > A może o sadystycznym bogu miłości?

                                Nawet nie można powiedzieć, że miłość polega na tym, że Bóg nie kopie tych, co przed nim klęczą.
                                Bo kopie. Może więc miłość boga polega na tym, że jego wyznawcy kopią tych, co nie chcą klęczeć.
                                • pocoo Re: Sens cierpienia 17.04.20, 10:22
                                  awariant napisał:

                                  > Bo kopie. Może więc miłość boga polega na tym, że jego wyznawcy kopią tych, co
                                  > nie chcą klęczeć.

                                  Ci klęczący znieść nie mogą tych wyprostowanych.Im nie zależy, aby wszyscy żyli w raju, tylko żeby drugiemu dokopać w imię miłości bliźniego.Chociaż...miłość na kolanach, to takie ludzkie i przyjemne.
                                  • kociak40 Re: Sens cierpienia 17.04.20, 11:56

                                    "Ci klęczący znieść nie mogą tych wyprostowanych" pocoo

                                    Na kolanach od diabła się nie ucieknie.
                              • suender Re: Sens cierpienia 17.04.20, 12:42
                                pocoo:

                                > o jakiej miłości mam pisać?

                                - Masz pisać o MIŁOŚCI:

                                "Co cierpliwa jest,
                                łaskawa jest.
                                co nie zazdrości,
                                co nie szuka poklasku,
                                co nie unosi się pychą;

                                co nie dopuszcza się bezwstydu,
                                co nie szuka swego,
                                co nie unosi się gniewem,
                                co nie pamięta złego;
                                co nie cieszy się z niesprawiedliwości,
                                lecz współweseli się z prawdą.

                                Co wszystko znosi,
                                wszystkiemu wierzy,
                                we wszystkim pokłada nadzieję,
                                co wszystko przetrzyma.

                                - Będziesz WYNIESIONA, będziesz ciężko WYNIESIONA, będziesz bardzo ciężko WYNIESIONA!

                                Pozdrawiam miłościwie.
                                • pocoo Re: Sens cierpienia 17.04.20, 13:45
                                  suender napisał:

                                  > - Masz pisać o MIŁOŚCI:
                                  >
                                  > [i]"Co ...

                                  Po co mam pisać? Ja to wiem.Ja tak miłość czuję.Żałuję, że nie spotkałam takiej samej.
                                  Co to znaczy "wyniesienie bardzo ciężkie"? Nie jestem grubasem.
                                  Może już nie kombinuj.
                                  • wawrzanka Re: Sens cierpienia 17.04.20, 13:54
                                    pocoo napisała:

                                    > Co to znaczy "wyniesienie bardzo ciężkie"? Nie jestem grubasem.
                                    > Może już nie kombinuj.

                                    Mnie się to "wyniesienie" kojarzy z lewitacją. Że niby będziesz wyniesiona, ale sama popłyniesz prosto do nieba. Nie wiem skąd to skojarzenie. Miałam kiedyś w domu rodzinnym obraz pt. "Koronacja Najświętszej Maryi Panny". I ona była taka właśnie "wyniesiona", jakby pofrunęła do nieba.
                                    • pocoo Re: Sens cierpienia 17.04.20, 14:02
                                      wawrzanka napisała:


                                      > Mnie się to "wyniesienie" kojarzy z lewitacją. Że niby będziesz wyniesiona, ale
                                      > sama popłyniesz prosto do nieba.

                                      Wbrew mojej woli. I wyniosą mnie na ołtarze? To ja będę tej woli pozbawiona?
                                      Św.Barbara już jest.Muszę zmienić imię, ponieważ modły mogą trafiać pod niewłaściwy adres.Niebo jest ograniczone?
                  • feelek Re: Sens cierpienia 18.04.20, 18:53
                    Suender: "...W latach powojennych gro tych niby powstańców...."

                    GROS
                    do q.... nędzy: gros,
                    ....nie: "....gro..."

                    sorry to jest forum, gdzie używamy polszczyzny
                    cbdo
                    • suender Re: Sens cierpienia 18.04.20, 20:50
                      felek:

                      > GROS

                      Nie mogłem tak napisać, bo GROS jako Żyd jest w Polsce bardzo nielubiany, - ot co, .......

                      Pozdr.
                      • feelek Re: Sens cierpienia 18.04.20, 21:07
                        Pan Gross [ wym.: Gros] jest w Polsce szanowany za to co zrobił w sprawie Jedwabnego. Oczywiście szanowany przez tych co dążą do prawdy. Choćby i takiej.

                        Mówić o nim w kategorii lubiany to o tyle nieporozumienie, że on jest antypatyczny z okoliczności - jest przedmiotem hejtu i to powoduje jego reakcję
                • dunajec1 Re: Sens cierpienia 16.04.20, 15:18
                  Na obietnice zycia wiecznego i zbawienia tez sa lasi.
          • kociak40 Re: Sens cierpienia 15.04.20, 13:00

            "Suender nie pierdol." - banowanyzaprawde1

            Trzeba mieć sumienie, żeby iść za nim.
          • pocoo Re: Sens cierpienia 15.04.20, 15:31
            banowanyzaprawde1 napisał:

            > >"Raz się żyje!"Skąd to wiem? Z własn
            > ego doświadczenia, - a tego mojego krzyku "Raz się żyje!" też nie da się zapomn
            > ieć...

            > Suender nie pierdol. [/b]
            >
            Jak widzisz, suender tyle w życiu napierdolił, pierdolił i przepierdolił, że teraz tylko kwiczy.
    • wawrzanka Re: Sens cierpienia 16.04.20, 12:51
      Radzą sobie na różne sposoby. Z reguły oswajają cierpienie i robią wszystko, by je zminimalizować.
      Cierpienie nie ma żadnego sensu. Rozkosz również. Ziemska podróż między cierpieniem, a rozkoszą ma tylko jeden cel: transformację. Gdy dokonujemy w sobie zmian - zmienia się też nasze otoczenie. I nieważne, że wszyscy umrzemy. Jutro nie umiera nigdy.
      • pocoo Re: Sens cierpienia 16.04.20, 12:56
        wawrzanka napisała:


        > Cierpienie nie ma żadnego sensu. Rozkosz również.

        Z dwojga "tych bez sensu" wybieram rozkosz.
        • wawrzanka Re: Sens cierpienia 16.04.20, 13:09
          pocoo napisała:

          > Z dwojga "tych bez sensu" wybieram rozkosz.

          A to jest kwestia wyboru? To ja się ustawiam w kolejce po rozkosz.
          • pocoo Re: Sens cierpienia 16.04.20, 14:33
            wawrzanka napisała:

            > A to jest kwestia wyboru?

            Wybrałam z Twoich przykładów, że "cierpienie i rozkosz nie mają żadnego sensu".

            > To ja się ustawiam w kolejce po rozkosz.

            Dobrze, ale ja byłam pierwsza.
    • nasygnale60 Re: Sens cierpienia 16.04.20, 13:57
      Trzeba zadać sobie pytanie ,dlaczego cierpimy?Kto jest sprawcą naszego cierpienia? Kto i kiedy usunie cierpienia?
      Jeśli poznamy odpowiedzi na te pytania,będzie łatwiej zrozumieć ich sens.
    • oszol-lom-z-rm Re: Sens cierpienia 17.04.20, 19:00
      Cierpienie uszlachetnia człowieka . Uczy go pokory . To nieodłączna cześć ludzkiego życia tak jak radość szczęście czy zadowolenie
      • suender Re: Sens cierpienia 17.04.20, 19:41
        oszoł:

        > Cierpienie uszlachetnia człowieka .

        Owo uszlachetnienie objawia się w całej pełni, kiedy cierpiący swoją niedolę ofiaruje Najwyższemu za swoich grzesznych bliźnich!

        Pozdrawiam.
      • snajper55 Re: Sens cierpienia 17.04.20, 20:29
        oszol-lom-z-rm napisał:

        > Cierpienie uszlachetnia człowieka .

        Chętnie cię trochę pouszlachetniam.

        S.
      • pocoo Re: Sens cierpienia 18.04.20, 18:59
        oszol-lom-z-rm napisał:

        > Cierpienie uszlachetnia człowieka . Uczy go pokory .

        Niech ciebie uszlachetnia i uczy. Najwyższy czas.
        Mnie cierpienie wkurwia na maksa.
        • feelek Re: Sens cierpienia 18.04.20, 20:53
          Nie wiem nt. cierpienia

          ale:
          1. wiem co to jest ciężka choroba, która uniemożliwia bycie człowiekiem jak inni: pracować, zarabiać, realizować się

          2. wiem, że ta choroba nigdy się nie skończy i coraz bardziej będzie uniemożliwiać bycie człowiekiem co zjeździł, też na nartach i łódkach kawałek Świata

          3. nie wiem co to cierpienie, wiem co to nieustanny ból, co nigdy nie ustaje

          4. nie wiem jaki kretynizm może uznać, że stan taki może uszlachetniać,

          5. nie przypominam sobie JAKIEGOKOLWIEK
          mojego uczynku, który usprawiedliwiałby ten stan. No chyba, że w poprzednim swoim wcieleniu byłem w SS i rzucałem noworodkami o ściany budynków. Ale nic mi o tym nie wiadomo.

          6.W tym wcieleniu zajmuję się wcieleniem w życie rozmaitych projektów. Też literackich. Ale im bardziej boli tym mniej się da. Wcielać te projekty. W związku z tym podobnie jak u Pocoo pozostaje mi jeden wielki wqurw.
          Prawdziwe cierpienie jedyne co robi, wqurwia.

          Ale to tylko takie teoretyzowanie. Inni, co tu piszą o cierpieniu, wiedzą to o wiele bardziej ode mnie. Ja naprawdę nie wiem nic o cierpieniu i jestem tu w tym wątku przez pomyłkę.
        • oszol-lom-z-rm Re: Sens cierpienia 18.04.20, 22:23
          Życie to nie tylko przyjemności ...
          • feelek Re: Sens cierpienia 18.04.20, 22:56
            Oszołom: "życie to nie tylko przyjemności... "

            ale: " cierpienie uszlachetnia" prawda?

            Zapewniam, że w którymś momencie dezorganizuje, uniemożliwia i zwyczajnym pięknoduchowskim pie....leniem jest twierdzenie o czymkolwiek pozytywnym związanym ze stanem odczuwania permanentnego, niczym nieusuwalnego silnego dyskomfortu, które tu nazywacie cierpieniem, o którym ja nie mam zielonego pojęcia.
      • snajper55 Re: Sens cierpienia 18.04.20, 19:57
        oszol-lom-z-rm napisał:

        > Cierpienie uszlachetnia człowieka . Uczy go pokory . To nieodłączna cześć ludzk
        > iego życia tak jak radość szczęście czy zadowolenie

        To jak, Oszołom, umawiamy się na uszlachetnianie cię? Ja chętnie pomagam ludziom, którzy chcą się uszlachetnić. Ty używasz do tego cierpienia? Nie ma sprawy, może być cierpienie. Dam z siebie wszystko, abyś stał się bardziej szlachetny.

        S.
        • kociak40 Re: Sens cierpienia 18.04.20, 21:34

          "Ja chętnie pomagam ludziom, którzy chcą się uszlachetnić." - snajper55

          Tylko pamiętajmy, że i marchewki mają różne wielkości.
    • feelek Re: Sens cierpienia 19.04.20, 12:33
      I q.... zabiłem dyskusję w wątku
      • pocoo Re: Sens cierpienia 19.04.20, 13:32
        feelek napisał:

        > I q.... zabiłem dyskusję w wątku

        Zmartwychwstałam.
        Napisałeś zbyt serio. Gdyby to było cierpienie związane z "pierwszym razem"?
        "Ja straciłam cnotę kiedy miałam roczek. Usiadłam gołą ...pupcią na smoczek". Obyło się bez cierpienia.
        Tylko masochistów podnieca cierpienie i doprowadza do orgazmu.
    • greg-the-black-fox-is-here Re: Sens cierpienia 25.10.20, 22:06
      Cierpienie nie ma sensu. Jeśli ma i jest dowodem miłości Bożej ( w co nie wierzę ) to miłość jest tylko sadomasochistyczną dewiacją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka