Dodaj do ulubionych

Pierwsze kroki w świat wiary

24.03.08, 13:10
Pierwsze kroki w świat wiary
Monika Staniszewska
2008-03-19, ostatnia aktualizacja 2008-03-19 17:12
Czy Pan Bóg też lubi lody? Czy w niebie będą owady? Czy mój anioł
stróż jest dorosły? Choć takie pytania budzą uśmiech, stanowią ważny
etap na drodze wiary twojego dziecka.


Fot. Tom Grill/Corbis
ZOBACZ TAKŻE
• W czym przejawia się duchowość dziecka? (01-05-04, 00:00)
Każde dziecko w pewnym okresie swojego życia zaczyna interesować
się "zagadką istnienia". Stawia wtedy rodzicom najtrudniejsze
pytania: skąd wziął się świat, po co żyjemy, co się dzieje po
śmierci? Odpowiedzi muszą być przemyślane i udzielane całkiem serio -
to od nich zależy, czy dziecko odejdzie spokojne i zaciekawione,
czy raczej niepewne, a nawet przestraszone. Tego rodzaju pytania to
dla wierzących rodziców naturalna okazja, by odwołać się do Boga.
Niektórym wydaje się co prawda, że temat jest za trudny i odkładają
go na później. Tymczasem w świat wiary można (a nawet trzeba!)
wprowadzać nawet niemowlęta.

Własny przykład

Pierwszymi i najważniejszymi nauczycielami wiary są zawsze rodzice.
Dziecko uczy się przez naśladownictwo. Gdy z noworodkiem na rękach
szepczesz modlitwę dziękczynną za ten cud, który tulisz w ramionach -
właśnie uczyniliście wspólnie krok w świat wiary. A potem z dnia na
dzień maluch widzi i czuje coraz więcej - jak się modlisz, jak
przeżywasz święta i msze święte, jak traktujesz innych ludzi, czy
potrafisz cieszyć się życiem, zachwycać światem. A to wszystko
składa się na obraz wiary, który mu przekazujesz, właściwie bez
słów. Wierzący rodzice nie zadają sobie pytania "jak wprowadzać
dziecko w świat wiary" - po prostu żyją w zgodzie z zasadami tej
wiary, którą wybrali, w zgodzie z własnymi przekonaniami, a ich
dziecko w sposób naturalny uczestniczy w tym, co dla nich ważne, ich
wiarę przyjmując za oczywistą.

Atmosfera miłości

Wychowanie religijne nie zaczyna się od nauki modlitwy, lecz ma
swoje źródło w atmosferze, jaka panuje w rodzinie - w miłości,
wzajemnym szacunku, bliskości i zaufaniu. Jak osiągnąć ten ideał?
Czas na wspólne rozmowy i zabawę, wiele okazji do przytulania, do
radosnego śmiechu, gotowość wzajemnej pomocy, rozsądnie wyznaczone
granice postępowania - to niezbędne elementy tej atmosfery, która
pomoże małemu człowiekowi czuć się kochanym i szczęśliwym. Jeśli
chcesz przekonać swoje dziecko, że Bóg jest miłością, nie zaczynaj
od opowieści biblijnych. Pokaż, jak ta miłość płynie przez ciebie!

Szacunek dla przyrody

Od początku ucz swoje dziecko zachwycać się pięknem świata.
Obserwujcie razem, jak mała mrówka mozoli się, taszcząc okruszek
chleba, popatrzcie w ciszy na zachód słońca, biegajcie boso po
czystej miękkiej trawie, róbcie bukiety z kolorowych kwiatów
zerwanych na łące. Opowiedz maluchowi o świętym Franciszku. Ucz, że
nie można krzywdzić zwierząt ani bezmyślnie niszczyć i zaśmiecać
przyrody. Dzięki temu zacznie w nim kiełkować poczucie
odpowiedzialności za świat, który Bóg stworzył dla człowieka i oddał
pod jego opiekę. Wystrzegaj się jednak przesady! Nie powtarzaj przy
każdym kwiatku, że stworzył go Bóg, bo po pierwsze, strywializujesz
temat, a po drugie, znudzisz małego słuchacza.

Modlitwa jak rodzinny rytuał

Związek, w którym nie ma czasu na rozmowę, rozpada się. Dlatego
regularna, codzienna rozmowa z Bogiem (czyli po prostu modlitwa)
jest niezbędna, by twoje dziecko wzrastało w wierze. Najlepiej
uczynić modlitwę wieczornym rytuałem całej (!) rodziny i nadać jej
stałą oprawę. Można przygotować specjalny kącik - postawić ikonę lub
krzyżyk, przed nim świecę, wazonik z kwiatkami. Rola malca to
zdmuchnięcie płomienia po zakończonej modlitwie, może też poszukać
świeżych kwiatów - jeśli rosną w pobliżu domu, w ogródku. Po
modlitwie następują obowiązkowo: przytulanie, buziaki na dobranoc i
znak krzyża zrobiony na czole przez mamę lub tatę.

Taka wieczorna rozmowa z Bogiem pomaga ocenić miniony dzień, zmusza
do autorefleksji, oczyszcza relacje rodzinne. Jeśli macie za sobą
jakieś kłótnie, modlitwa poprowadzi do pojednania. To bardzo ważne.
Dziecko (zresztą tak samo jak dorosły) nigdy nie powinno iść spać z
poczuciem nieprzebaczonej winy. "Niech nad gniewem waszym nie
zachodzi słońce".

Taniec i śpiew!

Malec powinien od początku być obecny przy modlitwie rodziców. Od
was nauczy się rozmawiać z Bogiem jak z przyjacielem - prosto i
szczerze. Czy wiesz, że już niespełna półtoraroczne dziecko zdaje
sobie sprawę z tego, że jego rodzice się modlą? Chętnie składa ręce
i próbuje spontanicznie włączyć się do dziękczynienia Bogu. Właśnie
taki malec potrafi dać najlepsze świadectwo radosnej i ufnej wiary!
Nie ograniczaj jej gotowymi formułami. Jeśli przepełnia was radość -
śpiewajcie razem Bogu i tańczcie na Jego chwałę - to wspaniałe formy
modlitwy!

Nim dziecko skończy trzy lata, jego modlitwa powinna sprowadzać się
do słowa "dziękuję" - za odwiedziny babci, za mamę i tatę, za pyszne
lody, za złocisty piasek na plaży Trzylatek może już także świadomie
prosić. Pamiętaj jednak, by nie wprowadzać do jego modlitwy pełnych
patosu błagań, na przykład o pokój na całym świecie. Zachęcaj
raczej, by powierzał Bogu swój własny, mały świat, to, co dla niego
najważniejsze - zdrowie najbliższych czy sprawy w przedszkolu.

Unikaj (jak diabeł święconej wody)...

* Używania infantylnych zwrotów typu "bozia".

* Straszenia dziecka piekłem, diabłem i Bogiem ("Bądź grzeczny, bo
Pan Bóg się na ciebie pogniewa i ukarze cię" lub "Zjedz obiad, bo
bozia będzie smutna!").

* Wtłaczania Boga w fałszywe schematy typu: surowy sędzia,
dobrotliwy staruszek, czarodziej.

* Zmuszania dziecka do modlitwy. Gdy znudzone zapyta: "Czy musimy
się modlić?", odpowiedz z uśmiechem: "Modlę się dlatego, że chcę, a
nie dlatego, że muszę. Bardzo potrzebuję tej codziennej rozmowy z
Bogiem. Przecież zawsze, kiedy kogoś kochamy, chcemy z nim
rozmawiać, prawda?".

* Nieszczerości. Nie udawaj wiary, nie zamieniaj modlitwy w teatr.
Jeśli jesteś przygnębiona lub wściekła, nie zmuszaj się do tryskania
radością. Malec szybko odkryje fałsz w twojej postawie.

* Traktowania modlitwy jak konieczności i obowiązku. Pokaż dziecku,
że można cieszyć się tym momentem (pomogą: świeca, gitara i radosne
pieśni, prowadzenie modlitwy jak rozmowy z kimś bliskim).
* Traktowania modlitwy jako okazji do wygłoszenia reprymendy
typu: "Przepraszamy Cię, Panie Boże, że Jaś był dzisiaj taki
niegrzeczny". Mów za siebie i o sobie.

* Zaniedbywania osobistej modlitwy. Jeśli zależy ci na tym, by
wprowadzić dziecko w świat wiary, dbaj o własną bliską relację z
Bogiem.

* Rezygnowania z niedzielnych wizyt w kościele tylko dlatego, że
malec nie może tam usiedzieć spokojnie. Dziecko w kościele ma swoje
prawa - musi czasem biegać, jeść chrupki, pić soczek, wyjść na
zewnątrz - kiedyś z tego wyrośnie. A ty od początku musisz
utwierdzać je w przekonaniu, że chodzenie do kościoła jest ważne.
Pomogą w tym specjalne msze dla dzieci - zwykle dość krótkie i
angażujące percepcję malucha.

* Sprowadzania świąt religijnych do poziomu barwnego folkloru i
rodzinnej lub narodowej tradycji

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka