z2006
31.12.05, 09:22
"Człowiek, by wzrastać w miłości, ma tylko krótki dzień tego ziemskiego życia.
Jeśli chce go w pełni wykorzystać, winien starać się nie tylko spełniać dobre
uczynki, lecz spełniać je z całego serca i z całą wielkodusznością, na jaką
zdobyć się może, pokonując lenistwo i opieszałość skłaniające się zawsze ku
najmniejszemu wysiłkowi. Wówczas jego miłość będzie wzrastać ponad miarę i
będzie mógł złożyć Panu wraz ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus to piękne
świadectwo; „Miłość Twoja... wzrastała wraz ze mną, a teraz jest przepaścią,
której głębokości zmierzyć nie zdołam” (Dz., r. 11; Rps C, f0 35’).
Lecz jakież są te dobre uczynki, które każdy powinien spełniać? To te, które
mu wskazuje wola Boża; tylko one spełniać? To te, które mu wskazuje wola Boża;
tylko one mogą go uświęcić. „Potrzeba nam — mówił Jezus — pełnić dzieła Tego,
który Mnie posiał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie
mógł działać” (J 9, 4). Dlatego stał się człowiekiem: „Oto idę... abym
spełniał wolę Twoją, Boże” (Hbr 10, 7). Taki był cel Jego życia: „Czy nie
wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2, 49).
Życie Jezusa ma jedyny cel, jedno gadanie: wolę, sprawy, chwałę Ojca.
Naśladować Jezusa, to znaczy starać się przeżywać Jego wewnętrzne nastawienie
w przekonaniu, że jedynie to się liczy: „zajmować się sprawami Ojca”. Często
jednak życic chrześcijanina marnuje się w tysiącznych zainteresowaniach i
błahostkach. Rzeczy znikome mijają jednak wraz z czasem, uwydatniając jedynie
marność życia ziemskiego. Tylko czas poświęcony Bogu nic mija, utrwala się
bowiem w Bogu, czyniąc człowieka uczestnikiem Jego niezmienności. Wówczas bieg
czasu nie rzuca cienia smutku na życie człowieka, lecz napełnia radością jego
serce, bo zbliża coraz bardziej chwilę spotkania z Bogiem w wieczności. Każdy
rok więc niech będzie skokiem naprzód ku prawdziwej ojczyźnie, a każdy dzień
niech naznacza tęsknota za Panem: „Przyjdź, Panie Jezu” (Ap 22, 20)."
www.mateusz.pl/czytania/20051231.htm