wawrzanka
04.09.22, 10:22
Serial "Anatomia skandalu" na Netflix pokazuje jak silna wciąż jest męska władza - wynikająca z samej męskości - a sięgająca korzeniami do religii abrahamowych. Tytuł idealny, bo anatomia to budowa. Każde zjawisko społeczne zostało w jakiś sposób ukształtowane: przez lata, dekady, stulecia i tysiąclecia. Jednym z takich zjawisk jest męskie uprzywilejowanie w kontekście wychowywania mężczyzn na władców.
Równouprawnienie kobiet w edukacji, polityce i karierze (bo o religii oczywiście nie ma mowy) jest dopiero początkiem odsłaniania ciężkiego kiru, jaki położył się na rozwoju ludzkości przez to, jak kobiety miały być traktowane według Boga Abrahama: upodlone do granic możliwości, zrównane ze zwierzętami domowymi, nie mogące nic bez swego pana i władcy, czyli męża, a w jego braku ojca, brata, czy nawet syna. Nie ma żadnego znaczenia to, że owi panowie mieli je kochać. Nie ma żadnego znaczenia "Pieśń nad pieśniami" i inne tego typu bzdury. Istotne jest tylko to, jaką rolę owi panowie przeznaczyli kobietom w życiu społecznym: rolę kochającej i kochanej niewolnicy.
Nietypowe zjawiska, kiedy kobietom udało się mimo wszystko "przebić" w świecie polityki były wynikiem sprzyjającej ku temu sytuacji rodzinnej, niezwykle silnej osobowości owych kobiet i wielu innych czynników, które prowadzą do wyjątków od reguł. Standardem wychowania była jednak reguła: kuche, kirche, kinder (kuchnia, kościół dzieci). Miejsce kobiety od zawsze wyznaczał jej pan i władca, czyli mężczyzna w domu. Chyba, że go nie było, albo był niepełnosprawny. Wtedy kobieta - ale rzadko, bo szybko znajdował się jakiś "opiekun" - przejmowała stery.
W "Anatomii Skandalu" jest taka scena łóżkowa: prawniczka prosi swojego kochanka, aby poszedł do domu, bo ona potrzebuje samotności. Mężczyzna jest zaskoczony, że musi wyjść w środku nocy, ale wychodzi. Nie namawia kobiety na seks, nie ma do niej pretensji. Nie zachowuje się - przyznaje prawniczka - "jak uprzywilejowany samiec".
Następnego dnia prawniczka broni ofiary gwałtu, którego dopuścił się taki właśnie uprzywilejowany samiec na swojej pracownicy. Samiec jest szanowanym ministrem, ma "dobrą, wspierającą" żonę, która stoi za nim murem, pozycję, pieniądze tatusia i mamusi. Tak, mamusi też, bo kobiety dawnych pokoleń walnie przyczyniły się do wychowywania uprzywilejowanych samców. Te europejskie matrony niczym się nie różnią od zakwefionych Arabek pragnących dobra dla swoich syneczków, których powicie było dla nich wielkim honorem w przeciwieństwie do urodzenia córek.
Tak więc uprzywilejowany samiec mając pozycję, rodzinę i kochankę - uznał, że po zakończeniu romansu z kochanką (zakochaną w nim) może jeszcze jej "włożyć. Gdy kobieta krzyczy "nie tutaj!" nie oznacza to dla niego stanowczego "NIE".
Bardzo różny jest uprzywilejowany samiec od świadomego mężczyzny. Ten pierwszy to ofiara systemu abrahamowego. Ten drugi to wyjątek. Taki sam jak kobiety, które mimo przeszkód osiągały własne cele i stawały murem za własnym szczęściem. Uprzywilejowany samiec nie wie co to szczęście. On wie tylko co to powinność. Tak samo jak wszystkie kobiety świata, które były gwałcone przez wieki przez swoich "panów". Nie były gwałcone dosłownie. Były gwałcone przez oczy, uszy, kulturę i wychowanie.
Polecam "Anatomię skandalu". Dlaczego ten wątek na forum Religia? Jak w tytule.