Dodaj do ulubionych

Byłeś od zawsze...

03.04.05, 02:05
13 czerwca 1987 zobaczyłam Cię po raz pierwszy. Z brzucha mojej Mamy. Podobno
Mama poczuła ciepło na sobie, gdy przejeżdżałeś przez naszą rodzinną Łódź.
Urodziłam się niespełna miesiąc później, 11 lipca i od tego momentu Jesteśmy
razem. W 2002 r. bardzo chorowałam, ale jest jedna rzecz, którą pamiętam
przez przytępiony neuroleptykami umysł. To Ty na pielgrzymce w Polsce.
Oglądałam Cię w telewizji, leżąc na szpitalnym łóżku i płakałam ścikając w
ręce medalik z Matką Boską. A miesiąc później stał się cud i wróciłam do
normalnego życia. Miałam nadzieję, że Cię zobaczę kiedyś jeszcze na własne
oczy. Ale nie boję się, bo wiem, że (o ile Bóg mi pozwoli) spotkamy się w
Królestwie Niebieskim.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka