rudek201
03.04.05, 01:22
Moje wspomnienie o papieżu... Zapamietałem go jako emanującą dobroć. TO tylko
i aż człowiek, taki jak my wszyscy, lecz.. jego oblicze pełne jasności i
niewyobrażalnej dobroci, która napełniała mnie zawsze uśmiechem i nadzieją.
Patrząc i słuchając Ojca Świętego przybywała we mnie wiara i siła, dzięki
którym wiedziałem, że wszystko będzie dobrze, że mimo najgorszych chwil
wszystko się ułoży...Kto teraz da mi taką nadzieję?? mnie i ludziom na całym
świecie? Kto sprawi że wszyscy mieszkańcy ziemi złączą się myślami razem?
Skoro ja-młody człowiek niewierzący, bez chrztu i komunii świętej poszedłem
dziś wieczorem do kościoła i "próbowalem" modlić się za Jana Pawła II to
znaczy, że została nadzieja. Przez 26 lat Papież modlił się za nas to teraz
my módlmy się za niego. i pamiętajmy że jesteśmy jego nadzieją. My młodzi
którzy nie mogli mieć lepszego nauczyciela. Nie zmarnujmy tej szansy.
Proszę...