wawrzanka
27.01.22, 15:40
Kochani. Nie potrafię się oprzeć podglądaniu forum, a ponieważ o mnie piszecie – informuję, że przegrałam walkę z nałogiem (forumania) i powracam, by tworzyć kontrowersyjne wątki 😊.
Tym razem o nauce. Mam wrażenie, że wątek zatytułowany „dogmat, a paradygmat” był dla wielu z was mylący. Zatem będzie inaczej. Porozmawiajmy o tym czym jest nauka, jakie stosuje metody i dlaczego jest tak ważne, aby stawiać ją na pierwszym miejscu.
Na pierwszym miejscu przed czym? Można zapytać. Ano przed niepotwierdzonymi teoriami dotyczącymi natury rzeczywistości. Większość ludzi zastanawiała się choć raz w życiu nad tym skąd wzięło się ono wzięło, gdzie i czy kończy się Wszechświat, czy jakaś część naszej świadomości (lub cała) jest w stanie przetrwać śmierć fizycznego ciała. Nauka wciąż nie zna odpowiedzi na te pytania, choć nurtują one naukowców i filozofów od początku świata.
Każdy ma prawo się zastanawiać i mieć swoje zdanie na jej temat. Milo jest się tymi refleksjami wymieniać. Wypada jednak wyraźnie oddzielić to, co jest tylko naszym indywidualnym doświadczeniem intelektualnym od tego, co jest oficjalnym stanowiskiem nauki.
Być może nie robiłam tego zbyt wyraźnie. Dlatego chcę jasno podkreślić, że wszystkie moje posty dotyczące przetrwania świadomości po fizycznej śmierci ciała opierają się na badaniach niezależnych od oficjalnego stanowiska nauki, albo częściowo niezależnych. Starannie wybieram to, co jest podparte nauką, statystyką i faktami. Wierzę, że są to bardzo ważne badania, które doprowadzą do zmiany paradygmatu w zakresie wiedzy o naszej świadomości, ale jest to tylko moja prywatna teoria. Nikogo nie namawiam do naśladowania mnie w tych poszukiwaniach, bo też rozumiem, że nie każdego to interesuje.
Nauka jest elastyczna: gdy pojawiają się nowe fakty, które rewidują jej oficjalne stanowisko – zmienia zdanie. Nie od razu. Trwa to wiele lat i budzi różne kontrowersje. Przykłady z historii podawałam w innych wątkach. Tak przedstawiają się fakty, więc nic nie wskazuje na to, że obecne stanowiska różnego rodzaju nauk pozostaną niezmienne do końca rozwoju ludzkości.
Myślę (a raczej wierzę), że sprawa ma się nieco inaczej z matematyką. Tu nie ma potrzeby rewizji, bo matematyka sama w sobie jest kwintesencją elastyczności: nigdzie się nie zaczyna i nigdzie nie kończy. Jest logiczna i abstrakcyjna zarazem. Za to kocham matematykę i żałuję, że nie znam jej zbyt dobrze.
Chcę zakończyć zachętą do eksplorowania rzeczywistości na własną rękę. Ciekawość świata nie powinna się kończyć wraz z upływem lat, wręcz przeciwnie. Bo co nam zostaje na starość? Chyba tylko ciekawość co po nas, co przed nami i poza nami. I ta ciekawość może się rozciągać na wszystkie płaszczyzny życia. W którymś z wątków Snajper wspomniał o rozmowach Anne Applebaum i Donalda Tuska. Przeczytałam je niedawno i przychodzi mi do głowy jedno zdanie Tuska: „Przestańmy pieprzyć o tym jak jest źle, zacznijmy robić coś, żeby było lepiej” – cytat nie jest dokładny, ale sens zachowany. No to wracam i będę się starać, żeby na tym forum było lepiej, ze mną, czy beze mnie.