Dodaj do ulubionych

Blog Ks. Biskupa Zbigniewa Kiernikowskiego

27.04.08, 10:15
Biskup w Internecie
Czwartek, 24 kwietnia (08:23)
Z księdzem biskupem Zbigniewem Kiernikowskim, pierwszym polskim
biskupem prowadzącym internetowego bloga "e-Rozmowy o Dobrej
Nowinie" rozmawia Natalia Budzyńska.
Co skłoniło Księdza Biskupa do prowadzenia bloga?
- Moją troską jest, żeby docierać do ludzi z Ewangelią. Szczególnie
do ludzi, którzy nie są w zasięgu bezpośredniego działania Kościoła,
którzy sami nie zwrócą się do Kościoła po pomoc, a którzy bardzo
Dobrej Nowiny potrzebują, gdyż z wielu racji i powodów, wskutek
różnych kolei losu bardzo w życiu cierpią.
czytaj dalej

Szukałem i szukam różnych sposobów, by do nich docierać. Myślałem
nad tym już od dawna, a Katolickie Radio Podlasie zasugerowało mi
właśnie taką formę. Nie jestem ani wielkim znawcą, ani wielkim
zwolennikiem tego rodzaju komunikacji. Nigdy przedtem nie
korzystałem z Internetu w taki sposób, ale skoro dziś jawi mi się
taka możliwość, to nie mogę z niej nie skorzystać. Mam nadzieję, że
Internet może być pomostem w dotarciu do pewnej grupy ludzi, którzy
czasem, być może przez przypadek, trafią tutaj i nawiążą kontakt z
kimś, kto głosi Ewangelię.
Nie prowadzi Ksiądz Biskup jednak typowego bloga, który jest
internetowym pamiętnikiem, ale "e-Rozmowy o Dobrej Nowinie".
- Później się dowiedziałem, że typowy blog to pisanie pamiętnika.
Nie mam jednak czasu na pisanie pamiętników, natomiast interesuje
mnie kontakt z ludźmi. Po prostu moim zamysłem było znalezienie i
korzystanie z pewnej płaszczyzny czy formy komunikacji, na której
jest możliwe podjęcie rozmów, które mogą dotykać również spraw
osobistych. Ta forma wydaje mi się właściwą.
Czy jednak nie kusi Księdza Biskupa typowe "blogowanie"? Może
ukazanie w ten sposób, że biskup to zwykły człowiek miałoby wymiar
ewangelizacyjny?
- To, co piszę na blogu jest świadectwem mojej wiary, a więc wiary
konkretnego człowieka. Głoszę Chrystusa właśnie przez mój pryzmat,
poprzez moje doświadczenie Go w moim życiu. Nie zależy mi na tym,
żeby pokazać, czy jestem człowiekiem zwykłym czy niezwykłym, lecz
tym, który wierzy w Jezusa Chrystusa i o Nim świadczy.
Czy odzew i komentarze zaskoczyły Księdza Biskupa?
- Nie miałem sprecyzowanych oczekiwań. Widzę, że zostało to podjęte
przez wielu respondentów - komentatorów. Moje wpisy są programowe,
ale często w komentarzach pojawiają się pytania, na które potem
odpowiadam. Cieszy mnie, kiedy widzę, że respondent rozumie
przesłanie i dzieli się tym w swoim komentarzu. Bywają też takie
komentarze i pytania, które objawiają niewiedzę w dziedzinie
religijnej, nieznajomość liturgii czy w braki w rozumieniu treści
wiary. Jest to dla mnie z jednej strony pewnym zaskoczeniem, a z
drugiej strony potwierdzeniem tego, jak jest mało dobrego
wprowadzenia w chrześcijaństwo. Tym bardziej mnie to dopinguje, by
prostować, by dawać odpowiedzi w sposób wyczerpujący. Staram się
odpowiadać krótko, na miarę moich możliwości czasowych. Chcę
inspirować do pogłębiania wiedzy, sięgania do dostępnych źródeł, do
aktualnego nauczania Kościoła w danej dziedzinie. Czasem odsyłam do
konkretnych tekstów.
Poza tym otrzymuję wiele pytań bardzo osobistych, na które
odpowiadam w bezpośredniej, prywatnej korespondencji poprzez e-mail.
Czasem jest potrzebna indywidualna rozmowa. Było już kilka takich
przypadków osobistego spotkania.
Zdziwiło mnie natomiast początkowe zainteresowanie mediów. To
wskazuje jak bardzo łatwo koncentrują się na formach, na tym, co
zewnętrzne (opakowanie), a nie wchodzą głębiej. Treści bowiem, jakie
publikuję, m.in. na blogu, głoszę najróżniejszymi sposobami od
dziesiątków lat.
czytaj dalej

W Internecie pojawia się coraz więcej stron ewangelizacyjnych?
- Dobrze, że Internet jest wykorzystywany do ewangelizacji, że jest
wiele takich stron, na których można "znaleźć" Dobrą Nowinę. Jednak
nie wszystkie strony, jak i nie wszystkie podejmowane inicjatywy,
które mają w tytule "ewangelizacja" są rzeczywiście ewangelizacyjne.
Są to czasem różne formy pewnej intensyfikacji pobożności, często
też moralizujące, a więc w pewnym sensie nie mające charakteru
ściśle ewangelizacyjnego, a czasem nawet w pewnym sensie są
antyewangelizacyjne.
Podejmowanie działalności na polu praktyk religijnych czy
moralizowanie to - powtarzam - nie jest ewangelizacja, lecz raczej
odnoszenie do schematów religijnych funkcjonujących poza Ewangelią.
Jeśli człowiekowi, który dziś jest ślepy, zraniony czy sparaliżowany
mówi się tylko, co ma lub czego nie ma robić, to się go wcale nie
ewangelizuje.
Czy można budować Kościół przez Internet?
- Kościoła przez Internet się nie zbuduje, chociaż Internet może być
w tym pomocny. Kościół to ludzie żyjący we wspólnocie. Można
oczywiście mówić o pewnej wspólnocie internetowej, ale będzie to
wspólnota wirtualna. Natomiast wspólnota kościelna to konkretne
ciało, gdzie potrzebna jest fizyczna obecność, to wspólnota ludzi,
którzy mogą się spotykać, a także fizycznie dotknąć. My niestety
pojmujemy dziś wspólnoty parafialne w sposób zbyt anonimowy. Ludzie
myślą, że czy pójdą do tego czy innego kościoła na Mszę świętą, to
właściwie jest wszystko jedno. Nie jest to jednak obojętne, bo ważna
jest przynależność do wspólnoty parafialnej, do konkretnej
wspólnoty, gdzie istnieją konkretne więzi międzyosobowe. Internet
więc może pomagać budować Kościół, może być pewną formą
preewangelizacji, ale nie jest środkiem wystarczającym i nie można
do niego się ograniczyć.
"e-Rozmowy o Dobrej Nowinie" ks. bp. Zbigniewa Kiernikowskiego
dostępne są na stronie www.radiopodlasie.pl/bp

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka