alyy
04.04.05, 14:44
Żałuję, że kiedy w listopadzie byłam w Watykanie, na audiencji generalnej,
panował tam tak ogromny chaos, brak skupienia... Byłam tam z ludźmi z mojej
pracy, dla których najważniejsze było dopchanie się do Ojca Św. i
sfotografowanie się jak najbliżej tronu... Straszniemnie to powaliło, byłam
zdegustowana... Był tak blisko mnie a ja w tym momencie wściekałam się na
ludzi, na mojego szefa, który zaczął ściskać się z Rydzykiem i którego straż
papieska musiała siłą odciągać od stóp tronu...
A Ojciec Św. siedział ciuchutko, jak zwykle pogrążony w modlitwie...
Chciałabym wspominać tę chwilę jak najlepiej, ale nie mogę, bo pamiętam te
negatywne myśli, tą pogardę dla tych ludzi tak nieświętych, którzy udawali
świętszych niz On sam...
Szkoda...
A na zdjęciach mnie nie ma. Jest za to tłum moich współpracowników i On, tak
daleko, tuż przy Ojcu...
Wstyd mi, że był tak blisko mnie a ja byłam wtedy tak dalego od Niego.
Wybacz, Ojcze Święty.