Dodaj do ulubionych

KRK i śmierć

22.08.20, 14:46
Strach, ogromny strach.Funkcjonuje zawsze.Dla hołoty, dla plebu, dla malutkich, dla nie malutkich, dla analfabetów, dla poduczonych mnie lub więcej, dla biedaków i dla bogaczy.Śmierć jako kościotrup w czarnym płaszczu z kapturem i kosą.Obcina głowy, czy obcina nić życia?Wzbudza strach.To coć złego, przychodzi aby zabrać osobę, osoby do nie wiadomo gdzie, na zawsze.Przychodzi mi na myśl przeogromny fresk “Triumf śmierci „ do zobaczenia w muzeum Pałacu Abatellis w Palermo (przy okazji można tez zobaczyć więzienie gdzie, “święta „ inkwizycja robiła farsy procesów z karą śmierci napisaną juz przed farsą).Strach: śmierć pozbawi ciebie, średniaku, nas średniaków, bogatych, przebogatych, młodych, starych, cielesnego, materialnego, istnienia w tej realności.Potem nic, ciemność, ogień na zawsze, na pewien czas (wykup sobie odpust na kilkaset lat) i jesli jesteś pokorny, posłuszny, płacisz gotówką, cash, szybko, bez podatków, to oni, czarni, wstawią się za tobą u boga abyś skończył na niebiańskich polanach.Strach przed niewiadomym, atawiczny strach ciemnego pokoju, lasu w nocy, ogólnie strach przed brakiem światła, przed ciemnością, która może ukrywać coś, kogoś, które to coś/kogoś nas zje, rozszarpie, sprawi przeokrutne cierpienia fizyczne i psychiczne.Stąd reakcja obrony: trzymć się sutanny, całować upierścienione ręce i ......płacić za wieczne zbawienie i rajskie przestrzenie.Tak funkcjonuje.
Zastanówmy się choć przez moment: śmierć biologiczna ciała materialnego to koniec życia zrobionego z materii, ale nie koniec istnienia osoby jako świadomej energii, bez masy, nieśmiertelnej, podlegającej prawom, których – i dobrze że tak jest – na razie nie znamy z KRK włącznie, który to nie ma absolutnie żadnego monopolu, dowodów, wiedzy, doświadczenia itd. a więc i racji aby otaczać przeokrutnym strachem śmierć biolgiczną i to co jest potem.Śmierć biologiczna– która jest nieuniknioną, naturalną konsekwencją narodzenia życia biologicznego, równa dla wszystkich i której nie można uniknąc płacąc - dla przeogromnej ilości osób to utrata bliskich których kochamy, to utrata uczuć, to bezpowrotna strata.Pozostaje sens osamotnienia.Śmierć to też dla ogromnej ilości osób uwolnienie od przeogromnych cierpień fizycznych, psychicznych, od bólu fizycznego i egzystencjonalngo związanego z tym życiem. Okrutna i straszna wizja śmierci propagowana przez KRK to jest dla niego wspaniały interes, biznes za życia osoby – płaci cash za wymyślone wstawiennictwo u boga – i po śmierci, kiedy rodzina płaci za różne mszy, za modlitwy, za rocznice itp.Interes się kręci, interes oparty na paraliżującym strachu przed śmiercią, strachu wbijanego do mózgów od dziecinnych lat.
A gdyby istniała inna rzeczywistość post mortem?A gdyby osoba, której ciało przestało żyć na tej ziemi, przeszła – jako świadoma energia bezmaterialna – do innej, nastepnej rzeczywistości w której jest jej dużo lepiej? W takim razie moglibyśmy ze spokojem oczekiwać naszej chwili, przypominać sobie nasze kochane osoby z uczuciem ulgi i bez smutku, wiedząc że śmierć bioligiczna należy do natury, a potem, nasze bliskie osoby, jako świadoma energia żyją otoczone miłością, bez strachu.I to może być co też nas czeka.Czy ta hipotesa ma podstawy?Absolutnie takie same jak teoria kosy i strachu.Co najmniej fifty-fifty.To duża nadzieja dla wszystkich.
A Wasze zdanie?
Obserwuj wątek
    • kalllka Re: KRK i śmierć 22.08.20, 16:26
      Dla mnie KRK to skrót Krakowa.
      W związku z tym, zgony o których piszesz , maja przyczynę w mieście; W którym, smok okrutny- panoszący srod gawiedzi i pospólstwa-wszystkich nim piszących, strach przed KRK istotnie pogłębia.
      • krzy-czy Re: KRK i śmierć 22.08.20, 17:19
        no, mo ulubieniec wyniesiony coś tym chyba wie.
    • suender Re: KRK i śmierć 22.08.20, 17:34
      mim1656awo 22.08.20, 14:46

      > Strach, ogromny strach.Funkcjonuje zawsze.Dla hołoty, dla plebu, ....

      Najpierw wytrzeźwiej, a później pisz, - ot co, .......

      Pozdrawiam antyalkoholowo.
      • krzy-czy Re: KRK i śmierć 22.08.20, 18:49
        no jest. a już się obawiałem że umarł.
        strata byłąby niepowetowana.
        zresztą jeśli pił-to za swoje a tobie merde do tego.
        • suender Re: KRK i śmierć 22.08.20, 21:05
          krzyczy:

          > no jest. ...

          Zalegasz, a liczniki bije!, - ot co, .......

          Pozdrawiam bijąco.
          • krzy-czy Re: KRK i śmierć 22.08.20, 21:27
            bić to se możesz gruchę.
            • suender Re: KRK i śmierć 23.08.20, 15:52
              krzy-czy:

              > bić to se możesz gruchę. ...

              Aaaa, - rozpocząłeś konwersacje z LICZNIKIEM, - całkiem słusznie, bo z INTELIGENCJĄ nie wyrabiasz. Nur weiter so Bub!, - he, he, he, ..

              Pozdr.
    • kociak40 Re: KRK i śmierć 22.08.20, 21:28

      "A gdyby istniała inna rzeczywistość post mortem?A gdyby osoba, której ciało przestało żyć na tej ziemi, przeszła – jako świadoma energia bezmaterialna – do innej" - mim1656awo

      Energia to skalarna wielkość fizyczna charakteryzująca stan układu fizycznego do zdolności wykonania pracy.
      Jak wiemy, we wszechświecie nie ma oddziaływań natychmiastowych. Każde oddziaływanie ma swój nośnik.
      Za swojego życia, nasz mózg przetwarza energię i i tworzy naszą świadomość, naszą osobowość.
      Jednocześnie przez promieniowanie (strumień cząstek lub fal wysyłanych przez ciało), tak uporządkowana
      energia w formie promieniowania elektromagnetycznego rozchodzi się w przestrzeń. Charakterystyka
      zaburzeń wektora elektrycznego i magnetycznego jest wtedy tak ukształtowana, że jest tylko to charakterystyczne dla świadomości indywidualnej każdego człowieka. Tak jak odcisk palca jest niepowtarzalny,
      tak i te wysłane w przestrzeń promieniowanie elektromagnetyczne jest niepowtarzalne.
      Energia nie powstaje z niczego i nie znika. Co się dalej dzieje z ta wypromieniowaną "naszą" energią?
      Być może to jest "nasza dusza", która będzie istnieć? Może będzie użyta do innej rzeczywistości?
      Na to nie ma odpowiedzi, można tylko mniemać.
      • awariant Re: KRK i śmierć 22.08.20, 21:47
        kociak40 napisał:

        > Co się dalej dzieje z ta wypromieniowaną "naszą" energią?

        To, co ze światłem żarówki, która kiedyś oświetlała nasz pokój.
        Jest gdzieś, ale już nam nie poświeci.
        • kociak40 Re: KRK i śmierć 23.08.20, 00:14

          "To, co ze światłem żarówki, która kiedyś oświetlała nasz pokój.
          Jest gdzieś, ale już nam nie poświeci." - awariant

          Nie zupełnie tak. Żarówka powoduje skondensowane wysyłanie fotonów. Foton, to najmniejsza
          forma energii. Te fotony będą istnieć dalej, ale już będą rozproszone, takie same jak pochodzące
          z innego źródła światła. Inaczej będzie z promieniowaniem fali energii elektromagnetycznej.
          Te rozchodzące się w przestrzeni zaburzenie pola elektromagnetycznego, zależy od długości fali,
          amplitudy, rodzaju promieniowania, różnej energii itd. To wszystko jest kształtowane w mózgu
          człowieka przez jego osobowość, logikę, świadomość itd.
          Nawet w opisie kwantowym strumień nieposiadających mas cząsteczek elementarnych (fotony)
          to energia każdego fotonu zależy od długości fali itd.
          • awariant Re: KRK i śmierć 23.08.20, 02:29
            kociak40 napisał:

            > Nie zupełnie tak. Żarówka powoduje skondensowane wysyłanie fotonów. Foton, to najmniejsza
            > forma energii. Te fotony będą istnieć dalej, ale już będą rozproszone, takie same jak pochodzące
            > z innego źródła światła. Inaczej będzie z promieniowaniem fali energii elektromagnetycznej.

            A czym jest światło, jeśli nie falą elektromagnetyczną?
            I to o wysokiej energii, jako że jej częstotliwość jest znaczna.

            Fale o większej długości wykazują wyższą przenikalność,
            więc zostaną bardziej rozproszone, podczas gdy światło
            zostanie w większości odbite lub zaabsorbowane.
            Prawie cała jego energia pozostanie w pomieszczeniu,
            więc na mniejszej przestrzeni.
            • kociak40 Re: KRK i śmierć 23.08.20, 13:31

              "A czym jest światło, jeśli nie falą elektromagnetyczną?" - awariant

              Nie jest to tak proste stwierdzenie. Zgodnie z dualizmem korpuskularno-falowym,
              światło postrzegane może być jako fala elektromagnetyczna oraz jako strumień
              cząstek nazywanych fotonami (najmniejsze "porcje" energii).
              Doświadczalnie jest potwierdzane jedno i niezależnie drugie.
              Istnieje takie badanie EEG, które pozwala scharakteryzować i zapisać fale mózgowe,
              które jest charakterystyczne dla każdego człowieka i które rozchodzą się w przestrzeni.
              Mnie chodzi tylko o to, że każdy człowiek ma charakterystyczne dla swojej osobowości,
              promieniowanie mózgu, które jest przekazywane w przestrzeń.
              Nikt nie wie co dalej się z tym dzieje. Nauka nie potrafi na to doświadczalnie odpowiedzieć.
              Pozostaje tylko nasze wyobrażenie.
              • kalllka Re: KRK i śmierć 23.08.20, 15:23
                No, ja widzę / postrzegam/ ze jedni, jak abwariant- długo świecą, a inni- jak ty-kociaku40, strumiemuja.
                • kalllka Re: KRK i śmierć 23.08.20, 15:24
                  Oj no przecież ze strumienuja.
                • kociak40 Re: KRK i śmierć 23.08.20, 20:59
                  kalllka napisała:

                  > No, ja widzę / postrzegam/ ze jedni, jak abwariant- długo świecą, a inni- jak
                  > ty-kociaku40, strumiemuja.


                  Tylko tyle masz do powiedzenia? Przecież nic nie rozumiesz z tej dyskusji, bo nie znasz fizyki
                  wyższego poziomu.
              • suender Re: KRK i śmierć 23.08.20, 15:37
                kociak:

                > Zgodnie z dualizmem ....

                Nie ma większego DUALIZMU, niż "Kociak + "Dowód z wkładką łapówkową". He, he, he, he, he, ....

                Kociak! , dawaj więcej takich dowodów, - bo pozdr. .....
              • awariant Re: KRK i śmierć 23.08.20, 16:37
                kociak40 napisał:
                > Nikt nie wie co dalej się z tym dzieje.

                Z EEG dzieje się dokładnie to samo co z EKG i innymi opartymi o odczyt potencjałów elektrycznych:
                dostarczane są w formie papierowego wykresu lub pliku komputerowego do specjalisty potrafiącego
                zinterpretować taki wykres. Potem zwykle jest on przechowywany określony okres czasu, a kopia
                przekazywana jest pacjentowi.

                > Nauka nie potrafi na to doświadczalnie odpowiedzieć.

                Medycyna, która jest adresatem badań - owszem, zna częściowe odpowiedzi.

                Problem fizyki polega na tym, że fale o bardzo niskich częstotliwościach są trudne
                do wykrycia. Dla światła widzialnego detektorem może być pojedyncza cząstka,
                dla fal odpowiadających przepływom jonowym, jak w mózgu i o długościach
                milionów metrów brak odpowiednich detektorów, pomijając już to, że energie
                fotonów są wtedy bardzo niskie. Dlatego w EEG mierzy się napięcia, a nie fale.
                Bo "fale" EEG czy EKG nie są falami elektromagnetycznymi, ale wykresami
                zmian potencjału elektrycznego w określonych punktach.
                • suender Re: KRK i śmierć 23.08.20, 18:19
                  awariant:

                  > Dlatego w EEG mierzy się napięcia, a nie .....

                  De' facto to nie istnieje w fizyce takie coś jak tzw. mierzenie napięcia prądu.
                  Dlaczego? Mierzyć tylko można przepływy prądu, a napięcie (wielkość różnicy potencjałów) ocenia się li tylko wg. wielkości amperażu płynącego pomiędzy dwoma różnymi punktami na przewodniku.
                  Musiałeś kiepsko uważać w szkolę, że nie wiesz najprostszej rzeczy z elektryki.

                  "Wir muessen wissen, - und wir werden wissen!" [D.H.]
                  • awariant Re: KRK i śmierć 23.08.20, 21:14
                    suender napisał:

                    > De' facto to nie istnieje w fizyce takie coś jak tzw. mierzenie napięcia prądu.
                    > Dlaczego? Mierzyć tylko można przepływy prądu, a napięcie (wielkość różnicy
                    > potencjałów) ocenia się li tylko wg. wielkości amperażu płynącego pomiędzy ...

                    To tak jak z wodospadem? Jak w rzece płynie mniej wody, to robi się niższy.
                    A po deszczach jest kilka razy wyższy niż w czasie suszy - jakie to proste!
                    • suender Re: KRK i śmierć 24.08.20, 20:17
                      awariant:

                      > Jak w rzece płynie mniej wody, to robi się niższy.

                      Szokujesz mnie, - co się z Tobą dzieje?, - czyżbyś zbliżał się do najwyższego piętra świadomości?

                      Wygląda na to, że: Nie wiesz, czy żyjesz i śnisz, czy śnisz że żyjesz.
                      Jaki nadzwyczajnych ziół używasz? Hi, hi, hi, hi, .....

                      Pozdrawiam ziołowo.
                      • awariant Re: KRK i śmierć 24.08.20, 21:29
                        suender napisał:

                        > Szokujesz mnie, - co się z Tobą dzieje?

                        To z wrażenia - bezdenna głębia twojej wiedzy poraża mnie.
                        • suender Re: KRK i śmierć 25.08.20, 15:50
                          awariant:

                          > bezdenna głębia twojej wiedzy poraża mnie.

                          A to jeszcze nie wszystko, co potrafię.
                          Powinieneś mnie za to więcej cenić.
                          Łubudubu, łubudubu, wiśta wio,
                          - Przemyśl to!

                          Pozdrawiam ekumenicznie.

                          P.S.: "Poebel zna tylko jedno oświecenie, - oświecenie światłem od wygasłych gwiazd!"
                          • awariant Re: KRK i śmierć 25.08.20, 16:01
                            suender napisał:

                            > Łubudubu, łubudubu, wiśta wio,

                            Prrr !!!

                            Zapomniałeś WYNIEŚĆ pocoo.
                          • kociak40 Re: KRK i śmierć 25.08.20, 18:50

                            "A to jeszcze nie wszystko, co potrafię" - suender

                            Bo dzięki NIEBU mam plecy tak szerokie, że każdy fotel jest dla mnie za wąski.
                • kociak40 Re: KRK i śmierć 23.08.20, 20:56

                  "Dlatego w EEG mierzy się napięcia, a nie fale." - awariant

                  Oczywiście, EEG to badanie czynności mózgu polegające, że czujniki umieszczone
                  na powierzchni skóry czaszki rejestrują tylko zmiany potencjału elektrycznego na jej
                  powierzchni, a które pochodzą od neuronów kory mózgowej.
                  Te zmiany w korze mózgowej pochodzą od impulsów elektrycznych i magnetycznych
                  jakie docierają i powodują specyficzne dla danej osoby promieniowanie elektromagnetyczne
                  jakie rozchodzi się do przestrzeni.
                  • awariant Re: KRK i śmierć 23.08.20, 21:19
                    kociak40 napisał:

                    > Te zmiany w korze mózgowej pochodzą od impulsów elektrycznych i magnetycznych
                    > jakie docierają i powodują specyficzne dla danej osoby promieniowanie elektromagnetyczne
                    > jakie rozchodzi się do przestrzeni.

                    To tak samo jak z sercem w EKG i ruszaniem małym palcem w bucie.
                    Satelity szpiegowskie pewnie wiedzą o nas wszystko, a Bóg jeszcze więcej.
                    • mim1656awo Re: KRK i śmierć 29.08.20, 16:49
                      Dziękuję kociakowi (to nie jest kociak: to tygrys, leopard, gepard, puma. lew itp. w kociej skórze) i awariantowi za godny katedry, naukowy,techniczny, inteligentny, logiczny wkład do dyskusji.W odniesieniu do różnych form energii pragnę przypomnieć, nasz rodzinny, polski i stosunkowo niedawny przypadek telekinezy, o światowym oddziwięku, której protagonistką była w latach 80-tych, w Sosnowcu, wtedy kilkunastoletnia dziewczynka Joanna Gajewska.W internecie jest dużo interesujących opisów i odniesień.Została opublikowana książka „Nieuchwytna siła” opisująca przypadek.Nie mam podstaw, aby wątpić w szczerość faktów.Jej „zdolności” i siła którą dysponowała, były, przez lata studiowane przez jeden ze specyficvznych wydziałów technicznych Uczelni śląskiej, jak to opisuje jej lekarz rodzinny, który ją sledził przez kilka lat Zapraszam zainteresowanych forumowiczów o wysokiej kulturze ogólnej i specyficznej - awarianta, kociaka – o ewentualne pogłębienie argumentu poprzez internet.Jest dużo o Joannie i jej zdolnośćach.Była, przez lata badana przez lekarzy.Joanna mogła, siłą woli, myśli, przesuwać szafy, ciężkie meble, wykonywać prace które wymagały siły.Skąd ta siła mogłaby pochodzić?
                      P.S.Interesującym przypadkiem uwarunkowania zawodowego jest wpis kalllka w którym naiwnie wyznaje, iż na forum religii, dla kalllka, KRK znaczy Kraków, a nie skrót: Kościół Rzymsko Katolicki.Czytająć, z niesmakiem, inne eksternacje tego coś (kalllka), z respektem w stosunku do każdej uczciwej pracy nie koniecznie za biurkiem, stwierdzam, że parudziesięcioletnia praca jako babcia, dziadek klozetowy na lotnisku Balice (KRK) w Krakowie doprowadziło kalllka do dewiacji umysłowo-zawodowej.Dla kalllka wrony nie kraczą lecz KRK-ają, Cóż, brak światła dziennego, niedobór tlenu, smrody naturalne i sztuczne wpłynęły negatywnie na mózg kalllka, niestety osłabiony już od narodzenia.
                      • kociak40 Re: KRK i śmierć 29.08.20, 19:35
                        "Dziękuję kociakowi ..." - mim1656awo

                        Ja tobie też dziękuję za interesujące wpisy, za ich styl, niezależną myśl
                        w nich zawartą, trzeźwą ocenę faktów.
                        Podajesz przykład dziewczynki, która "siłą woli, myśli" mogła przesuwać
                        materialne ciała. Kiedyś słyszałem o tym, był nawet reportaż w TV.
                        Bliższych szczegółów i dalszej historii nie znam.
                        Aby wykonać pracę, musi być energia. To skalarna wielkość fizyczna
                        charakteryzująca stan układu fizycznego jako zdolność do wykonania
                        pracy. Energia nie jest zależna od przestrzeni i czasu. Realizuje się
                        natomiast poprzez działanie siły (wielkość fizyczna wektorowa) i może
                        być ta realizacja tylko w przestrzeni i w czasie. Energia nie powstaje
                        z niczego i nie znika. Może tylko rozpraszać się samoistnie i zmieniać
                        rodzaj energii. Tych rodzajów energii jest dużo i być może nie znamy
                        ich wszystkich. Wracając do tej dziewczynki. Energia jaka jest zawarta
                        w ciele (promieniowanie zewnętrzne, energia chemiczna) u niej, na skutek
                        jej pracy mózgu, mogła być przetworzona na taki rodzaj, że mogła oddziaływać
                        siłą na przedmioty materialne. Siła jest wektorem, określona jest poprzez
                        wartość, kierunek i zwrot. Jej praca mózgu (wola tej dziewczynki) mogła
                        dawać te określenia siły i siła ta mogła wykonać pracę. Nauka wie, że
                        istnieje tz. "ciemna energia" ale nic o niej nie wiemy. Tak samo może być
                        i w tym przypadku tej dziewczynki. Nie znamy tej energii.
                        W całym wszechświecie nie może być oddziaływania bez działania siły.
                        Każde oddziaływanie ma swój nośnik.
                        Róże są "dziwne przypadki", których obecnie nauka nie może wyjaśnić.
                        Dość dawno temu, w Polsce, był o tym program w TV, że u mężczyzny,
                        nagle, pojawiła się możliwość, że jego ciało zaczęło przyciągać metalowe
                        przedmioty. Ciało ludzkie nie ma własności feromagnetycznych, a jednak
                        ten mężczyzna, swoją powierzchnią ciał przyciągał dość duże przedmioty
                        metalowe. Było to pokazane w TV. Można było na jego klatce piersiowej
                        i plecach umieścić - duże przedmioty metalowe. Np. na plecach przyciągnął
                        żelazko. Też lekarze mieli problem z tym zjawiskiem, nie mogli tego wyjaśnić.
                        Po 2 tygodniach, tak jak się to pojawiło u tego mężczyzny, tak samo szybko
                        znikło. Takich wypadków jest więcej na świecie.
                        • awariant Re: KRK i śmierć 29.08.20, 22:22
                          kociak40 napisał:

                          > Wracając do tej dziewczynki. Energia jaka jest zawarta w ciele (promieniowanie zewnętrzne,
                          > energia chemiczna) u niej, na skutek jej pracy mózgu, mogła być przetworzona na taki rodzaj,
                          > że mogła oddziaływać siłą na przedmioty materialne.

                          Ale i tak ciągle coś tu nie pasuje do obrazka. Nie namierzyliśmy silnego promieniowania
                          organizmu ludzkiego w łatwych do stwierdzenia i zmierzenia częstotliwościach fal.
                          No, owszem, mamy temperaturę wyższą od otoczenia i promieniujemy w podczerwieni,
                          ale akurat to nie jest dla nikogo specjalnym zaskoczeniem.

                          Nie bardzo umiemy także odtworzyć sztucznie podobnych oddziaływań z wykorzystaniem
                          dostępnych źródeł fal, no może za wyjątkiem magnetyzmu, ale ten nie dotyczy każdego
                          rodzaju materii. Szczerze mówiąc nie potrafimy przesuwać ciężkich przedmiotów tak,
                          żeby źródło siły nie było łatwe do ustalenia, a efektywność energetyczna była wysoka.

                          Również, w tym przypadku, trudno powiązać zdolności z świadomością. Demolki w wykonaniu
                          Joasi zwykle odbywały się w czasie snu, decydująca była obecność osoby, nie jej wola.
                          Więcej - zwykle przypadki świadomego wykorzystywania "nadprzyrodzonych możliwości"
                          okazywały się mistyfikacjami. Może trzeba szukać biologicznych (hormonalnych) źródeł mocy.
                          Ale jeśli tak, to podobne "nadprzyrodzone" efekty przypuszczalnie można będzie zaobserwować
                          również u innych organizmów żywych, być może nawet w statystycznie dużo wyższym zakresie.

                          > Takich wypadków jest więcej na świecie.

                          I z tego powodu wydaje się, że analizę znanych przypadków należałoby włączyć do zajęć
                          dodatkowych (seminaryjnych) na kierunkach fizyki czy innych przedmiotów ścisłych.
                          Brakuje wyjaśnień, opracowań matematycznych, symulacji i próby odtworzenia zjawisk,
                          a nawet metodologii postępowania w przypadku pojawienia się kolejnych takich osób.
                          Studenci są w wieku, w którym dokonuje się najważniejszych odkryć, a nie uczeni.
                          • snajper55 Re: KRK i śmierć 29.08.20, 23:17
                            awariant napisał:

                            > Więcej - zwykle przypadki świadomego wykorzystywania "nadprzyrodzonych możliwości"
                            > okazywały się mistyfikacjami.

                            Bądźmy dokładni - wszystkie sprawdzane "nadprzyrodzone możliwości" okazywały się mistyfikacjami, a nazywając rzeczy po imieniu - oszustwami. Na człowieka który udowodni swe paranormalne zdolności czeka sporo wysokich nagród. Nikomu nie udało się zdobyć żadnej z tych kuszących nagród.

                            S.
                            • awariant Re: KRK i śmierć 29.08.20, 23:54
                              snajper55 napisał:

                              > Bądźmy dokładni - wszystkie sprawdzane "nadprzyrodzone możliwości" okazywały się
                              > mistyfikacjami, a nazywając rzeczy po imieniu - oszustwami.

                              Wszystko sprowadza się do tego, co uznamy na "nadprzyrodzone".
                              Normalność jest pojęciem statystycznym.

                              > Na człowieka który udowodni swe paranormalne zdolności czeka sporo wysokich nagród.

                              Człowiek, który udowodni swe paranormalne zdolności nie posiada zdolności paranormalnych.
                              Posiada normalne zdolności, ale gdzieś tam z któregoś końca krzywej rozkładu Gaussa.
                              To ten sam problem, co paradoks Boga - Bóg, który istnieje nie jest bogiem.
                              • kociak40 Re: KRK i śmierć 30.08.20, 14:06

                                "Bądźmy dokładni - wszystkie sprawdzane "nadprzyrodzone możliwości" okazywały się mistyfikacjami, a nazywając rzeczy po imieniu - oszustwami." - snajper55

                                Zgadza się. Nie ma żadnego przypadku, potwierdzonymi aparaturą naukową,
                                w obecności naukowców. Wszystkie takie przypadki były tylko opisem
                                przypadkowych świadków, filmy i zdjęcia były fotomontażem.
                                Tak samo jak filmiki i opisy spotkań z kosmitami, duchami itd.
                                Głównym powodem tych mistyfikacji są pieniądze i uzyskiwany rozgłos.
                                • pocoo Re: KRK i śmierć 30.08.20, 17:18
                                  kociak40 napisał:

                                  > Tak samo jak filmiki i opisy spotkań z kosmitami, duchami itd.
                                  > Głównym powodem tych mistyfikacji są pieniądze i uzyskiwany rozgłos.
                                  >
                                  Masz rację chociażby w 99, 8 %
                                  Resztę zostawiam dla siebie. Ten, kto mówi o tym w świetle reflektorów...kłamie. Jest to 100% racji.
                                  • kociak40 Re: KRK i śmierć 30.08.20, 18:55

                                    "Masz rację chociażby w 99, 8 %" - pocoo

                                    To było już dawno. Wtedy była "moda" na UFO. W TV był kilkukrotny
                                    reportaż z facetem mieszkającym w Polsce w małej wiosce koło
                                    Rzeszowa. Twierdził on, że na jego polu wylądował statek z UFO.
                                    Przybysze z kosmosu byli mili dla niego i zaprosili go do swojego
                                    statku. Tam przywiązali go i robili rożne swoje doświadczenia z nim.
                                    Pokazywał na rękach i nogach ślady po przywiązaniu. Dokładnie opisywał
                                    wygląd tych kosmitów, nawet wykonywał szkice na papierze. Dziennikarze
                                    wiele razy spotykali się z nim, zrobili filmowy reportaż dla TV, uzyskali
                                    jego zgodę na publikację jego wypowiedzi.
                                    Sprawa w końcu ucichła i około ~ 0,5 później, inny dziennikarz chciał
                                    dowiedzieć się od niego, co się zmieniło w jego życiu. Niestety, on nic
                                    już nie chciał mówić, ani spotkać się z tym dziennikarzem. Wobec tego
                                    dziennikarz zapytał się oto jego sąsiadów. Ci powiedzieli, że zmieniło się
                                    u niego bardzo dużo. Przed tym mieszkał w rozpadającej się chałupce,
                                    a obecnie w pięknym nowym domku. Kolosalna różnica, dzięki tym kosmitom.
                                    • pocoo Re: KRK i śmierć 30.08.20, 19:06
                                      kociak40 napisał:

                                      > Twierdził on, że na jego polu wylądował statek z UFO.

                                      Najczęściej lądują w USA. Kto na serio traktuje te bzdety? Kosmos to miliardy Galaktyk. Wątpię, czy ktokolwiek z Kosmosu wie o istnieniu maleńkiej Ziemi? Fascynuje mnie Kosmos. Ale nie o niego mi chodzi.
                                      • kociak40 Re: KRK i śmierć 30.08.20, 22:59

                                        "Wątpię, czy ktokolwiek z Kosmosu wie o istnieniu maleńkiej Ziemi?" - pocoo

                                        Nawet Bóg jej nie zauważa.
                            • kociak40 Re: KRK i śmierć 30.08.20, 23:11

                              "Na człowieka który udowodni swe paranormalne zdolności czeka sporo wysokich nagród. Nikomu nie udało się zdobyć żadnej z tych kuszących nagród." - snajper55

                              Zgadza się. Nawet jest komitet dający nagrodę miliona dolarów.
                              Jest tylko jeden warunek. Te swoje zdolności paranormalne ma reprezentować
                              w laboratorium naukowym, w obecności naukowców i odpowiedniej aparatury.
                              Przesuwa taki szafy, regały, a nie potrafi przesunąć kieliszka na stoliku siłą
                              woli. W obecności naukowców, odpowiedniej aparatury, nie można zastosować
                              trików i magicznych umiejętności. Film zareprezentowany np. z przesunięciem szafy, ma ukryte linki pod podłogą, za które pociąga kolega za ściany itd.
                              Milion dolarów piechotą nie chodzi, ale może wpłynąć na konto bankowe.
                              Jakoś nie ma chętnych do tych pieniędzy.
                    • kociak40 Re: KRK i śmierć 31.08.20, 19:56

                      "Kociak! , dawaj więcej takich dowodów, - bo pozdr. ....." - suender

                      Mój wpis, mojego autorstwa, spodobał się suenderowi. Jest on ponadczasowy
                      i dotyczy wszystkich. Przytoczę go bo udał mi się ten wpis.

                      "Małe łapówki mnie obrażają, natomiast duże przyjmuje bez zastrzeżeń" (kociak40)

                      Oznacza on, że nie ma żadnego problemu z łapówką. Problem jest tylko w tym - ile?
                      • snajper55 Re: KRK i śmierć 01.09.20, 01:30
                        kociak40 napisał:

                        > Mój wpis, mojego autorstwa, spodobał się suenderowi. Jest on ponadczasowy
                        > i dotyczy wszystkich. Przytoczę go bo udał mi się ten wpis.
                        >
                        > "Małe łapówki mnie obrażają, natomiast duże przyjmuje bez zastrzeżeń" (kociak40
                        > )
                        >
                        > Oznacza on, że nie ma żadnego problemu z łapówką. Problem jest tylko w tym - i
                        > le?

                        Inaczej mówiąc - każdy ma swoją cenę.

                        S.
                        • kociak40 Re: KRK i śmierć 01.09.20, 11:41

                          "Inaczej mówiąc - każdy ma swoją cenę." - snajper55

                          Dokładnie. To cena naszej etyki.
                      • pocoo Re: KRK i śmierć 01.09.20, 08:25
                        kociak40 napisał:

                        > "Małe łapówki mnie obrażają, natomiast duże przyjmuje bez zastrzeżeń" (kociak40
                        > )
                        >
                        > Oznacza on, że nie ma żadnego problemu z łapówką. Problem jest tylko w tym - i
                        > le?
                        >
                        Suender się ośmiesza, tylko nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo.A może ma tak ciasny umysł, że nie rozumie prostych słów? Ja już z nim nie rozmawiam.
                        • kociak40 Re: KRK i śmierć 01.09.20, 11:46

                          "A może ma tak ciasny umysł, że nie rozumie prostych słów?" - pocoo

                          Tak mają wszyscy fanatycy wiary religijnej.
                          Oni nawet nie zrozumieją pięknego motta epoki Oświecenia:

                          "Miej odwagę być mądrym!"

                          Tak krótkie, a nie mieści się w ich głowach.
                          • mim1656awo Re: KRK i śmierć 01.09.20, 15:39
                            “Nolite dare sanctum canibus, neque mittatis margaritas vestras ante porcos, ne forte conculcent eas pedibus suis, et conversi dirumpant vos".Drogi tygrysie bengalski formatu kociaka, (drogi w tym sensie, że zamiast pod latarnią, czekasz przed „Bristolem”.Jak sam piszesz to tylko kwestia ceny, nie moralności.Według mnie, byłbyś wspaniałym biskupem lub, lepiej, kardynałem), szanowny awariancie który, i słusznie, przypominasz, że pojęcie “normalności” to kwestia statystyki.Wspomnę snajpera, który, wiadomo z nick name, strzela i niszczy wszystko.KRK (Kościół Rzymsko Katolicki dla kalllka) jest w nadir jak nigdy w prawie 2 tysiącletniej historii tego ex ogromnego i potężnego państwa (miał prawie 50% powierzchni obecnych Włoch).Tylko 160 lat został zredukowany do niecałego pól km kwadratowego.Jest dramatycznie opuszczany przez uzbrojonych w I-Phony poddanych, rozgrabiony przez własnych funkcjonariuszy, niedostosowany do obecnego postępu naukowego, technologicznego, umysłowego stara się utrzymać resztki splendoru opowiadając bajki sprzed 2000 lat, siejąc strach, pozbawiając poddanych radości życia (seks to grzech), wbijając im do mózgów sens grzechu i kary za sam fakt istnienia i sprzedając, za pieniądze, darowizny testamentarne - wybawienie.Tak nie jest.Przekonanie, że wystarczy machać rękami aby móc latać rozsypie się po pierwszym upadku.Strach przed śmiercią jest wbijany do głowy już od dziecka.Strach propagowany przrz KRK oparty na czym?Na jakich dowodach?Żadne idiotyczne piekło ze smołą , ogniem i diabłami!Bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury.Wiemy, że 68% Uniwersu, a więc tego co nas otacza, to energia ciemna.Z 4 form energii o sile grawitacji nic nie wiemy, oprócz jedynie jej efektów.Czym są jej fale?Dzięki LHG dochodzi się do delikatnego punktu styczności między energią i materią.Przypadek z Sosnowca, początek lat 80-tych, komuna, stan wojenny i nastoletnia dziewczynka.To nie sznurki za szafami.A telepatia?To nie są myśli biegające po głowie jak w schizofrenii ani odgadywanie kart które ktoś pokazuje w pokoju obok.Telepatia to rozmowa, normalna rozmowa odbywająca się w całkowitej ciszy.Można śmiać się, krzyczeć.Kontakt telepatyczny jest szybszy od normalnej rozmowy, która wymaga fizycznego poruszania ust, języka.Po śmierci organizmu biologicznego, nie tylko dusza jako czysta świadomość, ale razem, energia ciała i świadomośc jako czysta, bezmaterialna, energia, opuszczają organizm martwy.W Polsce, o ewangelii według Judasza znalezionej w latach 70-tych i przetłumaczonej na angielski w 2006 wypowiada się tylko KRK mówiąc, że nic nowego nie wnosi.To po długiej walce prawnej, aby jej nie tłumaczyć i rozpowszechniać.Kto zna angielski, może szukać wideo lub tekst.Na jakiej podstawie piszę to co piszę?Albo mam zaburzenia psychiczne typu schizoidalnego, albo mam dowody na moje eksternacje.Tylko kilka.Przesyłam, absolutnie gratis, dobrą wiadomość nadziei, nie strachu i zgrzytania zębów.
                            • awariant Re: KRK i śmierć 01.09.20, 18:04
                              mim1656awo napisał:

                              > W Polsce, o ewangelii według Judasza znalezionej w latach 70-tych i przetłumaczonej
                              > na angielski w 2006 wypowiada się tylko KRK mówiąc, że nic nowego nie wnosi.
                              > To po długiej walce prawnej, aby jej nie tłumaczyć i rozpowszechniać.
                              > Kto zna angielski, może szukać wideo lub tekst.

                              A jak ktoś nie zna, to dość obszerny film z Youtube:



                              i tłumaczenie Ewangelii Judasza w wykonaniu ks. prof. Wincentego Myszora:

                            • kociak40 Re: KRK i śmierć 01.09.20, 19:41

                              "Jak sam piszesz to tylko kwestia ceny, nie moralności.Według mnie, byłbyś wspaniałym biskupem lub, lepiej, kardynałem" - mim1656awo

                              I tu się mylisz. Odstępstwo od moralności ma jednak granicę i to granicę
                              nieprzekraczalną. Nie mógłbym pełnić żadnych funkcji z tych dostojeństw,
                              bo świadomość, że całe moje życie polegałoby na złodziejstwie i oszustwie
                              ludzi. Nie można mieć świadomość, że przez całe życie jest się tylko oszustem
                              i złodziejem.
                              Serce każdego człowieka, ma w różnych wielkościach - dobro i zło.
                              Tą strefę zła trzeba, jak tylko można, ograniczać, a strefę dobra pielęgnować.
    • spinoff Re: KRK i śmierć 06.09.20, 16:53
      mim1656awo napisał:


      > A Wasze zdanie?

      W takiej starej przypowieści bohater zauważył na ulicy śmierć, gapiącą się na niego wielkimi oczami. Przerażony schronił się w pobliskim domu przyjaciela. Ten go wysłuchał i poradził natychmiast pryskać jak najdalej, czyli do Samarkandy. Dał mu swojego najlepszego konia, a sam poszedł pertraktować ze śmiercią. zapytał ją dlaczego nęka owego przyjaciela. A śmierć na to: nie nękam, nawet nie spodziewałam się go tutaj, bo wieczorem mamy spotkanie daleko stąd, w Samarkandzie...
      Wszyscy jesteśmy skazani na śmierć, czekamy tylko na wykonanie wyroku. Człowiek, którego to nie dręczy ma coś z głową. Nawet ateiści, nie wierzący w żadne nowe życie, pocieszają się, ze przetrwają w ludzkiej pamięci. Czyli takie żywe trupy będą. Tak bardzo tego pragną, że upominaj innych: nie jedz tłusto, bo dopadnie cię skleroza i nie przetrwam!
      Więc korzystając z okazji chciałbym się zareklamować. Za godziwą opłatą zachowam w pamięci po wsze czasy każdego zbolałego ateistę. Nie jadam mięsa, czyli też tłuszczów zwierzęcych, co ma gwarantować zero sklero. Pamięć mam nieprzyzwoicie pojemną, tak że zapewniam spory metraż, liczne towarzystwo i moc atrakcji. Każdy znajdzie coś dla siebie. Nie jestem tani, ale co roku w Zaduszki daję zniżki, bo wtedy piję, a jak się upiję to pamiętam jak przez mgłę. Jeśli komuś nie przeszkadza, że będzie taki trochę zamglony...
      • kociak40 Re: KRK i śmierć 06.09.20, 19:50

        "Nawet ateiści, nie wierzący w żadne nowe życie..." - spinoff

        Różnica między wierzącymi religijnie, i nie wierzącymi, polega tylko na tym,
        że jedni wierzą w bajki, a ci drudzy nie. Jedne dzieci wierzą w krasnoludki,
        a inne dzieci nie wierzą. Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością.
      • awariant Re: KRK i śmierć 06.09.20, 19:59
        spinoff napisał:

        > Więc korzystając z okazji chciałbym się zareklamować.

        Przejdźmy do konkretów - gdzie można znaleźć cennik?
      • kociak40 Re: KRK i śmierć 06.09.20, 21:31

        "wtedy piję, a jak się upiję to pamiętam jak przez mgłę." - spinoff

        I wtedy toasty wznoszę pod stołem.
    • krzy-czy Re: KRK i śmierć 07.09.20, 09:02
      może jedyną rozsądną odpoiwedzią w temacie śmierci
      może być stare-ale bardzo mądre powiedzenie-taki wierszyk.
      sporo brzydkich słówek w nim jest-ale je wykropkuję:
      trzeba wszystko w dudę je...ć
      żeby z bidy się wygrzebać
      pić, pier....ć i tańcować
      bida musi przybastować.ot c.
      pozdrawiam BASTUJĄCO.
      • kociak40 Re: KRK i śmierć 08.09.20, 23:30

        Masz rację, pożywką dla każdej wiary są grzechy.
        • snajper55 Re: KRK i śmierć 09.09.20, 16:52
          kociak40 napisał:

          > Masz rację, pożywką dla każdej wiary są grzechy.

          Ja bym powiedział, że grzechy są pożywką kościoła, pożywką wiary jest odpuszczanie grzechów i strach przed śmiercią.

          S.
          • kociak40 Re: KRK i śmierć 09.09.20, 23:30

            " pożywką wiary jest odpuszczanie grzechów i strach przed śmiercią." - snajper55

            Zgadzam się, ale aby było odpuszczanie grzechów, trzeba je popełnić.
            Im więcej grzeszymy, to jesteśmy bardziej pobożni. Więcej spowiedzi, opłatka, żalu
            za grzechy itd. Jest to też bardziej kosztowne materialnie i dobrodziej bardziej nas
            ceni. Więcej przejmuje nasz majątek za obiecanki uzyskania zbawienia.
            Tu też zgadzam się, że im więcej grzeszymy jesteśmy większą pożywką kościoła.
            Każdy duchowny lepiej się czuje mając grubszy portfel na sercu.
            • snajper55 Re: KRK i śmierć 10.09.20, 00:06
              kociak40 napisał:

              >
              > " pożywką wiary jest odpuszczanie grzechów i strach przed śmiercią." - snajper55
              >
              > Zgadzam się, ale aby było odpuszczanie grzechów, trzeba je popełnić.
              > Im więcej grzeszymy, to jesteśmy bardziej pobożni. Więcej spowiedzi, opłatka, ż
              > alu
              > za grzechy itd. Jest to też bardziej kosztowne materialnie i dobrodziej bardzie
              > j nas
              > ceni. Więcej przejmuje nasz majątek za obiecanki uzyskania zbawienia.
              > Tu też zgadzam się, że im więcej grzeszymy jesteśmy większą pożywką kościoła.
              > Każdy duchowny lepiej się czuje mając grubszy portfel na sercu.

              Pamiętaj też, że im więcej nam grzechów odpuszczono, tym łatwiej grzeszymy. Może dlatego katolicy dopuścili się tylu zbrodni? Czują się bezkarni.

              S.
            • snajper55 Re: KRK i śmierć 10.09.20, 03:08
              kociak40 napisał:

              > Tu też zgadzam się, że im więcej grzeszymy jesteśmy większą pożywką kościoła.
              > Każdy duchowny lepiej się czuje mając grubszy portfel na sercu.

              Co więcej, kościołowi nie zależy, aby wierni przestali grzeszyć, więc pokuta zazwyczaj jest symboliczna i mało dolegliwa. Dla kościoła najważniejsze jest przywiązanie klientów do siebie na stałe oraz dopływ nowych członków.

              S.
              • pocoo Re: KRK i śmierć 10.09.20, 08:10
                snajper55 napisał:

                > Co więcej, kościołowi nie zależy, aby wierni przestali grzeszyć, więc pokuta za
                > zwyczaj jest symboliczna i mało dolegliwa. Dla kościoła najważniejsze jest przy
                > wiązanie klientów do siebie na stałe oraz dopływ nowych członków.
                >
                > S.
                Przerażający są ci mało grzeszni.Toż nawet po śmierci takiego "małogrzesznego" , "gregorianki" przejdą księdzu koło nosa.
                • kociak40 Re: KRK i śmierć 11.09.20, 11:19

                  "Toż nawet po śmierci takiego "małogrzesznego" , "gregorianki" przejdą księdzu koło nosa." - pocoo

                  Każdy ksiądz jest bardzo rozrzutny - nie oszczędza nikogo.
              • kociak40 Re: KRK i śmierć 10.09.20, 20:14

                Do snajper55

                Zgadzam się całkowicie z tym co piszesz i dokładnie to rozumiem.
                Taka "mądrość" naszła mnie w 8 klasie liceum (15-16 lat) i uznałem
                religie za bajki dla dorosłych. Szczególnie katolicyzm nadaje się
                tylko do kpin i poprawia humor. Co do spowiedzi usznej, mam własne
                zdanie - trzeba być skończonym idiotą, aby obcemu człowiekowi, do
                ucha, samem na siebie donosić.
          • kociak40 Re: KRK i śmierć 12.09.20, 14:40

            "Ja bym powiedział, że grzechy są pożywką kościoła, pożywką wiary jest odpuszczanie grzechów i strach przed śmiercią." - snajper55

            Odpuszczanie grzechów jest najważniejsze. Ksiądz pedofil może wyspowiadać się do
            ucha księdzu koledze, też pedofilowi. Ten odpuści grzechy jemu, i odwrotnie.
            Już grzechów nie ma, niebo jest dla nich otwarte, mogą dalej to robić.
            Jak podaje portal, kardynał St.Dziwisz, polscy biskupi, a także nuncjusz apostolski
            w Polsce, ukrywali przez 25 lat księdza pedofila Jana Wodniczka. Zalecali jemu jak
            najczęstszą spowiedź i przenosili na inne parafie.
            Wystarczy popatrzeć tylko na te oblicze kardynała, aby wiedzieć wszystko o KK.
            • kociak40 Re: KRK i śmierć 13.09.20, 21:43

              Taki widok oblicza kardynała jest najlepszą antyreklamą Kościoła katolickiego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka