Gość: kinga
IP: *.pl.bauer.com / 217.153.130.*
10.04.05, 16:53
Moi rodzice byli niepraktykujacy. Zblizylam sie do Kosciola, kiedy zmarl
prymas Tysiaclecia, a Ty, Ojcze Swiety, cudem przezyles zamach. Mia?am 12
lat, moja wiara byla dziecinna, moze nawet powierzchowna, ale dawala mi sile.
Potem wybralam wariant latwiejszy, z dala od Boga. I to trwa do dzis. Kiedy
odszedles, uswiadomilam sobie,ile stracilam. Za pozno? Mam nadzieje, ze
jednak nie. Przypomnialam sobie, co czulam, stojac w nieprzebranym tlumie,
podczas Twoich pierwszych pielgrzymek, jak wsluchiwalam sie w kazde slowo,
jak mowiles, ze na Jasnej Gorze bije serce narodu i powtarzales zawierzenie
TOTUS TUUS. A potem przestalam Cie uwaznie sluchac, ostatnio juz nawet na
Ciebie nie patrzylam, bo balam sie cierpienia, jakim naznaczona byla Twoja
twarz. Wiele bym dala, zebys jeszcze raz pojawil sie w oknie Palacu
Apostolskiego... Bardzo chce uwierzyc, ze teraz blogoslawisz swiatu z innego
okna,tego, przygotowanego w Domu Ojca... I w to, ze zycie zmienia sie, ale
sie nie konczy.