braat1
25.01.08, 13:30
Wyobraźmy sobie sytuację, że ludziom objawiai się Bóg. W taki
sposób, ze każdy go może zobaczyć, pokazują go w telewizji,
przeprowadzają wywiady. I Bóg ten mówi, że stworzył wszechświat, ale
od tamtej pory niczym sie nie zajmował, nie dawał ludziom żadnych
wskazówek, nie dawał żadnego natchnienia do napisania Biblii,
Koranu, czy innych pism. Nie kazał siebie czcić, nie kazał
organizowania Kościołów, mszy św i całej tej otoczki. Co wiecej mówi
nam, ze nie ma Nieba, ani Piekła. Że smierc jest ostatecznym koncem
i nasze postepowanie na Ziemi nie ma żadnego znaczenia, i tak
wszyscy zginiemy.
I tu pojawia się pytanie czy taka wiedza cos by zmieniła w naszym,
życiu? Ja uważam, że troche by zmieniła. Byłoby wiecej samobójstw,
bo cześć ludzi w obliczu bezsensu swojego zycia poprostu by je
skonczyło, nie byloby hamulca, ze samobójstwo to grzech.
Ale myśle, ze wiedza ta ogolnie nie wplynelaby na zachowanie ludzi.
Ci ktorzy byli "dobrzy" dalej by sie tak zachowywali. Myśle, ze nie
staloby sie tak, ze skoro nie ma Boga i jego praw moralnych to
wszystko nam wolno.
A co Wy o takiej sytuacji myślicie?