Dodaj do ulubionych

Kropla trucizny

01.01.06, 10:46
www.mateusz.pl/mt/ko/ko-sbr.htm
"„Człowiek nie ufa Bogu. Żywi on podejrzenie, że Bóg w ostatecznym rozrachunku
odbiera mu coś z jego życia, jest konkurentem, który ogranicza naszą wolność i
że bylibyśmy w pełni istotami ludzkimi wtedy jedynie, gdybyśmy odłożyli Go na
bok; jednym słowem, że tylko w ten sposób możemy zrealizować w pełni naszą
wolność”. Ojciec święty kontynuował: „człowiek podejrzewa, iż miłość Boga
stwarza pewną zależność i że musi on koniecznie pozbyć się jej, aby być w
pełni sobą samym. Człowiek nie chce otrzymywać od Boga swego istnienia i pełni
swego życia. Sam chce czerpać z drzewa poznania moc kształtowania świata,
uczynienia z siebie boga, podnosząc się do Jego poziomu oraz pokonać śmierć i
ciemności. Nie chce liczyć na miłość, która nie wydaje mu się godna zaufania;
liczy jedynie na wiedzę, albowiem to ona daje mu moc. Bardziej niż na miłość
stawia na władzę, z jaką chce wziąć samodzielnie w swe ręce swoje własne
życie. A czyniąc to, pokłada ufność raczej w kłamstwie niż w prawdzie i w ten
sposób pogrąża się ze swym życiem w próżni, w śmierci” (Uroczystość
Niepokalanego poczęcia NMP, 8 grudnia 2005).

Niestety, „kroplą trucizny” zatrute jest rozumowanie każdego człowieka;
wyjątek stanowi Święta Boża Rodzicielka. My wszyscy, zwłaszcza w epoce
odradzającego się pogaństwa, jesteśmy zagrożeni trucizną rozumowania wyżej
opisanego. Jeśli się nie ustrzeżemy (czy też nie zostaniemy ustrzeżeni) przed
skutkami rozlewającej się trucizny niewiary w Boga i nieufania Jego Miłość, to
dotknie nas niechybnie wielkie zło. Pamiętamy, jakie skutki miała w minionym
wieku kumulacja zła niewiary. Kto chciałby powtórki okropności XX wieku, który
był wiekiem „ateistycznego eksperymentu”?"
"W czasie swego ziemskiego życia Maryja rozwijała swą macierzyńską działalność
na naszą korzyść w posługiwaniu swemu Synowi i przez posługiwanie swego Syna.
Maryja z woli Bożej „oddała się niepodzielnie Osobie i dziełu Syna”.
Konsekwencją tego niepodzielnego oddania się Maryi Synowi i Jego Dziełu jest
to, że „Maryja w dalszym ciągu prowadzi swą działalność macierzyństwa
duchowego”; opiekuje się braćmi Syna! „Celem Jej macierzyńskiej działalności
jest zjednoczenie nas z Chrystusem, aby każdy z nas mógł powiedzieć: ‘Teraz
zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus’” (Ga 2, 20). Z radością zatem
przyjmijmy do wiadomości, że mamy Matkę! Jest Ona potężna w miłowaniu i Piękna!"
_______________

www.mateusz.pl/czytania/20060101.htm
"W człowieku istnieje mechanizm odpowiedzialny za odporność organizmu na ataki
wszystkiego, co zagraża zdrowiu człowieka. Uszkodzenie tego mechanizmu czyni
człowieka kaleką i skazuje go na niechybną śmierć przy pierwszym ataku
jakiejkolwiek choroby. Oto dramat ludzi chorych na AIDS.

W życiu duchowym istnieje podobny mechanizm, który uruchamia rezerwę
dodatkowej energii, gdy trzeba bronić się przed złem lub pokonywać
poważniejsze trudności. Jeśli ten mechanizm podlega kontroli rozumu i wolnej
woli, jego działanie jest twórcze. Dramat występuje w dwu wypadkach. Jego
uszkodzenie lub zniszczenie, zwłaszcza przez niewłaściwe wychowanie, wypełnia
człowieka ciągłym lękiem i czyni go bezradnym życiowo. Są to ludzie nie mający
siły przebicia, nie zdolni do walki o swoje miejsce w świecie, noszący
nieszczęście w sobie. Drugi rodzaj dramatu polega na niekontrolowanym lub
niewłaściwym korzystaniu z tej energii. Ma to miejsce w chwilach wybuchu
gniewu lub systematycznie podsycanej nienawiści. W tym wypadku mamy do
czynienia z konfliktami, które kierują się tymi samymi prawami w skali kłótni
małżeńskiej, jak i w skali wojen między narodami. Można to było obserwować na
terenie rozpadającej się Jugosławii."
"Często słyszymy narzekanie na brak czasu. Tysiące ludzi ciągle się
usprawiedliwia brakiem czasu na modlitwę, na zajęcie się rodziną, na opiekę
nad chorymi, na odpoczynek dla siebie. Podświadomie wszyscy czujemy, że tak
być nie powinno. Chodzi o zbyt wielkie sprawy — modlitwa, rodzina, bliźni,
ojczyzna, własne zdrowie, a jednak krótkie oświadczenie: „nie mam czasu” w
oczach własnych i cudzych usprawiedliwia brak troski o te wartości. Czy jednak
takie oświadczenie usprawiedliwia w oczach Boga? A czyjaż to wina, że nie mamy
czasu? Czyżby Bóg stworzył za krótki dzień? Człowiek wierzący wie, że takie
ustawienie sprawy nie ma sensu. Mamy dość czasu, by wykonać, i to dokładnie,
wszystko, czego oczekuje od nas Bóg. On wyznaczył zadania, On zna nasze
możliwości i On daje czas. U Niego wszystko jest idealnie wyliczone co do
sekundy. Jeśli nam brakuje czasu, nie jest to wina Boga tylko nasza.

Jest rzeczą oczywistą, że nie potrafimy zrobić wszystkiego, co chcielibyśmy
uczynić, nawet gdybyśmy pracowali dwadzieścia cztery godziny na dobę. Im
więcej będziemy pracowali, tym więcej zadań będzie czekało na wykonanie. Praca
to moloch, który może połknąć człowieka. Taka jest prawda o pracy. Tymczasem
Bogu wcale nie chodzi o to, byśmy czynili dużo dobrego, ale o to, byśmy
wykonali dobro, którego On od nas oczekuje.

Gdzie jest zatem klucz do właściwego wykorzystania czasu? Dlaczego jedni
czynią wiele dobra, a nigdy nie narzekają na brak czasu, inni zaś czynią
niewiele, a czasu ciągle im brakuje. Odpowiedź jest stosunkowo prosta: Czas ma
ten, kto kocha."
Obserwuj wątek
    • vobiska1 Re: Kropla trucizny 01.01.06, 11:52
      Czas ma ten co kocha!! Piekne i prawdziwe.Dzieki za zamieszczane fragmenty z
      Mateusza, zawsze czytam.
      • z2006 "W pożodze końca... 02.01.06, 08:56
        rozpocznie się Królestwo Boże."
        www.mateusz.pl/czytania/20060102.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka