privus
20.08.24, 22:25
Do takich rozmyślań z serii przełomów teorii i dogmatyki z praktyką po raz kolejny zmobilizował mnie abp. Marek Jędraszewski. W homilii podczas uroczystości Bożego Ciała w Krakowie powiedział:
„Duchowa jedność, ciągłość i trwałość narodu polskiego ma swój bardzo konkretny i naukowo wymierny fundament. Jest nim jego biologiczna ciągłość i siła”.
Jeśli przyjąć założenie, że głosił oficjalną doktryną kościoła rzymsko-katolickiego w Polsce, metropolita krakowski nie pozostawia w tym zakresie żadnych złudzeń. Podobną biologiczną ciągłość oraz siłę głosili i wierzyli znani nam inżynierowie przemysłu rasowego z nie tak dalekiej przeszłości. Abp. Jędraszewski przypominając apel kardynała Wyszyńskiego nawoływał, by Polacy nie naśladowali „modnych lalek, których pełne są teatry, kabarety, kawiarnie, redakcje”. Pochwały dla nacjnalizmu i Hitlera zawarte w redagowanym przez Wyszyńskiego Ateneum też wątpliwości nie budzą. A więc do czego zmierza abp Jędraszewski w swych wywodach?
Encyklopedyczna definicja rasizmu mówi, że jest to przekonanie o wyższości rasy, religii czy grupy etnicznej. Jego najczęściej spotykanym przejawem jest nierówne traktowanie, obraźliwa mowa lub praktyki, które przyczyniają się do powstania nierówności społecznych. Zażyła współpraca polskiego Kościoła z PiS dzielącym społeczeństwo polskie na "sorty" wydaje się co najmniej uzasadniać postawienie takiego pytania.
Raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka brzmi na ten temat też dosyć ponuro a nawet wręcz paskudnie.