atolski21
31.10.07, 20:30
Zawsze sie zastanawialem nad beznadziejnoscia ateistycznego zycia.
Jak ateista moze egzystowac w obliczu beznadziejnosci smierci
ateistycznej? Ncc dziwnego , ze glebokie depresje i samobojstwa sa
o wiele czestsze wsrod ateistow niz wsrod wierzacych w Boga.
1)Memento mori. Czlowiek wierzacy mysli o smierci jak o przyjacielu i
bramie do wiecznego , szczesliwego zycia.
2) Ateista widzi tylko swoj koniec jak kazde zwierze. Koniec ciala,
nieodwolalne gnicie bialka i koniec. NIe istniales i nie bedziesz
istnial.
3)Ateista nie ma wyzszej motywacji do zyciowej aktywnosci, tylko
"zrec , pic, wydalac,kopulowac i robic zakupy". Co to za
egzystencjonalna pustka i beznadziejnosc. Dla kontrastu Jezus
powiedzial " Do wyzszych celow stworzeni jestescie
4)Czlowiek wierzacy ma wiele wyzszych szlachetnych motywacji:
Bog, Honor, Ojczyzna, Altruizm , Milosc Platoniczna,poczucie sensu i
celu,transcedencja z kosmosem i Bogiem.
Dlatego jak smierc przyjdzie to wita ja z radoscia.
Ateisci dla was chodzenie na cmentarze w dniu Wszystkich Swietych to
masochizm. Czy wiecie jak wiele jest ateistycznych samobojstw w
tym dniu? Mnostwo.