Dodaj do ulubionych

Ciesze sie...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.05, 14:14
...ze moglam dzielic z Nim ten swiat. Ciesze sie, ze zostawil Nam takie przeslanie i tyle waznych rzeczy, ktore teraz sami bedziemy musieli wcielic w zycie. Ciesze sie, ze zostalo mi o nim tak wiele wspomnien. A wsrod nich to jedno...

Byl sierpniowy, bardzo goracy dzien, 1996 roku. Bylo na tyle goraco, ze audiencja generalna tej srody nie odbyla sie na pl. Sw. Piotra ale w klimatyzowanej Auli Pawla VI. Moja grupa spoznila sie przez dwie osoby, ktore zaspaly. Ale najsmieszniejsze, ze spoznilismy sie na tyle, ze wlasnie te dwie osoby zdazyly wejsc do auli ;) Bylam strasznie zla. No bo jak to byc w Rzymie i nie widziec papieza, to jak byc w Paryzu i nie widziec Wiezy Eiffel'a. Traktowalam to jako turystyczna ciekawostke. Zlosc jeszcze wzrosla na wiesc, ze Papiez na pewno nie wyjdzie nawet na chwile do osob zgromadzonych na zewnatrz. I tak sobie wisialam na tej barierce calkiem zrezygnowana. A jednak Jan Pawel II na wiesc, ze tak wiele osob czeka na zewnatrz wyszedl do nas. Wsiadl do mercedesa kabrioletu i powiedzial kilka slow przez mikrofon. Zrozumialam, ze audiencja u papieza wcale nie jest ciekawostka turystyczna, ale jest przezyciem duchowym. Kiedy mercedes powoli przetaczal sie wzdluz barierek, do ktorych przygniotl mnie tlum mialam go na wyciagniecie dloni, ale nie moglam jej wyciagnac. Nie moglam, bo czulam, ze opada jak wiednaca roslina. Ale zapamietalam oczy Papieza. W bardzo juz wtedy zmeczonej twarzy, te oczy wciaz byly takie zywe, pelne ludzkiej dobroci i radosci, ze przyszlismy tam do niego.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka